Koszalin, Poland
wydarzenia

Czy szef Kancelarii Prezydenta może dopuścić osobę bez poświadczenia ABW do tajnych narad?

eWok, fot. FB/Paweł Szefernaker - 17 godzin temu
W styczniu 2026 r. media odnotowały, że w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego (RBN) uczestniczył Sławomir Cenckiewicz – kandydat prezydenta na szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, któremu w lipcu 2024 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego cofnęła poświadczenie bezpieczeństwa. Sprawa trafiła do sądu, a Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z czerwca 2025 r. uchylił decyzje szefa SKW i premiera, lecz strony sporu wniosły skargi do NSA. Kancelaria Premiera wskazywała wówczas, że zgodnie z art. 33 ust. 1 i ust. 7 ustawy o ochronie informacji niejawnych osoba objęta kontrolnym postępowaniem sprawdzającym nie ma dostępu do informacji niejawnych. Mimo to, w lutym 2026 r. Paweł Szefernaker – szef Gabinetu Prezydenta – pozwolił Cenckiewiczowi wziąć udział w RBN. Krytycy pytają, czy miał ku temu podstawy prawne.

Pół wieku kultury w CK105. Jubileusz, który był opowieścią o Koszalinie

Ala, fot. FB/CK 105 Koszalin - 16 godzin temu
Sobotni wieczór miał wyjątkowy charakter:. W sali widowiskowej CK105 odbył się niezwykły koncert jubileuszowy „Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana”, To był czas pełen emocji, wzruszeń i wspomnień. To.był nie tylko koncert, ale także muzyczna opowieść o ludziach, wydarzeniach i momentach, które na przestrzeni pół wieku budowały to miejsce. Widzowie przyszli licznie, uważnie słuchali, reagowali, oddawali artystom energię. Owacje, ciepło, emocje, to wszystko stworzyło atmosferę wspólnego święta. Bo jubileusze bywają różne: czasem oficjalne, czasem „na odhacz”. Ten był prawdziwy. Był spotkaniem ludzi, którzy kulturę współtworzą i tych, którzy od lat ją tu przeżywają. Sercem wieczoru była Orkiestra Jubileuszowa pod batutą Jakuba Szynala. Trudno nie podkreślić tej roli: muzycy nie „odegrali” programu, oni go opowiedzieli. Z pasją i kunsztem przenosili słuchaczy przez dekady, prowadząc nas przez stylistyki, nastroje i skojarzenia, które przypominają o tym, jak zmieniały się czasy, a wraz z nimi brzmienia. Do tego wokaliści specjalni Krzysztof Iwaneczko i Beata Kępa Ich obecność dodała koncertowi nie tylko jakości, ale i charakteru. Głosy, które potrafią poruszyć, kiedy trzeba, i unieść publiczność wtedy, gdy muzyka zaczyna domagać się większej przestrzeni. A przestrzeń była też opowieścią. Koncert poprowadziła Urszula Urzędowska, z wyczuciem i klasą tak, by nie zagadać muzyki, a jednocześnie nadać jej sens, kierunek i ciągłość. Dzięki temu powstała narracja, która działała jak most: między przeszłością, do której wracamy z sentymentem, a przyszłością, którą dopiero dopiszemy.   I właśnie ten „most” był chyba najpiękniejszym symbolem wieczoru. W programie było miejsce na wszystko, co przez lata budowało muzyczne emocje publiczności: rockowe riffy, jazzowe improwizacje, muzykę filmową, aż po taneczny pop. A kiedy do tego dołożono multimedialną scenografię, otrzymaliśmy jubileusz w formie nowoczesnej, dynamicznej i bardzo „dzisiejszej”, a jednocześnie pełnej ukłonu dla historii.   Trudno nie powiedzieć tego wprost: to był jubileusz, który przypomniał, że kultura nie jest dodatkiem do miasta. Jest jego pamięcią, jego głosem i jego spotkaniem. A CK105 przez pół wieku było i jest jednym z miejsc, gdzie ten głos brzmi najpełniej.   Organizatorzy nie zapomnieli także o tych, dzięki którym takie wydarzenia w ogóle mogą się wydarzać: podziękowania powędrowały do artystów, realizatorów, partnerów oraz wszystkich osób pracujących przy organizacji koncertu. To praca często niewidoczna z widowni, a kluczowa, by scena mogła świecić.   Szczególnie ciepłe słowa należą się również Towarzystwu Przyjaciół Dzieci Oddział Okręgowy w Koszalinie za docenienie działalności CK105 na rzecz najmłodszych odbiorców kultury. To ważne wyróżnienie bo przyszłość kultury zaczyna się właśnie tam: od dziecięcej ciekawości, pierwszego koncertu, pierwszego spektaklu, pierwszego „wow”.   Warto też odnotować, że przedsięwzięcie „Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana” zostało dofinansowane kwotą 138 720,00 zł w ramach Inwestycji KPO A.2.5.1 KPO – „Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju”.   Na koniec zostaje zdanie, które po tym wieczorze brzmi wyjątkowo prawdziwie: To był piękny jubileusz. To była wspólna historia. I to jest dopiero początek!  

