Koszalin, Poland
wydarzenia

Od 1 lipca e-recepty będzie można realizować w różnych aptekach

Ala, fot. gov.pl - 5 godzin temu
Od 1 lipca 2026 roku pacjenci zyskają większą swobodę przy realizacji e-recept. Jak podaje Prawo.pl, e-receptę, na której zapisano kilka leków lub kilka opakowań jednego leku, będzie można zrealizować w różnych aptekach, pod warunkiem że dana apteka przystąpiła do systemu.

Nie lekarze rozregulowali system. Oni tylko nauczyli się w nim grać

Wojciech Kukliński, fot. archiwum - 9 godzin temu
Dawid Kacprzyk zrezygnował z mandatu radnego warszawskiej dzielnicy Ursus. Wcześniej zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, Szpital Południowy wypowiedział mu umowy, a stołeczny ratusz poinformował, że lekarz skorygował 33 faktury i zwrócił szpitalowi 500 tys. złotych. W tle jest kwota, która od kilku dni działa na opinię publiczną jak zapalnik: ponad 1,6 mln zł zarobione w rok przez młodego lekarza w trakcie specjalizacji. Łatwo byłoby napisać o pazerności. Łatwo byłoby wskazać palcem jednego człowieka, dopisać mu kilka przymiotników, postawić pod pręgierzem i uznać sprawę za zamkniętą. Tyle że to byłaby publicystyka wygodna, ale fałszywa. Bo Kacprzyk nie spadł z nieba. Nie wymyślił sam polskiej ochrony zdrowia. On jedynie bardzo skutecznie wykorzystał mechanizm, który państwo przez lata budowało, potem tolerowało, a dziś udaje, że zobaczyło go pierwszy raz. Największy problem nie polega na tym, że jeden lekarz zarobił kwotę, która dla większości pacjentów brzmi jak suma z innej planety. Największy problem polega na tym, że system w ogóle pozwala, by takie kwoty pojawiały się w publicznej ochronie zdrowia bez wcześniejszego alarmu, bez czytelnych limitów, bez realnej kontroli i bez odpowiedzi na pytanie: czy za tymi pieniędzmi rzeczywiście idzie praca, odpowiedzialność i efekt dla pacjenta? Bo pacjent nie widzi faktur. Pacjent widzi kolejkę. Widzi zamkniętą poradnię, odległy termin badania, lekarza dostępnego za kilka miesięcy albo prywatnie za kilka dni. Widzi szpital, który mówi, że nie ma pieniędzy, a potem dowiaduje się, że w tym samym systemie pojedyncze kontrakty potrafią iść w setki tysięcy, a nawet miliony złotych. I wtedy trudno się dziwić, że ludzie reagują gniewem. Ten gniew jest zrozumiały. Ale źle skierowany może stać się tylko kolejnym odcinkiem politycznego teatru. Dziś na scenie stoi Kacprzyk. Jutro stanie ktoś inny. Pojutrze usłyszymy o kolejnym rekordowym kontrakcie, kolejnym szpitalu, kolejnej specjalizacji, kolejnym dyrektorze, który tłumaczy, że „nie miał wyjścia”. I w tym zdaniu mieści się właściwie cała diagnoza polskiej ochrony zdrowia. Bo dyrektorzy szpitali często naprawdę nie mają wyjścia. Muszą zapewnić dyżury. Muszą utrzymać oddziały. Muszą spełnić warunki kontraktu z NFZ. Muszą mieć specjalistę, bo bez specjalisty oddział przestaje działać, a wraz z nim znika finansowanie. Jeśli więc na rynku brakuje anestezjologów, radiologów, neurochirurgów czy lekarzy medycyny ratunkowej, to szpital zaczyna licytację. Nie o luksus. O przetrwanie. Lekarz w takiej sytuacji staje się zasobem strategicznym. Może pracować w kilku miejscach. Może dyżurować tu, konsultować tam, opisywać badania gdzie indziej. Może negocjować stawki, bo system sam powiedział mu: jesteś deficytowy, jesteś potrzebny, bez ciebie nie ma procedur, bez procedur nie ma pieniędzy. A skoro tak, to trudno oczekiwać, że rynek zachowa się jak organizacja charytatywna. Nie lekarze rozregulowali ten system. Oni tylko nauczyli się w nim grać. Jedni uczciwie i ciężko pracując ponad siły. Inni być może przekraczając granice, które powinny być przedmiotem kontroli, audytu i, jeśli są podstawy postępowań. Ale to państwo ustawiło planszę. To państwo pozwoliło, by szpitale konkurowały ze sobą o tych samych ludzi. To państwo nie stworzyło prawdziwej sieci świadczeń. To