Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
31 Stycznia 2020 godz. 16:21
Ala za UM Koszalin
 

Nowy statek pasażerski dla Koszalina

Dziś podpisano umowę na zaprojektowanie, wybudowanie i dostawę wraz z wyposażeniem nowego statku pasażerskiego, który pływał będzie po jeziorze Jamno. Statek pasażerski typu katamaran, o napędzie hybrydowym, przeznaczony będzie do transportu pasażerów przez Jezioro Jamno, pomiędzy przystankami Jamno Przystań – Unieście II Przystań.  Poszycie kadłuba statku, a także pokład i nadbudówka będą wykonane ze stopów aluminium. Hybrydowy napęd statku będą stanowiły dwa rodzaje silników: elektryczny, zasilany z baterii litowo-jonowych oraz spalinowy. Część pasażerska statku będzie podzielona na część zadaszoną zamkniętą, część zadaszoną otwartą oraz część niezadaszoną otwartą, która będzie obejmować maksymalnie 25% przestrzeni pasażerskiej i znajdowała się będzie w tylnej części statku. Szacowany czas trasy Jamno - Unieście to ok. 15 minut. Planujemy aby statek zastąpił uruchamianą w sezonie letnim linię autobusową nr 1. Kursowanie statku będzie dopasowane do kursujących linii autobusowych.  Liczba Pasażerów max: 120 (wraz z załogą)Miejsca siedzące: min 100Miejsca na rowery: 7 Miejsca dla wózków dziecięcych i wózków inwalidzkich 1+1 Wymiary główne:Długość całkowita: 19-21 mSzerokość całkowita: 4,5-5,5 mZanurzenie kadłuba do KLW: do 0,60 m Wybrana została oferta złożona przez ALUMILEX Gdynia PPUHR Sikorski Andrzej, ul. Janowska 36, 81-017 Gdynia.- cena oferty – 3.665.400,00 zł brutto- okres gwarancji: 24 miesiące; Na ten cel prawie 2 mln zł pozyskano z funduszy UE.Planowany termin dostawy statku: 30 maj 2021 roku.
30 Stycznia 2020 godz. 7:23
Ekoszalin z mat. informacyjnych
 

Wystartowała kolejna edycja konkursu Bieg po Indeks

Zapraszamy do wzięcia udziału w XXIV już edycji konkursu "Bieg po Indeks", organizowanego przez Politechnikę Koszalińską oraz Gminę Miasto Koszalin. Konkurs składa się z 3-ch etapów, z czego 2 pierwsze realizowane są przy wykorzystaniu platformy e-learningowej. W XXIV edycji konkursu „Bieg po Indeks” Wszystkie materiały oraz kursy udostępniać będziemy Państwu przez nową platformę e-learningową. W celu usprawnienia pracy prosimy nauczycieli o wypełnienie arkusza zgłoszeniowego i wysłanie go na adres bieg@tu.koszalin.pl lub piotr.zmuda@tu.koszalin.pl. Na podstawie dostarczonych danych założone zostaną konta dla uczniów i nauczycieli. W archiwum razem z arkuszem znajdują sie informacje dotyczące poprawnego jego wypełnienia. Po założeniu kont wystarczy zalogować się pod adresem elearning.tu.koszalin.pl.   OPIS KONKURSU Konkurs przeznaczony jest dla uczniów Szkół Ponadgimnazjalnych, w szczególności z klas maturalnych, którzy interesują się matematyką, fizyką lub informatyką. Celem konkursu jest propagowanie nauk technicznych, a udział w nim jest doskonałą alternatywą do powtórzenia wiadomości przed maturą.   PRZEBIEG KONKURSU Konkurs prowadzony będzie w trzech etapach. I etap: Pierwszy etap ma charakter przygotowawczy do Konkursu. Polega na rozwiązywaniu zadań z matematyki, fizyki oraz informatyki - dostępnych na stronie internetowej Konkursu. Etap ten odbywa się w pracowniach komputerowych szkół biorących udział w Konkursie, pod opieką nauczycieli. Uczniowie mogą również korzystać, za pośrednictwem komunikatorów internetowych i poczty elektronicznej, z pomocy nauczycieli akademickich Politechniki Koszalińskiej. Pierwszy etap nie ma wpływu na dalszy udział w Konkursie. II etap: Drugi etap ma charakter półfinału Konkursu. Odbywa się za pośrednictwem platformy e-learningowej. Pozwoli uczestnikom sprawdzić swoje umiejętności, a nauczycielom dokonać wyboru uczniów, którzy wezmą udział w finale Konkursu. Uczniowie pobiorą 15 zadań testowych, które będą sprawdzane wyłącznie przez „zdalnego nauczyciela” i powinny zostać rozwiązane w ściśle określonym czasie. Wyniki testu będą udostępnione nauczycielowi prowadzącemu uczniów biorących udział w półfinale Konkursu. Etap ten kwalifikuje do uczestnictwa w finale.   III etap: Trzeci etap ma charakter finału Konkursu. Realizowany jest w formie pisemnej w siedzibie Politechniki Koszalińskiej przy ul. Śniadeckich 2. Polega na rozwiązaniu wybranych przez uczestnika zadań konkursowych. Wybór ten dotyczy 5 dowolnych zadań spośród 15 (do wyboru: 5 zadań z matematyki, 5 zadań z fizyki oraz 5 zadań z informatyki). Uczestnik łącznie może uzyskać maksymalnie 100 punktów.   TERMINY Zgłoszenia szkół do udziału w konkursie przyjmowane będą do 14 lutego 2020 (wg załączonego formularza). TERMINY   FINAŁ 27 marca 2020 r. o godz. 11:00 w AulachPolitechniki Koszalińskiej przy ulicy Śniadeckich 2.   OGŁOSZENIE WYNIKÓW ORAZ WRĘCZENIE NAGRÓD 3 kwietnia 2020 r. o godz. 11:00 w Sali Konferencyjnej Nr 300 w Urzędzie Miejskim w Koszalinie przy ulicy Rynej Staromiejski 6-7    Serdecznie zapraszamy uczniów i nauczycieli Państwa Szkoły do udziału w konkursie. NAGRODY Organizatorzy przewidzieli 3 KATEGORIE NAGRÓD: NAGRODY DLA LAUREATÓW Trzydziestu laureatów konkursu otrzyma dyplomy. Zwycięscy konkursu otrzymają nagrody pieniężne w wysokości odpowiednio 1000 zł, 750 zł i 500 zł. Trzem najlepszym w rankingu laureatom konkursu, którzy podejmą studia w Politechnice Koszalińskiej, przyznane zostaną także nagrody pieniężne w całkowitej wysokości odpowiednio 3000 zł, 2500 zł i 2000 zł na semestr, wypłacane sukcesywnie w formie comiesięcznego stypendium, w okresie pierwszego semestru studiów. Dodatkowe nagrody (niespodzianki) zostaną przyznane najlepszym finalistom w kategoriach matematyka, informatyka i fizyka. W tegorocznej edycji dodatkowo nagrodzimy trzech najlepszych w rankingu laureatów Konkursu ze szkół technicznych. NAGRODY DLA NAUCZYCIELI Nagrody pieniężne otrzymają również nauczyciele, pod kierunkiem których uczestnicy konkursu zajmą miejsca od I do III. Wysokość nagród indywidualnych dla nauczycieli to 1000 zł, 750 zł i 500 zł (nauczyciel może otrzymać tylko jedną nagrodę pieniężną). Nauczyciele laureatów konkursu otrzymają również dyplomy. NAGRODY DLA SZKÓŁ Szkoły, z których wywodzą się laureaci otrzymają puchary, a dyrektorzy szkół listy gratulacyjne. Trzy najlepsze szkoły otrzymają nagrody rzeczowe. Dodatkowo szkołom oferujemy nieodpłatną możliwość korzystania z platformy e-learningowej, a laureatom konkursu atrakcyjne nagrody, w tym również nagrody specjalne.
29 Stycznia 2020 godz. 7:48
Newseria
 

