Koszalin, Poland
wydarzenia

Sędziowie ślubują wobec prezydenta. Ale czy na pewno aktualnego?

Wojciech Kukliński - 26 minut temu
W polskiej polityce coraz częściej trudno odróżnić wykładnię prawa od konkursu na najbardziej kreatywne dopisywanie przypisów do konstytucji, czy ustaw Tym razem chodzi o ślubowanie wybranych przez Sejm RP sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W czwartek, 9 kwietnia 2026 r., o godz. 12:30 czworo wybranych przez Sejm sędziów chce złożyć ślubowanie w Sejmie i w tym celu zaprosiło prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej ślubowanie od dwojga innych nowo wybranych sędziów zostało już odebrane w Pałacu Prezydenckim.
wydarzenia

Coraz bardziej zielona Zwycięstwa

Ala, fot. FB/Tomasz Sobieraj/Radek Koleśnik / UM Koszalin/CO 105 Koszalin - godzinę temu

Polacy coraz chętniej donoszą fiskusowi

Art za MondayNews - 6 godzin temu
W ub.r. liczba informacji sygnalnych, określanych potocznie donosami, skierowanych do jednostek KAS wzrosła o blisko 6% w porównaniu z 2024 rokiem. Natomiast zestawiając ubiegłoroczne dane z tymi z 2023 roku, widać już wzrost o ponad 10,5%. Według znawców tematu, to nie musi oznaczać pogorszenia poziomu przestrzegania prawa podatkowego. Analizy wskazują, że nawet do 70% zgłoszeń bywa motywowanych konfliktami osobistymi. Najczęściej autorami doniesień są pracownicy, członkowie rodziny, sąsiedzi oraz kontrahenci. Do tego z zebranych danych wynika, że informacje przeważnie mają charakter anonimowy. Jak wynika z danych z szesnastu izb administracji skarbowej, w 2025 roku liczba informacji sygnalnych skierowanych do jednostek KAS wyniosła 84,4 tys. To o 5,8% więcej niż w 2024 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 79,8 tys. Natomiast porównując dane ubiegłoroczne z tymi z 2023 roku, widać wzrost o 10,6%. W 2023 roku było bowiem 76,3 tys. informacji sygnalnych.  – Sam wzrost liczby informacji sygnalnych nie musi oznaczać pogorszenia poziomu przestrzegania prawa podatkowego. Może on świadczyć raczej o większej aktywności społecznej i zaufaniu do instytucji państwa jako skutecznego adresata takich zgłoszeń. Jednocześnie skala zjawiska wymaga ostrożnej interpretacji, ponieważ część informacji sygnalnych może być motywowana także sporami osobistymi lub biznesowymi i nie zawsze prowadzi do potwierdzenia nieprawidłowości – komentuje dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC i była naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku. Natomiast Sebastian Polański z Referatu Komunikacji IAS we Wrocławiu zaznacza, że w ostatnich latach możemy zaobserwować rosnącą świadomość społeczną w zakresie dochodzenia własnych praw. Podatnicy, dzięki łatwej dostępności opracowań o charakterze prawniczym na różnych platformach internetowych czy prowadzonych kampanii edukacyjnych przez KAS, coraz bieglej odnajdują się wśród przepisów prawa podatkowego. Nie bez związku może również pozostawać sytuacja gospodarcza w kraju. Inflacja powoduje, że obywatele stają się bardziej wyczuleni na nieuczciwe zarabianie pieniędzy lub unikanie opodatkowania. Pozytywny wpływ mają również nagłaśniane w mediach sprawy, które pokazują, że informowanie organów ścigania o zaobserwowanych nieprawidłowościach może przynieść realny skutek.  – Roczna liczba informacji sygnalnych nie wydaje się nadzwyczajnie wysoka, jeśli zestawimy ją z liczbą podatników i przedsiębiorców w Polsce oraz ogólną skalą obrotu gospodarczego. W tym kontekście można ją określić raczej jako umiarkowaną. Jednocześnie jest na tyle duża, że wymaga od administracji skarbowej sprawnego systemu wstępnej selekcji i weryfikacji zgłoszeń. Ważne jest, aby organy reagowały w sposób wyważony, proporcjonalny i oparty na obiektywnej analizie okoliczności każdej sprawy – mówi Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi. Jak podkreśla Michał Deruś, rzecznik prasowy IAS w Lublinie, znaczna część donosów jest inicjowana przez emocje takie jak złośliwość, zazdrość lub osobiste urazy. Analizy wskazują, że nawet do 70% zgłoszeń bywa motywowanych konfliktami osobistymi, np. sąsiedzkimi animozjami, napięciami rodzinnymi czy sporami rozwodowymi. Dostrzegalna poprawa sytuacji majątkowej znajomych (nowy dom, samochód) lub rodzinne nieporozumienia (podziały majątku, rozstania) często skłaniają do złożenia donosu.  – Informacje sygnalne bywają niestety wykorzystywane nie tylko w trosce o przestrzeganie prawa, lecz także jako narzędzie rozwiązywania prywatnych konfliktów. Tego rodzaju postawa może wynikać również z napięć ekonomicznych i rosnących nierówności społecznych. Sukces majątkowy innych bywa często postrzegany nie jako osiągnięcie, lecz jako potencjalne nadużycie. Przykładowo, sygnalista uważa, że dana osoba, np. sąsiadka, nie pracuje, a pozwala sobie na nowe auto. W rzeczywistości ona wykonuje obowiązki zdalnie i dlatego większość czasu spędza w domu – dodaje dr Anna Wojciechowska.  Z kolei Małgorzata Spychała-Szuszczyńska, rzecznik prasowy IAS w Poznaniu, zaznacza, że najczęściej autorami doniesień są pracownicy, członkowie rodziny, sąsiedzi oraz kontrahenci. Zgłoszenia składane są w urzędach skarbowych przez podatników w tradycyjny sposób – za pośrednictwem poczty bądź w biurze podawczym urzędu oraz elektronicznie w formie e-maili. Przeważnie mają charakter anonimowy, tylko niewielka część jest podpisana z imienia i nazwiska. W większości przypadków informacje zawarte w doniesieniu są bardzo ogólne, często uniemożliwiają jakąkolwiek weryfikację. – Fakt, że zgłoszenia mogą być anonimowe, ma duże znaczenie. Z jednej strony zwiększa poczucie bezpieczeństwa i chroni sygnalistę przed możliwymi reperkusjami społecznymi czy zawodowymi, co zachęca do działania w interesie publicznym. Z drugiej strony może sprzyjać zgłoszeniom mniej przemyślanym lub motywowanym emocjami, dlatego każda informacja wymaga starannej weryfikacji przez organy – analizuje mec. Aldona Międlar-Adamska. Jak zaznacza dr Wojciechowska, wiele zgłoszeń opiera się na domysłach, a nie na rzeczywistych nieprawidłowościach. W konsekwencji znaczna część informacji sygnalnych jest pochopna i obciąża administrację, utrudniając wykrywanie prawdziwych naruszeń. Nie oznacza to jednak, że rola sygnalistów jest bez znaczenia. Potrzeba lepszej edukacji, selekcji zgłoszeń i skutecznych mechanizmów ich weryfikacji.  – Zmienia się społeczne podejście do sygnalizowania naruszeń. Stopniowo odczarowywany jest pejoratywny wydźwięk słowa donos, a akcentowana jest rola sygnalisty jako osoby działającej w interesie publicznym. Jednak kulturowo wciąż silna jest potrzeba anonimowości. Wielu obywateli wybiera formę zgłoszenia, która zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, np. list tradycyjny – dodaje Michał Deruś, rzecznik prasowy IAS w Lublinie.  W opinii Aldony Międlar-Adamskiej, wybór anonimowości może wynikać z obawy przed napięciami w otoczeniu czy stygmatyzacją w społeczności lokalnej. Taka bojaźń powstrzymuje część osób przed zgłoszeniem, ale anonimowość sprzyja też zgłoszeniom pochopnym, bez oparcia w faktach. Kluczowe jest, aby organy każdorazowo wnikliwie weryfikowały otrzymane sygnały, oddzielając te uzasadnione od wynikających z emocji lub konfliktów osobistych.  

