Koszalin, Poland
wydarzenia

Koszalin uczcił 86. rocznicę pierwszej masowej deportacji Polaków na Sybir

Art, fot. FB/Paweł Kusiak / UM Koszalin - 7 godzin temu
Dziś w Koszalinie odbyły się uroczystości upamiętniające 86. rocznicę pierwszej masowej deportacji rodzin polskich na Sybir – wydarzenia, które pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych doświadczeń w historii naszego narodu. Był to czas wspólnej refleksji, modlitwy i hołdu oddanego tysiącom osób brutalnie wyrwanych ze swoich domów i skazanych na niewyobrażalne cierpienie, głód, chłód oraz wieloletnią rozłąkę. – Z wdzięcznością dziękuję Sybirakom, ich rodzinom oraz wszystkim obecnym za wspólną chwilę refleksji. Pamięć o zesłaniach to odpowiedzialność, którą niesiemy dalej, aby historia nigdy się nie powtórzyła – powiedziała Beata Górecka, zastępczyni prezydenta Koszalina.

DN Grand Masters 2026 startują na Jamnie! Ostatni sprawdzian przed MŚ i ME

Art, fot. Bartosz Modelski / PZŻ - Wojciech Kosmala / PZŻ - 17 godzin temu
W dniach 10–12 lutego na jeziorze Jamno odbędą się regaty DN Grand Masters 2026. To międzynarodowa impreza bojerowa w klasie DN, przeznaczona dla zawodników od 60. roku życia wzwyż. Na liście startowej znajduje się 51 żeglarzy lodowych z 10 krajów, co zapowiada trzy dni intensywnej rywalizacji na lodzie. Tegoroczna zima wyjątkowo sprzyja bojerowcom. Stabilne warunki w Polsce umożliwiły organizację kolejnych zawodów w klasie DN, a Jamno w ostatnich tygodniach stało się jednym z najważniejszych punktów na lodowej mapie kraju. Teraz przychodzi czas na Grand Masters, regaty o prestiżowym charakterze, w których doświadczenie i taktyka często ważą tyle samo, co szybkość. Międzynarodowa obsada, pięciu Polaków na starcie Większość zgłoszonych do udziału zawodników to reprezentanci zagraniczni. Wśród startujących zobaczymy jednak również pięciu Polaków Jerzy Henke (MKŻ Mikołajki), Janusz Marek Taber (YKP Warszawa), Ryszard Mrózek Gliszczyński (ChKŻ Chojnice), Marek Bernat (Olsztyński Klub Żeglarski) i Paweł Matejak (YKP Warszawa). Na lodzie pojawią się także zawodnicy z: Finlandii, Szwecji, Niemiec, Szwajcarii, Austrii, Danii, Holandii, Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych. Dobre warunki lodowe, ale z ograniczeniami Organizatorzy podkreślają, że tafla Jamna ma bardzo dobrą grubość lodu, jednak na akwenie pojawiły się pęknięcia, które ograniczają możliwości wytyczenia dużej trasy. Mimo to regaty mają się odbyć zgodnie z planem. – Grubość lodu wynosi ponad 20 cm, ale jezioro jest „połamane”. Jeszcze dwa tygodnie temu na jego tafli było jedno pęknięcie, ale obecnie są już trzy i najechanie na któreś z nich może skutkować przewróceniem się bojera. Na szczęście znajdziemy tyle miejsca do latania, żeby rozstawić trasę o długości około 1100 metrów na obszarze bez pęknięć. W związku z tym liczę na dobre ściganie i świetny czas na lodzie – mówi Jerzy Henke. Jamno po mistrzostwach Polski i Pucharze Floty Warto przypomnieć, że na tym samym akwenie w ostatnim czasie rozegrano już ważne imprezy: międzynarodowe mistrzostwa Polski (24–25 stycznia) oraz Puchar Floty Polskiej DN (7–8 lutego). W obu przypadkach najlepszy okazał się Michał Burczyński (AZS UWM Olsztyn), dwukrotnie stając na najwyższym stopniu podium. Ostatni sprawdzian przed MŚ i ME – ale gdzie? Regaty DN Grand Masters 2026 oraz zakończony właśnie Puchar Floty Polskiej DN są traktowane jako ostatni sprawdzian formy przed najważniejszym punktem sezonu: mistrzostwami świata i mistrzostwami Europy w klasie DN, zaplanowanymi na 14–21 lutego. Początkowo wydawało się, że również te zawody odbędą się na jeziorze Jamno, jednak powstałe pęknięcia zmusiły organizatorów (Flotę Polską DN i IDNIYRA Europe) do poszukiwania alternatywnego akwenu. – Mistrzostwa świata i Europy raczej odbędą się w innym miejscu, ponieważ obecnie jezioro Jamno nie nadaje się do rozegrania zawodów tej rangi. Jednak na razie nie wiemy jeszcze dokładnie dokąd pojedziemy – przyznaje Henke. Wiele wskazuje na to, że imprezy nie zostaną przeniesione poza granice Polski, a ostateczna decyzja dotycząca lokalizacji ma zapaść w ciągu najbliższych kilku dni. DN Grand Masters 2026 w Mielnie to nie tylko sportowa rywalizacja, ale i widowisko, które najlepiej pokazuje, czym jest bojerowe „latanie”: prędkością, precyzją, walką z wiatrem i lodem oraz pasją, która nie zna wieku.

