Koszalin, Poland
wydarzenia

Gala Jubileuszowa w CK105: uhonorowani Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie

Ala, fot. FBTomasz Sobieraj/Paweł Kusiak / UM Koszalin - 3 godziny temu
Dzisiejsza Gala Jubileuszowa w sali widowiskowej Centrum Kultury 105 w Koszalinie była wydarzeniem, które – jak podkreślił Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina – na długo zostaje w sercu. To nie były wyłącznie piękne rocznice i imponujące liczby, ale przede wszystkim historie wspólnego życia: codziennych trosk, małych radości i tej cichej, konsekwentnej miłości, która buduje się latami. Podczas uroczystości medale przyznane przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odebrali: Maria i Jan Czubak, Teresa i Lucjan Holakowie, Janina i Andrzej Mochnacz, Zofia i Zbigniew Biale, Anna i Ryszard Kwiatkowscy, Elżbieta i Bogusław Okraska, Bogumiła i Jan Porębscy, Ryszarda i Andrzej Słota, Halina i Wiesław Stawarczyk, Alicja i Andrzej Warkowscy, Danuta i Tadeusz Wejnerowscy oraz Teresa i Franciszek Wymysłowscy. Szczególnie poruszającym momentem było wręczenie odznaczenia, które Pani Anna odebrała także w imieniu swojego zmarłego męża. Ten gest stał się mocnym symbolem – przypomnieniem, że miłość nie kończy się wraz z upływem czasu i że pamięć potrafi być formą wierności.

Minister Jakub Stefaniak w Mielnie o programie SAFE: „To kwestia naszego bezpieczeństwa i polskiej racji stanu”

Art, film: X/Jakub Stefaniak - 16 godzin temu
"My kupujemy zdolności. Zdolności dla polskiej armii. Ale jest jedna zdolność, której nie można kupić Tą zdolnością jest umiejętność oddzielenia interesu partii od interesu publicznego" - powiedział podczas spotkania z dziennikarzami w Mielnie Jakub Stefaniak (PSL), zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Wystąpienie miało wyraźnie polemiczny charakter. Stefaniak wskazywał na falę komentarzy i sporu politycznego wokół SAFE, podkreślając, że w jego ocenie to projekt o znaczeniu strategicznym, który powinien być oceniany przede wszystkim przez pryzmat bezpieczeństwa państwa. Czym jest SAFE i o jakich pieniądzach mowa? SAFE opisywany jest jako unijny fundusz pożyczkowy, którego celem jest wsparcie inwestycji związanych z bezpieczeństwem i obronnością. Według Polskiej Agencji Prasowej Polska może w jego ramach pozyskać ok. 43,7 mld euro na inwestycje obronne. W szerszym ujęciu instrument przewiduje 150 mld euro wsparcia w formie niskooprocentowanych pożyczek. Rządowa strona podkreśla, że SAFE ma obejmować nie tylko zakupy i inwestycje związane z obronnością, ale także elementy wzmacniające codzienne bezpieczeństwo m.in. doposażenie służb takich jak Policja, Straż Graniczna czy SOP. W komunikacie wskazano również kwotę 7 mld zł jako dodatkowe środki dla służb w ramach SAFE. Spór polityczny: „bezpieczeństwo” kontra „ryzyka” SAFE stał się w ostatnich dniach jednym z najmocniejszych tematów politycznych. Opozycja krytycznie ocenia projekt i formułuje zastrzeżenia dotyczące m.in. ryzyk finansowych i proceduralnych, apelując o weto prezydenta. Z kolei przedstawiciele rządu i koalicji rządzącej akcentują korzystne warunki finansowania i konieczność szybszych inwestycji w bezpieczeństwo. W Mielnie Stefaniak przesunął ciężar dyskusji z politycznego sporu na argument o „racji stanu”, sygnalizując, że jego zdaniem wokół programu pojawiają się narracje, które mają charakter dezinformacyjny lub co najmniej wprowadzający w błąd. Konferencja w Mielnie: także wątek regionalny Wątkiem przewijającym się w relacjach z wydarzenia był również potencjalny wpływ programu na gospodarkę i firmy, w tym możliwość skorzystania z projektów i zamówień przez podmioty z regionu. Na SAFE mogą skorzystać również przedsiębiorstwa z województwa zachodniopomorskiego. W Mielnie padła przede wszystkim deklaracja polityczna: SAFE ma być programem „pierwszego rzędu”, bronionym argumentem bezpieczeństwa państwa. Spór z opozycją, jak widać, nie tylko nie cichnie, ale staje się osią komunikacyjnej walki o to, jak Polacy mają rozumieć tę decyzję: jako strategiczną inwestycję czy jako projekt obarczony ryzykami. 

Koszalin rusza na dwóch kółkach. Inauguracja nowego sezonu Roweru Miejskiego.