państwo latami udawało, że każdy szpital może robić wszystko, choć wiadomo, że nie może. I dlatego sprawa warszawskiego lekarza nie jest tylko warszawska. W Koszalinie też nie możemy wzruszyć ramionami i powiedzieć: to daleko, to stolica, to polityka. W publicznych zestawieniach dotyczących rekordowych kontraktów pojawiała się także kwota 1,62 mln zł za pierwsze półrocze 2025 roku w Koszalinie, w obszarze anestezjologii i intensywnej terapii. To pokazuje, że nie mówimy o pojedynczej anomalii. Mówimy o mechanizmie, który działa także poza największymi metropoliami. Oczywiście anestezjologia i intensywna terapia to nie jest zwykła specjalizacja. To medycyna graniczna, odpowiedzialność ogromna, dyżury trudne, decyzje podejmowane pod presją życia i śmierci. Nikt rozsądny nie powinien udawać, że taka praca ma być opłacana jak zajęcie biurowe od ósmej do szesnastej. Ale między godnym wynagrodzeniem a systemem bez hamulców jest jednak różnica. I właśnie tej granicy państwo nie potrafiło wyznaczyć. Politycy obudzili się dopiero wtedy, gdy kwoty zaczęły żyć własnym życiem w mediach. Teraz słyszymy o potrzebie zbierania dokładniejszych danych o wynagrodzeniach medyków, także w powiązaniu z numerem PESEL czy numerem prawa wykonywania zawodu. Dobrze. Państwo powinno wiedzieć, jak wydawane są publiczne pieniądze. Ale sama wiedza nie jest reformą. Tabela nie skróci kolejki. Rejestr nie zastąpi lekarza na dyżurze. Raport nie zbuduje racjonalnej sieci szpitali. Jeżeli po tej aferze skończy się tylko na tym, że urzędnicy będą lepiej widzieli, kto ile zarabia, to za kilka miesięcy wrócimy do tego samego punktu. Znowu ktoś pokaże fakturę. Znowu ktoś się oburzy. Znowu politycy zapowiedzą kontrolę. Znowu środowisko lekarskie powie, że jest atakowane. Znowu pacjent będzie stał w kolejce i słuchał, że pieniędzy nie ma. A przecież prawdziwe pytania są inne. Ile szpitali w Polsce powinno rzeczywiście pełnić funkcję ostrych, wielospecjalistycznych placówek? Które oddziały mają sens medyczny i ekonomiczny, a które istnieją głównie dlatego, że nikt nie ma odwagi powiedzieć lokalnej społeczności prawdy? Czy szpital powiatowy musi za wszelką cenę konkurować o tych samych specjalistów z dużym ośrodkiem wojewódzkim? Czy część placówek nie powinna zostać przekształcona w silne centra diagnostyki, rehabilitacji, opieki długoterminowej i ambulatoryjnej? To są pytania politycznie niewygodne, bo natychmiast pojawia się oskarżenie o likwidację szpitali i zwijanie Polski lokalnej. Ale brak decyzji też jest decyzją. I to bardzo kosztowną. Jeśli udajemy, że wszędzie można utrzymać wszystko, to potem płacimy każdą cenę za każdego brakującego specjalistę. A gdy płacimy każdą cenę, nie mamy już systemu. Mamy licytację. Sprawa Kacprzyka jest więc nie tyle skandalem personalnym, ile ostrzeżeniem. Owszem, trzeba wyjaśnić wszystkie okoliczności. Trzeba sprawdzić faktury, czas pracy, zakres obowiązków, odpowiedzialność dyrektorów i nadzór właścicielski. Jeśli były nieprawidłowości, muszą być konsekwencje. Ale jeśli na tym poprzestaniemy, pomylimy dym z pożarem. Bo pożar jest większy. Płonie system, w którym publiczne szpitale konkurują jak prywatne firmy, ale bankrutują jak instytucje publiczne. Płonie system, w którym lekarz może być jednocześnie kosztem, ratunkiem i źródłem przychodu. Płonie system, w którym państwo najpierw nie chce wiedzieć, potem nagle chce wiedzieć wszystko, a najrzadziej chce podjąć decyzję. Nie Kacprzyk jest systemem. Kacprzyk jest rachunkiem za system. Rachunkiem wysokim, nieprzyjemnym i wystawionym nam wszystkim. Możemy go podrzeć w gniewie. Możemy przykleić go do jednej twarzy. Możemy przez tydzień debatować o moralności lekarzy. Ale dopóki nie zmienimy zasad gry, następny rachunek przyjdzie szybciej, niż nam się wydaje. I znów zapłaci pacjent. Nie przelewem. Czasem oczekiwania!