Sezon grypowy przyspieszył: Koszalin liczy chorych i zaciska procedury

Ala za Ogólnopolski Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych - 17 godzin temu
Województwo zachodniopomorskie, w tym Koszalin, doświadcza szczególnie dynamicznej fali zachorowań. Dane Wojewódzkiej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Szczecinie pokazują, że w pierwszych dwóch tygodniach stycznia potwierdzono w regionie 1174 przypadki grypy, a w drugiej połowie miesiąca liczba ta wzrosła ponad czterokrotnie, do 5200. W ostatnim tygodniu stycznia zarejestrowano 170 tys. zachorowań w województwie zachodniopomorskim, podczas gdy tydzień wcześniej było ich niewiele ponad 60 tys.. W obliczu tej sytuacji Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie od 3 lutego skrócił czas odwiedzin do 15 minut, ograniczył liczbę odwiedzających do jednej osoby przy pacjencie, wprowadził obowiązek maseczek i zalecił rezygnację z wizyt osobom z objawami infekcji. W wyjątkowych przypadkach lekarz może przedłużyć odwiedziny, a przy hospitalizowanym dziecku może przebywać jeden opiekun. Decyzja szpitala wynika z rosnącej liczby przypadków grypy i infekcji grypopodobnych w mieście oraz ma chronić pacjentów przed dodatkowymi zakażeniami. Lekarze z Koszalina przyznają, że pacjentów grypowych przybywa. Koordynator oddziału obserwacyjno‑zakaźnego, dr Jacek Wróblewski, poinformował, że w lutym przebywało w oddziale dwóch pacjentów z grypą, a choroba przebiega u nich ciężko – są to głównie osoby starsze lub z chorobami współistniejącymi, wśród których zdarzają się zgony. Liczne przypadki grypy obserwuje się też w SOR‑ze i oddziale dziecięcym; wielu pacjentów po diagnozie wraca do domu. Mimo to medycy podkreślają, że nadal jest czas na szczepienie – koszt dla osób spoza grupy ryzyka to ok. 30 zł, a seniorzy i dzieci mogą skorzystać z darmowych programów.     W pierwszym tygodniu lutego w Polsce obserwuje się gwałtowny wzrost zachorowań na grypę. Według danych z systemu e‑Zdrowie wskaźnik zapadalności osiągnął 397,2 zachorowań na 100 tys. osób, czyli przekroczył maksymalny poziom z ubiegłego sezonu (365,5 na 100 tys.). Dla porównania, na początku stycznia odnotowywano ok. 70 przypadków na 100 tys. mieszkańców, co oznacza kilkukrotny wzrost w ciągu trzech tygodni. Główny Inspektor Sanitarny (GIS) podkreśla, że w trwającym sezonie dominują wirusy grypy typu A(H3N2) o podtypie K. Ten wariant nie jest bardziej zjadliwy, ale jako nowa mutacja łatwiej przenosi się w populacji, w której brakuje odporności. Eksperci zwracają uwagę na dużą liczbę zachorowań, ale także na mniejszą śmiertelność niż przed rokiem. Od 1 września 2025 r. do 1 lutego 2026 r. z powodu grypy zmarło 1061 osób – o 477 mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego sezonu. Spadek ten wiąże się z mniejszą liczbą zachorowań (ok. 430 tys. przypadków wobec 693 tys. rok wcześniej) i większym zainteresowaniem szczepieniem – w sezonie 2025/2026 zaszczepiło się 2,2 mln osób (w poprzednim – 1,8 mln). Mimo to wskaźnik 397,2/100 tys. sygnalizuje, że utrzymuje się epidemiczne nasilenie grypy, a szczyt zachorowań spodziewany jest w drugiej połowie lutego i w marcu. Podtyp K i zalecenia sanitarne GIS wyjaśnia, że dostępne w tym sezonie szczepionki wykazują 50–70 proc. skuteczności wobec podtypu K. Urząd zachęca do szczepień, zwłaszcza osoby z grup ryzyka (dzieci do 14 lat, osoby powyżej 50 roku życia, chorzy przewlekle, kobiety w ciąży oraz pracownicy ochrony zdrowia). Ze względu na szczyt zachorowań zaleca się też częste mycie rąk, noszenie maseczek w miejscach publicznych, utrzymanie dystansu i pozostanie w domu w razie choroby. W wielu szpitalach, w tym w Koszalinie, wprowadzono czasowe ograniczenia odwiedzin, aby ograniczyć transmisję infekcji.   Podsumowanie i zalecenia dla mieszkańców Koszalina Zarówno krajowe, jak i regionalne dane wskazują, że sezon grypowy 2025/2026 osiąga właśnie szczyt. W Polsce wskaźnik zachorowań przekroczył 397 przypadków na 100 tys. osób, a w Zachodniopomorskiem liczba infekcji w ciągu dwóch tygodni wzrosła ponad czterokrotnie. W Koszalinie rosnąca liczba zachorowań skłoniła szpital wojewódzki do wprowadzenia ograniczeń odwiedzin, a lekarze obserwują ciężkie przebiegi u osób starszych i z chorobami towarzyszącymi. Mieszkańcy powinni traktować grypę poważnie: zaszczepić się, jeśli jeszcze tego nie zrobili, przestrzegać higieny, nosić maseczki w miejscach publicznych, unikać zgromadzeń i pozostawać w domu w przypadku infekcji. Szczególnie osoby z grup ryzyka – dzieci, seniorzy, kobiety w ciąży oraz chorzy przewlekle – powinny skorzystać z rekomendacji sanepidu i z dostępnych programów profilaktycznych. Sytuacja w Koszalinie dowodzi, że ostrożność i odpowiedzialność społeczna są kluczowe, aby zmniejszyć liczbę zachorowań i chronić osoby najbardziej narażone.

