Koszalin, Poland
kultura

MiU po raz piąty. Koszalin znów staje się przestrzenią spotkania sztuki, projektowania i architektury

Ala, film: FB/CK105 Koszalin - godzinę temu
Tegoroczna, już piąta edycja MiU po raz kolejny potwierdza, że wydarzenie to na stałe wpisało się w artystyczną i projektową mapę Koszalina. Wystawa prezentuje dorobek projektowy wykładowców, absolwentów, studentów, a także przyjaciół Wydziału Architektury i Wzornictwa Politechniki Koszalińskiej, tworząc szeroki i różnorodny obraz współczesnej twórczości związanej z tym środowiskiem.

Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina: transport tak, ale nie za cenę chaosu. Koszalin chce porozumienia rzetelnego, a nie doraźnego

Art, fot. archiwum - 9 godzin temu
W sporze o organizację publicznego transportu zbiorowego w regionie koszalińskim coraz mocniej wybrzmiewa jedno zasadnicze pytanie: czy ważniejsze jest szybkie podpisanie dokumentu, czy stworzenie rozwiązania, które będzie bezpieczne, zgodne z prawem i rzeczywiście korzystne dla mieszkańców? Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj stawia sprawę jasno – miasto nie odrzuca współpracy, ale nie chce firmować porozumienia, które w obecnym kształcie budzi poważne zastrzeżenia. List otwarty samorządowców z regionu, apelujących o szybkie decyzje w sprawie przewozów powiatowych, wpisuje się w emocjonalną narrację o oczekiwaniu mieszkańców na autobusy i połączenia. Trudno kwestionować samą potrzebę poprawy komunikacji. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że odpowiedzialność władz samorządowych nie polega wyłącznie na podpisywaniu porozumień pod presją chwili. Odpowiedzialność polega także na tym, by nie wprowadzać rozwiązań, które później mogą okazać się niespójne, wadliwe albo szkodliwe dla funkcjonowania już istniejącego systemu.   I właśnie na to zwraca uwagę Tomasz Sobieraj. Prezydent przypomina, że już w połowie 2025 roku zaproponował w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych szersze porozumienie obejmujące Koszalin i powiat koszaliński. Jego celem miało być stworzenie spójnego systemu transportowego dla całego subregionu. Była to propozycja całościowa, zakładająca myślenie o komunikacji nie w kategoriach pojedynczych linii i doraźnych decyzji, lecz jako o wspólnej polityce transportowej. Ta oferta nie została jednak przyjęta.   Z dzisiejszej perspektywy to argument istotny, bo pokazuje, że prezydent Koszalina nie był przeciwnikiem współpracy. Przeciwnie, proponował rozwiązanie szersze, bardziej systemowe i długofalowe. Obecna inicjatywa starosty, jak podkreśla Sobieraj, ma natomiast charakter jednostronny i nie uwzględnia w wystarczającym stopniu interesów mieszkańców Koszalina. To nie jest drobiazg ani polityczna wymówka. Miasto ma prawo oczekiwać, że wszelkie nowe rozwiązania komunikacyjne będą uwzględniały również jego infrastrukturę, organizację ruchu, politykę taryfową i stabilność komunikacji miejskiej. Prezydent wskazuje też na kolejny ważny aspekt, który w publicznej dyskusji bywa spychany na margines. W styczniu tego roku sześciu lokalnych przewoźników zwróciło się o analizę sytuacji i podjęcie działań zapobiegających ewentualnym naruszeniom zasad równego traktowania potencjalnych dostawców przewozów. Władze miasta nie mogły zignorować tego sygnału. Sprawa została skierowana do Rady Gospodarczej właśnie po to, by dodatkowo ją przeanalizować i wypracować możliwie najlepsze rozwiązania. Dla jednych to kolejny etap procedury. Dla innych, w tym dla prezydenta element zwykłej odpowiedzialności. Samorząd nie może działać tak, jakby formalności były przeszkodą, którą najlepiej ominąć. Jeśli pojawiają się wątpliwości dotyczące równego traktowania przewoźników, legalności przyjętych rozwiązań czy wpływu nowego porozumienia na już istniejący system komunikacji miejskiej, władze miasta mają obowiązek te kwestie sprawdzić. Nie po to, by blokować przedsięwzięcie, lecz po to, by nie doprowadzić do sytuacji, w której szybko podpisany dokument stanie się źródłem jeszcze większych problemów. To zresztą jeden z najmocniejszych punktów stanowiska Tomasza Sobieraja. Prezydent nie mówi: „nie”. Mówi: „nie w obecnym kształcie”. Podkreśla, że dokument budzi poważne wątpliwości formalno-prawne, które uniemożliwiają jego podpisanie, a jednocześnie stwarza ryzyko dla stabilności funkcjonowania komunikacji miejskiej w Koszalinie. Innymi słowy – nie chodzi o samą ideę współpracy z powiatem, ale o to, by współpraca nie odbywała się kosztem miejskiego systemu, który już dziś odpowiada za transport tysięcy mieszkańców. W tej debacie szczególnie ważny jest jeszcze jeden argument, który warto mocno wybrzmieć: brak podpisu ze strony miasta nie blokuje całego przedsięwzięcia. Jak zaznacza prezydent, powiat ma możliwość samodzielnego organizowania przewozów i uruchamiania nowych linii. To oznacza, że spór nie sprowadza się do prostego schematu, w którym Koszalin zatrzymał wszystko, a mieszkańcy stali się zakładnikami jednej decyzji. Sytuacja jest bardziej złożona. Miasto nie chce podpisać dokumentu, który budzi zastrzeżenia, ale jednocześnie nie zamyka drogi do działania po stronie powiatu. To bardzo ważne rozróżnienie, bo pokazuje, że obecny impas nie powinien być interpretowany wyłącznie jako efekt braku dobrej woli Koszalina. Prezydent deklaruje gotowość do dalszego dialogu i wprost zaprasza starostę do wspólnego wypracowania polityki transportowej dla miasta i powiatu. Co więcej, precyzuje, co taka polityka powinna obejmować: zasady kształtowania cen biletów, spójność i wzajemne uzupełnianie się sieci połączeń, reguły korzystania z infrastruktury miejskiej oraz zasady relacji obu samorządów z przewoźnikami. To nie są ogólniki. To katalog konkretnych spraw, bez których nie da się stworzyć dobrze funkcjonującego systemu transportowego. I właśnie tu najmocniej widać różnicę między polityką rozumianą jako szybka reakcja na presję opinii publicznej a polityką rozumianą jako odpowiedzialne projektowanie usług publicznych. Sobieraj zdaje się mówić, że transport publiczny nie może być improwizacją. Musi być oparty na wspólnych zasadach, uczciwy wobec wszystkich uczestników rynku i bezpieczny dla mieszkańców. Oczywiście można powiedzieć, że mieszkańcy potrzebują autobusów już teraz, a nie po kolejnych analizach. To prawda. Tyle że równie prawdziwe jest to, że źle przygotowane porozumienie może przynieść więcej szkód niż pożytku. W komunikacji publicznej prowizorka zwykle szybko mści się na pasażerach: niespójnym rozkładem, konfliktem kompetencyjnym, problemami taryfowymi albo organizacyjnym bałaganem. Dlatego stanowisko prezydenta Koszalina można odczytywać nie jako przejaw uporu, lecz jako próbę zatrzymania procesu, który zbyt łatwo chce się sprowadzić do prostego podpisu pod trudnym dokumentem. Sobieraj nie neguje potrzeby zmian. Domaga się jedynie, by były one przygotowane rzetelnie, bezpiecznie i z myślą o całym systemie, a nie tylko o politycznym efekcie. W sporze o transport w regionie koszalińskim racje nie rozkładają się po jednej stronie. Ale jeśli dziś uwypuklić coś szczególnie mocno, to właśnie to: prezydent Koszalina nie odrzuca współpracy, tylko domaga się, by miała ona sens. A to w samorządzie lokalnym, gdzie skutki błędnych decyzji odczuwają później zwykli mieszkańcy, jest argumentem znacznie poważniejszym, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Trwa rewitalizacja linii kolejowej nr 404 na odcinku Białogard – Kołobrzeg

