Koszalin, Poland
wydarzenia

Zabytki z Koszalina i regionu ze wsparciem. 200 tys. zł dla Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej

Ala za WZP - godzinę temu
Koszalińskie zabytki znalazły się wśród zadań, które otrzymają dofinansowanie na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane. W wykazie projektów objętych wsparciem z budżetu Województwa Zachodniopomorskiego szczególnie ważne miejsce zajmuje zabytkowa Koszalińska Kolej Wąskotorowa, która od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji miasta i regionu.

Szpila w garniturze i fraku, czyli jak Karol III zadzwonił do Trumpa

Art, fot. X - 3 godziny temu
Brytyjska dyplomacja ma tę przewagę nad wieloma innymi, że nie musi podnosić głosu. Ona poprawia mankiet, bierze łyk herbaty, uśmiecha się pół milimetra szerzej niż zwykle i wbija szpilkę tak elegancko, że ofiara jeszcze przez chwilę bije brawo. Karol III pojechał do Waszyngtonu i podczas uroczystej kolacji w Białym Domu wręczył Donaldowi Trumpowi prezent. Nie był to album z pałacami, srebrna patera ani kolejny ceremonialny przedmiot, który po trzech dniach trafia do magazynu z napisem „dyplomatyczne, nie dotykać”. Król przywiózł dzwon z okrętu wojennego HMS „Trump”. Tak, naprawdę istniał taki okręt. Zwodowany w 1944 roku w brytyjskiej stoczni, służył podczas II wojny światowej, m.in. na Pacyfiku. Historia piękna, symboliczna, bezpieczna. Sojusz, wspólna walka, pamięć, wojna, floty, bohaterstwo. Wszystko, co powinno znaleźć się przy eleganckiej kolacji dwóch państw, które oficjalnie mówią o sobie „najbliżsi sojusznicy”, nawet jeśli czasem zachowują się jak kuzyni skłóceni przy świątecznym stole. Ale w tej historii najważniejszy nie był sam dzwon. Najważniejsze było zdanie. Karol III wręczył go Trumpowi i miał powiedzieć: „A gdyby kiedykolwiek chciał pan się z nami skontaktować wystarczy zadzwonić”. I tu właśnie zaczyna się brytyjska szkoła jazdy. Nie było ataku. Nie było obrazy. Nie było miny groźnego monarchy z portretu olejnego. Był żart. Suchy jak kredens w zamku Windsor, precyzyjny jak cięcie krawca z Savile Row i podany z twarzą człowieka, który właśnie zaproponował gościowi dodatkową porcję puddingu. Trump się roześmiał. Sala też. I dokładnie o to chodziło. Bo najlepszy sarkazm to taki, którego nie da się oprotestować. Nie można wstać i powiedzieć: „Wasza Królewska Mość, właśnie mnie pan dyplomatycznie szturchnął”, bo wszyscy odpowiedzą: „Ależ skąd, to tylko dzwon”. Nie można się obrazić, bo wyjdzie się na człowieka bez poczucia humoru. Nie można też udawać, że nic się nie stało, bo wszyscy już zrozumieli. To jest właśnie szpila w garniturze i frakcie. Zresztą dzwon nie był jedynym momentem, w którym brytyjska ironia spacerowała po sali balowej z miną niewiniątka. Karol III miał też żartować o „przebudowie” Białego Domu, przypominając, że Brytyjczycy w 1814 roku przeprowadzili tam swoją dość radykalną próbę „rewitalizacji nieruchomości”. Dla porządku: chodziło oczywiście o spalenie rezydencji prezydenckiej podczas wojny brytyjsko-amerykańskiej, a nie o remont z dotacji konserwatorskiej. Proszę zauważyć klasę tego żartu. W normalnych warunkach przypomnienie gospodarzowi, że pańscy rodacy kiedyś spalili mu dom, mogłoby zostać uznane za nietakt. W wykonaniu brytyjskiego monarchy staje się anegdotą. Trochę historii, trochę absurdu, trochę eleganckiej bezczelności. Czyste Monty Python, tylko z protokołem dyplomatycznym i lepszą zastawą. Były też żarty o mapie Stanów Zjednoczonych i nazwach, które do dziś noszą ślady brytyjskiej monarchii: Wirginia, Maryland, Karoliny. Niby niewinna wycieczka historyczna, a jednak delikatne przypomnienie, że amerykańska opowieść o samowystarczalności ma w tle bardzo brytyjskie przypisy. Jakby król mówił: oczywiście, jesteście wielkim narodem, ale pozwólcie, że dyskretnie wskażę, kto tu kiedyś podpisywał akt własności. Brytyjczycy od wieków doskonalą sztukę mówienia rzeczy ostrych tonem tak łagodnym, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy właśnie został pochwalony, czy elegancko spakowany i wysłany do historii. Ich humor nie krzyczy. On stawia filiżankę na spodku. Dlatego Karol III nie potrzebował tyrady. Wystarczył dzwon i jedno zdanie. W tle było oczywiście więcej historii. Trump potrafił przypominać Europie, że bez Ameryki mówiłaby dziś po niemiecku. Król miał odpowiedzieć w podobnym duchu, że gdyby nie Brytyjczycy, Amerykanie mówiliby po francusku. I znowu, żadnej awantury. Tylko lekcja historii podana z uśmiechem. Taka, po której nie wiadomo, czy należy się oburzyć, czy poprosić o przypisy. Do tego żarty o bostońskim piciu herbaty, czyli eleganckie przypomnienie, że stosunki brytyjsko-amerykańskie zaczęły się od pewnego nieporozumienia z udziałem napoju, podatków i portu. Dziś można się z tego śmiać przy kolacji, ale pod spodem nadal słychać cichy brzęk porcelany imperialnej pamięci. Karol III zrobił więc coś, czego w polityce coraz bardziej brakuje. Pokazał, że inteligentna ironia może być skuteczniejsza niż krzyk. Że można powiedzieć wiele, nie mówiąc prawie nic. Że dyplomacja nie musi być nudnym zestawem komunałów o „pogłębianiu współpracy” i „wspólnych wartościach”. Czasem wystarczy dobrze dobrany rekwizyt. Dzwon z HMS „Trump” był prezentem idealnym, bo działał na kilku poziomach. Oficjalnie: pamiątka historyczna i symbol sojuszu. Towarzysko: błyskotliwy żart. Politycznie: subtelne przypomnienie, że historia nie zaczęła się od ostatniego tweeta, ostatniego wiecu ani ostatniej konferencji prasowej. A monarchia brytyjska, choć od dawna pozbawiona realnej władzy politycznej, wciąż ma coś, czego nie da się uchwalić ustawą: styl. Można oczywiście powiedzieć, że to tylko anegdota. Dzwon, kolacja, kilka śmiechów. Ale w dyplomacji anegdoty bywają ważniejsze niż komunikaty końcowe. Komunikaty zapomina się po godzinie. Dobrze wymierzone zdanie zostaje. Karol III nie zaatakował Trumpa. On go „zadzwonił”. I zrobił to tak, jak potrafią tylko Brytyjczycy: z uprzejmością, która pachnie herbatą, historią i lekkim niebezpieczeństwem.