Art, fot. Dominik Wasilewski - 28 Lutego 2026 godz. 5:00
W niedzielę, 1 marca 2026 roku, w Koszalinie ponownie rozbrzmi dźwięk blokad uwalnianych z rowerowych stacji. Po zimowej przerwie wystartuje kolejny sezon Koszalińskiego Roweru Miejskiego (KRM), lokalnego systemu bike‑sharingowego zarządzanego przez Nextbike Polska. Według zapowiedzi operatora, w całym kraju na ulice wróci ponad 13,7 tys. rowerów, w tym w Koszalinie. W tym roku flota Nextbike może wzrosnąć nawet do 19 tys. jednośladów, a firma planuje sukcesywne uruchamianie kolejnych systemów do 1 maja. Dla Koszalina oznacza to powrót ponad 170 rowerów rozmieszczonych na 20 stacjach, w tym 15 wyposażonych w foteliki dla dzieci. Dzięki mądrym zmianom z poprzedniego sezonu rowery są jeszcze bardziej dostępne. Trzy nowe punkty w Kretominie, przy ul. Wańkowicza oraz przy ul. Fałata zastąpiły stacje w mniej popularnych lokalizacjach. Miasto zachęca także do korzystania z Karty Mieszkańca „Kocham Koszalin”: jej posiadacze otrzymują 30 minut jazdy za darmo, a pozostali użytkownicy 15 minut. Po upływie darmowego czasu opłata wynosi 1 zł za kolejne 45 minut i 2 zł za każdą następną godzinę. Zrównoważony transport i miejskie statystyki Koszaliński Rower Miejski staje się istotnym elementem codziennej mobilności. W sezonie 2024 przekroczono 37 tys. wypożyczeń, a do systemu dołączyło 1 753 nowych użytkowników. W mieście najpopularniejsze były stacje przy Urzędzie Miejskim, ul. Traugutta i Budowlance. Taki wynik pokazuje, że bike‑sharing nie jest już ciekawostką, lecz ważnym narzędziem zmniejszania liczby samochodów w centrum. W skali kraju rowery Nextbike odnotowały w 2025 roku 8,35 mln wypożyczeń – rosnące statystyki przekładają się na realny efekt ekologiczny i mobilny. W 2025 roku Koszalinianie na rowerach miejskich spędzili 980 172 minut, a na liczniku Koszalińskiego Roweru Miejskiego zanotowano 102 223 przejechanych kilometrów.   W 2024 r. miasto podpisało z Nextbike Polska umowę o wartości 3 136 224 zł brutto, dzięki której operator będzie obsługiwał KRM do końca sezonu 2026. Ta trzecia edycja systemu wprowadziła wspomniane nowe stacje, połączenie z Kartą Mieszkańca oraz 170 rowerów standardowych (15 z fotelikami), a każdy kolejny sezon rozpoczyna się 1 marca i trwa do końca listopada. W 2024 roku zarejestrowano w naszym mieście ponad 17,5 tys. użytkowników ogółem, z 1753 nowymi.  Co nowego w 2026 r.? Choć infrastruktura w Koszalinie pozostaje stabilna, władze miasta zapowiadają dalsze udoskonalenia. - Nextbike zwiększa udział rowerów elektrycznych. Ogólnopolska flota e‑rowerów ma być w tym roku większa, co w przyszłości może także dotyczyć Koszalina. Trend ten wpisuje się w ogólnoeuropejską strategię rozwoju ekologicznego transportu - wyjaśnia Marcin Sałański, Rzecznik Prasowy i Head of Communication, Nextbike Polska.  Operator odnotowuje również, że rośnie oczekiwanie mieszkańców na integrację systemu z innymi środkami komunikacji – 68 % Polaków uważa połączenie roweru miejskiego z transportem publicznym za kluczowe. Rower dla każdego Rower miejski to szybki sposób na ominięcie korków, zadbanie o zdrowie i środowisko, a zarazem element miejskiej kultury. Badania UCE Research dla Nextbike pokazują, że 89 % Polaków zna systemy rowerów miejskich, a niemal połowa korzysta z nich regularnie lub kilka razy w roku. W Koszalinie mieszkańcy pokonali w poprzednim sezonie 102 223 kilometrów rowerem miejskim, co pozwoliło uniknąć emisji ponad 19 ton CO₂ to tak jakby posadzić ponad 760 drzew. Koszalin utrzymuje przy tym jeden z najkorzystniejszych cenników w Polsce, a system jest prosty: wystarczy zainstalować aplikację, zarejestrować konto i wpłacić depozyt, by w kilka sekund wypożyczyć rower. Rowery zwraca się do dowolnej stacji w obrębie strefy; zwrot poza stacją wiąże się z dodatkową opłatą, dlatego warto kończyć przejazdy w wyznaczonych punktach. Perspektywy na przyszłość Wprowadzenie nowych stacji i integracja z Kartą Mieszkańca pokazują, że miasto stawia na zrównoważony rozwój i wygodę mieszkańców. Być może w kolejnych latach pojawią się rowery elektryczne oraz kolejne stacje w kluczowych miejscach, na co liczy ponad 39 % respondentów ogólnopolskiego badania. Skoro większość użytkowników roweru miejskiego traktuje go jako integralny element codziennych dojazdów, rozwój infrastruktury może dodatkowo zmniejszyć korki i poprawić jakość powietrza w Koszalinie. Inauguracja sezonu 2026 to zatem nie tylko powrót rowerów na ulice, ale także symbol ciągłego dążenia do nowoczesnej, zielonej mobilności. Mieszkańcy Koszalina mają szansę znów wskoczyć na siodełka i poczuć wolność na dwóch kółkach – bez korków, z wiatrem we włosach i świadomością, że każdy kilometr na rowerze to krok w stronę lepszego miasta.  

