Koszalin, Poland
wydarzenia

Majówka „Mamo! Tato! Wychodzimy!” w Dolinie Smaków. Koszalin zaprasza na rodzinne świętowanie

Ala, film: FB/CK105 Koszalin - 20 Kwietnia 2026 godz. 17:54
Koszalin zaprasza mieszkańców i gości na wyjątkową majówkę pod hasłem „Mamo! Tato! Wychodzimy!”. Wydarzenie odbędzie się w dniach 1–3 maja 2026 roku w Dolinie Smaków. Co ważne, wstęp na wszystkie atrakcje będzie wolny.

Apel po pożarze nad Jeziorem Rosnowo. Las ucierpiał przez bezmyślność

Art, fot. i film: FB/Nadleśnictwo Manowo - wczoraj, 20:07
Popołudnie nad Jeziorem Rosnowo zamiast spokoju przyniosło dramatyczną walkę z ogniem. Ogień strawił 1,25 ha młodnika sosnowo-bukowego. Przed nami majówka, pamiętajmy: w lesie pod żadnym pozorem nie wolno używać otwartego ognia. Nie rozpalajmy ognisk w miejscach niedozwolonych, nie wyrzucajmy niedopałków, nie zostawiajmy szkła, butelek ani śmieci Sytuacja była bardzo niebezpieczna. Strażacy z OSP Niedalino, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu, musieli zmierzyć się z żywiołem rozprzestrzeniającym się błyskawicznie przez porywisty wiatr. Płomienie szybko przenosiły się ku wierzchołkom młodych drzew, co znacznie utrudniało akcję gaśniczą. Do walki z pożarem skierowano łącznie 7 zastępów straży pożarnej oraz wsparcie lotnicze. Dzięki sprawnej reakcji, profesjonalizmowi i ogromnemu zaangażowaniu strażaków oraz pilotów udało się opanować ogień i nie dopuścić do jeszcze większej tragedii. Choć nikomu z ludzi nic się nie stało, przyroda poniosła ogromne straty. Ogień strawił 1,25 ha młodnika sosnowo-bukowego. To nie tylko sucha liczba w raporcie. To lata pracy leśników, tysiące młodych drzewek, rośliny, owady i drobne zwierzęta, dla których ten fragment lasu był domem. Wiele z tych młodych drzew prawdopodobnie nie przetrwa ekstremalnej temperatury. Najbardziej bolesne jest to, że wszystkiego można było uniknąć. W miejscu, w którym pojawił się ogień, strażacy znaleźli ślady po spotkaniu towarzyskim oraz butelki. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną pożaru mogło być nielegalne ognisko.   To trudne do przyjęcia, że chwila bezmyślności, lekkomyślna zabawa albo pozostawiony żar mogły doprowadzić do tak poważnych skutków. Las płonie szybko, ale odradza się latami. Dlatego dziś zwracamy się z apelem do wszystkich mieszkańców, turystów i osób planujących majówkowy wypoczynek wśród natury: korzystajmy z lasu odpowiedzialnie.   W lesie pod żadnym pozorem nie wolno używać otwartego ognia. Nie rozpalajmy ognisk w miejscach niedozwolonych, nie wyrzucajmy niedopałków, nie zostawiajmy szkła, butelek ani śmieci. Przy wysokim zagrożeniu pożarowym wystarczy iskra, by doszło do tragedii. Ściółka jest bardzo sucha, a wiatr może w kilka minut zmienić mały płomień w niebezpieczny pożar.   Jeżeli zauważysz dym, ogień albo podejrzane zachowanie w lesie, reaguj natychmiast. Dzwoń pod numer 112 lub 998. Szybkie zgłoszenie może uratować hektary lasu, życie zwierząt i bezpieczeństwo ludzi. Szczególne podziękowania należą się strażakom z OSP Niedalino, OSP Strzekęcino, OSP Świeszyno, KM PSP Koszalin oraz pilotom z bazy lotniczej w Kołaczu, którzy uczestniczyli w gaszeniu pożaru. Ich szybka i profesjonalna akcja pozwoliła uniknąć najgorszego.   Las jest naszym wspólnym dobrem. Daje cień, odpoczynek, czyste powietrze i miejsce do życia tysiącom organizmów. Nie niszczmy go przez brak wyobraźni. Niech pożar nad Jeziorem Rosnowo będzie przestrogą dla wszystkich. Wystarczy jedna iskra, by stracić coś, co rosło przez lata.

