Koszalin, Poland
wydarzenia

Ekofuturium ma być nową ikoną Koszalina i Pomorza Zachodniego

Art, fot. WZP - 13 godzin temu
Ekofuturium ma stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i wyjątkowych miejsc w Koszalinie oraz na Pomorzu Zachodnim. Jak poinformował Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, trwają przygotowania do kolejnego etapu realizacji tego przedsięwzięcia.

Jutro zaczyna się tu sezon: Sezonowa baza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, Zegrze 2026

Ala, fot. FB/LPR - 13 godzin temu
W poniedziałek, 1 czerwca Lotnicze Pogotowie Ratunkowe (LPR) po raz kolejny uruchamia jedyną w Polsce sezonową bazę śmigłowcową. Lądowisko znajduje się na dawnym wojskowym lotnisku w Zegrzu Pomorskim (gmina Rosnowo) i będzie działać do 5 września. Placówka obsługująca centralne wybrzeże towarzyszy letnim miesiącom od 2004 r., a w tym roku startuje po raz szesnasty, oczekując na powstanie planowanej całorocznej bazy w Koszalinie. Dlaczego sezonowa baza jest potrzebna? Wakacje nad Bałtykiem to ogromny ruch turystyczny, który niestety przekłada się na większą liczbę wypadków drogowych i nagłych zachorowań. Rzeczniczka prasowa LPR Justyna Sochacka podkreśla, że w takich przypadkach medyczny śmigłowiec jest niezastąpiony, bo dociera do miejsc, gdzie karetka miałaby trudności z dojazdem. Baza w Zegrzu Pomorskim obsługuje promień około 130 km i w sezonie letnim stanowi naturalne wsparcie dla naziemnych zespołów ratownictwa medycznego. W poprzednim sezonie (2025 r.) załoga śmigłowca z Zegrza Pomorskiego wykonała ponad 200 misji, co pobiło dotychczasowe rekordy bazy. Jak informowaliśmy, od początku czerwca do pierwszych dni września Ratownik 22 interweniował 209 razy, w tym 93 razy przy wypadkach, 105 przy nagłych zachorowaniach oraz 11 razy podczas transportów między szpitalami. To pokazuje skalę potrzeby takiej placówki na Pomorzu Środkowym.   Kto tworzy załogę i jak działa baza? Sezonowa baza LPR w Zegrzu jest obsługiwana przez trzyosobową załogę, pilota, ratownika medycznego/pielęgniarza i lekarza. Śmigłowiec dyżuruje codziennie w godzinach 7:00–20:00. Zespół jest gotowy nie tylko do interwencji ratunkowych, ale również do transportów medycznych pomiędzy szpitalami, co skraca czas dotarcia pacjentów do ośrodków specjalistycznych. Dyżury w wakacje utrzymywane są od 1 czerwca do 5 września. Jak tłumaczy Sochacka, letnie miesiące nad morzem generują wzmożony ruch, zatem praca śmigłowca uzupełnia działania naziemnych zespołów ratownictwa medycznego. Statystyki z poprzednich lat pokazują, że w ciągu trzech miesięcy koszaliński śmigłowiec realizuje około 130–140 misji, co stawia go wśród najbardziej zapracowanych w kraju.   W drodze do całorocznej bazy w Koszalinie Sezonowa placówka w Zegrzu Pomorskim pełni funkcję tymczasową. Od kilku lat trwa proces przygotowania całorocznej bazy LPR w Koszalinie. Wyłanianie wykonawcy projektu stałej bazy jest na finiszu, a podpisanie umowy zaplanowano na czerwiec. Nowy obiekt ma powstać na terenie dawnej strzelnicy wojskowej przy drodze wojewódzkiej 206. Samorządowcy podkreślają, że stała baza jest priorytetem dla całego regionu, a uruchomienie jej znacząco skróci czas reakcji w nagłych przypadkach przez cały rok. Sezonowa baza w Zegrzu Pomorskim pozostanie aktywna, dopóki nie zacznie działać koszaliński obiekt. Do tego czasu załoga Ratownika 22 będzie nadal czuwała nad bezpieczeństwem mieszkańców i turystów, gotowa do startu w każdej trudnej chwili.              

Konsolidacja szpitali w Koszalinie. Między ucieczką przed upadłością, urzędową logiką, a społecznym niepokojem

