Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
27 Lipca 2022 godz. 3:28
Ala za GDDkiA
 

GDDKiA: Drogi S11 i S6 w budowie

W III kwartale tego roku planowane jest podpisanie umów na realizację odcinków S6 Koszalin-Słupsk o długości 46 km. Wykonawcy będą musieli jeszcze przygotować projekty wykonawcze, ale decyzje ZRID są już uzyskane i w tym roku pierwsze, wstępne prace będą mogły już się rozpocząć. S11 Koszalin Bobolice - trwa budowa 48 km nowej drogi Droga S11 połączy w przyszłości Kołobrzeg i Koszalin z Poznaniem i dalej aglomeracją górnośląską. Na terenie Pomorza Zachodniego realizacja tej trasy jest już dość zaawansowana, w ostatnich latach została oddana obwodnica Szczecinka i odcinek wspólny z S6 i S11 od Kołobrzegu do Koszalina.   W lutym i marcu 2020 roku GDDKiA podpisała umowy na zaprojektowanie i budowę trzech odcinków S11 między Koszalinem i Bobolicami, o łącznej długości 48 km i wartości 1,5 miliarda złotych. Wykonawcy zrealizowali prace projektowe zgodnie z terminami kontraktowymi, co pozwoliło w połowie ubiegłego roku uzyskać decyzję o  o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID).   Dzięki temu w lipcu ubiegłego roku ruszyły roboty budowlane na wszystkich trzech odcinkach. Obecnie na całej inwestycji trwają intensywne prace budowlane prowadzone przez ponad 1000 pracowników przy użyciu 500 jednostek sprzętu. Powstają obiekty mosty i wiadukty, dla większości z nich prace konstrukcyjne są już mocno zaawansowane. Postępują też prace drogowe, na odcinku Koszalin-Zegrze Pomorskie wykonano już 7 km warstw bitumicznych na obu jezdniach, natomiast na odcinku Zegrze Pomorskie - Kłanino 11 km. Inwestycja obejmuję budowę m.in. pięciu węzłów drogowych i dwóch par Miejsc Obsługi Podróżnych Dargiń Północ i Południe oraz Niekłonice Zachód i Wschód oraz Obwód Utrzymania Drogi Bobolice. Zakończenie inwestycji planowane jest na drugą połowę 2023 r.   Dokończenie obwodnicy Koszalina i SianowaW sierpniu ubiegłego roku ruszyły prace przy dokończeniu obwodnicy Koszalina i Sianowa w ciągu drogi ekspresowej S6. Na odcinku o długości 7,9 km pomiędzy węzłem Koszalin Wschód i Sianowem wystąpiły odmienne od wcześniej stwierdzonych warunki geologiczne, co wymusiło zmiany w projekcie drogi. Obecnie na inwestycji wykonywane są prace związane ze wzmocnieniem podłoża, trwają również pozostałe prace drogowe. Wykonywane są obiekty mostowe, w tym posadowienie podpór estakady na przecięciu S6 z linią kolejową. Powstaje również nowy węzeł Sianów Zachód. W drugiej połowie przyszłego roku inwestycja powinna zostać zakończona. Sieć dróg krajowych ciągle się rozwija, co jest związane z sukcesywną realizacją rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych. Naszym celem jest powstanie pełnego układu autostrad i dróg ekspresowych zgodnie z rozporządzeniem określającym docelowy układ dróg oraz niezbędnych obwodnic. Docelowo w województwie ma być około 650 km dróg ekspresowych i autostrad. Obecnie mamy 325 km takich dróg, także jesteśmy na półmetku realizacji tego celu. W budowie mamy teraz odcinki dróg S3, S6 i S11 o łącznej długości 89 km. W ciągu najbliższych 2 lat planowane jest zakończenie tych inwestycji. Kolejne 46 km drogi S6 Koszalin-Słupsk jest w przetargu. W realizacji są również obwodnice o łącznej długości 14 km oraz tunel w Świnoujściu, którego inwestorem zastępczym jest GDDKiA.  
18 Lipca 2022 godz. 5:30
Ala z mat. inf.
 

Dlaczego borówki są ulubionym owocem dietetyków?

Według sondaży opinii publicznej, ulubionym owocem Polaków są truskawki. Tymczasem, rodzimi specjaliści ds. żywienia za najlepszy owoc uważają borówki! Dowiedz się dlaczego. Borówka, zwana też borówką amerykańską albo borówką wysoką, to owoc, w produkcji i eksporcie którego Polska stała się w ostatnich latach potentatem nie tylko na skalę europejską, lecz również światową. Coraz większa popularność tego owocu i szybko rosnący nań popyt nie są jednak dziełem przypadku. Biorą się przede wszystkim stąd, że borówki są zaliczane przez dietetyków i lekarzy do tzw. kategorii superżywności (superfood)- z uwagi na wyjątkowe walory odżywcze i zdrowotne.  W tym kontekście warto wspomnieć m.in., że borówka zdobyła tytuł „Najlepszego owocu świata 2020 według dietetyków” - w branżowym, sześcioetapowym plebiscycie, zorganizowanym przez największy w Polsce portal dla zawodowych dietetyków - Dietetycy.org.pl. W konkursie tym specjaliści ds. żywienia oceniali w sumie 48 różnych gatunków owoców.Tymczasem, według „Narodowych badań konsumpcji warzyw i owoców”, czyli badań sondażowych realizowanych w naszym kraju przez firmę Kantar, ulubionym owocem polskich konsumentów jest inny przedstawiciel owoców jagodowych – a konkretnie truskawka. Borówki z roku na rok umacniają jednak swoją pozycję w tym rankingu i należą już do pierwszej dziesiątki - obok jabłek, malin, czereśni, śliwek, gruszek czy bananów.  Dlaczego warto jeść borówki  „Borówki zapracowały na miano superowocu. Są nieocenione w zapobieganiu miażdżycy, cukrzycy, otyłości czy zespołowi metabolicznemu. Spowalniają procesy starzenia komórek, w tym mózgowych, działają przeciwwolnorodnikowo i ochronnie na struktury DNA. Są produktem niskoenergetycznym o wysokiej gęstości odżywczej, bogatym w aktywne związki o działaniu prozdrowotnym, wielokrotnie wykazanym w badaniach naukowych” – podsumowuje dr Justyna Bylinowska, dietetyk i redaktor naczelna portalu Dietetycy.org.pl. Wyjątkowe walory żywieniowe i zdrowotne borówek potwierdzają liczne badania naukowe, a także publikacje i rekomendacje wielu uznanych instytucji zajmujących się żywieniem i zdrowiem publicznym z całego świata. „Borówki, bogate w prozdrowotne związki roślinne, mogą poprawić zdrowie mózgu, oczu i serca, a także zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka. Spożywaj je regularnie” – zaleca Amerykański Instytut Badań nad Rakiem (American Institute for Cancer Research - AICR).Również renomowana Mayo Clinic gorąco namawia wszystkich do konsumpcji borówek, wskazując, że mogą one poprawiać pamięć i wspierać zdrowe starzenie się organizmu czyli innymi słowy opóźniać procesy starzenia.  „Głęboki, niebieski odcień borówek pochodzi od antocyjanów, czyli zawartych w tych owocach przeciwutleniaczy, które mogą pomóc chronić organizm nie tylko przed chorobami serca i rakiem, lecz także zmniejszać stany zapalne i wzmacniać funkcjonowanie układu immunologicznego. Badania sugerują również, że związki znajdujące się w borówkach mogą opóźniać skutki demencji naczyniowej i choroby Alzheimera” – czytamy na stronie Mayo Clinic.Jeszcze więcej korzyści zdrowotnych, jakie może przynieść regularne jedzenie borówek, wskazuje m.in. amerykański rząd. „Borówki są doskonałym źródłem wielu niezbędnych składników odżywczych, takich jak witaminy C i K czy manganu, a także dobrym źródłem błonnika pokarmowego. Jednocześnie, borówki obfitują w fitozwiązki, takie jak np. flawonoidy, dzięki którym owoce te wykazują działanie przeciwutleniające i przeciwzapalne” – czytamy na stronie internetowej Agricultural Research Service działającego w ramach amerykańskiego resortu rolnictwa (US Department of Agriculture – USDA).Jeśli ktoś chce się przekonać jak wiele różnych składników odżywczych zawierają borówki, może to bez trudu sprawdzić np. w bazie danych o wartości odżywczej produktów spożywczych, udostępnianej przez rząd USA (Food Data Central).   Cudze chwalicie… czyli, jedzmy polskie sezonowe superowoce! Oczywiście, jak już zresztą wspomniano na samym początku, walory borówek są promowane przez specjalistów ds. żywienia i zdrowia także w Polsce, podobnie zresztą jak i w całej Unii Europejskiej. W naszym kraju np. do jedzenia borówek, a także innych owoców jagodowych, od lat namawiają konsumentów nie tylko dietetycy i przedstawiciele resortu rolnictwa, lecz także m.in. naukowcy z Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej (NCEŻ), a nawet Główny Inspektorat Sanitarny.  Na koniec, warto w tym kontekście wspomnieć jeszcze o tym, jak wypowiada się o borówkach The European Food Information Council (EUFIC), czyli organizacja, której główną misją jest przekładanie „twardych” dowodów naukowych na informacje zrozumiałe dla przeciętnego konsumenta oraz ich upowszechnianie – z korzyścią dla zdrowia publicznego. Otóż, EUFIC przekonuje, że borówki można bez cienia przesady zaliczać do kategorii superfood, z uwagi na siłę dowodów naukowych przemawiających za walorami zdrowotnymi tych owoców. 
18 Lipca 2022 godz. 5:39
Ala za Media Room/PAP
 