Koszalińska Kolej Wąskotorowa wyrusza w trasę już 1 maja

ekoszalin POLECA Art, fot. FB/TKKW - 27 Kwietnia 2026 godz. 17:40
Już 1 maja Koszalińska Kolej Wąskotorowa zainauguruje tegoroczny sezon turystyczny. To jedna z najbardziej charakterystycznych atrakcji regionu, która od lat przyciąga zarówno mieszkańców, jak i turystów odwiedzających Pomorze Środkowe. Składy będą wyruszać ze stacji Koszalin Wąskotorowy o godzinie 10:00 oraz 14:00. Trasa poprowadzi przez Koszalin Wenedów, Kretomino, Bonin i Manowo do Rosnowa Wąskotorowego. Do stacji końcowej pociągi dotrą odpowiednio o 11:00 i 15:00. Powroty z Rosnowa zaplanowano na 12:15 oraz 16:15. Przyjazd do Koszalina przewidziano o 13:15 i 17:15. Przejazd wąskotorówką to nie tylko podróż, ale także okazja do spędzenia czasu w wyjątkowej atmosferze dawnej kolei. Trasa prowadzi przez spokojne, zielone tereny, a Rosnowo od lat jest chętnie wybierane jako cel krótkich, rodzinnych wyjazdów i majówkowego odpoczynku. Do startu sezonu Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej przygotowywało się od wielu tygodni. Jak podkreśla Paweł Gajdzica, prezes Towarzystwa Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej, najważniejsze prace dotyczyły przede wszystkim infrastruktury torowej. — Żeby pociągi mogły pojechać na majówkę, musieliśmy skupić się na naprawach torów. Zakończyliśmy wymianę podkładów na terenie Koszalina w ramach dofinansowania z Urzędu Miasta. Na jednym odcinku w rejonie ulicy Sarzyńskiego wymieniliśmy 300 podkładów na około 220 metrach toru, natomiast w okolicy ulicy Lechickiej wymieniliśmy 150 podkładów na około 200-metrowym odcinku. To były dwa najgorsze fragmenty trasy. Przygotowaliśmy także pociąg i wykonaliśmy zalecenia Urzędu Transportu Kolejowego po ubiegłorocznej kontroli — mówi Paweł Gajdzica. Bilety można kupić w kasie przed odjazdem na dworcu Koszalin Wąskotorowy przy ul. Kolejowej 4, na pokładzie pociągu oraz przez portal e-podróżnik. Cena biletu normalnego w jedną stronę wynosi 30 zł. Podczas przejazdów honorowane są ustawowe ulgi. Po majówce Koszalińska Kolej Wąskotorowa będzie kontynuować kursy w sezonie wiosennym. Zgodnie z opublikowanym rozkładem pociągi mają kursować w soboty i niedziele od 6 do 28 czerwca. Majowy start sezonu to dobra wiadomość dla wszystkich, którzy szukają pomysłu na rodzinny wyjazd, krótką wycieczkę za miasto albo sentymentalną podróż zabytkową koleją. Pierwsze składy ruszą już w piątek, 1 maja.

Majowe uroczystości patriotyczne w Koszalinie. Prezydent Tomasz Sobieraj zaprasza mieszkańców

Ala za Rzecznik prasowy Miasta Koszalina - 30 Kwietnia 2026 godz. 4:01
Przed nami seria majowych wydarzeń patriotycznych, historycznych i rocznicowych. Prezydent Koszalina, Tomasz Sobieraj zaprasza mieszkańców do udziału w uroczystościach organizowanych z okazji Dnia Flagi, rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, Dnia Pioniera, rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie oraz rocznicy Bitwy o Monte Cassino. Majowe obchody rozpoczną się 2 maja, w Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Tego dnia o godz. 12:00 zaplanowano wydarzenie, którego start odbędzie się na Placu Polonii. Dzień później, 3 maja, Koszalin uczci rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Obchody rozpoczną się o godz. 8:30 mszą świętą w koszalińskiej katedrze. O godz. 9:00 w Parafii Ewangelicko-Augsburskiej przy ul. Połczyńskiej 1 odbędzie się nabożeństwo ekumeniczne oraz modlitwa za Ojczyznę. Następnie, o godz. 9:30, uczestnicy przejdą z katedry przed pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego. Główne uroczystości przed pomnikiem rozpoczną się o godz. 10:00. Kolejnym ważnym punktem majowego kalendarza będzie Dzień Pioniera, obchodzony 10 maja. Uroczystości rozpoczną się o godz. 13:00 przed pomnikiem „Byliśmy – Jesteśmy – Będziemy”. To wydarzenie poświęcone pamięci osób, które po wojnie współtworzyły polski Koszalin i budowały jego powojenną tożsamość.   8 maja, w związku z 81. rocznicą zakończenia II wojny światowej w Europie, zaplanowano wydarzenia w Muzeum Obrony Przeciwlotniczej przy ul. Wojska Polskiego 70. O godz. 11:00 odbędzie się otwarcie wystawy czasowej „Co żołnierz w plecaku nosi”. O godz. 18:00 zaplanowano spotkanie z historią pod nazwą „Płomienie zwycięstwa”, a o godz. 20:00 nastąpi zapalenie pomnika „Płomienne Ptaki”. W programie majowych wydarzeń znalazł się również Motocyklowy Rajd Weterana, zaplanowany na 14 maja. O godz. 10:00 uczestnicy spotkają się przy grobie płk. Romana Szewczyka na cmentarzu komunalnym. Z kolei 18 maja Koszalin upamiętni rocznicę Bitwy o Monte Cassino. Uroczystości odbędą się o godz. 12:00 przed pomnikiem gen. Władysława Andersa. Majowe uroczystości będą okazją do wspólnego świętowania, oddania hołdu bohaterom oraz przypomnienia wydarzeń ważnych dla historii Polski i Koszalina. Miasto zachęca mieszkańców do udziału w obchodach.

Dziś Jurand Czabański podejmie próbę pobicia rekordu świata w 20-krotnym Ironmanie Continuous