Na rozliczenie z fiskusem mamy czas do końca kwietnia

Zmiana skali podatkowej, wyższe koszty uzyskania przychodu czy wprowadzenie mikrorachunku podatkowego – to tylko część zmian w rozliczaniu podatków za 2019 rok. W tym roku będzie można także odliczyć do 53 tys. zł wydatków na materiały budowlane, urządzenia i usługi związane z termomodernizacją budynku. Miesiąc więcej na rozliczenie będą miały osoby, które rozliczają się zryczałtowanym podatkiem – zeznanie będą musiały złożyć do 2 marca. – W rozliczeniu PIT za 2019 rok, które będziemy składać w 2020 roku, zmieniło się kilka podstawowych kwestii, przede wszystkim skala podatkowa, wysokość kosztów zryczałtowanych i kosztów pracy. Zmieniła się również kwota wolna od podatku. Ustawodawca wprowadził nową ulgę termomodernizacyjną. Istotna zmiana, która dotyczy wielu młodych ludzi, to zwolnienie z podatku osób do 26. roku życia – wymienia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Małgorzata Słomka, doradca podatkowy z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy. Podatników, którzy zarabiają do 85 528 zł brutto rocznie, obejmuje niższa, 17-proc. stawka podatkowa. Dla dochodów przekraczających tę kwotę stawka pozostaje na poziomie 32 proc. Resort finansów szacuje, że z niższej stawki skorzysta ok. 25 mln podatników. Osoby do 26. roku życia mogą skorzystać z zerowego PIT. To rozwiązanie korzystne dla zatrudnionych na umowie o pracę czy zlecenie. Zwolnienie z podatku obejmuje przychody do wysokości 85 528 zł. W przypadku rozliczenia za 2019 roku ulga w PIT liczy się dopiero od 1 sierpnia, limit jest więc zmniejszony i wynosi 35 636,67 zł. – Podwyższone, ponad dwukrotnie, zostały zryczałtowane koszty uzyskania przychodu ze stosunku pracy. Wynoszą one teraz 250 zł miesięcznie dla osoby, która pracuje i mieszka w tej samej miejscowości, oraz 300 zł dla osoby, która dojeżdża – wskazuje Małgorzata Słomka. W rozliczaniu podatku za 2019 rok można skorzystać z nowej ulgi termomodernizacyjnej. Pozwala ona odliczyć wydatki na materiały budowlane, urządzenia i usługi związane z termomodernizacją budynku. – To ulga kilkuletnia. Przedsięwzięcie termomodernizacyjne można prowadzić przez trzy lata od końca roku, w którym poniesiono pierwszy wydatek. Jeśli więc podatnik poniósł pierwszy wydatek w 2019 roku, to może z ulgi korzystać do 2022 roku i jest ona rozliczana za każdy rok częściowo, aż do osiągnięcia limitu 53 tys. zł – tłumaczy doradca podatkowy. – Inną ulgą jest ulga IP Box, ale ona głównie dotyczy przedsiębiorców, podobnie jak ulga na wydatki związane z kształceniem zawodowym. Przedsiębiorcy będą mogli odliczyć od dochodu darowizny na cele kształcenia zawodowego publicznym szkołom je prowadzącym. Obowiązuje jednak górny limit odliczenia – łącznie z darowiznami na cele kultu religijnego, pożytku publicznego i krwiodawstwa ich łączna wysokość nie może przekroczyć kwoty stanowiącej 6 proc. dochodu. Z kolei dzięki IP Box przedsiębiorcy uzyskujący dochody z kwalifikowanych praw własności intelektualnej mogą zastosować preferencyjną stawkę podatku dochodowego w wysokości 5 proc. – Od 2020 roku wszystkich podatników podatku PIT, CIT i VAT obowiązują mikrorachunki. Będą na nie wpłacane wszystkie należności z tych tytułów i znikną dotychczasowe rachunki urzędów skarbowych, na które podatnicy wpłacali swoje zobowiązania podatkowe – podkreśla Małgorzata Słomka. Numer mikrorachunku można sprawdzić w dowolnym momencie w ciągu roku, korzystając z generatora na stronie podatki.gov.pl lub w każdym urzędzie skarbowym. Dzięki temu ma być mniej omyłkowych przelewów na niewłaściwe konta. Zmiana oznacza też sprawniejszą obsługę płatności, co pozwala m.in. na szybsze uzyskanie potrzebnych zaświadczeń, np. o niezaleganiu w podatkach. – Pierwszym ważnym terminem, który pojawi się dla podatników, jest data 15 lutego. W tym terminie ministerstwo ma opublikować [w systemie Twój e-PIT – red.] wstępne zeznania podatkowe, które podatnicy będą mogli przejrzeć, wprowadzić ewentualne zmiany i zaakceptować. Ostateczny termin na złożenie większości deklaracji przez osoby fizyczne to wciąż 30 kwietnia. Dla zryczałtowanego podatku dochodowego w tym roku termin jest późniejszy niż dotychczas [do 2 marca zamiast do końca stycznia – red.] – wskazuje Małgorzata Słomka. Osoby, które zdecydują się rozliczyć z fiskusem poprzez usługę Twój e-PIT, zrobią to za pomocą dwóch kliknięć. Administracja skarbowa sama przygotuje dokumenty PIT-28, PIT-38, PIT-37 i PIT-36. Jeśli podatnik nie zaakceptuje rozliczenia, zeznanie zostanie złożone automatycznie. W ubiegłym roku w formie elektronicznej rozliczyło się ok. 16 mln podatników, z czego prawie 7 mln zeznań trafiło do systemu skarbowego właśnie za pośrednictwem usługi Twój e-PIT. – W przypadku podatników prowadzących działalność gospodarczą te zeznania nie będą przygotowane. Muszą samodzielnie złożyć rozliczenia podatkowe. Jeżeli nie złożą ich w terminie przewidzianym ustawą, to grożą im sankcje karnoskarbowe – przypomina Małgorzata Słomka.
27 Stycznia 2020 godz. 14:20
Ekoszalin z mat. informacyjnych
 