Ala, fot. FB/Kacper Jakub Werkowski - 18 godzin temu
Od 1 marca linia kolejowa nr 404 na trasie Białogard – Kołobrzeg jest zamknięta z powodu szeroko zakrojonych prac modernizacyjnych. Inwestycja obejmuje wymianę 34 km nawierzchni kolejowej, w tym rozjazdów na stacjach pośrednich, a także modernizację urządzeń sterowania ruchem kolejowym i sieci trakcyjnej. W ramach robót przebudowywane są również przejazdy kolejowo-drogowe oraz obiekty inżynierskie. To jedna z ważniejszych modernizacji na tej trasie, która ma poprawić bezpieczeństwo i komfort podróżowania. Obecnie pociągi pasażerskie w większości kursują objazdami przez Koszalin, a część połączeń została czasowo zawieszona. Zakończenie prac planowane jest na 13 czerwca, tak aby linia była gotowa jeszcze przed wakacjami, gdy do Kołobrzegu rusza wielu turystów. Po modernizacji maksymalna prędkość pociągów na tym odcinku wzrośnie ze 100 km/h do 120 km/h   

Pierwszy turniej minisiatkówki chłopców o Puchar Prezydenta Miasta Koszalina za nami

Art, fot. Koszalin Centrum Pomorza/Jacek Imiołek - 18 godzin temu
Za nami pierwszy turniej minisiatkówki chłopców o Puchar Prezydenta Miasta Koszalina. Wydarzenie dostarczyło wielu sportowych emocji i pokazało, że w młodych zawodnikach drzemie ogromny potencjał. Młodzi siatkarze mieli okazję rywalizować na parkiecie nowoczesnej Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie, co dla wielu z nich było wyjątkowym przeżyciem. Możliwość gry w tak prestiżowym obiekcie nadała turniejowi szczególną rangę i sprawiła, że uczestnicy mogli poczuć atmosferę prawdziwej sportowej rywalizacji.