eWok, fot. archiwum - 30 Maj 2026 godz. 6:00
Konsolidacja Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie oraz Specjalistycznego Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc wydaje się dziś scenariuszem niemal przesądzonym. Formalnie ostateczna decyzja należy jeszcze do radnych Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego, którzy prawdopodobnie zajmą się sprawą podczas czerwcowego posiedzenia. Jednak za urzędowym słowem „konsolidacja” kryje się znacznie poważniejszy problem: rosnące zadłużenie szpitala pulmonologicznego, w tym zobowiązania wymagalne, które mogą zagrozić utratą płynności finansowej. To z kolei oznaczałoby ryzyko problemów z wypłatą wynagrodzeń dla personelu, trudności w codziennym funkcjonowaniu placówki, a dla pacjentów, jeszcze dłuższe kolejki i ograniczony dostęp do świadczeń. Dochodzi do tego kolejna bariera: mały szpital ma coraz mniejsze szanse w staraniach o zewnętrzne dotacje, a bez nich trudno mówić o rozwoju, nowoczesnej diagnostyce i inwestycjach. Dlatego pytanie brzmi dziś nie tylko, czy do połączenia dojdzie, ale czy uda się przeprowadzić je tak, by pacjenci i pracownicy rzeczywiście odczuli poprawę. Konsolidacja Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie oraz Specjalistycznego Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc wydaje się dziś scenariuszem niemal przesądzonym. Formalnie ostateczna decyzja należy jeszcze do radnych Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego, którzy prawdopodobnie zajmą się sprawą podczas czerwcowego posiedzenia. Politycznie i organizacyjnie trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że projekt wszedł już na ostatnią prostą. Pytanie brzmi więc nie tyle: czy do połączenia dojdzie, ale raczej: jak zostanie ono przeprowadzone i czy uda się przekonać do niego tych, których dotyczy najbardziej,  pacjentów i pracowników. Na razie bowiem obok urzędowego języka analiz, opinii konsultantów i argumentów finansowych istnieje druga rzeczywistość: niepewność. Pracownicy obu placówek pytają o swoją przyszłość, pacjenci obawiają się o dostępność świadczeń, a mieszkańcy regionu chcą wiedzieć, czy po konsolidacji łatwiej będzie dostać się do lekarza, czy przeciwnie, system stanie się jeszcze bardziej skomplikowany. Podczas sesji Rady Miejskiej dyskusję w tej sprawie rozpoczął Mateusz Moksik, szef wydziału zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim w Szczecinie. Przedstawiając założenia konsolidacji, wskazywał przede wszystkim na opinie pozytywne, zarówno ze strony części organizacji związkowych, rad społecznych obu szpitali, środowiska akademickiego, konsultantów wojewódzkich, jak i Narodowego Funduszu Zdrowia. W jego ocenie połączenie lecznic może przynieść pacjentom konkretną korzyść: lepszą koordynację diagnostyki i leczenia, zwłaszcza w obszarze chorób płuc, onkologii, kardiologii i chorób wewnętrznych. To właśnie argument medyczny jest dziś najmocniejszą kartą zwolenników konsolidacji. Szpital pulmonologiczny, choć wyspecjalizowany, funkcjonuje jako mniejsza jednostka, z ograniczeniami wynikającymi z braku zaplecza, które w nowoczesnej medycynie coraz częściej decyduje o bezpieczeństwie pacjenta. Chodzi między innymi o dostęp do oddziału intensywnej terapii, diagnostyki, konsultacji specjalistycznych i całodobowego zabezpieczenia. W teorii połączenie z dużym szpitalem wieloprofilowym może te bariery zmniejszyć. W praktyce ma to oznaczać stworzenie silniejszego ośrodka medycznego, w którym pulmonologia nie będzie funkcjonowała obok reszty systemu, lecz w ścisłym powiązaniu z onkologią, kardiologią, diagnostyką i zapleczem intensywnej terapii. Dla pacjentów z chorobami układu oddechowego, w tym z podejrzeniem lub rozpoznaniem nowotworów płuc, może to mieć zasadnicze znaczenie. W tym sensie konsolidacja nie jest przedstawiana jako likwidacja, lecz jako próba ratowania i wzmocnienia zakresu świadczeń. To ważne rozróżnienie, bo w debacie publicznej słowo „łączenie” bardzo często budzi skojarzenia z cięciami, redukcją etatów i zamykaniem oddziałów. Przedstawiciele samorządu województwa oraz dyrekcja Szpitala Wojewódzkiego zapewniają, że tym razem nie taki jest cel. Podkreślają, że oba szpitale nie dublują swojej działalności, a więc nie ma potrzeby prostego ograniczania struktur. Bardziej dosadnie wypowiedział się w tej sprawie Piotr Sołtysiński, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. - Możemy nie robić konsolidacji. Wówczas w perspektywie kilku, kilkunastu miesięcy mały szpital utraci stabilność finansową i organizacyjną. Może przejąć go też miasto. Spłaci 10 mln długu i co roku dokładać będzie około 2 milionów - mówił. Z tego powodu konsolidacja nie jest eksperymentem, lecz sposobem na zachowanie świadczeń dla mieszkańców Koszalina i wschodniej części województwa. W tle są oczywiście pieniądze. I to nie jako poboczny argument, lecz jeden z głównych powodów, dla których temat konsolidacji wrócił z taką siłą. Z informacji przedstawionych przez Mateusza Moksika wynika, że sytuacja finansowa Specjalistycznego Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie systematycznie się pogarsza. W 2021 roku placówka zakończyła rok stratą na poziomie około 670 tysięcy złotych. Rok później strata wzrosła do około 960 tysięcy złotych, w 2023 roku wyniosła około 970 tysięcy złotych, w 2024 roku przekroczyła 1,3 miliona złotych, a w 2025 roku sięgnęła już ponad 2,7 miliona  złotych. Jeszcze poważniej brzmią dane dotyczące zobowiązań wymagalnych, czyli takich, których termin płatności już minął. W 2021 roku miały one wynosić 0 zł, w 2022 roku około 150 tysięcy złotych, w 2023 roku około 800 tysięcy złotych, w 2024 roku około 170 tysięcy złotych, natomiast w 2025 roku wzrosły do około 2,7 miliona złotych. Przy budżecie niewielkiego szpitala takie wartości mogą już realnie zagrażać płynności finansowej placówki, a więc także stabilności wypłat, zakupów i codziennego funkcjonowania lecznicy. To właśnie te liczby mają być jednym z najmocniejszych argumentów za połączeniem obu jednostek. Zwolennicy konsolidacji przekonują, że większy organizm szpitalny będzie miał większe możliwości finansowe. Lepszą pozycję w staraniach o środki zewnętrzne oraz większą odporność na wahania kosztów. Jako przykład podawano konkursy finansowane ze środków KPO. - Szpital Wojewódzki w Koszalinie miał uzyskać między innymi 12 milionów złotych na cyfryzację oraz kolejne ponad 12 milionów złotych w obszarze kardiologii, podczas gdy mniejszy szpital pulmonologiczny nie zdobył dofinansowania, mimo składanych wniosków m.in. na cyfryzację i onkologię.  Problem polega nie na braku kompetencji po stronie mniejszej placówki, lecz na ograniczeniach skali. Mały szpital, startując w ogólnopolskich konkursach, musi konkurować z dużo większymi podmiotami, które często uzyskują wyższą punktację. Po konsolidacji ta pozycja będzie mocniejsza. Dodatkową szansą może być także ministerialny program wspierający procesy konsolidacyjne, w ramach którego można ubiegać się o środki sięgające maksymalnie 70 milionów złotych. Władze województwa zastrzegają jednak, że w przypadku koszalińskiego połączenia trudno będzie prawdopodobnie uzyskać pełną pulę, ponieważ nie zakłada ono likwidacji oddziałów ani głębokiej restrukturyzacji, a jedynie konsolidację.  Po raz pierwszy publicznie przedstawiono powody konsolidacji. Brak komunikacji to największe wyzwanie dla władz województwa. Nie wystarczy przekonać radnych. Trzeba jeszcze przekonać ludzi. A tego nie da się zrobić wyłącznie językiem procedur, opinii i uchwał. Potrzebne są jasne komunikaty, spotkania i odpowiedzi na najprostsze pytania. Bo nawet najlepszy projekt organizacyjny może zostać społecznie źle przyjęty, jeśli będzie wyglądał na decyzję podjętą ponad głowami zainteresowanych. Zwolennicy konsolidacji mają mocne argumenty: kompleksowość leczenia, dostęp do większego zaplecza, możliwość rozwoju diagnostyki, większe szanse na środki zewnętrzne, stabilizację zatrudnienia i utrzymanie świadczeń. Problem w tym, że w polskiej ochronie zdrowia pacjenci i pracownicy zbyt wiele razy słyszeli zapowiedzi reform, które w praktyce oznaczały dłuższe kolejki, chaos organizacyjny albo utratę lokalnego charakteru placówki. Szczególnie ważny jest los pracowników szpitala pulmonologicznego. Zapewnienia o braku zwolnień brzmią uspokajająco, ale dla załogi najważniejsze będą nie deklaracje, lecz konkretne decyzje: gdzie znajdą się poszczególne komórki organizacyjne, jakie będą warunki pracy, kto będzie kierował oddziałami, czy utrzymany zostanie dotychczasowy charakter placówki i jak zmieni się codzienna organizacja pracy. Nie mniej istotna jest perspektywa pacjentów. Dla nich konsolidacja nie może oznaczać jedynie zmiany szyldu, pieczątek i struktury administracyjnej. Jeżeli ma mieć sens, powinna przełożyć się na realną poprawę: sprawniejszą diagnostykę, krótszą ścieżkę od podejrzenia choroby do leczenia, łatwiejszy dostęp do konsultacji i większe bezpieczeństwo w przypadkach wymagających opieki wielospecjalistycznej. Koszalin potrzebuje silnej, nowoczesnej i stabilnej ochrony zdrowia. Potrzebuje także specjalistycznej opieki pulmonologicznej, szczególnie w czasach, gdy diagnostyka chorób płuc i leczenie onkologiczne wymagają coraz lepszej koordynacji. Jeśli połączenie szpitali ma temu służyć, warto dać mu szansę. Ale ta szansa nie może być blankietem zaufania. Bo w tej sprawie najważniejsze nie jest to, czy uda się sprawnie przeprowadzić uchwałę przez sejmik. Najważniejsze jest to, czy po konsolidacji pacjent z Koszalina, Sławna, Białogardu, Kołobrzegu czy Szczecinka rzeczywiście odczuje poprawę. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że połączenie szpitali było nie tylko formalnością, ale decyzją słuszną.