Powiat Kołobrzeski z dofinansowaniem na modernizację dróg. Ponad 2,5 mln zł na dwa zadania

Art, fot. FB/Jakub Kowalik - 8 godzin temu
Dwie inwestycje drogowe w Powiecie Kołobrzeskim otrzymały wsparcie finansowe w ramach programu „Pomorze Zachodnie na dobrej drodze”. Umowy na realizację zadań podpisał Jakub Kowalik, wicemarszałek Województwa Zachodniopomorskiego, z przedstawicielami samorządu powiatowego. Modernizacja dróg powiatowych ma duże znaczenie dla codziennego funkcjonowania mieszkańców regionu. To właśnie z tych tras korzystają każdego dnia osoby dojeżdżające do pracy, szkół, punktów usługowych czy instytucji publicznych. Ich remonty i przebudowy często wiążą się jednak z wysokimi kosztami, dlatego wsparcie zewnętrzne jest dla samorządów istotnym elementem realizacji takich inwestycji. Pierwsze z dofinansowanych zadań dotyczy wykonania warstw bitumicznych na drodze powiatowej nr 3316Z Błotnica – Byszewo, na odcinku Niemierze – Byszewo. Na ten cel Powiat Kołobrzeski otrzymał 1 300 000 zł. Drugie zadanie obejmuje wykonanie warstw bitumicznych na drodze powiatowej nr 3324Z Sianożęty – Dygowo – Pobłocie Wielkie, na odcinku Włościbórz – Wietszyno. W tym przypadku dofinansowanie wynosi 1 200 000 zł. Łącznie na oba przedsięwzięcia przeznaczono 2,5 mln zł wsparcia. Inwestycje mają poprawić stan techniczny dróg, a tym samym zwiększyć bezpieczeństwo i komfort podróżowania mieszkańców oraz osób odwiedzających region. Jak podkreśla samorząd województwa, stan dróg w regionie pozostaje jednym z priorytetów. Program „Pomorze Zachodnie na dobrej drodze” wspiera lokalne samorządy w realizacji zadań, które mają bezpośredni wpływ na jakość życia mieszkańców i dostępność komunikacyjną mniejszych miejscowości. Planowane prace w Powiecie Kołobrzeskim to kolejne inwestycje, które wpisują się w działania na rzecz poprawy infrastruktury drogowej Pomorza Zachodniego.

Nie tylko koncert. Zalia przywozi do Koszalina własny język emocji

ekoszalin POLECA Ala za CK 105 Koszalin - 18 Czerwca 2026 godz. 15:14
Zalia to artystka, które wchodzi na scenę nie tylko po to, by zaśpiewać piosenki. Ona przynosi ze sobą cały świat. Z jego niepokojem, czułością, miejskim zmęczeniem, intymnością i pytaniami, na które nie zawsze chce się odpowiadać wprost. CK105 w Koszalinie zaprasza do Amfiteatru na koncert artystki, która w ostatnich latach stała się jednym z najbardziej charakterystycznych głosów młodego pokolenia polskiej sceny muzycznej. Zalia, czyli Julia Izabella Zarzecka, jest piosenkarką, autorką tekstów i kompozytorką. Już samo to zestawienie mówi sporo, nie mamy do czynienia z wykonawczynią cudzych emocji, lecz z twórczynią, która sama buduje swój muzyczny język.   A jest to język bardzo współczesny. W muzyce Zalii spotykają się alt-pop, indie-pop, R&B, subtelne wpływy jazzu i lo-fi. Te gatunkowe określenia można oczywiście wymieniać, ale najważniejsze dzieje się gdzie indziej... W atmosferze! Jej utwory mają w sobie coś filmowego, trochę nocnego, trochę miejskiego. Są melodyjne, ale nieoczywiste. Delikatne, ale niepozbawione ciężaru. To muzyka, która potrafi zabrzmieć lekko, a po chwili zostawić słuchacza z myślą, że właśnie usłyszał coś bardzo osobistego. Zalia pisze o relacjach, codzienności, wrażliwości i emocjach, które często trudno nazwać jednym słowem. W czasach, gdy wiele piosenek próbuje natychmiast przyciągnąć uwagę, ona buduje napięcie inaczej, nastrojem, barwą głosu, detalem, szczerością. Być może dlatego jej koncerty przyciągają publiczność, która nie szuka wyłącznie przebojów, ale także opowieści. Nie bez znaczenia jest również to, że Zalia została dostrzeżona przez branżę i festiwalową publiczność. Występy na tak ważnych wydarzeniach jak Open’er czy Orange Warsaw Festival pokazują, że jej twórczość wybrzmiewa nie tylko w kameralnym odbiorze, ale także na dużych scenach. To artystka, która konsekwentnie buduje swoją pozycję, nie rezygnując przy tym z własnej wrażliwości i rozpoznawalnego brzmienia. Dlatego koncert w koszalińskim Amfiteatrze zapowiada się nie tylko jako muzyczne wydarzenie, ale też jako spotkanie z artystką, która potrafi mówić o emocjach językiem swojego pokolenia. Bez przesady, bez patosu, ale z wyczuciem i charakterem. W jej piosenkach jest miejsce na melancholię, miejską samotność, bliskość, niepewność i ten szczególny rodzaj czułości, który pojawia się wtedy, gdy ktoś naprawdę słucha świata wokół siebie. 12 września bramy Amfiteatru zostaną otwarte o godz. 18.00, a koncert rozpocznie się o godz. 19.00. Warto przyjść wcześniej, dać sobie chwilę oddechu i wejść w ten wieczór spokojnie. Bo muzyka Zalii najlepiej działa wtedy, gdy pozwoli się jej prowadzić przez nastroje, wspomnienia i historie, które choć należą do artystki, szybko zaczynają brzmieć zaskakująco znajomo. To będzie wieczór dla tych, którzy lubią, gdy koncert nie kończy się wraz z ostatnim dźwiękiem. Dla tych, którzy cenią świeże brzmienia, autorską szczerość i artystów idących własną drogą. Zalia przyjeżdża do Koszalina nie tylko z repertuarem. Przyjeżdża z opowieścią.

