Koszalin, Poland
wydarzenia

Zmiany na stacji tymczasowej w Koszalinie. Łatwiejsze dojście na perony i dodatkowa, ciepła poczekalnia

Ala za Kierownik Referatu Prasowego UM Koszalin - 4 godziny temu
Na tymczasowej stacji kolejowej w Koszalinie wprowadzono rozwiązania, które realnie ułatwiają codzienne podróżowanie mieszkańcom i pasażerom korzystającym z kolei. Zmiany dotyczą zarówno organizacji ruchu pieszego, jak i warunków oczekiwania na pociąg – szczególnie istotnych w zimowych miesiącach.

Muzeum w Koszalinie z kolejnym dofinansowaniem ministerialnym. Dzięki wsparciu finansowemu powstanie wystawa retrospektywna Ludmiły Popiel i Jerzego Fedorowicza.

Ala za Muzeum Koszalin - 13 godzin temu
Muzeum w Koszalinie otrzymało dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Sztuki wizualne 2026”. Przyznane środki umożliwią realizację projektu „Jerzy Fedorowicz i Ludmiła Popiel – wystawa czasowa wraz z katalogiem i wydarzeniami towarzyszącymi”. Wysokość dofinansowania wynosi 85 260 zł. Przedsięwzięcie zostanie zrealizowane we współpracy z Fundacją Osieki im. Jerzego Fedorowicza i Ludmiły Popiel. Kuratorami wystawy będą Agnieszka Popiel, Tomasz Popiel, Alicja Nowak-Zientarska oraz Łukasz Rozmarynowski. Jerzy Fedorowicz i Ludmiła Popiel byli współtwórcami powojennego środowiska artystycznego na Pomorzu Środkowym, w szczególności w Koszalinie. Należeli do grona inicjatorów plenerów artystycznych w Osiekach, organizowanych w latach 1963–1981. Ich bogata spuścizna twórcza odzwierciedla istotne przemiany w sztuce lat 50., 60., 70. i 80. XX wieku, co będzie można prześledzić na przygotowywanej wystawie.   Muzeum w Koszalinie posiada znaczący zbiór prac obojga artystów, jednak planowana ekspozycja zostanie wzbogacona o dzieła wypożyczone z innych instytucji wystawienniczych w kraju, a także o dotąd nieprezentowane materiały archiwalne oraz projekty związane z Koszalinem. Otrzymane dofinansowanie pozwoli również na wydanie obszernego katalogu towarzyszącego wystawie oraz realizację rozbudowanego programu wydarzeń towarzyszących. Wsparcie dla sztuki współczesnej   Wyniki naboru do programu „Sztuki wizualne 2026” przyniosły znaczące wsparcie dla polskiej sztuki współczesnej. Łączny budżet programu przekroczył 7,1 mln zł, a dofinansowanie otrzymało 56 projektów, obejmujących wystawy, festiwale oraz inne działania artystyczne. Celem programu jest wspieranie najcenniejszych zjawisk w polskiej sztuce oraz popularyzacja sztuki krajowej i światowej. Cieszymy się, że Muzeum w Koszalinie znalazło się w gronie beneficjentów tego prestiżowego programu. Szczegółowe informacje dotyczące wszystkich dofinansowanych projektów dostępne są na stronie gov.pl. Zapraszamy do śledzenia działań Muzeum w Koszalinie oraz przygotowań do wystawy, której otwarcie planowane jest na wrzesień tego roku.  

Kozakiewicz–Czarzasty: Gest, który bolał imperium i bojkot, który ma zaboleć.