Promocyjne loty z Goleniowa do Warszawy. Wiosną i na początku lata nawet 20 rejsów tygodniowo

Ala, fot. LOT - 10 godzin temu
Dobra wiadomość dla osób planujących wiosenne i wczesnoletnie podróże. Zgodnie z informacją przekazaną przez lotnisko w Goleniowie, od 14 kwietnia do 30 czerwca pasażerowie będą mogli skorzystać z promocyjnej oferty lotów na trasie Szczecin–Warszawa. Do wyboru ma być aż 20 lotów tygodniowo, co daje podróżnym dużą elastyczność przy planowaniu wyjazdów. Trasa ze Szczecina-Goleniowa do Warszawy jest obsługiwana przez PLL LOT. Przewoźnik potwierdza na swojej stronie możliwość rezerwacji bezpośrednich lotów na tej trasie. Promocyjne ceny biletów mają zaczynać się od 188 zł w jedną stronę oraz od 279 zł za podróż w obie strony. Szczegóły oferty i aktualna dostępność konkretnych terminów są dostępne w systemie rezerwacyjnym przewoźnika. Warto pamiętać, że ceny mogą się zmieniać w zależności od dnia podróży i liczby dostępnych miejsc. LOT na swojej stronie zachęca do śledzenia aktualnych promocji na loty krajowe. Dla pasażerów ważne są również warunki podróży. LOT informuje, że na trasach krótkiego i średniego zasięgu w cenie biletu przewidziany jest bagaż podręczny oraz przedmiot osobisty, a na pokładzie serwowane są napoje i przekąski. Na stronie przewoźnika podano, że standardowy bagaż kabinowy może mieć do 55 x 40 x 23 cm, a dodatkowy przedmiot osobisty do 40 x 35 x 12 cm. Połączenie z Goleniowa do Warszawy to wygodna opcja zarówno dla osób podróżujących służbowo, jak i dla tych, którzy planują krótki city break albo dalszą podróż z lotniska Chopina. Większa liczba rejsów i promocyjne ceny mogą sprawić, że wiosną i na początku lata ta trasa będzie szczególnie chętnie wybierana przez pasażerów z Pomorza Zachodniego.

