Koszalin, Poland
wydarzenia

Dziś planowany nalot fotogrametryczny nad Koszalinem. Mieszkańcy mogą zauważyć wielokrotne przeloty samolotu

Art, fot. FB/OPEGIEKA - godzinę temu
Dziś, 17 kwietnia, nad Koszalinem planowany jest nalot fotogrametryczny. Operacja będzie realizowana w granicach administracyjnych miasta i może wiązać się z wielokrotnymi przelotami statku powietrznego nad różnymi częściami Koszalina.

Muzeum w Koszalinie zaprasza na oprowadzanie kuratorskie i imprezy towarzyszące

Ala za Muzeum Koszalin - 7 Kwietnia 2026 godz. 8:19
Muzeum w Koszalinie zaprasza mieszkańców na wyjątkowe wydarzenie towarzyszące wystawie „Pro publico bono… 70 ZPAP Okręgu Koszalin–Słupsk 1955–2025”. Spotkanie odbędzie się 17 kwietnia 2026 roku (piątek) o godz. 17.00 w siedzibie Muzeum przy ul. Młyńskiej 37–39. W programie znalazło się oprowadzanie kuratorskie, spotkanie z artystami oraz mini-recital gitarowy Dariusza Schmidta i Anny Nowickiej. Uczestnicy wydarzenia będą mieli okazję poznać wystawę z wielu perspektyw. O koncepcji ekspozycji, jej historycznym tle oraz najważniejszych wątkach opowie Ewa Miśkiewicz-Żebrowska, wieloletnia prezes ZPAP Okręgu Koszalin–Słupsk. Kuratorskie oprowadzanie pozwoli lepiej zrozumieć zarówno ideę samej wystawy, jak i znaczenie dorobku artystów związanych ze środowiskiem plastycznym regionu.   Spotkanie nie ograniczy się jednak wyłącznie do komentarza kuratorskiego. W wydarzeniu wezmą udział także artyści prezentujący swoje prace, którzy opowiedzą o własnych realizacjach, ich znaczeniu oraz procesie twórczym. Dzięki temu odwiedzający będą mogli nie tylko obejrzeć ekspozycję, ale również usłyszeć osobiste historie związane z powstawaniem dzieł i porozmawiać bezpośrednio z ich autorami.   Ważnym elementem wydarzenia będą również wspomnienia związane z działalnością Związku Polskich Artystów Plastyków. Wielu twórców należy do ZPAP od kilku dekad, dlatego podczas spotkania nie zabraknie ciekawych opowieści i anegdot, pokazujących środowisko artystyczne od bardziej osobistej, mniej formalnej strony.   Dodatkową atrakcją wieczoru będzie mini-recital muzyczny w wykonaniu Dariusza Schmidta i Anny Nowickiej. Kameralny koncert gitarowy ma stać się wyjątkowym dopełnieniem spotkania ze sztuką i twórcami.   Oprowadzanie zostanie połączone z promocją katalogu wystawy, który będzie dostępny w kasie Muzeum. Po zakończeniu wydarzenia przewidziano także możliwość zdobycia autografów od obecnych artystów. Będzie to dodatkowa okazja do indywidualnych rozmów, bezpośredniego kontaktu z twórcami oraz zachowania osobistej pamiątki z udziału w tym spotkaniu. Wstęp na wydarzenie jest w cenie biletu na wystawę.

Anita Lipnicka z niezwykłym widowiskiem w Koszalinie. Muzyczna uczta nie tylko „O miłości”

ekoszalin POLECA Ala z mat. inf. - 12 Grudnia 2025 godz. 10:54
17 kwietnia 2026 roku na deskach Teatru Variete Muza w Koszalinie wystąpi jedna z najbardziej charyzmatycznych i rozpoznawalnych artystek polskiej sceny muzycznej – Anita Lipnicka. Organizatorem tego wyjątkowego wydarzenia jest Fundacja Nauka dla Środowiska. Koncert, który wykracza poza klasyczne granie To nie będzie zwykły koncert. Organizatorzy zapowiadają wieczór pełen magii, intymności i wizualnych zachwytów, który połączy muzykę z niemal teatralną oprawą sceniczną. Kameralna przestrzeń Teatru Variete Muza stanie się tłem dla emocjonalnego spotkania z twórczością artystki, która od lat porusza serca słuchaczy. Publiczność usłyszy największe solowe przeboje Anity Lipnickiej, ale także nowe, zaskakujące aranżacje utworów legend polskiej muzyki. W repertuarze pojawią się m.in. kompozycje Grzegorza Ciechowskiego oraz zespołu Wilki, zaprezentowane w autorskiej interpretacji artystki. Fundacja Nauka dla Środowiska – kultura bliska sercu Choć Fundacja Nauka dla Środowiska znana jest przede wszystkim z profesjonalnego pozyskiwania funduszy unijnych oraz realizacji dużych projektów środowiskowych, od lat angażuje się także w rozwój życia kulturalnego regionu. – Na co dzień twardo stąpamy po ziemi, zajmując się funduszami i ekologią, ale w naszej działalności jest też miejsce na inicjatywy po prostu bliskie naszemu sercu – podkreślają przedstawiciele Fundacji. – Chcemy dawać mieszkańcom Koszalina okazję do obcowania z kulturą na najwyższym poziomie, stąd pomysł na zaproszenie Anity Lipnickiej z jej niezwykłym, niemal teatralnym widowiskiem. Bilety już w sprzedaży Choć koncert odbędzie się wiosną, bilety są już dostępne. Ze względu na kameralny charakter teatru i duże zainteresowanie wydarzeniem, organizatorzy zachęcają do wcześniejszego zakupu wejściówek. To także doskonały pomysł na wyjątkowy prezent – zamiast kolejnego standardowego upominku można podarować bliskim wieczór pełen emocji, muzyki i artystycznych wzruszeń. Szczegóły wydarzenia: Kto: Anita Lipnicka Kiedy: 17 kwietnia 2026 r. (piątek), godz. 19:00 Gdzie: Teatr Variete Muza, Koszalin Bilety: dostępne na portalu KupBilecik  https://bkb.pl/186826-42950  