Art za MediaRoom/PAP - 10 godzin temu
1 maja w Brazylii Jurand Czabański rozpocznie próbę ustanowienia nowego rekordu świata w jednej z najbardziej wymagających formuł ultratriathlonu: 20-krotnym Ironmanie Continuous. Wyzwanie obejmuje łącznie 4520 km i od blisko 30 lat nikt nie zdołał pobić tego wyniku. Juranda w tym wyzwaniu wspiera marka OSHEE, która dodatkowo za każdą godzinę pobitego rekordu przekaże 5 000 zł na rzecz Fundacji Cancer Fighters. 20-krotny Ironman Continuous to jedna z najbardziej ekstremalnych formuł ultratriathlonu, obejmująca łącznie 4520 km wysiłku: pływania, jazdy na rowerze i biegu w formule ciągłej. Aktualny rekord na tym dystansie został ustanowiony w 1998 roku przez Vidmantasa Urbonasa z Litwy i wynosi 437 godzin, 21 minut i 40 sekund. Wynik ten widnieje w oficjalnych statystykach IUTA, czyli International Ultra Triathlon Association, dla formuły ciągłej. Próba pobicia rekordu świata w tej dziedzinie to kilkanaście dni nieprzerwanego wysiłku, walki ze zmęczeniem, presją i własnymi ograniczeniami.   „Przede mną kolejne wyzwanie, które chcę zakończyć ustanowieniem nowego rekordu świata. Zdaję sobie sprawę, że czekają mnie tysiące kilometrów, wymagająca praca i momenty, w których trzeba będzie przekraczać własne granice. Ten projekt realizuję wspólnie z OSHEE i ma on też jeszcze jeden ważny cel. W trakcie jego trwania prowadzimy zbiórkę na rzecz Fundacji Cancer Fighters, wspierając pomoc psychologiczną i psychiatryczną dzieci oraz ich rodziców. Jeśli mój start może po raz kolejny wesprzeć działania Fundacji, jest to dla mnie dodatkowa motywacja" - mówi Jurand Czabański, rekordzista świata w 50-krotnym Ironmanie Continuos.   Firma OSHEE, która wspiera Juranda Czabańskiego od kilku lat, zapowiedziała, że za każdą godzinę pobitego rekordu przekaże 5 000 zł na rzecz Fundacji Cancer Fighters. Środki zostaną przeznaczone na wsparcie psychologiczne i psychiatryczne dzieci oraz ich rodziców, mierzących się z chorobami onkologicznymi. Zaangażowanie marki w tę inicjatywę stanowi kontynuację wcześniejszych jej działań na rzecz Fundacji. W ostatnich dniach, w odpowiedzi na inicjatywę Łatwogangu i jego społeczności, OSHEE wsparło akcję kwotą 150 000 zł.   Obszar zdrowia psychicznego jest dla OSHEE szczególnie istotny. Od ponad 6 lat marka rozwija projekt OSHEE SPEAK UP, którego celem jest otwieranie rozmowy o kondycji psychicznej, wsparciu emocjonalnym i przełamywaniu tabu wokół trudnych doświadczeń.   Przez cały czas trwania wyzwania OSHEE będzie relacjonować przebieg próby pobicia rekordu na swoich profilach w mediach społecznościowych, informując o postępach Juranda na trasie, kolejnych kilometrach.   OSHEE - jest międzynarodowym i niekwestionowanym liderem innowacji w kategorii produktów funkcjonalnych. W portfolio OSHEE znajdują się min. napoje izotoniczne, wody witaminowe oraz seria produktów takich jak batony musli i proteinowe. Produkty OSHEE podbijają świat - marka jest obecna już w 55 krajach na 6 kontynentach. Na rynku polskim oraz na kilku rynkach europejskich marka już od kilku lat zajmuje 1 miejsce w kategorii napojów izotonicznych i witaminowych.

Lotnisko Szczecin-Goleniów się zmienia. Jest zgoda na realizację inwestycji

Art, fot. biuro architektoniczne Dedeco - 30 Kwietnia 2026 godz. 9:14
Modernizacja Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów wchodzi w kolejny, kluczowy etap. Inwestycja realizowana przy wsparciu finansowym Województwa Zachodniopomorskiego uzyskała pozwolenie Wojewody Zachodniopomorskiego na przebudowę i rozbudowę terminala pasażerskiego. Oznacza to, że prace mogą ruszyć na dobre. Nowy terminal ma być gotowy w 2027 roku. Co ważne, roboty będą prowadzone etapami, przy zachowaniu ciągłości funkcjonowania lotniska. - Bardzo się cieszę, że budowa terminala, która jest największą i najbardziej wymagającą częścią trwającej już większej inwestycji, może się rozpocząć. Od wielu lat wspieramy lotnisko pod względem realizacji nowych zadań, a na ten cel zabezpieczyliśmy niemal 50 mln zł - mówi marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.   Inwestycja obejmuje rozbudowę i przebudowę Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów. Jej głównym celem jest dostosowanie infrastruktury do rosnącego ruchu pasażerskiego oraz poprawa jakości obsługi podróżnych. Koncepcja zakłada realizację terminala pasażerskiego o łącznej powierzchni około 20 tys. m kw.   Skala przedsięwzięcia odpowiada prognozowanemu wzrostowi liczby pasażerów. Po 2040 roku lotnisko ma obsługiwać szacunkowo 2 mln podróżnych rocznie. Obecnie jest to około 600 tys. pasażerów.   Marszałek Olgierd Geblewicz podkreśla, że rozbudowa portu ma duże znaczenie nie tylko dla komunikacji, ale również dla turystyki i gospodarki regionu.   — Pomorze Zachodnie jest najbardziej gościnnym regionem w Polsce, udzielamy 16 mln noclegów rocznie. To ponad 20 proc. wszystkich noclegów w Polsce. Celujemy już nie tylko w turystę z Polski czy Niemiec, ale mamy także coraz więcej gości z Czech, Słowacji, Austrii i Skandynawii. Nasza oferta musi być coraz bardziej ciekawa, a rozbudowa portu lotniczego może się temu przysłużyć — zaznacza marszałek. Jak dodaje, nowy terminal pozytywnie wpłynie na rozwój turystyki i gospodarki Pomorza Zachodniego. Na znaczenie inwestycji zwraca również uwagę Maciej Dziadosz, prezes zarządu Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów. — Na co dzień widzimy, że pasażerowie korzystający z lotniska to nie tylko biznes i mieszkańcy naszego regionu, to coraz częściej turyści z kraju i zagranicy pragnący spędzić czas na Pomorzu Zachodnim, korzystając z dynamicznie rozwijających się połączeń przewoźników niskokosztowych. To między innymi dla nich nowo budowany terminal pasażerski pozwoli na obsługę w komfortowych warunkach ponad 200-miejscowych samolotów, które na stałe korzystają z zachodniopomorskiego lotniska — powiedział Maciej Dziadosz. Projekt przewiduje powstanie zintegrowanego kompleksu terminalowego. W miejscu trzech istniejących budynków powstanie nowoczesny terminal, również składający się z trzech obiektów. Obecny budynek zostanie zmodernizowany. Równolegle realizowany jest kolejny obiekt, który początkowo będzie pełnił funkcję tymczasowej hali przylotów, a docelowo zostanie przeznaczony na potrzeby służb lotniskowych. Wszystkie części mają zostać połączone w jeden spójny układ, zapewniający sprawną, bezpieczną i wygodniejszą obsługę pasażerów. Nowy terminal będzie wykorzystywał proekologiczne rozwiązania energooszczędne oraz nowoczesne systemy zarządzania. Ma to ograniczyć wpływ obiektu na środowisko oraz zmniejszyć koszty jego eksploatacji. Zmieni się także otoczenie terminala. Przebudowany zostanie układ dróg, ciągów pieszych oraz organizacja ruchu wokół obiektu. Prace prowadzone są etapowo. W pierwszej kolejności powstają nowe obiekty, które przejmą funkcje operacyjne. Dzięki temu możliwa będzie dalsza przebudowa bez wstrzymywania pracy portu lotniczego. Współudziałowcami Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów Sp. z o.o. są Polskie Porty Lotnicze S.A. oraz Województwo Zachodniopomorskie. Oba podmioty zobowiązały się dofinansować inwestycję poprzez podwyższenie kapitału zakładowego. Polskie Porty Lotnicze mają przeznaczyć na ten cel do 94,4 mln zł, a Województwo Zachodniopomorskie do 48,1 mln zł. Łącznie stanowi to około 75 proc. kosztów kwalifikowanych inwestycji, które szacowane są na 190,2 mln zł. Nowy terminal Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów ma zostać ukończony w 2027 roku. To jedna z najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych w regionie, która ma wzmocnić dostępność komunikacyjną Pomorza Zachodniego i zwiększyć jego atrakcyjność dla turystów, mieszkańców oraz biznesu