Dość gadania o potencjale. Port na Jamnie to moment prawdy dla Koszalina

eWok, fot. WZP - 16 godzin temu
Koszalin od lat ma z morzem relację dziwną, nie do końca uczciwą. Z jednej strony lubi o nim mówić, chętnie się nim reklamuje, podkreśla bliskość Bałtyku, opowiada o swoim położeniu, o Jamnie, o potencjale, o szansach. Z drugiej strony od dekad zachowuje się tak, jakby morze było raczej dekoracją niż realnym kierunkiem rozwoju. Trochę jak człowiek, który codziennie stoi przed zamkniętymi drzwiami, ale nigdy nie sprawdza, czy przypadkiem nie wystarczyłoby po prostu nacisnąć klamki. Teraz Koszalin postanowił otworzyć te drzwi. Pomysł portu na Jamnie wraca regularnie. Wraca, bo jest zbyt sensowny, żeby całkiem umrzeć, i zbyt duży, żeby dało się go łatwo zrealizować. To projekt, który drażni wszystkich wyznawców małości. Tych, którzy na każde ambitniejsze przedsięwzięcie reagują odruchowo: „to się nie uda”, „to za drogie”, „to nierealne”, „to fantazja”. W Polsce takich ekspertów od niemożliwości nigdy nie brakuje. Są obecni wszędzie tam, gdzie trzeba coś zbudować, pomyśleć odważniej albo wyjść poza administrowanie bylejakością.    Wiekowa wizja   A przecież historia Koszalina pokazuje jasno: to miasto od wieków próbowało zbliżyć się do morza nie tylko geograficznie, ale także gospodarczo i symbolicznie. Już w średniowieczu kupowano ziemie wokół Jamna, by mieć dostęp do jeziora, a dalej do Bałtyku. Potem pojawiały się kolejne koncepcje. W PRL-u rysowano porty, kanały, stocznie, przedłużenia ulic, śmiałe układy komunikacyjne. Wszystko wyglądało dobrze na papierze. Jak zwykle. Wiele rzeczy w tym kraju świetnie wygląda na papierze. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba papier zamienić na beton, stal, decyzje i pieniądze.   Koszalin to nie Gdynia Dlatego właśnie tak ciekawa była wizja profesora Witolda Andruszkiewicza. Bo to nie był kolejny megalomański sen o Koszalinie jako drugiej Gdyni. To nie była bajka o dźwigach, kontenerach i przemysłowym imperium. To było myślenie o porcie turystyki morskiej. O marinach, żeglarstwie, ruchu jachtowym, rekreacji, usługach, nowoczesnej gospodarce czasu wolnego. Czyli dokładnie o tym, co dziś ma sens. Profesor widział coś, czego wielu lokalnych realistów nie potrafi dostrzec nawet teraz: że nowoczesność nie polega na kopiowaniu wielkich portów towarowych, tylko na znalezieniu własnej specjalizacji.   Prezydent Koszalina wkracza do gry I oto dziś, po latach, temat znów wraca. Tym razem za sprawą prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja, który postanowił nie traktować sprawy jak kolejnego jubileuszowego sloganu, lecz jako punkt wyjścia do realnych działań. List intencyjny podpisany 22 września 2025 roku przez pięć samorządów to nie jest jeszcze przełom historyczny, ale jest czymś znacznie cenniejszym od kolejnej efektownej konferencji: sygnałem, że ktoś wreszcie próbuje nadać tej sprawie strukturę, partnerów, kierunek i sens. Z tego powodu ruszyły kolejne działania: spotkania z Wodami Polskimi, rozmowy z samorządami, konsultacje z Jacht Klubem Koszalin, przedstawicielami biznesu i innymi interesariuszami. W lutym 2026 roku do sygnatariuszy trafił szczegółowy kwestionariusz, który ma pomóc stworzyć pierwsze naprawdę spójne opracowanie dla całego obszaru oddziaływania jeziora Jamno.    