Przebudowa ul. Zwycięstwa nie zablokuje karetek. Miasto uspokaja w sprawie przejazdu służb

Ala, za Rzecznik Prasowy Miasta Koszalina - 13 Kwietnia 2026 godz. 19:07
Przebudowywany odcinek ul. Zwycięstwa w Koszalinie, od ul. Pileckiego do ul. Grodzkiej, został zaprojektowany w taki sposób, aby nie ograniczać przejazdu żadnych pojazdów, w tym także uprzywilejowanych, takich jak karetki pogotowia. Jak podkreślają odpowiedzialni za inwestycję, obawy dotyczące utrudnionego dojazdu służb ratunkowych nie znajdują potwierdzenia ani w dokumentacji projektowej, ani w dotychczasowej praktyce - zapewnia Anna Makarewicz, Rzecznik Prasowy Miasta Koszalina. Choć pierwszy zrealizowany fragment ulicy ma nieco szerszy przekrój, docelowo kolejny odcinek w kierunku dworca PKP będzie miał formę woonerfu. Oznacza to, że krawężniki zostaną wtopione w poziom jezdni, a więc nie pojawią się fizyczne bariery uniemożliwiające przejazd. Miasto zwraca również uwagę, że dojazd do szpitala przy ul. Chałubińskiego nie jest uzależniony od przejazdu ul. Zwycięstwa. Główne trasy prowadzą od strony ul. Piłsudskiego, Chałubińskiego oraz Jedności. Również podstawowe warianty przejazdu karetek, także od strony ul. Monte Cassino przez ul. Piastowską, całkowicie omijają przebudowywany odcinek. W praktyce oznacza to, że znaczenie ul. Zwycięstwa w obsłudze ruchu dojazdowego do szpitala jest niewielkie. Dodatkowym argumentem ma być fakt, że przez ponad rok obowiązywania tymczasowej organizacji ruchu, kiedy fragment ulicy był całkowicie zamknięty, do Zarządu Dróg i Transportu w Koszalinie nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie dotyczące problemów z dojazdem służb ratunkowych. Jak podkreślono, także od strony technicznej nie ma przeszkód, by karetki mogły bezpiecznie przejechać przez ten rejon. Nawet w sytuacji konieczności najechania na krawężnik o wysokości 8–10 centymetrów lub na fragment chodnika ambulans może kontynuować jazdę. Pojazdy uprzywilejowane są bowiem przystosowane do znacznie trudniejszych warunków, a nawierzchnia chodników została zaprojektowana w taki sposób, aby wytrzymać obciążenie pojazdów komunalnych, a więc również karetek. Miasto wskazuje też, że w innych częściach Koszalina, między innymi na ul. Połczyńskiej w rejonie gazowni czy przy ul. Szpitalnej, występują codzienne i realne utrudnienia w ruchu. Mimo to służby ratunkowe skutecznie realizują swoje zadania, a kierowcy umożliwiają przejazd pojazdom uprzywilejowanym. Na tym tle przebudowany odcinek ul. Zwycięstwa nie stanowi realnego zagrożenia dla systemu ratowniczego. Wręcz przeciwnie – ponad roczny okres funkcjonowania przy całkowitym zamknięciu fragmentu ulicy pokazał, że obawy miały wyłącznie hipotetyczny charakter. Dodatkowo planowane są kolejne inwestycje drogowe, w tym rozbudowa ul. Stawisińskiego i ul. Pileckiego do przekroju 2x2. Jak podkreślają przedstawiciele miasta, ma to domknąć wewnętrzny ring komunikacyjny wokół centrum i ostatecznie rozwiać wątpliwości dotyczące dostępności alternatywnych tras. Według zapewnień samorządu przebudowa ul. Zwycięstwa została przygotowana w sposób bezpieczny i przemyślany, a jej funkcjonowanie w praktyce nie potwierdza obaw o utrudnienia dla karetek i innych służb ratunkowych.