Jedzenie na upały

Jak odżywiać się gdy żar leje się z nieba? Jak wycisnąć lata to co najcenniejsze? Lato to przecież najlepszy czas aby poprawić nawyki żywieniowe. Oferta różnokolorowych warzyw i owoców jest szeroka. Staraj się więc spędzać czas aktywnie, jeszcze dziś wybierz się na spacer i koniecznie sprawdź jak odżywiać się latem. Im temperatura na zewnątrz wyższa tym apetyt mniejszy. Coś jednak jeść trzeba, gdyż zapotrzebowanie organizmu na energię jest stałe a nawet zwiększa się jeśli jesteśmy aktywni fizycznie. Najrozsądniej byłoby sięgać po posiłki, które nasz przewód pokarmowy łatwo strawi by go w tych warunkach nie obciążać. Podstawą letniego menu powinny być warzywa i owoce. Z przewagą tych w formie surowej. Przygotowując letnie sałatki i surówki najlepiej skrapiać je olejami bogatymi w nienasycone kwasy tłuszczowe jak olej rzepakowy lub lniany. Obecność tłuszczu sprzyja wchłanianiu licznych mikroskładników takich jak karotenoidy, witaminy: E, K i A. Nie możemy pomijać też cennych i niezbędnych na co dzień źródeł makroskładników. Białka możemy dostarczyć wraz z gotowanym bobem, grillowaną rybą/mięsem, sadzonym jajkiem lub orzeźwiającym kefirem. Węglowodanów złożonych dostarczą nam różnorodne kasze, choć nie rezygnujmy też z polskich młodych ziemniaków. Zawierają one mniej skrobi ale za to więcej wody, dzięki czemu mają niższą kaloryczność. W towarzystwie koperku i zsiadłego mleka mogą być lekką i pożywną kolacją. Poza tym, lepiej jeść mało a często. Dzięki temu po posiłku nie będziemy czuli się ociężali a pełni energii i gotowi na spacer czy przejażdżkę rowerem. Pomidor + ogórek. Czy takie połączenie na pewno jest zdrowe? W kolorowej prasie często możemy przeczytać aby nie łączyć pomidora z ogórkiem, gdyż jest to niezdrowe. Z punktu widzenia dietetyka prawda leży gdzieś w środku. Pomidor (ale też wiele innych warzyw) to doskonałe źródło kwasu askorbinowego (witaminy C). Świeży ogórek ma tej witaminy bardzo mało zaś obfituje w wodę w której rozpuszczony jest enzym askorbinaza. Jego działanie polega na rozkładzie kwasu askorbinowego i niszczeniu witaminy C. Czy jest to problem? Niekoniecznie, po pierwsze, spożywając dużo różnorodnych warzyw na co dzień bez problemu dostarczymy do organizmu odpowiedniej ilości tej witaminy, po drugie przygotowując sałatkę z wielu warzyw (w tym z ogórkiem) wystarczy zakwasić ją octem jabłkowym aby dezaktywować wspomniany enzym. Pamiętajmy, że ogórki małosolne i kiszone nie mają już askorbinazy. Szukajmy zatem rozwiązań a nie przeszkód by jeść więcej warzyw i owoców. Chroń skórę przed słońcem z beta karotenem Beta karoten należy do grupy karotenoidów a jego źródłem są warzywa i owoce. W organizmie związek ten ulega przekształceniu do witaminy A. Beta-karoten jest bardzo silnym przeciwutleniaczem, a co za tym idzie, może chronić nas przed chorobami cywilizacyjnymi, m.in. przed chorobami serca oraz nowotworami. Latem jest szczególnie ważny gdyż kumulując się w komórkach naszego naskórka tworzy warstwę ochronną przed szkodliwym promieniowaniem UV a dodatkowo nadaje skórze ładnego, rumianego kolorytu. Rozpuszcza się w tłuszczach, dlatego warzywa i owoce bogate w beta-karoten należy łączyć z odrobiną oleju rzepakowego, oleju lnianego, pestek, nasion lub orzechów. Latem, dobrym jego źródłem są botwina, szczaw, szpinak, natka pietruszki, marchew, fasolka szparagowa, pomidor, różne sałaty, agrest. Woda nie tylko w butelce. Które warzywa i owoce nawodnią cię najskuteczniej? Latem dużo czasu spędzamy aktywnie na świeżym powietrzu, uprawiając sport czy spacerując i zwiedzając nowe miejsca. Wówczas, zapotrzebowanie na płyny gwałtownie wzrasta. Z jednej strony podyktowane jest to wysoką temperaturą (pocąc się tracimy wodę i elektrolity) a z drugiej dodatkowym ruchem. Odwodnienie może przyczynić się do silnego bólu głowy i ogólnego wyczerpania, zmęczenia. Najlepiej nie dopuścić do takich skrajnych sytuacji i zadbać o odpowiednią ilość wypijanych płynów, będzie to nawet ponad 2 l na dzień. Jednak warto dodać, że warzywa i owoce w 80-90 proc. składają się z wody a dodatkowo stanowią bogate źródło witamin oraz mikro- i makroelementów, które tracimy w nadmiarze podczas upalnych dni. Wniosek jest prosty: chcesz się nawodnić - jedz dużo warzyw i owoców. Które zawierają najwięcej wody? Ogórki, pomidory, kalafior, kalarepa, kapusta, sałaty i wszystkie nasze polskie superowoce jagodowe. Malina, jeżyna, porzeczki, agrest, truskawka i królowa lata – borówka. Sztafeta jagodowa trwa. Dołącz do niej Polskie superowoce możemy jeść od kwietnia aż do października ale to w lato mamy ich zatrzęsienie. Ponad pół roku na to, aby jedzenie owoców weszło nam w nawyk, bo to między innymi od nich zależy nasze zdrowie i uroda. Wszystkie bez wyjątku owoce jagodowe, od truskawek, agrestu, malin, porzeczek, aronii czy jakże polskich jagody kamczackiej i minikiwi, są źródłem włókna pokarmowego, mikroskładników i związków aktywnych takich jak antyoksydanty. Warto postrzegać owoce jagodowe przez pryzmat ich wybitnych walorów zdrowotnych i nie traktować jedynie jako źródła przyjemności. Jakie są twoje ulubione owoce lata? Ja uwielbiam borówki i maliny. Monika Stromkie-Złomaniec, dietetyk kliniczny, „Z kaloriami na pieńku” Monika Stromkie-Złomaniec, dietetyk kliniczny, ekspert programów i projektów poprawiających nawyki żywieniowe Polaków. Autorka wielu artykułów z zakresu zdrowego odżywiania, współautorka książek. Prowadzi poradnię dietetyczną „Z kaloriami na pieńku”. Uczy jak jeść zdrowo, sezonowo, smacznie i jak docenić rolę warzyw i owoców.  
3 Czerwca 2022 godz. 3:18
eWok, fot. archiwum
 