Kacper Tomasiak wicemistrzem olimpijskim! Sensacyjny srebrny medal Polaka w Predazzo

Art, fot. TVP Sport - 9 Lutego 2026 godz. 20:53
Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan‑Cortina 2026 konkurs na skoczni normalnej w Predazzo przyniósł sensacyjny wynik. Dziewiętnastoletni Kacper Tomasiak – wychowanek LKS Klimczok Bystra – w swoim olimpijskim debiucie skoczył 107 metrów, co dało mu srebrny medal i wyrównało świeżo ustanowiony rekord skoczni. Młody Polak, który jeszcze w styczniu obchodził 19. urodziny, został tym samym najmłodszym polskim medalistą w historii skoków narciarskich i zdobył dla Polski 24. medal na zimowych igrzyskach oraz 11. medal w skokach. Tomasiak oddał dwa równe skoki: 103 m w pierwszej serii i 107 m w finale. Ten drugi wynik wyrównał nowy rekord skoczni, który chwilę wcześniej ustanowił Szwajcar Gregor Deschwanden. Obaj podzielili się brązem z Japończykiem Renem Nikaido. Złoto wywalczył Niemiec Philipp Raimund, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w dużej imprezie. Po konkursie Tomasiak przyznał, że czuł ogromną presję na belce, ale kiedy ruszył. „Nie pamięta już lotu”, liczył się tylko rekordowy skok. Rekord skoczni i poprzednicy Skocznia Stadio del Salto Giuseppe Dal Ben w Predazzo została przebudowana przed igrzyskami 2026. Jej punkt konstrukcyjny (K‑98) pozostał bez zmian, ale punkt HS zwiększono do 107 m. W nowej konfiguracji rekord należał do Gregor Deschwanden i wynosił 107 m. Tomasiak wyrównał ten wynik, dzięki czemu razem ze Szwajcarem ustalił nowy oficjalny rekord obiektu. Stary rekord Małysza Warto pamiętać, że przed modernizacją Predazzo miało inną charakterystykę; wówczas rekord normalnej skoczni (K‑95) należał do Adama Małysza, który w 2003 r. poleciał 107,5 m. Po przebudowie tamten wynik nie jest już brany pod uwagę, jednak pokazuje skalę osiągnięcia Tomasiaka – jego lot jest na granicy rekordów wyczynionych przez największego z polskich skoczków. Jak zauważyły media, Gregor Deschwanden i Ren Nikaido również pobili lub wyrównali nowy rekord obiektu, a rywalizacja na normalnej skoczni zakończyła się rzadką sytuacją – medalową ex‑aequo dwóch zawodników. Dzień, który wraca – 9 lutego w historii polskich skoków Polscy kibice od razu zauważyli ciekawą zbieżność: 9 lutego to data, która w skokach narciarskich ma szczególne znaczenie. Dokładnie dwanaście lat wcześniej, 9 lutego 2014 r. Kamil Stoch został mistrzem olimpijskim na normalnej skoczni w Soczi. Wtedy 26‑letni Stoch oddał skoki na 105,0 i 103,5 m, wygrywając złoto. Dokładnie 9 lutego 2026 r. w Predazzo młodziutki Tomasiak stał na podium ze srebrnym medalem i rekordowym skokiem 107 m. Ten „dzień skoczków” w polskim kalendarzu pokazuje symboliczny ciąg sukcesów – od pokolenia Stocha i Małysza do nowego pokolenia reprezentowanego przez Tomasiak. Tomasiak na tle legend polskiego sportu Kacper Tomasiak w krótkim czasie dołączył do grona największych nazwisk polskich skoków. Srebrny medal w Predazzo jest 11. medalem olimpijskim dla Polski w tej dyscyplinie. Wcześniej medale zdobywali Wojciech Fortuna (złoto 1972), Adam Małysza (cztery krążki w 2002 i 2010), Kamil Stoch (trzy złote medale w 2014 i 2018), Dawid Kubacki (brąz 2022) oraz drużyna Hula–Kot–Kubacki–Stoch (brąz 2018). Ciekawostką jest także to, że Tomasiak jest praktykującym katolikiem i przed startem modlili się za niego członkowie duszpasterstwa z diecezji bielsko‑żywieckiej. Na co dzień 19‑latek trenuje w klubie LKS Klimczok Bystra i jest uważany za najzdolniejszego zawodnika młodego pokolenia. W 2025 r. wygrał Letni Puchar Kontynentalny, a podczas igrzysk w Predazzo jako jedyny z Polaków awansował do finału. Sensacyjny medal i co dalej? Medal Kacpra Tomasiaka odbił się szerokim echem. Oficjalna strona FIS podkreśla, że Polak „w swoim pierwszym pełnym sezonie” rozwiał wszelkie wątpliwości, a jego skok 107 m „zrównał się z nowym rekordem”. Tomasiak poleciał 107 m i zapisał się w historii polskiego sportu. Skijumping.pl zwraca uwagę, że jest to pierwszy przypadek, gdy w olimpijskim konkursie indywidualnym na normalnej skoczni na podium znalazło się aż czterech zawodników. Przyszłość Tomasiaka zapowiada się interesująco. Sezon 2026/2027 będzie dla niego pierwszym, w którym wystąpi jako medalista olimpijski. Doświadczenie zdobyte w Predazzo może być dla 19‑latka tym, czym dla Małysza były jego loty na Wielkiej Krokwi – początkiem wielkiej kariery. Już teraz wiadomo, że w polskich skokach wyrosła nowa gwiazda, a symboliczne zbieżności, rekord Małysza, data sukcesu Stocha – pokazują, że historia lubi zataczać koło.      

