Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

Dziś o godz. 13.00 startuje Misja Mars 2020

Film Ala za NASA - 30 Lipca 2020 godz. 7:08
o godz. 13.00 czasu polskiego rozpocznie się kolejna misja NASA związana z badaniem Marsa. To prawdopodobnie najtrudniejsza wyprawa od czasu zakończenia programu Apollo, w ramach którego człowiek stanął na Księżycu. Amerykańska agencja kosmiczna wysyła na Marsa kolejnego łazika - Perseverance, który przeprowadzi jedną z bardziej interesujących i ambitnych misji. Mars 2020 to piąta wyprawa marsjańskiego łazika NASA na Czerwoną Planetę. Łazik Perseverance znajduje się teraz na swojej platformie startowej w Cape Canaveral Air Force Station.  Okres uruchamiania wynosi około trzech tygodni, od 30 lipca do 15 sierpnia. Czas trwania dziennego okna uruchamiania zmienia się z dnia na dzień. Okna startowe będą trwać około dwóch godzin, z wyjątkową możliwością uruchomienia co pięć minut. Sonda Mars 2020 ze swoim łazikiem Perseverance wystartuje na rakiecie Atlas V-541 z kompleksu startowego 41 ze stacji sił powietrznych Cape Canaveral na Florydzie. Atlas V to jedna z największych rakiet dostępnych do lotów międzyplanetarnych. To ten sam typ rakiety, który wystrzelił na Marsa InSight i Curiosity. Wóz startowy jest dostarczany przez United Launch Alliance, Centennial Colorado. Głównym zadaniem Perseverance będzie znalezienie śladów świadczących o tym, iż na Marsie istniało kiedyś życie. Perseverance to największy, ważący ponad tonę, i najbardziej zaawansowany łazik amerykańskiej agencji kosmicznej. Pojazd dotrze na Marsa w lutym 2021 r. i wyląduje w kraterze Jezero.   W ramach Mars 2020 testowane będą też techniki bezpiecznego posadowienia ludzi na Czerwonej Planecie. Jednym z testowanych urządzeń będzie osłona termiczna MEDLI (Mars Science Laboratory Entry, Descent and Landing Instrumentation).

Zlikwidowany szlak narkotykowy oraz dwa laboratoria metamfetaminy i MDMA

Film Ala za CBŚP - 27 Lipca 2020 godz. 7:30
CBŚP i Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, przy współpracy z Europolem, Eurojustem i śledczymi z Niderlandów rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie przemycali prekursory niezbędne do produkcji metamfetaminy, amfetaminy i tabletek ecstasy. Zlikwidowano również dwa olbrzymie laboratoria substancji psychotropowych, pracujące na skalę przemysłową. W Polsce zatrzymano 7 osób. Podczas akcji przejęto kilkadziesiąt kg narkotyków. Policjanci z Zarządu w Bydgoszczy Centralnego Biura Śledczego Policji zwalczający zorganizowaną przestępczość narkotykową wpadli na trop grupy przemycającej prekursory na teren Europy Zachodniej. Sprawa zaczęła się blisko dwa lata temu, gdy podczas kontroli policjanci przejęli substancje chemiczne. Wyjaśniając okoliczności zdarzenia funkcjonariusze ustalili, że transporty miały charakter cykliczny, a ich docelowym miejscem nie są adresy wskazane w dokumentach przewozowych. Policjanci z CBŚP z Zarządu w Bydgoszczy wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Poznaniu podjęli, za pośrednictwem Europolu i Eurojustu, współpracę z policją i prokuraturą z Niderlandów. Równolegle wszczęto dwa śledztwa i rozpoczęto zorganizowane działania na terenie Europy. Międzynarodowe działania doprowadziły do zlikwidowania na terenie Niderlandów dwóch laboratoriów narkotyków syntetycznych pracujących na skalę przemysłową. Zlikwidowano trzy linie produkcyjne, na których przy użyciu specjalistycznego sprzętu laboratoryjnego i wykorzystaniu prekursorów z Polski i Chin wytwarzano narkotyki syntetyczne. Na jednej z linii produkowano czterokrotnie silniejszą w działaniu od amfetaminy – metamfetaminę. Kolejne linie służyły do produkcji amfetaminy oraz MDMA, czyli głównego składnika tabletek ecstasy. Podczas działań zabezpieczono ponad 300 kilogramów narkotyków, w tym: 171 litrów płynnej metafetaminy, 53 litry płynnej amfetaminy, 40 kg MDMA oraz 50 kg PMK. Z ustaleń śledczych wynika, że łącznie do tych laboratoriów dostarczono około 80 ton prekursorów i substancji chemicznych.  Zaplanowana, przez współpracujące ze sobą: Prokuraturę Okręgową w Poznaniu oraz Prokuraturę w Niderlandach akcja doprowadziła do zatrzymania w Polsce i w Holandii podejrzanych o udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej. Na terenie woj. wielkopolskiego zatrzymano podejrzanych o kierowanie procederem – obywatela Niderlandów oraz jego partnerkę Magdalenę B. Sąd Rejonowy w Poznaniu, na wniosek prokuratora zastosował wobec zatrzymanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Ponadto zatrzymano na terenie Polski 5 osób, którym Prokurator Okręgowy w Poznaniu przedstawił zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Podczas przeszukania miejsca zamieszkania zatrzymanej pary policjanci odkryli i zabezpieczyli 14 litrów płynnej amfetaminy. W trakcie działań CBŚP wsparcia udzielili policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Czarnkowie i Pile. Na terenie Niderlandów zatrzymano osoby podejrzane o wytwarzanie narkotyków. Sprawa wciąż ma charakter rozwojowy.