Z Goleniowa na Ukrainę?

Tysiące pracowników z Ukrainy na co dzień wzmacniają zachodniopomorskie firmy i potencjał gospodarczy Pomorza Zachodniego. Bez takich udogodnień jak połączenie lotnicze Goleniów – Ukraina, może być ciężko o zatrzymanie pracowników ze wschodu, gdy za kilka miesięcy będą oni mieli szansę na wyższe zarobki w Niemczech. Zarówno Samorząd Województwa, Port Lotniczy w Goleniowie i jeden z największych pracodawców w regionie TTS czynią starania, by takie połączenie zostało uruchomione. Dostępność pracowników to dziś jeden z kluczowych warunków przyciągania nowych inwestycji i reinwestycji – czyli rozwoju firm, które już na Pomorzu Zachodnim są obecne. To zarówno specjaliści o wysokich kwalifikacjach, jak i ci, którzy są gotowi do wykonywania prac prostszych. Najczęściej są to właśnie pracownicy z Ukrainy, których znaczenie dla lokalnej gospodarki w ciągu ostatnich lat znacząco wzrosło. Według ostatnich danych ZUS, w Szczecinie oficjalnie pracuje 19 tys. obywateli Ukrainy. W ocenie pracodawców część z nich może skorzystać z otwarcia niemieckiego rynku pracy. Zachętą do pozostania w zachodniopomorskiem mogłoby być połączenie lotnicze z Ukrainą. Mając tego świadomość Zarząd Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów w porozumieniu z Urzędem Marszałkowskim Województwa Zachodniopomorskiego i firmą Technologie Tworzyw Sztucznych Sp. z o.o. prowadzi rozmowy z różnymi liniami lotniczymi, by takie połączenie udało się uruchomić.   - Włączyliśmy się w lobbing na rzecz uruchomienia takiego połączenia. Mamy świadomość, że dla przewoźnika taka decyzja jest sporym wyzwaniem i musi być podparta wnikliwymi analizami. Sondowaliśmy już zainteresowanie wśród naszych firm i ich pracowników z Ukrainy. Uruchomione niedawno przez SAS połączenie Szczecin – Kopenhaga, to był taki „długi marsz”. Na pewno pomogły w tym przedstawione przez nas analizy i wsparcie lokalnego duńskiego biznesu, ale na końcu i tak decyzję podejmuje przewoźnik w oparciu o rachunek ekonomiczny – mówi marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.   Ponad 1 tys. pracujących w zachodniopomorskich przedsiębiorstwach obywateli Ukrainy jest zainteresowanych lotami z Goleniowa. To wyniki ankiety przeprowadzonej przez Centrum Inicjatyw Gospodarczych Województwa Zachodniopomorskiego wśród regionalnych przedsiębiorców. Potencjał połączeń jest z pewnością większy, bo na apel o wypełnienie specjalnych ankiet odpowiedziało zaledwie trzydziestu z ponad 200 adresatów ankiety.   Możliwość uruchomienia nowej destynacji była tematem dyskusji Radnych Województwa. W spotkaniu wzięli udział przedsiębiorcy, ale i Zarząd Poru Lotniczego Szczecin–Goleniów.   - Rozmowy trwają, w najbliższym tygodniu spotykamy się z kolejnym przewoźnikiem. Słyszymy o ograniczeniach związanych z dostępnością samolotów. Ogranicza nas również nasza infrastruktura, system świateł czy przepustowość terminala. Możemy przekonać przewoźnika do połączenia, ale jeśli ono się nie utrzyma, to stracimy na reputacji. Potrzebujemy od przedsiębiorców twardych dowodów na możliwy sukces – wyjaśniał Prezes Zarządu Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów Maciej Dziadosz.   Prezes Lotniska w Goleniowie wskazywał, że taką zachętą mogły by być dopłaty pracodawców do biletów lotniczych dla pracowników. Od lat robią tak norweskie firmy zatrudniające polskich stoczniowców. W negocjacjach pomogłyby również informacje o średnich płacach. Za połączeniem lobbują m.in. przedsiębiorstwa z Goleniowskiego Parku Przemysłowego z firmą TTS na czele.   - Rozumiem przedsiębiorców i ich obawy związane z otwarciem niemieckiego rynku pracy. Prosimy Północną Izbę Gospodarczą o szczegółowe analizy. Ubolewam, że połączenie dla nas życiodajne – Warszawa – Goleniów, które obsługiwał Ryanair zostało zatracone z uwagi na wysokie opłaty lotniskowe wprowadzone przez Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” – dodawał członek Zarządu Województwa Stanisław Wziątek.   Samorządowe prośby o ograniczenie podwyżek dla przewoźnika i „uwzględnienie znaczącej potrzeby mieszkańców Pomorza Zachodniego w zakresie utrzymania przedmiotowego połączenia” nie spotkały się z przychylnością Państwowego przedsiębiorstwa. Połączenie z Warszawą dawało szansę na znalezienie się w Kijowie w czasie krótszym niż 4 godziny. Była to najtańsza i w opinii ekspertów najlepsza dla rozwoju Lotniska w Goleniowie alternatywa do podróżowania samolotem z Pomorza Zachodniego na Ukrainę.   Przypomnijmy, że władze Portu Lotniczego zabiegają o rozbudowę istniejącego terminala do obsługi pasażerów oraz wymianę ze względu na zużycie istniejącego systemu świetlnych pomocy nawigacyjnych, co podniesie jednocześnie możliwości obsługowe, gdyż w planach jest uruchomienie systemu CAT II. Za inwestycjami opowiadają się Samorządy będące wspólnikami w spółce: Szczecin, Goleniów i Województwo Zachodniopomorskie, które od lat dofinansowują  lotnisko.   Samorząd Województwa Zachodniopomorskiego posiada 18,41% udziałów w Porcie Lotniczym Szczecin-Goleniów oraz aktywnie wspiera jego rozwój. W ciągu ostatnich 4 lat zainwestował w lotnisko 20 mln zł, dzięki czemu znacząco poprawiła się infrastruktura i wzrosła możliwość rozwoju siatki połączeń.
27 Stycznia 2020 godz. 7:35
Newseria
 