Kardiolodzy z całej Polski szkolą się pod patronatem koszalińskiego szpitala. Trwają 22. warsztaty kardiologiczne

Art, fot. Marzena Sutryk Rzecznik Prasowy Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie - 29 Maj 2026 godz. 13:48
140 kardiologów z całej Polski bierze udział w 22. Warsztatach Kardiologicznych współorganizowanych przez Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie oraz Oddział Kardiologii tej placówki. Trzydniowe wydarzenie odbywa się w dniach 28–30 maja 2026 roku i poświęcone jest fizjologicznej resynchronizacji serca, czyli nowoczesnym metodom leczenia zaburzeń rytmu i przewodzenia. Warsztaty od lat należą do ważnych wydarzeń edukacyjnych w polskim środowisku kardiologicznym i elektrofizjologicznym. Ich wyjątkowość polega na połączeniu wykładów, dyskusji eksperckich oraz transmisji zabiegów wykonywanych na żywo w salach operacyjnych Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie.   W tym roku uczestnicy spotykają się w Kołobrzegu, gdzie w sali konferencyjnej jednego z hoteli śledzą przekaz wideo z koszalińskiego szpitala. Dzięki temu lekarze mogą obserwować skomplikowane procedury w czasie rzeczywistym, a następnie omawiać je z ekspertami. Przekazom online towarzyszą analizy, komentarze i dyskusje, które pozwalają uczestnikom pogłębiać wiedzę praktyczną z zakresu elektrokardiologii.   W piątek zaplanowano trzy zabiegi transmitowane ze Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie, natomiast w sobotę uczestnicy będą mogli obserwować kolejne dwa. Taka formuła od lat cieszy się dużym uznaniem lekarzy, ponieważ pozwala nie tylko poznawać najnowsze rozwiązania, ale także zobaczyć ich praktyczne zastosowanie w warunkach szpitalnych.   Historia koszalińskich warsztatów sięga ponad dwóch dekad. Pierwsza edycja została zorganizowana ponad 20 lat temu z inicjatywy BIOTRONIK Polska oraz dzięki zaangażowaniu wybitnych specjalistów, wśród których byli m.in. prof. Andrzej Kutarski z Lublina, prof. Maciej Sterliński z Warszawy, dr Krzysztof Krzyżanowski oraz dr Elżbieta Zinka ze Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie.   Przez lata wydarzenie zmieniało się i rozwijało, jednak jego najważniejsza idea pozostała taka sama: praktyczna nauka, bezpośredni kontakt z ekspertami i możliwość obserwowania procedur wykonywanych przez doświadczonych specjalistów. Od 2024 roku warsztaty odbywają się w formule kursu fizjologicznej resynchronizacji CPP, którego rozwój wspiera m.in. prof. Marek Jastrzębski.   Za uczestnikami jest już pierwszy dzień spotkania. Oficjalnego otwarcia dokonała dr n. med. Elżbieta Zinka, koordynator Oddziału Kardiologii w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie. Wykład wygłosił również prof. Marek Jastrzębski. W dalszej części lekarze dyskutowali nad wnioskami z ubiegłorocznych warsztatów, które odbyły się w podobnej formule.   Dla Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie organizacja wydarzenia tej rangi to potwierdzenie silnej pozycji miejscowej kardiologii. Placówka od lat jest nie tylko miejscem leczenia pacjentów z regionu, ale również ważnym ośrodkiem wymiany wiedzy i doświadczeń dla lekarzy z całej Polski.   Warsztaty Kardiologiczne pokazują, że Koszalin ma trwałe miejsce na mapie nowoczesnej kardiologii. To wydarzenie, które łączy teorię z praktyką, doświadczenie z nowymi technologiami i lokalny potencjał medyczny z ogólnopolskim środowiskiem specjalistów. 