Bardzo ciężki weekend w koszalińskim SOR. Dziennie zgłaszało się średnio po 150 pacjentów. To zdecydowanie więcej niż zwykle.

Ala za Marzena Sutryk Rzecznik Prasowy Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie - 9 Lutego 2026 godz. 12:35
Bardzo pracowite dni w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Koszalinie. Zimowa aura i gołoledź spowodowały, że przez weekend po pomoc do koszalińskiego SOR zgłosiło się zdecydowanie więcej pacjentów niż zazwyczaj, bo aż 450 osób! Z tego blisko połowa to byli pacjenci z urazami ortopedycznymi. Zdarzały się takie godziny, gdy średnio co dwie minuty zgłaszał się kolejny pacjent, a karetki podjeżdżały jedna za drugą. Pacjenci byli przyjmowani w dwóch miejscach: w rejestracji, gdzie pacjenci sami się zgłaszają oraz na stanowisku, gdzie chorych przywożą karetki. 450 pacjentów przez weekend to średnio po 150 osób na dobę. Zazwyczaj w weekendy, gdy koszaliński SOR przeżywa oblężenie, średnio na dobę zgłasza się po 100 osób. Ta różnica w liczbach pokazuje skalę obciążenia koszalińskiego SOR w miniony weekend. Tylko w piątek po pomoc medyczną, gdy za oknem panowała ślizgawica, zgłosiło się do SOR w koszalińskim Szpitalu aż 177 osób! Z tego 115 osób to byli pacjenci urazowi – po upadkach, po poślizgnięciu na lodzie, zgłaszali się z urazami rąk, nóg, głowy – rozbicia i rozcięcia, z urazami biodra, kręgosłupa, żeber, klatki piersiowej. Na dyżurze było trzech lekarzy, w tym jeden ortopeda, do tego wezwano do pomocy jeszcze jednego ortopedę. Dla wsparcia załogi na dyżurze został dodatkowo Koordynator Oddziału oraz Pielęgniarka Oddziałowa. Ponadto w SOR pracowała przez całą każdą dobę 10-osobowa grupa medyków, w tym pielęgniarki i ratownicy. Do pomocy został też zaangażowany dodatkowy personel.   W sobotę wcale nie było lżej - przez całą sobotę do SOR przyjęto 145 osób. W niedzielę – 129.  W tych gorących dniach były też inne zgłoszenia, nie tylko urazy ortopedyczne – to były także osoby z bólem w klatce piersiowej, z urazami oka, z drgawkami, po wypadnięciu nefrostomii, z zatrzymaniem moczu, po próbach samobójczych, z obrażeniami w stanie po użyciu alkoholu.  Do tego w SOR wystąpiła dwukrotnie awaria systemu informatycznego, co dodatkowo utrudniło i wydłużyło pracę medyków obsługujących pacjentów.  Składamy podziękowania załodze SOR za ich zaangażowanie i poświęcenie oraz za wszelkie starania, by jak najskuteczniej i jak najszybciej pomóc pacjentom. To były naprawdę bardzo ciężkie dni.  