Majówka „Mamo! Tato! Wychodzimy!” w Dolinie Smaków. Koszalin zaprasza na rodzinne świętowanie

Ala, film: FB/CK105 Koszalin - 20 Kwietnia 2026 godz. 17:54
Koszalin zaprasza mieszkańców i gości na wyjątkową majówkę pod hasłem „Mamo! Tato! Wychodzimy!”. Wydarzenie odbędzie się w dniach 1–3 maja 2026 roku w Dolinie Smaków. Co ważne, wstęp na wszystkie atrakcje będzie wolny. To propozycja dla całych rodzin, które chcą wspólnie spędzić długi weekend w przyjaznej, plenerowej atmosferze. Majówka w Dolinie Smaków ma być okazją do odpoczynku, spotkań i rodzinnego wyjścia z domu – dokładnie tak, jak sugeruje nazwa wydarzenia. Przed nami trzy dni rodzinnej zabawy, aktywności na świeżym powietrzu i atrakcji dla najmłodszych oraz dorosłych. W dniach 1–3 maja 2026 roku w Dolinie Smaków odbędzie się wyjątkowy majowy weekend pod hasłem „Mamo, tato… wychodzimy!”. Organizatorzy przygotowali bogaty program, w którym nie zabraknie animacji dla dzieci, warsztatów, pokazów, spotkań z pasjonatami, muzyki i wspólnego spędzania czasu przy ognisku. W planie są również widowiskowe wydarzenia, takie jak Piana Party, pokaz strongman, Fire Show, a także Lasermania, czyli pakiet atrakcji obejmujący Archer Tag i Laser Tag. Pierwszy dzień majówki, w piątek 1 maja, rozpocznie się od Lasermanii, która potrwa od godziny 12:00 do 18:00. O 13:00 ruszą stoiska przygotowane przez OSP, ORW Klub Płetwonurków „Mares”, PTTK i Klub Adventure, połączone z pokazem sprzętu nurkowego. Między 14:00 a 16:00 odbędzie się zlot motocyklistów z Klubem Motocyklowym Adventure, a równolegle zaplanowano warsztaty tworzenia wianków z kwiaciarnią Kwiatkowo. Ich finałem będzie wspólne puszczanie wianków na wodę o godzinie 16:00. Dzień zakończy się ogniskiem z kiełbaskami przy gitarze o 18:00.       Sobota 2 maja również upłynie pod znakiem dobrej zabawy. Od 12:00 do 18:00 potrwa Lasermania. O 13:00 scenę przejmie DJ Barti, a pół godziny później rozpocznie się Piana Party. O 14:00 widzowie zobaczą występ Klaunów Kulki zatytułowany „Zaginione cukierki Pana Kulki”. W godzinach 16:30–18:00 odbędą się warsztaty i pokaz muzyczny w ramach projektu „Muzyka w obiegu”. Wieczorem ponownie zaplanowano ognisko z kiełbaskami przy gitarze.       Na niedzielę 3 maja organizatorzy przygotowali kolejną porcję atrakcji. Od 14:00 do 18:00 dostępna będzie Lasermania, a od 14:00 do 15:00 uczestnikom czas umili DJ Barti. O 14:30 rozpocznie się zabawa z proszkami holi, a o 15:00 publiczność zobaczy pokaz strongman. W tym samym czasie ruszą także warsztaty plastyczne dla dzieci, a od 15:00 do 19:00 będzie można przenieść się w czasie dzięki spotkaniu ze Stowarzyszeniem Koszalińska Kompania Rycerska. O 18:00 odbędzie się kolejne ognisko, a o 20:00 całe wydarzenie zwieńczy pokaz Fire Show.       Lasermania, która będzie towarzyszyć uczestnikom przez cały weekend, to połączenie dwóch aktywności. Archer Tag to dynamiczna gra zespołowa przypominająca średniowieczną bitwę łukami z wykorzystaniem bezpiecznych, miękkich strzał. Z kolei Laser Tag to nowoczesna, rodzinna forma gry laserowej.       Majówka w Dolinie Smaków zapowiada się jako propozycja dla tych, którzy chcą spędzić długi weekend razem, aktywnie i w rodzinnej atmosferze. Organizatorzy zachęcają, by zabrać bliskich i wspólnie skorzystać z przygotowanych atrakcji.      