„Ach, jak przyjemnie” w CK105. Sweet Four zabrał publiczność w muzyczną podróż do dwudziestolecia

Ala, fot. FB/CK 105, - 17 godzin temu
W sali widowiskowej CK105 w Koszalinie zrobiło się dziś naprawdę wyjątkowo. W ramach wydarzenia „50 lat CK 105 Koszalin – Ach, jak przyjemnie” na scenie wystąpił Kwartet Wokalny SWEET FOUR, a publiczność dostała muzyczną podróż w czasie. Repertuar i sposób wykonania przeniosły słuchaczy w świat, w którym muzyka miała klasę, lekkość i wyjątkowy urok. Koncert utrzymany był w klimacie dwudziestolecia międzywojennego – czasu, w którym kultura popularna potrafiła łączyć elegancję z humorem, a piosenki miały nie tylko melodię, ale też charakter

Roztopy zamieniły lokalne drogi w błotne rajdy. Koszalin zmaga się z dojazdem

Art, fot. Art - 17 godzin temu
Utrzymujące się od kilku dni dodatnie temperatury sprawiły, że na ulicach Koszalina widać już wiosnę. Niestety, wraz z wiosennym ciepłem przyszły roztopy, które utrudniły dojazd do wielu domów w mieście i okolicznych wsiach. Ich skutki są szczególnie uciążliwe tam, gdzie grunt jeszcze nie odmarzł, a woda z topniejącego śniegu nie ma gdzie wsiąkać. Efekt? Błotniste drogi, głębokie koleiny i kałuże wielkości małych stawów – warunki, które kierowcy określają już mianem „błotnego rajdu”. Kiedy górna warstwa puszcza, a pod spodem wciąż mróz Eksperci z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad tłumaczą, że tegoroczne problemy to w dużej mierze konsekwencja bardzo mroźnej zimy. Rzecznik szczecińskiego oddziału GDDKiA podkreśla, że grunt był tak mocno zamarznięty, iż „przypominał beton”. Woda nie mogła w niego wsiąknąć tworząc błotnistą papkę. Problemy na bocznych drogach Choć medialnie głośno było o zamknięciu ekspresówki S6, to roztopy dały się we znaki przede wszystkim mieszkańcom wsi i osiedli. W gminie Biesiekierz, intensywne roztopy doprowadziły do zniszczenia dróg szutrowych. Tworzyły się liczne kałuże i dziury, które utrudniały codzienny dojazd do domów. Samorząd musiał natychmiast wysłać ekipy, które profilowały i utwardzały nawierzchnie, apelując przy tym o ostrożność i cierpliwość kierowców. Na drogach łączących pobliskie miejscowości bywało jeszcze gorzej. W powiecie sławieńskim woda z topniejących zasp podmyła pobocza i wylała na jezdnię. Na trasie Pomiłowo–Łętowo roztopowy potok przelał się przez asfalt, tworząc głębokie rozlewisko i utrudniając przejazd samochodów. W Bartolinie strażacy przez kilka godzin wypompowywali wodę z ulicy, aby zabezpieczyć domy i przywrócić przejezdność drogi. Dlaczego robi się błotny rajd? Mechanizm jest prosty, choć mało pocieszający. W czasie dużych mrozów woda w glebie zamarza i rozszerza się, tworząc w podłożu gęstą i nieprzepuszczalną warstwę. Kiedy przychodzi odwilż, słońce nagrzewa tylko powierzchnię ziemi. Topniejąca woda z pokrywy śnieżnej szuka ujścia, ale nie może wsiąknąć głębiej. Spływa więc po powierzchni, zbierając błoto i żwir. Każdy samochód, który przejedzie po takim podłożu, wyciska kolejne koleiny. Po kilku dniach drogi zamieniają się w rzeki błota – stąd wzięło się określenie „błotny rajd”. Ten schemat tłumaczy nie tylko zalanie S6, ale również większość problemów zgłaszanych przez mieszkańców okolic Koszalina. W wielu miejscach górna warstwa gruntowa już „puściła”, lecz pod nią wciąż utrzymuje się zmarzlina. Roztopowa woda stoi na powierzchni, niszcząc nawierzchnie i zalewając podwórka. Taki sam kłopot mają rolnicy, którzy nie mogą wjechać na pola z powodu głębokich rozlewisk.   Jak radzić sobie z roztopami? Służby drogowe przekonują, że w tej sytuacji najważniejszy jest czas i rozwaga. Próby zasypywania błota piaskiem lub żwirem nie zmieniają zasadniczo ich stanu. Dopiero gdy ziemia odmarznie na całej głębokości, woda zacznie wsiąkać, a drogi będą mogły zostać solidnie naprawione i utwardzone. Do tego czasu mieszkańcy mogą jedynie: wybierać alternatywne trasy, jeśli są dostępne; poruszać się wolniej i ostrożniej, aby nie ugrzęznąć i zgłaszać niebezpieczne miejsca do gminnych służb technicznych, które monitorują i doraźnie wzmacniają najgorsze odcinki.        