Autobusy wracają na mapę powiatu. Ta dobra wiadomość natychmiast wywołała awanturę

Wojciech Kukliński, fot. FB/PKS Gryfice - 14 Lutego 2026 godz. 5:07
W powiecie koszalińskim ma powstać kilkadziesiąt nowych połączeń autobusowych. Dla wielu mieszkańców, zwłaszcza z mniejszych miejscowości brzmi to jak spełnienie długo odkładanej obietnicy. W końcu będzie można dojechać do Koszalina do pracy, lekarza, urzędu bez proszenia rodziny, sąsiadów o podwózkę. Projekt dostał solidne paliwo: 1 mln 309 tys. zł dofinansowania od wojewody zachodniopomorskiego z rządowego Funduszu Rozwoju Połączeń Autobusowych. Całość ma kosztować 2,4 mln zł, a brakującą kwotę dołożą gminy: Będzino, Biesiekierz, Manowo, Świeszyno i Sianów. Powiat złożył wniosek w ich imieniu i koordynuje przedsięwzięcie. I tu zaczyna się opowieść, która w lokalnych realiach bywa równie typowa jak rozkład jazdy z napisem „zawieszono”. Nowa sieć ma dać przede wszystkim bezpośrednie połączenia z Koszalinem, a przy okazji przejąć część dowozów szkolnych, co gminom może przynieść realne oszczędności. Na papierze wygląda to jak modelowy przykład „zamazywania” białych plam komunikacyjnych. Tyle że w praktyce, gdy w grę wchodzi publiczne dofinansowanie zawsze pojawia się pytanie: kto na tym zyska, a kto straci. Lokalni przewoźnicy zaczęli protestować. Ich argument jest prosty, emocjonalny, ale też bardzo konkretny: „Dlaczego praca i pieniądze mają odpłynąć z regionu do podmiotu z zewnątrz?” W tle pojawiały się informacje, że usługi miałby realizować PKS Gryfice. Dla części firm działających na miejscu oznaczałoby to nie tylko spadek przychodów, ale nawet zwolnienia i ryzyko upadku. Problem nie w autobusach. Problem w zaufaniu To nie jest spór o to, czy transport publiczny jest potrzebny. Bo jest. I nie trzeba wielkich analiz, żeby zrozumieć mieszkańców takich miejscowości jak Mierzyno w gminie Świeszyno, czy Cewlino w gminie Manowo, którzy od lat mówią wprost: „Nie mamy jak dojechać do Koszalina”. Dla nich autobus to warunek normalnego życia. Spór dotyczy czegoś innego: czy projekt ma być ratunkiem dla wykluczonych, czy narzędziem do przestawienia lokalnego rynku cudzą ręką. Przewoźnicy zarzucają samorządowi brak dialogu i pomijanie ich na starcie. Podkreślają, że działają komercyjnie, więc nie utrzymają kursów, które się nie spinają. Bo nikt im do nich nie dopłaca. To prawda, ale... Dla nich zysk był najważniejszy. Do tej pory na rynku przewozów byli monopolistami. I w pełni korzystali z tej pozycji ustalając m.in. ceny biletów. A przecież mogliby tak skalkulować swoje przychody, by ze względów społecznych utrzymywać linie mniej rentowne. Tak robią np. sklepy sieciowe. W praktyce sieci handlowe często utrzymują placówki przynoszące straty lub balansujące na granicy opłacalności. Powód jest prosty: w modelu sieciowym nie zawsze liczy się wynik jednej lokalizacji. Ważniejsze są cele strategiczne takie jak np. blokowanie konkurencji. Teraz, gdy pojawiają się publiczne pieniądze, nagle „to, co się nie opłacało”, zaczyna się opłacać.  Starosta: „Oni patrzą biznesowo, my patrzymy społecznie” Starosta Tomasz Tesmer odpowiada, że przewoźnicy patrzą na projekt od strony biznesowej, a powiat ma obowiązek patrzeć na wykluczenie komunikacyjne. Pada też pytanie, które brzmi jak wyrzut: skoro wcześniej kursy były nieopłacalne, to co się zmieniło, że teraz przewoźnicy mówią „my też możemy”? Zmieniło się dokładnie to, co zmienia wszystko w takich projektach: pojawiło się finansowanie. I to nie jest żadna hipokryzja rynku, tylko jego naturalna logika. Jeśli państwo dopłaca do kursów, można jeździć szerzej, taniej, częściej, a także tam, gdzie wcześniej było pusto. Senator wchodzi do gry: „Konkurs powinien być zasadą” Do sprawy włączył się senator Stanisław Gawłowski, który w piśmie do starosty pyta o tryb wyłaniania operatora i procedury. W skrócie: konkurs powinien być regułą, a tryb bezpośredni wyjątkiem. To ważny sygnał, bo spór przestaje być tylko „lokalną kłótnią o autobusy”. Zaczyna dotyczyć standardów przejrzystości: jak wybiera się wykonawcę, na jakich zasadach, i czy rynek lokalny ma równe szanse. Ostatecznie starosta zapowiedział, że wykonawcę wyłoni konkurs ofert. To może rozładować część napięcia ale nie zamyka tematu. Prawdziwe pytanie brzmi: jak zrobić to mądrze? Bo komunikacja publiczna to system naczyń połączonych. Jeśli nowe, dotowane kursy wejdą na trasy, które już dziś funkcjonują komercyjnie, może się okazać, że mieszkańcy zyskają, ale lokalne firmy stracą, a rynek przewozowy „zdechnie” tam, gdzie dotacji nie będzie. I wtedy zostaniemy z jednym przewoźnikiem, jedną siatką połączeń i jednym pytaniem: co będzie, gdy skończy się finansowanie albo zmienią się priorytety? Gdy to lokalni przewoźnicy otrzymają dodatkowe kursy, zwiększą swoje zyski i pozostaną dalej na swoich liniach monopolistami.  Autobus jako symbol: wspólne dobro czy polityczny łup? Ten projekt może być sukcesem jeśli będzie oparty na uczciwych zasadach i realnym rozpoznaniu potrzeb. Może też stać się kolejną historią o tym, jak dobra idea została utopiona w braku dialogu, w poczuciu krzywdy i w podejrzeniach o „ustawianie” rynku. Dla mieszkańców liczy się w zasadzie tylko jedno: żeby autobus wreszcie przyjechał. Dla samorządów: żeby publiczne pieniądze wydać mądrze. Dla przewoźników: żeby nie zostać wypchniętym z własnego podwórka. A dla wszystkich razem, żeby w tej historii nie wygrała logika „kto kogo”, tylko logika usługi publicznej, która naprawdę służy ludziom. Bo transport zbiorowy to nie tylko rozkład jazdy. To sprawdzian państwa i samorządu z odpowiedzialności. I sprawdzian lokalnej wspólnoty z tego, czy potrafi się dogadać zanim wyruszy w trasę.

