Koszalin, Poland
wydarzenia

Nowy przystanek Darłowo–Darłówko coraz bliżej. Termin prac na trasie Lębork–Słupsk coraz dalszy

Art, fot. archiwum - 35 minut temu
Jest realna szansa na utworzenie nowego przystanku kolejowego Darłowo–Darłówko - poinformował senator Stanisław Gawłowski. To wiadomość ważna nie tylko dla mieszkańców, ale przede wszystkim dla turystów odwiedzających wybrzeże. W praktyce oznaczałoby to możliwość wysiadania z pociągu w bezpośrednim sąsiedztwie plaży nad Bałtykiem, co mogłoby znacząco zwiększyć atrakcyjność komunikacyjną tej części Pomorza.

Koszalińska pizzeria z prestiżowym certyfikatem AVPN. To wielkie wyróżnienie dla lokalu i całego miasta

Ala, fot. FB/Partenopei - Pizza Napoletana - 7 godzin temu
To historia ważna nie tylko dla samej restauracji, ale także dla całego Koszalina. Jedna z lokalnych pizzerii właśnie dołączyła do grona certyfikowanych restauracji AVPN (Associazione Verace Pizza Napoletana), jednej z najbardziej cenionych i wymagających organizacji kulinarnych na świecie, która od lat stoi na straży autentycznej pizzy neapolitańskiej. To wyróżnienie ma szczególną wagę. Przez ponad 40 lat działalności AVPN przyznało certyfikat niewiele ponad 1200 restauracjom na całym świecie. W tym elitarnym gronie znalazł się teraz lokal z Koszalina, będący jednym z nielicznych w Polsce. Jak podkreślają właściciele, Amelka i Mateusz Jarzynka ich restauracja (Partenopei - Pizza Napoletana, Koszalin, Traugutta 29) została oznaczona numerem 1242 na światowej liście certyfikowanych pizzerii.   AVPN nie jest zwykłym certyfikatem jakości. To organizacja z siedzibą w Neapolu, która określa i chroni zasady przygotowywania prawdziwej pizzy neapolitańskiej od doboru składników, przez technikę wyrabiania ciasta, aż po sposób wypieku. Otrzymanie takiego potwierdzenia oznacza, że lokal spełnia najwyższe standardy jakości i pozostaje wierny tradycji, z której wywodzi się jedna z najbardziej znanych potraw świata.   Dla restauracji z Koszalina to nie tylko powód do dumy, ale także ogromna odpowiedzialność. Właściciele podkreślają, że traktują ten moment jako potwierdzenie, że obrana przez nich droga oparta na szacunku do rzemiosła, jakości i neapolitańskiej tradycji miała głęboki sens. To także dowód na to, że nawet w mniejszym mieście można tworzyć produkt na światowym poziomie.   Za tym sukcesem stoją lata pracy, nauki i konsekwencji. Jak mówią twórcy miejsca, za certyfikatem kryją się setki prób, tysiące godzin doskonalenia warsztatu i nieustanne dopracowywanie każdego szczegółu. Od pierwszych marzeń, które pojawiły się jeszcze w młodości, aż po dzisiejszy dzień, prowadziła ich jedna idea: robić wszystko najlepiej, jak tylko potrafią. Osiągnięcie tego celu ma dla nich wyjątkowy, osobisty wymiar. To spełnienie marzenia o tworzeniu pizzy dokładnie takiej, jaką przygotowuje się w Neapolu: prawdziwej, uczciwej, bez kompromisów, z pełnym szacunkiem do produktu, tradycji i jakości. Dziś mogą powiedzieć, że droga, która jeszcze kilka lat temu wydawała się niemal nieosiągalna, zaprowadziła ich do jednego z najbardziej prestiżowych kulinarnych wyróżnień na świecie.   Właściciele podkreślają jednak, że nie traktują tego sukcesu jako mety. Wręcz przeciwnie, certyfikat AVPN jest dla nich zobowiązaniem, by każdego dnia utrzymywać poziom, który został doceniony przez ekspertów z Neapolu. To motywacja, by nadal pielęgnować tradycję, szanować produkt i serwować gościom jakość, w którą wierzą całym sercem. To również ważny moment dla samego Koszalina. Obecność restauracji z miasta w tak prestiżowym, światowym gronie pokazuje, że pasja, konsekwencja i rzemieślnicze podejście mogą zaprowadzić naprawdę daleko. To sukces, który promuje nie tylko lokal, ale i miasto, udowadniając, że również tutaj mogą powstawać miejsca wyznaczające najwyższe standardy. Dla zespołu restauracji to dzień pełen wzruszeń i wdzięczności. Jak przyznają, ten sukces smakuje jeszcze lepiej dlatego, że mogą dzielić go z gośćmi, którzy od początku byli częścią tej drogi. To ważny rozdział w historii ich miejsca, i zarazem piękny początek tego, co dopiero przed nimi. x. x. x Wymagania do uzyskania certyfikatu AVPN (Associazione Verace Pizza Napoletana) są ściśle określone w regulaminie (Disciplinare) stowarzyszenia i obejmują pełen proces produkcji autentycznej pizzy neapolitańskiej. Proces certyfikacji jest wieloetapowy i kończy się inspekcją ekspertów z Neapolu, często incognito. Składniki i ciasto Mąka musi być włoska typu 00 o wysokiej zawartości białka (min. 11-12%), woda o pH 6-7 i określonej twardości, sól morska oraz drożdże naturalne. Ciasto wymaga ręcznego wyrabiania, fermentacji minimum 8 godzin w temperaturze 20-25°C, bez maszynowego wałkowania – tylko ręczne rozciąganie. Średnica pizzy: 30-35 cm, brzeg 1-2 cm, grubość środka max. 3 mm. Piec i wypiek Piec musi być opalany drewnem (nie gazowy ani elektryczny), osiągać 430-480°C, z czasem wypieku 60-90 sekund. Pizza po upieczeniu ma charakterystyczne pęcherze i wilgotne wnętrze. Dodatki: pomidory San Marzano DOP, mozzarella fior di latte lub bufala, oliwa extra vergine, świeże zioła – bez przemysłowych produktów. Proces uzyskania Należy złożyć wniosek na stronie AVPN, przejść szkolenie (np. 5-dniowe z egzaminem teoretyczno-praktycznym: pizza Margherita i Marinara), a potem oczekiwać wizyty inspektorów sprawdzających lokal, sprzęt i wykonanie pizzy na żywo. Certyfikat jest odnawialny i pozwala używać logo z numerem członkowskim.