Starosta Tomasz Tesmer: „Stop hejtowi. Stop dezinformacji”. Powiat stawia na autobusy i merytoryczną debatę

eWok, fot. FB/Tomasz Tesmer - 27 Lutego 2026 godz. 13:51
Podczas dzisiejszej konferencji poświęconej transportowi publicznemu oraz planowanemu uruchomieniu powiatowych przewozów autobusowych starosta koszaliński, Tomasz Tesmer mocno wybrzmiał w dwóch wątkach: z jednej strony – determinacja, by wreszcie przełamać wieloletni impas i realnie ograniczyć wykluczenie komunikacyjne, z drugiej – stanowczy apel o zatrzymanie fali hejtu i nieprawdziwych informacji, które zaczęły towarzyszyć całemu procesowi. To moment ważny nie tylko symbolicznie. Transport zbiorowy w mniejszych miejscowościach od lat bywał tematem, który wracał jak bumerang i równie często kończył się na deklaracjach. Tym razem ma być inaczej: powiat wykonuje konkretny krok w stronę systemu, który ma działać stabilnie, a nie „od przypadku do przypadku”. „Nie toczymy z nikim wojny. Działamy dla mieszkańców” Starosta wprost odniósł się do narastającej w przestrzeni publicznej krytyki, podkreślając, że nie ma zgody na hejt i dezinformację. W jego ocenie część komentarzy i zarzutów nie dotyczy faktów, lecz ma charakter nieuzasadnionych ataków, które uderzają w sens przedsięwzięcia i podważają zaufanie do działań instytucji publicznych. Jednocześnie Tesmer zaznaczył, że powiat nie prowadzi działań wymierzonych w jakiegokolwiek przewoźnika. Wręcz przeciwnie, postępowanie ma być otwarte i transparentne, prowadzone zgodnie z prawem oraz z pełnym poszanowaniem zasad konkurencyjności. Pada też jasna deklaracja: nikt nie jest z góry wykluczany, a wszyscy zainteresowani mogą złożyć ofertę.   37 nowych linii  Ważnym elementem konferencji była informacja organizacyjna: planowane jest uruchomienie 37 nowych linii. To skala, która robi wrażenie, ale nie ma być barierą, która zamknie rynek dla mniejszych firm. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by objąć całość, może przygotować ofertę w partnerstwie z innymi przewoźnikami. Powiat stawia sprawę jasno: kluczowa będzie najkorzystniejsza oferta cenowa i jakościowa. Taka, która zapewni mieszkańcom realnie dostępny, przewidywalny transport. W praktyce oznacza to odejście od logiki „jakoś to będzie” na rzecz standardu usług, który ma bronić się codziennym funkcjonowaniem: punktualnością, regularnością i zasięgiem.   Koniec białych plam na mapie dojazdów? Sedno sprawy pozostaje niezmienne: chodzi o rozwiązanie problemów, które mieszkańcy znają z autopsji. Brak połączeń w mniejszych miejscowościach, utrudniony dojazd do pracy, szkoły czy lekarza. To codzienność wielu osób. Dla jednych oznacza konieczność posiadania samochodu, dla innych zależność od rodziny, sąsiadów albo rezygnację z części aktywności życiowych. Właśnie dlatego inicjatywa ma mieć charakter nie „transportowego dodatku”, lecz narzędzia walki z wykluczeniem komunikacyjnym. Powiat chce dotrzeć tam, gdzie prywatny transport nie docierał, bo był zwyczajnie nieopłacalny.   Ponad 3 miliony złotych dofinansowania W trakcie konferencji podkreślono też finansowy fundament projektu: na uruchomienie przewozów pozyskano ponad 3 miliony złotych dofinansowania. W przekazie starosty to punkt graniczny między obietnicą a działaniem. Środki mają przełożyć się na konkretne kursy, konkretne rozkłady i konkretne miejscowości, które po latach wrócą do komunikacyjnej sieci. Głos gmin i mieszkańców: „ten problem trzeba wreszcie rozwiązać” W sprawie wypowiadali się przedstawiciele lokalnych społeczności: wójtowie, burmistrzowie, sołtysi, radni, a także mieszkańcy. Przekaz był spójny: potrzeba uruchomienia transportu publicznego jest pilna i powszechnie odczuwalna, a sprawa nie powinna być rozgrywana politycznie. Starosta podsumował to stanowczo: transport publiczny to nie pole ideologicznych bitew, tylko kwestia codziennego życia, dojazdów, bezpieczeństwa, dostępności usług, szans edukacyjnych i zawodowych.   Apel na koniec: mniej emocji, więcej faktów W wystąpieniu Tomasza Tesmera powtórzył się jednoznaczny apel: stop hejtowi, stop dezinformacji. Zamiast eskalacji rozmowa o faktach i realnych potrzebach ludzi. Bo jeśli w tej sprawie coś ma być przełomem, to nie tylko liczba linii czy pozyskane środki, ale zmiana podejścia: z doraźnych łat na system, który wreszcie zacznie spinać powiat w całość.  