Koszalin wchodzi do świata wyobraźni. W CK105 otwarto wystawę „Ich światy

Ala, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Paweł Kusiak / UM Koszalin - 14 Lutego 2026 godz. 5:04
Koszalin znów pokazuje, że jest miastem, które odważnie staje po stronie sztuki. W Bałtyckiej Galerii Sztuki CK105 odbyło się dziś otwarcie wystawy „Ich światy” – ekspozycji, która nie próbuje przypodobać się wszystkim. Zamiast kompromisów proponuje coś znacznie ciekawszego: pięć odrębnych artystycznych kosmosów zamkniętych w jednej przestrzeni i jedną wspólną ideę – wyobraźnię bez limitu. „Ich światy” to spotkanie pięciu rozpoznawalnych twórców, których języki artystyczne różnią się jak planety w odległych układach, a jednak w galerii zaczynają ze sobą dialog. Na ścianach Bałtyckiej Galerii Sztuki spotykają się zmysłowość Karola Bąka, emocjonalny puls Mai Borowicz, metafizyczne uniwersa Tomasza Alena Kopery, steampunkowa fantazja Jarosława Jaśnikowskiego i bezkompromisowa ekspresja Grzegorza Steca. Wystawę „Ich światy” można oglądać do 15 marca 2026 roku w CK105 – Bałtyckiej Galerii Sztuki.