Koszalin: Korki na ulicach, a system ułatwiający jazdę w sądzie. W tle miliony złotych

Jazda ulicami Koszalina to dziś niestety stanie w korkach i przeklinanie. A miało być płynnie, łatwo i przyjemnie. Koszalin jako jedno z pierwszych miast w kraju postanowił sprawić sobie Inteligentny System Transportowy. Był rok 2014… To wówczas rewolucja cyfrowa naszych ulic miała stać się rzeczywistością. A to dzięki  nowoczesnemu, Inteligentnemu Systemowi Transportowemu (Intelligent Transportation Systems – ITS). Jego „praca” opierając się na przygotowanych wcześniej algorytmach oraz dostarczanych na bieżąco danych ruchowych miała wspomagać sterowaniem ruchem ulicznym, nadzorować sytuację na drogach oraz oceniać poziom bezpieczeństwa w miejscach wzmożonego ruchu drogowego oraz informować o liczbie wolnych miejsc na parkingach. Dodatkowym efektem wdrożenia systemu miała być także znaczna poprawa jakości życia koszalinian przez lepszą jakość powietrza, redukcję hałasu i usprawnienie przejazdów przez miasto pojazdów transportu zbiorowego. System powstał. I owszem, nawet został wykorzystany do promowania otwarcia w 2015 roku aqaparku. Kierowcom w Koszalinie nie dane było jednak poznać jego ani jednej zalety. Kluczem do skutecznego działania systemu ITS jest przede wszystkim przygotowanie i wdrożenie odpowiedniego systemu. Mówiąc obrazowo nie wystarczy dokonać zakupu komputera by z niego korzystać. Komputer musi posiadać system operacyjny. A koszaliński ITS się go nie doczekał… Miasto co prawda zorganizowało przetarg, który wygrała PKP Informatyka Sp. z o.o. (jedynym udziałowcem spółki PKP Informatyka spółka z o.o. są Polskie Koleje Państwowe S.A., które posiadają 100 % udziałów). I tak za 13,5 mln złotych – w 85 procentach finansowanych przez Unię Europejską - miała w mieście do końca maja 2015 roku dokonać się drogowa transformacja cyfrowa. Zamiast jej sprawa ITS trafiła do Sądu Okręgowego Szczecinie, a kierowcy nadal grzęzną w korkach.  PKP Informatyka zamontowała ekrany, czujniki, monitoring, wyświetlacze oraz okablowanie. Widzimy je na co dzień poruszając się po mieście. Na dodatek można by na nich wyświetlać nie tylko informacje usprawniające ruch w mieście ale i np. dane o jakości powietrza. Nie trzeba by montować ekranu na ratuszu… Jednak nic z tego. System nie działa, bo nie ma odpowiedniego programu. – W trosce o finanse miasta, nie mogliśmy zapłacić za coś, co nie działa – wyjaśnia Robert Grabowski, rzecznik prasowy prezydenta Koszalina. – Miasto nie odebrało wykonanej instalacji, a sprawa trafiła do sądu – dodaje rzecznik.  Spór jest obustronny. PKP Informatyka zabiega o zwrot poniesionych kosztów, tj. o 9 mln złotych. Miasto z kolei, z powodu tego, że miało otrzymać dofinansowanie z UE żąda ok. 4 mln zł z tytułu utraconych korzyści. Termin kolejnej rozprawy już za miesiąc. W szczecińskim sądzie mają być słuchani świadkowie. Nam pozostaje nadal jazda w korkach…            
1 Maj 2022 godz. 11:09
Ala z mat.inf.
 

Co zrobić, gdy w lokalnych aptekach zabraknie leku? Apteka w Pasewalku zaprasza

Czy znaleźliście się kiedyś w sytuacji, gdy dany lek był niedostępny w polskiej aptece, a Wy potrzebowaliście go do leczenia? A może martwicie się, że zabraknie medykamentu dla kogoś Wam bliskiego? W takiej sytuacji dobrze jest skorzystać z usług Apteki w Pasewalku. Jesteśmy niemiecką apteką z wieloletnim doświadczeniem i większym niż w Polsce asortymentem leków na receptę. Na miejscu pracują u nas również polscy farmaceuci, dlatego nie musisz martwić się o trudności w komunikacji. W wykazie leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, zagrożonych brakiem dostępności w Polsce znajduje się aż 219 pozycji. Wywołuje to niepokoje zwłaszcza u osób, które leczą się na choroby przewlekłe. Jeśli poszukujesz medykamentów niezbędnych do kontynuacji leczenia, których brakuje w lokalnych aptekach, możesz skorzystać z usług oferowanych przez naszą Aptekę w Pasewalku.  Jakie lekarstwa możesz u nas zamówić?  W Aptece w Pasewalku oferujemy sprzedaż leków na receptę, leków niedostępnych i trudno dostępnych w Polsce, leków rzadkich z internacjonalnej apteki, jak i niemieckie odpowiedniki polskich leków oraz leków homeopatycznych. Jak wygląda proces zamówienia leku na receptę, który jest niedostępny w Polsce?  Zamówienie możesz złożyć przez formularz kontaktowy, umieszczony na stronie https://aptekapasewalk.pl/. Wypełniając go masz także możliwość sprawdzenia dostępności interesujących nas produktów. Aby kupić lek na receptę, wystarczy, że wyślesz nam jej skan. Po zaakceptowaniu oferty otrzymasz fakturę z danymi do zapłaty. Przelew międzynarodowy jest darmowy. Co jeśli lek jest trudno dostępny? W przypadku braku dostępności leku także na rynku niemieckim, Apteka w Pasewalk może go sprowadzić z apteki internacjonalnej. Gdzie możesz odebrać lekarstwa? Zarówno stacjonarnie, jak i z dostawą do paczkomatu, w cenie 8 euro. Jeśli mieszkasz w Szczecinie lub okolicy, masz również możliwość odbioru zamówienia na granicy, na stacji Orlen. Taka usługa jest bezpłatna Serdecznie zapraszamy do kontaktu.  +49 176 70586042 Pasewalk; Torgelower Str. 14 https://aptekapasewalk.pl/  
18 Lipca 2022 godz. 8:49
Art za FB/TKKF Koszalin
 