Sesja, na której edukacja spotkała Miss Polski, a logika… dostała jedynkę

eWok, fot. archiwum - 27 Lutego 2026 godz. 3:11
To była ta chwila w życiu, kiedy człowiek myśli: „Dobrze, że płacę abonament za internet, bo nie chciałbym przegapić tego odcinka”. Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Koszalinie była właśnie takim odcinkiem. Z tych, które zaczynają się jak zwykła procedura („punkt 6, projekt uchwały…”) a kończą jak program rozrywkowy, w którym nikt nie wie, czy jest na antenie, czy jeszcze w przerwie reklamowej. Owszem podczas sesji, były sprawy poważne i wielkie pieniądze. Ale pojawił się też wątek, który natychmiast przeszedł do miejskiego folkloru: cheerleaderka jako kwalifikacja profesjonalnej znajomości  sportu i półfinalistka Miss Polski jako argument w dyskusji. I, uwaga to wcale nie był żart. To było na serio. Serio-serio. „Pani była cheerleaderką? A pani była?” Zaczęło się od kąśliwej uwagi Krystyny Kościńskiej (KO), że można było powołać w poprzedniej radzie na przewodniczącą komisji edukacji i sportu osobę, która z edukacją miała tyle wspólnego, że… chodziła do szkoły, a fakt bycia cheerleaderką ma potwierdzać znajomość sportu. Odpowiedź była impulsywna i  błyskawiczna, w tempie kontrataku NBA: – Tak, byłam cheerleaderką. A pani była? I jeszcze dorzut: – Byłam też półfinalistką Miss Polski. I w tym momencie instynktownie spojrzałem w sufit, sprawdzając, czy nie ma tam kamery ze „Szkła kontaktowego, Kwiatki polskie" czy innego podobnego programu satyryczno-publicystycznego Ale nie, nie było. To była tylko zwykła sesja. Żachnąłem się, a ja bez popcornu... Wiktor Kamieniarz: płomienne wystąpienie i „jedynka z logiki” A wszystko zaczęło się od płomiennego wystąpienia Wiktora Kamieniarza, bo to właśnie on przestał być członkiem Komisji Edukacji, Sportu i Turystyki. Został odwołany. Nie była to informacja, którą przyjął z cichym „dziękuję za współpracę”. Kamieniarz mówił długo, emocjonalnie, czasem jakby jednocześnie prowadził monolog, autopolemikę i konferencję prasową. W jego narracji radni KO „próbowali podważyć jego autorytet”, uzasadnienie  odwołania było „śmieszne”, a jego autor  zasługuje na: „jedynkę z wiedzy o społeczeństwie i jedynkę z logiki”. To piękne, bo w samorządzie rzadko pojawia się ocenianie prac domowych, a tu proszę, nagle rada miasta stała się dziennikiem elektronicznym. Kamieniarz poszedł dalej: mówił o zaufaniu, które jego zdaniem zostało zawiedzione. Opowiadał o rozmowie z prezydentem Koszalina Tomaszem Sobierajem, po której miał wrócić do domu i powiedzieć żonie: „Coś się w Koszalinie zmieni… Będzie merytorycznie, bez układów”. A potem dodał z rozczarowaniem, że jednak nie. Bo okazało się, że w polityce czasem wystarczy… dostarczyć głosów, a reszta już bez znaczenia. Kamieniarz wypowiedział też zdanie, które w tej sesji brzmiało jak manifest: – Nie jestem