Polak na podium Grand Masters 2026 na Jamnie. Teraz czas na MŚ i ME w Szwecji

Art za Maciej Frąckiewicz / Flota Polska DN - 13 Lutego 2026 godz. 16:22
Ryszard Mrózek Gliszczyński wywalczył trzecie miejsce w bojerowych regatach DN Grand Masters 2026 w klasie DN, rozegranych w dniach 10–12 lutego na zamarzniętym jeziorze Jamno w pobliżu Mielna. Wydarzenie przyciągnęło 51 żeglarzy z 10 krajów, a polski zawodnik okazał się najlepszym z pięcioosobowej reprezentacji naszego kraju. Teraz przed bojerowcami najważniejsze wyzwanie sezonu: mistrzostwa świata i Europy, które rozpoczną się już w najbliższych dniach w Szwecji. Jamno po raz trzeci gospodarzem międzynarodowej rywalizacji Tegoroczny Grand Masters był kolejnym dowodem na to, że Polska potrafi być areną bojerowych regat na wysokim poziomie. Co więcej, już po raz trzeci żeglarze lodowi z wielu krajów ścigali się właśnie na Jamnie akwen ponownie zapewnił sprzyjające warunki lodowe, dzięki którym możliwe było bezpieczne rozgrywanie wyścigów. Sześć wyścigów i jeden dzień przerwy przez mgłę Grand Masters to impreza przeznaczona dla zawodników, którzy ukończyli 60 lat. Przez trzy dni rywalizacji organizatorzy zdołali przeprowadzić sześć wyścigów we flocie złotej oraz sześć w srebrnej. Jedynym dniem bez startów była środa – nad lodem długo utrzymywała się gęsta mgła, a przy bojerach sama jakość lodu to za mało: równie ważna jest widoczność. Mrózek Gliszczyński liderował, skończył na podium W złotej flocie najlepiej z Polaków wypadł Ryszard Mrózek Gliszczyński (ChKŻ Chojnice). Po pierwszym dniu „latania” był liderem, jednak w kolejnych startach nie udało mu się utrzymać przewagi. Ostatecznie zwyciężył Thomas Huber z Niemiec, a drugie miejsce zajął Szwed Fredrik Lönegren. W złotej flocie ścigali się również Marek Bernat (Olsztyński Klub Żeglarski) – 8. miejsce, Paweł Matejak (YKP Warszawa) – 20. miejsce. W srebrnej flocie Jerzy Henke (MKŻ Mikołajki) – 5. miejsce, Janusz Marek Taber (YKP Warszawa) – 19. miejsce. Pierwszą trójkę srebrnej floty stworzyli: Jean-Claude Vuithier (Szwajcaria), Dirk Meyer (Niemcy) oraz Pierre Bachelin (Szwajcaria). – Warunki lodowe były naprawdę bardzo dobre, ale deszcz w połączeniu z mgłą uniemożliwiły latanie podczas drugiego dnia naszej imprezy. Do bezpiecznego ścigania potrzebna jest także dobra widoczność, a tej zabrakło. Pomimo tego uważam zawody za naprawdę udane, ponieważ odbyło się sześć wyścigów, które zapewniły nam dobrą zabawę, a swoją piątą lokatę uważam za satysfakcjonującą – podkreślił Jerzy Henke.   Ostatni sprawdzian przed MŚ i ME. Polska traci gospodarstwo – regaty przeniesione do Szwecji Regaty na Jamnie były zarazem ostatnim testem formy przed najważniejszymi imprezami sezonu – mistrzostwami świata i Europy w klasie DN. Zawody zaplanowano od 14 do 21 lutego, jedna impreza po drugiej. Jeszcze niedawno wydawało się, że również te mistrzostwa odbędą się w Polsce – na Jamnie lub innym krajowym akwenie. Jednak po analizie warunków i prognoz organizatorzy – Flota Polska DN oraz IDNIYRA Europe – zdecydowali o przeniesieniu rywalizacji do Szwecji, w okolice Uppsali.   – Niestety areną zmagań najlepszych żeglarzy lodowych na świecie oraz na Starym Kontynencie nie będzie żadne polskie jezioro. Prognozy pogody zapowiadają zbyt niepewne warunki w naszym kraju. Mogłyby one znacznie utrudnić przeprowadzenie wystarczającej liczby wyścigów, a chcemy, żeby było ich jak najwięcej, aby końcowe wyniki jak najlepiej oddały formę i poziom zawodników – zaznaczył Henke.   Koszalin i Mielno w centrum zimowego żeglarstwa Choć mistrzostwa przeniesiono za granicę, Jamno ponownie pokazało, że ma potencjał, by być zimową wizytówką sportów lodowych. A podium Polaka w międzynarodowej stawce jest sygnałem, że biało-czerwoni wciąż liczą się w bojerowej elicie – teraz pozostaje trzymać kciuki za równie mocny wynik podczas MŚ i ME w Szwecji.  

Walentynkowe dekoracje przed koszalińskim ratuszem. Zaproszenie na romantyczny spacer i zdjęcia

Ala za Anna Makarewicz Rzecznik prasowy - 13 Lutego 2026 godz. 13:18
Przed koszalińskim ratuszem pojawiły się dwie nowe, walentynkowe dekoracje, które już przyciągają uwagę mieszkańców i gości odwiedzających centrum miasta. To idealna okazja, by wybrać się na krótki, romantyczny spacer i zrobić pamiątkowe zdjęcie w wyjątkowej scenerii. Pierwszą z instalacji jest kwiecista ramka, stworzona z myślą o zdjęciach – zarówno tych we dwoje, jak i rodzinnych czy przyjacielskich. Drugą dekoracją jest księżyc w formie siedziska, który stanowi nie tylko efektowny element wizualny, ale też wygodne miejsce do krótkiego odpoczynku i kolejnego kadru do albumu. W imieniu Prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja serdecznie zapraszamy mieszkańców oraz gości do skorzystania z walentynkowej aranżacji, zatrzymania się na chwilę i uwiecznienia wspólnych momentów. Dekoracje będą dostępne do 4 marca br. – warto więc zaplanować wizytę i skorzystać z okazji, zanim znikną z przestrzeni miejskiej. Koszalin zaprasza – niech ten spacer będzie pełen uśmiechu i dobrych emocji.  

Sensacyjne odkrycie pod ul. Zwycięstwa. Odkopano poniemieckie przejście i fragment mostu nad Dzierżęcinką