Letnie Mile Biegowe

TKKF Koszalin zaprasza awsze o godz.18.30 na stadionie Bałtyk w Koszalinie w terminach: 19.07.2022 r. 26.07.2022 r. 09.08.2022 r. 16.08.2022 r. na Letnie Mile Biegowe.  PROGRAM MINUTOWY godz. 18.00 – rejestracja zawodników Biegi dzieci godz. 18.30 - bieg dzieci na dystansie 169 m dzieci do lat 7 godz. 18.35 - bieg dzieci na dystansie 269 m - od 8 lat do 10 lat godz. 18:45 - bieg dzieci na dystansie 609 m - od 11 lat do 13 lat Biegi dorosłych godz. 19.15 - mila 1609 m - seria I  (K oraz mężczyźni 60+) godz. 19:30 - mila 1609 m - seria II  (mężczyźni biegający powyżej 6 minut) godz. 19:45 - mila 1609 m - seria III  (pozostali mężczyźni biegający poniżej 6 minut) godz. 20.00 - ceremonie wręczenia nagród i wyróżnień., IV. ORGANIZATOR Koszalińskie Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej V. ZAPISY On-line przez formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie: www.biegikoszalin.pl VI. UDZIAŁ BEZPŁATNY VII. ZASADY UCZESTNICTWA 1. Podczas imprezy obowiązują przepisy Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. 2. Pomiar czasu za pomocą zwrotnych chipów przymocowanych do obuwia. Wyniki zawodów na żywo na stronie organizatora www.biegikoszalin.pl 3. W biegach dorosłych uczestniczą zawodnicy 14 lat i więcej. VIII. WYRÓŻNIENIA W każdym biegu; Klasyfikacja generalna kobiet i mężczyzn. IX. TRASA Po bieżni stadionu. W przypadku kontuzji, uczestnik powiadamia obsługę trasy, która przekazuje informacje do punktu pomocy medycznej. X. UBEZPIECZENIE 1. Organizator posiada ubezpieczenie OC. 2. Organizator nie zapewnia uczestnikom ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych     wypadków. XI. OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH Dane osobowe uczestników biegów będą przetwarzane w celach przeprowadzenia imprez, wyłonienia zwycięzcy i przyznania, wydania, odbioru i rozliczenia nagrody. Uczestnik wyraża zgodę na wykorzystywanie i przetwarzanie danych osobowych zawartych w formularzu zgłoszeniowym w zakresie związanym z organizacją imprezy (zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE) Przetwarzanie danych, o których mowa w ustępie 1 niniejszego paragrafu, w związku z udziałem w Biegu obejmuje także publikację imienia i nazwiska uczestnika wraz z rokiem urodzenia i z nazwą miejscowości, w której zamieszkuje - w każdy sposób, w  jaki publikowany lub rozpowszechniany będzie projekt. Uczestnik ma prawo wglądu do swoich danych osobowych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne, lecz ich niepodanie lub brak zgody na ich przetwarzanie uniemożliwia udział w biegu. Zdjęcia, nagrania filmowe, oraz wywiady z Uczestnikami, a także wyniki z danymi osobowymi mogą być wykorzystane przez prasę, radio, telewizję i w innych mediach zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2016 r. poz. 666). XII. POSTANOWIENIA KOŃCOWE Organizator zapewnia opiekę medyczną w Biurze Organizacyjnym oraz na trasie i mecie biegu. Podczas biegu wszyscy zawodnicy muszą posiadać numery startowe, przymocowane do koszulek sportowych na klatce piersiowej. Pod karą dyskwalifikacji niedopuszczalne jest zasłanianie numeru startowego (w części lub całości). Bieg odbędzie się bez względu na pogodę (wyjątek stanowią warunki pogodowe zagrażające życiu uczestników). Organizator nie zapewnia miejsc noclegowych. Interpretacja niniejszego regulaminu należy do organizatora biegu ulicznego. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za wypadki mające miejsce na trasie biegu, wynikające z winy uczestników biegu. W sprawach nie ujętych w regulaminie ostateczną decyzje podejmuje organizator. Organizatorzy zalecają dodatkowe ubezpieczenie się od NNW. Przyjmuje się, że zgłoszenie się do zawodów (wpis na listę zawodników) jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu. Każdy uczestnik, który zrezygnuje z udziału w biegu w trakcie jego trwania powinien bezzwłocznie zgłosić ten fakt obsłudze technicznej będącej na trasie biegu lub w biurze zawodów. Organizator nie ponosi odpowiedzialności materialnej za rzeczy zaginione w trakcie trwania imprezy sportowej. Organizator, wszystkie osoby z nim współpracujące, a także osoby związane z przeprowadzeniem i organizacją biegu nie ponoszą odpowiedzialności względem uczestników za wypadki, ewentualne kolizje, szkody osobowe, rzeczowe i majątkowe, które wystąpią przed, w trakcie lub po zawodach spowodowane przez uczestników imprezy. Uczestnicy ponoszą odpowiedzialność cywilną i prawną za wyrządzone szkody Akceptując regulamin Uczestnik wyraża zgodę, aby zdjęcia, nagrania filmowe oraz wywiady z jego osobą, a także wyniki mogły być wykorzystane przez prasę, radio i telewizję a także w celach marketingowych Organizatora i sponsorów biegu. W zabezpieczeniu biegu będą pomagać członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej, , Policja, przedstawiciele Straży Miejskiej oraz wolontariusze. Załącznikiem do regulaminu jest mapka trasy biegowej. Informacje dotyczące imprezy można uzyskać pod adresem : www.biegikoszalin.pl  tel.607 498 662, e-mail: ktkkf@wp.pl
9 Lipca 2021 godz. 12:10
Ala za RRK S.A.
 

Piłka Ręczna Koszalin S.A.: Promocja Miasta na 4 miliony!

Rekordową wartością ekwiwalentu reklamowego na rzecz Miasta Koszalina może pochwalić się klub Piłka Ręczna Koszalin SA. Z otrzymanych właśnie badań (przeprowadzonych przez Pentagon Research) wynika, że w sezonie sportowym 2020/2021 PGNiG Superligi Piłki Ręcznej Kobiet, Piłka Ręczna Koszalin SA poprzez występy w najwyższej klasie rozgrywkowej swojej drużyny - Młyny Stoisław Koszalin - zapewniła Miastu Koszalin promocję wartą ponad 4 mln złotych!    Z RAPORTU BADANIA EFEKTYWNOŚCI EKSPOZYCJI MARKI KOSZALIN: Wartość ekspozycji (wartość reklamowa miejsca i czasu poświęconego marce): 4 007 706 PLN Liczba ekspozycji (liczba zanotowanych w trakcie monitoringu efektywnych - wyraźnych, dobrze widocznych - wystąpień logotypu/nazwy marki: 22 998 Jest to efekt stałej obecności drużyny Młyny Stoisław Koszalin w prasie, radiu, telewizji i internecie, aktywności zawodniczek w mediach społecznościowych oraz ich udziału w licznych akcjach społecznych czy charytatywnych. Dodać należy, że wraz z minionym sezonem sportowym Telewizja Polska SA i Superliga Sp. z o.o. rozszerzyły zakres dotychczasowej współpracy. Na mocy nowej umowy kibice mogli oglądać hit każdej z 28 serii. Kobiece zmagania transmitowane były w TVP Sport, na stronie TVPSPORT.pl oraz w aplikacji mobilnej TVP Sport. Mecze nietelewizyjne transmitowane byly on-line przez zobacz.tv (poszczególne spotkania zaplanowano tak, żeby mecze nie nakładały się na siebie, żeby na żywo każdy mógł obejrzeć każdy mecz). Z pewnością również te działania przyczyniły się do tak atrakcyjnych wyników marketingowych Piłki Ręcznej Koszalin. -   Bardzo cieszy nas tak duży ekwiwalent reklamowy na rzecz Miasta Koszalina. Wynik ten stanowi o wartości promocyjnej i marketingowej naszej drużyny, co mamy nadzieję zostanie docenione przez włodarzy naszego Miasta - powiedział Roman Granosik, Prezes Piłka Ręczna Koszalin SA. -   Podobne badania prowadzimy również dla innych marek. Myślę, że jest to istotna informacja dla tych, którzy zastanawiają się nad podjęciem współpracy w zakresie sponsoringu drużyny Młyny Stoisław Koszalin. Naprawdę już w ramach niewielkich środków możemy zagwarantować bardzo atrakcyjną kampanię promocyjną na rzecz danej marki. Oczywiście zapraszamy wszystkich zainteresowanych do kontaktu z nami - dodał Roman Granosik. Logo Koszalina możemy oglądać na koszulkach meczowych zespołu, w formie naklejki na macie meczowej, czy na ściance telewizyjnej/prasowej podczas wywiadów z zawodniczkami i trenerami. Logotyp pojawia się też na wszystkich materiałach graficznych. Materiały promocyjne Miasta wyświetlane są podczas meczów na ekranie i bandach led wokół boiska. Miasto Koszalin obecne jest w licznych foto i wideo-relacjach z superligowych czy pucharowych rozgrywek, publikowanych w mediach społecznościowych, stronie www i biurze prasowym Superligi.
16 Kwietnia 2021 godz. 5:37
Art mat.inf.
 