Złoto podrożało o ponad 20 proc

W ostatnich latach banki centralne na całym świecie skupują złoto na potęgę. Przoduje w tym Rosja, ale zainteresowanie tym kruszcem przejawia większość krajów, nie wykluczając Narodowego Banku Polskiego. Globalni ekonomiści zauważają, że jego skala jest największa od półwiecza. Zdaniem Łukasza Chojnackiego z inwestującej w metale szlachetne spółki Chojnacki & Kwiecień przyczyną tego boomu jest utrata wartości pieniądza papierowego. Analitycy prognozują dalszy wzrost wartości złota. – W moim przekonaniu spowolnienie gospodarcze nie ma wiele wspólnego ze wzrostami cen złota. Ich bezpośrednią przyczyną jest wzrost masy pieniądza lub inaczej inflacja – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Chojnacki, prezes zarządu spółki Chojnacki & Kwiecień Metale Szlachetne. – Tym, na co my zwracamy uwagę, jest polityka banków centralnych. To jest pierwsza i fundamentalna rzecz związana z prognozami cen złota i srebra.   W ciągu ostatniego półtora roku cena złota wzrosła o 30 proc., a w ciągu dekady o przeszło 40 proc. Ten, kto zainwestował w kruszec na początku 2019 roku, pomnożył majątek o jedną piątą. Zdaniem ekonomistów przyczynami tego stanu rzeczy są: napięcie geopolityczne na świecie, oczekiwane spowolnienie globalnej gospodarki czy niskie stopy procentowe, zniechęcające do trzymania środków na depozytach. Co więcej, analitycy przewidują, że w 2020 roku ceny kruszcu nadal będą szły w górę, a granica 1600 dolarów za uncję zostanie pokonana. Według Łukasza Chojnackiego przyczynia się do tego polityka globalnych banków centralnych, które akumulują złoto. – Od 2007–2008 roku istnieje pewna tendencja wśród banków centralnych. Wschodnie banki centralne, na czele z bankiem Rosji i Chin, kupują złoto na potęgę – informuje Łukasz Chojnacki. – Banki zachodnie co prawda nie kupują złota w ten sposób, natomiast dokonują tzw. repatriacji. Oznacza to, że banki Holandii, Austrii czy innych krajów Europy Zachodniej ściągają swoje złoto, które wcześniej przechowywały w skarbcach w Londynie, Zurychu, Nowym Jorku i Paryżu. Do tego grona dołączyła ostatnio Polska, która zarówno ściąga do siebie złoto, jak i je dokupuje.   W listopadzie 2019 roku Polska sprowadziła z Banku Anglii około 100 ton złota, które będzie przechowywane w skarbcu NBP. Wcześniej bank centralny informował, że w 2018 i pierwszej połowie 2019 roku zwiększył rezerwy złota ponad dwukrotnie – z niespełna 103 ton do 228,6 ton, przy czym w 2019 roku zakupił aż 100 ton. To sprawiło, że w lipcu 2019 roku Polska była na 22. miejscu na świecie, przesuwając się o 12 pozycji, i na 11. w Europie, co oznacza cztery pozycje w górę. Zakupów złota dokonywały Chiny, Indie, Turcja czy Rosja, która w ostatnich pięciu latach wydała na ten cel 40 mld dol., choć w 2019 roku zdecydowanie ograniczyła apetyt na ten kruszec. – Banki centralne mają zarządy, w których są ekonomiści najwyższej klasy i oni wiedzą, że pieniądz papierowy traci wartość, dlatego że jest drukowany non stop – tłumaczy prezes zarządu spółki Chojnacki & Kwiecień. – Banki centralne też oszczędzają, tak jak szary Kowalski, mają tzw. aktywa rezerwowe. Jeżeli składają się one z euro, dolara, funta i szeregu innych walut, a banki widzą, że te papierowe rezerwy tracą wartość, to zwiększają ilość posiadanego złota.
31 Stycznia 2020 godz. 19:56
Newseria
 