Nowa filia pogotowia w Koszalinie rośnie przy ul. Fałata. Inwestycja ma zakończyć się na początku 2027 roku

Art, fot. WZP - 13 Kwietnia 2026 godz. 11:43
Budowa nowej koszalińskiej filii Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego postępuje zgodnie z harmonogramem. Nowy obiekt powstaje przy ulicy Juliana Fałata, w bezpośrednim sąsiedztwie Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP nr 1, a zakończenie inwestycji planowane jest na początek 2027 roku. Nowa siedziba została zaprojektowana z myślą o usprawnieniu codziennej pracy zespołów ratownictwa medycznego. Głównym celem inwestycji jest skrócenie czasu obsługi między kolejnymi wyjazdami karetek oraz poprawa warunków pracy ratowników.   W nowym obiekcie znajdą się między innymi garaże dla siedmiu karetek, pokoje czuwania i pomieszczenia socjalne dla ratowników, sale szkoleniowe, a także specjalistyczne zaplecze do mycia i dezynfekcji pojazdów. Przewidziano również magazyn leków i sprzętu medycznego, co ma usprawnić logistykę i codzienne funkcjonowanie placówki.   Istotnym atutem inwestycji jest jej lokalizacja. Bezpośrednie sąsiedztwo straży pożarnej ma pozwolić na jeszcze lepszą koordynację działań służb ratowniczych w regionie. W praktyce może to przełożyć się na sprawniejsze reagowanie w sytuacjach zagrożenia i skuteczniejszą współpracę między służbami.   Koszalińska inwestycja jest częścią większego projektu obejmującego budowę trzech nowych filii Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w województwie zachodniopomorskim. Oprócz Koszalina nowe obiekty powstają również w Drawsku Pomorskim oraz Pyrzycach.   W przypadku Pyrzyc inwestycja właśnie wchodzi w kolejny etap. Nowa filia WSPR powstanie przy ulicy Mickiewicza 8D i będzie nowym miejscem stacjonowania ratownictwa medycznego dla mieszkańców powiatu pyrzyckiego. Uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę tej placówki zaplanowano na środę, 15 kwietnia 2026 roku, o godzinie 14.00. Realizacja tych inwestycji ma znacząco wzmocnić system ratownictwa medycznego w regionie i poprawić warunki funkcjonowania zespołów odpowiedzialnych za niesienie pomocy mieszkańcom.

Szpital Wojewódzki w Koszalinie z kolejnym wsparciem finansowym. Pieniądze trafią na doposażenie bloku operacyjnego

Ala, fot. FB/Jakub Kowalik - 13 Kwietnia 2026 godz. 12:09
Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie otrzyma kolejne wsparcie finansowe. Jak poinformował wicemarszałek województwa Jakub Kowalik, wspólnie ze starostą Tomaszem Tesmerem podpisano umowę na przekazanie 100 tysięcy złotych dla lecznicy. Przyznane środki zostaną przeznaczone na doposażenie Bloku Operacyjnego Chirurgii Naczyniowej. W ramach inwestycji szpital zakupi nowoczesny analizator składu ciała oraz urządzenie do elektrochirurgii. Jak podkreślono, nowe wyposażenie ma poprawić możliwości diagnostyczne placówki, unowocześnić zaplecze sprzętowe oraz zwiększyć precyzję leczenia pacjentów. To kolejny krok w kierunku podnoszenia jakości usług medycznych świadczonych przez koszaliński szpital. Wsparcie finansowe dla placówki ma szczególne znaczenie w kontekście rozwoju specjalistycznych oddziałów i poprawy warunków leczenia mieszkańców regionu. Doposażenie bloku operacyjnego w nowoczesny sprzęt może przełożyć się zarówno na większy komfort pracy personelu medycznego, jak i na skuteczniejsze prowadzenie zabiegów. Szpital Wojewódzki w Koszalinie od lat pełni ważną rolę w systemie ochrony zdrowia w regionie, a kolejne inwestycje w jego wyposażenie mają służyć dalszemu wzmacnianiu jakości opieki nad pacjentami.