Koncert na zakończenie 39. Festiwalu Młodzi i Film

Film Ala za Młodzi i Film - 24 Lipca 2020 godz. 16:19
Zakończenie 39. Festiwalu Młodzi i Film uświetni kameralny koncert Mary Komasy. Mary wystąpi wraz z akompaniującym jej Antonim Komasą-Łazarkiewiczem. Mary Komasa to wokalistka, autorka tekstów i piosenek. Jej debiutancka płyta „Mary Komasa”, nagrana w berlińskim studio LowSwing, została wydana w 2015 roku, zyskując entuzjastyczne reakcje krytyki oraz rozgłos medialny. Teledyski „Oh Lord" oraz „Lost Me" miały swoje premiery na platformie Nowness, budząc zainteresowanie odbiorców na całym świecie.  Drugi album artystki, „Disarm", ukazał się w październiku 2019 roku, nakładem Warner Music, jednocześnie w Polsce, Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Mary postawiła w nim na połączenie awangardowych brzmień orkiestrowych z progresywną elektroniką. Płyta powstała w Londynie, Berlinie i Warszawie. Jej produkcją zajęło się brytyjskie duo God Colony, a aranżacje orkiestrowe przygotował Antoni Komasa-Łazarkiewicz.  Dotychczas ukazały się cztery wideoklipy promujące „Disarm": „Palermo", „Degenerate Love" „Be a Boy" oraz „Sauvages". Artystka do współpracy przy teledyskach zaprosiła grono wybitnych twórców, w tym berlińskiego performera MJ Harper oraz Anję Rubik.

Od 2021 roku nowe standardy energooszczędności w budownictwie. Mogą oznaczać wzrost cen mieszkań i kosztów remontów