Bałtyk to już nie marzenie I tu trzeba powiedzieć jasno: jeśli z tego projektu coś ma być, to teraz zaczyna się moment najtrudniejszy. Nie na etapie marzenia, tylko na etapie żmudnej roboty. Ankiety, uzgodnienia, analizy, środowisko, hydrotechnika, własność gruntów, przebudowa mostu, śluza, wrota sztormowe, marina, finansowanie, kompetencje Wód Polskich, Urzędu Morskiego, samorządów, prywatnych właścicieli. To nie jest film promocyjny. To jest test dojrzałości lokalnej klasy politycznej i administracyjnej. Bo prawda jest brutalna: Koszalin nie cierpi dziś na brak pomysłów. Koszalin cierpi na chroniczny deficyt konsekwencji. Tu od lat nie brak opowieści o szansach, możliwościach, atutach i potencjale. Brakuje natomiast determinacji, by zaryzykować coś większego niż bezpieczne zarządzanie zastanym stanem rzeczy. Za często zadowalamy się rolą „solidnego miasta regionalnego”. Tylko że „solidne miasto regionalne” to określenie, które dobrze brzmi wyłącznie w urzędniczych prezentacjach. W realnym świecie miasta albo walczą o swoją przyszłość.   Nie godzimy się na przeciętność Przeciętność to najgroźniejsza pułapka dla Koszalina. Nie spektakularna katastrofa. Nie wielki kryzys. Tylko właśnie to spokojne osuwanie się w model miasta, które niby funkcjonuje, niby ma uczelnię, niby ma kulturę, niby ma położenie, ale niczego z tego naprawdę nie przekuwa w nową energię rozwojową. Port na Jamnie jest tak ważny właśnie dlatego, że wykracza poza samą inwestycję. On stawia fundamentalne pytanie: czy Koszalin chce być miastem ambicji, czy miastem wymówek?  Bo od czego w ogóle są samorządy, jeśli nie od tego, by próbować zmieniać przyszłość swoich miast? Od przecinania wstęg przy drobnych remontach? Od publikowania ładnych postów o „dialogu” i „otwartości”? Od administrowania ruchem jałowym? Port na Jamnie to sprawdzian, czy lokalna polityka potrafi jeszcze myśleć kategoriami pokolenia, a nie najbliższego kwartału.  Ważne jest też to, że ten projekt może wreszcie nadać Koszalinowi wyraźniejszą tożsamość. Dziś miasto znajduje się w niewygodnym położeniu pomiędzy silniejszymi markami regionu. Nie jest typowym kurortem nadmorskim, nie jest wielkim portem, nie jest metropolią. I właśnie dlatego potrzebuje własnej opowieści. Własnego znaku rozpoznawczego. Własnego sensu. Port turystyki morskiej na Jamnie mógłby być czymś takim. Nie kopią cudzych sukcesów, ale własnym modelem rozwoju. Opartym na wodzie, turystyce, rekreacji, żeglarstwie, usługach i wykorzystaniu położenia, które od zawsze było atutem, tylko zbyt rzadko traktowano je serio.  Upór ma sens Najgorsze, co można dziś zrobić, to zabić ten pomysł szyderstwem albo rozwodnić go w biurokratycznym bełkocie. Jedno i drugie jest w Polsce równie prawdopodobne. Albo ktoś powie, że to bajka dla naiwnych, albo ktoś inny zasypie temat tyloma analizami, procedurami i konsultacjami, że za kilka lat nikt już nie będzie pamiętał, po co to wszystko się zaczęło. Tymczasem potrzebne jest coś znacznie prostszego i znacznie trudniejszego zarazem: upór.  Upór, by nie odpuścić po pierwszym problemie. Upór, by nie schować projektu do szuflady przy pierwszej politycznej zmianie nastrojów. Upór, by nie sprowadzić całej sprawy do marketingowego hasła o „otwarciu na morze”. Bo jeśli to ma być tylko slogan, to lepiej w ogóle nie zaczynać. Ale jeśli za tym ma pójść prawdziwa robota, to Koszalin może zrobić coś, czego od dawna nie zrobił: zaskoczyć samego siebie.  Czas nacisnąć tę klamkę Port na Jamnie jest dziś właśnie takim papierkiem lakmusowym. Nie tylko dla prezydenta, nie tylko dla samorządowców, nie tylko dla urzędników i ekspertów. Także dla mieszkańców. Bo w końcu trzeba odpowiedzieć sobie uczciwie: czy chcemy, by Koszalin był miastem, które wreszcie naciska klamkę, czy takim, które przez następne trzydzieści lat będzie tylko opowiadać, że za tymi drzwiami na pewno jest coś ciekawego. Bo może najwyższy czas przestać mówić, że morze jest blisko. I zacząć robić wszystko, by wreszcie naprawdę było nasze.  