Świat sponsoringu sportowego – legendarne współprace i miliardowe wydatki na promocje

Kiedy w 1928 roku Coca-Cola dostarczając napoje dla amerykańskiej reprezentacji na Igrzyska Olimpijskie w Amsterdamie zamieściła przy tym swoje reklamy, być może jeszcze nieświadomie rozpoczęła erę sponsoringu w sporcie. Pół wieku później ten sposób reklamowania wkroczył na stadiony w USA i Europie Zachodniej, a potem dotarł również do środowisk klubowych w Polsce.[1] Według najnowszego raportu Sports Sponsorship Investment[2] wydatki firm na reklamę i marketing sportowy na 2020 rok były szacowane na 48 miliardów dolarów. A w ciągu pięciu ostatnich lat wzrosły o około 20 proc. Liczby te zweryfikowała pandemia i mocno ograniczyła dotychczasowe działania globalnych marek, ale czy całkowicie? Jakie branże wydają najwięcej na sponsoring sportowy i z którymi legendarnymi klubami współpracują? Jakie trendy zdominują ten sektor w kolejnym pandemicznym roku? Sponsoring sportowy przez ostatnie kilkadziesiąt lat przeszedł ewolucję od prezentacji logotypów na szyldach reklamowych do realizacji złożonych kampanii promocyjnych, w których zaangażowane są nie tylko marki, ale i znane osobistości świata sportu. Firmy, które inwestują w tę dziedzinę, jako najważniejsze wymieniają budowę świadomości marki i jej wizerunku, prestiż, zawiązywanie emocjonalnych relacji z odbiorcami i wzrost lojalności wobec marki, ze sprzedażą swoich produktów na czele. Badania zachowań konsumentów wielokrotnie potwierdzały, że ludzie chętniej nabywają artykuły sponsorów, a nawet czasem są skłonni zapłacić więcej, jeśli wspiera bliskie im drużyny, reprezentacje czy zawodników. Sponsoring sportowy – kto wydaje najwięcej? Według raportu Sports Sponsorship Investment najwięcej na sponsoring sportu wydają branże: finansowa (5,3 mld dolarów w 2019 roku), motoryzacyjna (2,4 mld), sprzedaż detaliczna (1,3 mld), telekomunikacyjna (1 mld) i alkoholowa (0,85 mld). Ta ostatnia budzi najwięcej emocji, bo pojawiają się głosy sprzeciwu, że tzw. „procentów” nie powinno się mieszać z rywalizacją sportową. Te głosy są jednak w mniejszości, a pokazują to roczne wydatki na sponsoring właśnie w tej branży. Jeszcze kilka lat temu zbadał je portal Sportcal.com [3]i oszacował, że to około 765 mln dolarów i prognozuje się, że będą rosły. Z raportu wynikało, że w czołowej dziesiątce firm osiem to kompanie piwowarskie. To głównie efekt tego, że w wielu krajach na świecie reklama piwa, pod pewnymi warunkami, jest dozwolona. Dalej w kolejności byli producenci szampana, wina i cydru. Branża piwna w świecie sponsoringu sportowego Marki browarnicze liczą na dotarcie do masowego odbiorcy, a do tego piwo jest zwykle najtańszym dostępnym alkoholem i kojarzonym ze sportem oglądanym przez kibica. Z tego powodu tak często możemy oglądać piwne brandy w sportowych realiach. - Po pierwsze jest tu wysoka zbieżność grup docelowych. Kibice znacząco pokrywają się z konsumentami piwa. Co więcej, obydwie grupy są populacyjnie bardzo duże i regularnie spożywają ten rodzaj alkoholu, więc tym bardziej są atrakcyjne dla koncernów – uważa Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Potentatem jest amerykański Anheuser-Busch InBev, który wydaje około 250 mln dolarów rocznie (jako marka Bud Light) na partnerstwo z ligą amerykańskiego footballu NFL, a do tego jest także oficjalnym sponsorem reprezentacji Anglii w piłce nożnej. Kolejna marka z tej kompanii – Budweiser od 1994 roku jest sponsorem mundialu w piłce nożnej, czyli jednej z największych imprez sportowych na świecie. Wydaje rocznie około 85 mln dolarów. - Marki alkoholi, w tym głównie piwa, zwróciły się w stronę sportu w nadziei, że dotrą do podstawowej grupy docelowej, czyli mężczyzn w średnim wieku. Liczą, że współpraca z zespołami i zawodnikami, udział w zwycięstwach i porażkach sprawi, że zbudują też lojalność wśród kibiców – podsumował Conrad Wiacek ze Sportcal. Prysznic po bawarsku Kompanie piwowarskie działają nie tylko przy największych wydarzeniach sportowych, ale są też sponsorami klubów. Często dotyczy to lokalnych browarów. Jednym z przykładów jest długoletnia współpraca Bayernu Monachium i Paulanera. Każde mistrzostwo Niemiec w XXI wieku, a Bayern zdobył ich aż 14, jest świętowane podobnie. Jeszcze na murawie piłkarze dostają kilkulitrowe pokale wypełnione piwem, biegają po boisku i próbują oblać kolegę z drużyny, trenerów lub działaczy. Relacje ze świętowania zwykle obiegają cały świat. Producent piwa wykorzystuje też bardzo popularne w Niemczech święto Oktoberfest. Piłkarze z partnerkami zakładają bawarskie stroje i biorą udział w piwnej biesiadzie. Do tego za każdego gola w lidze Paulaner przekazuje 100 litrów piwa dla kibiców. W tym sezonie sam Robert Lewandowski, zapewnił fanom Bayernu już 3500 litrów. Choć najczęściej sport sponsorują koncerny piwowarskie, to na taki krok decydują się także producenci win i szampanów, a nawet mocniejszych trunków. W tym przypadku częściej dotyczy to dyscyplin „elitarnych”, kojarzących się zamożnością i prestiżem, ale także współpracujących z legendarnymi klubami sportowymi. Kiedy jeden diabeł szuka drugiego – sponsoring sportowy w świecie win Jednym z ciekawych przykładów z branży winiarskiej jest współpraca Manchesteru United i Casillero del Diablo. W tym przypadku można mówić o naturalnym partnerstwie. Angielski klub nosi bowiem przydomek „Czerwone Diabły”, a cała legenda wokół chilijskiego wina jest osnuta na diable, który pilnuje szlachetnego trunku. Inicjatywa współpracy wyszła z Manchesteru, który w 2010 roku miał wysłać list, że „szuka jeszcze jednego diabła” do zespołu. Efektem partnerstwa są reklamy wina na bandach podczas meczów Premier League, ale także filmy reklamowe z udziałem największych gwiazd drużyny m.in. Zlatana Ibrahimovicia, Waynea Rooneya, Juana Maty czy Davida De Gei. We wspólnie zorganizowanym konkursie „Spotkanie Legend" do wygrania jest wyjazd dla 26 osób z całego świata, w tym z Polski, na stadion Manchesteru United i rozegranie meczu o Puchar Diabła na murawie Old Trafford. - Te dwie wielkie firmy łączy nie tylko diabeł, ale też to, że należą do marek premium. Manchester to jeden z najbardziej znanych klubów sportowych na całym świecie. W 2020 roku był warty ponad 3,8 mld dolarów, co dało mu dziesiąte miejsce w rankingu i trzecie wśród klubów piłkarskich - podkreśla Dawid Piotrowski, specjalista ds. marketingu marki Casillero del Diablo. - Z kolei Casillero del Diablo to ikona win z Nowego Świata i najbardziej znane wino z Ameryki Południowej. To najlepszy ambasador Chile na całym świecie. Jest obecne w większej liczbie krajów na świecie niż działa chilijskich ambasad. A więc zarówno w piłce nożnej, jak i w produkcji wina łączy nas nasz legendarny duch, determinacja i pasja do doskonałości. Świeżym przykładem, że koronawirus nie stanął na drodze branży alkoholowej w inwestowaniu w sport, jest podpisana pod koniec marca czteroletnia umowa między Hiszpańskim Związkiem Piłki Nożnej, a winnicą Familia Torres. Marka wina Sangre de Toro (Krew byka) została sponsorem reprezentacji kobiet, mężczyzn i zespołów młodzieżowych U-21 Hiszpanii. Będzie widoczna podczas najważniejszych imprez - mistrzostw Europy, mistrzostw świata czy Igrzysk Olimpijskich. Producent wina zaznacza, że piłka nożna to największe źródło rozrywki na świecie. 2 miliardy ludzi oglądało Euro w 2016 roku, a prawie 3,6 mld mundial dwa lata późnej i podkreśla, że wpływ na sprzedaż produktów jest ogromny. - Dzielimy się naszą miłością do piłki nożnej z kibicami i wspieramy reprezentacje. Chcemy wspólnie świętować życie i wznosić toasty za zwycięstwa z przyjaciółmi i rodziną. Piłka nożna i wino łączą ludzi, a także budują przyjaźnie - mówi Sanda Sanabria, dyrektor marketingu marki. Szampan i truskawki ze śmietaną Jedną z tradycji tenisowego turnieju na Wimbledonie są szampan i truskawki ze śmietaną. Co roku na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club sprzedaje się około 28 ton owoców i 25 tys. butelek „wina z bąbelkami”. Francuski szampan Lanson jest oficjalnym partnerem wielkoszlemowego turnieju od 2001 roku, a współpracuje od 1977 roku. Przygotowuje specjalne edycje butelek, których grafika nawiązuje do tenisowej rakiety czy zielonej murawy, na której grają tenisiści. Na partnerstwo z najbardziej prestiżowym turniejem tenisowym wydaje około 4 mln dolarów rocznie. Jeśli chodzi o naprawdę mocne alkohole, to od ubiegłego roku nowym partnerem najlepszej ligi koszykarskiej na świecie NBA – został koniak Hennessy. Kolejny przykład to whisky Canadian Club, które jest partnerem tenisowego turnieju Australian Open. W tym roku kanadyjska marka przedłużyła umowę o kolejne siedem lat. - Prestiżowe „produkty” sportowe są wręcz idealne do prezentowania towarów luksusowych, a zwłaszcza do budowy wizerunku tych produktów i docierania do odpowiedniej grupy docelowej. W marketingu sportowym występuje tzw. efekt aureoli, który pozwala na przenoszenie cech i atrybutów sponsorowanego wydarzenia czy klubu sportowego na reklamowany produkt – podkreśla Grzegorz Kita. Prognozy na 2021 rok – esport rośnie najmocniej Sponsoring nadal będzie mocno obecny w tradycyjnym sporcie – choćby z tego powodu, że odbędą się kluczowe imprezy przeniesione z ubiegłego roku – Igrzyska Olimpijskie w Tokio czy mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Coraz bardziej będzie rosła jego rola w e-sporcie. W 2020 roku wydatki firm sięgnęły 800 mln dolarów. To wzrost o 20 proc. w porównaniu do 2019 roku. E-sport daje możliwość kontaktu z młodszą publicznością, do której dostęp był do tej pory utrudniony. To też nowa droga dla firm, dla których promocja marek w tradycyjnym sporcie skomplikowała się z powodu pandemii. Według analizy Nielsen Sports „The changing value of sponsorship” wydatki z ery przedcovidowej na e-sport wzrosną z 347 mln dolarów do 842 mln dolarów w 2025 roku.   [1] Jarosław Kończak, Ewolucja i trendy w sponsoringu sportowym, UW [2] https://www.warc.com/newsandopinion/news/global-ad-trends-tokyo-olympics-drives-sports-sponsorship-new-record/43161 [3] „Sponsorship Sector Report: Alcoholic Beverages”; https://www.sportcal.com/News/Search/121339
8 Marca 2021 godz. 1:46
Art za UM Koszalin
 