Czy Port Koszalin ma sens? W naukowym opracowaniu wskazano Jezioro Jamno

eWok, fot. archiwum - 13 Kwietnia 2026 godz. 4:27
Coraz bardziej merytoryczny charakter ma rozpoczęta na portalu ekoszalin.pl dyskusja o potrzebie budowy „Portu Koszalin” na jeziorze Jamno. Do debaty włączył się Czytelnik portalu, Paweł Iwanek, który zwrócił uwagę na naukowe opracowanie Tadeusza Wójcickiego pt. „Celowość budowy głębokowodnego portu morskiego na środkowym Pomorzu. Studium wstępne”. Autor publikacji analizuje zasadność budowy nowego portu głębokowodnego na środkowym wybrzeżu i wskazuje, że wśród rozpatrywanych wariantów najlepszą lokalizacją okazało się właśnie Jezioro Jamno, a drugą w kolejności Mielenko. Jak wynika z opracowania, idea budowy portu na środkowym Pomorzu nie jest wyłącznie publicystycznym hasłem. W studium przeanalizowano uwarunkowania planistyczne, transportowe, przyrodnicze i hydrograficzne, a wstępna analiza SWOT doprowadziła autora do wniosku, że przy założeniu dalszego dynamicznego rozwoju gospodarki morskiej w Polsce realizacja takiej inwestycji jest celowa. W publikacji zapisano też, że nowy port mógłby wzmacniać rolę Koszalina jako bieguna wzrostu w regionie.   Wójcicki podkreśla, że większość przeprowadzonych badań i analiz pokazuje potrzebę budowy portu nie tylko jachtowego, ale także pełnomorskiego, a najlepszym miejscem dla takiej inwestycji są właśnie Koszalin i wody jeziora Jamno. W jego ocenie ogromnym problemem pozostaje jednak skomplikowany podział administracyjny terenów wokół jeziora. Zwraca uwagę, że dostęp do tego obszaru mają cztery gminy, które częściej się spierają, niż współpracują, a w takiej sytuacji realny rozwój staje się bardzo trudny.   Profesor uważa, że bez zmian administracyjnych rozwój tego kierunku może być niemożliwy albo znacząco opóźniony. Jako przykład wskazuje ewentualne korekty granic, które mogłyby uprościć zarządzanie terenami wokół Jamna i otworzyć drogę do większych projektów inwestycyjnych. Jego zdaniem dziś w przestrzeni publicznej nie brakuje ogólnych deklaracji o „rozwoju w kierunku morza”, ale wciąż brakuje konkretnych działań, które mogłyby przełożyć się na rzeczywisty postęp.   Samo opracowanie Wójcickiego pokazuje, że port na środkowym Pomorzu miałby nie tylko uzasadnienie lokalizacyjne, ale też transportowe. Autor wskazuje, że inwestycja mogłaby lepiej wykorzystać istniejące i planowane połączenia drogowe oraz kolejowe, w tym drogę ekspresową S11 i połączenia z zapleczem kraju. Zaznacza również, że nowy port mógłby bardziej równomiernie rozłożyć ruch towarowy pomiędzy polskimi portami.   W studium przyjęto również wstępne założenia dotyczące skali inwestycji. Po zakończeniu budowy port miałby zajmować około 6 km², w tym około 3 km² przypadłoby na baseny portowe wraz z obrotnicami, a około 2 km² na sztuczny półwysep z nabrzeżami, składowiskami, drogami i bocznicami kolejowymi. Rozważano pięć wariantów lokalizacyjnych: Kołobrzeg, Pleśna, Gąski, Mielenko i Jezioro Jamno, a analiza wielokryterialna wskazała wariant jamneński jako najlepszy.   Wójcicki zwraca też uwagę na gospodarczy wymiar całej idei. Jego zdaniem port oznaczałby dla miasta tysiące miejsc pracy na lata i mógłby stać się jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla Koszalina i regionu. Jednocześnie zastrzega, że tak duża inwestycja nie ma szans powodzenia bez wsparcia państwa i finansowania na poziomie rządowym. Na razie – jak ocenia – nie widać jednak poważnych działań ani w regionie, ani na szczeblu centralnym.   Dyskusja o „Porcie Koszalin” przestaje więc być wyłącznie luźną wizją, a coraz mocniej opiera się na konkretach: analizach, wariantach lokalizacyjnych i pytaniach o przyszłość całego regionu. Pozostaje jednak najważniejsze pytanie: czy za rosnącą debatą pójdą w końcu realne decyzje polityczne i administracyjne.   Źródło opracowania: „Celowość budowy głębokowodnego portu morskiego na środkowym Pomorzu. Studium wstępne”,  Tadeusz Wójcicki  

Porównywarka kurierów, o której zapewne nie wiesz – i ile możesz dzięki niej zaoszczędzić