Art, fot. FB/Piotr Sklenarski - 12 Lutego 2026 godz. 13:11
Remont i przebudowa ul. Zwycięstwa w Koszalinie przyniosły odkrycie, które dla jednych jest sensacją, a dla innych potwierdzeniem od dawna powtarzanych przypuszczeń. Podczas prac w rejonie mostu nad rzeką Dzierżęcinką, na wysokości CK105, drogowcy natrafili na betonową konstrukcję, poniemieckie przejście dla pieszych oraz jak informuje Piotr Sklenarski, miłośnik historii miasta zachowany w bardzo dobrym stanie fragment dawnego mostu. O znalezisku Sklenerski poinformował na swoim fejsbukowym koncie, na którym napisał m.in. "Odkopano zachowaną w doskonałym stanie część poniemieckiego mostu na Dzierżęcinką. Korytarz który onegdaj znajdował się nad rzeką, a został przerobiony na schron przeciwlotniczy. Czyli to o czym dyskutowaliśmy i ustalaliśmy ze śp. Maciejem Spruttą potwierdziło się. Stan zachowania idealny. Prawdopodobnie dolna część mostu, którą przepływała rzeka zachowała się też w całości. Takie znaleziska to ewenement na skalę kraju. Apel do władz i wykonawców prac: Zachowajcie dobro historyczne naszego miasta dla przyszłych pokoleń".   Odkrycie podczas remontu mostu Znaleziony obiekt został odsłonięty podczas prac przy remoncie mostu nad Dzierżęcinką. To element większej inwestycji, czyli przebudowy ul. Zwycięstwa w śródmieściu Koszalina. Wykonawcą robót jest firma Domar, działająca na zlecenie miasta. W przypadku samego mostu pracuje również podwykonawca. Konstrukcję odkryto po zachodniej stronie dotychczasowego przejścia. To betonowy korytarz, zasypany i niewidoczny od dekad, zachował się w zaskakująco dobrym stanie. Na miejsce wezwano konserwatora zabytków, pojawili się także przedstawiciele wykonawcy oraz urzędu. Wśród znawców historii Koszalina krążą dwie główne interpretacje dotyczące tego, dlaczego obiekt po wojnie zniknął z miejskiego krajobrazu.Pierwsza mówi o ówczesnym nastawieniu do „poniemieckiej” infrastruktury. Według tej wersji zamiast odnowienia przejścia i wykorzystania go w nowym układzie miasta, zdecydowano się je po prostu zasypać i poprowadzić ruch pieszy inaczej. Druga interpretacja jest bardziej praktyczna: obiekt mógł funkcjonować do czasu ukończenia nowego mostu, a następnie został zasypany, bo okazał się za wąski w realiach przebudowywanej i poszerzanej ul. Zwycięstwa.   WKZ reaguje: inwentaryzacja i zabezpieczenie Z przekazanych informacji wynika, że konserwator zabytków wstępnie zdecydował o szczegółowej inwentaryzacji obiektu, zabezpieczeniu wejścia od góry, a następnie jego zasypaniu. To rozwiązanie ma ograniczyć wpływ odkrycia na harmonogram prac, zwłaszcza że remont mostu ma zakończyć się w najbliższych miesiącach, a cała modernizacja ulicy jest inwestycją rozpisaną na dłuższy czas. Apel o zachowanie „dobra historycznego” Odkrycie natychmiast rozbudziło emocje wśród mieszkańców interesujących się historią miasta. Sklenerski apeluje, by nie potraktować konstrukcji jedynie jako przeszkody budowlanej, ale jako unikalnego śladu dawnego Koszalina. To właśnie ten element rozpala dziś dyskusję: czy obiekt powinien zostać udostępniony choćby w formie dokumentacji, ekspozycji, tablicy informacyjnej, a może zabezpieczonego „okna” archeologicznego? Bo jeśli rzeczywiście zachował się w „idealnym stanie”, jak mówią świadkowie, to Koszalin zyskałby wyjątkową opowieść o swoim podziemnym dziedzictwie, odkrytą przypadkiem, w trakcie robót drogowych. Jedno jest pewne: remont ul. Zwycięstwa odsłonił nie tylko beton i zbrojenia, ale też fragment historii, który przez lata pozostawał dosłownie pod stopami przechodniów.  

Bałtyk „odpływa” na naszych oczach. Rekordowo niski poziom wody to nie susza – to wiatr, który wypompował morze

Ala, fot. Art - 12 Lutego 2026 godz. 11:20
Morze Bałtyckie przeżywa w tej chwili coś, co jeszcze niedawno brzmiałoby jak alarmistyczny nagłówek: rekordowo niski poziom wody. I choć odruchowo szukamy winy w „braku opadów”, „wysychaniu rzek” czy „kolejnej suszy”, naukowcy wskazują na bardziej nieintuicyjny sprawca: długotrwałe wiatry ze wschodu, które od początku stycznia wypychają wodę przez Cieśniny Duńskie w stronę Morza Północnego. Morze jak wanna, z której wyciągnięto korek  To zjawisko znane oceanografom jako „wind set-down”: wiatr ustawicznie „przesuwa” masę wody w jednym kierunku, aż poziom w basenie spada. Bałtyk, półzamknięty i połączony z oceanem wąskimi „gardłami”  jest na takie sytuacje wyjątkowo podatny. Kiedy wiatr wieje tygodniami z tej samej strony, morze zaczyna zachowywać się jak układ naczyń połączonych, w którym jedna część traci wodę, bo druga ją „odbiera”. W liczbach wygląda to niemal niewiarygodnie: średni poziom wody spadł o ok. 67 cm poniżej normy, co ma być najniższym wynikiem od 1886 roku, czyli od początku regularnych pomiarów. W całym basenie Bałtyku „brakuje” około 275 km³ wody (275 miliardów ton). Niska woda potrafi cieszyć spacerowiczów, bo odsłania fragmenty brzegu zwykle ukryte pod falą. Ale dla gospodarki i przyrody to już mniej pocztówkowy temat. Gdy poziom morza spada, spada też „zapas” głębokości na torach wodnych. Dla jednostek o większym zanurzeniu każdy centymetr ma znaczenie: rośnie ryzyko ograniczeń, opóźnień, konieczności zmian w logistyce. Bałtyk od lat zmaga się z problemem niedotlenienia głębin (hypoksji). Rekordowo niski stan wody nie jest sam w sobie „winowajcą” tego kryzysu, ale może go pogłębiać poprzez zmianę wymiany wód, cyrkulacji i warunków fizycznych w basenie. Niżówce często towarzyszy zimna, stabilna pogoda. Płytsza, bardziej wychłodzona warstwa przybrzeżna łatwiej łapie lód, a na plażach mogą pojawiać się charakterystyczne formy lodowe (np. torosy).   Paradoks: to może być też „okno szansy” Wśród badaczy pojawia się ostrożna nadzieja, że jeśli układ baryczny się odwróci (a więc wiatry zaczną sprzyjać napływowi), Bałtyk może dostać zasilenie chłodniejszą, bardziej słoną i natlenioną wodą z Morza Północnego. Taki „wlew” bywa korzystny dla warunków tlenowych w głębinach, choć zwykle jest to efekt czasowy, a nie trwałe rozwiązanie problemów morza. Podobne „niżówki” notowano już wcześniej, m.in. w 1980, 2010, 2014 i 2018 roku. Jednak obecny epizod wyróżnia się skalą i rekordami pomiarowymi. Bałtyk przypomina, że pogoda to nie „tło”, tylko siła sprawcza W debacie o środowisku często mówimy o wielkich procesach i dalekich perspektywach. Tymczasem rekordowo niski poziom wody jest przykładem zjawiska, które działa tu i teraz, wprost na porty, przyrodę i codzienne funkcjonowanie wybrzeża. To lekcja pokory: atmosfera potrafi przestawiać całe morze, a Bałtyk jest systemem wrażliwym jak instrument. I jeszcze jedno: to zjawisko nie powinno nas skłaniać ani do paniki, ani do wzruszenia ramion. Raczej do uważności. Bo jeśli wiatr potrafi „wypompować” Bałtyk na rekordową skalę, to znaczy, że żyjemy w rzeczywistości, w której ekstremy nie są już ciekawostką, tylko elementem nowej normalności.  