Głos Młodych - Ma znaczenie. Stop Hejt – młodzieżowy apel o szacunek

Ala, film: FB/CK105 Koszalin - 1 Kwietnia 2026 godz. 20:22
10 kwietnia 2026 roku o godz. 10:00 w sali widowiskowej Centrum Kultury 105 w Koszalinie odbędzie się wydarzenie pod hasłem „Głos Młodych – Ma Znaczenie | Stop Hejt”. Organizatorzy zapraszają przede wszystkim uczniów szkół ponadpodstawowych i wszystkich, którym nie jest obojętne, jak młodzi ludzie radzą sobie z mową nienawiści. Spotkanie ma podkreślić, że głos młodzieży powinien być słyszalny i ważny w dyskusji o hejcie, a udział w nim jest bezpłatny. Program wydarzenia połączy sztukę i refleksję. Na początek widzowie obejrzą premierę warsztatowej etiudy filmowej „Crescendo”, przygotowanej przez uczniów I Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Dubois w Koszalinie w ramach I Koszalińskich Warsztatów Filmowych 2025. Film powstał pod opieką instruktorów Centrum Kultury 105 i opowiada o poszukiwaniu własnego głosu oraz solidarności w walce z hejtem. Po projekcji organizatorzy zaplanowali panel dyskusyjny „Stop Hejt”, podczas którego zaproszeni eksperci będą rozmawiać o hejcie, emocjach, odpowiedzialności i zdrowiu psychicznym. Moderatorem panelu będzie Tomasz Stępniak – nauczyciel, pedagog i animator kultury, a jego gośćmi mają być m.in. przedstawiciele władz miasta, pedagodzy, psychologowie i młodzi radni, którzy wspólnie poszukają sposobów radzenia sobie z przemocą słowną. Inicjatywa „Głos Młodych – Ma Znaczenie | Stop Hejt” współtworzona jest przez Młodzieżową Radę Miasta Koszalina i Centrum Kultury 105. Organizatorzy podkreślają, że jest to wydarzenie otwarte: można po prostu przyjść, posłuchać i zabrać głos. Jego celem jest pokazanie, że odwaga, aby mówić własnym głosem, i wzajemne wsparcie są skutecznym antidotum na hejt – zarówno w świecie offline, jak i w mediach społecznościowych