Wojciech Kukliński, fot. Wikipedia FB/Włodzimierz Czarzasty - 18 godzin temu
Wpis ambasadora USA w Polsce, Toma Rose’a, o „zrywaniu kontaktów” z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym to nie jest zwykła notka dyplomatyczna. To publiczny policzek wymierzony instytucji państwa polskiego. Podany tak, by zabolało i by wszyscy to zobaczyli. Ambasador ogłosił, że USA „ze skutkiem natychmiastowym” nie będą się komunikować z marszałkiem, wskazując jako powód rzekomo obraźliwe wypowiedzi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa. I tu zaczyna się pytanie, które w Polsce ma ciężar historyczny: czy to jeszcze dyplomacja, czy już nacisk? Bo w naszej pamięci zbiorowej istnieje postać, która podobne granice przesuwała z zupełnie innego kierunku. To Borys Aristow, ambasador ZSRR w PRL w latach 1978–1983. I chociaż Stany Zjednoczone nie są ZSRR, a sojusz nie jest okupacją, to mechanizm „publicznego dyscyplinowania” obcej polityki brzmi zaskakująco znajomo. Dwa światy, jedna metoda: „ustawić” rozmówcę Aristow był ambasadorem imperium, które nie miało wątpliwości, że Polska znajduje się w jego strefie wpływów. W czasach kryzysu „Solidarności” i stanu wojennego jego rola polegała na utrzymywaniu presji i pilnowaniu, by Warszawa nie „odjechała” Moskwie. Dokumenty i relacje historyczne pokazują, że ZSRR aktywnie naciskał na polskie władze, a Aristow był jednym z narzędzi tego nacisku. Z kolei ambasador Rose działa w zupełnie innym układzie: formalnie jesteśmy sojusznikami, a relacje polsko-amerykańskie to filar bezpieczeństwa. Ale forma jest kluczowa. Ogłoszenie bojkotu marszałka Sejmu w mediach społecznościowych to już nie „cicha rozmowa w gabinecie”, tylko próba ustawienia polskiej debaty: kto jest „akceptowalny” dla partnera, a kto staje się „przeszkodą”. W PRL nacisk był systemowy i brutalny. Dziś jest miękki, wizerunkowy i rozgrywany kamerą. Ale wspólny mianownik bywa niepokojący: dyplomata przestaje opisywać relacje, a zaczyna kształtować wewnętrzną hierarchię w państwie-gospodarzu. Aristow i „gest Kozakiewicza”: dyplomacja obrażonego imperium Jeśli ktoś chce zrozumieć styl Aristowa, wystarczy przypomnieć rok 1980 i „gest Kozakiewicza” na igrzyskach w Moskwie. To był sportowy moment, który stał się politycznym symbolem. Reakcja? Aristow miał żądać odebrania Polakowi medalu i nałożenia sankcji, bo imperium poczuło się obrażone. To było przesłanie: „nie będziecie nam okazywać braku szacunku. Nawet w sporcie”. Dziś ambasador USA mówi w podobnej logice symbolicznej: obraza prezydenta USA ma być powodem odcięcia kontaktów z marszałkiem Sejmu. Różnica jest oczywista: w demokracji politycy kłócą się i mówią rzeczy ostrzej, a państwa i tak muszą współpracować. Ale zbieżność tonu jest uderzająca: „szacunek ma być wymagany, nie negocjowany”. Największy problem: to uderza w instytucje, nie w człowieka Najbardziej destruktywny w tej historii nie jest sam spór o słowa. Najbardziej toksyczne jest to, że taki gest uderza w rangę polskich instytucji. Marszałek Sejmu nie jest prywatnym blogerem. Jest jedną z kluczowych osób w państwie. Można się z nim nie zgadzać. Można go krytykować. Ale kiedy ambasador obcego państwa ogłasza „bojkot” organu władzy ustawodawczej, to w przestrzeni publicznej zostaje przekaz: „my decydujemy, z kim w Polsce rozmawiamy”. A to już jest śliski grunt...  Bo nawet jeśli intencją ma być obrona własnego prezydenta, metoda przypomina logikę stref wpływów: nagradzamy „naszych”, izolujemy „niepokornych”. Nieprzypadkowo premier Donald Tusk odpowiedział, że sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. To zdanie jest sednem sprawy: partnerstwo nie polega na tym, że jedna strona publicznie stawia drugą do kąta. Lekcja z PRL, która wciąż działa Porównanie do Aristowa nie jest twierdzeniem, że „Ameryka to ZSRR”. Nie jest. I nie wolno tego upraszczać, bo to rozmywa sens historii. Ale porównanie jest użyteczne jako ostrzeżenie: każde państwo, nawet sojusznicze może próbować grać presją, jeśli uzna to za opłacalne. W PRL robiono to bezczelnie i brutalnie. Dziś można to robić „miękko”, PR-owo, tweetem i nagłówkiem. A Polska powinna mieć odruch bezwarunkowy: bronić instytucji państwa, niezależnie od sympatii do konkretnego polityka. Bo dziś chodzi o marszałka, jutro może chodzić o ministra, pojutrze o prezydenta. Mechanizm pozostaje ten sam. I to jest właśnie moment, kiedy historia „Aristowa” przestaje być opowieścią o PRL, a zaczyna być testem na współczesną dojrzałość: czy umiemy odróżnić sojusz od uległości.