Zabytki z Koszalina i regionu ze wsparciem. 200 tys. zł dla Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej

Ala za WZP - 30 Kwietnia 2026 godz. 11:10
Koszalińskie zabytki znalazły się wśród zadań, które otrzymają dofinansowanie na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane. W wykazie projektów objętych wsparciem z budżetu Województwa Zachodniopomorskiego szczególnie ważne miejsce zajmuje zabytkowa Koszalińska Kolej Wąskotorowa, która od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji miasta i regionu. Na zadanie pod nazwą „Zabytkowa Koszalińska Kolej Wąskotorowa – remont torowiska wraz z podtorzem” przyznano 200 tys. zł dotacji. Wnioskodawcą jest Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej. To jedna z najwyższych kwot w zestawieniu i ważna decyzja dla dalszego utrzymania historycznej infrastruktury kolejowej w Koszalinie.  Lista dofinansowań  TUTAJ.    Koszalińska wąskotorówka to nie tylko środek turystycznego transportu. To także żywy zabytek techniki, element lokalnej tożsamości i świadectwo dawnej historii komunikacji w regionie. Jej trasa, tabor oraz infrastruktura od lat przyciągają mieszkańców, turystów i miłośników kolei. Remont torowiska wraz z podtorzem ma znaczenie nie tylko konserwatorskie, ale także praktyczne — wpływa na bezpieczeństwo przejazdów i możliwość dalszego funkcjonowania kolejki.   Wsparcie dla koszalińskiej wąskotorówki wpisuje się w szerszy program ochrony zabytków na Pomorzu Zachodnim. Łącznie w wykazie znalazło się 58 zadań, a całkowita wartość przyznanych dotacji wynosi 5 mln zł. Środki trafią m.in. na kościoły, mury obronne, pałace, zabytkowe organy, wieże ciśnień, obiekty użyteczności publicznej oraz historyczne budynki mieszkalne.  W powiecie koszalińskim dofinansowanie otrzyma również zadanie w Osiekach, w gminie Sianów. Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Antoniego Padewskiego w Osiekach otrzyma 40 tys. zł na konserwację i restaurację chrzcielnicy w kościele pw. św. Antoniego — etap III. To kolejny przykład wsparcia dla lokalnego dziedzictwa, które często znajduje się nie tylko w dużych miastach, ale także w mniejszych miejscowościach regionu.  Na liście znalazły się także inne ważne zabytki Pomorza Zachodniego, m.in. Zamek Książąt Pomorskich w Darłowie, zespół katedralny i Pałac Biskupi w Kamieniu Pomorskim, latarnia morska w Kołobrzegu, mury obronne w Choszcznie, Pyrzycach, Reczu i Stargardzie, a także liczne zabytkowe kościoły oraz elementy ich wyposażenia.  Dla Koszalina najważniejszą informacją pozostaje jednak dotacja dla kolejki wąskotorowej. To obiekt, który łączy historię, turystykę i społeczne zaangażowanie. Przez lata funkcjonowanie kolejki było możliwe dzięki pracy pasjonatów, wolontariuszy i osób skupionych wokół Towarzystwa Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej. Przyznane środki mogą pomóc w kontynuacji działań, które pozwalają zachować ten wyjątkowy zabytek dla kolejnych pokoleń. Ochrona zabytków to nie tylko remonty murów, dachów czy torowisk. To także inwestycja w pamięć o miejscach, które tworzą historię regionu. W przypadku Koszalina takim miejscem bez wątpienia jest zabytkowa kolej wąskotorowa — symbol dawnej techniki, lokalnej pasji i turystycznego potencjału miasta.