LUDZIK One Man Show 2026 już 30 czerwca w Koszalinie

Art z mat. inf. - 18 Czerwca 2026 godz. 12:01
30 czerwca 2026 roku Koszalin ponownie stanie się miejscem spotkania miłośników dobrego humoru. W Teatrze Muzycznym Adria odbędzie się XIII edycja Festiwalu LUDZIK: Mistrzostwa One Man Show, wydarzenia, które od lat prezentuje najlepiej zapowiadających się artystów sceny komediowej. LUDZIK One Man Show to festiwal, który łączy konkursowe występy, świetną zabawę i bezpośredni kontakt z publicznością. Na scenie pojawiają się stand-uperzy oraz twórcy one man show, którzy mają okazję zaprezentować swoje autorskie programy przed koszalińską publicznością. To wydarzenie przyciąga zarówno wiernych fanów stand-upu, jak i osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z komedią na żywo. Tegoroczna, trzynasta edycja zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Na scenie Teatru Muzycznego Adria wystąpią: Martyna Podwysocka, Mateusz „Vilu” Wileński, Kamil Jezierski oraz zwycięzca ubiegłorocznej edycji, Jarek Legońkoff. Gospodarzem wieczoru będzie Bartosz Brzeskot. Organizatorzy zapraszają wszystkich, którzy chcą spędzić wieczór w atmosferze śmiechu, dystansu i komediowych emocji. Festiwal LUDZIK to okazja do poznania nowych talentów, ale także do wspólnego przeżywania humoru na żywo. Bez filtrów, bez dystansu sceny i z energią, którą daje bezpośredni kontakt artysty z publicznością. Wydarzenie odbędzie się we wtorek, 30 czerwca 2026 roku o godz. 19.00 w Teatrze Muzycznym Adria przy ul. Grunwaldzkiej 8–10 w Koszalinie. Realizację wydarzenia finansowo wsparła Gmina Miasto Koszalin. Partnerem wydarzenia jest Pomorze Zachodnie. Teatr Muzyczny Adria oraz NGC 68 zapraszają na wieczór pełen śmiechu, niepowtarzalnych występów i komediowych emocji.

Powitaj lato na Jarmarku Jamneńskim!

Ala za Muzeum Koszalin - 18 Czerwca 2026 godz. 9:06
21 czerwca zapraszamy na Jarmark Jamneński na powitanie lata! Wydarzenie tradycyjnie odbędzie się na dziedzińcu Zagrody Jamneńskiej przy ul. Jamneńskiej 24 w Koszalinie. Od godziny 11.00 do 16.00 na odwiedzających czekać będą stoiska rękodzielników, lokalne smaki, warsztaty, muzyka na żywo oraz dodatkowe atrakcje dla całych rodzin. Na jarmarkowych stoiskach będzie można znaleźć unikatowe prace wykonane z ceramiki, drewna i wełny, a także kosmetyki naturalne, świece sojowe, biżuterię, zabawki, ręcznie malowane kubki oraz obrazy. Nie zabraknie również propozycji dla miłośników kulinariów. W ofercie pojawią się ciasta, wędliny, sery, przetwory owocowe i warzywne, lody z owczego mleka oraz ciepłe potrawy przygotowane przez Koła Gospodyń Wiejskich. W programie wydarzenia znajdą się także warsztaty inspirowane naturą i tradycją. Uczestnicy dowiedzą się, jak wykonać roślinne kadzidła, ziołowe saszetki do szafy oraz wianki pachnące ziołami i sezonowymi kwiatami. Członkinie Koszalińskiego Towarzystwa Plastycznego zaproszą natomiast na bezpłatne warsztaty plastyczne, podczas których powstaną prace inspirowane przyrodą. Tego dnia wystawa stała prezentowana w Zagrodzie Jamneńskiej zostanie wzbogacona o zabytki związane z praniem i prasowaniem, pochodzące ze zbiorów Działu Etnografii Muzeum w Koszalinie. O godzinie 12.00 odbędzie się również prelekcja „Kwiat paproci…”, którą wygłosi Joanna Giłka-Zaporska z koszalińskiego oddziału Zachodniopomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Barzkowicach. Oprawę muzyczną wydarzenia zapewni Łukasz Prusik, który wykona na saksofonie znane przeboje muzyki rozrywkowej. Dodatkową atrakcją, szczególnie dla najmłodszych, będzie możliwość pogłaskania i nakarmienia owieczek z jamneńskiego stada. Jarmark Jamneński odbędzie się 21 czerwca w godz. 11.00–16.00 na terenie Zagrody Jamneńskiej przy ul. Jamneńskiej 24 w Koszalinie. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny. Serdecznie zapraszamy do wspólnego powitania lata w Zagrodzie Jamneńskiej!