Dni Koszalina 2026. Międzynarodowe święto miasta pod znakiem dziedzictwa i partnerstwa

ekoszalin POLECA Ala za CK105 Koszalin - 6 godzin temu
Koszalin będzie świętował w tym roku wyjątkowy jubileusz, 760-lecie nadania praw miejskich. Z tej okazji w niedzielę, 24 maja 2026 roku, mieszkańcy będą mogli wziąć udział w niezwykłym wydarzeniu pod hasłem „Koszalin 760: Dziedzictwo i partnerstwo bez granic – Unternehmen ohne Grenzen”. Przed nami dzień pełen muzyki, tańca, spotkań i międzynarodowej energii, który połączy historię miasta z nowoczesnym, europejskim wymiarem współpracy. Główna część obchodów odbędzie się na Rynku Staromiejskim, gdzie od godziny 12:00 do 17:00 zaplanowano wielką kulturalną fetę z udziałem artystów z miast partnerskich Koszalina. Wstęp na wydarzenie jest wolny. Organizatorzy zapowiadają, że nie będzie to zwykły koncert, lecz dynamiczna platforma wymiany kulturalnej, której celem jest pokazanie, jak wiele łączy mieszkańców różnych krajów i jak ważną rolę odgrywają partnerskie relacje budowane ponad granicami. Program wydarzenia zapowiada się niezwykle barwnie. Na scenie pojawią się artyści reprezentujący partnerskie miasta z Niemiec, Danii, Finlandii, Litwy i Ukrainy. Publiczność usłyszy między innymi energetyczny rock z Neubrandenburga oraz zespół Let’s Ride ze Schwedt. Nie zabraknie również widowiskowych atrakcji artystycznych – wystąpi grupa cyrkowa Jaxirkus z Berlin Tempelhof-Schöneberg, a taneczną energię zaprezentuje grupa Czerwone Spodenki z Neumünster. W programie znajdą się także występy o bardziej tradycyjnym charakterze. Na Rynku Staromiejskim będzie można zobaczyć folklor w wykonaniu młodzieży z Trok, usłyszeć żeński chór z Gladsaxe, a także podziwiać występy solistów z Iwanofrankowska i Seinajoki. Całość ma stworzyć różnorodny, wielobarwny obraz kultury miast partnerskich, pokazując, że współpraca samorządów może przekładać się na autentyczne spotkania ludzi, tradycji i artystycznych emocji. Nie zabraknie również mocnych lokalnych akcentów. Koszalin reprezentować będą dziecięce i młodzieżowe formacje artystyczne, wśród nich: NASA, PASJA, TOP TOYS, So Dance, Level Dance Studio oraz Zespół Tańca Ludowego BAŁTYK. To właśnie oni pokażą, że jubileusz miasta jest nie tylko okazją do wspominania historii, ale także świętem współczesnej energii, talentu i zaangażowania młodego pokolenia koszalinian. Wydarzenie poprowadzi moderator, który nie tylko zapowie artystów, ale także przybliży historię miast partnerskich Koszalina w krótkich rozmowach z uczestnikami. Zaplanowano również konkursy dla publiczności, dzięki którym mieszkańcy będą mogli jeszcze aktywniej włączyć się we wspólne świętowanie. Jednym z najbardziej symbolicznych momentów dnia będzie wspólne pokrojenie wielkiego jubileuszowego tortu przez Prezydenta Koszalina i delegatów miast partnerskich. Tortem poczęstowani zostaną mieszkańcy zgromadzeni na Rynku Staromiejskim. Ten gest ma podkreślić ideę „People-to-People” – budowania relacji bezpośrednio między ludźmi, poprzez spotkanie, rozmowę i wspólne przeżywanie ważnych chwil. Na tym jednak świętowanie się nie zakończy. O godzinie 17:00 obchody przeniosą się do Filharmonii Koszalińskiej, gdzie odbędzie się koncert Orkiestry Symfonicznej Tempelhof z Berlina. Będzie to wyjątkowe, prestiżowe zwieńczenie dnia, łączące uroczysty charakter jubileuszu z muzyką klasyczną na najwyższym poziomie. Wstęp na koncert jest wolny, jednak obowiązują wejściówki. Tegoroczne Dni Koszalina zapowiadają się więc jako wydarzenie, które w wyjątkowy sposób połączy 760-letnie dziedzictwo miasta z jego otwartością na świat i międzynarodową współpracę. To będzie dzień pełen emocji, artystycznych wzruszeń i wspólnego świętowania, które pokaże, że Koszalin potrafi z dumą patrzeć na swoją historię, jednocześnie budując partnerstwo bez granic.  

Tomasz Sobieraj: „To niepoważne, co pan proponuje”. Kto i dlaczego poruszył prezydenta Koszalina?