Tak rośnie zielona przyszłość Koszalina. Gala Ligi Ochrony Przyrody pełna talentu i ekologicznej energii

Ala, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radek Koleśnik / UM Koszalin - godzinę temu
To był dzień pełen inspiracji, talentu i ogromnej dawki ekologicznej energii. Podczas gali podsumowującej konkursy organizowane przez Ligę Ochrony Przyrody w Koszalinie można było zobaczyć coś znacznie więcej niż tylko prace plastyczne i poetyckie. Była to przede wszystkim prezentacja świadomości, zaangażowania i serca młodego pokolenia, które coraz lepiej rozumie, jak ważna jest troska o środowisko. Organizatorzy i uczestnicy udowodnili, że ekologia w Koszalinie nie jest jedynie modnym hasłem. To codzienne wybory i konkretne działania, które młodzi ludzie podejmują z dużą odpowiedzialnością. Wśród nich są między innymi sadzenie drzew, nauka segregacji odpadów oraz działania ograniczające użycie plastiku. Efekt tych starań jest wyraźny, rośnie pokolenie które rozumie, że ochrona przyrody to inwestycja w przyszłość nas wszystkich. W trakcie wydarzenia wyróżniono ponad 20 szkolnych kół Ligi Ochrony Przyrody z regionu koszalińskiego, które w minionym roku szczególnie aktywnie działały na rzecz upowszechniania wiedzy o ochronie środowiska. To pokazuje, że ekologiczna edukacja nie kończy się na teorii, ale przekłada się na realne działania podejmowane przez dzieci i młodzież w szkołach. Wśród nagrodzonych znalazło się także koło działające przy Szkole Podstawowej nr 9 w Koszalinie, prowadzone przez nauczyciela biologii Andrzeja Bezmiana. Jak podkreśla pedagog, najważniejsze jest, aby od najmłodszych lat zaszczepiać dzieciom idee ekologii i potrzebę ochrony środowiska. W szkole od lat organizowany jest między innymi Tydzień Ekologii, w ramach którego uczniowie uczestniczą w wyjazdach do Muzeum Wody, parków narodowych oraz zajęciach terenowych. Ostatnio odbyło się także „śniadanie na trawie”, podczas którego dzieci samodzielnie przygotowywały zdrowe kanapki. Jak zaznacza nauczyciel, właśnie lekcje w terenie cieszą się wśród uczniów ogromną popularnością. W konkursach plastycznych oraz poetyckim, przygotowanych przez koszaliński oddział Ligi Ochrony Przyrody z okazji 98. rocznicy powstania organizacji, udział wzięło kilkadziesiąt dzieci. Ich prace były dowodem nie tylko talentu, ale także dużej wrażliwości na los planety. Nagrodzeni uczestnicy podkreślali, że przyroda jest wspólnym dobrem, o które warto dbać każdego dnia. Obchody odbyły się w Szkole Podstawowej nr 9 w Koszalinie. Uroczystość była również okazją do wręczenia srebrnych i złotych odznak „Zasłużony dla ochrony przyrody”, co nadało wydarzeniu szczególny, uroczysty charakter. Gala była prawdziwą eksplozją kreatywności i potwierdzeniem, że młodzi koszalinianie mają nie tylko talent, ale też ogromną wrażliwość na sprawy środowiska. Koszalin może być dumny — rośnie tu pokolenie, które naprawdę chce zmieniać świat na lepsze.

Konsolidacja szpitali w Koszalinie: „Pacjenci nie odczują zmian”