„Zamiast hejtu – fakty”. Miasto i schronisko „Leśny Zakątek” odpowiadają na internetową burzę

Art, fot. FB/Tomasz Bernacki, Radek Koleśnik / UM Koszalin - 5 Lutego 2026 godz. 20:36
Ostatnie kilkanaście dni pokazało, jak szybko internet potrafi wydać wyrok. Wystarczy kilka emocjonalnych wpisów, powielanych z prędkością udostępnień, by instytucja nawet taka, której sens istnienia opiera się na pomocy najsłabszym znalazła się w ogniu oskarżeń. Tak stało się z koszalińskim schroniskiem dla bezdomnych zwierząt „Leśny Zakątek”. W sieci pojawiła się fala zarzutów, a temperatura dyskusji rosła z dnia na dzień. W czwartek w obronie placówki stanęli władze miasta, radni, pracownicy i wolontariusze. Wiceprezydent Koszalina Tomasz Bernacki nie ukrywał, że to, co wydarzyło się wokół schroniska, było dla jego zespołu doświadczeniem bolesnym. – Ostatnie dni przyniosły wiele emocji wokół schroniska Leśny Zakątek. Dla pracowników i wolontariuszy była to trudna i, co chcę jasno podkreślić niesprawiedliwa nagonka – mówił. Niesprawiedliwość, to słowo padało wielokrotnie. Bo kiedy celem ataku stają się ludzie, którzy na co dzień sprzątają boksy, leczą zwierzęta i pracują z psami po przejściach, łatwo zapomnieć, że hejt ma realne skutki i zniechęca, wypala, odbiera sens pracy. A przecież tu stawką są nie statystyki i komentarze, tylko żywe stworzenia. „Schronisko to nie zoo”. Dlaczego nie ma swobodnego wstępu? Jednym z głównych zarzutów było to, że do schroniska nie można wejść jak do parku. Swobodnie spacerować między boksami, oglądać psy „na miejscu” i podejmować decyzję na gorąco. Dla części internautów był to dowód „zamykania się” i „ukrywania czegoś”. Schronisko odpowiada wprost: to nie kwestia niechęci do ludzi, tylko bezpieczeństwa i dobrostanu zwierząt. Daria Szmaro, behawiorystka pracująca w koszalińskim schronisku, tłumaczyła, że ograniczenia wprowadzono po konkretnych sytuacjach z przeszłości. – Wcześniej dochodziło do sytuacji, w których ktoś wrzucał kości do boksów, wkładał ręce między kraty albo, chcąc sprawdzić „poziom agresywności psa”, kopał w kraty boksu – podawała przykłady nieodpowiednich zachowań.  Takie zachowania to nie tylko stres dla zwierząt, ale realne zagrożenie dla ludzi. Psy przebywają na swoim terenie, często po traumach, zaniedbaniach, z trudną historią. Każde wejście osób postronnych może eskalować napięcie, prowokować niebezpieczne reakcje i burzyć to, co w schronisku najcenniejsze: rutynę, dzięki której zwierzęta w ogóle funkcjonują. – Jeśli ktoś jest zainteresowany adopcją, ma możliwość zobaczenia konkretnych psiaków w boksach, ale nie może odbywać się to w ten sposób, że ktoś przychodzi i mówi: „Dzień dobry, chcę sobie tam pochodzić” – podkreślała. Adopcja to proces, nie „od klatki” Wiele emocji wywołało też samo słowo „adopcja”. W internetowych komentarzach przewijało się oczekiwanie prostego schematu: przychodzę, wybieram, zabieram. Schronisko mówi: tak się nie powinno i po prostu nie da robić. – Adopcja psów to nie wejście do sklepu, wybór najładniejszego i powrót do domu z wybranym zwierzęciem. To proces, długotrwały, zajmujący czasem nawet miesiąc. To odpowiedzialność nie tylko przyjmującego psa, ale też nasza, schroniska – tłumaczyła behawiorystka. Według schroniska praktyka „adopcji od klatki” często kończy się zwrotami, a każdy zwrot to kolejna trauma dla psa i dla człowieka. Dlatego procedura zaczyna się od rozmowy i ankiety, a dopiero potem dobierany jest pies, który ma realną szansę dopasować się do warunków nowego domu. To podejście nie jest „utrudnianiem”. To minimalizowanie cierpienia. Wolontariat: liczby, które studzą emocje Wątpliwości dotyczyły również wolontariatu. Pojawiały się opinie, że szkoleń jest za mało i że dostęp do pomocy w schronisku jest ograniczany. Kierowniczka schroniska, Iwona Lewandowska podała konkretne dane: w ubiegłym roku przeszkolono 116 osób, z czego 48 podpisało porozumienie. Jednocześnie aktywność wolontariuszy bywa różna. Część osób nie pojawia się wcale, część przychodzi sporadycznie. Nabór trwa przez cały rok, a proces jest etapowy, bo praca ze zwierzętami wymaga przygotowania i odpowiedzialności. Kontrole bez zastrzeżeń i zapowiedź nowej strony Wiceprezydent Tomasz Bernacki poinformował, że niezapowiedziana kontrola z 28 stycznia nie wykazała nieprawidłowości. – Zwierzęta są dogrzane, karmione i leczone – zapewnił.  Schronisko podkreśla też, że jako jednostka miejska przeszło pozytywne kontrole weterynaryjne, a wkrótce uruchomi nową stronę internetową. Ma ona zawierać aktualne informacje oraz zdjęcia zwierząt przeznaczonych do adopcji tak, by osoby zainteresowane mogły zobaczyć je wcześniej i rozpocząć kontakt w uporządkowany sposób. W „Leśnym Zakątku” przebywa obecnie 167 psów i 65 kotów, a budżet placówki na 2026 rok wynosi ponad 3 miliony złotych. To liczby, które pokazują skalę odpowiedzialności i to, jak łatwo jest rzucić oskarżenie, a jak trudno prowadzić codzienną, żmudną pracę. Zamiast emocji – rozmowa. Zamiast oskarżeń – współpraca Najbardziej empatyczny wymiar tej historii nie dotyczy jednak samego schroniska. Dotyczy nas, odbiorców. Tego, jak łatwo łapiemy narrację „sensacji” i jak rzadko czekamy na fakty. W internecie wszystko jest szybkie: komentarz, osąd, etykieta. Tymczasem opieka nad zwierzętami jest powolna, mozolna i pełna procedur. Po to, by nie robić krzywdy kolejnymi pochopnymi decyzjami. Wiceprezydent Bernacki podsumował to prostym przesłaniem, które warto powtarzać nie tylko przy tej okazji: Zamiast hejtu – fakty. Zamiast emocji – rozmowa. Zamiast oskarżeń – współpraca. Bo schronisko to nie miejsce do internetowych bitew. To miejsce, w którym codziennie walczy się o spokój, zdrowie i nowe życie dla tych, którzy sami nie potrafią się obronić.