Majowe uroczystości patriotyczne w Koszalinie. Prezydent Tomasz Sobieraj zaprasza mieszkańców

Ala za Rzecznik prasowy Miasta Koszalina - 8 godzin temu
Przed nami seria majowych wydarzeń patriotycznych, historycznych i rocznicowych. Prezydent Koszalina, Tomasz Sobieraj zaprasza mieszkańców do udziału w uroczystościach organizowanych z okazji Dnia Flagi, rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, Dnia Pioniera, rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie oraz rocznicy Bitwy o Monte Cassino. Majowe obchody rozpoczną się 2 maja, w Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Tego dnia o godz. 12:00 zaplanowano wydarzenie, którego start odbędzie się na Placu Polonii. Dzień później, 3 maja, Koszalin uczci rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Obchody rozpoczną się o godz. 8:30 mszą świętą w koszalińskiej katedrze. O godz. 9:00 w Parafii Ewangelicko-Augsburskiej przy ul. Połczyńskiej 1 odbędzie się nabożeństwo ekumeniczne oraz modlitwa za Ojczyznę. Następnie, o godz. 9:30, uczestnicy przejdą z katedry przed pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego. Główne uroczystości przed pomnikiem rozpoczną się o godz. 10:00. Kolejnym ważnym punktem majowego kalendarza będzie Dzień Pioniera, obchodzony 10 maja. Uroczystości rozpoczną się o godz. 13:00 przed pomnikiem „Byliśmy – Jesteśmy – Będziemy”. To wydarzenie poświęcone pamięci osób, które po wojnie współtworzyły polski Koszalin i budowały jego powojenną tożsamość. 8 maja, w związku z 81. rocznicą zakończenia II wojny światowej w Europie, zaplanowano wydarzenia w Muzeum Obrony Przeciwlotniczej przy ul. Wojska Polskiego 70. O godz. 11:00 odbędzie się otwarcie wystawy czasowej „Co żołnierz w plecaku nosi”. O godz. 18:00 zaplanowano spotkanie z historią pod nazwą „Płomienie zwycięstwa”, a o godz. 20:00 nastąpi zapalenie pomnika „Płomienne Ptaki”. W programie majowych wydarzeń znalazł się również Motocyklowy Rajd Weterana, zaplanowany na 14 maja. O godz. 10:00 uczestnicy spotkają się przy grobie płk. Romana Szewczyka na cmentarzu komunalnym. Z kolei 18 maja Koszalin upamiętni rocznicę Bitwy o Monte Cassino. Uroczystości odbędą się o godz. 12:00 przed pomnikiem gen. Władysława Andersa. Majowe uroczystości będą okazją do wspólnego świętowania, oddania hołdu bohaterom oraz przypomnienia wydarzeń ważnych dla historii Polski i Koszalina. Miasto zachęca mieszkańców do udziału w obchodach.

Prezydent Koszalina spotkał się z mieszkańcami Osiedla Nowobramskiego

Art, fot. FB/Tomasz Sobieraj, Radek Koleśnik / UM Koszalin - 8 godzin temu
Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj spotkał się z mieszkańcami dawnego sołectwa Stare Bielice, dziś koszalińskiego Osiedla Nowobramskiego. Była to kolejna okazja do bezpośredniej rozmowy o sprawach ważnych dla lokalnej społeczności. - Dziękuję za dzisiejsze spotkanie i wspólnie spędzony czas. To była naprawdę dobra i potrzebna rozmowa z mieszkańcami dawnego sołectwa Stare Bielice, dziś koszalińskiego Osiedla Nowobramskiego - podkreślił Tomasz Sobieraj. Jak zaznaczył prezydent, najważniejsza była możliwość wysłuchania mieszkańców i poznania ich perspektywy. Bezpośrednie rozmowy pozwalają lepiej zrozumieć codzienne problemy poszczególnych osiedli oraz wspólnie szukać rozwiązań.