Kiedyś Było Niebo: rock, który zamienia „Chaos” w wspólne przeżycie

Ala za CK 105 Koszalin - 9 Lutego 2026 godz. 9:03
W Koszalinie dzieją się rzeczy, które nie potrzebują wielkich sloganów ani fajerwerków, żeby zostawić po sobie ślad. Czasem wystarczy zespół, kilka gitar, mocny tekst i wieczór, po którym człowiek wraca do domu z poczuciem, że znów przypomniał sobie, po co w ogóle są koncerty. „Kiedyś było niebo” robi dokładnie to: łączy energię grania „tu i teraz” z emocją, która wybrzmiewa jeszcze długo po ostatnim bisie. 27 lutego 2026 roku w Clubie 105 zespół zagra koncert premierowy minialbumu „Chaos za spokój”, materiału, który nie udaje, że życie jest proste, ale też nie wpycha słuchacza w czarną dziurę bez wyjścia. To raczej opowieść o napięciu: o tym, że spokój czasem trzeba sobie wywalczyć, a chaos bywa ceną, jaką płacimy za zmianę. Koncert, który ma sens. Bo jest o czym i po co Premiera minialbumu to nie jest kolejny „event” do odhaczenia. To moment, w którym zespół staje przed publicznością z gotową historią: sześć utworów nagranych w studiach w Koszalinie i Warszawie, zmiksowanych przez Jacka Miłaszewskiego, wydanych najpierw fizycznie, a następnie stopniowo wypuszczanych do streamingu (po singlu co miesiąc). Taka konsekwencja mówi sporo: tu nie chodzi o jednorazowy strzał, tylko o budowanie własnego brzmienia i własnej relacji z odbiorcą. A jeśli ktoś potrzebuje potwierdzenia, że ta relacja działa „Kiedyś było niebo” zdobyli Nagrodę Publiczności 44. Festiwalu Generacja ’25. Publiczność nie głosuje z grzeczności. Publiczność głosuje wtedy, kiedy czuje, że na scenie jest prawda. Energetycznie, ale nie na jedną nutę Zespół zapowiada wieczór, w którym będzie i moc, i oddech: pełne gitarowe uderzenie, ale też spokojniejsze, bardziej refleksyjne momenty. To ważne, bo najlepsze koncerty rockowe nie polegają dziś na jednostajnym hałasie. Polegają na dynamice – na tym, że raz podnosisz głowę, a raz nagle robi się cicho i wszystko zaczyna znaczyć więcej. W repertuarze: cały minialbum „Chaos za spokój” oraz dodatkowe utwory z dotychczasowej twórczości. Czyli nie tylko „premiera”, ale szerszy obraz tego, kim ten zespół już jest i dokąd zmierza. Kto stoi za brzmieniem „Kiedyś było niebo” powstało pod koniec 2023 roku założone przez doświadczonych muzyków z regionu. Skład robi wrażenie nie liczbą, tylko potencjałem: Mariusz Puszczewicz – wokal Adrian Rozenkiewicz – gitara, pad Emil Bajer – gitara Michał Goldfarb – gitara Rafał Zieliński – bas Marcin Stachowski – perkusja Trzy gitary? To nie jest przypadek. To zaproszenie do ściany dźwięku, do przestrzeni, do warstw, które mogą być ostre jak brzytwa albo miękkie jak wspomnienie. A kiedy do tego dochodzi pad, robi się miejsce na barwy, które wykraczają poza klasyczne rockowe schematy. Teledysk i gość, którego się nie spodziewasz W historii zespołu już teraz jest detal, który brzmi jak mały twist scenariusza: teledysk z nietypowym gościnnym udziałem Magdy Gessler. Takie rzeczy zwykle nie biorą się z przypadku, raczej z pomysłu, odwagi i dystansu. A to trio w muzyce działa jak dobrze naoliwiona maszyna: robi zainteresowanie, ale nie przykrywa sensu. Informacje organizacyjne 27.02.2026 r. (piątek) Club 105, CK 105, Koszalin, ul. Zwycięstwa 105 19:30 – otwarcie 20:00 – start koncertu Bilety 38 zł – przedsprzedaż i w dniu koncertu: bilety.ck105.koszalin.pl , kupbilecik.pl oraz kasy CK 105 34 zł – przedsprzedaż i w dniu koncertu dla posiadaczy Karty Mieszkańca: dostępne wyłącznie w systemie biletowym CK 105 Jeśli Koszalin ma swoją muzyczną opowieść, to takie wieczory są jej kolejnym rozdziałem. A „Chaos za spokój” brzmi jak tytuł, który każdy w pewnym momencie życia rozumie aż za dobrze. W Clubie 105 będzie można to przeżyć wspólnie – głośno, prawdziwie i bez udawania.

Jubileusz 80-lecia Wiesławy Kurowskiej. Wernisaż i wystawa „Nie liczę lat” w Koszalinie