Film Ala za newseria.pl - 23 Lipca 2020 godz. 8:55
W przyszłym roku wchodzą w życie nowe standardy w budownictwie dotyczące efektywności energetycznej. Producenci materiałów budowlanych, stolarki i chemii budowlanej będą musieli spełnić bardziej restrykcyjne wymogi i wycofać z rynku część tańszych produktów. W ocenie branży przełoży się to na wzrost kosztów o 20–30 proc. To zaś odbije się na portfelach Polaków, którzy planują budowę, remont lub zakup nieruchomości. Branża budowlana podkreśla, że zaostrzenie regulacji zbiega się w czasie z osłabieniem koniunktury wynikającym z pandemią koronawirusa, i proponuje odłożenie nowych regulacji o dwa lata. Ministerstwo Rozwoju podkreśla jednak, że zmiany wynikają z regulacji unijnych, a wyższy koszt będzie rekompensowany przez zwrot z inwestycji w energooszczędność. – Nowe warunki techniczne dotyczące materiałów budowlanych wejdą w życie 31 grudnia 2020 roku. To wymóg dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady UE, zgodnie z którą podniesione zostaną wymagania dotyczące współczynników przenikalności ciepła, czyli ile zużytej energii ucieka nam z domów – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Robert Nowicki, wiceminister rozwoju. Nowe wymogi dla nowo powstających i modernizowanych budynków wynikają z dyrektywy EPBD z 2010 roku. Jak podkreśla wiceminister, Polska wprowadzała zmiany w regulacjach w trzech etapach – od 2014, 2017 i właśnie od 2021 roku. Służyło to temu, żeby wszyscy uczestnicy rynku budowlanego mogli płynnie dostosować się do wprowadzanych zmian. Od przyszłego roku znacznie zaostrzone zostaną m.in. współczynniki zużycia energii i przenikania ciepła w budynkach. Innymi słowy: remontowane i nowo budowane domy będą musiały charakteryzować się bardzo niskim zapotrzebowaniem na energię. W ten sposób Unia Europejska chce dążyć do redukcji zużycia energii i emisji CO2 w budownictwie. Energooszczędne budownictwo jest tańsze w utrzymaniu i eksploatacji. Taki budynek pozwala zaoszczędzić na kosztach ogrzewania i mediach, jak prąd czy gaz, a przy tym nie wpływa negatywnie na jakość powietrza. Energia jest pozyskiwana ze źródeł takich jak naturalne ciepło gruntu, światło słoneczne lub ciepło, które wytwarzają mieszkańcy i sprzęty. Dzięki ponadstandardowej izolacji straty ciepła są znacznie mniejsze niż w tradycyjnych domach. – Lepszy wskaźnik przenikalności ciepła to niższe rachunki. Koszty wytworzenia i dostarczenia energii będą wzrastać, to jest nieunikniony trend w całej Europie. Mając szczelny budynek, który wykorzystuje np. tanią energię z fotowoltaiki, można obniżyć wysokość rachunków – mówi Robert Nowicki. Zaostrzone zostaną wymogi względem izolacyjności cieplnej materiałów budowlanych. Nowe warunki techniczne wymuszą np. stosowanie okien i drzwi o wyższych parametrach energooszczędności, a dachy i ściany będą wymagały grubszej warstwy termoizolacyjnej. – Efektywność energetyczna budynków jest absolutnie kluczowa. Wpływa na zużycie energii, a więc i wysokość rachunków, ale jest też silnie powiązana z ochroną środowiska i emisją CO2 czy walką ze smogiem. Jednak przy użyciu materiałów budowlanych, które spełniają obecne wymogi, już teraz jesteśmy w stanie budować bardzo energooszczędnie, a w projektach termomodernizacyjnych osiągać oszczędności zużycia energii dochodzące wręcz do 60 proc. względem stanu pierwotnego. Stąd wydaje się, że zaostrzenie przepisów nie jest konieczne – ocenia Jacek Siwiński, prezes VELUX Polska. W porównaniu do tradycyjnego budownictwo energooszczędne wciąż ma jednak spory minus: jest droższe i wymaga większych nakładów finansowych. Tymczasem ceny materiałów budowlanych i tak rosną już od kilku lat. Według danych GUS w maju br. wzrost cen w budownictwie wyniósł 2,6 proc. w ujęciu rocznym i 0,2 proc. w miesięcznym. Ten trend będzie się utrzymywać m.in. ze względu na brak siły roboczej, wzrost kosztów pracy czy dodatkowe zawirowania rynkowe związane z pandemią SARS-CoV-2. Wprowadzenie surowszych regulacji z początkiem 2021 roku przełoży się na wzrost cen o kolejne 20–30 proc. Producenci materiałów budowlanych, stolarki i chemii budowlanej będą też musieli wycofać z rynku część tańszych produktów, kupowanych najczęściej przez osoby z mniej zasobnym portfelem.   – Inwestycja we własne mieszkanie czy dom jest obliczona na kilkadziesiąt lat. Po to inwestujemy w nowoczesne źródła czy materiały o wyższym standardzie, które mogą być droższe, abyśmy później mieli niższe koszty energii – mówi wiceminister rozwoju. – Zaostrzenie wymogów dla materiałów budowlanych poskutkuje w praktyce wzrostem kosztów dla klientów i mniejszą możliwością wyboru technologii. Przykładowo dla nas oznacza to konieczność wycofania z oferty naszych okien dwuszybowych, które są nadal bardzo popularne wśród klientów – mówi prezes VELUX Polska. Jak podkreśla, odbije się to na portfelach Polaków, którzy planują budowę lub remont domu. Część z nich zniechęci do termomodernizacji, co stoi w sprzeczności z rządowym programem Czyste Powietrze. – Zaostrzenie przepisów spowoduje wzrost barier wejścia w projekty budowlane, przede wszystkim dla klientów o mniej zasobnych portfelach. W rezultacie okaże się, że projektów termomodernizacyjnych będzie mniej, więc wcale nie zaoszczędzimy więcej energii i bilans będzie ujemny – mówi Jacek Siwiński. Prezes VELUX Polska zauważa też, że inne kraje Europy, w których budownictwo jest bardziej nowoczesne i energooszczędne, nie mają tak restrykcyjnych wymagań, jakie będą obowiązywać w Polsce. W segmencie okien polskie przepisy dotyczące parametrów energooszczędności też należą już w tej chwili do najostrzejszych w Europie. Z tą opinią zgadza się Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Od stycznia współczynniki przenikalności ciepła rosną dużo bardziej niż w wielu krajach Europy Zachodniej, do których nasi producenci eksportują produkty budowlane. Wzrost kosztów tych materiałów wyniesie nawet kilkadziesiąt procent, w przypadku okien będzie to ok. 30–40 proc. – wskazuje. Zdaniem Płochockiego wprowadzenie nowych regulacji tym samym odbije się na cenach mieszkań. Polacy, którzy planowali zakup własnego lokum, muszą więc liczyć się ze wzrostem ceny za mkw. – W przypadku 50-metrowego mieszkania będzie to kwota kilku tysięcy złotych, dochodząca nawet do 10 tys. zł. Oczywiście to też zależy od mieszkania, bo jeśli będzie w nim dużo przeszklonych przestrzeni, ta różnica może wynieść kilkanaście tysięcy złotych. I nie ma to większego uzasadnienia, ponieważ oszczędność w rachunkach będzie zwracała się przez kilkadziesiąt lat – dodaje prezes PZFD. Jak wskazuje, nowe standardy, które zaczną obowiązywać z początkiem 2021 roku, zostały określone na podstawie dyrektywy UE sprzed dekady, z 2010 roku – i dzisiaj nie mają już uzasadnienia ekonomicznego, bo technologia poszła w tym czasie do przodu. – Dużo lepiej jest zastosować rozwiązania innowacyjne np. w fotowoltaice, które są po prostu tańsze i możemy osiągnąć ten sam efekt dużo łatwiej – przekonuje Konrad Płochocki. Branża budowlana zwraca też uwagę, że zaostrzenie regulacji zbiega się w czasie z osłabieniem koniunktury wynikającym z pandemii koronawirusa. – Branża budowlana ma duży potencjał generacji wzrostu gospodarczego. To istotne zwłaszcza w tej chwili, w kontekście niwelacji skutków pandemii SARS-CoV-2. To nie jest dobry czas, aby tworzyć nowe bariery dla tej branży. Przesunięcie wejścia w życie tych przepisów o dwa lata, a w międzyczasie ich zrewidowanie byłoby lepszym rozwiązaniem – postuluje Jacek Siwiński. – Zależy nam, żeby branża budowlana, która stanowi ok. 20 proc. PKB, dalej się rozwijała i była kołem zamachowym gospodarki, zwłaszcza po pandemii SARS-CoV-2 – podkreśla wiceminister Robert Nowicki.   Jak informuje, w ocenie Ministerstwa Rozwoju wymogi, które narzuci od przyszłego roku unijna dyrektywa, nie zahamują rozwoju branży budowlanej, ale resort wsłuchuje się w potrzeby przedsiębiorców i prowadzi z nimi dialog.