radnym swojego klubu, jestem radnym Koszalina. I tu trudno się nie zgodzić. Tylko że polityka to taka dyscyplina sportowa, w której sędzią jest głosowanie, a drużynę ma klub. Mecze wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto ma większość. Opozycja w obronie: „gdzie są argumenty?” W obronie Kamieniarza stanęli radni opozycyjni: Błażej Papiernik (Wspólnie dla Koszalina) oraz Oliwia Skórka i Artur Wiśniewski (PiS). Ich argument był klasyczny: uzasadnienie odwołania jest zbyt ogólne, brakuje w nim merytoryki, faktów, konkretów. I wtedy na scenę weszła Krystyna Kościńska (KO), wiceprzewodnicząca rady, z ripostą w stylu „pamiętacie, jak było wcześniej?”. Przypomniała, że w poprzedniej kadencji odwołania przewodniczących komisji miały uzasadnienia w stylu: „zmienił się układ sił w radzie”. I podarowała nam anegdotę o tym, że Papiernik miał do niej podejść i powiedzieć: „Krystyna, musiałem”. Na co Papiernik odpowiedział, że czuje się „zwolniony z bycia grzecznym”, ale sprostować musi, bo w czasie COVID głosowano online, więc on fizycznie nie mógł „podejść”. A Wiśniewski dołożył swoje: że on takich słów "cheerleaderka" o koleżance nie używa, więc to pewnie fejk. W pewnym momencie radna Aneta Urbaniak przypomnienie, że w poprzedniej radzie odwoływano też przewodniczącą Barbarę Grygorcewicz (obecnie posłanka) i wiceprzewodniczącego Jakuba Kowalika (dziś wicemarszałka). Czyli klasyczna polska zasada demokracj: kto ma większość, ten rozdaje krzesła. Wezgraj: „nie tylko fachowość, ale i relacje” Na koniec nie byłby sobą, gdyby nie podał radnym „pigułkę porządku” Artur Wezgraj. Przewodniczący rady powiedział, że owszem, profesjonalizm Kamieniarza jest bezsporny, ale w życiu publicznym potrzeba też umiejętności społecznych, budowania relacji i współpracy. A tego miało zabraknąć. Dodał również, że szczegółowe historie nie trafiły do uzasadnienia, bo tylko eskalowałyby spór. I wtedy, jak w filmie, rozległ się z sali głos Kamieniarza: – Pan przewodniczący kłamie! Po chwili jednak padły przeprosiny za emocje, bo został doprowadzony do „maksymalnego stanu wrzenia”. Finał: 11 głosów i koniec pewnej roli Ostatecznie głosami 11 radnych Koalicji Obywatelskiej Wiktor Kamieniarz został odwołany. Z komisji. Z funkcji. Z roli. I tu doszliśmy do puenty. Jest lekko ironiczna, ale prawdziwa: w samorządzie można być świetnym merytorycznie, można mieć rację, można nawet zasługiwać na piątkę z logiki, ale jeśli nie ma się większości, to i tak w dzienniku pojawi się adnotacja: „odwołany”. A Koszalinianie? Koszalinianie znów dostali lekcję samorządu: cheerleaderka, półfinalistka Miss Polski czy dyrektor szkoły wszystko to miłe dodatki do CV. Ale przewodniczącego komisji robi nie życiorys, tylko 11 podniesionych rąk w odpowiednim momencie.

Wilki na osiedlu Jamno-Łabusz. Potwierdzono obecność trzech osobników. Jak się zachować?