Gołoledź zbiera żniwo. SOR w Koszalinie przyjmuje pacjentów z urazami po poślizgnięciach

Ala, fot. FB - 5 Lutego 2026 godz. 16:48
Dzisiejsza gołoledź w regionie ma już swoje ofiary. Do koszalińskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego zaczęli zgłaszać się pacjenci, którzy ucierpieli na oblodzonych chodnikach i drogach. Najczęściej są to urazy typowe dla „ślizgawicy” złamania, ale nie tylko. Jak informuje Marzena Sutryk, Rzecznik Prasowy Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie, w godzinach popołudniowych do SOR trafiali pacjenci z obrażeniami będącymi konsekwencją oblodzenia. – W godzinach popołudniowych do Koszalińskiego SOR zgłaszali się pacjenci z obrażeniami, które są konsekwencją ślizgawicy, a więc ze złamaniami kończyn, ale też inne urazy, jak skręcenia, zwichnięcia, stłuczenia. Możemy się spodziewać, że to nie koniec – przekazuje Marzena Sutryk. Najgorsze może być dopiero przed nami Służby i meteorolodzy ostrzegają, że sytuacja na drogach i chodnikach nie poprawi się szybko. Według przekazywanych informacji ślisko ma być przez kolejne godziny, a utrzymujące się warunki mogą sprawić, że liczba poszkodowanych wzrośnie. – Alerty pogodowe są jednoznaczne – ma być ślisko na chodnikach i drogach przez kolejne godziny, przynajmniej do jutra do południa – podkreśla rzeczniczka szpitala. Uwaga na „niewidzialny lód” Apel o ostrożność W takich warunkach warto maksymalnie ograniczyć ryzyko: zwolnić tempo, wybierać bezpieczniejsze trasy, unikać biegu do autobusu, a jeśli to możliwe przełożyć część spraw do czasu poprawy pogody. Szczególnie ostrożne powinny być osoby starsze oraz wszyscy, którzy poruszają się po mieście z dziećmi. Gołoledź, jak pokazują dzisiejsze zgłoszenia na SOR to nie tylko utrudnienia w ruchu, ale realne zagrożenie dla zdrowia. Jeśli prognozy się potwierdzą, najbliższe godziny będą kluczowe: zarówno dla służb walczących z oblodzeniem, jak i dla mieszkańców, którzy muszą zachować podwójną czujność.

„Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana”. CK105 świętuje 50-lecie koncertem, który przeniesie Koszalin przez dekady

Ala za CK 105 Koszalin - 26 Stycznia 2026 godz. 11:27
Centrum Kultury 105 w Koszalinie zaprasza na wyjątkowe wydarzenie jubileuszowe. „Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana” to koncert, który w symboliczny sposób poprowadzi publiczność przez 50 lat działalności CK105 – od 1976 roku po współczesność. Organizatorzy zapowiadają nie tylko muzyczną ucztę, ale też widowisko, w którym brzmienie każdej dekady stanie się opowieścią o kulturze miasta. Muzyczna podróż przez czas i wspomnienia Koncert został zaprojektowany jako wielowątkowa narracja: specjalnie przygotowana multimedialna scenografia i muzyka zbudują klimat kolejnych epok, a każdy z wykonywanych utworów nawiąże do charakterystycznych wydarzeń danego czasu. W programie znajdą się różne stylistyki – od rockowych riffów, przez jazzowe improwizacje, muzykę filmową, aż po taneczny pop. To ma być opowieść o tym, jak zmieniała się kultura, gusty i energia miasta, a jednocześnie – jak CK105 przez lata było miejscem spotkań, premier, koncertów i artystycznych odkryć. Orkiestra Jubileuszowa – 15 muzyków specjalnie na tę okazję Sercem koncertu będzie 15-osobowa Orkiestra Jubileuszowa, powołana specjalnie na potrzeby jubileuszu. Zespół poprowadzi Jakub Szynal – dyrygent oraz autor aranżacji muzycznych. Muzycy to artyści związani na co dzień z uznanymi instytucjami muzycznymi w Polsce, m.in. Operą Bałtycką w Gdańsku, Teatrem Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, Filharmonią Sudecką, Filharmonią Koszalińską oraz zespołami bigbandowymi. Skład Orkiestry Jubileuszowej: Mikołaj Wienke – saksofon altowy Wojciech Krajewski – saksofon altowy Dominik Czarkowski – saksofon tenorowy Krzysztof Kuśnierek – saksofon tenorowy Eugeniusz Posadzy – saksofon barytonowy Maciej Gwóźdź – trąbka Piotr Lesiak – trąbka Krzysztof Ostrowski – trąbka Artur Ostrowski – puzon Jakub Klepczyński – puzon Maciej Stromski – puzon Marcel Maniewski – instrumenty Antoni Olszewski – gitara basowa Maciej Olesiński – gitara Waldemar Franczyk – perkusja Jakub Szynal – dyrygent, aranżacje, trąbka Goście specjalni i prowadząca z RMF Classic Koncert wzbogacą znakomici polscy wokaliści. Wśród gości specjalnych pojawi się Beata Kępa – pochodząca z Koszalina aktorka Teatru Muzycznego w Gdyni, która swoje pierwsze artystyczne kroki stawiała właśnie w rodzinnym mieście. Wieczór poprowadzi Urszula Urzędowska, dziennikarka RMF Classic, która wprowadzi publiczność w kontekst opowiadanej historii, łącząc muzykę z opowieściami o kolejnych etapach działalności CK105. Artyści: doświadczenie sceniczne i jubileuszowa energia Jakub Szynal to I trębacz Opery Bałtyckiej w Gdańsku, absolwent Akademii Muzycznej w Gdańsku, kompozytor i aranżer. Współpracował m.in. z ElJazz Big Band, Jan Konop Big Band czy Bardabusz Orchestra, koncertował w Europie i Azji, a od sierpnia 2025 roku prowadzi Kołobrzeską Orkiestrę Zdrojową. Beata Kępa jest aktorką Teatru Muzycznego w Gdyni, współpracowała m.in. z Teatrem Variété w Krakowie i Teatrem Capitol w Warszawie. Zadebiutowała w musicalu „Gorączka Sobotniej Nocy”, jest laureatką przeglądów i festiwali, a jej powrót do Koszalina w ramach jubileuszu ma wymiar szczególnie symboliczny. Dofinansowanie z KPO Projekt „Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana” został dofinansowany kwotą 138 720,00 zł w ramach Inwestycji KPO A.2.5.1 / „Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju”. Jubileusz CK105 to nie tylko święto instytucji, ale także święto mieszkańców, którzy przez lata współtworzyli koszalińską kulturę – jako widzowie, artyści, uczestnicy warsztatów i wydarzeń. Ten koncert ma być dla nich wszystkich: jako wspomnienie, podsumowanie i nowy rozdział, opowiedziany najpiękniejszym językiem – muzyką.