eWok, fot. print screen - 23 Kwietnia 2026 godz. 10:39
Na pierwszy rzut oka była to sesja dość płynna, chwilami wręcz zaskakująco spokojna. A jednak była historyczna. Mocna wypowiedź prezydenta, podjęcie uchwały zmieniającej Koszalin na lata i oświadczenie radnego spowodowały, że ton sesji był wręcz gorący! Co prawda uchwały przechodziły sprawnie, większych politycznych sporów nie było, a radna Oliwia Skórka próbowała koncentrować się na szczegółach proponowanych rozwiązań. Najmocniej wybrzmiał moment, w którym prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj zwrócił się do radnego PiS Andrzeja Jakubowskiego słowami: „To niepoważne, co pan proponuje”. Była to wypowiedź mocna, ale nieprzypadkowa. Padła w odpowiedzi na sugestię, by w jutrzejszych negocjacjach ze starostą koszalińskim Tomaszem Testerem uczestniczyli również radni. Warto przypomnieć, że sam Andrzej Jakubowski wcześniej spotkał się ze starostą z własnej inicjatywy. Reakcja prezydenta była jednoznaczna. Zwrócił uwagę, że na tamto spotkanie nie został zaproszony, po czym, z widoczną irytacją zapytał, czy negocjacje mają się teraz odbywać w obecności mediów, a może wręcz na rynku przed ratuszem... W tych kilku zdaniach zawarło się coś więcej niż tylko chwilowe zniecierpliwienie. Sobieraj wyraźnie dał do zrozumienia, że gdy sprawa dotyczy realnych interesów miasta, nie ma miejsca ani na publiczne inscenizacje, ani na mnożenie uczestników rozmów tylko po to, by nadać im polityczny rozgłos. I trudno się temu dziwić. Rozmowy o organizacji komunikacji publicznej, zasadach korzystania z przystanków, czy podziale kompetencji pomiędzy miasto a powiat nie są przecież akademicką debatą, lecz negocjacją o bardzo konkretnych skutkach. Prezydent tłumaczył, że problemem nie jest sam dostęp powiatu do miejskiej infrastruktury. Autobusy mogą dowozić pasażerów do dworca czy centrum przesiadkowego. Nie może być jednak zgody na dublowanie przewozów w mieście przez innego organizatora, skoro Koszalin posiada własnego przewoźnika i odpowiada za własny system transportowy. Dodatkowo, jak zaznaczył, transport publiczny będzie dotowany, a to zawsze rodzi ryzyko stosowania przez zewnętrznego operatora cen dumpingowych. Sobieraj zaprezentował zatem swoje stanowisko negocjacyjne: współpraca tak, ale nie kosztem utraty kontroli nad miejską komunikacją. Koszalin nie zamierza oddawać steru nad własnym układem transportowym i nie chce dopuścić do sytuacji, w której ktoś z zewnątrz zacznie urządzać przewozy na jego terenie według własnych zasad. Choć ten epizod najmocniej przykuł uwagę, sesja miała również drugi, znacznie cięższy gatunkowo wymiar. Chodziło o projekt pożyczki na tzw. zieloną transformację. Miasto sięgnie po 90 milionów złotych z Banku Gospodarstwa Krajowego, finansowanych z Krajowego Planu Odbudowy, z przeznaczeniem na trzy strategiczne zadania: przebudowę kluczowych ulic w centrum, modernizację oświetlenia ulicznego oraz adaptację zabytkowego budynku na potrzeby Urzędu Miejskiego.   Największa część tej kwoty, 51,3 mln zł  zostanie przeznaczona na zwiększenie powierzchni biologicznie czynnej, czyli w praktyce na głęboką przebudowę przestrzeni miejskiej. Spłata pożyczki ma zostać rozłożona na lata 2031–2047. Formalnie mówimy o instrumentach finansowych i projektach inwestycyjnych. W rzeczywistości chodzi jednak o coś więcej: o to jak ma wyglądać centrum Koszalina w kolejnych dekadach. Bo w praktyce projekt ten oznacza nie zwykłe odświeżenie ulic, lecz poważną zmianę filozofii myślenia o centrum miasta. Uspokojenie ruchu, otwarcie ulic poprzecznych, nadanie większego znaczenia pieszym i mieszkańcom, a mniejszego samochodom. To nie kosmetyka. To świadoma próba przepisania na nowo logiki Śródmieścia. I trzeba uczciwie przyznać, że w tej wizji jest rozmach. Zwłaszcza gdy padają słowa o centrum jako „bijącym sercu miasta” i o projekcie, który ma odmienić Koszalin na dziesięciolecia. Radny KO Jacek Wezgraj uchwycił doniosłość tej chwili, wskazując, że jest to decyzja mająca charakter historyczny. Obecne plany przebudowy porównał do tych, które zmieniły Koszalin, który organizował centralne dożynki. Z kolei jego klubowy kolega, Michał Listowski przypomniał argument ekonomiczny: pieniądz z czasem traci na wartości, zatem środki pozyskane dziś na korzystnych warunkach w przyszłości okażą się dla miasta szczególnie cenne. Sesja nie składała się jednak wyłącznie z wielkich wizji i sporów o strategiczny kierunek rozwoju. Pojawiły się również tematy bardziej przyziemne, choć nie mniej istotne. Pytanie Artura Wiśniewskiego z PiS o przyszłość budynku przy ul. Orlej i o nową lokalizację planowanego Zakładu Aktywności Zawodowej wywołało odpowiedź prezydenta, która zabrzmiała niemal jak deklaracja zasady: najważniejsi są ludzie, nie budynek. Pozostałe uchwały, dotyczące chociażby kąpieliska czy opłat planistycznych, przeszły bez większych napięć. I właśnie dlatego można było odnieść wrażenie, że sesja jest spokojna. Ale tylko pozornie. Bo w samorządzie nie zawsze najwięcej mówią same głosowania. Czasem więcej ujawnia sposób, w jaki uczestnicy debaty zwracają się do siebie. Gorąco zrobiło się na koniec, gdy swoje oświadczenie wygłosił Błażej Papiernik. Przewodniczący opozycyjnego klubu Wspólnie dla Koszalina poinformował, że sąd drugiej instancji uznał, iż kilka lat temu ówczesny wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Jakub Kowalik, pomawiając go, naruszył jego dobra osobiste. Jak mówił Papiernik, zgodnie z wolą sądu były wiceprzewodniczący ma nie tylko go przeprosić i usunąć stosowne materiały, ale również wpłacić 7,5 tysiąca złotych na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Papiernik dodał, że mówi o tym z mównicy nie bez powodu, ale po to, by przypomnieć, iż w polityce można się spierać, ostro różnić, a nawet pokłócić, ale pewnych granic przekraczać nie wolno. A tamte granice zostały przekroczone. I być może właśnie ten finał najlepiej podsumował całą sesję. Bo choć przebiegała płynnie, to z pewnością nie była całkiem spokojna. Pod spokojną powierzchnią wyraźnie buzowały emocje i ambicje. I właśnie dlatego warto było się jej uważnie przysłuchać.