Ala za Główna Biblioteka Lekarska w Warszawie ODDZIAŁ W KOSZALINIE - 9 Lutego 2026 godz. 8:16
Wyjątkowe spotkanie ze sztuką i piękna okazja do wspólnego świętowania – już w czwartek, 19 lutego o godz. 17.00 w Koszalinie odbędzie się jubileusz 80-lecia Wiesławy Kurowskiej, Prezeski Oddziału Koszalińskiego Związku Plastyków Artystów Rzeczypospolitej Polskiej. Wydarzenie połączone będzie z wernisażem oraz przekrojową wystawą prac Artystki pod tytułem „Nie liczę lat”. Uroczystość uświetni specjalny występ wokalny Pauliny Rapińczuk. Wernisaż stanie się okazją do spotkania z twórczością Wiesławy Kurowskiej, a także do wspólnego świętowania Jej jubileuszu w gronie osób związanych ze środowiskiem artystycznym i kulturalnym regionu. To zaproszenie do rozmowy o sztuce, inspiracjach i drodze twórczej, która przez lata wzbogacała lokalny pejzaż kulturalny. Artystka swoje umiejętności plastyczne zdobywała i rozwijała w Ognisku Kultury Plastycznej w Koszalinie. Przez wiele lat zajmowała się haftem artystycznym, tworząc – jak sama podkreśla – obrazy „malowane” igłą i nitką. Uczestniczyła także w warsztatach plastycznych w Klubie Nauczyciela w Koszalinie oraz aktywnie brała udział w wystawach zbiorowych Koszalińskiego Klubu Nauczycieli Plastyków – Twórców. Ważnym momentem w Jej artystycznych poszukiwaniach były warsztaty w Galerii „N” z zakresu malarstwa na szkle. Ta technika stała się dla niej źródłem fascynacji i pozwoliła tworzyć oryginalne motywy na szkle użytkowym. Od 1999 roku Wiesława Kurowska zajmuje się malarstwem sztalugowym olejnym. Szczególną pasją Artystki są kwiaty – komponuje je, studiuje ich strukturę, a następnie przenosi ich formy i barwy na płótno. W dorobku Artystki znajduje się również wiele prac o tematyce marynistycznej, zdobiących wnętrza organizatorów plenerów artystycznych. Twórczość Wiesławy Kurowskiej to połączenie pracowitości, wrażliwości i konsekwencji w rozwijaniu własnego języka artystycznego. Jej działalność została doceniona licznymi wyróżnieniami, wśród których znalazły się m.in.: odznaka honorowa „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (2016), Nagroda Prezydenta Koszalina za całokształt wieloletniej pracy artystycznej i działania na rzecz promocji kultury (2023) oraz Srebrny Krzyż Zasługi (2025). Wydarzenie realizowane jest we współpracy ze Stowarzyszeniem Bibliotekarzy Polskich – Koło w Koszalinie przy Koszalińskiej Bibliotece Publicznej oraz Politechniką Koszalińską. Termin: czwartek, 19 lutego, godz. 17.00 Miejsce: siedziba Głównej Biblioteki Lekarskiej w Koszalinie, kampus Politechniki Koszalińskiej Adres: ul. Racławicka 15–17, budynek M, II piętro Serdecznie zapraszamy do udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu – niech będzie ono wspólnym świętem sztuki, wdzięczności i inspiracji.

Niedzielna parada i Wielka Kąpiel podczas 23. Międzynarodowego Zlotu Morsów w Mielnie

Art, fot. i film FB/Gmina Mielno?Art - 8 Lutego 2026 godz. 11:00
Międzynarodowy Zlot Morsów w Mielnie pod hasłem „Samba de Mielno” w niedzielę zorganizował wielką paradą i wspólną kąpielą w Bałtyku. Po trzech dniach rytmów samby, rekordów i warsztatów, uczestnicy zlotu – czyli morsy z całej Polski i Europy – zgromadzili się na ulicach kurortu, aby w barwnej kolumnie przemarszu zamknąć zimowy festiwal. Finał zlotu co roku przyciąga tłumy widzów. Już w zapowiedziach organizatorzy podkreślali, że kulminacją będzie niedzielna parada ulicami Mielna i wspólna kąpiel w morzu. Program dnia przewiduje trzy główne punkty: Wielką Paradę Morsów o godz. 10.30, Wielką Kąpiel Morsów o 12.00 oraz posiłek regeneracyjny dla uczestników od godz. 12.45. Parada wyruszyła z parkingu przy Polo Markecie przy ulicy Lechitów, a finałowa kąpiel odbyła się na głównej plaży w Mielnie. Kolorowy korowód i energia zimowego karnawału Uczestnicy parady przebrali się w fantazyjne kostiumy inspirowane motywem „Samba de Mielno”. Na czele pochodu maszerowały grupy morskich klubów z flagami, bębnami i gwizdkami. Za nimi nadciągały kolejne ekipy – m.in. przebrani za sambistów, piratów, zwierzęta czy postaci z popkultury. Parada przebiegała ulicą Wojska Polskiego, a następnie promenadą wzdłuż morza. Wzdłuż trasy ustawiły się setki mieszkańców i turystów, którzy oklaskiwali i fotografowali kolorowy korowód. Atmosfera marszu była radosna – słychać było brazylijskie rytmy, śmiech i okrzyki. Parada połączyła weteranów morsowania, którzy od lat uczestniczą w zlocie, z debiutantami spragnionymi zimowych emocji. Dla wielu osób udział w korowodzie jest równie ważny jak sama kąpiel, ponieważ integruje społeczność morsów i pokazuje ją mieszkańcom oraz mediom.   Kulminacyjna kąpiel jest tradycyjnym elementem zlotu i symbolizuje zakończenie karnawału morsów. Organizatorzy podkreślają, że wspólne wejście do morza w samo południe tworzy unikalną wspólnotę i jest dowodem na to, że mróz i morze mogą łączyć ludzi. W trakcie kąpieli obecni byli ratownicy WOPR, służby medyczne i straż pożarna, czuwający nad bezpieczeństwem. Niedzielna parada i kąpiel są zakończeniem czterodniowego programu zlotu, w którym znalazły się m.in. próby bicia rekordów Guinnessa, warsztaty oddechowe, biegi z przeszkodami, bal morsów oraz liczne koncerty. Motyw przewodni „Samba de Mielno” podkreślał radosny, karnawałowy charakter wydarzenia, które rokrocznie przyciąga tysiące morsów oraz turystów. Dlaczego parada jest ważna Międzynarodowy Zlot Morsów w Mielnie jest największą tego typu imprezą w Polsce i jedną z największych w Europie. Kulminacyjna niedzielna parada od lat stanowi wizytówkę wydarzenia. Z jednej strony pozwala uczestnikom zaprezentować swoją kreatywność i radość, a z drugiej – symbolicznie żegna zlot. Jej barwny charakter przyciąga media i turystów, co przekłada się na promocję Mielna jako zimowej stolicy morsowania. A dla samych morsów, paradne przejście z kostiumami, muzyką i tańcem jest nieodłącznym elementem święta, które łączy pokolenia. W przyszłym roku paradne morsowanie ma odbyć się w podobnej formule. Organizatorzy zapowiadają, że kolejna edycja zlotu odbędzie się w lutym 2027 r. i będzie w jeszcze większym stopniu nastawiona na pokazanie, że zimowa kąpiel to nie tylko hartowanie ciała, lecz także zabawa i wspólnota.