Dobry adres dla kreatywnych

Art za WZP - 30 Maj 2026 godz. 5:26
Zmieniają się technologie, rynek pracy, właściwie każda dziedzina życia. Jak za tym nadążyć? Pomorze Zachodnie zaproponowało swoim mieszkańcom szereg działań, które mają pomóc odnaleźć się w tej dynamicznej rzeczywistości przedsiębiorcom, młodzieży i każdemu zainteresowanemu rozwojem osobistym. A sposoby przekazania idei nauki przez całe życie były przeróżne: od festiwalu muzycznego po kampanię społeczną. Mowa o „More Life Future”, projekcie mającym na celu wsparcie nowoczesnego kształcenia zawodowego, szkolnictwa, rozwoju osobistego oraz idei uczenia się przez całe życie. W ciągu minionych dwóch lat na Pomorzu Zachodnim miała miejsce masa wydarzeń, które wpisywały się w promowanie filozofii lifelong learning, uczenia się niezależnie od wieku.   Jednym z jego głównych elementów była kampania społeczno-edukacyjna „Pomorze Zachodnie - Możesz Wszystko”. Jej przesłanie to uświadamianie, że w edukacji, czy życiu zawodowym nigdy nie jest za późno na nowe kierunki, nowe decyzje. To nie slogan, a postawa życiowa Jak najlepiej zobrazować tę ideę? Poprzez przykłady ludzi, którzy w swoim życiu udowodnili, że ciągły rozwój jest możliwy, a raz zdobyte doświadczenie, czy wykształcenie nie musi definiować naszego życia na całe lata. Zawsze istnieje możliwość zmiany, albo dalszego rozwoju. Bo przecież nie każdy z nas, gdy ma 18 lat i wybiera kierunek dalszej edukacji, musi znać wszystkie swoje mocne strony, albo wiedzieć, co naprawdę będzie jego pasją i sposobem na życie. Urząd Marszałkowski zaprosił mieszkańców do odkrycia tej pasji. Do rozpoczęcia od nowa, w każdym wieku. Bo hasło „Możesz wszystko” to nie tylko slogan, ale postawa życiowa.    – Chcemy pokazać ludzi, którzy się nie zatrzymują. Bo Pomorze Zachodnie to nie tylko piękne miejsca, ale przede wszystkim ludzie z energią i ciekawością świata. Wierzymy, że każdy z nas może się rozwijać, bez względu na wiek, zawód czy doświadczenia. Ta kampania to inspiracja do zmian – mówi Olgierd Geblewicz, Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego.   Jedno nie wyklucza drugiego Dlatego do działania zaproszono ambasadorów, a także kreatywnych mieszkańców regionu, którzy osiągnęli sukcesy w różnych dziedzinach, niekiedy dokonując wolty w życiu zawodowym. To ludzie, którzy pokazują, że lifelong learning ma wiele twarzy. Tak było np. w przypadku pisarzy: Przemysława Kowalewskiego, Marka Stelara i pisarki Sylwii Trojanowskiej. Samorządowiec, architekt i trenerka biznesu w dojrzałym wieku zajęli się tworzeniem poczytnych książek. Nikt z nich nie planował latami swojej obecnej kariery. Zmiany przyszły naturalnie, albo spontanicznie. Początkiem dla Przemysława Kowalewskiego było…noworoczne postanowienie. Z kolei dla Sylwii Trojanowskiej inspiracją były bajki opowiadane synkowi przed snem. Pisarka podkreśla, że jedno zajęcie nie musi wykluczać drugiego. – Tak naprawdę nigdy nie przestałam być trenerką biznesu, to fascynująca praca, którą szczerze uwielbiam, jednak dziś większość zawodowego czasu poświęcam pisaniu – mówi Sylwia Trojanowska. Jak sami przyznają, te zmiany dały im w życiu drugi oddech.    Wśród ambasadorów znaleźli się: wspomniany wyżej Przemysław Kowalewski; Aleksandra Medvey-Gruszka artystka, która eksperymentuje i zmienia formy twórczości; Marek Rupiński ultrakolarz; Robin Rogalski, kierowca wyścigowy ze Szczecina, pierwszy Polak, który został fabrycznym kierowcą GT3 Lamborghini; dr inż Agnieszka Piegat, naukowczyni pracująca nad innowacyjną terapią chorób nowotworowych.  Dobry adres i komunikacja Dodatkowo w ramach projektu „Pomorze Zachodnie - Możesz Wszystko” powstała seria podcastów dotykająca tematyki nowoczesnego marketingu terytorialnego. W każdym odcinku mowa o tym, jak nowatorsko promować miasta, gminy i regiony, wykorzystując marketing, komunikację, dane oraz nowe technologie. Twórcy i rozmówcy skupiali się na dobrych praktykach, inspirujących przykładach z Polski i ze świata. Szukali narzędzi, które pomogą przyciągać mieszkańców, turystów, inwestorów w szybko zmieniającym się świecie mediów tradycyjnych i społecznych.   – Stworzyliśmy tę serię podcastów, bo wierzymy, że nowoczesny samorząd potrzebuje dziś nie tylko dobrych decyzji, ale także dobrej komunikacji. Chcemy pokazać, jak marketing i przemyślana narracja mogą pomóc samorządom skuteczniej docierać do mieszkańców – mówi Krzysztof Barczyk, dyrektor Gabinetu Marszałka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego.    Ponadto w ogólnopolskich mediach regularnie ukazywały się rozmowy z ambasadorami akcji, powstały audycje radiowe, programy telewizyjne, artykuły. Prowadzono też kampanię outdoorową w wielu miejscowościach na terenie Zachodniopomorskiego.    Swego rodzaju zwieńczeniem kampanii był minutowy spot, w którym jej ambasadorzy w kilku słowach przedstawili sens swoich działań oraz filozofię życiową: „Przeszkoda? To mnie nakręca. Wiek, sprzęt, warunki, to wszystko jest mało ważne. Ważna jest moja decyzja: skąd, dokąd jadę” – mówi Marek Rupiński. „Często nie znam odpowiedzi, ale kocham to nieustanne poszukiwanie” – dodaje Agnieszka Piegat. A w przypadku każdego z ambasadorów tym miejscem, w którym szukają tej odpowiedzi, jest Pomorze Zachodnie. Region, który dzięki takim działaniom chce podkreślić, że jest nie tylko świetnym i chętnie wybieranym kierunkiem turystycznym, a także dobrym adresem dla kreatywnych ludzi, otwartym na ich inicjatywy i je wspierającym.    Z myślą o młodych Łącznie około 1500 uczniów z Pomorza Zachodniego wzięło udział w czterech edycjach „Zawodowego Summer Campu” organizowanego od 2024 roku w Międzyzdrojach. W tym roku po raz pierwszy jedna z edycji była przeznaczona dla uczniów ze szkół podstawowych (klasy 7-8). Pozostałe trzy dotyczyły szkół średnich. „Zawodowy Summer Camp” to nowoczesna platforma wymiany poglądów między młodymi, a autorytetami. Nie jest to zwykły, szkolny wyjazd nad morze, a pierwsze poważne doświadczenie, podczas którego uczniowe stykają się z informacjami o dalszych krokach w edukacji, poznają od kuchni niektóre profesje.   Na tym właśnie polega idea nauki i rozwoju przez całe życie, niezależnie od wieku. W ten sposób Pomorze Zachodnie tworzy unikalną ofertę, bo region, który daje zdolnym młodym ludziom narzędzia do budowania własnych inicjatyw biznesowych, wygrywa wyścig o przyszłość. Zamiast tradycyjnych form edukacji, takich jak targi pracy, uczniowie spotykają się ze specjalistami, którzy prowadzą angażujące zajęcia oraz panele dyskusyjne. Dowiadują się też jak korzystać z nowoczesnych technologii, by osiągać założone przez siebie cele zawodowe.  Uczestnicy podkreślają, że wrócili pełni energii, pomysłów i motywacji do dalszego działania, a udział był cennym doświadczeniem, które pomoże w podejmowaniu przyszłych decyzji. Kuchnia od… kuchni  Jedną z istotnych gałęzi gospodarki na Pomorzu Zachodnim, regionie, który przewodzi w turystycznych rankingach i statystykach (według danych GUS, województwo zachodniopomorskie jest drugim najpopularniejszym regionem), jest branża HoReCa (hotele, restauracje, catering). Lecz liczby, to nie wszystko. Prawdziwy postęp potrzebuje kreatywności Stąd pomysł na zorganizowanie konkursu „Mistrzowie Pomorza Zachodniego”, którego adresatem była młodzież. Zadaniem uczniów było przygotowanie filmu promocyjnego (reklama, trend na TikToka, relacja), który zaprezentuje innowacyjny plan na usługę w branży HoReCa. Autorzy najciekawszych propozycji zostali zaproszeni do dalszych działań. Na młodzież czekali przedsiębiorcy z branży, a to spotkanie było impulsem do międzypokoleniowej wymiany pomysłów, spostrzeżeń, doświadczeń. Efekty? Viralowe menu odzwierciedlające najnowsze trendy kulinarne w sieci, nowoczesny bar szkolny oferujący niedrogie i zdrowe posiłki, czy serwowanie dań dostosowanych do nastroju. A w dłuższej perspektywie: być może pierwsze praktyki zawodowe i błyskotliwe kariery? O swojej drodze zawodowej wszystkim laureatom konkursu opowiadał Pascal Brodnicki, legendarny szef kuchni i ambasador akcji, który podzielił się swoim doświadczeniem oraz radami.     Z myślą o biznesie  Podczas projektu przygotowano także ofertę dla przedsiębiorców. W 2024 roku odbyły się trzy „Biznes Campy”: w Koszalinie, Wałczu i Stargardzie. Każdy mógł wziąć udział w konsultacjach ze specjalistami HR, doradcami zawodowymi, wykonać profesjonalne sesje zdjęciowe. Przygotowano też warsztaty ze strategami biznesowymi. Ideą było wsparcie lokalnej przedsiębiorczości, zainspirowanie do podejmowania nowych biznesowych przedsięwzięć, promowanie postawy uczenia się przez całe życie. Uczestnicy przekonali się, że o rynku pracy i biznesie można mówić w nieszablonowy sposób.   Edukacja pod namiotem  Propagowanie idei edukacji bez barier kiełkowało na polu…festiwalowym Pol’and’Rock podczas jego edycji w 2024 i 2025 roku na lądowisku Broczyno pod Czaplinkiem, gdzie od kilku lat odbywa się legendarny festiwal Jurka Owsiaka. Pomorze Zachodnie stworzyło tam swoją strefę, w której odbyły się dotąd dwie konferencje „Make Life Future”. W 2024 strefę nazwano „Planetą Wiedzy”, a swoje motywujące i inspirujące opowieści przed festiwalowiczami wygłosili m.in. Maciej Kurzajewski, Joanna Jurga, Beata Talda, Marcin „Yeti” Tomaszewski. To ludzie, którzy pokazali, że nauka przez całe życie jest czymś więcej niż tylko piękną ideą – to sposób na pełniejsze i bardziej inspirujące życie. Ich historie, pełne niezwykłych pasji, ważnych przełomów i dróg prowadzących na szczyt, udowadniają, że na nowe początki nigdy nie jest za późno Rok później na uczestników czekała kolorowa, tętniąca życiem przestrzeń z leżakami, warsztatami, jogą.   Jednym z celów festiwalowych konferencji było także zwrócenie uwagi na dbanie o zdrowie psychiczne, uświadomienie, że rozmowa o tym nie jest już społecznym tabu, a dobrostan psychiczny jest sporym wyzwaniem obecnych czasów.  Całość w lekkiej, przyjaznej atmosferze, za to z dużą dawką autentyczności zaproszonych gości. Byli to m.in. Piotr Bucki, Barbara Lech, Nataniel Brożnowicz, Marta Markiewicz (Sarsa). Publiczność mogła usłyszeć m.in. jak zrobić pierwszy krok, aby nie stracić swej szansy, oraz, że rozwój i powodzenie nie są dziełem przypadku, lecz rezultatem świadomych, opartych na dowodach działań. Każdy słuchacz mógł wrócić z imprezy zainspirowany historiami, które usłyszał.  Mapa karier  Jednym z praktycznych elementów projektu jest Mapa Karier. To interaktywna platforma edukacyjna dla uczniów, rodziców, nauczycieli i doradców zawodowych. Znajdziemy tu opisy ponad 800 zawodów i ścieżek rozwoju. Przygotowano też 10 nowych profesji związanych z morską energetyką wiatrową i zieloną transformacją, m.in.: elektroautomatyczka okrętowa, sztauerka ładunków ponadgabarytowych, specjalista transformacji energetycznej. Powstał również kompleksowy pakiet materiałów dla doradców zawodowych, który ułatwia prowadzenie zajęć, rozmów oraz warsztatów dotyczących planowania kariery. „Naszym celem jest wsparcie doradców zawodowych w ich codziennej pracy z młodymi ludźmi oraz pomoc uczniom w świadomym wyborze zawodu i planowaniu przyszłej ścieżki edukacyjno-zawodowej. Chcemy pokazywać też, że przyszłość Pomorza Zachodniego wiąże się z nowoczesnymi technologiami, zieloną energią i gospodarką morską” - czytamy na stronie projektu. Tymi różnorodnymi metodami, momentami niestandardowymi, Pomorze Zachodnie chce pomóc swoim mieszkańcom w odnalezieniu się na rynku pracy, a przede wszystkim zachęcić do odważnego odkrywania pasji, która zmotywuje ich do działania. Ambasadorzy oraz eksperci zaproszeni do poszczególnych elementów projektu są przykładem, że uczenie się przez całe życie dotyczy zarówno przyjmowania wiedzy, jak i jej przekazywania. Ich opowieści są pełne pasji, entuzjazmu i determinacji. Pokazują, że nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie i pójść za głosem serca. O szczegółach projektu i wszystkich działaniach można przeczytać na https://biznes.wzp.pl/more-life-future/    