Przetarg na rozbudowę drogi Sucha Koszalińska – Łazy ogłoszony

Ala, fot. ZUW Szczecin - wczoraj, 12:46
To ważna wiadomość dla mieszkańców powiatu koszalińskiego oraz wszystkich osób korzystających z tej trasy. Ogłoszony został przetarg na rozbudowę drogi Sucha Koszalińska – Łazy. Jak podkreślił Tomasz Tesmer, starosta koszaliński, jest to inwestycja, na którą czekało wielu mieszkańców, a dla niego osobiście to naprawdę ważny moment. Wartość całego zadania wynosi około 17 mln zł. Co szczególnie istotne, aż 10 mln zł udało się pozyskać z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Dzięki temu możliwa będzie realizacja inwestycji, która znacząco wpłynie na poprawę lokalnej infrastruktury drogowej. Rozbudowa tej drogi oznacza przede wszystkim poprawę bezpieczeństwa, większy komfort jazdy oraz lepsze połączenie dla mieszkańców i turystów. To inwestycja, która ma duże znaczenie nie tylko dla codziennego funkcjonowania lokalnej społeczności, ale również dla rozwoju komunikacyjnego i turystycznego całego regionu. – Cieszę się ogromnie, że konsekwentna praca przynosi efekty i możemy realizować kolejne kluczowe inwestycje w naszym powiecie – podkreślił Tomasz Tesmer. Warto zaznaczyć, że jest to wspólna inwestycja Powiatu Koszalińskiego oraz Gminy Sianów. 

Dotacje dla najlepszych klubów sportowych regionu. Pierwsze umowy przekazane

Art, fot. Piłka Ręczna Koszalin - wczoraj, 13:03
Piłka Ręczna Koszalin SA znalazła się w gronie czterech najlepszych klubów sportowych regionu, które otrzymają wsparcie finansowe od Pomorza Zachodniego. Na rozwój koszalińskiego klubu przeznaczono 70 tys. zł w ramach tegorocznego konkursu, w którym łącznie rozdysponowano 600 tys. zł. Pierwsze umowy zostały już przekazane, a kolejne trafią do beneficjentów w najbliższych tygodniach. Pomorze Zachodnie po raz kolejny wspiera kluby występujące w najwyższych klasach rozgrywkowych. W tegorocznej edycji konkursu dotacje przyznano czterem klubom sportowym z regionu, wzmacniając tym samym ich potencjał organizacyjny, promocyjny i sportowy. Jak podkreśla Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz, wsparcie dla sportu to nie tylko inwestycja w wyniki, lecz także w budowanie regionalnej tożsamości i marki Pomorza Zachodniego. – Wspierając kluby z naszego regionu wspieramy wydarzenia, które przyciągają na trybuny kibiców i dostarczają wielu niezapomnianych emocji. W ten sposób budujemy również markę Pomorza Zachodniego, bowiem sportowcy reprezentują nie tylko klub, ale także swoje miasto i region – mówi Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. Pierwsze umowy zostały już przekazane Pogoni Szczecin. Sekcja męska otrzymała 230 tys. zł, natomiast sekcja żeńska 200 tys. zł. To kontynuacja współpracy trwającej od kilku lat, obejmującej szeroki zakres działań promocyjnych realizowanych zarówno w Szczecinie, jak i w innych częściach regionu. W ramach partnerstwa zrealizowano między innymi murale w Szczecinie, Nowogardzie i Policach, regionalne wydarzenie „W pogoni za regionem” w Pyrzycach, a także szereg materiałów promocyjnych. Działania te mają na celu dotarcie do szerokiego grona odbiorców w całym województwie, wszędzie tam, gdzie obecni są kibice jednego z największych klubów sportowych Pomorza Zachodniego. Marka Pomorze Zachodnie jest promowana podczas wydarzeń sportowych m.in. na bandach LED, telebimach oraz strojach kobiecej drużyny, co przekłada się na dużą widoczność i skuteczne wsparcie wizerunkowe regionu. Dotacje trafią również do kolejnych klubów. KPS Chemik Police SA otrzyma 100 tys. zł, a Piłka Ręczna Koszalin SA – 70 tys. zł. Przekazanie umów dla tych klubów nastąpi w najbliższych tygodniach. Dla Koszalina to ważny sygnał, że klub piłki ręcznej jest dostrzegany jako istotny element sportowej mapy regionu. Przyznane wsparcie może pomóc nie tylko w dalszym rozwoju drużyny, ale także w promocji miasta i całego Pomorza Zachodniego poprzez sportowe emocje, rywalizację i obecność kibiców na trybunach.  

Płonące stodoły i znikające ślady przeszłości. Apel o ratowanie dziedzictwa kultury jamneńskiej