Judo: Gwardyjskie randori, mocne walki i sportowa energia

Art za KS Judo Gwardia Koszalin - 5 Lutego 2026 godz. 11:45
Środowy wieczór w Klubie Sportowym Judo Gwardia Koszalin upłynął pod znakiem randori, treningu walk, który w judo jest jednym z najważniejszych elementów budowania formy. Tym razem koszalińskie tatami zapełniła się nie tylko zawodnikami gospodarzy. Na wspólne sparingi przyjechały zaprzyjaźnione kluby judo ze Słupska, Rosnowa i Bobolic. Wspólne randori to nie tylko „mocniejsze” jednostki treningowe, ale też okazja do sprawdzenia się w  walce, poznanie nowych rywali i wyciągnięcie wniosków, których nie da się zdobyć podczas treningów we własnym gronie. - Było dużo intensywności, dużo sportowej dyscypliny i przede wszystkim świetna atmosfera, która zawsze towarzyszy takim spotkaniom - mówi trener gwardyjskich judoków, Cezary Wojniusz.  Gwardia dziękuje gościom za obecność, mocne walki i sportową energię. Takie treningi budują środowisko, integrują kluby z regionu i  przekładają się na rozwój zawodników, niezależnie od wieku i stopnia zaawansowania. Stałe zaproszenie na randori w Koszalinie Klub Sportowy Judo Gwardia Koszalin zaprasza wszystkie kluby na wspólne randori w każdą środę na godz. 18:00. 

Lodowa kurtyna nad Bałtykiem. Zimowy klimat nad naszym morzem w obiektywie Czytelnika

Ala, fot. Czytelnik, Pablosito - 5 Lutego 2026 godz. 7:33
Zima nad morzem ma własny język. Nie krzyczy kolorami jak lato, nie kusi tłumem atrakcji, nie narzuca tempa. Mówi ciszą, wiatrem i surowym pięknem, które potrafi zatrzymać w pół kroku. Dokładnie taki klimat uchwycił Nasz Czytelnik Pablosito – na zdjęciach, które wyglądają jak kadry z krainy lodu, a jednocześnie są tak bardzo „nasze”, bałtyckie.

Kolejne warsztaty w ramach Bezpiecznych Ferii w CK105. Kreatywnie w pracowni i sportowo na mieście