Konserwacja wymiennika ciepła w piecykach na pellet – gdzie kończy się oszczędność, a zaczynają realne straty

Artykuł sponsorowany - 30 Kwietnia 2026 godz. 5:55
Pierwszy sezon grzewczy zazwyczaj wygląda tak samo. Nowy sprzęt działa cicho, spalanie jest stabilne, a użytkownik ma poczucie, że wszystko „robi się samo”. Drugi sezon już weryfikuje to przekonanie. Spada sprawność, rośnie zużycie pelletu, a piecyk zaczyna pracować ciężej. W 80% przypadków przyczyna jest prosta i wcale nie spektakularna: zaniedbany wymiennik ciepła. Dlaczego wymiennik przestaje działać tak jak powinien Trzeba powiedzieć wprost: piecyki na pellet nie wybaczają braku regularnego czyszczenia. W teorii spalanie biomasy jest czystsze niż węgla, ale to nadal proces, który zostawia po sobie popiół, pył i osady. Te z kolei osiadają dokładnie tam, gdzie nie powinny, czyli na powierzchniach wymiany ciepła. Efekt? Warstwa zabrudzeń działa jak izolacja. Ciepło zamiast trafiać do instalacji, ucieka w komin. I nie mówimy tu o marginalnych stratach. Z doświadczenia powiem wprost: przy mocno zabrudzonym wymienniku realna sprawność potrafi spaść o kilkanaście procent. To już widać w rachunkach za pellet. Jak często czyścić i dlaczego „raz w sezonie” to za mało Wielu użytkowników zakłada, że wystarczy jedno gruntowne czyszczenie po sezonie. Technicznie, da się tak żyć. Tylko że to droga do stopniowego pogarszania parametrów pracy. W praktyce sensowny rytm wygląda inaczej. Przy intensywnej eksploatacji, czyli ogrzewaniu domu przez całą zimę, kontrola wymiennika powinna odbywać się co kilka tygodni. Nie zawsze trzeba od razu robić pełne czyszczenie. Czasem wystarczy szybkie usunięcie luźnych osadów. Kilkanaście minut pracy. I teraz ważna rzecz, której często się nie mówi: wiele nowoczesnych urządzeń, w tym modele rozwijane przez Defro Home, ma systemy półautomatycznego czyszczenia. To pomaga. Ale nie zastępuje ręcznej kontroli. Co dokładnie odkłada się w wymienniku i dlaczego to problem Nie każdy osad jest taki sam. To nie jest tylko „kurz z pieca”. W wymienniku zbiera się mieszanka popiołu, sadzy i produktów niepełnego spalania. Przy gorszej jakości pellecie dochodzą jeszcze spieki i twarde naloty. W tym etapie pojawiają się istotne komplikacje eksploatacyjne. Cienka warstwa suchego popiołu ma ograniczony wpływ na pracę układu, natomiast zbite, tłuste osady pogarszają wymianę ciepła oraz przepływ spalin. Skutkuje to zaburzeniem spalania i spadkiem sprawności instalacji. W praktyce, przy braku regularnego czyszczenia, temperatura spalin może wzrastać o kilkadziesiąt stopni, co przekłada się na mierzalne straty energii i niższą efektywność systemu grzewczego. Wpływ zaniedbań na spalanie i zużycie paliwa Tu nie ma miejsca na dyplomację. Brudny wymiennik oznacza wyższe zużycie pelletu. Sterownik widzi spadek efektywności, więc próbuje to kompensować. Podaje więcej paliwa, wydłuża cykle pracy, podnosi moc. Użytkownik często tego nie zauważa od razu. Zmiany są stopniowe. Kilka procent tu, kilka tam. Po dwóch miesiącach robi się z tego różnica, którą widać w magazynie pelletu. I jeszcze jeden aspekt. Niestabilność spalania. Zanieczyszczony wymiennik wpływa na ciąg kominowy i warunki pracy palnika. Pojawiają się wahania temperatury, częstsze wygaszanie i ponowne rozpalanie. To nie tylko kwestia komfortu, ale też trwałości urządzenia. Kiedy czyszczenie przestaje być opcją, a zaczyna koniecznością Są sygnały, których nie warto ignorować. Jeśli piecyk pracuje głośniej, dłużej osiąga temperaturę albo częściej wchodzi w tryb maksymalnej mocy, to nie jest to „normalne zużycie”. To sygnał, że coś się zmieniło w układzie. Często winny jest właśnie wymiennik. Eksperci z Defro Home zwracają uwagę na jeszcze jeden objaw: wyraźnie wyższa temperatura spalin przy tej samej mocy. To jeden z najbardziej wiarygodnych wskaźników zabrudzenia. Prosty pomiar, a mówi bardzo dużo. W praktyce oznacza to jedno. Jeśli zaczynasz się zastanawiać, czy już czas na czyszczenie, to prawdopodobnie ten moment już minął. Konserwacja a realne koszty eksploatacji Tu dochodzimy do sedna. Regularna konserwacja nie jest fanaberią ani „zaleceniem producenta dla świętego spokoju”. To czysta ekonomia. Weźmy prosty przykład. Dom zużywa rocznie kilka ton pelletu. Nawet niewielki spadek sprawności przekłada się na dodatkowe kilkaset kilogramów paliwa. To już konkretna kwota. I teraz kontrast. Regularne czyszczenie to koszt czasu. Ewentualnie serwisu raz w sezonie. Różnica jest oczywista. Warto też spojrzeć szerzej. Program „Czyste Powietrze” premiuje rozwiązania efektywne i niskoemisyjne, ale ich parametry trzeba utrzymać w praktyce. Zaniedbany piecyk nie spełnia założeń, nawet jeśli na papierze wygląda dobrze. Błędy, które widuje się najczęściej Najczęstszy scenariusz? Użytkownik czyści tylko to, co widzi. Komorę spalania, popielnik. Wymiennik zostaje „na później”. Drugi błąd to używanie niewłaściwych narzędzi. Zbyt agresywne szczotki potrafią uszkodzić powierzchnię wymiany ciepła. A to już wpływa na trwałość urządzenia. Trzeci, chyba najciekawszy. Przekonanie, że dobry pellet rozwiązuje problem. Owszem, lepsze paliwo ogranicza ilość osadów. Ale nie eliminuje ich całkowicie. Fizyki nie da się oszukać. I jeszcze jedna rzecz, która może być kontrowersyjna. Automatyczne systemy czyszczenia rozleniwiają użytkowników. Dają poczucie, że nic nie trzeba robić. To wygodne, ale krótkowzroczne. Czy naprawdę trzeba robić to tak często Wszystko zależy od intensywności użytkowania, jakości pelletu i konstrukcji urządzenia. Ale ignorowanie konserwacji zawsze kończy się tak samo. Spadkiem sprawności, większym zużyciem paliwa i problemami z pracą. Nie ma tu drogi na skróty. Jeśli ktoś oczekuje, że piecyk będzie działał bezobsługowo przez cały sezon, to po prostu źle dobrał technologię. To nie jest kocioł gazowy, który można zostawić samemu sobie. To urządzenie, które wymaga uwagi. Niewielkiej, ale regularnej. I właśnie ta regularność robi różnicę między systemem, który działa przewidywalnie, a takim, który zaczyna żyć własnym życiem w środku zimy.  