Wertykulator elektryczny czy spalinowy? Który sprawdzi się lepiej w Twoim ogrodzie?

Artykuł sponsorowany - 9 godzin temu
Piękny i gęsty trawnik wymaga regularnych zabiegów pielęgnacyjnych. Usuwanie mchu, filcu oraz napowietrzanie gleby to podstawowe czynności, które pozwalają trawie zdrowo rosnąć. Do tego celu służą urządzenia wyposażone w ostre noże nacinające dany obszar ziemi. Przed zakupem takiego sprzętu warto przeanalizować parametry techniczne poszczególnych modeli, aby dopasować urządzenie do powierzchni trawnika oraz własnych możliwości fizycznych. Zalety i ograniczenia modeli zasilanych prądem sieciowym Urządzenia zasilane sieciowo cieszą się dużą popularnością wśród właścicieli mniejszych i średnich ogrodów przydomowych. Ich główną zaletą jest niska waga, cicha praca oraz brak emisji spalin, co czyni je przyjaznymi dla środowiska i sąsiadów. Kupując wertykulatory elektryczne, użytkownik zyskuje sprzęt praktycznie bezobsługowy, który nie wymaga regularnej wymiany filtrów, świec czy oleju. Urządzenia te są gotowe do pracy natychmiast po podłączeniu do gniazdka. Ograniczeniem bywa jednak zasięg kabla zasilającego, który utrudnia manewrowanie wokół krzewów i drzew oraz uniemożliwia pracę na terenach pozbawionych dostępu do sieci energetycznej. Charakterystyka urządzeń spalinowych na dużych powierzchniach Na rozległych działkach oraz w miejscach, gdzie brakuje przyłączy prądu, sprawdzają się maszyny spalinowe. Wyposażone w mocne silniki czterosuwowe, bez trudu radzą sobie z twardą, gliniastą glebą i głęboko zakorzenionym mchem. Brak kabla zapewnia pełną swobodę ruchów i pozwala na pracę w odległych zakątkach ogrodu. Należy jednak pamiętać, że silniki spalinowe generują spory hałas i wymagają regularnej konserwacji. Podobnie jak w przypadku innych urządzeń ogrodowych, regularnie trzeba kontrolować stan elementów tnących. Zużyte lub uszkodzone ostrza obniżają efektywność pracy, dlatego warto wiedzieć, gdzie kupić nowe noże do kosiarek oraz innych maszyn ogrodniczych, by utrzymać sprzęt w pełnej sprawności. Alternatywne rozwiązania dla mniejszych trawników Dla osób poszukujących kompromisu między mobilnością urządzeń spalinowych a cichą pracą modeli sieciowych, ciekawą alternatywą stają się urządzenia akumulatorowe. Technologia litowo-jonowa pozwala na swobodne przemieszczanie się po całej działce bez spalin i hałasu. Choć wertykulatory akumulatorowe dopiero zyskują popularność, to w segmencie pielęgnacji trawy bardzo chętnie stosowane są już kosiarki akumulatorowe, które doskonale uzupełniają park maszynowy każdego ogrodnika. Taki system zasilania eliminuje problem plączącego się kabla i pozwala na szybkie skoszenie trawy przed przystąpieniem do zabiegu wertykulacji. Porównanie parametrów technicznych i wydajności Podczas analizy parametrów technicznych warto zwrócić uwagę na szerokość roboczą oraz głębokość nacinania darni. Modele sieciowe zazwyczaj oferują szerokość roboczą w granicach od 30 do 38 centymetrów, co ułatwia manewrowanie w ciasnych alejkach. Wersje spalinowe są szersze, często przekraczając 40 centymetrów, co skraca czas pracy na dużym obszarze. Regulacja głębokości pracy powinna być kilkustopniowa, najlepiej centralna, realizowana za pomocą jednej dźwigni. Pozwala to na precyzyjne ustawienie noży w zależności od stopnia zniszczenia trawnika i rodzaju gleby. Zbyt głębokie nacięcie może uszkodzić korzenie trawy, natomiast zbyt płytkie nie usunie nagromadzonego filcu. Kolejnym aspektem jest pojemność kosza na odpady. Wertykulacja generuje ogromne ilości suchej trawy i mchu. Mały kosz o pojemności poniżej 30 litrów wymaga częstego opróżniania, co znacząco wydłuża pracę. Większe pojemniki, rzędu 40-50 litrów, są standardem w mocniejszych maszynach, jednak zwiększają one ciężar całego zestawu. Niektórzy użytkownicy preferują pracę bez kosza, a następnie zbierają suchy materiał za pomocą tradycyjnych grabi lub traktorka ogrodowego. Konstrukcja obudowy również ma znaczenie, ponieważ tworzywa sztuczne obniżają wagę, natomiast korpusy stalowe lub aluminiowe zapewniają odporność na uderzenia kamieni.