Ala, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza - 4 Lutego 2026 godz. 5:15
Ferie zimowe w Koszalinie trwają w najlepsze, a program „Bezpieczne Ferie” pokazuje, że wolny czas można spędzać jednocześnie ciekawie, aktywnie i z głową. Zobaczcie co dzieje się na warsztatach organizowanych przez Centrum Kultury 105. W mieście nie brakuje zimowych emocji: od lodowiska, przez kino i teatr, aż po basen i zajęcia rozwijające pasje. Twórcza atmosfera w pracowni plastycznej Tym razem odwiedziliśmy uczestników w pracowni plastycznej, gdzie czas upłynął w naprawdę kreatywnym tempie. Dzieci i młodzież próbowali swoich sił w malowaniu, rysowaniu oraz tworzeniu prac z wykorzystaniem materiałów do wyklejania. Było kolorowo, pracowicie i radośnie. A efekty? Mnóstwo świetnych prac i jeszcze więcej dumy z własnej twórczości. Kino Kryterium zdecydowało się odwiedzić wielu małych Koszalinian. Zimowe emocje na lodzie: uśmiechy i dobra energia Ferie to także ruch, a na Lodowisko ALASKA nie brakuje uśmiechów, dobrej energii i zimowych emocji. Mali i duzi śmigają po tafli jak profesjonaliści, a atmosfera sprzyja temu, żeby aktywność stała się najlepszą feriową rutyną. Zachęcamy: łapcie krótką relację z lodowiska, a w komentarzach dajcie znać, jak Wam mijają ferie w naszym mieście. Karta pływacka w ferie: prosty krok do większego bezpieczeństwa Ferie to świetny moment, by zrobić coś praktycznego, szczególnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo w wodzie. Przez cały okres ferii odbywa się egzamin na kartę pływacką prowadzony przez Wodna Służba Ratownicza. Termin: 31.01–15.02.2026 Godziny: 7:00–22:00 Miejsce: basen sportowy Jak podejść do egzaminu? Wystarczy zgłosić się do ratownika na basenie. Opłata po zaliczeniu: 25 zł (wydanie karty) Karta pływacka to nie tylko dokument — to większa pewność siebie w wodzie i realny element bezpieczeństwa, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży. Co jeszcze dzieje się w ramach ferii w Koszalinie? Program jest szeroki i tak ułożony, by każdy znalazł coś dla siebie kinomaniacy, artyści, sportowcy i ci, którzy lubią odkrywać nowe zajęcia. Przedpołudniowe seanse w Kino Kryterium w ramach „Ferie w Kinie” (pon.–pt. 10:30; wstęp za legitymacją szkolną): 2–6 lutego: „Zwierzaki na zakręcie” 9–13 lutego: „Tafiti” Spektakle dla dzieci w Bałtycki Teatr Dramatyczny: „Królowa Śniegu” (3 lutego, 9:30 i 11:30) „Koziołek Matołek” (5 i 6 lutego, 9:30 i 11:30) – gościnnie Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim Zajęcia „Ferie w Bibliotece” w Koszalińska Biblioteka Publiczna (3–6 i 10–13 lutego, 11:00–15:00): m.in. zajęcia plastyczne, modelarskie, konkursy, gry i zabawy, plus pokazy edukacyjne i warsztaty przyrodnicze. „Więcej niż retro ferie” w Muzeum w Koszalinie i Zagroda Jamneńska (3–6 i 10–13 lutego, tury 10:00 i 12:00; obowiązują zapisy): warsztaty edukacyjne i artystyczne, dawne zawody, historia pisma, drewniane zabawki, zielarstwo. Warsztaty i wydarzenia w Pałac Młodzieży w Koszalinie (2–13 lutego, wiek 7–19 lat) oraz start II Halowego Turnieju Piłki Nożnej „Mundialito”. Półkolonie zimowe i działania środowiskowe m.in. w klubach osiedlowych Koszalińska Spółdzielnia Mieszkaniowa, z udziałem Związek Harcerstwa Polskiego, a także organizacji takich jak Towarzystwo Przyjaciół Dzieci czy SOS Wioski Dziecięce. Sportowe akcje i promocje: „Basen za dwa złote” od Zarząd Obiektów Sportowych Sp. z o.o., a także ferie w parku trampolin Play Park. Dla zainteresowanych techniką i koncentracją: „Ferie na strzelnicy” w Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Stanisława Staszica.   Pełny harmonogram „Bezpiecznych Ferii w Koszalinie” znajdziecie TUTAJ   Ferie w mieście mogą być naprawdę pełne wrażeń — szczególnie, gdy łączą zabawę, rozwój i bezpieczeństwo. Do zobaczenia na kolejnych zajęciach! 

Polskim elektrowniom zagrażają drony, a nie zima

Art za eNewsroom - 4 Lutego 2026 godz. 4:50
Polski system elektroenergetyczny oraz ciepłowniczy są dobrze przygotowane do funkcjonowania w trudnych warunkach atmosferycznych. Niezależnie od tego, czy mówimy o nagłym ataku srogiej zimy, czy o długofalowej letniej suszy, nasze zasoby pozwalają na utrzymanie ciągłości dostaw. W okresach szczytowego zapotrzebowania na energię elektryczną i ciepło, które obserwujemy przy niskich temperaturach, system wykazuje się stabilnością. Dysponujemy odpowiednią rezerwą mocy, a w przypadku sektora elektroenergetycznego możemy dodatkowo liczyć na wsparcie w ramach transgranicznej wymiany energii. – Kluczowym elementem utrzymania tej stabilności jest bieżąca dbałość o stan techniczny infrastruktury. Mroźne dni, takie jak te z przełomu stycznia i lutego, są testem wytrzymałości dla sieci przesyłowych. Awarie losowe, takie jak pęknięcia rurociągów ciepłowniczych, są wpisane w ryzyko eksploatacyjne i będą się zdarzać. Istotą bezpieczeństwa jest w tym przypadku nie tyle całkowite wyeliminowanie usterek, co szybkość i skuteczność reakcji służb technicznych oraz dostępność materiałów niezbędnych do napraw. Pod tym względem polska energetyka ma wieloletnie doświadczenie, pamiętamy o wiele sroższe zimy z przeszłości, a obecne anomalie pogodowe nie są dla branży zaskoczeniem – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Jakóbik, Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego, prowadzący podcast Energy Drink. – Prawdziwym wyzwaniem, z którym musimy się zmierzyć, nie jest jednak kapryśna aura, lecz zagrożenia intencjonalne, płynące ze Wschodu. To właśnie w obszarze bezpieczeństwa hybrydowego polska infrastruktura krytyczna może być narażona na niebezpieczneństwa. Mowa tu o atakach fizycznych, cybernetycznych, a także incydentach z udziałem dronów w pobliżu kluczowych obiektów. To są zjawiska, na które w przeszłości nie musieliśmy być przygotowani w tak dużym stopniu, jak dziś. Obecna sytuacja geopolityczna nie pozwala nam jednak na luksus bierności. Nie możemy "przespać" momentu na konieczne dozbrojenie energetyki w systemy ochronne. O ile zima jest "starym" zagrożeniem, z którym umiemy sobie radzić, o tyle wojna hybrydowa to wyzwanie "nowe", wymagające inwestycji w zupełnie inne technologie i procedury. Uzupełnienie zaległości w zakresie ochrony fizycznej i cyfrowej elektrowni oraz sieci przesyłowych musi stać się absolutnym priorytetem, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne państwa w każdej płaszczyźnie – zaznaczył Wojciech Jakóbik.