Obelisk poświęcony strażakom odsłonięty w Koszalinie. Powiatowe Obchody Dnia Strażaka z awansami, odznaczeniami i podziękowaniami

eWok, fot. Antoni Górkiewicz - 30 Maj 2026 godz. 7:31
Bohaterowie, którzy każdego dnia są gotowi ruszyć na pomoc, dziś znaleźli się w centrum uwagi. W Koszalinie odbyły się Powiatowe Obchody Dnia Strażaka, połączone z uroczystym odsłonięciem i poświęceniem obeliska upamiętniającego strażacką służbę, odwagę i poświęcenie. Uroczystość miała wyjątkowy charakter. Była nie tylko okazją do wręczenia awansów, odznaczeń i wyróżnień, ale również momentem symbolicznego uhonorowania wszystkich strażaków, zarówno funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, jak i druhów Ochotniczych Straży Pożarnych — którzy każdego dnia czuwają nad bezpieczeństwem mieszkańców Koszalina i powiatu koszalińskiego. Ważnym punktem obchodów było odsłonięcie obeliska, który ma przypominać o strażackiej misji: gotowości do niesienia pomocy, odpowiedzialności za drugiego człowieka oraz odwadze w obliczu zagrożenia. Po uroczystym odsłonięciu monument został poświęcony. Ten symboliczny moment podkreślił, że strażacka służba to nie tylko zawód czy społeczna aktywność, ale także powołanie oparte na solidarności, poświęceniu i gotowości do działania w najtrudniejszych sytuacjach.

Projekt społeczny uczniów szkoły średniej z Koszalina zdobył Złotego Wilka w ogólnopolskim Wielkim Finale Zwolnionych z Teorii