Wielka Brytania przestaje być członkiem UE

W nocy z 31 stycznia na 1 lutego Wielka Brytania formalnie przestanie być członkiem Unii Europejskiej i rozpocznie się 11-miesięczny okres przejściowy, w trakcie którego de facto nic się nie zmieni. Wciąż będzie można do niej swobodnie podróżować, problemów nie muszą też obawiać się przedsiębiorcy. W tle będą jednak toczyć się negocjacje dotyczące przyszłych relacji handlowych pomiędzy Londynem i Brukselą od 2021 roku. Obie strony muszą renegocjować nawet ok. 800 umów. – Zagrożenie twardego brexitu nadal istnieje i czeka nas na koniec tego roku, jeśli Wielka Brytania i UE nie dogadają się w szczegółach – podkreśla główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. – Wyjście Wielkiej Brytanii z UE z końcem stycznia to data formalna. 1 lutego rozpoczyna się okres przejściowy, podczas którego w praktyce nic się nie zmieni. Sytuacja na granicy będzie wyglądać dokładnie tak jak w tej chwili. Prawdziwą datą brexitu będzie dopiero 1 stycznia 2021 roku, kiedy powinno być ustalone, na jakich warunkach Wielka Brytania występuje z Unii – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Michał Dembiński, główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. W piątek 24 stycznia brytyjski premier Boris Johnson podpisał uzgodnione z UE porozumienie o warunkach wystąpienia Zjednoczonego Królestwa z dniem 31 stycznia. To samo zrobili również przewodnicząca KE Ursula von der Leyen i szef Rady Europejskiej Charles Michel. Oznacza to, że w nocy z 31 stycznia na 1 lutego o północy czasu europejskiego Wielka Brytania formalnie przestanie być członkiem Unii Europejskiej i będzie jednocześnie pierwszym państwem, które wystąpiło ze Wspólnoty.   Ta data nie kończy jednak procesu brexitu – 1 lutego rozpocznie się 11-miesięczny okres przejściowy, w trakcie którego de facto nic się nie zmieni. W tym czasie wciąż będzie można swobodnie podróżować do Wielkiej Brytanii bez obaw o kontrole graniczne, choć żeby legalnie mieszkać na Wyspach po brexicie, należy być zarejestrowanym i mieć status osiedlonego. Około 900 tys. Polaków musi w tym celu złożyć odpowiedni wniosek przed 30 czerwca 2021 roku.   W trakcie okresu przejściowego Wielka Brytania będzie niegłosującym członkiem UE, podlegającym unijnym przepisom. Nadal będzie uczestniczyć w unii celnej, jednolitym rynku i płacić składkę do wspólnego budżetu. Jednak w tle będą toczyć się negocjacje dotyczące przyszłych stosunków i relacji handlowych pomiędzy Zjednoczonym Królestwem i UE po okresie przejściowym, który zakończy się 1 stycznia 2021 roku. – Wielka Brytania miała wyjść z Unii Europejskiej 29 marca ubiegłego roku, potem ta data była wielokrotnie przesuwana. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy wyjdzie z umową, czy bez niej. Teraz wiemy już, że nie będzie brexitu bez porozumienia, co stanowiło wielkie zagrożenie dla handlu, obywateli, gospodarki polskiej, brytyjskiej i unijnej. Na szczęście do tego nie doszło. Jednak to zagrożenie nadal istnieje i czeka nas na koniec tego roku, jeśli Wielka Brytania i UE nie dogadają się w szczegółach – podkreśla Michał Dembiński.   Wówczas obie strony będą prowadzić wzajemną wymianę handlową zgodnie z przepisami Światowej Organizacji Handlu. To w praktyce oznacza, że import i eksport towarów z Wielkiej Brytanii będzie odbywać się na takich samych zasadach, jakie obowiązują w przypadku tzw. państw trzecich, z którymi UE nie ma umów handlowych. – Czasu jest mało, bo okres przejściowy po tym, jak Wielka Brytania uruchomiła art. 50 traktatu lizbońskiego, skrócił się z 21 do 11 miesięcy, a wciąż jest ok. 750–800 umów do przedyskutowania i ustalenia – mówi Michał Dembiński. – Dwa najważniejsze ustalenia to deklaracja polityczna dotycząca stosunków brytyjsko-unijnych po upływie tego roku oraz właśnie umowa o wolnym handlu.   Jak podaje Ministerstwo Finansów, niezależnie od wyników negocjacji handlowych prawdopodobnie zostaną wprowadzone kontrole na granicy między Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem. Przedsiębiorcy będą mieć m.in. obowiązek dopełnienia standardowych formalności celnych. Dla osób, które dotychczas tego nie robiły, oznacza to np. konieczność zarejestrowania się w usłudze Krajowej Administracji Skarbowej „e-Klient”, składania zgłoszeń i deklaracji celnych oraz regulowania należności celnych i podatkowych (VAT i akcyza).   