Art, fot. archiwum - 25 Lutego 2026 godz. 22:03
W ostatnich dniach do miasta docierały sygnały o możliwej obecności wilków w Koszalinie, co wzbudziło niepokój części mieszkańców. Na terenie osiedla Jamno-Łabusz potwierdzono obecność trzech wilków. To informacja, która naturalnie budzi emocje, zwłaszcza wśród osób spacerujących po zmroku, właścicieli psów czy mieszkańców terenów położonych bliżej lasu. Warto jednak podkreślić podstawową rzecz: przypadkowe spotkania z wilkiem zazwyczaj nie stanowią zagrożenia dla życia człowieka. Wilk ma naturalny lęk przed ludźmi i w większości przypadków unika bezpośredniego kontaktu. Wiele o tych zwierzętach dowiesz się z wykładu " Prywatne życie wilków " wygłoszonego podczas Wolfskin Stories Event w Warszawie przez dr Sabinę Nowak i dr. Roberta Mysłajka. Nie da się jednak wykluczyć sytuacji, w której dojdzie do przypadkowego spotkania, szczególnie w rejonach zielonych, na obrzeżach zabudowy czy w pobliżu lasu. Zwykle, gdy zwierzę zorientuje się, że ma do czynienia z człowiekiem, oddala się lub ucieka w przeciwnym kierunku. Co zrobić, gdy wilk podejdzie zbyt blisko? Jeśli wilk podejdzie na odległość poniżej 30 metrów, dłużej się przygląda, zachowuje się niepokojąco, warczy lub poszczekuje, należy zachować spokój i działać według prostych zasad: - unieść ręce i wykonywać nimi energiczne ruchy, aby optycznie powiększyć sylwetkę, - głośno i stanowczo zawołać lub zagwizdać w kierunku zwierzęcia, - jeśli nie reaguje i nadal się zbliża, rzucić w jego stronę przedmiotami z otoczenia (np. grudami ziemi, szyszkami), - spokojnie się wycofać; przyspieszyć można dopiero wtedy, gdy wilk się oddali i przestanie wykazywać zainteresowanie. Nie należy uciekać w panice ani odwracać się tyłem do zwierzęcia. O czym jeszcze warto pamiętać Dla własnego bezpieczeństwa (i spokoju) dobrze jest też: nie zostawiać resztek jedzenia w terenie i nie dokarmiać dzikich zwierząt, spacerować po zmroku w rejonach zielonych z większą ostrożnością, jeśli wyprowadzasz psa trzymaj go blisko siebie i pod kontrolą. Spokojna, rozsądna reakcja i znajomość podstawowych zasad zachowania to najlepszy sposób, by uniknąć ryzyka i niepotrzebnej paniki.

„Kiedyś Było Niebo” zagrało koncert, który zostaje w głowie na długo

Ala, fot. FB/CK 105 Koszalin - 28 Lutego 2026 godz. 5:25
To był wieczór, po którym człowiek wychodzi z sali trochę lżejszy – jakby ktoś na chwilę wyłączył codzienny hałas i zostawił tylko rytm, emocje i wspólne śpiewanie pod sceną. Koncert zespołu „Kiedyś Było Niebo” już za nami – i trudno o lepsze podsumowanie niż proste: było naprawdę super. Od pierwszych dźwięków było wiadomo, że to nie będzie „kolejne granie”, tylko spotkanie, w którym publiczność i zespół nadają na tej samej częstotliwości. Świetna atmosfera zrobiła swoje – sala szybko się rozgrzała, a energia krążyła między sceną a ludźmi jak dobrze znany refren.

Nowe „szafy skandynawskie” na Poprzecznej. Pilotaż w Koszalinie ma poprawić estetykę i codzienny komfort mieszkańców

Ala, fot. FB/Tomasz Sobieraj - 26 Lutego 2026 godz. 12:53
Przy ul. Poprzecznej 30 w Koszalinie zaszła zmiana, która choć dotyczy prozaicznej części osiedlowej infrastruktury ma realny wpływ na wygląd otoczenia i wygodę mieszkańców. Jak poinformował prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj, w ramach programu pilotażowego w miejscu starych wiat śmietnikowych stanęły nowe, estetyczne osłony na pojemniki, tzw. „szafy skandynawskie”. To rozwiązanie ma uporządkować przestrzeń wokół altan, poprawić estetykę tej części osiedla oraz ułatwić codzienne korzystanie z miejsca gromadzenia odpadów. Inwestycja sfinansowana przez wspólnoty mieszkaniowe Co szczególnie podkreślono, inwestycja została w całości sfinansowana ze środków własnych wspólnot mieszkaniowych, które partycypowały w jej realizacji we współpracy z Zarządem Budynków Mieszkalnych (ZBM). – To właśnie takie działania pokazują, że razem możemy więcej – podkreślił prezydent, dziękując wspólnotom za odpowiedzialność i dobrą współpracę. W realizacji oraz finansowaniu uczestniczyły wspólnoty mieszkaniowe przy: ul. Poprzecznej 26A–B, 28A–B, 30A–B, 32A–B, 34A–B, oraz przy ul. Lechickiej 35–35A. Z nowej osłony śmietnikowej ma korzystać około 282 mieszkańców, co oznacza, że zmiana dotyczy dużej grupy osób i może przełożyć się na codzienny komfort funkcjonowania w przestrzeni wspólnej.   Wykonawca i zakres prac Wykonawcą zadania była firma „SYLTEX” Sylwia Stańczak z Biesiekierza. Z kolei rozbiórką starej osłony zajmował się Zarząd Budynków Mieszkalnych w Koszalinie. Podobne rozwiązanie już na Podgrodziu Jak zaznaczono, podobna realizacja została przeprowadzona również przy ul. Podgrodzie 4. To element szerszego podejścia, w którym miasto wraz ze wspólnotami mieszkaniowymi testuje nowe rozwiązania w przestrzeni osiedlowej. Pilotaż i dalsze plany Nowe „szafy skandynawskie” to projekt pilotażowy. Miasto chce sprawdzić w praktyce, jak rozwiązanie będzie funkcjonowało na co dzień – zarówno pod względem estetyki, jak i wygody użytkowania. Jeśli efekty będą dobre, ratusz zapowiada chęć rozwijania projektu w kolejnych częściach Koszalina, tak aby podobne, uporządkowane osłony na odpady pojawiały się tam, gdzie dziś stoją stare i nieestetyczne wiaty. To przykład niewielkiej inwestycji, która nie wymaga wielkich budżetów miejskich, a może realnie poprawić jakość wspólnej przestrzeni – szczególnie wtedy, gdy miasto i mieszkańcy potrafią działać wspólnie.