Ala, fot. Wojciech Wazowski - 29 Maj 2026 godz. 12:56
Młodzież z Koszalina znalazła się w gronie najlepszych młodych społeczników w Polsce. Podczas XII Wielkiego Finału Zwolnionych z Teorii, będącego zwieńczeniem ogólnopolskiej praktycznej Olimpiady projektów społecznych, Złotego Wilka zdobyła inicjatywa realizowana przez uczniów VI Liceum Ogólnokształcącego w Koszalinie. W całej Polsce przyznano 21 Złotych Wilków, a obecność koszalińskiego projektu w tym gronie pokazuje wysoką jakość działań przygotowanych przez lokalną młodzież. XII Wielki Finał Zwolnionych z Teorii odbył się 28 maja na Stadionie Miejskim Legii Warszawa i był uroczystym podsumowaniem tegorocznej edycji Olimpiady oraz całodniowym świętem sprawczości młodego pokolenia. W wydarzeniu spotkali się finaliści i finalistki z całej Polski, nauczyciele, dyrektorzy szkół, przedstawiciele biznesu, organizacji społecznych i administracji publicznej.   Za inicjatywą stoi Fundacja Zwolnieni z Teorii - organizacja, która od 2013 roku pokazuje, że najskuteczniejsza edukacja zaczyna się od działania. W ramach organizowanej co roku praktycznej Olimpiady uczniowie szkół średnich tworzą własne projekty społeczne i zdobywają w praktyce kompetencje przyszłości: umiejętność współpracy, rozwiązywania problemów i zarządzanie projektami.   W XII edycji Olimpiady ponad 7400 uczniów i uczennic zrealizowało 1534 projekty społeczne odpowiadające na realne problemy współczesnego świata - od kampanii edukacyjnych i działań ekologicznych, przez inicjatywy wspierające zdrowie psychiczne, po projekty technologiczne, wydarzenia społeczne i zbiórki charytatywne. Tegoroczna edycja wyróżniła się najwyższą jakością projektów w 12-letniej historii Olimpiady, dlatego podczas Gali Złotej przyznano aż 21 Złotych Wilków.   – To była edycja o najwyższej, bezprecedensowej jakości. Projekty uczestników miały średnio o 10 procent lepsze wyniki niż rok temu, a liczba nagrodzonych inicjatyw wzrosła o jedną piątą. Kapituła stanęła przed niemal niemożliwym zadaniem i zdecydowała się przyznać 21 Złotych Wilków. Młodzi ludzie podnieśli poprzeczkę tak wysoko, że dosłownie zaniemówiliśmy z wrażenia – mówiła podczas Gali Złotej Paula Bruszewska, prezeska Fundacji Zwolnieni z Teorii.   Złoty Wilk dla projektu z Koszalina Wśród nagrodzonych inicjatyw znalazł się projekt Eviva l’arte – niech żyje sztuka z Koszalina, realizowany przez uczniów VI Liceum Ogólnokształcącego. Projekt zdobył Złotego Wilka w kategorii Kultura. Jego celem jest promowanie zanikających zawodów rzemieślniczych i artystycznych. Poprzez wywiady, warsztaty i pokazy zespół łączy pokolenia, rozwija pamięć kulturową i zachęca do odkrywania tradycyjnych umiejętności. Projekt został zrealizowany w ramach programu partnerskiego Allegro.   – Udział w Olimpiadzie to niepowtarzalna szansa dla młodych ludzi na zdobycie kompetencji i doświadczenia, które z pewnością będą mogli wykorzystać w swoim dorosłym życiu. W Allegro uważamy, że kreatywność, wytrwałość i otwartość na zmianę, a także zdolność do wspólnego działania to niezwykle istotne cechy, które należy wspierać i rozwijać u młodego pokolenia Polaków – mówi Marta Mikliszańska, Director, Public Policy w Allegro.   Wielki Finał Zwolnionych z Teorii był także przestrzenią inspiracji, rozwoju i wymiany doświadczeń. Uczestnicy mogli korzystać m.in. ze scen merytorycznych, warsztatów i konsultacji eksperckich, a podczas Pitch Contestu finaliści i finalistki prezentowali swoje projekty przed jury oraz publicznością liczącą niemal 5 tysięcy uczestników. W wydarzeniu wzięli udział także przedstawiciele administracji publicznej i instytucji odpowiedzialnych za cyfryzację oraz edukację.   Partnerami Olimpiady Zwolnieni z Teorii są ING Bank Śląski, Allegro, Grupa Pracuj i Enea. Więcej informacji: zwolnienizteorii.pl/wielki-final   O Fundacji Zwolnieni z Teorii Fundacja Zwolnieni z Teorii od 2013 roku wspiera sprawczość młodych osób i zmienia polski system edukacji, uzupełniając go o przestrzeń do zdobywania kompetencji przyszłości. Fundacja organizuje ogólnopolską praktyczną Olimpiadę, w ramach której uczniowie tworzą własne projekty społeczne, a przez cały proces realizacji autorskich inicjatyw prowadzi ich innowacyjna platforma edukacyjna zwolnienizteorii.pl. Od 2019 roku fundacja oferuje także narzędzia dla nauczycieli, które pomagają im skutecznie wspierać młodzież w działaniu.    

Koszalinianie potrafią się bawić. I wreszcie to po nas widać

eWok, fot. FB/Tomasz Sobieraj/Radek Koleśnik / UM Koszalin - 29 Maj 2026 godz. 3:14
Coś się w tym Koszalinie zmieniło. I nie chodzi wyłącznie o nowe chodniki, remonty, inwestycje, place, ulice czy obiekty, o których można długo dyskutować przy kawie, na przystanku albo w kolejce po najlepsze lody w mieście. Zmieniło się coś mniej uchwytnego, ale chyba ważniejszego: nasze nastawienie. Koszalin zaczął inaczej oddychać. Trochę swobodniej, trochę odważniej, jakby mieszkańcy przypomnieli sobie, że miasto nie jest tylko miejscem do pracy, zakupów i narzekania. Miasto może być też miejscem spotkania, spaceru, muzyki, śmiechu i zwykłej, ludzkiej radości. Pamiętacie bożonarodzeniowe dekoracje? Fakt, zima wtedy dopisała jak scenograf z ambicjami. Był śnieg, był lekki mróz, było światło, były dekoracje i ten szczególny nastrój, który sprawiał, że spacer po parku wyglądał trochę jak wejście do bajki. I nagle okazało się, że koszalinianie nie tylko przyszli, ale przyszli tłumnie. Nie z obowiązku, nie „bo wypada”, tylko dlatego, że naprawdę chcieli tam być. Z dziećmi, z przyjaciółmi, z telefonami gotowymi do zdjęć i z uśmiechem, którego nie da się zadekretować żadnym miejskim zarządzeniem. Potem przyszła majówka. Dolina Smaków. I znowu, miasto ożyło. Ludzie wyszli z domów, zajęli przestrzeń, posłuchali muzyki, spotkali znajomych, dali się namówić na chwilę luzu. A przecież jeszcze niedawno potrafiliśmy mówić o sobie z pewną nieufnością: że u nas się nie da, że Koszalin za spokojny, że ludzie nie przyjdą, że zawsze coś. Tymczasem przyszli. I to jak! A ostatnie Dni Koszalina? No cóż, tu już trudno udawać dystans. To była po prostu fantastyczna impreza. Taka, po której człowiek wraca do domu zmęczony, ale zadowolony. Taka, podczas której spotyka się osoby dawno niewidziane i mówi: „O, ty też tutaj?”. Taka, która na chwilę kasuje podziały na tych z centrum, z osiedli, z Jamna, Rokosowa, Przylesia czy Wenedów. Wszyscy byliśmy po prostu stąd. I właśnie to jest najciekawsze. Nie sama scena, nie tylko koncerty, nie wyłącznie atrakcje. Najważniejsze było to, że Koszalin zaczął korzystać z siebie. Z parków, placów, ulic, instytucji kultury, miejskich przestrzeni. Zaczął być miastem nie tylko „do załatwiania spraw”, ale miastem do przeżywania. Oczywiście, znajdzie się zawsze ktoś, kto powie, że za głośno, za tłoczno, za długo, za krótko, za dużo ludzi albo za mało ławek. I dobrze. To też dowód, że coś się dzieje. Bo na pustym placu nikt nie narzeka na kolejkę do food trucka. Koszalinianie potrafią się bawić. Może przez lata trochę o tym zapomnieliśmy, może potrzebowaliśmy lepszych pretekstów, może odrobiny odwagi organizacyjnej i wiary, że mieszkańcy odpowiedzą. Teraz widać, że odpowiadają. Wychodzą z domów, uczestniczą, klaszczą, śpiewają, spacerują, fotografują, komentują i chcą więcej. A to znaczy, że nowe w Koszalinie nie dzieje się tylko w projektach i przetargach. Nowe dzieje się w głowach. W tym, że coraz częściej patrzymy na miasto nie jak na miejsce „pomiędzy”, ale jak na przestrzeń, z której można być dumnym. A teraz jeszcze ta przebudowana w Śródmieściu ul. Zwycięstwa.  I może właśnie o to chodzi. Żeby Koszalin nie tylko się zmieniał, ale żebyśmy my umieli tę zmianę zauważyć. A czasem po prostu przyjść, stanąć w tłumie, posłuchać muzyki i pomyśleć: kurczę, fajnie tu mamy...