Szpital Wojewódzki w Koszalinie wprowadza od 3 lutego 2026 r. ograniczenia odwiedzin

Art za Rzecznik Prasowy Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie - 3 Lutego 2026 godz. 14:16
W związku ze wzrostem zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne, Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie wprowadził od 3 lutego 2026 r. nowe zasady odwiedzin pacjentów. Dyrekcja placówki tłumaczy, że ich celem jest ochrona hospitalizowanych osób i ograniczenie ryzyka przenoszenia chorób w sezonie wysokich zachorowań. Najważniejsze zasady Ograniczony czas wizyt – godziny odwiedzin pozostają bez zmian (13:00–19:00), jednak czas wizyty został skrócony do 15 minut. Maksymalnie jedna osoba przy pacjencie w danym momencie w sali może przebywać tylko jeden odwiedzający. Obowiązek maseczek,  zaleca się stosowanie maseczek zasłaniających nos i usta. Zakaz odwiedzin w przypadku objawów infekcji  osoby z infekcją grypową lub objawami przeziębienia proszone są o zrezygnowanie z wizyty. Brak dzieci w odwiedzinach w okresie zwiększonego ryzyka zachorowań nie jest wskazane, by wśród odwiedzających były dzieci. Wyjątki w sytuacjach ciężkich w szczególnych przypadkach (np. poważny stan pacjenta) czas odwiedzin można wydłużyć po konsultacji z lekarzem dyżurnym. Oddziały dziecięce – przy hospitalizowanym dziecku może przez cały czas przebywać jeden opiekun, natomiast pozostałych odwiedzających obowiązują te same ograniczenia. Powód: sezon grypowy i dynamiczna sytuacja epidemiologiczna Rzeczniczka szpitala Marzena Sutryk wyjaśniła, że zmiany są odpowiedzią na liczne przypadki grypy i chorób grypopodobnych. Podkreśliła, że godziny odwiedzin pozostają niezmienione, ale ze względu na bezpieczeństwo pacjentów konieczne było ograniczenie czasu wizyt i liczby osób. W razie nagłej potrzeby można uzyskać zgodę lekarza na dłuższy pobyt u chorego. Od kiedy i na jak długo? Nowe zasady obowiązują od 3 lutego 2026 roku do odwołania. Dyrekcja szpitala zaznacza, że ograniczenia będą utrzymywane tak długo, jak będzie wymagała tego sytuacja epidemiologiczna. Podobne kroki placówka podejmowała już w poprzednich sezonach grypowych  wprowadzając skrócone wizyty, limity gości i obowiązek zakrywania twarzy. Co oznacza to dla odwiedzających? Osoby planujące wizytę w koszalińskim szpitalu powinny: zaplanować krótszy pobyt przy bliskiej osobie, pamiętać o zakryciu nosa i ust maseczką, pozostać w domu, jeżeli mają objawy infekcji, w przypadku hospitalizacji dziecka, zadbać o stałego opiekuna. Placówka zapewnia, że nadal chce umożliwiać kontakt pacjentów z rodziną, ale wymogi sanitarne muszą być zachowane. Wezwanie do przestrzegania zasad kierowane jest do wszystkich odwiedzających  dzięki temu można ograniczyć rozprzestrzenianie się infekcji, a jednocześnie zapewnić chorym jak największy komfort.


wydarzenia

Jak wyglądał „dzień po” wojnie? Odpowiedź czeka w Koszalinie

Ala, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radek Koleśnik UM Koszalin - 5 Lutego 2026 godz. 21:03

Dziś Wielki Bal Morsa! Mroźno-gorąca zabawa w Mielnie trwa w najlepsze

Ala, film i fot. FB/ Międzynarodowe Zloty Morsów w Mielnie - 20 godzin temu