Sportowcy otrzymali miejskie nagrody

Prezydent Piotr Jedliński zaakceptował protokół Komisji ds. nagród sportowych za osiągnięte wyniki sportowe oraz za osiągnięcia w działalności sportowej w 2020 roku. Komisja rozpatrzyła 68 wniosków, a pula nagród wynosiła 60 000 złotych. Wnioski były oceniane w pięciu kategoriach: zawodnik, zawodnik niepełnosprawny, trener i działacz sportu. Z tytułu osiągniętych wyników sportowych w krajowym i międzynarodowym współzawodnictwie sportowym nagrody finansowe w kategorii „Zawodnik" przyznano 45 osobom, w tym 11 zawodnikom niepełnosprawnym. Nagrody finansowe w kategorii „Trener" przyznano 11 osobom. Nagrody finansowe w kategorii „Działacz Sportu" za działalność społecznikowską i organizatorską, przyznano 1 osobie. Komisja rozpatrywała również kandydatury osób do wyróżnień specjalnych za wyniki sportowe oraz za osiągnięcia w działalności sportowej za 2020 rok, jakimi są statuetki „NIKE", a które dotychczas były wręczane podczas „Koszalińskiej Gali Laurów Sportu". Większość członków Komisji uznała jednak, że tego typu wyróżnienia za 2020 rok nie należy przyznawać, bo wyniki i osiągnięcia sportowe w 2020 roku nie były na tyle wysokie, aby przyznać wyróżnienia specjalne w postaci statuetki „NIKE". Ponieważ nie przyznano najważniejszych wyróżnień za 2020 rok dla Sportowca Roku i Trenera Roku, Komisja postanowiła nie przyznawać także statuetki „NIKE" w kategorii Działacz Sportu.   Ze względu na obostrzenia spowodowane pandemią COVID-19, Prezydent Miasta odstąpił od organizacji „Koszalińskiej Gali Laurów Sportu" oraz ze wspólnego spotkania ze sportowcami, trenerami i działaczami, które od kilku lat odbywało się w Filharmonii Koszalińskiej.Decyzją Prezydenta Miasta listy gratulacyjne zostaną przesłane laureatom pocztą, a nagrody finansowe zostaną przelane na konta bankowe.
19 Listopada 2020 godz. 5:54
Art za Arskom Group
 