Koszalińska hip-hopowa majówka wraca. KLIN City Graffiti JAM już 2 maja

Ala za FB/KLIN City Graffiti JAM - 16 Kwietnia 2026 godz. 12:01
Czy Koszalin jest gotowy na kolejną edycję hip-hopowej majówki? Wszystko wskazuje na to, że tak. Wiosna na dobre zawitała do miasta, a wraz z nią wracają wspomnienia prac znakomitych artystów, którzy w minionych latach odwiedzali Koszalin i zostawiali po sobie nie tylko kolor, ale też wyjątkową energię. To właśnie dzięki nim powstała galeria KLIN City – Pomorze w kolorze, która na stałe wpisała się w krajobraz miejskiej kultury ulicznej. Już 2 maja Koszalin ponownie stanie się przestrzenią graffiti, muzyki, tańca i twórczej ekspresji. Tego dnia odbędzie się kolejna odsłona KLIN City Graffiti JAM — wydarzenia, które z roku na rok przyciąga miłośników kultury hip-hopowej, street artu i miejskiej energii. Główna część wydarzenia rozpocznie się o godzinie 11:00 i obejmie okolice ulic Młyńskiej, Budowniczych i Podgórnej. To właśnie tam będzie można obserwować artystów przy pracy i zobaczyć, jak miejskie ściany zmieniają się w pełne koloru i charakteru kompozycje. Organizatorzy zapowiadają obecność uznanych twórców, którzy po raz kolejny pokażą, że graffiti może być czymś znacznie więcej niż tylko ozdobą — może stać się znakiem tożsamości miejsca i nośnikiem energii całego miasta. Tegoroczna edycja wydarzenia zyskuje dodatkowy wymiar dzięki jubileuszowi 25-lecia legendarnej grupy NASA Szkoła Tańca Break Dance. Z tej okazji 2 maja w godzinach 10:00–21:00 w hali sportowej V Liceum Ogólnokształcącego przy ulicy Jedności odbędzie się Pomorska Zajawka NASA 25th Anniversary – Poland Breaking Tour. Będzie to ważna część majówkowego programu, skierowana do wszystkich miłośników breakdance’u, rytmu i kultury hip-hopowej. W programie nie zabraknie również symbolicznego akcentu związanego z jubileuszem. Przy ulicy Chałubińskiego, na głównej ścianie Klin City/CNS Koszalin Centrum Pomorza, powstanie Legendary Wall — pamiątkowa ściana przygotowana z okazji 25-lecia NASA. To właśnie tam przeszłość spotka się z teraźniejszością, a wspomnienia o dotychczasowych działaniach zostaną zapisane w nowej, artystycznej formie. Majówkowe święto ulicznej kultury rozpocznie się jednak już 1 maja. O godzinie 20:00 w klubie Plastelina wystartuje SLY RAY Takeover. Wstęp na wydarzenie będzie wolny, a impreza potrwa do późnych godzin nocnych. Dzień później, 2 maja, również w klubie Plastelina odbędzie się Afterparty, zaplanowane w godzinach 21:00–3:00. KLIN City Graffiti JAM to wydarzenie, które od lat pokazuje, że Koszalin ma swoje silne miejsce na mapie kultury ulicznej. To nie tylko spotkanie artystów i fanów graffiti, ale także okazja do wspólnego przeżywania majówki w atmosferze muzyki, tańca i twórczej swobody. Szare ściany znów zyskają nowe życie, a ulice miasta ponownie wypełnią się kolorem, stylem i dobrą energią. Tegoroczna odsłona zapowiada się jako prawdziwa eksplozja kreatywności i mocny początek maja w rytmie hip-hopu. Koszalin po raz kolejny pokaże, że miejska kultura ma tutaj swoją historię, swoją publiczność i swoją wyjątkową siłę.

Konserwacja wymiennika ciepła w piecykach na pellet – gdzie kończy się oszczędność, a zaczynają realne straty