"Dość kłamstw i manipulacji": Spór o wodę między Mielnem a Sianowem przybiera na sile

Ala, film: FB/Ekoprzedsiębiorstwo Sp z oo w Mielnie - 7 Lutego 2026 godz. 12:50
Od wielu miesięcy Sianów i Mielno pozostają skonfliktowane w sprawie obsługi infrastruktury wodno‑kanalizacyjnej. Ekoprzedsiębiorstwo, związane z Gminą Mielno, wydało stanowczy komunikat, w którym zarzuca burmistrzowi Sianowa Maciejowi Berlickiemu rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i prowadzenie działań uderzających zarówno w spółkę, jak i w wizerunek gminy. W oświadczeniu padają mocne słowa: „Dość kłamstw i manipulacji! Mówimy stanowcze ‘NIE’ działaniom Burmistrza Macieja Berlickiego”. Spółka podkreśla, że nie zamierza dłużej przyglądać się „wprowadzaniu opinii publicznej w błąd” oraz „ciągłym atakom” kierowanym pod jej adresem. Konferencja prasowa w Sianowie W odpowiedzi na narastające napięcie, w Sianowie odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięła prezes zarządu Ekoprzedsiębiorstwa, mgr inż. Wioletta Dymecka. Jak przekazano, celem spotkania było „przedstawienie faktów i odkłamanie rzeczywistości” tej, którą zdaniem spółki ma kreować burmistrz Sianowa. Według burmistrza Sianowa większe stawki proponowane przez Ekoprzedsiębiorstwo są nieakceptowalne, bo uderzają w mieszkańców Łaz i nie znajdują uzasadnienia w ekonomii. Berlicki twierdził, że władze Mielna mają poważne problemy finansowe i próbują ratować budżet kosztem sąsiedniej gminy. Podkreślał, że z powodu konfliktu dotyczącego taryf w styczniu 2026 r. gmina Sianów musiała skierować do sądu kolejne pozwy przeciwko Ekoprzedsiębiorstwu. Ekoprzedsiębiorstwo zaznacza, że dysponuje dokumentami, które w ocenie spółki potwierdzają jej racje. „Prawda stoi po naszej stronie, co potwierdzają dokumenty” czytamy w komunikacie.  „Nie ma naszej zgody na niszczenie wizerunku” W oświadczeniu pada jednoznaczna deklaracja: Ekoprzedsiębiorstwo nie zamierza odpuszczać i będzie bronić swojego dobrego imienia. Spółka podkreśla, że przekroczona została granica dopuszczalnej debaty publicznej, a jej miejsce zajęły „kłamstwo” i „manipulacja”. „Nie ma naszej zgody na niszczenie wizerunku Ekoprzedsiębiorstwa i Gminy Mielno. Będziemy konsekwentnie bronić prawdy i naszego dobrego imienia” – zapowiada spółka. Co dalej? Na razie nie przedstawiono szczegółowego harmonogramu kolejnych kroków, jednak ton komunikatu sugeruje, że sprawa nie zakończy się na konferencji i oświadczeniu. W najbliższych dniach kluczowe będzie to, czy strony podejmą próbę rzeczowego wyjaśnienia spornych kwestii oraz czy do publicznej dyskusji trafią konkretne dokumenty, na które powołuje się Ekoprzedsiębiorstwo. Jedno jest pewne: konflikt stał się już tematem lokalnym o dużym ciężarze społecznym, bo dotyka nie tylko polityki, ale też zaufania mieszkańców do instytucji i samorządów.        