Zakonne buntowniczki na scenie. „Siostrzyczki” w koncercie pełnym humoru, ciepła i przebojów

Artykuł sponsorowany - 18 Czerwca 2026 godz. 11:52
Największe muzyczne przeboje, teatralna energia i śmiech do łez, tak zapowiada się koncert komediowy „Siostrzyczki”, który połączy znane utwory, sceniczną charyzmę i zabawną historię z klasztornym temperamentem w tle. Punktem wyjścia jest opowieść o surowej matce przełożonej, która w swoim klasztorze uznaje wyłącznie tradycyjne, łacińskie śpiewy. Próbuje przekonać do nich grupę młodych zakonnic, ale te mają zupełnie inny pomysł na muzykę i kontakt z ludźmi. Żywiołowe siostrzyczki chcą mówić językiem bardziej współczesnym, przystępnym i pełnym emocji. Dlatego postanawiają założyć… zespół muzyczny. Wszystko dzieje się oczywiście w tajemnicy przed matką przełożoną, której woli unikać nawet sam proboszcz. Z tego zderzenia tradycji z nowoczesnością rodzi się pełna humoru historia o odwadze, muzyce, wspólnocie i potrzebie mówienia do ludzi w sposób, który naprawdę do nich trafia.   Czy młodym zakonnicom uda się przekonać wielebną matkę, że przesłanie utworów The Beatles, Arethy Franklin czy U2 może uwznioślać człowieka równie mocno jak łaciński chorał? Czy repertuar Budki Suflera, Zakopower lub Madonny może opowiadać o sprawach boskich i ludzkich tak samo dobrze jak pieśni z klasztornego śpiewnika? Odpowiedzi na te pytania publiczność pozna podczas koncertu.   W programie znalazły się przeboje, które zna i kocha wiele pokoleń słuchaczy. Ze sceny zabrzmią m.in. „Zegarmistrz światła”, „Boso”, „Oh Happy Day”, „Like a Prayer”, „Niebo do wynajęcia” oraz „I Still Haven’t Found What I’m Looking For”. To muzyka, która bawi, porusza i zaprasza do wspólnego przeżywania emocji.   W rolach siostrzyczek oraz ich towarzyszy wystąpi Chór JEDNO — niezwykła formacja, która łączy pasję do śpiewu z poczuciem humoru i sceniczną charyzmą. Wyjątkowi wokaliści oraz zespół instrumentalny z lekkością zestawią harmonie godne klasztornej nawy z energią sceny muzycznej.   To właśnie oni wcielą się w zakonne buntowniczki, które odważnie i z uśmiechem wyjdą poza ramy tradycji, by wyśpiewać prawdę o świecie, miłości, pięknie i Bogu. Jedno jest pewne — siostrzyczki nie odpuszczą, dopóki nie dopną swego.   Publiczność może spodziewać się wieczoru pełnego znanych melodii, świetnej zabawy, wzruszeń i komediowych sytuacji. „Siostrzyczki” to propozycja dla tych, którzy lubią koncerty z pomysłem, dobrą energią i historią, która rozśmiesza, ale też zostawia po sobie ciepłe emocje.   Organizatorzy serdecznie zapraszają na wydarzenie, które udowadnia, że muzyka potrafi łączyć światy,  nawet wtedy, gdy zaczyna się od klasztornej dyscypliny i zakazanych prób zespołu.

Utrudnienia w ruchu na ul. Lechickiej w Koszalinie. Prace potrwają do 4 sierpnia

Ala, fot. Art - 17 Czerwca 2026 godz. 10:26
Rzecznik Prasowy Miasta Koszalina oraz firma DOMAR Kazimierz Domaracki informują o utrudnieniach w ruchu na ul. Lechickiej. Zmiany w organizacji ruchu będą obowiązywać od 17 czerwca do 4 sierpnia br., przy czym termin zakończenia robót może ulec przedłużeniu. Utrudnienia wystąpią na odcinku ul. Lechickiej od skrzyżowania z ul. Powstańców Wielkopolskich do Ronda 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Są one związane z realizacją prac polegających na wymianie sieci wodociągowej.   Kierowcy oraz mieszkańcy proszeni są o zachowanie szczególnej ostrożności, stosowanie się do wprowadzonego oznakowania oraz uwzględnienie możliwych opóźnień w podróży. W rejonie prowadzonych robót mogą występować czasowe zwężenia jezdni, ograniczenia w przejeździe oraz spowolnienia ruchu.   Inwestorem zadania są Miejskie Wodociągi i Kanalizacja Sp. z o.o. w Koszalinie, natomiast wykonawcą robót jest firma DOMAR Kazimierz Domaracki.   Mieszkańcy proszeni są o cierpliwość i wyrozumiałość. Prowadzone prace mają na celu poprawę stanu infrastruktury wodociągowej i zapewnienie sprawnego funkcjonowania sieci w tej części miasta.  