Wieczna młodość i kij w mrowisku. Zlatan szokuje nie tylko na boisku

Kiedy debiutował w seniorskim futbolu, Leo Messi był dzieckiem cierpiącym na niedobór hormonu wzrostu, a 14-letni Cristiano Ronaldo przekonywał mamę, żeby odpuścić szkołę na rzecz futbolu, słusznie wierząc, że czeka go świetlana przyszłość. Dzisiaj, mając 39 lat na karku, Zlatan Ibrahimović wciąż jest czołowym napastnikiem świata, liderem klasyfikacji strzelców Serie A, który ma w tym sezonie na koncie tyle goli, co CR7 i Messi razem wzięci. Gra na tyle dobrze, że zasugerował nawet możliwość powrotu do reprezentacji Szwecji. Jaki jest sekret jego długowieczności? Pomimo szalejącej w całej Europie pandemii koronawirusa, prace nad filmem biograficznym o Zlatanie Ibrahimoviciu, opartym na jego głośnej książce „Ja, Zlatan”, idą pełną parą. Twórcy produkcji, która ma trafić do kin jesienią przyszłego roku, zacierają ręce patrząc na obecną formę gwiazdora AC Milan, który łamie wszelkie prawidła dotyczące najlepszego wieku dla piłkarza, będąc znów jednym z czołowych napastników świata. Dzięki jego grze Rossoneri po raz pierwszy od lat poważnie liczą się w walce o mistrzostwo Serie A, a sam Szwed puścił oko do swoich rodaków, sugerując na Instagramie możliwość powrotu do reprezentacji Szwecji, z którą Polska zmierzy się nadchodzących mistrzostwach Europy. Filmowa opowieść będzie skoncentrowana na drodze młodego syna imigrantów z Bałkanów do międzynarodowej kariery, ale historia jego sukcesu wciąż pisze się na naszych oczach. – Zlatan to nie tylko fantastyczny piłkarz, ale też historia nieporównywalna z innymi. Jego podróż z przedmieść Malmö na światowe areny to klasyczna opowieść z gatunku „od pucybuta do milionera”. Chcieliśmy uchwycić całą złożoność jego drogi i podkreślić kluczowe punkty zwrotne, a także kryzysowe momenty – podkreśla współscenarzysta filmu i autor biografii Zlatana, David Lagercrantz. Producenci mają szczęście, że scenariusz prowadzi nas przez życie piłkarza tylko do 23 roku życia, bo w przeciwnym razie musieliby przygotować nie film, tylko wieloodcinkowy serial. I pewnie nie skończyłoby się na jednym sezonie. Rozstania i powroty Sam romans Zlatana z drużyną narodową to materiał na wielogodzinną hollywoodzką opowieść. Odcinek pierwszy: w poszukiwaniu tożsamości. Ibrahimović miał do wyboru aż trzy reprezentacje. Urodził się w Szwecji, jego tata jest Bośniakiem, a mama Chorwatką. Ostatecznie postawił na zespół Trzech Koron, odwdzięczając się w ten sposób krajowi, który go wychował.  Odcinek drugi: zespół jednej gwiazdy. Na przestrzeni piętnastu lat rozegrał w żółto-niebieskich barwach 116 spotkań, zdobył 62 bramki i… niczego szczególnego nie osiągnął. Szwedzi ze Zlatanem w składzie przeważnie albo nie kwalifikowali się do wielkich turniejów, albo odpadali w fazie grupowej. Największy sukces ostatnich lat – ćwierćfinał Mistrzostw Świata 2018 – osiągnęli, kiedy Ibry w kadrze zabrakło. – Mundial beze mnie nie ma sensu, nie ma po co tego oglądać. Ale Szwecji będzie łatwiej, przynajmniej zagra bez presji. Ze mną musiałaby walczyć o zwycięstwo, taki mam charakter – mówił przed turniejem, który śledził z loży VIP, jako przedstawiciel jednego ze sponsorów. Okazało się, że faktycznie Szwedom poszło najlepiej od lat, a z turniejem pożegnali się dopiero po porażce w ¼ finału z późniejszymi wicemistrzami, Anglią. Odcinek trzeci: rozstania i powroty. O tym, że Zlatan nie ma łatwego charakteru, nie trzeba nikogo przekonywać. Najlepiej zdają sobie z tego sprawę kolejni selekcjonerzy kadry. Jako pierwszy skonfliktował się z nim Lars Lagerbäck. W 2006 roku przed meczem eliminacji do Euro Ibra wybrał się do klubu nocnego wspólnie z Olofem Mellbergiem i Christianem Wilhelmssonem. Selekcjoner odesłał całe trio do domów za złamanie zasad obowiązujących na zgrupowaniu. I o ile dwaj koledzy posypali głowy popiołem i na kolejnym zgrupowaniu wrócili do łask, o tyle Zlatan uznał, że kara była niesłuszna i rozpoczął kilkumiesięczny bojkot drużyny narodowej. Powrót nie trwał długo. Dwa lata później, po tym jak zespół narodowy nie zakwalifikował się na mundial w RPA, Ibrahimoviciowi odechciało się grać w kadrze. Po kilku miesiącach dał się przekonać do powrotu nowemu selekcjonerowi, Erikowi Hamrenowi, który powierzył mu opaskę kapitańską.  Odcinek czwarty: kij w mrowisku. Ostatecznie (?) Zlatan rozstał się z drużyną narodową po Euro 2016, na którym Szwedzi, jako jedna z nielicznych drużyn w nowej formule, nie wyszli nawet z grupy. Od tego czasu Trzy Korony grają lepiej, przestały być uzależnione od jednego zawodnika. Nawet kibicom jego ewentualny powrót nie jest w smak – dziennik Aftonbladet przed mundialem 2018 zrobił ankietę, w której 63% badanych stwierdziło, że jest przeciwne ewentualnemu powrotowi napastnika do kadry. Nie przeszkadza to Zlatanowi w regularnym wkładaniu kija w mrowisko. Po raz ostatni zrobił to niedawno, wrzucając na Instagrama swoje zdjęcie w żółto-niebieskiej koszulce, z podpisem „dawno się nie widzieliśmy”. Medialna burza znowu odżyła, dopiero słowa selekcjonera Janne Anderssona, który przypomniał, że Ibra 4,5 roku temu ogłosił koniec gry w kadrze i nic w tej sprawie się nie zmieniło, uspokoiły sytuację. Na razie, bo Zlatan w takiej formie byłby łakomym kąskiem dla każdej drużyny na świecie. Co ciekawe, w ciągu kilku tygodni, kiedy jego comeback wydawał się realny, kursy u bukmacherów na to, że Szwecja zdobędzie mistrzostwo Szwecji spadły. Obecnie na przykład w firmie Totolotek, u legalnego bukmachera, za jedną złotówkę postawioną na to zdarzenie można zarobić aż sto złotych (minus podatek). To dokładnie taka sama stawka, jak za historyczny triumf biało-czerwonych, którzy zmierzą się ze Szwedami w fazie grupowej. W oczach ekspertów z branży bukmacherskiej, powrót snajpera Milanu byłby tym czynnikiem, który sprawiłby, że Szwedzi byliby nieznacznie lepsi od Polaków. Dogania własną reputację W ostatnich latach eksperci i kibice z całego świata często podnosili głosy, że klasa sportowa Ibrahimovicia nie nadąża za jego wybujałym ego i rozbuchanym gwiazdorskim wizerunkiem. Teksty piłkarza w stylu „To nie Zlatan ma koronawirusa, tylko koronawirus Zlatana” przestały bawić, a zaczęły żenować przez swoje natężenie. Tak jak dawniej żarty o Chucku Norrisie. O ile jednak odtwórca roli „Strażnika Teksasu”, wbrew pogłoskom, pewnie jednak nie byłby w stanie trzasnąć drzwiami obrotowymi czy kozłować piłką lekarską na plaży, o tyle Ibrahimović swoją dyspozycją w wieku 39 lat udowadnia, że jednak ma w sobie coś nadludzkiego. Przede wszystkim jest to nadludzka pasja do pracy. – Cierpię, kiedy trenuję, ale kocham to cierpienie. Od najmłodszych lat musiałem robić więcej niż inni. Bez tego nie byłbym Zlatanem – podkreśla „Ibrakadabra”. Wszystkim wydawało się, że kiedy w wieku blisko 37 lat wyjeżdżał za ocean, żeby grać w MLS, rozpoczął właśnie epilog pięknej piłkarskiej historii. Kiedy jednak kibice powoli dojadali popcorn i szykowali się na napisy końcowe, okazało się, że bohater dopiero się rozkręca. Oby ostatnie fragmenty tej epickiej historii nie koncentrowały się na ucieraniu nosa Polakom. Jednego, Krzysztofa Piątka, już pozbawił nadziei na zrobienie kariery na San Siro. Oby Jens Andersson dalej uparcie trwał w postanowieniu o nieprzywracaniu Ibrahimovicia do drużyny narodowej, bo „skrzywdzeni” na Euro mogą zostać nasi kolejni rodacy.
10 Września 2020 godz. 12:01
Art za Arskom Group
 

Od bombardowań Belgradu po dyskwalifikację z US Open. Novak Djoković – dziecko wiecznej wojny