W piątek startuje unijny szczyt ws. budżetu na lata 2021–2027. Ważą się też losy 750 mld euro na ratowanie europejskiej gospodarki

Film Ala za Newseria.pl - 16 Lipca 2020 godz. 12:05
17 lipca w Brukseli rozpocznie się nadzwyczajny szczyt dotyczący unijnego budżetu i Funduszu Odbudowy. Oba instrumenty opiewają łącznie na rekordową sumę 1,85 bln euro. Dwudniowy szczyt będzie pierwszym bezpośrednim spotkaniem głów państw od wybuchu pandemii SARS-CoV-2, a największe spory budzi wart 750 mld euro Fundusz Odbudowy Next Generation EU, który Bruksela chce rozdzielić w formie grantów i bezzwrotnych pożyczek. Jak informował premier Mateusz Morawiecki, z łącznej puli do Polski w latach 2021–2027 może trafić w sumie aż 700 mld zł. – Najważniejsze kwestie, które pozostały do rozstrzygnięcia i które nie pozwoliły nam dojść do konsensusu na ostatnim szczycie, to przede wszystkim nowy Fundusz Odbudowy zapowiedziany w maju: jego alokacja, podział, czas trwania i wielkości grantów, które mogą być udzielane w ramach dotacji i pożyczek. Kolejną kwestią do dyskusji jest też polityka spójności, która w tej chwili jest najważniejsza. Pokazała to pandemia koronawirusa, bo inwestycje związane z jej zwalczaniem były finansowane właśnie z polityki spójności – mówi Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej. Projekt nowego budżetu, który będzie przedmiotem obrad, został zaprezentowany w końcówce maja przez Ursulę von der Leyen. To w sumie 1,85 bln euro na doraźną pomoc w kryzysie i zapobiegnięcie recesji, wzmocnienie potencjału Europy w obszarze ochrony zdrowia, transformację cyfrową i realizację Zielonego Ładu. Na tę sumę składa się budżet na lata 2021–2027 w wysokości ok. 1,1, bln euro oraz dodatkowe 750 mld euro w ramach nowo powstającego Funduszu Odbudowy (instrument Next Generation EU), który ma wspomóc europejską gospodarkę w wychodzeniu z kryzysu wywołanego pandemią. Te środki na lata 2021–2024 Bruksela zamierza pozyskać na rynkach finansowych. – Polsce najbardziej zależy na zachowaniu tej elastyczności, którą udało się wypracować w trakcie pandemii. Mówimy też o zwiększonych poziomach dofinansowania. Zależy nam, żeby poziomy dofinansowania, które zostały obniżone po ostatnich propozycjach Komisji Europejskiej, teraz zostały zwiększone. To się udało, bo propozycja Charlesa Michela [przewodniczący Rady Europejskiej – red.] pokazuje, że możemy realizować projekty z wyższym poziomem dofinansowania. Ważna jest również kwestia tego, żeby jak największe środki w ramach Funduszu Odbudowy były przekazywane w formie dotacji, a jak najmniejszy był poziom pożyczek. Chodzi o to, żebyśmy jak najszybciej zrestartowali gospodarkę – mówi Małgorzata Jarosińska-Jedynak. Projekt Funduszu Odbudowy po koronakryzysie, który ma dać europejskiej gospodarce impuls do ponownego wzrostu, budzi największe spory wśród państw członkowskich UE. Bruksela chce przekazać im 500 mld euro w ramach bezzwrotnych dotacji, a 250 mld euro – w formie pożyczek. O ile Polska i kraje Grupy Wyszehradzkiej są zadowolone z propozycji KE, o tyle kraje tzw. oszczędnej czwórki (Szwecja, Austria, Dania i Holandia) są przeciwne, aby 2/3 nowego instrumentu pomocowego było w postaci środków bezzwrotnych. – Trzymamy kciuki, żeby negocjacje zakończyły się sukcesem i żebyśmy mogli już podzielić środki na Fundusz Odbudowy i politykę spójności tak, aby nowa perspektywa ruszyła z jak najmniejszym opóźnieniem. Na to czekają beneficjenci tych środków, szczególnie przedsiębiorcy – mówi minister funduszy i polityki regionalnej. Jak informował po poprzednim szczycie Rady Europejskiej premier Mateusz Morawiecki, w ramach nowego budżetu w latach 2021–2027 do Polski może trafić łącznie 160 mld euro, co przekłada się na około 700 mld zł (w tym z nowego Funduszu Odbudowy Next Generation EU łącznie 63,8 mld euro, w tym 37,7 mld euro bezzwrotnych grantów plus pożyczki). – Obecne propozycje dedykowane Polsce są odpowiedzią na ambitne cele, które zostały nam postawione. Oceniamy je pozytywnie, ale mamy też kilka uwag, dotyczących chociażby podziału Funduszu Odbudowy na dotacje i granty oraz ich wykorzystania w odpowiednim czasie. 70 proc. tych dotacji powinno być wykorzystane do 2022 roku, a 30 proc. w roku następnym. Ta 1/3 jest uzależniona od wyliczenia nowych wskaźników, które biorą pod uwagę PKB z okresu 2020–2021. Komisja Europejska w swoich analizach pokazuje, że Polska będzie miała najmniejszy spadek PKB w stosunku do innych państw członkowskich, co może oznaczać, że otrzymamy też mniej środków. Dlatego mówimy, że nie można karać tych krajów, które poradziły sobie z walką z pandemią. Tutaj wciąż mamy duże pole do dyskusji – mówi Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Nowy termin premiery filmu Lecha Majewskiego „Dolina Bogów”