Artykuł sponsorowany - 6 godzin temu
Pierwszy sezon grzewczy zazwyczaj wygląda tak samo. Nowy sprzęt działa cicho, spalanie jest stabilne, a użytkownik ma poczucie, że wszystko „robi się samo”. Drugi sezon już weryfikuje to przekonanie. Spada sprawność, rośnie zużycie pelletu, a piecyk zaczyna pracować ciężej. W 80% przypadków przyczyna jest prosta i wcale nie spektakularna: zaniedbany wymiennik ciepła. Dlaczego wymiennik przestaje działać tak jak powinien Trzeba powiedzieć wprost: piecyki na pellet nie wybaczają braku regularnego czyszczenia. W teorii spalanie biomasy jest czystsze niż węgla, ale to nadal proces, który zostawia po sobie popiół, pył i osady. Te z kolei osiadają dokładnie tam, gdzie nie powinny, czyli na powierzchniach wymiany ciepła. Efekt? Warstwa zabrudzeń działa jak izolacja. Ciepło zamiast trafiać do instalacji, ucieka w komin. I nie mówimy tu o marginalnych stratach. Z doświadczenia powiem wprost: przy mocno zabrudzonym wymienniku realna sprawność potrafi spaść o kilkanaście procent. To już widać w rachunkach za pellet. Jak często czyścić i dlaczego „raz w sezonie” to za mało Wielu użytkowników zakłada, że wystarczy jedno gruntowne czyszczenie po sezonie. Technicznie, da się tak żyć. Tylko że to droga do stopniowego pogarszania parametrów pracy. W praktyce sensowny rytm wygląda inaczej. Przy intensywnej eksploatacji, czyli ogrzewaniu domu przez całą zimę, kontrola wymiennika powinna odbywać się co kilka tygodni. Nie zawsze trzeba od razu robić pełne czyszczenie. Czasem wystarczy szybkie usunięcie luźnych osadów. Kilkanaście minut pracy. I teraz ważna rzecz, której często się nie mówi: wiele nowoczesnych urządzeń, w tym modele rozwijane przez Defro Home, ma systemy półautomatycznego czyszczenia. To pomaga. Ale nie zastępuje ręcznej kontroli. Co dokładnie odkłada się w wymienniku i dlaczego to problem Nie każdy osad jest taki sam. To nie jest tylko „kurz z pieca”. W wymienniku zbiera się mieszanka popiołu, sadzy i produktów niepełnego spalania. Przy gorszej jakości pellecie dochodzą jeszcze spieki i twarde naloty. W tym etapie pojawiają się istotne komplikacje eksploatacyjne. Cienka warstwa suchego popiołu ma ograniczony wpływ na pracę układu, natomiast zbite, tłuste osady pogarszają wymianę ciepła oraz przepływ spalin. Skutkuje to zaburzeniem spalania i spadkiem sprawności instalacji. W praktyce, przy braku regularnego czyszczenia, temperatura spalin może wzrastać o kilkadziesiąt stopni, co przekłada się na mierzalne straty energii i niższą efektywność systemu grzewczego. Wpływ zaniedbań na spalanie i zużycie paliwa Tu nie ma miejsca na dyplomację. Brudny wymiennik oznacza wyższe zużycie pelletu. Sterownik widzi spadek efektywności, więc próbuje to kompensować. Podaje więcej paliwa, wydłuża cykle pracy, podnosi moc. Użytkownik często tego nie zauważa od razu. Zmiany są stopniowe. Kilka procent tu, kilka tam. Po dwóch miesiącach robi się z tego różnica, którą widać w magazynie pelletu. I jeszcze jeden aspekt. Niestabilność spalania. Zanieczyszczony wymiennik wpływa na ciąg kominowy i warunki pracy palnika. Pojawiają się wahania temperatury, częstsze wygaszanie i ponowne rozpalanie. To nie tylko kwestia komfortu, ale też trwałości urządzenia. Kiedy czyszczenie przestaje być opcją, a zaczyna koniecznością Są sygnały, których nie warto ignorować. Jeśli piecyk pracuje głośniej, dłużej osiąga temperaturę albo częściej wchodzi w tryb maksymalnej mocy, to nie jest to „normalne zużycie”. To sygnał, że coś się zmieniło w układzie. Często winny jest właśnie wymiennik. Eksperci z Defro Home zwracają uwagę na jeszcze jeden objaw: wyraźnie wyższa temperatura spalin przy tej samej mocy. To jeden z najbardziej wiarygodnych wskaźników zabrudzenia. Prosty pomiar, a mówi bardzo dużo. W praktyce oznacza to jedno. Jeśli zaczynasz się zastanawiać, czy już czas na czyszczenie, to prawdopodobnie ten moment już minął. Konserwacja a realne koszty eksploatacji Tu dochodzimy do sedna. Regularna konserwacja nie jest fanaberią ani „zaleceniem producenta dla świętego spokoju”. To czysta ekonomia. Weźmy prosty przykład. Dom zużywa rocznie kilka ton pelletu. Nawet niewielki spadek sprawności przekłada się na dodatkowe kilkaset kilogramów paliwa. To już konkretna kwota. I teraz kontrast. Regularne czyszczenie to koszt czasu. Ewentualnie serwisu raz w sezonie. Różnica jest oczywista. Warto też spojrzeć szerzej. Program „Czyste Powietrze” premiuje rozwiązania efektywne i niskoemisyjne, ale ich parametry trzeba utrzymać w praktyce. Zaniedbany piecyk nie spełnia założeń, nawet jeśli na papierze wygląda dobrze. Błędy, które widuje się najczęściej Najczęstszy scenariusz? Użytkownik czyści tylko to, co widzi. Komorę spalania, popielnik. Wymiennik zostaje „na później”. Drugi błąd to używanie niewłaściwych narzędzi. Zbyt agresywne szczotki potrafią uszkodzić powierzchnię wymiany ciepła. A to już wpływa na trwałość urządzenia. Trzeci, chyba najciekawszy. Przekonanie, że dobry pellet rozwiązuje problem. Owszem, lepsze paliwo ogranicza ilość osadów. Ale nie eliminuje ich całkowicie. Fizyki nie da się oszukać. I jeszcze jedna rzecz, która może być kontrowersyjna. Automatyczne systemy czyszczenia rozleniwiają użytkowników. Dają poczucie, że nic nie trzeba robić. To wygodne, ale krótkowzroczne. Czy naprawdę trzeba robić to tak często Wszystko zależy od intensywności użytkowania, jakości pelletu i konstrukcji urządzenia. Ale ignorowanie konserwacji zawsze kończy się tak samo. Spadkiem sprawności, większym zużyciem paliwa i problemami z pracą. Nie ma tu drogi na skróty. Jeśli ktoś oczekuje, że piecyk będzie działał bezobsługowo przez cały sezon, to po prostu źle dobrał technologię. To nie jest kocioł gazowy, który można zostawić samemu sobie. To urządzenie, które wymaga uwagi. Niewielkiej, ale regularnej. I właśnie ta regularność robi różnicę między systemem, który działa przewidywalnie, a takim, który zaczyna żyć własnym życiem w środku zimy.  

Koszalin uczcił pamięć Łukasza Litewki. Mieszkańcy przynieśli karmę dla bezdomnych zwierząt

Ala, fot. FB/ Patryk Brzeskot - Film i Zdjęcia, Agnieszka Klimkiewicz - 7 godzin temu
Mieszkańcy Koszalina spotkali się przy ratuszu, aby uczcić pamięć tragicznie zmarłego Łukasza Litewki. W wydarzeniu wzięło udział wiele osób, które przyszły, by oddać mu hołd i wspólnie kontynuować dobro, z którym był kojarzony. Spotkanie miało szczególny wymiar. Uczestnicy przynosili karmę dla bezdomnych psów i kotów, nawiązując w ten sposób do wrażliwości Łukasza oraz jego zaangażowania w pomoc potrzebującym zwierzętom. To właśnie troska o tych, którzy sami nie potrafią poprosić o wsparcie, była jedną z wartości szczególnie bliskich jego sercu. O godzinie 20:00 uczestnicy wydarzenia symbolicznie pożegnali Łukasza, wypuszczając światełko do nieba. Towarzyszyła temu atmosfera zadumy, jedności i wdzięczności za jego życie oraz dobro, które po sobie zostawił. Spotkanie przy koszalińskim ratuszu stało się chwilą wspólnoty i refleksji. Mieszkańcy pokazali, że pamięć o Łukaszu Litewce pozostaje żywa, a jego postawa może inspirować do dalszej pomocy, szczególnie tym najbardziej bezbronnym. Niech dobro, które zostawił po sobie, trwa dalej.