Pracodawcy RP zwracają uwagę, że Polska ma podpisaną z Wielką Brytanią umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, więc w trakcie okresu przejściowego nie powinny występować poważniejsze problemy, które będą paraliżować działalność przedsiębiorstw, choć te mogą spodziewać się pewnych dodatkowych obowiązków administracyjnych i celnych. Poważniejsze problemy mogą pojawić się w 2021 roku, jeśli do porozumienia Londynu z Brukselą nie dojdzie. „W takim przypadku pojawią się pytania np. o podmioty będące w holdingu z kapitałem brytyjskim i polskim. Problemy będą dotyczyć m.in. podatku u źródła, wypłacanych odsetek, opłat licencyjnych, restrukturyzacji. Będzie to jednak z reguły problem dużych podmiotów, które z pewnością odpowiednio wcześniej przygotują się na taką sytuację” – zwracają uwagę Pracodawcy RP. – W kwestii kształtu relacji Wielkiej Brytanii z UE po okresie przejściowym niektórzy wskazują na przykład Norwegii. Rząd brytyjski nie chce być jednak częścią unii celnej ani jednolitego rynku. Bliższym wzorcem jest Kanada, ale negocjacje umowy handlowej pomiędzy tym krajem i UE zajęły siedem lat. Tutaj trzeba wynegocjować coś podobnego w trakcie 11 miesięcy. Różnica jest taka, że obie strony dobrze się znają i jest nadzieja, że dogadają się pod presją czasu – mówi Michał Dembiński.   Wielka Brytania jest jednym z największych partnerów handlowych Polski obok Niemiec i Czech. PIE ocenia, że Polska znajdzie się w gronie państw UE najsilniej dotkniętych brexitem. W przypadku wynegocjowania porozumienia spadek eksportu obniży polskie PKB o 0,14 proc., czyli ok. 3 mld zł. Jeśli zaś do porozumienia nie dojdzie, obniżka sięgnie 0,24 proc. PKB, czyli ok. 5 mld zł. Z kolei liczba miejsc pracy może spaść odpowiednio o 20 tys. i 35 tys. Konsekwencje będą dotkliwe również dla gospodarki brytyjskiej. – Pod największym znakiem zapytania stanie eksport towarów. Około 50 proc. żywności konsumowanej przez Brytyjczyków pochodzi z innych krajów, w tym połowa z państw UE – wymienia Dembiński. – Wielka Brytania za mało produkuje – produkcja przemysłowa to tylko 9 proc. wartości dodanej do brytyjskiego PKB. Dla porównania w Polsce to jest 19 proc., a w Niemczech – 22 proc. To powoduje, że Brytyjczycy są skazani na import towarów. Kraj ma ogromny deficyt w handlu towarami, których jakość może zastąpić przez nadwyżkę handlową w eksporcie usług, przede wszystkim finansowych. Jednak już w końcówce 2018 roku większość brytyjskich instytucji finansowych, które obsługiwały rynki unijne, przeniosła swoje siedziby na teren UE.   Dla przykładu Prudential przeniósł już swoją europejską siedzibę do Dublina, Bank HSBC rezyduje w Paryżu, a Lloyd’s of London – najstarszy ubezpieczyciel na świecie – już nazywa się oficjalnie Lloyd’s Brussels. W Polsce każda nowa polisa wystawiona przez tego ubezpieczyciela jest już traktowana jako eksport belgijskich, a nie brytyjskich usług finansowych. – Byłbym zaskoczony, gdyby to przeniesienie 50 największych instytucji finansowych nie spowodowało ogromnego tąpnięcia w nadwyżce handlowej. Jednak sporo unijnych instytucji finansowych już zabiega o pozwolenie, żeby sprzedawać swoje usługi finansowe na terenie Wielkiej Brytanii – mówi Michał Dembiński.   Główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej podkreśla, że po zakończeniu okresu przejściowego z umową czy bez niej przedsiębiorcy mogą spodziewać się sporych problemów logistycznych. – W tej chwili, gdy w porcie Dover cumuje prom, wyjeżdża z niego około 80 tirów. Brytyjskie służby celne są w stanie wychwycić może dwie–trzy ciężarówki podejrzane o jakieś nieprawidłowości. Jeśli jednak zatrzymają cztery, to już pojawiają się kłopoty, jeśli więcej, kolejny prom nie może zacumować. Teraz trzeba będzie kontrolować wszystkie 80 ciężarówek, więc utrudnienia i związane z tym koszty będą ogromne – mówi Michał Dembiński.
24 Stycznia 2020 godz. 12:27
Newseria
 