Zmiany na stacji tymczasowej w Koszalinie. Łatwiejsze dojście na perony i dodatkowa, ciepła poczekalnia

Ala za Kierownik Referatu Prasowego UM Koszalin - 6 Lutego 2026 godz. 17:19
Na tymczasowej stacji kolejowej w Koszalinie wprowadzono rozwiązania, które realnie ułatwiają codzienne podróżowanie mieszkańcom i pasażerom korzystającym z kolei. Zmiany dotyczą zarówno organizacji ruchu pieszego, jak i warunków oczekiwania na pociąg – szczególnie istotnych w zimowych miesiącach. Przejście kontenerowe i prostsza organizacja dojścia na perony W dniach 4–5 lutego 2026 r. PKP uruchomiło przejście kontenerowe, prowadzące na perony przez tunel PLK. Wraz z tym rozwiązaniem zmieniono organizację ruchu pieszego. W praktyce oznacza to, że dojście na perony jest teraz prostsze, czytelniejsze i bezpieczniejsze. Dla wielu osób zwłaszcza podróżujących codziennie to poprawa odczuwalna od pierwszego dnia: mniej chaosu, więcej jasnych kierunków i mniej ryzykownych „skrótów”. Dodatkowa poczekalnia w tunelu miejskim Równocześnie we współpracy Miasta Koszalina z PKP uruchomiono dodatkową poczekalnię dla podróżnych, zlokalizowaną naprzeciwko kas biletowych w tunelu miejskim. To odpowiedź na jeden z najczęściej zgłaszanych problemów związanych z funkcjonowaniem dworca tymczasowego: brak komfortowego miejsca, w którym można spokojnie i bezpiecznie poczekać na pociąg. Miasto Koszalin bezpłatnie użyczyło lokal, by pasażerowie mieli ciepłe, spokojne i bezpieczne miejsce do oczekiwania – szczególnie w okresie zimowym i przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych. To realna poprawa warunków korzystania z dworca tymczasowego, a nie kosmetyczna zmiana. Efekt konsekwentnych rozmów, a nie przypadek Wprowadzone udogodnienia nie są dziełem przypadku. To rezultat wielomiesięcznych rozmów, spotkań i konsekwentnych działań podejmowanych przez Prezydenta Miasta Koszalina Tomasza Sobieraja oraz przedstawicieli miasta. Wiele z tych działań prowadzono bez medialnego rozgłosu z jasno określonym celem: poprawić codzienny komfort mieszkańców i zapewnić możliwie najlepsze warunki podróżowania w okresie przejściowym. Wśród kluczowych etapów tych działań wymienia się m.in.: 13 sierpnia 2024 r.  z inicjatywy prezydenta Tomasza Sobieraja odbyło się w Koszalinie spotkanie z dyrektorami PKP S.A., podczas którego potwierdzono, że budowa nowego dworca kolejowego w Koszalinie nie jest zagrożona, a powrót generalnego wykonawcy na plac budowy planowany jest na jesień, 19 września 2024 r.  pismo prezydenta do prezesa PKP Intercity S.A. dotyczące zwiększenia dostępności połączeń kolejowych, poprawy informacji pasażerskiej oraz lepszej koordynacji ruchu w czasie modernizacji linii nr 202 i 404, spotkania techniczne i koordynacyjne w: październiku 2024 r., styczniu i marcu 2025 r., czerwcu i lipcu 2025 r., a także we wrześniu i grudniu 2025 r., dotyczące zarówno budowy nowego dworca, jak i funkcjonowania dworca tymczasowego, stanowcze reakcje miasta na opóźnienia i rozbieżności w harmonogramach przedstawianych przez PKP, w tym oficjalne wystąpienia w sprawie tymczasowej poczekalni, styczniowe spotkanie koordynacyjne w 2026 r., które bezpośrednio przełożyło się na wdrożenie obecnych rozwiązań. Konkret zamiast deklaracji Dzisiejsze zmiany są dowodem na to, że prowadzone rozmowy i ustalenia przynoszą efekty – widoczne dla każdego, kto korzysta z kolei w Koszalinie. Miasto podkreśla, że konsekwentnie skupia się na rozwiązywaniu realnych problemów mieszkańców, a nie na internetowych dyskusjach czy doraźnych deklaracjach. Najważniejszy pozostaje cel: poprawa jakości życia mieszkańców Koszalina i zapewnienie im możliwie najlepszych warunków codziennego funkcjonowania, również w okresie przejściowym związanym z dużymi inwestycjami infrastrukturalnymi.  

Lodowa kurtyna nad Bałtykiem. Zimowy klimat nad naszym morzem w obiektywie Czytelnika

Ala, fot. Czytelnik, Pablosito - 5 Lutego 2026 godz. 7:33
Zima nad morzem ma własny język. Nie krzyczy kolorami jak lato, nie kusi tłumem atrakcji, nie narzuca tempa. Mówi ciszą, wiatrem i surowym pięknem, które potrafi zatrzymać w pół kroku. Dokładnie taki klimat uchwycił Nasz Czytelnik Pablosito – na zdjęciach, które wyglądają jak kadry z krainy lodu, a jednocześnie są tak bardzo „nasze”, bałtyckie.