Program „Moje Ciepło” – dla jakich budynków jednorodzinnych jest przeznaczony

Artykuł sponsorowany - 29 Kwietnia 2026 godz. 3:47
Pierwsze zapytania o dopłatę do pompy ciepła często opierają się na założeniu, że sam fakt budowy nowego domu jest wystarczający do spełnienia warunków programu. Świeży projekt i rozpoczęta inwestycja sugerują, że wszystko powinno być zgodne z wymaganiami. W praktyce jednak kluczowe są parametry techniczne i wskaźniki energetyczne - to one podlegają ocenie, nie etap realizacji. A te potrafią jednoznacznie zweryfikować takie założenia. Kto faktycznie mieści się w wymaganiach Najwięcej nieporozumień zaczyna się tu. W praktyce dotacje w ramach programu "Moje Ciepło" nie są dla każdego właściciela domu jednorodzinnego, nawet jeśli budynek wygląda na nowoczesny. Liczy się standard energetyczny, a dokładniej wskaźnik zapotrzebowania na energię pierwotną, czyli EP. Program celuje w budynki o podwyższonej efektywności energetycznej. Mówimy o domach, które mają bardzo dobrą izolację, szczelną stolarkę, często wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła. Jeśli ktoś buduje „po staremu”, nawet z grubszym styropianem niż kiedyś, może się zdziwić. Projekt przejdzie przez urząd, ale nie przejdzie przez kryteria dofinansowania. Z doświadczenia wynika, że jakieś 70–80% nowych inwestycji spełnia wymagania bez większych problemów. Ale to głównie domy projektowane świadomie, często z pomocą doradcy energetycznego. Reszta? Brakuje kilku punktów EP i drzwi się zamykają. Parametry techniczne budynku, które robią różnicę Nie ma sensu udawać, że chodzi o jeden parametr. To układ naczyń połączonych. Największy wpływ mają przegrody zewnętrzne. Ściany, dach, podłoga na gruncie. Jeśli ktoś oszczędza na izolacji, to potem musi nadrabiać instalacją, a program tego nie premiuje - woli budynek, który „z natury” potrzebuje mniej energii. Drugi element to okna. I nie chodzi tylko o współczynnik Uw, liczy się też montaż. Nieszczelności potrafią zabić wynik, nawet jeśli papierowo wszystko wygląda dobrze. Zdarzają się przypadki, w których budynek spełnia wymagania na etapie projektu, a po pierwszym sezonie grzewczym okazuje się, że rzeczywiste parametry są gorsze od założeń.   Trzeci temat to system wentylacji. Rekuperacja nie jest formalnie obowiązkowa, ale w praktyce często decyduje o tym, czy budynek „wejdzie” w wymagany poziom EP. Bez niej robi się ciasno. Dobór systemu grzewczego a wymagania budynku Na etapie doboru urządzenia wiele osób skupia się wyłącznie na mocy i cenie. To błąd. Liczy się dopasowanie do charakterystyki budynku. Rozwiązania oferowane przez Defro Energy wpisują się w założenia budownictwa niskoenergetycznego, ale same w sobie nie „załatwią” tematu dotacji. Jeśli budynek nie spełnia wymagań, nawet najlepsza pompa ciepła nie zmieni wyniku. To trzeba powiedzieć wprost. Eksperci z Defro Energy podkreślają, że kluczowy jest etap projektowy. Jeśli inwestor uwzględni parametry pompy już na poziomie koncepcji domu, łatwiej zoptymalizować całość. Jeśli robi to na końcu, zwykle zostaje niewiele miejsca na korekty. I tu pojawia się ciekawa rzecz. Wbrew temu, co często się słyszy, dobór urządzenia „pod dotację” nie powinien być celem samym w sobie. Lepiej dobrać system pod realne potrzeby domu, a dopiero potem sprawdzić, czy łapie się na wsparcie. Jakie budynki się nie kwalifikują, mimo że są „nowe” To jest moment, który potrafi zaboleć najbardziej. Dom stoi, wygląda dobrze, a dofinansowania brak. Najczęstszy scenariusz? Budynek oddany do użytkowania wcześniej, niż zakłada program. Wsparcie dotyczy nowych inwestycji, a nie modernizacji istniejących domów. Jeśli ktoś zdążył zakończyć budowę przed określonym momentem, wypada z gry. Drugi problem to parametry energetyczne „na styk”. Projekt spełnia wymagania, ale bez zapasu. W praktyce wystarczy drobna zmiana, inny materiał, gorsze wykonanie i wskaźnik EP rośnie ponad limit. Trzeci przypadek to brak spójności między projektem a wykonaniem. Dokumentacja swoje, budowa swoje. W papierach wszystko gra, ale rzeczywistość już nie. Program tego nie wybacza. Wpływ programu na decyzje inwestorów Dopłaty mają spore znaczenie. Program „Moje Ciepło” sprawił, że wielu inwestorów zaczęło patrzeć na parametry energetyczne częściej niż kiedyś. Jeszcze kilka lat temu rozmowa o EP pojawiała się gdzieś pod koniec projektu. Teraz często jest jednym z pierwszych tematów. Dotacje w ramach programu "Moje Ciepło" wpływają też na wybór technologii. Pompy ciepła zyskały przewagę, bo wpisują się w wymagania i pozwalają osiągnąć odpowiednie wskaźniki. Ale znowu, to działa tylko wtedy, gdy cały budynek jest zaprojektowany sensownie. Eksperci z Defro Energy zwracają uwagę na jeszcze jedną rzecz. Inwestorzy coraz częściej analizują nie tylko koszt inwestycji, ale też koszty eksploatacji w dłuższym okresie. Program trochę ich do tego „zmusza”. I dobrze. Dlaczego warto myśleć o tym wcześniej, nie później Najgorszy moment na analizę wymagań programu to etap, kiedy dom już stoi. Wtedy można tylko żałować albo próbować drobnych poprawek. Jeśli ktoś planuje budowę, powinien sprawdzić warunki na samym początku. Projekt, materiały, instalacje, wszystko musi ze sobą współgrać. To nie jest zbiór przypadkowych decyzji. Z mojego doświadczenia wynika, że inwestorzy, którzy myślą o tym wcześniej, mają spokojniejszą budowę i lepszy efekt końcowy. Nie tylko pod kątem dotacji, ale też komfortu użytkowania. Na końcu i tak chodzi o prostą rzecz. Dom ma być tani w utrzymaniu i przewidywalny. Jeśli przy okazji da się skorzystać z dofinansowania, to dobrze. Jeśli nie, to nadal warto zrobić to porządnie.  