„Podróżujemy po Europie!” Koszalin zaprasza na plenerową wystawę o La Défense i konkurs „Zaprojektuj nasze miasto”

Ala, fot. FB/Park Wodny Koszalin - 12 Lutego 2026 godz. 2:51
Koszalin na kilkanaście dni zamienia się w otwartą salę edukacyjną pod chmurką. Na ogrodzeniu Parku Wodnego można oglądać wielkoformatową, plenerową i edukacyjną wystawę fotografii poświęconą architekturze współczesnej i dziełom sztuki z podparyskiej dzielnicy La Défense. Ekspozycja jest dostępna do 19 lutego 2026 roku i stanowi zaproszenie do symbolicznej podróży po Europie – z Koszalina prosto do futurystycznego centrum biznesowego Francji. Kurator wystawy, Joanna Szefer – historyk sztuki – podkreśla, że projekt ma przede wszystkim charakter edukacyjny i inspiracyjny. Wydarzenie dedykowane jest szczególnie młodzieży: uczniom szkół średnich, ale także podstawowych. Organizatorzy liczą, że kontakt z nowoczesną architekturą, urbanistyką i sztuką w przestrzeni publicznej stanie się dla młodych odbiorców dodatkową motywacją do rozwijania zainteresowań związanych ze sztukami pięknymi, architekturą, językami obcymi czy podróżami. Około 100 zdjęć na 43 planszach Ekspozycja prezentuje około 100 fotografii La Défense umieszczonych na ok. 43 planszach w formacie 120 x 180 cm. To przegląd nowoczesnego, XXI-wiecznego centrum, smukłych oryginalnych wieżowców, realizacji wykorzystujących aluminium, stal, szkło i tworzywa sztuczne, a także przykładów zastosowania najnowszych technologii w architekturze. Wystawa przypomina, że La Défense – dzielnica zlokalizowana w departamencie Hauts-de-Seine w 2026 roku obchodzi 68-lecie. To jedno z największych centrów biznesowych w Europie, które pełni również funkcje handlowe, mieszkalne, wystawiennicze i rozrywkowe. Na jej terenie znajdują się parki i skwery, fontanny o artystycznych formach oraz liczne kawiarnie i restauracje. Skąd nazwa La Défense i dlaczego to „muzeum pod gołym niebem”? Nazwa dzielnicy nawiązuje do rzeźby „La Défense de Paris” (Obrona Paryża) autorstwa Louisa-Ernesta Barriasa, zainaugurowanej w 1883 roku, upamiętniającej żołnierzy walczących w wojnie francusko-pruskiej. La Défense bywa też nazywana muzeum pod gołym niebem – przestrzeń publiczna została tam wypełniona dziełami sztuki, które z czasem stały się integralną częścią pejzażu urbanistycznego. Wśród najbardziej rozpoznawalnych wymieniane są m.in. „Pająk” Alexandra Caldera, „Kciuk” Césara czy „Podwójny totem” Joana Miró. W dzielnicy obecne są także prace artystów związanych z Polską, m.in. rzeźby Igora Mitoraja, Piotra Kowalskiego, Adamczewskiej oraz Selingera. Wielki Łuk i ikony nowoczesnej urbanistyki Jednym z najsłynniejszych obiektów La Défense pozostaje La Grande Arche (Wielki Łuk) z 1989 roku monumentalna budowla stojąca na przedłużeniu Paryskiej Osi Historycznej, prowadzącej od Luwru przez Łuk Triumfalny. Wystawa przybliża również urbanistyczną ideę dzielnicy, m.in. rozdzielenie poziomu komunikacji pieszej i samochodowej, które stało się jednym z jej znaków rozpoznawczych. Na planszach pojawiają się przykłady ważnych realizacji architektonicznych, takich jak m.in. CNIT (1958) czy kolejne wieże biurowe, a także najwyższy wieżowiec – First (231 m, 56 kondygnacji), zbudowany w 1974 roku i ponownie otwarty po przebudowie w 2011 roku. Wśród nowszych przykładów wskazywana jest także zrealizowana w 2020 roku Saint-Gobain Tower (165 m) przeszklona bryła porównywana do „kryształów” wychwytujących i rozpraszających światło. Jej projekt podkreśla trend zrównoważonego budownictwa i energooszczędności, potwierdzany certyfikatami środowiskowymi. Konkurs dla młodzieży: „Zaprojektuj nasze miasto” Wystawie towarzyszy konkurs plastyczno-przestrzenny „Zaprojektuj nasze miasto”, organizowany przez Pałac Młodzieży w Koszalinie. Jest skierowany do uczniów szkół podstawowych i średnich. Prace można nadsyłać do 31 marca 2026 roku, a regulamin dostępny jest na stronie: www.pm.koszalin.pl. Wspólny projekt wielu instytucji Wydarzenie zostało zorganizowane dzięki współpracy i wsparciu wielu partnerów: Urzędu Miejskiego w Koszalinie, Zarządu Obiektów Sportowych, Pałacu Młodzieży, Koszalińskiej Biblioteki Publicznej im. Joachima Lelewela, Zespołu Szkół nr 7 im. Bronisława Bukowskiego, Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. W. Hasiora, koszalińskiego oddziału PTTK, a także firm i instytucji wspierających organizację przedsięwzięcia. Organizatorzy podkreślają, że wystawa – wcześniej prezentowana m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie czy Gdańsku – ma być nie tylko estetyczną atrakcją, lecz także punktem wyjścia do rozmowy o tym, jak mogą rozwijać się współczesne miasta. Koszalińska odsłona ma zachęcić mieszkańców do spojrzenia na urbanistykę i architekturę jak na opowieść o przyszłości takiej, którą można współtworzyć.