Tenisowy mistrz. Rozkapryszony dzieciak. Człowiek z obsesją zwycięstwa. Antyszczepionkowiec. Filantrop. Furiat. Dziecko wojny. To nie skład dziwacznej drużyny, tylko niezwykle skondensowany opis jednego sportowca – Novaka Djokovicia. Serba, który niedawno za pozornie błahe przewinienie został zdyskwalifikowany z wielkoszlemowego US Open. I który przez ostatnie lata uczciwie na to wykluczenie zapracował, zniechęcając do siebie znaczną większość tenisowego świata. Tego, który zawsze będzie „tym trzecim”, nawet jeśli zostanie sam na szczycie. Pojawił się na wielkiej tenisowej scenie, kiedy klucze do serc kibiców były już rozdane. Większa część była w rękach szwajcarskiego gentlemana Rogera Federera, nieco mniejsza jego największego rywala, prostolinijnego Hiszpana Rafaela Nadala. Novak Djoković ze swoją wielką sportową klasą pojawił się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Z wielkim prawdopodobieństwem zakończy karierę jako najwybitniejszy zawodnik w historii. Już dziś pod względem liczby wielkoszlemowych triumfów depcze po piętach dwóm wielkim rywalom, a jest od obu młodszy i mniej wyeksploatowany. Jednak najważniejszą dla siebie walkę od lat przegrywał. – Ma bolesną zadrę w sercu, bo chce by cały świat go kochał, a tak się nie dzieje – analizował John McEnroe, legendarny tenisista. Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg szedł jeszcze dalej, twierdząc, że najmocniej wspierana przez kibiców trójka tenisistów na świecie to Federer, Nadal, i ten, który akurat gra przeciwko Djokoviciowi. Przez ostatnie miesiące „Nole” zajmował się głównie wbijaniem kolejnych gwoździ do swojej wizerunkowej trumny, zaczynając od organizowania pokazowych turniejów tenisowych na Bałkanach, w trakcie których ignorował wszelkie reguły bezpieczeństwa epidemicznego, a kończąc na kompletnie przypadkowym i ekstremalnie głupim uderzeniu sędziny liniowej piłką, co kosztowało go przeszło ćwierć miliona dolarów w nagrodach i – prawdopodobnie – wielkoszlemowy tytuł.  Lokalny bohater, globalny wróg publiczny Analizując dane z Google, Djoković jest najpopularniejszym tenisistą w siedmiu krajach: Serbii, Czarnogórze, Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Słowenii, Kosowie i Macedonii Pólnocnej. Na Bałkanach to lokalny bohater, filantrop wspierający lokalne społeczności, którego fundacja zbudowała 43 przedszkola i wyszkoliła ponad 1500 nauczycieli. Serb miał 12 lat, kiedy przeżył naloty sił NATO, bombardujących jego rodzinny Belgrad. Trenował gdzie tylko mógł, odbijając tysiące razy piłkę o ściany zrujnowanego basenu. Nigdy nie porzucił marzenia o wielkoszlemowym tytule. O byciu największym. O pójściu w ślady Pete’a Samprasa, zwycięzcy Wimbledonu w 1993 roku – pierwszego wielkiego turnieju oglądanego przez małego „Nole”. Jego drogę do wielkości znakomicie pokazała Polka Zuzanna Szyszak w nagrodzonym m.in. na festiwalu w Palermo krótkometrażowym filmie animowanym „Ajde!”.  – Brakuje mi słów po obejrzeniu „Ajde The Movie”. Ten film przywołał tyle wspomnień, że popłakałem się ze wzruszenia. Jestem zaszczycony tym dziełem sztuki. Zuzanno, zrobisz jeszcze wiele niesamowitych rzeczy w swoim życiu. Kawał dobrej roboty! – napisał po jego obejrzeniu sam Djoković. To był 2015 rok. W oczach kibiców był „tym trzecim”, ale miał spore grono niezwykle zaangażowanych i wiernych fanów, takich jak polska animatorka. Przez te pięć lat tak bardzo zależało mu na uwielbieniu tłumów, że większość całkowicie do siebie zniechęcił. Jak postawiony na głowie Faust: jest częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie czyni zło. A wszystko zaczęło się od niezwykłego pokazu siły mentalnej, czyli finału US Open w 2015 roku. Tam Djoković zmierzył się z 23 tysiącami rywali. Jednym z nich był Roger Federer, resztę stanowili zachowujący się skandalicznie amerykańscy kibice. Serb zagrał genialnie. Wygrał. Dał pokaz absolutnie kosmicznego tenisa. – Kiedy krzyczeli „Roger, Roger!” wmawiałem sobie, że krzyczą „Novak, Novak!”. Czasami coś takiego daje mi dodatkowego kopa, ale szczerze mówiąc wolałbym mieć trybuny po swojej stronie – przyznawał tenisista.  Pokonany przez koronawirusa Po Serbie było doskonale widać, że brak wsparcia trybun nie jest mu w smak. Gorąca, bałkańska krew buzowała w nim, kiedy słyszał gwizdy pod swoim adresem, spowodowane tylko tym, że nie jest Federerem czy Nadalem. Przez lata to w sobie gromadził, aż wreszcie przestał sobie radzić z rolą wroga publicznego, którym stał się zanim tak naprawdę zrobił cokolwiek złego. Więc zaczął coraz bardziej wczuwać się w narzuconą rolę czarnego charakteru. W 2016 roku podczas ATP Finals w przypływie frustracji uderzył piłką w trybuny. Szczęśliwie trafił w puste krzesełko. Zapytany przez dziennikarza, czy nie boi się dyskwalifikacji, wyśmiał go, twierdząc, że równie dobrze mogą rozmawiać o tym, co by było gdyby w hali spadł śnieg.  W tym samym czasie coraz głośniej zrobiło się o wyznawanych przez niego pseudonaukowych teoriach. Współpracował z „duchowym guru” Pepe Imazem, urazy leczył końskim łożyskiem u kontrowersyjnej znachorki Marijany Novaković, dzielił się ze światem „mądrościami” dotyczącymi uzdrawiającej mocy bośniackich piramid słońca, czy o cząsteczkach wody reagujących na emocje. O ile zamieniając treningi na medytację zaszkodził wyłącznie swojej formie sportowej, o tyle jego działania od wybuchu pandemii koronawirusa były niebezpieczne dla szerokiego grona odbiorców. Nie przestrzegając zaleceń dotyczących izolacji społecznej zorganizował na Bałkanach pokazowe tenisowe turnieje Adria Cup. Kiedy pół świata siedziało zamknięte w domach, „Nole” i spółka nie tylko grali w tenisa, ale też balowali do białego rana. Efekt? Djoković, jego żona, Viktor Troicki, Borna Corić i Grigor Dimitrow złapali koronawirusa. – Nie pytajcie mnie już o moje głupie zachowania. On przebił wszystko – skomentował znany jako największy tenisowy badboy Nick Kyrgios.  Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie wieloletnia walka z całym światem – i zdrowym rozsądkiem – tenisowe władze może spojrzałyby przez palce na kompletnie przypadkowe uderzenie piłką sędzi liniowej w meczu US Open. Po ostatnich koronawirusowych ekscesach Djokovicia ten wybryk był dla nich jak gwiazdka z nieba. Regulamin w jasny sposób pozwalał go zdyskwalifikować, co bez większego zastanowienia szefowie rozgrywek zrobili, korzystając z wymarzonej okazji do utarcia nosa krnąbrnemu zawodnikowi. A że przy okazji turniej medialnie stracił? Że o tryumf bije się tylko grono młodych, wygłodniałych wilczków, bez wielkich gwiazd? Parafrazując Lorda Farquaada, głównego antagonistę z filmu „Shrek”, zdyskwalifikowanie Novaka było dla tenisowych decydentów „poświęceniem, na które są gotowi”.   Przyszłość pod znakiem zapytania US Open wchodzi w decydującą fazę, już bez swojej największej gwiazdy. Na placu boju pozostali zawodnicy drugiego szeregu, będący melodią przyszłości. Legalny bukmacher, firma Totolotek, widzi u mężczyzn faworytów w Daniilu Miedwiediewie (za złotówkę postawioną na jego końcowe zwycięstwo można zarobić 2,25 minus podatek) oraz Dominiku Thiemie, na którego triumf kurs w Totolotku wynosi 2.5. Niżej oceniane są szanse Saszy Zwieriewa (kurs 4.0), a kompletnie bez szans jest wg bukmacherów Pablo Carreno-Busta (do wygrania aż 15 złotych za jedną złotówkę postawioną na jego zwycięstwo, minus podatek). Do momentu niefortunnego incydentu murowanym faworytem był oczywiście Djoković. Sam przez swoją głupotę stracił co najmniej ćwierć miliona dolarów, a gracze, którzy na niego stawiali też mocno dostali po kieszeni. Dla Serba to jednak najmniejszy z problemów. Straty wizerunkowe są nieporównanie większe. Uderzając piłką Bogu ducha winną kobietę ostatecznie dokonał swojej transformacji z postaci na siłę wtłoczonej w rolę wroga publicznego, do pełnokrwistego czarnego charakteru, którym stał się na własne życzenie. Misja wyprowadzenia jego wizerunku na prostą jest na tyle straceńcza, że tym razem naprawdę przydałby mu się szaman, znachor, guru, albo piramidy słońca.