II Festiwal „Fale Historii, Fale Wolności” w Koszalinie – edycja 2026

Art, film: FB/Tomasz Sobieraj - 28 Maj 2026 godz. 8:47
Koszalińskie Muzeum oraz prezydent miasta zapraszają od 3 do 5 czerwca 2026 r. na drugą odsłonę festiwalu „Fale Historii, Fale Wolności”. Wydarzenie ma łączyć refleksję nad wolnością, prawdą i tożsamością Polaków z opowieściami o historii Pomorza. Podobnie jak w ubiegłym roku, wszystkie wydarzenia festiwalowe będą bezpłatne. Wyjątkiem są dwa koncerty, na które wstęp kosztuje 10 zł. Trzy filary programu i gwiazdy Organizatorzy dzielą festiwal na trzy bloki tematyczne: Fale Wolności, Fale Prawdy i Fale Tożsamości. Ten podział ma pomóc uczestnikom zastanowić się nad znaczeniem wolności, rolą prawdy i odpowiedzialności pamięci oraz nad naszą regionalną i narodową tożsamością. W programie znalazły się debaty, spotkania autorskie, projekcje filmowe i koncerty. Autorami koncepcji są reporter Cezary Łazarewicz i historyk Michał Wójcik; nad regionalnym wymiarem czuwa dyrektor Muzeum w Koszalinie Joanna Chojecka. Prezydent Tomasz Sobieraj podczas konferencji prasowej podkreślał, że trzy festiwalowe dni mają być wypełnione debatami i wydarzeniami o wolności oraz nowożytnej historii Polski, „inspiracją do tego, żeby ten festiwal uruchomić i kontynuować”. Honory gospodarza pełni legenda „Solidarności” Lech Wałęsa – jego rozmowa z młodzieżą będzie jednym z najważniejszych punktów programu. Fale Wolności – środa 3 czerwca Pierwszy dzień festiwalu otworzą o godz. 10:00 prezydent Koszalina, Lech Wałęsa i satyryk Jacek Fedorowicz. Jacek Merkel, były szef sztabu wyborczego Wałęsy, opowie o drodze do wyborów z 1989 r. oraz znaczeniu wolności obywatelskiej. O 11:00 rozpocznie się panel „Wolność nie jest dana raz na zawsze. Lekcja 1989 roku” z udziałem Lecha Wałęsy; dyskusję poprowadzą Cezary Łazarewicz i Magdalena Rigamonti. Po południu młodzież z Pałacu Młodzieży w Koszalinie zaprezentuje koncert „Polska – kocham i rozumiem”, a później historycy i filmowcy pokażą dokumenty o lokalnych bohaterach i wydarzeniach m.in. z Białogardu i kopalni „Wujek”. Wieczór zamknie spektakl „POLSKA. Scenariusz na dziś – między historią a wyobraźnią” z udziałem aktora Andrzeja Seweryna. Fale Prawdy – czwartek 4 czerwca Drugi dzień festiwalu – przypadający w tym roku na Boże Ciało – poświęcono zjawisku fałszowania historii i roli świadectwa. Od 11:30 do 15:00 uczestnicy obejrzą filmy o Kościele w czasach PRL, m.in. „Prymas. Trzy lata z tysiąclecia” Teresy Kotlarczyk czy „Święty sojusz kontra Imperium Zła” Sławomira Koehlera. Następnie ruszy blok debat: o relacjach polsko‑amerykańskich w 250. rocznicę niepodległości USA porozmawiają Janusz Reiter i były szef MSZ Jacek Czaputowicz, o zamachu majowym z 1926 r. dyskutować będą historyk Adam Leszczyński i socjolog Sławomir Sierakowski, a Jacek Fedorowicz opowie, jak satyra podgryzała komunę. Wieczorem Seweryn Blumsztajn i Bogdan Borusewicz przypomną 50. rocznicę powstania Komitetu Obrony Robotników. Dzień zwieńczy koncert „Republika marzeń. Muzyka wolności” Krzysztofa Baranowskiego z repertuarem inspirowanym twórczością Grzegorza Ciechowskiego. Fale Tożsamości – piątek 5 czerwca Ostatni dzień festiwalu poświęcono poszukiwaniu polskiej i pomorskiej tożsamości. Rozpocznie go panel „Historia odtworzona. Czy AI zmienia nasze widzenie przeszłości?” z udziałem profesor Bożeny Czwojdrak, współtwórczyni projektu „Odkryj prawdziwe oblicza Jagiellonów”. Następnie thrilleropisarz Maciej Siembieda wyjaśni, dlaczego historia bywa fascynująca jak thriller. Vincent Severski i Piotr Niemczyk opowiedzą o kobietach w branży szpiegowskiej, a profesorowie Edward Rymar i Rafał Simiński porównają Gryfickich władców Pomorza – Bogusława X i Eryka Pomorskiego. Wieczorem Kamil Janicki i reżyser Maciej Buchwald wraz z Katarzyną Dypą zdradzą kulisy serialu „1670”, a festiwal zakończy koncert zespołu WoWaKin z muzyką z tego serialu. Wydarzenia towarzyszące i organizacja Oprócz paneli i koncertów festiwal wzbogacają targi książki historycznej i regionalnej, warsztaty edukacyjne „Jak powstaje historia?” oraz projekt „Archiwum Pamięci Koszalina: Moje 1989”. Na dziedzińcu muzeum stanie wystawa „Świetlica Wolności” przygotowana przez Centrum Solidarności Stocznia w Szczecinie i ekspozycja „Pamięć w fotografii #UNITRA81” Karoliny Świętosławskiej i Marcina Bachtiaka. Festiwal planuje także produkcję reportażu dla TVP Szczecin oraz emisję rozmów i debat na kanałach YouTube „Historia jakiej nie znacie” i „Co za historia!”. Festiwal organizują Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj i Muzeum w Koszalinie, a patronat sprawuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autorami programu są reporter Cezary Łazarewicz i historyk Michał Wójcik, którzy po ubiegłorocznym sukcesie postawili na jeszcze bogatszą ofertę spotkań.   Po ubiegłorocznym debiucie, kiedy festiwal zgromadził tłumy mieszkańców i gości, druga edycja „Fal Historii, Fal Wolności” zapowiada się jeszcze ciekawiej. Organizatorzy podkreślają, że chcą łączyć rozmowę o historii z żywą kulturą, książką i muzyką, a jednocześnie zachęcić mieszkańców do uczestnictwa w debacie o lokalnej i narodowej tożsamości. Warto zatem zarezerwować pierwszy czerwcowy weekend na podróż przez fale historii i wolności w sercu Koszalina.