Ferie najchętniej spędzamy w górach. Ceny są wyższe niż rok temu

Ceny noclegów w popularnych kurortach w okresie ferii zimowych przewyższają ubiegłoroczne stawki. Najdrożej zapłacimy w Kościelisku, Szklarskiej Porębie i Białce Tatrzańskiej, średnio ponad 100 zł za osobę. Nieco taniej wyjdzie nas pobyt w mniej znanych górskich miejscowościach – około 60 zł za osobę. W ten weekend wypoczynek kończą uczniowie z pierwszych pięciu województw, ale do wyjazdów szykują się kolejni. Ci, którzy nie mają jeszcze wykupionych noclegów, powinni się spieszyć, bo im bliżej terminu, tym wyższe ceny. Z raportu portalu Noclegi.pl wynika, że na ferie zimowe najchętniej wybieramy się do Zakopanego – 46 proc. rezerwacji dotyczy właśnie zimowej stolicy Polski. Jednak ceny za nocleg nie są tam najwyższe. Więcej zapłacimy na przykład w Białce Tatrzańskiej, która oferuje turystom atrakcję w postaci źródeł termalnych. – Ceny noclegów najwyższe są obecnie w Kościelisku, Szklarskiej Porębie i Białce Tatrzańskiej. Tam za osobę zapłacimy od 100 do 130 zł. W popularnych miejscowościach, takich jak Zakopane, Wisła czy Karpacz, ceny są bardziej przystępne – od 70 do 95 zł za noc. Jeżeli chcemy zminimalizować wydatki, polecam poszukać mniej obleganych miejsc, takich jak Poronin czy Biały Dunajec. Tam za nocleg zapłacimy od 45 do 60 zł za osobę – mówi agencji Newseria Biznes Agnieszka Rzeszutek, specjalistka ds. marketingu platformy rezerwacyjnej Noclegi.pl.   Wyjazdy zagraniczne także cieszą się sporą popularnością w tym okresie. Ceny za nocleg na Węgrzech czy w Austrii są porównywalne do tych, z którymi spotkamy się w Polsce. Polacy coraz częściej planują ferie zimowe z wyprzedzeniem. W porównaniu z poprzednim rokiem liczba wczesnych rezerwacji wzrosła o jedną trzecią. To najlepszy wybór ze względu na koszty. Eksperci ostrzegają, że w przypadku cen noclegów nie należy liczyć na oferty typu last minute, dobrze jest zdecydować się jak najszybciej. – Ceny wyjazdu na ferie zimowe rosną nie tylko z roku na rok, lecz także z miesiąca na miesiąc, średnio o 19 proc. Im bliżej wyjazdu, tym cena jest wyższa. Obiekty noclegowe podnoszą standard oraz jakość usług. Turystyka krajowa rozwija się, a Polacy zarabiają coraz więcej, dlatego obserwujemy podwyżki cen. Jeżeli ktoś zarezerwował nocleg w Zakopanem w listopadzie, mógł cieszyć się ceną o 25 proc. niższą niż obecnie – tłumaczy Agnieszka Rzeszutek.    W tym roku ferie w województwie mazowieckim rozpoczną się jako ostatnie (potrwają od 10 do 23 lutego). Eksperci tłumaczą, że to w tym okresie ceny będą najwyższe, bo właściciele obiektów podwyższają wtedy ceny. Warszawiacy mogą zatem wydać na wypoczynek więcej niż reszta Polski. – Właściciele obiektów noclegowych często czekają na ferie województwa mazowieckiego i podnoszą ceny, licząc na większy zarobek. Cena może być wyższa nawet od 20 do 50 zł dla jednej osoby za noc – mówi Rzeszutek.   Nocleg najczęściej rezerwujemy na minimum pięć dni. Zdarzają się jednak wyjazdy dłuższe, 10-dniowe, a także krótsze, weekendowe.  Turyści, którzy rezerwują noclegi w górach, najczęściej decydują się na pobyt w drewnianych obiektach, które odzwierciedlają klimat danego regionu. Z kolei osobom spędzającym ferie w miastach najbardziej zależy na samodzielności – aż jedna czwarta rezerwujących wybrała osobne mieszkanie. – Jeżeli jedziemy do większych miejscowości, takich jak Warszawa czy Kraków, zazwyczaj wybieramy apartament. 25 proc. turystów, którzy dokonali już rezerwacji na portalu Noclegi.pl, wybrało mieszkanie. 15 proc. gości zdecydowało się na pensjonat, w którym można się spodziewać dobrego standardu i śniadania w cenie. Jedynie 14 proc. zdecydowało się na pokój gościnny w kwaterze prywatnej – wyjaśnia Rzeszutek.   Na wypoczynek w okresie ferii najczęściej wyjeżdżają rodziny z dziećmi, co też wpływa na ich oczekiwania co do wyposażenia i lokalizacji obiektu. – Osoby szukające noclegu najczęściej pytają o odległość obiektu od wyciągu narciarskiego lub centrum miasta. Ważne są udogodnienia dla dzieci – łóżeczko, krzesełko do karmienia. Rodzice pytają również, czy na miejscu będzie obecna wykwalifikowana opiekunka. Niektóre obiekty mają w ofercie możliwość wynajęcia opiekunki, jednak jest to dodatkowy koszt w wysokości 100 zł za godzinę. Poza tym goście lubią atrakcje w postaci jacuzzi, sauny i masaży – zwraca uwagę ekspertka.
4 Lutego 2020 godz. 13:53
n
 

Większość Polaków spędzi ferie w kraju. Zakopane wśród najczęściej wybieranych kierunków