Rusza pierwsza edycja płatnych praktyk „Urząd w praktyce”

Ala. fot. FB/Jakub Kowalik - wczoraj, 12:51
Studenci z województwa zachodniopomorskiego będą mogli zdobyć pierwsze doświadczenie zawodowe w administracji samorządowej. Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego uruchamia pierwszą edycję programu płatnych praktyk „Urząd w praktyce”. - Jeśli studiujesz w województwie zachodniopomorskim i masz mniej niż 26 lat, możesz rozpocząć swoją karierę w administracji samorządowej — zachęca Jakub Kowalik, wicemarszałek województwa. O rozpoczęciu naboru poinformował Jakub Kowalik, wicemarszałek Województwa Zachodniopomorskiego. Program skierowany jest do osób studiujących w województwie zachodniopomorskim, które mają mniej niż 26 lat. Praktyki mają być okazją do poznania pracy samorządu województwa od środka, zdobycia praktycznych umiejętności oraz sprawdzenia, jak wygląda codzienna praca w administracji publicznej. Uczestnicy będą pracować pod okiem specjalistów i zdobywać doświadczenie, które może pomóc im w dalszym rozwoju zawodowym. Program przewiduje 30 dni roboczych praktyk realizowanych w okresie od czerwca do września 2026 roku. Praktykanci będą pracować po 7 godzin dziennie, a za udział w programie otrzymają wynagrodzenie w wysokości 31,40 zł za godzinę. Rekrutacja do pierwszej edycji programu potrwa od 1 do 15 maja 2026 roku. „Urząd w praktyce” to propozycja dla młodych osób, które chcą zdobyć pierwsze doświadczenie zawodowe, poznać zasady funkcjonowania instytucji publicznych i sprawdzić swoje kompetencje w realnym środowisku pracy. Wicemarszałek zachęca studentów do aplikowania i skorzystania z szansy na praktyczny start w samorządzie.