Art, fot. WZP - wczoraj, 15:47
Radny Koalicji Obywatelskiej Jacek Wezgraj poinformował w mediach społecznościowych o kolejnych krokach związanych z planowanym połączeniem Specjalistycznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie ze Szpitalem Wojewódzkim im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie.  Jak przekazał, członkowie Rady Społecznej placówki otrzymali liczący 13 stron dokument dotyczący procesu scalenia obu jednostek. Już w przyszły piątek Rada Społeczna ma wyrazić swoją opinię na temat planowanego połączenia. To ważny etap całego procesu, który budzi duże zainteresowanie i emocje wśród mieszkańców oraz środowiska medycznego. Jacek Wezgraj przypomniał również, że w ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie z nowym dyrektorem, podczas którego rozmawiano o planowanych zmianach i ich możliwych konsekwencjach. Co ważne: połączenie placówek nie ma wiązać się z likwidacją ani przenoszeniem oddziałów czy poradni. Nie ma także planów redukcji personelu. Oznacza to, że dla pacjentów najważniejsze kwestie mają pozostać bez zmian. Nadal będą leczeni przez te same osoby i w tych samych miejscach. W praktyce planowane przekształcenia mają więc dotyczyć przede wszystkim organizacji i zarządzania, a nie bezpośredniego dostępu do świadczeń medycznych. Celem połączenia jest stworzenie jednej struktury, w ramach której obie jednostki będą mogły ściślej współpracować i lepiej wykorzystywać swój potencjał diagnostyczno-laboratoryjny. Taka konsolidacja ma służyć sprawniejszemu funkcjonowaniu placówek i bardziej efektywnemu zarządzaniu ich zasobami. Istotnym elementem całego procesu są również możliwe korzyści finansowe. Jak zaznaczył Jacek Wezgraj, Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało uruchomienie funduszu wspierającego konsolidację szpitali, z którego koszalińska placówka mogłaby pozyskać nawet do 70 milionów złotych.   

KS Judo Gwardia: Złoto dla Koszalina!

Art, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radek Koleśnik / UM Koszalin - wczoraj, 10:04
To wielki dzień dla koszalińskiego sportu i powód do ogromnej dumy dla całego miasta. W hali sportów walki Zastępca Prezydenta Koszalina Sebastian Tałaj i Marian Tałaj, brązowy medalista olimpijski pogratulowali zawodnikom Gwardii Koszalin znakomitego występu i podziękowali im za sportowe emocje, których dostarczyli swoim kibicom. Podczas eliminacji do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Gdańsku judocy z Koszalina pokazali pełnię swoich umiejętności. Nie mieli sobie równych i sięgnęli po zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej, zdobywając aż 6 złotych medali. Co szczególnie imponujące, wszystkie swoje walki zakończyli przed czasem, potwierdzając dominację na macie i świetne przygotowanie do rywalizacji. Złote medale dla Gwardii Koszalin wywalczyli: Selena Pawłowska, Wiktor Krzymiński, Cyprian Witczak, Martyna Jarosz, Piotr Brzeziński oraz Bartosz Mruczek. Za tym znakomitym wynikiem stoi również praca trenerów Mariana Standowicza i Cezarego Wojniusza, którzy przygotowali zawodników do startu i poprowadzili ich do tego wyjątkowego sukcesu. Cała szóstka wywalczyła awans do finałów, które odbędą się w Łodzi. To historyczny rezultat dla klubu i dowód na to, że Gwardia Koszalin należy dziś do ścisłej czołówki młodzieżowego judo w Polsce.

Port Koszalin? Samorządy same tego nie udźwigną - uważa Sylwia Halama, wójt Gminy Będzino.

eWok, fot. FB/Sylwia Halam, WZP - 16 Kwietnia 2026 godz. 3:05
W debacie o potrzebie budowy „Portu Koszalin” na jeziorze Jamno coraz wyraźniej słychać głosy, że ta inwestycja nie może być traktowana jak lokalna fanaberia, wyborcze hasło czy kolejna samorządowa wizja bez pokrycia. Tym razem głos zabrała Sylwia Halama, wójt gminy Będzino, i powiedziała rzecz ważną, może nawet najważniejszą: projekt wymaga zaangażowania na poziomie rządowym. To nie jest już tylko komentarz do dyskusji. To jest przypomnienie, gdzie kończą się możliwości samorządów, a gdzie powinno zacząć się państwo. Sylwia Halama wskazuje na potencjał inwestycji dla atrakcyjności regionu i gospodarczego ożywienia gmin nadjamneńskich oraz przypomina o konieczności uwzględnienia uwarunkowań środowiskowych, zwłaszcza ochrony ekosystemu jeziora i obszaru tak zwanego Małego Jamna. Rozwój funkcji turystycznych i żeglarskich ma iść w parze z troską o środowisko i jakość życia mieszkańców. I właśnie dlatego ten głos nie jest manifestem entuzjazmu. Jest próbą ustawienia całej debaty na właściwych torach.  Stanowisko Wójta Gminy Będzino w sprawie koncepcji portu na jeziorze Jamno:  TUTAJ     Jest jeszcze jeden istotny wątek. Gmina Będzino nie patrzy na Jamno z dystansu. Każda inwestycja w tym rejonie wpływa na komunikację, środowisko i turystykę także po jej stronie. Od ponad 20 lat odbywają się tam wydarzenia żeglarskie i festyny wodne, więc mówimy o miejscu, które od dawna żyje wodą i turystyką.  Sedno jej wypowiedzi jest więc jasne: port na Jamnie może być wielką szansą, ale tylko wtedy, gdy stanie się projektem naprawdę strategicznym. Nie lokalnym marzeniem. Nie wyborczym sloganem. Tylko poważnym zadaniem, za którym pójdą decyzje, pieniądze i odpowiedzialność. Bez tego „Port Koszalin” zostanie na papierze. Z tym może wreszcie ruszyć z miejsca.