10 lat Filmoniady: jubileusz zaczyna się w mieście. Gra miejska pełna wspomnień i seans „Proszę słonia!”

ekoszalin POLECA Ala za CK 105 Koszalin - 11 Lutego 2026 godz. 2:17
Filmoniada wchodzi w swoją jubileuszową, 10. edycję – i zaczyna świętowanie w najlepszy możliwy sposób: wspólnie, radośnie i w ruchu. Pierwszym wydarzeniem tegorocznej odsłony festiwalu będzie gra miejska, która zabierze uczestników w sentymentalną, ale bardzo wesołą podróż przez dziewięć poprzednich edycji. To propozycja dla rodzin, uczniów i wszystkich tych, którzy lubią połączyć zabawę z nutą filmowych wspomnień. W sobotę 14 marca 2026 r. uczestnicy spotkają się, by w przyjaznej atmosferze spędzić przedpołudnie, rozwiązywać zadania w przestrzeni miasta, rywalizować drużynowo (na luzie!) i przypomnieć sobie filmoniadowe hity. Organizatorzy zapowiadają, że nie zabraknie wyzwań dla małych i dużych, a gra ma być przede wszystkim okazją do wspólnego czasu i dobrej energii. Wyzwania w mieście i filmowe zwieńczenie Gra miejska potrwa około 2 godziny i będzie rozgrywana w formie drużynowej. Po zakończeniu rywalizacji uczestnicy przeniosą się już do kina – bo po aktywnym przedpołudniu przychodzi czas na klasykę. Zaplanowany seans filmu „Proszę słonia!” będzie oficjalnym filmowym otwarciem jubileuszowego świętowania i symbolicznym zaproszeniem do kolejnych wydarzeń festiwalu. Kto może zagrać? W grze mogą wziąć udział: uczestnicy od 7. roku życia, uczniowie z rodzicami lub opiekunami, drużyny rodzinne liczące maksymalnie 4 osoby, w każdej drużynie musi znaleźć się co najmniej jedna osoba dorosła. To sprawia, że wydarzenie ma charakter międzypokoleniowy – i dokładnie o to chodzi w jubileuszu: by łączyć ludzi wspólną zabawą i kulturą. Zapisy obowiązkowe – liczba miejsc ograniczona Udział w grze wymaga wcześniejszej rejestracji. Zapisy trwają do 2 marca 2026 r. i przyjmowane są wyłącznie mailowo pod adresem: zapisy@ck105.koszalin.pl. W zgłoszeniu należy podać: imię i nazwisko osoby dorosłej – lidera drużyny oraz numer telefonu, liczbę osób w drużynie, (opcjonalnie) nazwę drużyny. Organizatorzy podkreślają, że liczba miejsc jest ograniczona, więc warto nie zwlekać. Na uczestników i zwycięzców czekają nagrody i upominki – bo jubileusz zobowiązuje. Najważniejsze informacje organizacyjne 14.03.2026 r. (sobota)  Start: godz. 10:00 Miejsce startu: Kino Kryterium  Czas gry: ok. 2 godziny Po grze: seans „Proszę słonia!” Regulamin gry miejskiej dostępny jest na stronie CK105 -  TUTAJ Jubileusz Filmoniady zapowiada się jak spotkanie starych znajomych – z uśmiechem, wspomnieniami i filmem w tle. Warto zebrać drużynę, odkurzyć filmoniadowe hity i świętować razem 10 lat Filmoniady.