Artykuł sponsorowany - 13 Kwietnia 2026 godz. 16:19
Wysyłasz paczkę i robisz to tak, jak zawsze – wchodzisz na stronę jednego kuriera, wpisujesz dane, płacisz i czekasz. Szybko, sprawnie, bez zastanowienia. Problem w tym, że tuż obok mogła czekać opcja tańsza o kilka, a czasem kilkadziesiąt złotych. Za każdą paczkę. I nikt ci o tym nie powiedział. To nie jest zarzut pod adresem firm kurierskich. To po prostu efekt tego, jak działa rynek – każdy przewoźnik ma swój cennik, swoje promocje, swoje mocne strony. DPD może być najtańszy przy przesyłkach do punktów odbioru, DHL może wygrać przy paczce za granicę, InPost zaoferuje najlepszą cenę na krajową przesyłkę do paczkomatu, a GLS zaskoczy stawką przy większym gabarycie. Żeby to wszystko porównać, trzeba by otwierać kolejne zakładki, wpisywać te same dane kilka razy i samodzielnie zestawiać wyniki. Mało kto to robi. A szkoda – bo różnice w cenach potrafią być naprawdę odczuwalne, szczególnie przy regularnej wysyłce paczek. Jeden serwis kurierski, wszyscy przewoźnicy Właśnie po to powstały multibrandowe platformy wysyłkowe, które zbierają oferty wielu kurierów w jednym miejscu. Działają na prostej zasadzie: wpisujesz parametry przesyłki – wagę, wymiary, skąd i dokąd – i w kilka sekund widzisz zestawienie stawek od kilkunastu firm kurierskich naraz. Wybierasz tę, która najbardziej ci odpowiada: najtańszą, najszybszą albo od przewoźnika, któremu najbardziej ufasz. Jednym z takich serwisów jest Furgonetka.pl – działająca na polskim rynku od 2010 roku platforma wysyłkowa, która współpracuje z kilkunastoma firmami kurierskimi: m. in. DPD, DHL, UPS, InPost, FedEx, GLS, Pocztex i ORLEN Paczka, a także z operatorami dostaw miejskich – Deligoo. Wszystkie te opcje dostępne są w jednym miejscu, w jednym formularzu, bez konieczności rejestrowania się u każdego kuriera z osobna. Skąd biorą się niższe ceny? To pytanie, które zadaje sobie wiele osób przy pierwszym kontakcie z porównywarką kurierów. Odpowiedź jest prosta: Furgonetka.pl ma podpisane umowy z firmami kurierskimi na bardzo duże wolumeny przesyłek – korzysta z nich łącznie ponad 150 tysięcy firm oraz setki tysięcy klientów indywidualnych. Taki zbiorowy wolumen oznacza realną siłę negocjacyjną, dzięki której serwis uzyskuje stawki niedostępne dla klientów indywidualnych kupujących przesyłki bezpośrednio na stronie kuriera. Innymi słowy: gdy zlecasz wysyłkę przez Furgonetka.pl, korzystasz z cen, które normalnie zarezerwowane są dla bardzo dużych nadawców. Co ważne, korzystanie z serwisu nie wymaga podpisywania żadnych umów ani deklarowania liczby paczek. Płacisz za to, co wysyłasz – ani złotówki więcej, bez abonamentów i bez ukrytych opłat. Jak to wygląda w praktyce? Wyobraź sobie, że sprzedajesz coś na OLX i masz do wysłania paczkę o wymiarach 40x30x20 cm, wadze poniżej 5 kg, adres gdzieś po drugiej stronie Polski. Wchodzisz na Furgonetka.pl, wypełniasz formularz i w kilka sekund widzisz oferty kilkunastu kurierów – z cenami, czasem dostawy i dostępnymi opcjami nadania. Jedna firma proponuje dostawę do drzwi, inna – do automatu paczkowego za kilka złotych mniej, jeszcze inna ma atrakcyjną stawkę na dostawy weekendowe. Wybierasz, płacisz online – BLIK-iem, kartą lub szybkim przelewem – drukujesz etykietę i czekasz na kuriera albo sam zanosisz paczkę do punktu lub automatu. Opcja nadania bez drukowania pozwala pominąć ten krok, jeśli nie masz dostępu do drukarki. Cały proces to kilka minut.  Nie tylko najtaniej – też najwygodniej Cena to nie wszystko. Do dyspozycji jest bezpłatna aplikacja mobilna Furgonetka.pl – dostępna na Androida, iOS – która rozwiązuje jeden z codziennych problemów każdego, kto wysyła dużo paczek: śledzenie przesyłek od różnych kurierów w jednym miejscu.  Zamiast ściągać osobno na aplikację DHL, DPD czy InPostu, otwierasz jedną aplikację, wpisujesz numer przesyłki i widzisz aktualny status – niezależnie od tego, który przewoźnik ją obsługuje. Działa to również dla paczek, które ktoś wysłał do ciebie – wystarczy numer przesyłki. Aplikacja wysyła też powiadomienia push przy zmianie statusu, więc nie musisz samodzielnie sprawdzać, gdzie jest twoja paczka. A nawet udostępnia kody odbioru oraz QR umożliwiające szybki odbiór przesyłki. Wypróbuj aplikację do śledzenia i wysyłania paczek. Zwrot do dowolnego sklepu internetowego – bez szukania adresu Wystarczy podać adres strony internetowej sklepu, do którego chcesz odesłać towar, aby system sam znalazł adres zwrotny – przeszukując regulamin i stronę danego sklepu internetowego. Porównujesz oferty kurierów tak samo jak przy każdej innej paczce i płacisz wyłącznie za koszt wysyłki. Bez szukania adresu w regulaminach, bez dzwonienia na infolinię, bez nerwów. Wypróbuj zwroty do sklepów internetowych od Furgonetka.pl   Kto korzysta – i dlaczego nie tylko mali sprzedawcy Z porównywarki kurierów i serwisu wysyłkowego Furgonetka.pl korzystają zarówno osoby prywatne wysyłające kilka paczek rocznie, jak i duże firmy – i to właśnie ten drugi segment może być zaskakujący. Wielu przedsiębiorców, nawet tych z naprawdę dużą liczbą wysyłek miesięcznie, świadomie rezygnuje z podpisywania stałych umów z pojedynczymi kurierami.  Powód? Elastyczność. Zależność od jednego przewoźnika oznacza brak możliwości szybkiego przejścia na innego, gdy ceny wzrosną, jakość usług spadnie albo pojawi się tańsza oferta sezonowa. Multibrandowy serwis wysyłkowy daje wolność wyboru przy każdej przesyłce. Dla sklepów internetowych – zarówno tych małych, jak i większych – Furgonetka.pl oferuje integracje z popularnymi platformami e-commerce: Shoper, WooCommerce, PrestaShop, Shopify, Allegro, Base czy SkyShop. Dzięki temu zamówienia automatycznie trafiają do panelu wysyłkowego, a obsługa logistyki przestaje być osobnym, czasochłonnym zadaniem. Jeśli prowadzisz sklep online, warto sprawdzić pełną listę dostępnych integracji bezpośrednio na Furgonetka.pl. Czy jest jakiś haczyk? Uczciwa odpowiedź brzmi: nie ma. Rejestracja jest bezpłatna, nie ma abonamentu, a ewentualna marża serwisu jest wliczona w cenę, którą widzisz przy wyborze kuriera. Żadnych niespodzianek na końcu procesu. Jedyna rzecz, o której warto pamiętać: przy wyborze oferty dobrze zwrócić uwagę na porównanie nie tylko ceny, ale też czasu dostawy i dostępnych metod nadania. Najtańsza opcja nie zawsze oznacza najwygodniejszą – zwłaszcza jeśli punkt nadawczy jest po drugiej stronie miasta, a kurier z odbiorem z domu kosztuje tylko kilka złotych więcej. Podsumowując Rynek usług kurierskich w Polsce jest konkurencyjny, a ceny potrafią się różnić między przewoźnikami bardziej, niż większość ludzi zakłada. Multibrandowy serwis kurierski taki jak Furgonetka.pl to narzędzie, które pozwala to wykorzystać – bez nadmiernego wysiłku i bez żadnych zobowiązań. Wystarczy zmienić jeden nawyk: zamiast od razu klikać na stronę „swojego" kuriera, wejść na Furgonetka.pl. Oszczędności sumują się szybciej, niż się spodziewasz.