Program „Moje Ciepło” – dla jakich budynków jednorodzinnych jest przeznaczony

Artykuł sponsorowany - 29 Kwietnia 2026 godz. 3:47
Pierwsze zapytania o dopłatę do pompy ciepła często opierają się na założeniu, że sam fakt budowy nowego domu jest wystarczający do spełnienia warunków programu. Świeży projekt i rozpoczęta inwestycja sugerują, że wszystko powinno być zgodne z wymaganiami. W praktyce jednak kluczowe są parametry techniczne i wskaźniki energetyczne - to one podlegają ocenie, nie etap realizacji. A te potrafią jednoznacznie zweryfikować takie założenia. Kto faktycznie mieści się w wymaganiach Najwięcej nieporozumień zaczyna się tu. W praktyce dotacje w ramach programu "Moje Ciepło" nie są dla każdego właściciela domu jednorodzinnego, nawet jeśli budynek wygląda na nowoczesny. Liczy się standard energetyczny, a dokładniej wskaźnik zapotrzebowania na energię pierwotną, czyli EP. Program celuje w budynki o podwyższonej efektywności energetycznej. Mówimy o domach, które mają bardzo dobrą izolację, szczelną stolarkę, często wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła. Jeśli ktoś buduje „po staremu”, nawet z grubszym styropianem niż kiedyś, może się zdziwić. Projekt przejdzie przez urząd, ale nie przejdzie przez kryteria dofinansowania. Z doświadczenia wynika, że jakieś 70–80% nowych inwestycji spełnia wymagania bez większych problemów. Ale to głównie domy projektowane świadomie, często z pomocą doradcy energetycznego. Reszta? Brakuje kilku punktów EP i drzwi się zamykają. Parametry techniczne budynku, które robią różnicę Nie ma sensu udawać, że chodzi o jeden parametr. To układ naczyń połączonych. Największy wpływ mają przegrody zewnętrzne. Ściany, dach, podłoga na gruncie. Jeśli ktoś oszczędza na izolacji, to potem musi nadrabiać instalacją, a program tego nie premiuje - woli budynek, który „z natury” potrzebuje mniej energii. Drugi element to okna. I nie chodzi tylko o współczynnik Uw, liczy się też montaż. Nieszczelności potrafią zabić wynik, nawet jeśli papierowo wszystko wygląda dobrze. Zdarzają się przypadki, w których budynek spełnia wymagania na etapie projektu, a po pierwszym sezonie grzewczym okazuje się, że rzeczywiste parametry są gorsze od założeń.   Trzeci temat to system wentylacji. Rekuperacja nie jest formalnie obowiązkowa, ale w praktyce często decyduje o tym, czy budynek „wejdzie” w wymagany poziom EP. Bez niej robi się ciasno. Dobór systemu grzewczego a wymagania budynku Na etapie doboru urządzenia wiele osób skupia się wyłącznie na mocy i cenie. To błąd. Liczy się dopasowanie do charakterystyki budynku. Rozwiązania oferowane przez Defro Energy wpisują się w założenia budownictwa niskoenergetycznego, ale same w sobie nie „załatwią” tematu dotacji. Jeśli budynek nie spełnia wymagań, nawet najlepsza pompa ciepła nie zmieni wyniku. To trzeba powiedzieć wprost. Eksperci z Defro Energy podkreślają, że kluczowy jest etap projektowy. Jeśli inwestor uwzględni parametry pompy już na poziomie koncepcji domu, łatwiej zoptymalizować całość. Jeśli robi to na końcu, zwykle zostaje niewiele miejsca na korekty. I tu pojawia się ciekawa rzecz. Wbrew temu, co często się słyszy, dobór urządzenia „pod dotację” nie powinien być celem samym w sobie. Lepiej dobrać system pod realne potrzeby domu, a dopiero potem sprawdzić, czy łapie się na wsparcie. Jakie budynki się nie kwalifikują, mimo że są „nowe” To jest moment, który potrafi zaboleć najbardziej. Dom stoi, wygląda dobrze, a dofinansowania brak. Najczęstszy scenariusz? Budynek oddany do użytkowania wcześniej, niż zakłada program. Wsparcie dotyczy nowych inwestycji, a nie modernizacji istniejących domów. Jeśli ktoś zdążył zakończyć budowę przed określonym momentem, wypada z gry. Drugi problem to parametry energetyczne „na styk”. Projekt spełnia wymagania, ale bez zapasu. W praktyce wystarczy drobna zmiana, inny materiał, gorsze wykonanie i wskaźnik EP rośnie ponad limit. Trzeci przypadek to brak spójności między projektem a wykonaniem. Dokumentacja swoje, budowa swoje. W papierach wszystko gra, ale rzeczywistość już nie. Program tego nie wybacza. Wpływ programu na decyzje inwestorów Dopłaty mają spore znaczenie. Program „Moje Ciepło” sprawił, że wielu inwestorów zaczęło patrzeć na parametry energetyczne częściej niż kiedyś. Jeszcze kilka lat temu rozmowa o EP pojawiała się gdzieś pod koniec projektu. Teraz często jest jednym z pierwszych tematów. Dotacje w ramach programu "Moje Ciepło" wpływają też na wybór technologii. Pompy ciepła zyskały przewagę, bo wpisują się w wymagania i pozwalają osiągnąć odpowiednie wskaźniki. Ale znowu, to działa tylko wtedy, gdy cały budynek jest zaprojektowany sensownie. Eksperci z Defro Energy zwracają uwagę na jeszcze jedną rzecz. Inwestorzy coraz częściej analizują nie tylko koszt inwestycji, ale też koszty eksploatacji w dłuższym okresie. Program trochę ich do tego „zmusza”. I dobrze. Dlaczego warto myśleć o tym wcześniej, nie później Najgorszy moment na analizę wymagań programu to etap, kiedy dom już stoi. Wtedy można tylko żałować albo próbować drobnych poprawek. Jeśli ktoś planuje budowę, powinien sprawdzić warunki na samym początku. Projekt, materiały, instalacje, wszystko musi ze sobą współgrać. To nie jest zbiór przypadkowych decyzji. Z mojego doświadczenia wynika, że inwestorzy, którzy myślą o tym wcześniej, mają spokojniejszą budowę i lepszy efekt końcowy. Nie tylko pod kątem dotacji, ale też komfortu użytkowania. Na końcu i tak chodzi o prostą rzecz. Dom ma być tani w utrzymaniu i przewidywalny. Jeśli przy okazji da się skorzystać z dofinansowania, to dobrze. Jeśli nie, to nadal warto zrobić to porządnie.  