Kiedyś Było Niebo: rock, który zamienia „Chaos” w wspólne przeżycie

Ala za CK 105 Koszalin - 9 Lutego 2026 godz. 9:03
W Koszalinie dzieją się rzeczy, które nie potrzebują wielkich sloganów ani fajerwerków, żeby zostawić po sobie ślad. Czasem wystarczy zespół, kilka gitar, mocny tekst i wieczór, po którym człowiek wraca do domu z poczuciem, że znów przypomniał sobie, po co w ogóle są koncerty. „Kiedyś było niebo” robi dokładnie to: łączy energię grania „tu i teraz” z emocją, która wybrzmiewa jeszcze długo po ostatnim bisie. 27 lutego 2026 roku w Clubie 105 zespół zagra koncert premierowy minialbumu „Chaos za spokój”, materiału, który nie udaje, że życie jest proste, ale też nie wpycha słuchacza w czarną dziurę bez wyjścia. To raczej opowieść o napięciu: o tym, że spokój czasem trzeba sobie wywalczyć, a chaos bywa ceną, jaką płacimy za zmianę. Koncert, który ma sens. Bo jest o czym i po co Premiera minialbumu to nie jest kolejny „event” do odhaczenia. To moment, w którym zespół staje przed publicznością z gotową historią: sześć utworów nagranych w studiach w Koszalinie i Warszawie, zmiksowanych przez Jacka Miłaszewskiego, wydanych najpierw fizycznie, a następnie stopniowo wypuszczanych do streamingu (po singlu co miesiąc). Taka konsekwencja mówi sporo: tu nie chodzi o jednorazowy strzał, tylko o budowanie własnego brzmienia i własnej relacji z odbiorcą. A jeśli ktoś potrzebuje potwierdzenia, że ta relacja działa „Kiedyś było niebo” zdobyli Nagrodę Publiczności 44. Festiwalu Generacja ’25. Publiczność nie głosuje z grzeczności. Publiczność głosuje wtedy, kiedy czuje, że na scenie jest prawda. Energetycznie, ale nie na jedną nutę Zespół zapowiada wieczór, w którym będzie i moc, i oddech: pełne gitarowe uderzenie, ale też spokojniejsze, bardziej refleksyjne momenty. To ważne, bo najlepsze koncerty rockowe nie polegają dziś na jednostajnym hałasie. Polegają na dynamice – na tym, że raz podnosisz głowę, a raz nagle robi się cicho i wszystko zaczyna znaczyć więcej. W repertuarze: cały minialbum „Chaos za spokój” oraz dodatkowe utwory z dotychczasowej twórczości. Czyli nie tylko „premiera”, ale szerszy obraz tego, kim ten zespół już jest i dokąd zmierza. Kto stoi za brzmieniem „Kiedyś było niebo” powstało pod koniec 2023 roku założone przez doświadczonych muzyków z regionu. Skład robi wrażenie nie liczbą, tylko potencjałem: Mariusz Puszczewicz – wokal Adrian Rozenkiewicz – gitara, pad Emil Bajer – gitara Michał Goldfarb – gitara Rafał Zieliński – bas Marcin Stachowski – perkusja Trzy gitary? To nie jest przypadek. To zaproszenie do ściany dźwięku, do przestrzeni, do warstw, które mogą być ostre jak brzytwa albo miękkie jak wspomnienie. A kiedy do tego dochodzi pad, robi się miejsce na barwy, które wykraczają poza klasyczne rockowe schematy. Teledysk i gość, którego się nie spodziewasz W historii zespołu już teraz jest detal, który brzmi jak mały twist scenariusza: teledysk z nietypowym gościnnym udziałem Magdy Gessler. Takie rzeczy zwykle nie biorą się z przypadku, raczej z pomysłu, odwagi i dystansu. A to trio w muzyce działa jak dobrze naoliwiona maszyna: robi zainteresowanie, ale nie przykrywa sensu. Informacje organizacyjne 27.02.2026 r. (piątek) Club 105, CK 105, Koszalin, ul. Zwycięstwa 105 19:30 – otwarcie 20:00 – start koncertu Bilety 38 zł – przedsprzedaż i w dniu koncertu: bilety.ck105.koszalin.pl , kupbilecik.pl oraz kasy CK 105 34 zł – przedsprzedaż i w dniu koncertu dla posiadaczy Karty Mieszkańca: dostępne wyłącznie w systemie biletowym CK 105 Jeśli Koszalin ma swoją muzyczną opowieść, to takie wieczory są jej kolejnym rozdziałem. A „Chaos za spokój” brzmi jak tytuł, który każdy w pewnym momencie życia rozumie aż za dobrze. W Clubie 105 będzie można to przeżyć wspólnie – głośno, prawdziwie i bez udawania.