Brodka gwiazdą Dni Koszalina 2026

Ala za CK 105 Koszalin - 11 Kwietnia 2026 godz. 18:15
Jedna z najbardziej wyrazistych i cenionych artystek polskiej sceny muzycznej wystąpi podczas Dni Koszalina 2026. Brodka spotka się z publicznością o godz. 18:00 w Arenie Koszalin na terenach podożynkowych. Organizatorzy przypominają, że bezpłatne wejściówki na wydarzenie będzie można odbierać od 4 maja od godz. 8:00 w Centrum Kultury 105 w Koszalinie. Brodka to artystka wszechstronna – wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów, producentka, reżyserka klipów i twórczyni konceptualna. Od lat konsekwentnie buduje własny, niepowtarzalny styl, łącząc w swojej twórczości elementy rocka alternatywnego, popu, elektroniki oraz inspiracje muzyką góralską, z której wyrasta jej artystyczna wrażliwość. Jej twórczość zdobyła uznanie zarówno szerokiej publiczności, jak i krytyków muzycznych. Artystka jest sześciokrotną laureatką Fryderyków, a jej koncerty można było oglądać na prestiżowych festiwalach w Polsce i za granicą, m.in. SXSW, The Great Escape czy Sziget. Przełomowym momentem w jej karierze był wydany w 2010 roku album „Granda”, który przyniósł jej ogromną popularność i na stałe umocnił pozycję w czołówce polskich artystów. Płyta pokryła się podwójną platyną i pokazała Brodkę w zupełnie nowym, odważnym muzycznie wydaniu. Kolejne projekty, w tym epka „LAX”, tylko potwierdziły jej silną pozycję na rynku. Duże uznanie zdobył również album „Sadza” z 2022 roku, który został bardzo dobrze przyjęty przez słuchaczy i krytyków. W 2023 roku wydawnictwo to zostało nagrodzone Fryderykiem w kategorii Album Roku – Alternatywa, a Brodka otrzymała także statuetkę za najlepszy klip do utworu tytułowego. W sierpniu 2024 roku artystka zaprezentowała projekt „WAWA”, przygotowany z okazji 80. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. To wyjątkowe muzyczne przedsięwzięcie, w którym Brodka jako kuratorka i dyrektorka artystyczna zaprosiła do współpracy wielu twórców, budując opowieść o historii, pamięci i współczesnej tożsamości Warszawy. Występ Brodki zapowiada się jako jedno z najważniejszych wydarzeń tegorocznych Dni Koszalina. Fani mogą spodziewać się koncertu pełnego emocji, artystycznej odwagi i niepowtarzalnego brzmienia.