Wodna Dolina rusza 26 czerwca. Wcześniej Noc Świętojańska i rezerwacje w Wakeparku

Art, fot. - 17 Czerwca 2026 godz. 5:14
Na otwarcie sezonu w Wodnej Dolinie koszalinianie muszą jeszcze chwilę poczekać. Kąpielisko ma ruszyć 26 czerwca, ale już dziś służby sanitarne przeprowadzą pierwsze badanie jakości wody. Wcześniej także w tym popularnym miejscu rekreacji zaplanowano pierwsze wydarzenia. 21 czerwca odbędzie się tam Noc Świętojańska, a w tegorocznym programie pojawią się także m.in. śniadania z KOWR-em, dyskoteka na plaży oraz turnieje siatkówki. Wodna Dolina od lat jest jednym z najchętniej odwiedzanych letnich miejsc w Koszalinie. To przestrzeń do wypoczynku, rekreacji, sportu i rodzinnych spotkań. W tym tygodniu prowadzone jest czyszczenie zbiornika, które poprzedza rozpoczęcie sezonu kąpielowego. Do dyspozycji mieszkańców będą m.in. plac zabaw, boisko do mini golfa oraz teren rekreacyjny wokół zbiornika. W sezonie nie zabraknie również wydarzeń plenerowych. Już 5 lipca zaplanowano dyskotekę na plaży, a 4 lipca oraz 15 sierpnia odbędą się turnieje siatkówki plażowej o Puchar Prezydenta Koszalina. Wakepark Koszalin już przyjmuje rezerwacje Choć na oficjalne otwarcie Wodnej Doliny trzeba jeszcze poczekać, miłośnicy wodnej adrenaliny mogą już rezerwować terminy w Wakeparku Koszalin. Ośrodek położony nad Zalewem Wodnej Doliny oferuje wyciąg wakeboardowy, atrakcje wodne, wypożyczalnię sprzętu oraz zaplecze gastronomiczne. Rezerwacji można dokonywać za pośrednictwem systemu dostępnego na stronie koszalin.wakems.com. Podstawową usługą jest 15-minutowa sesja wakeboardowa. Jeden przejazd kosztuje 45 zł w maju i czerwcu oraz 50 zł w lipcu i sierpniu. Jeśli w danej godzinie nie ma kolejnych rezerwacji, czas pływania może zostać wydłużony. Dla grup oraz bardziej zaawansowanych użytkowników przygotowano możliwość wynajęcia wyciągu na wyłączność. Godzina kosztuje 150 zł w maju i czerwcu oraz 170 zł w lipcu i sierpniu. Dodatkowo płatne jest wypożyczenie deski – 15 zł od osoby. Oferta obejmuje również pamiątkową sesję fotograficzną z pływania za 35 zł, a także wypożyczenie rowerów wodnych i kajaków – 30 zł za pół godziny lub 40 zł za godzinę. Karnety, sprzęt i nauka pływania Osoby, które planują częstsze treningi, mogą skorzystać z karnetów na 5, 10 lub 20 sesji. Przykładowo, karnet na pięć przejazdów kosztuje 200 zł w maju i czerwcu oraz 225 zł w lipcu i sierpniu. Dostępne są również pakiety z wypożyczeniem deski podstawowej lub deski typu comfort. Wypożyczalnia oferuje deski podstawowe, deski Comfort Pro oraz deski SUP. Na miejscu dostępny jest także sprzęt zapewniający bezpieczeństwo, w tym pianki i kamizelki wypornościowe. Wakepark kieruje ofertę zarówno do osób, które mają już doświadczenie, jak i do tych, które dopiero chcą rozpocząć przygodę z wakeboardingiem. Dla początkujących dostępna jest nauka pływania z instruktorem. Atrakcje dla dzieci i rodzin Wakepark Koszalin przygotował także ofertę dla dzieci i rodzin. Wśród propozycji znajdują się urodziny z atrakcjami wodnymi, jazdą na dmuchanym pontonie za wyciągiem, nauką wakeboardingu, dostępem do dmuchańców na wodzie i desek SUP oraz poczęstunkiem. Dostępna jest również opcja łącząca atrakcje wodne z pizza party. Dzieci mogą samodzielnie przygotować pizzę, wybrać składniki, a następnie wspólnie ją zjeść. Na miejscu można też skorzystać z oferty Wakebaru lub wnieść własny tort. Dla dzieci i młodzieży przygotowano także elektryczne quady, a w wakacje organizowane są półkolonie sportowe dla uczestników w wieku od 7 do 14 lat. Wakebar, vouchery i letni klimat Na terenie Wakeparku działa Wakebar, w którym dostępne są przekąski, ciepłe i zimne napoje oraz miejsce do odpoczynku. W dni imprez wieczornych bar może być czynny nawet do godziny 2:00 w nocy. Obok znajduje się strefa leżaków. W ofercie są także vouchery prezentowe, które można wykorzystać na wybrane atrakcje z cennika, m.in. sesję nauki wakeboardingu ze sprzętem i instruktorem. Voucher można odebrać osobiście lub otrzymać mailowo w formie gotowej do wydruku. Wodna Dolina jako centrum letniego wypoczynku Wodna Dolina w sezonie 2026 ma być miejscem łączącym wypoczynek, sport, rodzinne atrakcje i wydarzenia plenerowe. Kąpielisko ruszy 26 czerwca, ale już wcześniej okolice zalewu będą tętnić życiem dzięki zaplanowanym wydarzeniom i działalności Wakeparku. Dla mieszkańców Koszalina to jedna z najważniejszych letnich przestrzeni rekreacyjnych w mieście. Można tu odpocząć nad wodą, aktywnie spędzić czas, skorzystać z atrakcji sportowych albo po prostu spotkać się ze znajomymi w wakacyjnej atmosferze. Najbliższe daty do zapamiętania to 21 czerwca – Noc Świętojańska, 26 czerwca – start Wodnej Doliny, 4 lipca i 15 sierpnia – turnieje siatkówki plażowej o Puchar Prezydenta, a także 5 lipca – dyskoteka na plaży. Sezon zapowiada się intensywnie i różnorodnie.