Art za Czytelniczka, fot. UM Koszalin - 23 Kwietnia 2026 godz. 4:02
Kultura jamneńska to jedna z najbardziej unikatowych części tożsamości Koszalina i całego regionu. Przez lata pozostawała nieco na uboczu, dziś jednak coraz częściej wraca do lokalnej świadomości jako cenne dziedzictwo historyczne, kulturowe i turystyczne. Tym większy niepokój budzą sygnały płynące z Jamna, tej części miasta, w której wciąż zachowały się dawne poniemieckie stodoły, zabudowania gospodarcze i ślady dawnego układu wsi. W liście do redakcji jedna z Czytelniczek zwróciła uwagę na zjawisko, które jej zdaniem może prowadzić do stopniowego znikania tego materialnego dziedzictwa. Jak napisała, coraz częściej słychać o tym, że stare obiekty „znikają” w wyniku pożarów, cichych rozbiórek albo zwykłego pozbywania się problemu. To mocny głos i zarazem ważny sygnał alarmowy. Czy jednak rzeczywiście mamy do czynienia z falą pożarów stodół w Jamnie? Po przeanalizowaniu dostępnych informacji można stwierdzić, że skala takich zdarzeń nie wydaje się duża. W ostatnim czasie odnotowywano pożary budynków gospodarczych i mieszkalnych w rejonie Koszalina i okolic, ale nie potwierdza się obraz masowego „płonięcia stodół” w samym Jamnie. Najbardziej aktualny przypadek dotyczy pożaru stodoły przy ulicy Starowiejskiej w Koszalinie. Do zdarzenia doszło w czwartek, 2 kwietnia 2026 roku, około godziny 13. W akcji gaśniczej brało udział pięć zastępów straży pożarnej. Nie odnotowano ofiar ani poważnych obrażeń. W innych przypadkach częściej paliły się domy i budynki użytkowe niż same zabytkowe stodoły. To ważne rozróżnienie, które nie zmienia jednak faktu, że problem znikającej dawnej zabudowy istnieje, nawet jeśli nie zawsze przybiera formę spektakularnych pożarów. Bo istota sprawy leży gdzie indziej. Jak wskazują mieszkańcy, problem ma bardzo konkretny wymiar ekonomiczny. Chodzi o wysokie podatki od stodół, traktowanych jako budynki związane z działalnością gospodarczą. Stawka wynosi 35,53 zł za 1 m², co przy dużych powierzchniach oznacza roczne opłaty sięgające nawet od 2 do 5 tysięcy złotych. Dla wielu starszych mieszkańców Jamna to koszt zwyczajnie nie do uniesienia. W praktyce oznacza to, że historyczne budynki, które mogłyby być częścią lokalnego dziedzictwa i turystycznej wizytówki miasta, stają się ciężarem. Zamiast wsparcia pojawia się bezradność, a wraz z nią pokusa, by problem po prostu zniknął. A kiedy znika stodoła, szopa czy dawny budynek gospodarczy, nie znika tylko kawałek muru czy drewna. Znika fragment historii miejsca, którego nie da się już odtworzyć. W innych samorządach podobne problemy próbowano rozwiązywać inaczej. Władze miały świadomość, że stare budynki gospodarcze to nie tylko problem techniczny czy podatkowy, ale także wartość kulturowa. Dlatego decydowano się na ulgi, zwolnienia albo inne formy wsparcia dla właścicieli. Dzięki temu możliwe było zachowanie obiektów, które dziś stanowią o charakterze miejscowości, budują jej rozpoznawalność i przyciągają odwiedzających. Jako przykład mieszkańcy wskazują Smołdzino, gdzie udało się zachować dawną zabudowę nie tylko w obrębie muzealnej ekspozycji. Tam dziedzictwo potraktowano jako atut, a nie przeszkodę. W efekcie wypromowano region, zorganizowano wydarzenia przyciągające gości z całej Polski i zadbano o zaplecze – parkingi, przestrzeń dla odwiedzających, podstawową infrastrukturę. W Jamnie nadal brakuje takiego kompleksowego myślenia. Zagroda Jamneńska pozostaje ważnym miejscem na mapie kultury regionu, ale trudno uznać, że dziś jest przygotowana na większy ruch turystyczny. Problemem jest brak wygodnej infrastruktury parkingowej, brak szerszego planu obsługi odwiedzających i niewykorzystanie prostych rozwiązań organizacyjnych. Jednym z pomysłów mogłoby być choćby uruchomienie bezpłatnego autobusu, który dowoziłby chętnych z okolic ulicy Władysława IV czy pobliskich terenów działkowych. Dziś wielu ludzi po prostu przejeżdża obok. Nie zatrzymują się, nie korzystają z oferty, nie poznają miejsca. Wątpliwości budzi również dostępność kościoła w Jamnie, wyremontowanego ze środków unijnych, a mimo to wciąż trudno dostępnego dla zwiedzających. Obecnie zwiedzanie odbywa się sezonowo, z przewodnikiem, jedynie we wtorki i czwartki. To zdecydowanie zbyt mało, jeśli myślimy o stworzeniu żywej i atrakcyjnej oferty turystycznej. Skoro Zagroda Jamneńska działa latem od 1 lipca do 31 sierpnia, od wtorku do niedzieli w godzinach 10:00–18:00, naturalne wydaje się oczekiwanie, że również kościół jako jeden z najcenniejszych elementów lokalnego dziedzictwa powinien być wtedy dostępny szerzej. Jamno ma ogromny potencjał. Ma historię, ma niepowtarzalną kulturę, ma zabudowę, którą wciąż można ocalić. Ma miejsca, które mogłyby przyciągać mieszkańców i turystów. Ale ten potencjał nie obroni się sam. Bez wsparcia dla właścicieli dawnych budynków, bez inwestycji w infrastrukturę i bez realnego otwarcia na zwiedzających może zostać bezpowrotnie stracony. Trzeba to powiedzieć jasno: promocja kultury jamneńskiej nie może kończyć się na hasłach, folderach i okazjonalnych wydarzeniach. Jeśli naprawdę chcemy chronić i rozwijać to dziedzictwo, potrzebne są konkretne decyzje. Potrzebny jest system ulg lub wsparcia dla właścicieli historycznych obiektów. Potrzebna jest infrastruktura. Potrzebny jest plan. Inaczej zamiast dumy z lokalnej wyjątkowości zostanie tylko gorzkie pytanie, dlaczego po raz kolejny pozwoliliśmy historii cicho zniknąć. Jamno nie potrzebuje dziś tylko wspomnień i deklaracji. Potrzebuje realnej troski o swoją przyszłość – zanim będzie za późno.