Sterowanie pogodowe w kotłach gazowych – jak automatyka obniża rachunki

Artykuł sponsorowany - 29 Kwietnia 2026 godz. 3:50
Jeszcze kilka lat temu większość kotłowni działała w trybie „ustaw i zapomnij”. Temperatura zadana, jeden poziom grzania, ewentualnie korekta na termostacie w salonie. Efekt był prosty: przegrzewanie pomieszczeń albo wieczne dogrzewanie się na raty. I rachunki, które rosły bez większej logiki. Jak działa sterowanie pogodowe i dlaczego zmienia sposób grzania Sterowanie pogodowe nie robi nic magicznego. Ono po prostu reaguje na temperaturę zewnętrzną i na jej podstawie ustawia temperaturę wody w instalacji. Im zimniej na zewnątrz, tym wyższa temperatura zasilania. Im cieplej, tym niższa. W nowoczesnych instalacjach, szczególnie przy kotłach gazowych, ten mechanizm robi dużą różnicę w stabilności pracy całego systemu. System przestaje gwałtownie zmieniać temperaturę pracy instalacji. Nie ma już sytuacji, że grzejniki są bardzo gorące, a po krótkim czasie robi się chłodno i trzeba ponownie dogrzewać. Instalacja pracuje spokojniej, bardziej liniowo. I to jest moment, w którym rachunki są bardziej przewidywalne. Zaskakujące jest to, jak bardzo zmienia się komfort. Nie dlatego, że jest cieplej, tylko dlatego, że znika huśtawka temperatur w pomieszczeniach. Gdzie w tym wszystkim pojawia się automatyka i producenci urządzeń Nowoczesne systemy grzewcze nie kończą się na samym kotle. Liczy się logika sterowania, czujniki i sposób, w jaki urządzenie interpretuje dane z otoczenia. W rozwiązaniach takich jak Defro widać wyraźny kierunek: mniej ręcznego dłubania, więcej automatyki opartej na warunkach zewnętrznych. Eksperci z Defro podkreślają, że stabilna praca instalacji zaczyna się od prawidłowo dobranej krzywej grzewczej, a nie od „kręcenia pokrętłem” co kilka dni. I coś w tym jest. Kiedy system jest dobrze ustawiony, użytkownik przestaje myśleć o ogrzewaniu. Ono po prostu działa. Bez korekt, bez nerwów. Krzywa grzewcza, czyli miejsce, gdzie zaczyna się oszczędność Krzywa grzewcza brzmi technicznie, ale w praktyce to najważniejszy parametr całej automatyki. Określa, jak mocno instalacja reaguje na zmiany temperatury zewnętrznej. Zbyt stroma krzywa oznacza przegrzewanie budynku. Zbyt płaska, niedogrzanie. I w obu przypadkach pojawia się ten sam efekt: niepotrzebne zużycie gazu. W wielu instalacjach problem nie leży w samym urządzeniu, tylko w ustawieniach, które ktoś zrobił „na oko” podczas uruchomienia. A potem już nikt tego nie dotknął przez lata. Program „Czyste Powietrze” sprawił, że sporo osób wymieniło stare źródła ciepła na nowsze systemy, w tym kotły kondensacyjne. Tyle że sama wymiana urządzenia nie wystarcza, jeśli automatyka nie jest poprawnie skonfigurowana. Dlaczego pogodówka działa lepiej niż ręczne sterowanie Ręczne sterowanie temperaturą w praktyce wygląda tak, że użytkownik reaguje z opóźnieniem. Jest zimno, więc podnosi temperaturę. Po kilku godzinach robi się za ciepło, więc ją obniża. I tak w kółko. Sterowanie pogodowe robi to z wyprzedzeniem. Nie reaguje na komfort w salonie, tylko na warunki zewnętrzne. Dzięki temu instalacja nie wchodzi w skrajne tryby pracy. Kotły gazowe pracujące w trybie kondensacyjnym szczególnie dobrze wykorzystują takie sterowanie, bo niższa temperatura powrotu zwiększa sprawność wymiany ciepła. Efekt jest prosty: mniej gazu na tę samą temperaturę w domu. Z perspektywy użytkownika różnica nie zawsze jest spektakularna z dnia na dzień, ale w skali sezonu robi się zauważalna. Błędy, które psują efekt całej automatyki Największy problem nie leży w technologii, tylko w ustawieniach i oczekiwaniach. Częsty błąd to traktowanie sterowania pogodowego jak „magicznego trybu oszczędzania”, który sam wszystko zrobi. Nie zrobi. Jeśli krzywa jest źle ustawiona, jeśli czujnik zewnętrzny jest w złym miejscu albo instalacja ma duże bezwładności cieplne, system będzie działał, ale nie optymalnie. Warto też zwrócić uwagę na to, że różne budynki reagują inaczej. Stary dom z grubą cegłą zachowuje się zupełnie inaczej niż nowy budynek z dobrą izolacją. I automatyka musi to uwzględniać. Eksperci z Defro podkreślają, że prawidłowe uruchomienie systemu ma często większy wpływ na koszty eksploatacji niż sam wybór modelu kotła. Czy sterowanie pogodowe zawsze się opłaca W większości przypadków tak, ale pod warunkiem, że system jest dobrze skonfigurowany. Jeśli instalacja jest źle dobrana, jeśli ktoś zostawił ustawienia fabryczne albo nie dopasował krzywej grzewczej do budynku, oszczędności mogą być mniejsze niż oczekiwano. Program „Czyste Powietrze” zwiększył dostępność nowoczesnych systemów grzewczych i to widać w statystykach modernizacji budynków. Ale sama technologia to tylko część układanki. Druga to konfiguracja i późniejsza kontrola pracy instalacji. Defro Energy w swoich rozwiązaniach kładzie nacisk właśnie na automatyzację i dopasowanie pracy systemu do warunków zewnętrznych, ale nawet najlepszy algorytm nie zastąpi poprawnie ustawionej instalacji. Na koniec zostaje jedna rzecz, która często zaskakuje inwestorów. Największe oszczędności nie wynikają z „większej technologii”, tylko z tego, że system przestaje pracować w trybie chaosu. I nagle okazuje się, że ogrzewanie nie musi być loterią.  