Pięciu chętnych w piątym terminie trzeciego przetargu. Koszalińska spalarnia znowu na rozdrożu

Art, fot. HOCHTIEF/ITPOK w Poznaniu - 15 Kwietnia 2026 godz. 7:38
Kiedy 14 kwietnia o godzinie 8.30 otwierano wreszcie oferty w trzecim przetargu na budowę spalarni odpadów, towarzyszył temu lekki dreszcz emocji. Nie dlatego, że wyścig o miejską inwestycję budzi ekscytację podobną do wyborów Miss Koszalina. Po prostu wielu mieszkańców miało już serdecznie dość odwołanych terminów, rosnących kosztów i formalnych protestów. Słowem, zaduchu biurokracji. Tymczasem życie ze śmieciami to codzienność, której nie da się zawiesić na haczyku. Wiadomości z otwarcia przetargu przyniosły dwie wieści: dobrą i złą. Dobra jest taka, że aż pięć firm złożyło oferty – to więcej niż spodziewali się nawet urzędnicy. Zła wieść? Nawet najtańsza propozycja (301,3 mln zł) przekracza dostępne środki; kolejne rosną do 412 mln zł.     Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej dysponuje dziś 242 mln zł (ponad 70 mln zł to unijna dotacja, 130 mln zł preferencyjnej pożyczki z NFOŚiGW, ok. 40 mln pochodzi z budżetu miasta). Ceny przekraczają szacunki oraz dostępne fundusze PGK, dlatego każdą z ofert będzie trzeba zweryfikować pod kątem zgodności ze specyfikacją i realnej opłacalności. Pod względem finansowym gra toczy się więc o kilkadziesiąt milionów złotych. Droga przez mękę Przypomnijmy, to trzecie już postępowanie w tej sprawie. Dwa poprzednie przetargi zakończyły się bez rozstrzygnięcia, bo proponowane kwoty znacznie przekraczały możliwości miasta. W jednym przypadku cena była ponad dwukrotnie wyższa od szacunków. W trakcie ostatniego postępowania wykonawca Eneris Re‑Energia złożył odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej, zarzucając PGK, że specyfikacja jest tak skonstruowana, iż eliminuje potencjalnych oferentów. Gdy skarga została wycofana, ogłoszono kolejny termin otwarcia ofert, i właśnie ten, piąty z kolei, udało się dotrzymać. Od lutego przesuwano go z 26 lutego na 6, 20 i 27 marca, aż wreszcie na 14 kwietnia – cztery korekty w ciągu dwóch miesięcy.   Do tego dochodzi długie tło historyczne. Plan budowy spalarni pojawił się ponad 15 lat temu, lecz zablokowały go protesty mieszkańców. Dziś świadomość ekologiczna jest większa i sprzeciw słabnie, ale inwestycja wciąż rozbija się o finansowe skały i nieprzychylne prawo. Dlaczego to takie ważne? Koszalińska spalarnia nie jest fanaberią władz. Od 2030 r. Polska musi znacząco ograniczyć składowanie odpadów, a brak regionalnej instalacji do ich termicznego przekształcania utrudni spełnienie unijnych wymogów. Według założeń zakład przy ul. Cegielskiego przerobi 30 tys. ton śmieci rocznie. Niewielu wie, że to, co trafia do pieca, jest tzw. frakcją energetyczną, czyli resztkami które nie nadają się do recyklingu ani kompostowania. Spalarnia ma też wytwarzać ponad 170 tys. GJ ciepła i 11 tys. MWh energii elektrycznej. To sprawia, że odpad staje się paliwem, a miasto uniezależnia się częściowo od zewnętrznych dostawców energii. W czasach rosnących cen to argument wart każdych pieniędzy. Zwolennicy spalarni podkreślają, że urządzenie jest potrzebne całemu regionowi: ma obsłużyć nie tylko Koszalin, ale też Białogard, Kołobrzeg czy Darłowo. Ratusz zapewnia, że nie złoży broni nawet jeśli obecne postępowanie nie przyniesie wyboru wykonawcy. Możliwe są więc różne scenariusze: unieważnienie i kolejny przetarg, wybór jednej z ofert po znalezieniu brakujących funduszy, a nawet zaciągnięcie dodatkowej pożyczki. Między zdrowym rozsądkiem a strachem przed zmianą To wszystko przypomina mi opowieść o chłopie, który chciał zbudować most nad rzeką. Materiały były, miejsce było, potrzeba paląca, ale co rusz ktoś wymyślał, że most powinien być szerszy, węższy, drewniany, stalowy. W końcu rzeka co roku zabierała mu płody z pola. Dziś Koszalin stoi nad podobną rzeką, rzeką rosnących gór śmieci. Wystarczy iskra w postaci przenikliwej decyzji, żeby zacząć je przetwarzać i odzyskiwać z nich energię. Tylko czy znajdzie się odważny wykonawca, który postawi nogę na tym moście? Decyzja o spalarni wymaga odwagi finansowej i politycznej. Nikt nie chce powtórzyć błędu z lat 2000., kiedy projekt zarzucono pod presją protestów. Teraz opóźnienia wynikają głównie z wysokich cen robót i rygorystycznych procedur. To, że w trzecim przetargu wreszcie ktoś się zgłosił, pokazuje jednak, że rynek zaczyna postrzegać inwestycję jako realną. Tylko czy samorząd będzie w stanie dosypać brakujące miliony, aby nie przepadła dotacja i tania pożyczka? Jako mieszkaniec regionu mam nadzieję, że mityczne „później” w końcu zamieni się w konkret „dzisiaj”. Odkładanie budowy może skończyć się tym, że za kilka lat unijne terminy zaskoczą nas w środku śmietniska. Koszalin zasługuje na nowoczesną instalację, która będzie elementem gospodarki obiegu zamkniętego, a nie kulą u nogi. Pytanie tylko, czy znajdzie się wola, by dołożyć brakujące pieniądze i podjąć odważną decyzję. Bo spalarnia jest potrzebna – pozostaje tylko znaleźć sposób, by ją zbudować.

Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina: transport tak, ale nie za cenę chaosu. Koszalin chce porozumienia rzetelnego, a nie doraźnego

Art, fot. archiwum - 14 Kwietnia 2026 godz. 13:01
W sporze o organizację publicznego transportu zbiorowego w regionie koszalińskim coraz mocniej wybrzmiewa jedno zasadnicze pytanie: czy ważniejsze jest szybkie podpisanie dokumentu, czy stworzenie rozwiązania, które będzie bezpieczne, zgodne z prawem i rzeczywiście korzystne dla mieszkańców? Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj stawia sprawę jasno – miasto nie odrzuca współpracy, ale nie chce firmować porozumienia, które w obecnym kształcie budzi poważne zastrzeżenia. List otwarty samorządowców z regionu, apelujących o szybkie decyzje w sprawie przewozów powiatowych, wpisuje się w emocjonalną narrację o oczekiwaniu mieszkańców na autobusy i połączenia. Trudno kwestionować samą potrzebę poprawy komunikacji. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że odpowiedzialność władz samorządowych nie polega wyłącznie na podpisywaniu porozumień pod presją chwili. Odpowiedzialność polega także na tym, by nie wprowadzać rozwiązań, które później mogą okazać się niespójne, wadliwe albo szkodliwe dla funkcjonowania już istniejącego systemu.   I właśnie na to zwraca uwagę Tomasz Sobieraj. Prezydent przypomina, że już w połowie 2025 roku zaproponował w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych szersze porozumienie obejmujące Koszalin i powiat koszaliński. Jego celem miało być stworzenie spójnego systemu transportowego dla całego subregionu. Była to propozycja całościowa, zakładająca myślenie o komunikacji nie w kategoriach pojedynczych linii i doraźnych decyzji, lecz jako o wspólnej polityce transportowej. Ta oferta nie została jednak przyjęta.   Z dzisiejszej perspektywy to argument istotny, bo pokazuje, że prezydent Koszalina nie był przeciwnikiem współpracy. Przeciwnie, proponował rozwiązanie szersze, bardziej systemowe i długofalowe. Obecna inicjatywa starosty, jak podkreśla Sobieraj, ma natomiast charakter jednostronny i nie uwzględnia w wystarczającym stopniu interesów mieszkańców Koszalina. To nie jest drobiazg ani polityczna wymówka. Miasto ma prawo oczekiwać, że wszelkie nowe rozwiązania komunikacyjne będą uwzględniały również jego infrastrukturę, organizację ruchu, politykę taryfową i stabilność komunikacji miejskiej. Prezydent wskazuje też na kolejny ważny aspekt, który w publicznej dyskusji bywa spychany na margines. W styczniu tego roku sześciu lokalnych przewoźników zwróciło się o analizę sytuacji i podjęcie działań zapobiegających ewentualnym naruszeniom zasad równego traktowania potencjalnych dostawców przewozów. Władze miasta nie mogły zignorować tego sygnału. Sprawa została skierowana do Rady Gospodarczej właśnie po to, by dodatkowo ją przeanalizować i wypracować możliwie najlepsze rozwiązania. Dla jednych to kolejny etap procedury. Dla innych, w tym dla prezydenta element zwykłej odpowiedzialności. Samorząd nie może działać tak, jakby formalności były przeszkodą, którą najlepiej ominąć. Jeśli pojawiają się wątpliwości dotyczące równego traktowania przewoźników, legalności przyjętych rozwiązań czy wpływu nowego porozumienia na już istniejący system komunikacji miejskiej, władze miasta mają obowiązek te kwestie sprawdzić. Nie po to, by blokować przedsięwzięcie, lecz po to, by nie doprowadzić do sytuacji, w której szybko podpisany dokument stanie się źródłem jeszcze większych problemów. To zresztą jeden z najmocniejszych punktów stanowiska Tomasza Sobieraja. Prezydent nie mówi: „nie”. Mówi: „nie w obecnym kształcie”. Podkreśla, że dokument budzi poważne wątpliwości formalno-prawne, które uniemożliwiają jego podpisanie, a jednocześnie stwarza ryzyko dla stabilności funkcjonowania komunikacji miejskiej w Koszalinie. Innymi słowy – nie chodzi o samą ideę współpracy z powiatem, ale o to, by współpraca nie odbywała się kosztem miejskiego systemu, który już dziś odpowiada za transport tysięcy mieszkańców. W tej debacie szczególnie ważny jest jeszcze jeden argument, który warto mocno wybrzmieć: brak podpisu ze strony miasta nie blokuje całego przedsięwzięcia. Jak zaznacza prezydent, powiat ma możliwość samodzielnego organizowania przewozów i uruchamiania nowych linii. To oznacza, że spór nie sprowadza się do prostego schematu, w którym Koszalin zatrzymał wszystko, a mieszkańcy stali się zakładnikami jednej decyzji. Sytuacja jest bardziej złożona. Miasto nie chce podpisać dokumentu, który budzi zastrzeżenia, ale jednocześnie nie zamyka drogi do działania po stronie powiatu. To bardzo ważne rozróżnienie, bo pokazuje, że obecny impas nie powinien być interpretowany wyłącznie jako efekt braku dobrej woli Koszalina. Prezydent deklaruje gotowość do dalszego dialogu i wprost zaprasza starostę do wspólnego wypracowania polityki transportowej dla miasta i powiatu. Co więcej, precyzuje, co taka polityka powinna obejmować: zasady kształtowania cen biletów, spójność i wzajemne uzupełnianie się sieci połączeń, reguły korzystania z infrastruktury miejskiej oraz zasady relacji obu samorządów z przewoźnikami. To nie są ogólniki. To katalog konkretnych spraw, bez których nie da się stworzyć dobrze funkcjonującego systemu transportowego. I właśnie tu najmocniej widać różnicę między polityką rozumianą jako szybka reakcja na presję opinii publicznej a polityką rozumianą jako odpowiedzialne projektowanie usług publicznych. Sobieraj zdaje się mówić, że transport publiczny nie może być improwizacją. Musi być oparty na wspólnych zasadach, uczciwy wobec wszystkich uczestników rynku i bezpieczny dla mieszkańców. Oczywiście można powiedzieć, że mieszkańcy potrzebują autobusów już teraz, a nie po kolejnych analizach. To prawda. Tyle że równie prawdziwe jest to, że źle przygotowane porozumienie może przynieść więcej szkód niż pożytku. W komunikacji publicznej prowizorka zwykle szybko mści się na pasażerach: niespójnym rozkładem, konfliktem kompetencyjnym, problemami taryfowymi albo organizacyjnym bałaganem. Dlatego stanowisko prezydenta Koszalina można odczytywać nie jako przejaw uporu, lecz jako próbę zatrzymania procesu, który zbyt łatwo chce się sprowadzić do prostego podpisu pod trudnym dokumentem. Sobieraj nie neguje potrzeby zmian. Domaga się jedynie, by były one przygotowane rzetelnie, bezpiecznie i z myślą o całym systemie, a nie tylko o politycznym efekcie. W sporze o transport w regionie koszalińskim racje nie rozkładają się po jednej stronie. Ale jeśli dziś uwypuklić coś szczególnie mocno, to właśnie to: prezydent Koszalina nie odrzuca współpracy, tylko domaga się, by miała ona sens. A to w samorządzie lokalnym, gdzie skutki błędnych decyzji odczuwają później zwykli mieszkańcy, jest argumentem znacznie poważniejszym, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Porównywarka kurierów, o której zapewne nie wiesz – i ile możesz dzięki niej zaoszczędzić