Sukcesy tancerzy z Level Dance Studio. Świetne wyniki podczas Level Dance Contest w Mielnie

Art, fot. Level Dance Studio - 23 Kwietnia 2026 godz. 6:12
W Mielnie, w wyjątkowej przestrzeni ARCHE Fabryki Samolotów, odbył się ogólnopolski turniej taneczny Level Dance Contest. Wydarzenie przyciągnęło ponad 900 uczestników z całej Polski, stając się jednym z największych i najbardziej emocjonujących turniejów tanecznych tej wiosny. Na parkiecie nie zabrakło reprezentantów Level Dance Studio, którzy zaprezentowali bardzo wysoki poziom i sięgnęli po liczne nagrody oraz wyróżnienia w różnych kategoriach tanecznych. Ich występy spotkały się z uznaniem zarówno jury, jak i publiczności. W gronie największych sukcesów znalazło się 1. miejsce w kategorii 11–13 PRO oraz Grand Prix dla formacji IKRA. Znakomicie zaprezentowały się także LEVELKI, które wywalczyły 1. miejsce w kategorii 8–10 OPEN. Bardzo dobrze poradzili sobie również najmłodsi uczestnicy. W kategorii do lat 7 zwyciężyła Wanda Wolny, 2. miejsce zajęła Maja Jastrzębska, a 3. miejsce wywalczyła Sara Chudzik. W kategorii 8–10 BASIC na najwyższym stopniu podium stanęła Natalia Jaźwińska, 2. miejsce zdobyła Hania Trafny, a 3. miejsce przypadło Lenie Astasewicz. Tuż za podium, na 4. miejscu, uplasowała się Laura Skórka. W rywalizacji 8–10 PRO bardzo dobry wynik osiągnęła Zuzia Blichar, zajmując 4. miejsce. Z kolei w kategorii 11–13 BASIC Julia Kazanowska zdobyła 2. miejsce, a Laura Krakowska zajęła 3. miejsce. W grupie 11–13 PRO do TOP 16 awansowały Amelia Góral oraz Hania Apanel, pokazując wysoki poziom w bardzo mocno obsadzonej kategorii. Duży sukces przyniosła także rywalizacja w formule 2 vs 2 do 13 lat, gdzie 1. miejsce zdobył duet Zuu U Team. W kategorii 14–16 OPEN do Top 8 dotarła Kaja Stadnik, również potwierdzając wysoki poziom reprezentantów studia. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również Level Crew, który po raz pierwszy wystąpił w kategorii OPEN i już w swoim debiucie zajął 5. miejsce na 16 zespołów. To bardzo obiecujący wynik i ważny krok dla całej grupy. Level Dance Contest był nie tylko sportową rywalizacją, ale również prawdziwym świętem tańca i muzyki. Dodatkową atrakcją wydarzenia był koncert Don Guralesko, który dostarczył uczestnikom i widzom dodatkowych emocji i świetnie dopełnił atmosferę imprezy. Tak duża frekwencja oraz wysoki poziom organizacyjny wydarzenia potwierdzają rosnące zainteresowanie tańcem i kulturą street dance w Polsce. Dla tancerzy z Level Dance Studio turniej w Mielnie okazał się nie tylko okazją do zaprezentowania umiejętności, ale także źródłem wielkiej satysfakcji i kolejnych sukcesów. Tegoroczna edycja Level Dance Contest z pewnością na długo pozostanie w pamięci uczestników, a osiągnięcia tancerzy z Level Dance Studio są powodem do ogromnej dumy.

Majówka „Mamo! Tato! Wychodzimy!” w Dolinie Smaków. Koszalin zaprasza na rodzinne świętowanie

Ala, film: FB/CK105 Koszalin - 20 Kwietnia 2026 godz. 17:54
Koszalin zaprasza mieszkańców i gości na wyjątkową majówkę pod hasłem „Mamo! Tato! Wychodzimy!”. Wydarzenie odbędzie się w dniach 1–3 maja 2026 roku w Dolinie Smaków. Co ważne, wstęp na wszystkie atrakcje będzie wolny. To propozycja dla całych rodzin, które chcą wspólnie spędzić długi weekend w przyjaznej, plenerowej atmosferze. Majówka w Dolinie Smaków ma być okazją do odpoczynku, spotkań i rodzinnego wyjścia z domu – dokładnie tak, jak sugeruje nazwa wydarzenia. Przed nami trzy dni rodzinnej zabawy, aktywności na świeżym powietrzu i atrakcji dla najmłodszych oraz dorosłych. W dniach 1–3 maja 2026 roku w Dolinie Smaków odbędzie się wyjątkowy majowy weekend pod hasłem „Mamo, tato… wychodzimy!”. Organizatorzy przygotowali bogaty program, w którym nie zabraknie animacji dla dzieci, warsztatów, pokazów, spotkań z pasjonatami, muzyki i wspólnego spędzania czasu przy ognisku. W planie są również widowiskowe wydarzenia, takie jak Piana Party, pokaz strongman, Fire Show, a także Lasermania, czyli pakiet atrakcji obejmujący Archer Tag i Laser Tag. Pierwszy dzień majówki, w piątek 1 maja, rozpocznie się od Lasermanii, która potrwa od godziny 12:00 do 18:00. O 13:00 ruszą stoiska przygotowane przez OSP, ORW Klub Płetwonurków „Mares”, PTTK i Klub Adventure, połączone z pokazem sprzętu nurkowego. Między 14:00 a 16:00 odbędzie się zlot motocyklistów z Klubem Motocyklowym Adventure, a równolegle zaplanowano warsztaty tworzenia wianków z kwiaciarnią Kwiatkowo. Ich finałem będzie wspólne puszczanie wianków na wodę o godzinie 16:00. Dzień zakończy się ogniskiem z kiełbaskami przy gitarze o 18:00.       Sobota 2 maja również upłynie pod znakiem dobrej zabawy. Od 12:00 do 18:00 potrwa Lasermania. O 13:00 scenę przejmie DJ Barti, a pół godziny później rozpocznie się Piana Party. O 14:00 widzowie zobaczą występ Klaunów Kulki zatytułowany „Zaginione cukierki Pana Kulki”. W godzinach 16:30–18:00 odbędą się warsztaty i pokaz muzyczny w ramach projektu „Muzyka w obiegu”. Wieczorem ponownie zaplanowano ognisko z kiełbaskami przy gitarze.       Na niedzielę 3 maja organizatorzy przygotowali kolejną porcję atrakcji. Od 14:00 do 18:00 dostępna będzie Lasermania, a od 14:00 do 15:00 uczestnikom czas umili DJ Barti. O 14:30 rozpocznie się zabawa z proszkami holi, a o 15:00 publiczność zobaczy pokaz strongman. W tym samym czasie ruszą także warsztaty plastyczne dla dzieci, a od 15:00 do 19:00 będzie można przenieść się w czasie dzięki spotkaniu ze Stowarzyszeniem Koszalińska Kompania Rycerska. O 18:00 odbędzie się kolejne ognisko, a o 20:00 całe wydarzenie zwieńczy pokaz Fire Show.       Lasermania, która będzie towarzyszyć uczestnikom przez cały weekend, to połączenie dwóch aktywności. Archer Tag to dynamiczna gra zespołowa przypominająca średniowieczną bitwę łukami z wykorzystaniem bezpiecznych, miękkich strzał. Z kolei Laser Tag to nowoczesna, rodzinna forma gry laserowej.       Majówka w Dolinie Smaków zapowiada się jako propozycja dla tych, którzy chcą spędzić długi weekend razem, aktywnie i w rodzinnej atmosferze. Organizatorzy zachęcają, by zabrać bliskich i wspólnie skorzystać z przygotowanych atrakcji.      