Muzyczny początek wakacji nad jeziorem. CK105 zaprasza na koncert w Jamnie

ekoszalin POLECA Art za CK 105 Koszalin - 15 Czerwca 2026 godz. 21:14
Wakacje warto rozpocząć w wyjątkowej atmosferze, najlepiej przy dobrej muzyce, nad wodą i w otoczeniu letniego krajobrazu. Już 4 lipca o godz. 20:00 na Przystani Żeglarskiej w Jamnie odbędzie się koncert inaugurujący wakacyjny czas w Koszalinie. Wstęp na wydarzenie jest wolny. Na scenie wystąpią Tamara Behler oraz Grzech Piotrowski Sextet z niezwykłym programem „Z tamtej strony jeziora…”. To propozycja dla wszystkich, którzy cenią muzykę pełną emocji, przestrzeni, improwizacji i artystycznej autentyczności. Wieczór nad jeziorem będzie spotkaniem dwóch wyjątkowych światów twórczych. Z jednej strony publiczność usłyszy utwory z debiutanckiego albumu Tamary Behler „BÉLAIR”, z drugiej — autorski projekt Ludovica Grzecha Piotrowskiego. Wspólnie artyści zabiorą słuchaczy w muzyczną podróż przez jazz, muzykę etniczną, klasykę oraz słowiańskie inspiracje. Subtelny śpiew i brzmienie wiolonczeli Tamary Behler połączą się z charakterystycznym saksofonem Grzecha Piotrowskiego. Efektem będzie nastrojowa, pełna barw opowieść dźwiękowa, w której znajdzie się miejsce zarówno na autorskie kompozycje inspirowane folklorem, jak i jazzowe improwizacje oraz muzykę wymykającą się prostym gatunkowym definicjom. Program „Z tamtej strony jeziora…” zapowiada się jako koncert pełen wrażliwości i nieoczywistych brzmień. To wydarzenie, które może stać się pięknym początkiem wakacji — spokojnym, refleksyjnym, ale jednocześnie pełnym energii i twórczej swobody. Organizatorzy zapraszają wszystkich mieszkańców Koszalina, turystów oraz miłośników muzyki na letni wieczór nad jeziorem. Przystań Żeglarska w Jamnie stanie się tego dnia miejscem artystycznego spotkania, w którym muzyka, natura i wakacyjna atmosfera stworzą wyjątkową całość. Koncert na rozpoczęcie wakacji 4 lipca, godz. 20:00 Przystań Żeglarska w Jamnie Wstęp wolny






wydarzenia

Na dobrej drodze

Art, fot. FB/Jakub Kowalik - 8 godzin temu
sport

Za nami kolejny sezon atom WEBSKA Basket Liga zakończyła

Art, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radosław Koleśnik / UM Koszalin - 15 Czerwca 2026 godz. 4:31
wydarzenia

W Koszalinie podziękowano pielęgniarkom i położnym

Ala, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza - 15 Czerwca 2026 godz. 4:06
kultura

Koszaliński teledysk w ramach miejskich stypendiów kulturalnych

Ala, fot i film: Kamila Wasiak-Cichos - 18 Czerwca 2026 godz. 11:58
wydarzenia

Akt oskarżenia po zawaleniu się koszalińskiego wiaduktu. Trzy osoby staną przed sądem

Art za Prokuratura Okręgowa w Koszalinie, film: archiwum - 16 Czerwca 2026 godz. 14:19