Sterowanie pogodowe w kotłach gazowych – jak automatyka obniża rachunki

Artykuł sponsorowany - 29 Kwietnia 2026 godz. 3:50
Jeszcze kilka lat temu większość kotłowni działała w trybie „ustaw i zapomnij”. Temperatura zadana, jeden poziom grzania, ewentualnie korekta na termostacie w salonie. Efekt był prosty: przegrzewanie pomieszczeń albo wieczne dogrzewanie się na raty. I rachunki, które rosły bez większej logiki. Jak działa sterowanie pogodowe i dlaczego zmienia sposób grzania Sterowanie pogodowe nie robi nic magicznego. Ono po prostu reaguje na temperaturę zewnętrzną i na jej podstawie ustawia temperaturę wody w instalacji. Im zimniej na zewnątrz, tym wyższa temperatura zasilania. Im cieplej, tym niższa. W nowoczesnych instalacjach, szczególnie przy kotłach gazowych, ten mechanizm robi dużą różnicę w stabilności pracy całego systemu. System przestaje gwałtownie zmieniać temperaturę pracy instalacji. Nie ma już sytuacji, że grzejniki są bardzo gorące, a po krótkim czasie robi się chłodno i trzeba ponownie dogrzewać. Instalacja pracuje spokojniej, bardziej liniowo. I to jest moment, w którym rachunki są bardziej przewidywalne. Zaskakujące jest to, jak bardzo zmienia się komfort. Nie dlatego, że jest cieplej, tylko dlatego, że znika huśtawka temperatur w pomieszczeniach. Gdzie w tym wszystkim pojawia się automatyka i producenci urządzeń Nowoczesne systemy grzewcze nie kończą się na samym kotle. Liczy się logika sterowania, czujniki i sposób, w jaki urządzenie interpretuje dane z otoczenia. W rozwiązaniach takich jak Defro widać wyraźny kierunek: mniej ręcznego dłubania, więcej automatyki opartej na warunkach zewnętrznych. Eksperci z Defro podkreślają, że stabilna praca instalacji zaczyna się od prawidłowo dobranej krzywej grzewczej, a nie od „kręcenia pokrętłem” co kilka dni. I coś w tym jest. Kiedy system jest dobrze ustawiony, użytkownik przestaje myśleć o ogrzewaniu. Ono po prostu działa. Bez korekt, bez nerwów. Krzywa grzewcza, czyli miejsce, gdzie zaczyna się oszczędność Krzywa grzewcza brzmi technicznie, ale w praktyce to najważniejszy parametr całej automatyki. Określa, jak mocno instalacja reaguje na zmiany temperatury zewnętrznej. Zbyt stroma krzywa oznacza przegrzewanie budynku. Zbyt płaska, niedogrzanie. I w obu przypadkach pojawia się ten sam efekt: niepotrzebne zużycie gazu. W wielu instalacjach problem nie leży w samym urządzeniu, tylko w ustawieniach, które ktoś zrobił „na oko” podczas uruchomienia. A potem już nikt tego nie dotknął przez lata. Program „Czyste Powietrze” sprawił, że sporo osób wymieniło stare źródła ciepła na nowsze systemy, w tym kotły kondensacyjne. Tyle że sama wymiana urządzenia nie wystarcza, jeśli automatyka nie jest poprawnie skonfigurowana. Dlaczego pogodówka działa lepiej niż ręczne sterowanie Ręczne sterowanie temperaturą w praktyce wygląda tak, że użytkownik reaguje z opóźnieniem. Jest zimno, więc podnosi temperaturę. Po kilku godzinach robi się za ciepło, więc ją obniża. I tak w kółko. Sterowanie pogodowe robi to z wyprzedzeniem. Nie reaguje na komfort w salonie, tylko na warunki zewnętrzne. Dzięki temu instalacja nie wchodzi w skrajne tryby pracy. Kotły gazowe pracujące w trybie kondensacyjnym szczególnie dobrze wykorzystują takie sterowanie, bo niższa temperatura powrotu zwiększa sprawność wymiany ciepła. Efekt jest prosty: mniej gazu na tę samą temperaturę w domu. Z perspektywy użytkownika różnica nie zawsze jest spektakularna z dnia na dzień, ale w skali sezonu robi się zauważalna. Błędy, które psują efekt całej automatyki Największy problem nie leży w technologii, tylko w ustawieniach i oczekiwaniach. Częsty błąd to traktowanie sterowania pogodowego jak „magicznego trybu oszczędzania”, który sam wszystko zrobi. Nie zrobi. Jeśli krzywa jest źle ustawiona, jeśli czujnik zewnętrzny jest w złym miejscu albo instalacja ma duże bezwładności cieplne, system będzie działał, ale nie optymalnie. Warto też zwrócić uwagę na to, że różne budynki reagują inaczej. Stary dom z grubą cegłą zachowuje się zupełnie inaczej niż nowy budynek z dobrą izolacją. I automatyka musi to uwzględniać. Eksperci z Defro podkreślają, że prawidłowe uruchomienie systemu ma często większy wpływ na koszty eksploatacji niż sam wybór modelu kotła. Czy sterowanie pogodowe zawsze się opłaca W większości przypadków tak, ale pod warunkiem, że system jest dobrze skonfigurowany. Jeśli instalacja jest źle dobrana, jeśli ktoś zostawił ustawienia fabryczne albo nie dopasował krzywej grzewczej do budynku, oszczędności mogą być mniejsze niż oczekiwano. Program „Czyste Powietrze” zwiększył dostępność nowoczesnych systemów grzewczych i to widać w statystykach modernizacji budynków. Ale sama technologia to tylko część układanki. Druga to konfiguracja i późniejsza kontrola pracy instalacji. Defro Energy w swoich rozwiązaniach kładzie nacisk właśnie na automatyzację i dopasowanie pracy systemu do warunków zewnętrznych, ale nawet najlepszy algorytm nie zastąpi poprawnie ustawionej instalacji. Na koniec zostaje jedna rzecz, która często zaskakuje inwestorów. Największe oszczędności nie wynikają z „większej technologii”, tylko z tego, że system przestaje pracować w trybie chaosu. I nagle okazuje się, że ogrzewanie nie musi być loterią.  


wydarzenia

Koszalin uczcił pamięć Łukasza Litewki. Mieszkańcy przynieśli karmę dla bezdomnych zwierząt

Ala, fot. FB/ Patryk Brzeskot - Film i Zdjęcia, Agnieszka Klimkiewicz - 30 Kwietnia 2026 godz. 4:53
wydarzenia

Prezydent Koszalina spotkał się z mieszkańcami Osiedla Nowobramskiego

Art, fot. FB/Tomasz Sobieraj, Radek Koleśnik / UM Koszalin - 30 Kwietnia 2026 godz. 4:24
wydarzenia

Kretomino w rozmowie. Prezydent Koszalina spotkał się z mieszkańcami osiedla

Art, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radek Koleśnik / UM Koszalin - 28 Kwietnia 2026 godz. 20:44

Apel po pożarze nad Jeziorem Rosnowo. Las ucierpiał przez bezmyślność

Art, fot. i film: FB/Nadleśnictwo Manowo - wczoraj, 20:07
wydarzenia

Koszalin będzie gospodarzem Poland Breaking Tour. Pomorska Zajawka NASA świętuje 25-lecie

Ala, film: FB/Tomasz Sobieraj/Paweł Kusiak/UM Koszalin - 29 Kwietnia 2026 godz. 3:16