Bo urząd to nie zakrystia

Art, fot. archiwum - 22 Kwietnia 2026 godz. 5:10
W Urzędzie Miejskim w Koszalinie trwa rozpatrywanie wniosku dotyczącego umieszczania symboli religijnych w pomieszczeniach urzędu. Dokument wpłynął 19 kwietnia br. i obecnie jest analizowany przez Wydział Organizacyjno-Administracyjny. To jedna z tych spraw, która w Polsce wywołuje nerwowe chrząkanie, unikanie wzroku i dobrze znane „po co to ruszać?”. To obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej. Właśnie taki temat wrócił w Koszalinie. Do Urzędu Miejskiego wpłynął wniosek dotyczący umieszczania symboli religijnych w pomieszczeniach urzędu. Formalnie wszystko wygląda niewinnie: pytania o stan faktyczny, o ewentualne zasady, o dokumenty, o praktykę. Ale pod tą urzędową formą kryje się temat znacznie poważniejszy niż kilka przedmiotów na ścianie. To pytanie o to, czy urząd jest naprawdę wspólny dla wszystkich obywateli, czy tylko dla tych, którzy mieszczą się w dominującym wyobrażeniu o „normalności”. Krzyż, urząd i cisza między ścianami  I właśnie tutaj zaczyna się polski kłopot. Bo kiedy mowa o neutralności światopoglądowej państwa, zbyt wielu ludzi słyszy od razu hasło: „atak na religię”. A to zwykła manipulacja. Neutralność nie jest atakiem. Neutralność jest minimum przyzwoitości państwa wobec obywatela. Państwo nie ma obowiązku być religijne. Państwo nie ma też obowiązku być antyreligijne. Państwo ma być uczciwe. A uczciwość polega na tym, że nie ustawia symbolicznej przewagi jednej wizji świata w miejscu, do którego przychodzi każdy: wierzący, niewierzący, wątpiący, innego wyznania i taki, który po prostu chce załatwić swoją sprawę bez uczestniczenia w cudzej metafizyce.   Nie o krzyż chodzi, lecz o państwo Urząd miejski nie jest przecież kościołem. Nie jest kaplicą. Nie jest prywatnym gabinetem, w którym ktoś urządza sobie świat według osobistych przekonań. Jest instytucją publiczną utrzymywaną przez wszystkich. Przez tych, którzy chodzą do kościoła co niedziela, i przez tych, którzy nie chodzą wcale. Przez tych, którzy wierzą w Boga, i przez tych, którzy wierzą wyłącznie w konstytucję, rozsądek i terminowe działanie administracji. Jeśli więc wnioskodawca pyta, czy w pomieszczeniach dostępnych dla interesantów znajdują się symbole religijne, to nie stawia pytania absurdalnego. Stawia pytanie fundamentalne: czy obywatel w urzędzie ma czuć się jak gospodarz, czy jak ktoś, kto wszedł do przestrzeni symbolicznie już przez kogoś zagospodarowanej.   Gdzie kończy się tradycja, a zaczyna państwo? W Polsce lubimy powtarzać, że krzyż to nie tylko symbol religijny, ale też znak tradycji, historii i kultury. Bywa to wygodny argument, bo pozwala rozbroić debatę i wmówić wszystkim, że nie ma o czym mówić. Tyle że symbol pozostaje symbolem, nawet jeśli ktoś opakuje go w narodowy sentyment. Nie jest neutralny tylko dlatego, że większość się do niego przyzwyczaiła. Dla jednych jest znakiem wiary, dla innych, znakiem dominacji większości, a dla jeszcze innych, po prostu komunikatem, że państwo jednak nie stoi całkiem pośrodku. I nie, nie chodzi o to, by kogokolwiek odrzeć z prawa do wiary. To najprostszy chwyt, po który sięga każda strona, która nie chce rozmawiać uczciwie. Pracownik urzędu ma pełne prawo do swoich przekonań. Może nosić medalik, krzyżyk, chustę, opaskę, cokolwiek, co wynika z jego sumienia i nie zamienia urzędu w scenę demonstracji. Ale czym innym jest człowiek ze swoją wolnością, a czym innym instytucja ze swoją odpowiedzialnością. Urząd nie ma sumienia. Urząd ma obowiązki. Jednym z nich jest równe traktowanie obywateli nie tylko w decyzjach administracyjnych, ale też w symbolicznym komunikacie, jaki wysyła.   Symbol na ścianie, spór w społeczeństwie W tym sensie sprawa z Koszalina jest ważniejsza, niż mogłoby się wydawać. Nie dlatego, że nagle rozstrzygnie się tu los polskiej świeckości. Raczej dlatego, że lokalnie, bardzo konkretnie, stawia się pytanie, którego w Polsce często boimy się bardziej niż sporów o podatki czy inwestycje: czy państwo ma odwagę być naprawdę bezstronne? Nie deklaratywnie. Nie od święta. Nie w przemówieniach. Tylko w praktyce. Na ścianie. W sali. W gabinecie dostępnym dla obywatela. W miejscu, gdzie człowiek ma załatwić sprawę urzędową, a nie odbierać subtelny komunikat o tym, jaka tradycja ma tu pierwszeństwo. Warto przypomnieć, że nawet Rzecznik Praw Obywatelskich nie twierdzi, iż brak symboli religijnych w urzędzie narusza czyjąkolwiek wolność sumienia. I to jest sedno. Można być wierzącym i nie potrzebować krzyża nad biurkiem urzędnika do potwierdzenia swojej godności. Można być katolikiem i rozumieć, że urząd nie jest od celebrowania tożsamości religijnej większości. Można też być niewierzącym i nie oczekiwać od państwa wojny z religią, tylko zwykłej powściągliwości. To naprawdę nie jest rewolucyjny postulat. To standard dojrzałej demokracji.   Świecki urząd, wierzący obywatele Problem w Polsce polega jednak na tym, że zbyt często mylimy przewagę większości z prawem do zawłaszczania wspólnej przestrzeni. A przecież demokracja nie polega na tym, że większość może wszystko. Polega także na tym, że mniejszość nie musi codziennie oglądać symboli przewagi większości w miejscu, które z definicji powinno należeć do wszystkich tak samo. Inaczej państwo przestaje być arbitrem, a staje się uczestnikiem światopoglądowego sporu. Być może właśnie dlatego ta sprawa budzi tyle emocji. Bo dotyka czegoś, czego bardzo nie lubimy sobie uświadamiać: że neutralność instytucji publicznej nie jest wymierzona przeciwko wierzącym, tylko przeciwko pokusie dominacji. A dominacja, nawet ubrana w tradycję, nadal pozostaje dominacją. Koszalin czeka teraz na odpowiedź urzędu. Wnioskodawca ma ją otrzymać najpóźniej 4 maja. Dobrze, że to pytanie wybrzmiało. Bo urząd powinien od czasu do czasu spojrzeć nie tylko w przepisy, lecz także w lustro. A w tym lustrze pytanie jest proste: czy obywatel przychodzący do magistratu ma widzieć urząd, czy cudzą deklarację wiary? Bo urząd to nie zakrystia. I im szybciej to zrozumiemy, tym zdrowsze będą relacje między państwem, religią i obywatelem.