Film Ala za Centrum Prasowe PAP - 16 Lipca 2020 godz. 11:59
Ze względu na sytuację epidemiologiczną termin premiery kinowej filmu Lecha Majewskiego – „Dolina Bogów” został przesunięty na 21 sierpnia. W polsko-hollywoodzkiej produkcji występują gwiazdy światowego kina: John Malkovich, Josh Hartnett, Berenice Marlohe, John Rhys-Davies i Keir Dullea. Największy wizjoner polskiego kina - Lech Majewski („Młyn i Krzyż”, „Angelus”, „Ogród rozkoszy ziemskich”, „Wojaczek”) - powraca z nową produkcją wypełnioną niezwykłymi doznaniami i oszałamiającymi efektami audiowizualnymi. „Dolina Bogów” to artystyczna uczta wykraczająca poza tradycyjny obraz filmowy. Historia o bogach ukrytych w górach oparta na legendzie plemienia Navajo, hipnotyzuje zdjęciami, które reżyser współtworzył razem z Pawłem Tyborą („Onirica”) w stanie Utah w USA oraz muzyką skomponowaną przez laureata Oscara® - Jana A.P. Kaczmarka. Planowana pierwotnie na marzec premiera została jednak przesunięta w czasie ze względu na sytuację epidemiologiczną.    „Epidemia zastała mnie w Katowicach, bo 23 marca w Kinie Kosmos miała się odbyć premiera +Doliny Bogów+. Przez koronawirusa premiery nie było. Odwołane zostało też moje tournée promujące film na Dalekim Wschodzie, w Tajwanie, Korei Południowej i Japonii, a także w USA” – mówi Lech Majewski.    W tytułowej Dolinie Bogów krzyżują się trzy wątki narracyjne, które prowokują widza do własnych interpretacji - legenda Indian Navajo o bogach zamkniętych w skałach doliny Valley of the Gods pełna bogatej symboliki i archetypów, historia najbogatszego człowieka globu, tajemniczego Wesa Taurosa (John Malkovich) oraz losy narratora filmu Johna Ecasa (Josh Hartnett), pisarza, który zmaga się z własnymi problemami.    „Miałem szczęście w życiu mogąc pracować z wieloma wielkimi, kreatywnymi reżyserami w Europie i w innych miejscach, i Lech jest jednym z takich ludzi - o bardzo szczególnym spojrzeniu na świat, obdarzonym charakterystyczną wizją i wyobraźnią” - powiedział Malkovich o swoim udziale w „Dolinie Bogów”. A Keir Dullea, główny bohater legendarnej „2001 Odysei Kosmicznej”, dodał: „Bez cienia wątpliwości Lech jest najciekawszym reżyserem filmowym od czasów Stanleya Kubricka”.    Zdjęcia do filmu, powstawały nie tylko w Valley of the Gods, w stanie Utah w Stanach Zjednoczonych, ale i we Wrocławiu oraz zamkach i pałacach południowej Polski. Kostiumy do filmu stworzyła Ewa Kochańska. Reżyser zaprosił do współpracy także znaną projektantkę Evę Minge oraz polskie marki - Pako Lorente i Kazar.    Film jest współfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Producentami obrazu są: Lech Majewski, Filip Jan Rymsza, Angelus Silesius, Royal Road Entertainment. Koproducentami są: Jan Harlan, Lorenzo Ferrari Ardicini, Carla Rosen-Vacher, Alyssa Swanzey, Piotr Galon, Daniel Markowicz, Marek Żydowicz, Robert Banasiak, Jarosław Perduta, Dariusz Wieromiejczyk, Ewa Sadkowska, Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny, Silesia Film, Dolnośląskie Centrum Filmowe, Fundacja Tumult/Camerimage, LumiconFX, Lightcraft, Centrum Technologii Audiowizualnych. „Dolina Bogów” trafi do kin 21 sierpnia. Za dystrybucję odpowiada Galapagos Films.