Świadectwo charakterystyki energetycznej jako obowiązkowy element transakcji

Ala, artykuł sponsorowany - 11 Kwietnia 2026 godz. 8:15
Jeszcze kilka lat temu świadectwo charakterystyki energetycznej było postrzegane jako kolejny, mało istotny dokument w segmencie nieruchomości. Jednak nowelizacja przepisów z kwietnia 2023 roku drastycznie zmieniła zasady gry. Dziś ten dokument jest absolutnie niezbędnym elementem każdej transakcji sprzedaży oraz najmu, a jego brak może generować nie tylko problemy formalne, ale i dotkliwe kary finansowe. Dlaczego świadectwo jest kluczowe przy sprzedaży i wynajmie? Świadectwo charakterystyki energetycznej to dokument, który określa zapotrzebowanie budynku lub jego części na energię niezbędną do zaspokojenia potrzeb związanych z użytkowaniem (ogrzewanie, przygotowanie ciepłej wody, wentylacja, a w budynkach użyteczności publicznej również oświetlenie). Z perspektywy nabywcy lub najemcy jest to bezcenne źródło informacji. Pozwala ono realnie oszacować przyszłe koszty eksploatacji nieruchomości, zanim jeszcze dojdzie do podpisania umowy. W dobie rosnących cen mediów, efektywność energetyczna staje się trzecim – obok ceny i lokalizacji – najważniejszym czynnikiem decyzyjnym na rynku. Nowe obowiązki właścicieli i rola notariusza Zgodnie z aktualnym stanem prawnym, właściciel nieruchomości jest zobowiązany do przekazania świadectwa nabywcy lub najemcy w momencie zawierania umowy. Co istotne: ·       Przy sprzedaży: Notariusz ma obowiązek odnotować w akcie notarialnym fakt przekazania świadectwa. W przypadku jego braku, notariusz musi pouczyć strony o karze grzywny grożącej za niedopełnienie tego obowiązku. ·       Przy najmie: Kopia świadectwa powinna zostać dołączona do umowy najmu (lub okazana najemcy w wersji elektronicznej). ·       W ogłoszeniach: Już na etapie wystawiania oferty w portalach ogłoszeniowych, właściciele powinni podawać kluczowe parametry energetyczne budynku, takie jak wskaźniki EU, EK oraz EP. Kary i konsekwencje braku dokumentu Ustawodawca przewidział surowe sankcje za nieprzestrzeganie nowych przepisów. Brak świadectwa charakterystyki energetycznej podczas zawierania transakcji jest wykroczeniem, za które grozi grzywna w wysokości do 5000 zł. Co więcej, osoba uprawniona do sporządzania świadectw ponosi odpowiedzialność karną za podanie nieprawdziwych danych, co ma gwarantować rzetelność dokumentacji. Warto również pamiętać, że dokument ten musi posiadać unikalny numer nadany w centralnym rejestrze charakterystyki energetycznej budynków. Samodzielnie przygotowane arkusze czy nieoficjalne kalkulacje nie mają mocy prawnej. Profesjonalna dokumentacja to bezpieczna transakcja W dobie zaostrzonych kontroli i rosnącej świadomości ekologicznej, rzetelne przygotowanie dokumentacji technicznej nieruchomości jest podstawą sprawnego procesu sprzedaży. Każdy właściciel nieruchomości powinien zadbać o to, by świadectwo zostało sporządzone przez osobę posiadającą stosowne uprawnienia państwowe. Równie istotne jest, aby proces ten przebiegał szybko i bezbłędnie, szczególnie gdy transakcja jest na finiszu. Jeśli planujesz sprzedaż lub wynajem i potrzebujesz profesjonalnego wsparcia w zakresie audytu lub dokumentacji, warto zaufać ekspertom, którzy doskonale znają aktualne wymogi ministerialne i lokalną specyfikę budownictwa. Podsumowanie Świadectwo charakterystyki energetycznej przestało być pustym wymogiem biurokratycznym, a stało się istotnym narzędziem ochrony interesów uczestników rynku nieruchomości. Dla sprzedającego to sposób na podniesienie atrakcyjności oferty (jeśli budynek jest energooszczędny), a dla kupującego – gwarancja świadomego wyboru. W obecnych realiach prawnych posiadanie aktualnego świadectwa to nie wybór, lecz fundament bezpiecznej i legalnej transakcji.