Koszalińska Kolej Wąskotorowa wyrusza w trasę już 1 maja

ekoszalin POLECA Art, fot. FB/TKKW - 27 Kwietnia 2026 godz. 17:40
Już 1 maja Koszalińska Kolej Wąskotorowa zainauguruje tegoroczny sezon turystyczny. To jedna z najbardziej charakterystycznych atrakcji regionu, która od lat przyciąga zarówno mieszkańców, jak i turystów odwiedzających Pomorze Środkowe. Składy będą wyruszać ze stacji Koszalin Wąskotorowy o godzinie 10:00 oraz 14:00. Trasa poprowadzi przez Koszalin Wenedów, Kretomino, Bonin i Manowo do Rosnowa Wąskotorowego. Do stacji końcowej pociągi dotrą odpowiednio o 11:00 i 15:00. Powroty z Rosnowa zaplanowano na 12:15 oraz 16:15. Przyjazd do Koszalina przewidziano o 13:15 i 17:15. Przejazd wąskotorówką to nie tylko podróż, ale także okazja do spędzenia czasu w wyjątkowej atmosferze dawnej kolei. Trasa prowadzi przez spokojne, zielone tereny, a Rosnowo od lat jest chętnie wybierane jako cel krótkich, rodzinnych wyjazdów i majówkowego odpoczynku. Do startu sezonu Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej przygotowywało się od wielu tygodni. Jak podkreśla Paweł Gajdzica, prezes Towarzystwa Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej, najważniejsze prace dotyczyły przede wszystkim infrastruktury torowej. — Żeby pociągi mogły pojechać na majówkę, musieliśmy skupić się na naprawach torów. Zakończyliśmy wymianę podkładów na terenie Koszalina w ramach dofinansowania z Urzędu Miasta. Na jednym odcinku w rejonie ulicy Sarzyńskiego wymieniliśmy 300 podkładów na około 220 metrach toru, natomiast w okolicy ulicy Lechickiej wymieniliśmy 150 podkładów na około 200-metrowym odcinku. To były dwa najgorsze fragmenty trasy. Przygotowaliśmy także pociąg i wykonaliśmy zalecenia Urzędu Transportu Kolejowego po ubiegłorocznej kontroli — mówi Paweł Gajdzica. Bilety można kupić w kasie przed odjazdem na dworcu Koszalin Wąskotorowy przy ul. Kolejowej 4, na pokładzie pociągu oraz przez portal e-podróżnik. Cena biletu normalnego w jedną stronę wynosi 30 zł. Podczas przejazdów honorowane są ustawowe ulgi. Po majówce Koszalińska Kolej Wąskotorowa będzie kontynuować kursy w sezonie wiosennym. Zgodnie z opublikowanym rozkładem pociągi mają kursować w soboty i niedziele od 6 do 28 czerwca. Majowy start sezonu to dobra wiadomość dla wszystkich, którzy szukają pomysłu na rodzinny wyjazd, krótką wycieczkę za miasto albo sentymentalną podróż zabytkową koleją. Pierwsze składy ruszą już w piątek, 1 maja.


wydarzenia

Koszalin uczcił pamięć Łukasza Litewki. Mieszkańcy przynieśli karmę dla bezdomnych zwierząt

Ala, fot. FB/ Patryk Brzeskot - Film i Zdjęcia, Agnieszka Klimkiewicz - 7 godzin temu
wydarzenia

Prezydent Koszalina spotkał się z mieszkańcami Osiedla Nowobramskiego

Art, fot. FB/Tomasz Sobieraj, Radek Koleśnik / UM Koszalin - 8 godzin temu
wydarzenia

Kretomino w rozmowie. Prezydent Koszalina spotkał się z mieszkańcami osiedla

Art, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radek Koleśnik / UM Koszalin - 28 Kwietnia 2026 godz. 20:44

Koszalin będzie gospodarzem Poland Breaking Tour. Pomorska Zajawka NASA świętuje 25-lecie

Ala, film: FB/Tomasz Sobieraj/Paweł Kusiak/UM Koszalin - 29 Kwietnia 2026 godz. 3:16
wydarzenia

Co łączy Koszalin z Nassau? Statek, bandera i plan powrotu pod biało-czerwoną

eWok, film: FB/Arkadiusz Marchewka - 29 Kwietnia 2026 godz. 2:22
kultura

We wtorek DKF w Kinie Kryterium. Na ekranie „Tajny agent”

Ala za CK 105 Koszalin - 28 Kwietnia 2026 godz. 4:34