Jezioro Jamno zyska nowe inwestycje. Będzie bezpieczniej i bardziej atrakcyjnie dla mieszkańców oraz turystów

Art, fot. FB/Jakub Kowalik - 21 Kwietnia 2026 godz. 15:20
Jezioro Jamno zmienia się na oczach mieszkańców i odwiedzających region turystów. Władze zapowiadają kolejne działania, które mają sprawić, że ten ważny akwen stanie się jeszcze bezpieczniejszym i bardziej atrakcyjnym miejscem do wypoczynku, rekreacji i transportu wodnego. Szczegóły planowanego przedsięwzięcia zostały zaprezentowane wspólnie przez prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja oraz prezesa MZK Piotra Rowińskiego. Jak podkreślono, inwestycja ma realnie poprawić bezpieczeństwo użytkowników jeziora, a jednocześnie wzmocnić potencjał turystyczny całego regionu.     To kolejny przykład działań, dzięki którym Pomorze Zachodnie konsekwentnie inwestuje w rozwój infrastruktury i coraz lepiej wykorzystuje swoje naturalne atuty. Jezioro Jamno od lat jest jednym z ważniejszych miejsc na mapie wypoczynkowej regionu, dlatego planowane zmiany mają duże znaczenie zarówno dla mieszkańców, jak i dla branży turystycznej.   W ramach inwestycji powstanie nowy pomost przy przystani promowej w Jamnie. To rozwiązanie ma poprawić funkcjonalność tego miejsca i zwiększyć komfort osób korzystających z przeprawy oraz infrastruktury wodnej. Ważnym elementem przedsięwzięcia będzie także wyznaczenie i oznakowanie toru wodnego na trasie Koszalin–Mielno.   Nowy tor wodny pozwoli uporządkować ruch na jeziorze i skupić go w jednym, jasno określonym korytarzu. Dzięki temu poprawi się bezpieczeństwo żeglugi, a poruszanie się po akwenie stanie się bardziej przewidywalne i komfortowe. Projekt zakłada również uporządkowanie ruchu łodzi oraz innych jednostek pływających, co ma ograniczyć ryzyko niebezpiecznych sytuacji i ułatwić korzystanie z jeziora wszystkim użytkownikom.   Wartość całej inwestycji wynosi blisko 3 miliony złotych, z czego aż 2 miliony złotych stanowi dofinansowanie unijne. To znaczące wsparcie, które pozwoli przeprowadzić projekt mający bezpośredni wpływ na rozwój lokalnej infrastruktury i zwiększenie atrakcyjności turystycznej okolic Jamna.   Planowane zmiany pokazują, że Jezioro Jamno staje się coraz ważniejszym punktem na mapie regionu – nie tylko jako miejsce wypoczynku, ale również jako przestrzeń nowoczesnej i bezpiecznej rekreacji wodnej. Inwestycja ma szansę przynieść korzyści zarówno mieszkańcom Koszalina i okolic, jak i turystom, którzy w sezonie coraz chętniej odwiedzają ten rejon.  


sport

Mielno zatańczyło z rozmachem. Tancerze Level Dance Studio wrócili z sukcesami

Art, fot. Level Dance Studio - 23 Kwietnia 2026 godz. 6:14
sport

Świetne wyniki Szkoły Tańca i Sportu „Perfect” Koszalin.

Ala, fot. Szkoła Tańca i Sportu „Perfect” Koszalin - 22 Kwietnia 2026 godz. 11:06
sport

Koszalin pyta o olimpizm, młodzi odpowiadają

Art, fot. Adam Paczkowski/Politechnika Koszalińska - 22 Kwietnia 2026 godz. 9:58