Artykuł sponsorowany - 13 Kwietnia 2026 godz. 16:19
Wysyłasz paczkę i robisz to tak, jak zawsze – wchodzisz na stronę jednego kuriera, wpisujesz dane, płacisz i czekasz. Szybko, sprawnie, bez zastanowienia. Problem w tym, że tuż obok mogła czekać opcja tańsza o kilka, a czasem kilkadziesiąt złotych. Za każdą paczkę. I nikt ci o tym nie powiedział. To nie jest zarzut pod adresem firm kurierskich. To po prostu efekt tego, jak działa rynek – każdy przewoźnik ma swój cennik, swoje promocje, swoje mocne strony. DPD może być najtańszy przy przesyłkach do punktów odbioru, DHL może wygrać przy paczce za granicę, InPost zaoferuje najlepszą cenę na krajową przesyłkę do paczkomatu, a GLS zaskoczy stawką przy większym gabarycie. Żeby to wszystko porównać, trzeba by otwierać kolejne zakładki, wpisywać te same dane kilka razy i samodzielnie zestawiać wyniki. Mało kto to robi. A szkoda – bo różnice w cenach potrafią być naprawdę odczuwalne, szczególnie przy regularnej wysyłce paczek. Jeden serwis kurierski, wszyscy przewoźnicy Właśnie po to powstały multibrandowe platformy wysyłkowe, które zbierają oferty wielu kurierów w jednym miejscu. Działają na prostej zasadzie: wpisujesz parametry przesyłki – wagę, wymiary, skąd i dokąd – i w kilka sekund widzisz zestawienie stawek od kilkunastu firm kurierskich naraz. Wybierasz tę, która najbardziej ci odpowiada: najtańszą, najszybszą albo od przewoźnika, któremu najbardziej ufasz. Jednym z takich serwisów jest Furgonetka.pl – działająca na polskim rynku od 2010 roku platforma wysyłkowa, która współpracuje z kilkunastoma firmami kurierskimi: m. in. DPD, DHL, UPS, InPost, FedEx, GLS, Pocztex i ORLEN Paczka, a także z operatorami dostaw miejskich – Deligoo. Wszystkie te opcje dostępne są w jednym miejscu, w jednym formularzu, bez konieczności rejestrowania się u każdego kuriera z osobna. Skąd biorą się niższe ceny? To pytanie, które zadaje sobie wiele osób przy pierwszym kontakcie z porównywarką kurierów. Odpowiedź jest prosta: Furgonetka.pl ma podpisane umowy z firmami kurierskimi na bardzo duże wolumeny przesyłek – korzysta z nich łącznie ponad 150 tysięcy firm oraz setki tysięcy klientów indywidualnych. Taki zbiorowy wolumen oznacza realną siłę negocjacyjną, dzięki której serwis uzyskuje stawki niedostępne dla klientów indywidualnych kupujących przesyłki bezpośrednio na stronie kuriera. Innymi słowy: gdy zlecasz wysyłkę przez Furgonetka.pl, korzystasz z cen, które normalnie zarezerwowane są dla bardzo dużych nadawców. Co ważne, korzystanie z serwisu nie wymaga podpisywania żadnych umów ani deklarowania liczby paczek. Płacisz za to, co wysyłasz – ani złotówki więcej, bez abonamentów i bez ukrytych opłat. Jak to wygląda w praktyce? Wyobraź sobie, że sprzedajesz coś na OLX i masz do wysłania paczkę o wymiarach 40x30x20 cm, wadze poniżej 5 kg, adres gdzieś po drugiej stronie Polski. Wchodzisz na Furgonetka.pl, wypełniasz formularz i w kilka sekund widzisz oferty kilkunastu kurierów – z cenami, czasem dostawy i dostępnymi opcjami nadania. Jedna firma proponuje dostawę do drzwi, inna – do automatu paczkowego za kilka złotych mniej, jeszcze inna ma atrakcyjną stawkę na dostawy weekendowe. Wybierasz, płacisz online – BLIK-iem, kartą lub szybkim przelewem – drukujesz etykietę i czekasz na kuriera albo sam zanosisz paczkę do punktu lub automatu. Opcja nadania bez drukowania pozwala pominąć ten krok, jeśli nie masz dostępu do drukarki. Cały proces to kilka minut.  