Jak wybrać agencję SEO? 7 pytań, które musisz zadać przed podpisaniem umowy

Artykuł sponsorowany - 29 Maj 2026 godz. 7:35
Na polskim rynku działa kilkaset agencji SEO i każda obiecuje pierwszą stronę Google. Jak więc odróżnić firmę, która rzeczywiście dostarczy wyniki, od tej, która żyje z comiesięcznych faktur bez pokrycia? Odpowiedź kryje się w pytaniach, które zadasz jeszcze przed podpisaniem umowy. Zebraliśmy 7 kluczowych kwestii, które bezlitośnie weryfikują każdą agencję i pokażemy Ci, czego szukać w odpowiedziach. Rynek agencji SEO - gąszcz ofert i obietnic Polska scena agencyjna liczy już kilkaset podmiotów oferujących usługi pozycjonowania. Różnią się doświadczeniem, specjalizacją, modelem rozliczeń i skutecznością. Dla przedsiębiorcy, który po raz pierwszy szuka wsparcia SEO, porównanie ofert może przyprawiać o ból głowy - każda firma obiecuje „pierwszą stronę Google", a ceny wahają się od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Zanim jednak przejdziesz do rozmów handlowych, warto wiedzieć, jakie pytania naprawdę odróżniają solidne agencje od tych, które żyją z opłat abonamentowych bez realnych wyników. Kluczem jest zadanie właściwych pytań już na etapie ofertowania. Pytanie 1: Jakie masz przykłady podobnych projektów? Case studies to nie marketingowy ozdobnik - to dowód realnego doświadczenia. Dobra agencja pokaże Ci konkretne projekty z Twojej branży lub zbliżonej, wyniki w liczbach i czas, jaki był potrzebny do ich osiągnięcia. Brak case studies lub ogólnikowe odpowiedzi typu „mamy klientów z wielu branż" powinny wzbudzić czujność. Przy wyborze warto zwrócić uwagę na portfolio agencja SEO EACTIVE, która regularnie publikuje wyniki swoich działań i nie ukrywa metod pracy. Transparentność to dziś standard, nie wyjątek. Pytanie 2: Jak wygląda Twoja strategia techniczna? SEO to nie tylko treści i linki. Audyt techniczny, szybkość ładowania, struktura URL, dane strukturalne, indeksowanie przez Googlebota - to wszystko elementy, które decydują o pozycji strony. Zapytaj agencję, jak podchodzi do technicznych aspektów SEO i czy przeprowadza audyt przed startem współpracy. Pytanie 3: Jak budujesz profil linków? Link building to jeden z najważniejszych czynników rankingowych. Jednocześnie to obszar, w którym bardzo łatwo o działania niezgodne z wytycznymi Google (tzw. black hat SEO). Zapytaj o źródła linków, sposób ich pozyskiwania i czy agencja korzysta z naturalnych metod, takich jak content marketing i PR cyfrowy. Pytanie 4: Jak mierzysz sukces kampanii? Wzrost pozycji to nie jedyny wskaźnik sukcesu. Zapytaj, czy agencja śledzi ruch organiczny, współczynnik konwersji, przychody z SEO i widoczność na frazy z długiego ogona. Agencja, która raportuje tylko wzrost pozycji na wybrane słowa kluczowe, może Cię wprowadzać w błąd co do realnych efektów. Pytanie 5: Jakie są warunki umowy i czas wypowiedzenia? Długoterminowe umowy bez możliwości wcześniejszego rozwiązania to sygnał ostrzegawczy. SEO to proces, który wymaga czasu, ale dobra agencja jest na tyle pewna swoich działań, że nie potrzebuje zamykać klienta na rok z góry. Sprawdź, co zawiera umowa, co się dzieje z treściami i linkami po jej zakończeniu. Pytanie 6: Kto będzie prowadził mój projekt? W wielu agencjach sprzedaż prowadzi doświadczony handlowiec, a projekt trafia do juniora. Zapytaj wprost, kto będzie odpowiadał za Twoje konto - czy jest dedykowany opiekun, jak często będą spotkania statusowe i czy możesz kontaktować się z osobą techniczną. Pytanie 7: Co się stanie, jeśli wyniki nie będą zgodne z prognozami? Żadna agencja nie może gwarantować konkretnych pozycji - Google sam ostrzega przed takimi deklaracjami. Ale dobra firma powinna mieć plan B i jasno komunikować, jak reaguje, gdy wyniki odbiegają od zakładanych celów. Elastyczność strategii i szybka reakcja na zmiany algorytmu to cechy, których warto szukać. Dlaczego warto rozpocząć współpracę z firmą EACTIVE? EACTIVE to agencja SEO i marketingu cyfrowego, która od lat skutecznie zwiększa widoczność firm w Google. Zespół specjalistów łączy sprawdzone metody pozycjonowania z narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji - Dzięki czemu wyniki pojawiają się szybciej, a ich trwałość jest wyższa niż przy klasycznym podejściu. Każda strategia powstaje od podstaw, dopasowana do branży, etapu rozwoju firmy i realnej konkurencji w wyszukiwarce. Współpraca opiera się na jasnych KPI, regularnym raportowaniu i bezpośrednim kontakcie z opiekunem projektu. Jeśli zależy Ci na SEO, które przekłada się na sprzedaż, a nie tylko na pozycje - EACTIVE jest agencją, której warto zaufać.

„Siostrzyczki” - koncert komediowy pełen przebojów, humoru i wzruszeń

Ala - 25 Maj 2026 godz. 4:14
Na publiczność czeka wydarzenie, które połączy największe muzyczne przeboje, teatralną energię, komediową historię i śmiech do łez. „Siostrzyczki” to koncert komediowy, w którym klasztorna dyscyplina spotka się z temperamentem młodych zakonnic, a łacińskie śpiewy z utworami The Beatles, Arethy Franklin, U2, Budki Suflera, Zakopower czy Madonny. Punktem wyjścia jest zabawna historia surowej matki przełożonej, która w swoim klasztorze uznaje wyłącznie tradycyjne, łacińskie śpiewy. Próbuje przekonać do nich grupę młodych zakonnic, ale te mają zupełnie inny pomysł na muzykę i kontakt z ludźmi. Chcą mówić językiem bardziej współczesnym, przystępnym i pełnym emocji. Dlatego postanawiają założyć… zespół muzyczny.   Kup bilet:  TUTAJ.   Oczywiście wszystko odbywa się w tajemnicy przed matką przełożoną, której woli unikać nawet sam proboszcz. Z tego zderzenia charakterów, gustów muzycznych i klasztornych zasad rodzi się pełna humoru opowieść o odwadze, pasji, wierze, miłości i potrzebie wyjścia poza utarte schematy. Czy siostrzyczkom uda się przekonać wielebną matkę, że przesłanie utworów znanych z list przebojów może poruszać serca równie mocno jak klasztorne pieśni? Czy piosenki The Beatles, Arethy Franklin, U2, Budki Suflera, Zakopower czy Madonny mogą opowiadać o sprawach boskich i ludzkich z taką samą siłą jak tradycyjny śpiewnik? Odpowiedź przyniesie scena — i zapewne niejeden wybuch śmiechu. W programie znalazły się utwory, które publiczność zna i kocha. Zabrzmią m.in. „Zegarmistrz światła”, „Boso”, „Oh Happy Day”, „Like a Prayer”, „Niebo do wynajęcia” oraz „I Still Haven’t Found What I’m Looking For”. To repertuar, który łączy pokolenia i pozwala stworzyć koncert pełen energii, emocji oraz wspólnego przeżywania muzyki. W role siostrzyczek oraz ich towarzyszy wcieli się Chór JEDNO — formacja, która łączy pasję do śpiewu z poczuciem humoru i sceniczną charyzmą. Wokaliści oraz zespół instrumentalny z lekkością zestawią harmonie godne klasztornych murów z energią współczesnej sceny muzycznej. Publiczność zobaczy zakonne buntowniczki, które z odwagą, uśmiechem i muzycznym rozmachem wychodzą poza ramy tradycji. Ich celem jest wyśpiewanie prawdy o świecie, miłości, pięknie i Bogu, w sposób radosny, wzruszający i pełen dobrej zabawy. Jedno jest pewne: siostrzyczki nie odpuszczą, dopóki nie dopną swego. A co z tego wyniknie? Wspaniały koncert, mnóstwo śmiechu, chwile wzruszenia i wieczór, który trudno będzie zapomnieć.