Ferie zimowe w tym roku potrwają do 23 lutego. Teraz wypoczywają dzieci z województw: kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego. Od 10 lutego przerwę od szkoły będą mieć uczniowie z Dolnego Śląska, Mazowsza, Opolskiego i Zachodniopomorskiego. 60 proc. osób rezerwujących hotele i apartamenty na Noclegi.pl zdecydowało się na spędzenie urlopu w Polsce. Turyści najchętniej udają się do Zakopanego. Popularnością cieszą się również inne górskie miejscowości, takie jak Kościelisko, Szczyrk czy Białka Tatrzańska. – Ponad 60 proc. turystów, którzy zarezerwowali nocleg na ferie zimowe, wybrało Polskę. Największą popularnością cieszą się kierunki górskie. Szukamy miejsc, w których towarzyszyć nam będzie zimowa aura, ponieważ chcemy spędzić czas na stoku – mówi agencji Newseria Biznes Agnieszka Rzeszutek, specjalistka ds. marketingu platformy rezerwacyjnej Noclegi.pl. Zakopane ponownie okazało się najczęstszym kierunkiem wybieranym przez Polaków na zimowe wyjazdy. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się także mniejsze górskie miejscowości. – Tym razem ponad 40 proc. rezerwacji online dotyczyło właśnie zimowej stolicy Tatr. Inne wyszukiwane kierunki to Kościelisko, Szczyrk, Biały Dunajec czy Białka Tatrzańska. Tam oprócz wyciągów narciarskich czekają na nas atrakcje w postaci term czy gorących źródeł – tłumaczy Agnieszka Rzeszutek. Ferie zimowe większości społeczeństwa kojarzą się ze śniegiem i sportami zimowymi. Plany wyjazdowe może jednak pokrzyżować pogoda. Nieprzychylne prognozy potrafią zmniejszyć liczbę dokonywanych rezerwacji nawet o 25 proc. – Jeżeli pogoda w Polsce nie dopisuje, często decydujemy się na miejscowości zagraniczne. Najbardziej popularne kierunki to Węgry, Słowacja, Austria oraz Czechy – mówi Rzeszutek. – Wciąż popularne są Hajdúszoboszló i Balaton na Węgrzech, ale też coraz większą popularność zdobywa czeska Praga. Coraz częściej planujemy wyjazdy z wyprzedzeniem. To okazuje się szczególnie ważne, gdy podczas ferii chcemy uczestniczyć w różnego rodzaju wydarzeniach i imprezach. Dla przykładu nocleg na weekend, podczas którego odbywa się konkurs skoków narciarskich w Zakopanem, trzeba rezerwować kilka miesięcy wcześniej. – Ceny mogą rosnąć nawet o 19 proc. z każdym miesiącem. Podobnie sytuacja wygląda, jeżeli rezerwujemy wyjazd na jakieś widowisko, koncert czy wydarzenia sportowe. Właściciele obiektów noclegowych potrafią wtedy podnieść cenę nawet z dnia na dzień dla tych, którzy rezerwują na ostatnią chwilę – podkreśla Agnieszka Rzeszutek. Cena wciąż odgrywa największą rolę przy szukaniu noclegów. – Lubimy  też zniżki i wszelkiego rodzaju pakiety. Obiekty noclegowe mogą zaoferować nam dodatkowe rabaty na atrakcje, takie jak termy czy wyciągi narciarskie – mówi specjalistka platformy Noclegi.pl. Jeśli chodzi o organizację wyjazdu, Polacy z roku na rok robią się coraz bardziej samodzielni. – Turyści, którzy rezerwują nocleg na portalu Noclegi.pl, najczęściej samodzielnie organizują sobie dojazd. Właściciele obiektów noclegowych mogą jednak zaoferować gościom dodatkowe atrakcje w postaci  pieczenia kiełbasek z ogniska czy kuligu – wyjaśnia Rzeszutek.
15 Stycznia 2020 godz. 4:42
Art za newseria.pl
 
 

Agnieszka Rylik: Staram się ograniczyć plastik

Mistrzyni świata w boksie zawodowym wzięła udział w projekcie edukacyjno-ekologicznym, którego celem jest uświadamiane najmłodszych, jak należy postępować ze zużytymi bateriami i akumulatorami samochodowymi. Agnieszka Rylik przyznaje, że coraz większą uwagę przywiązuje do dbania o środowisko. Razem z córką Marysią wprowadzają do codziennego życia drobne zmiany, dzięki którym ich dom staje się bardziej eko. – „Naładuj akumulatory z Agnieszką Rylik” to akcja, w której informujemy dzieci, co zrobić ze zużytymi bateriami czy akumulatorami samochodowymi – odpadami, które są niebezpieczne – mówi Agnieszka Rylik. Oprócz zajęć dydaktycznych i wykładu na temat ekologii podczas spotkań w ramach projektu „Naładuj akumulatory z Agnieszką Rylik” dzieci mogą uczestniczyć w ćwiczeniach ruchowych przygotowanych przez mistrzynię świata. – W ranach akcji odwiedzaliśmy poszczególne miasta. Najpierw był mały ekowykład, a później Aga Rylik ładowała akumulatory, czyli mieliśmy bokserską rozgrzewkę, różne zawody sportowe – dodaje. Agnieszka Rylik przyznaje, że w Polsce brakuje miejsc, gdzie można byłoby pozbyć się odpadów, takich jak baterie i zużyte akumulatory. Taki stan rzeczy może być spowodowany brakiem świadomości społeczeństwa. – Jest bardzo mało miejsc, gdzie można wyrzucić tego typu odpady. Daję córce baterie, żeby oddawała do szkoły, oni mają tam specjalne miejsce, żeby je zutylizować – tłumaczy. Mistrzyni świata chętnie angażuje się w akcje, które w przyszłości owocują polepszeniem stanu środowiska. W życiu prywatnym również reprezentuje postawę proekologiczną. Razem z córką starają się zmniejszyć użycie jednorazowego plastiku do minimum, by w ten sposób dodatkowo nie zaśmiecać planety. – Jesteśmy skazani na planetę Ziemia i trzeba zacząć o nią dbać. Staram się ograniczyć plastik, kupuję wodę w szklanych butelkach. Moja córka, 9-letnia Marysia wiele mnie uczy. Wyrzuciła z domu wszystkie plastikowe słomki, pilnuje, żebym zawsze szła do sklepu z materiałową torbą. Takie proste rzeczy – mówi mistrzyni świata w boksie zawodowym. Według Agnieszki Rylik podstawą bardziej ekologicznej przyszłości jest stosowna edukacja, zarówno dzieci, jak i dorosłych. Dzięki świadomemu i odpowiedzialnemu działaniu poprawa stanu środowiska jest możliwa. – Staram się kupować produkty, które mają trójkąt recyklingowy. Najgorsze są jednak niebezpieczne śmieci, takie jak baterie, ołów, kwas siarkowy. Gdy wyrzucimy tego typu odpady do lasu, trucizna przedostanie się do wód gruntowych, to zagraża zdrowiu ludzi i zwierząt. Nie wiadomo, co będzie za 10 czy 20 lat, więc każde dziecko, które ma wiedzę, jest bardziej świadome zagrożeń, to sukces – dodaje Agnieszka Rylik.