Nie tylko najtaniej – też najwygodniej Cena to nie wszystko. Do dyspozycji jest bezpłatna aplikacja mobilna Furgonetka.pl – dostępna na Androida, iOS – która rozwiązuje jeden z codziennych problemów każdego, kto wysyła dużo paczek: śledzenie przesyłek od różnych kurierów w jednym miejscu.  Zamiast ściągać osobno na aplikację DHL, DPD czy InPostu, otwierasz jedną aplikację, wpisujesz numer przesyłki i widzisz aktualny status – niezależnie od tego, który przewoźnik ją obsługuje. Działa to również dla paczek, które ktoś wysłał do ciebie – wystarczy numer przesyłki. Aplikacja wysyła też powiadomienia push przy zmianie statusu, więc nie musisz samodzielnie sprawdzać, gdzie jest twoja paczka. A nawet udostępnia kody odbioru oraz QR umożliwiające szybki odbiór przesyłki. Wypróbuj aplikację do śledzenia i wysyłania paczek. Zwrot do dowolnego sklepu internetowego – bez szukania adresu Wystarczy podać adres strony internetowej sklepu, do którego chcesz odesłać towar, aby system sam znalazł adres zwrotny – przeszukując regulamin i stronę danego sklepu internetowego. Porównujesz oferty kurierów tak samo jak przy każdej innej paczce i płacisz wyłącznie za koszt wysyłki. Bez szukania adresu w regulaminach, bez dzwonienia na infolinię, bez nerwów. Wypróbuj zwroty do sklepów internetowych od Furgonetka.pl   Kto korzysta – i dlaczego nie tylko mali sprzedawcy Z porównywarki kurierów i serwisu wysyłkowego Furgonetka.pl korzystają zarówno osoby prywatne wysyłające kilka paczek rocznie, jak i duże firmy – i to właśnie ten drugi segment może być zaskakujący. Wielu przedsiębiorców, nawet tych z naprawdę dużą liczbą wysyłek miesięcznie, świadomie rezygnuje z podpisywania stałych umów z pojedynczymi kurierami.  Powód? Elastyczność. Zależność od jednego przewoźnika oznacza brak możliwości szybkiego przejścia na innego, gdy ceny wzrosną, jakość usług spadnie albo pojawi się tańsza oferta sezonowa. Multibrandowy serwis wysyłkowy daje wolność wyboru przy każdej przesyłce. Dla sklepów internetowych – zarówno tych małych, jak i większych – Furgonetka.pl oferuje integracje z popularnymi platformami e-commerce: Shoper, WooCommerce, PrestaShop, Shopify, Allegro, Base czy SkyShop. Dzięki temu zamówienia automatycznie trafiają do panelu wysyłkowego, a obsługa logistyki przestaje być osobnym, czasochłonnym zadaniem. Jeśli prowadzisz sklep online, warto sprawdzić pełną listę dostępnych integracji bezpośrednio na Furgonetka.pl. Czy jest jakiś haczyk? Uczciwa odpowiedź brzmi: nie ma. Rejestracja jest bezpłatna, nie ma abonamentu, a ewentualna marża serwisu jest wliczona w cenę, którą widzisz przy wyborze kuriera. Żadnych niespodzianek na końcu procesu. Jedyna rzecz, o której warto pamiętać: przy wyborze oferty dobrze zwrócić uwagę na porównanie nie tylko ceny, ale też czasu dostawy i dostępnych metod nadania. Najtańsza opcja nie zawsze oznacza najwygodniejszą – zwłaszcza jeśli punkt nadawczy jest po drugiej stronie miasta, a kurier z odbiorem z domu kosztuje tylko kilka złotych więcej. Podsumowując Rynek usług kurierskich w Polsce jest konkurencyjny, a ceny potrafią się różnić między przewoźnikami bardziej, niż większość ludzi zakłada. Multibrandowy serwis kurierski taki jak Furgonetka.pl to narzędzie, które pozwala to wykorzystać – bez nadmiernego wysiłku i bez żadnych zobowiązań. Wystarczy zmienić jeden nawyk: zamiast od razu klikać na stronę „swojego" kuriera, wejść na Furgonetka.pl. Oszczędności sumują się szybciej, niż się spodziewasz.