Baltic Cup 2026: Koszalin na dwa dni stolicą boksu. Największy międzynarodowy turniej w Polsce już 7–8 marca

Art, fot. FB/Tomasz Sobieraj/Radek Koleśnik/UM Koszalin - 25 Lutego 2026 godz. 9:20
Koszalin szykuje się na sportowe wydarzenie o skali, jakiej w polskim boksie dawno nie było. W dniach 7–8 marca w mieście odbędzie się międzynarodowy turniej bokserski Baltic Cup. Tegoroczna edycja ma być największym międzynarodowym turniejem bokserskim w Polsce. Organizatorzy spodziewają się około 350 zawodników, a w ciągu dwóch dni ma zostać rozegranych około 200 walk. Zainteresowanie imprezą jest tak duże, że – jak podkreślają organizatorzy – nie ma już możliwości przyjęcia większej liczby uczestników. To najlepiej pokazuje rangę wydarzenia i jego pozycję w kalendarzu sportów walki. Pojedynki będą odbywać się równolegle na trzech lub czterech ringach (w zależności od ostatecznej liczby walk), co oznacza intensywny, turniejowy rytm od rana do wieczora.   Europa i nie tylko: mocna, międzynarodowa obsada Baltic Cup w Koszalinie ma prawdziwie międzynarodowy charakter. Do miasta przyjadą zawodnicy z: Anglii, Norwegii, Finlandii, Szwecji, Litwy, Niemiec, Holandii, Czech, Słowenii, Włoch, Ukrainy, Pakistanu oraz Grecji. To nie tylko szeroka geografia, ale też gwarancja wysokiego poziomu – w turnieju mają startować również członkowie seniorskich reprezentacji narodowych. Od 11-latków po reprezentantów seniorów Zawody obejmują szerokie kategorie wiekowe: od 11-letnich adeptów boksu aż po seniorów. Szczególnie widowiskowo zapowiadają się walki w kategorii seniorskiej – prawie połowę uczestników stanowią seniorzy walczący bez kasków, co przekłada się na większą dynamikę i intensywność pojedynków. To właśnie te walki często przyciągają największą uwagę kibiców, bo ich poziom i tempo przypominają wydarzenia międzynarodowe najwyższej rangi. Mocny Koszalin: 30–40 zawodników i nazwiska z krajowej czołówki Istotnym elementem turnieju będzie także silna reprezentacja gospodarzy. W Baltic Cup ma wystąpić około 30–40 zawodników z Koszalina, w tym medaliści i mistrzowie Polski. Wśród lokalnych nazwisk wymieniani są m.in.: Krzysztof Radomski, Patryk Duda, Maks Sakchnenko, Krystian Waszkowiak, Filip Tomaszewski oraz inni czołowi zawodnicy. Dla nich to szansa na zaprezentowanie się przed własną publicznością, a dla kibiców – okazja, by zobaczyć koszalińskich pięściarzy w starciach z rywalami z całej Europy. Wstęp wolny, emocje gwarantowane Organizatorzy podkreślają, że wstęp na wydarzenie jest bezpłatny. Walki będą odbywać się przez dwa dni w godzinach od 11:00 do około 18:00–20:00, w zależności od przebiegu turnieju i liczby pojedynków. To oznacza weekend wypełniony sportem niemal od rana do wieczora – idealna propozycja zarówno dla fanów boksu, jak i dla tych, którzy chcą zobaczyć na żywo emocje, jakich nie da się oddać w skrótach wideo. Koszalin centrum boksu tej części Europy Baltic Cup ma ambicję wykraczać poza jednorazową imprezę. Organizatorzy chcą, by turniej stał się stałym punktem międzynarodowego kalendarza i sportową wizytówką miasta. Przez dwa dni Koszalin ma szansę być centrum boksu w tej części Europy – miejscem, które potrafi nie tylko szkolić zawodników, ale też organizować wydarzenia o dużej skali, wysokim poziomie i realnie międzynarodowej obsadzie. Dla miasta to również promocja – nie tylko sportowa, ale wizerunkowa. Bo jeśli do Koszalina przyjeżdżają setki zawodników i trenerów z kilkunastu krajów, to znaczy, że Baltic Cup jest turniejem, na który naprawdę warto zwrócić uwagę.