Świadectwo charakterystyki energetycznej jako obowiązkowy element transakcji

Ala, artykuł sponsorowany - 11 Kwietnia 2026 godz. 8:15
Jeszcze kilka lat temu świadectwo charakterystyki energetycznej było postrzegane jako kolejny, mało istotny dokument w segmencie nieruchomości. Jednak nowelizacja przepisów z kwietnia 2023 roku drastycznie zmieniła zasady gry. Dziś ten dokument jest absolutnie niezbędnym elementem każdej transakcji sprzedaży oraz najmu, a jego brak może generować nie tylko problemy formalne, ale i dotkliwe kary finansowe. Dlaczego świadectwo jest kluczowe przy sprzedaży i wynajmie? Świadectwo charakterystyki energetycznej to dokument, który określa zapotrzebowanie budynku lub jego części na energię niezbędną do zaspokojenia potrzeb związanych z użytkowaniem (ogrzewanie, przygotowanie ciepłej wody, wentylacja, a w budynkach użyteczności publicznej również oświetlenie). Z perspektywy nabywcy lub najemcy jest to bezcenne źródło informacji. Pozwala ono realnie oszacować przyszłe koszty eksploatacji nieruchomości, zanim jeszcze dojdzie do podpisania umowy. W dobie rosnących cen mediów, efektywność energetyczna staje się trzecim – obok ceny i lokalizacji – najważniejszym czynnikiem decyzyjnym na rynku. Nowe obowiązki właścicieli i rola notariusza Zgodnie z aktualnym stanem prawnym, właściciel nieruchomości jest zobowiązany do przekazania świadectwa nabywcy lub najemcy w momencie zawierania umowy. Co istotne: ·       Przy sprzedaży: Notariusz ma obowiązek odnotować w akcie notarialnym fakt przekazania świadectwa. W przypadku jego braku, notariusz musi pouczyć strony o karze grzywny grożącej za niedopełnienie tego obowiązku. ·       Przy najmie: Kopia świadectwa powinna zostać dołączona do umowy najmu (lub okazana najemcy w wersji elektronicznej). ·       W ogłoszeniach: Już na etapie wystawiania oferty w portalach ogłoszeniowych, właściciele powinni podawać kluczowe parametry energetyczne budynku, takie jak wskaźniki EU, EK oraz EP. Kary i konsekwencje braku dokumentu Ustawodawca przewidział surowe sankcje za nieprzestrzeganie nowych przepisów. Brak świadectwa charakterystyki energetycznej podczas zawierania transakcji jest wykroczeniem, za które grozi grzywna w wysokości do 5000 zł. Co więcej, osoba uprawniona do sporządzania świadectw ponosi odpowiedzialność karną za podanie nieprawdziwych danych, co ma gwarantować rzetelność dokumentacji. Warto również pamiętać, że dokument ten musi posiadać unikalny numer nadany w centralnym rejestrze charakterystyki energetycznej budynków. Samodzielnie przygotowane arkusze czy nieoficjalne kalkulacje nie mają mocy prawnej. Profesjonalna dokumentacja to bezpieczna transakcja W dobie zaostrzonych kontroli i rosnącej świadomości ekologicznej, rzetelne przygotowanie dokumentacji technicznej nieruchomości jest podstawą sprawnego procesu sprzedaży. Każdy właściciel nieruchomości powinien zadbać o to, by świadectwo zostało sporządzone przez osobę posiadającą stosowne uprawnienia państwowe. Równie istotne jest, aby proces ten przebiegał szybko i bezbłędnie, szczególnie gdy transakcja jest na finiszu. Jeśli planujesz sprzedaż lub wynajem i potrzebujesz profesjonalnego wsparcia w zakresie audytu lub dokumentacji, warto zaufać ekspertom, którzy doskonale znają aktualne wymogi ministerialne i lokalną specyfikę budownictwa. Podsumowanie Świadectwo charakterystyki energetycznej przestało być pustym wymogiem biurokratycznym, a stało się istotnym narzędziem ochrony interesów uczestników rynku nieruchomości. Dla sprzedającego to sposób na podniesienie atrakcyjności oferty (jeśli budynek jest energooszczędny), a dla kupującego – gwarancja świadomego wyboru. W obecnych realiach prawnych posiadanie aktualnego świadectwa to nie wybór, lecz fundament bezpiecznej i legalnej transakcji.