„Kryminalny Koszalin. Śladami dawnych zbrodni” – historyczny spacer z Archiwum Państwowym

Ala za Archiwum Państwowe w Koszalinie - 11 godzin temu
Archiwum Państwowe w Koszalinie zaprasza mieszkańców na wyjątkowy spacer historyczny pod hasłem „Kryminalny Koszalin. Śladami dawnych zbrodni”. Wydarzenie odbędzie się 16 kwietnia 2026 roku (czwartek) o godz. 17.00 i zostało przygotowane w ramach obchodów 760-lecia urodzin Koszalina. To propozycja dla wszystkich, którzy chcą spojrzeć na historię miasta z mniej oczywistej, bardziej tajemniczej strony. Podczas około 60-minutowej wędrówki uczestnicy poznają mniej znane, a często sensacyjne opowieści z przeszłości Koszalina. Spacer ma przybliżyć dawne wydarzenia kryminalne i pokazać, że historia miasta skrywa także mroczne, intrygujące wątki. Przewodnikiem podczas wydarzenia będzie Andrzej Kuczkowski, starszy archiwista w Archiwum Państwowym w Koszalinie. Jest on również współautorem książki „Kryminalny Koszalin”, napisanej wspólnie z Dorotą Cywińską, kierownik oddziału popularyzacji zasobu archiwalnego. To właśnie do tej publikacji nawiązywać będzie spacer. Książka „Kryminalny Koszalin”, wydana przez Archiwum Państwowe w Koszalinie, prezentuje nieznane szerzej i nieraz zaskakujące historie związane z miastem. Publikacja popularyzuje wiedzę o Koszalinie zarówno wśród mieszkańców, jak i turystów, a jednocześnie pokazuje, jak dużą wartość edukacyjną mają archiwalne materiały i dokumenty. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie będzie okazją do odkrycia mniej znanego oblicza miasta w angażującej i niecodziennej formie. Dodatkową atrakcją mają być także niespodzianki przygotowane dla uczestników spaceru. Aby wziąć udział w wydarzeniu, należy wcześniej się zgłosić. Zapisy przyjmowane są mailowo pod adresem: dcywinska@koszalin.ap.gov.pl. Termin zgłoszeń upływa 14 kwietnia o godz. 10.00. Liczba miejsc jest ograniczona – w spacerze będzie mogło uczestniczyć 15 osób. Osoby zakwalifikowane otrzymają informację o miejscu spotkania. Historyczny spacer „Kryminalny Koszalin. Śladami dawnych zbrodni” to doskonała okazja, by w nietypowy sposób poznać dzieje miasta i odkryć jego mroczne sekrety. Spacer odbędzie się 16 kwietnia o godz. 17.00. Liczba miejsc jest ograniczona.

Nowa inwestycja drogowa w Karlinie. Przebudowa trasy do Kowańcza coraz bliżej

Ala, fot. FB/Jakub Kowalik - 11 godzin temu
W Karlinie szykuje się kolejna ważna inwestycja drogowa. Jak poinformował Jakub Kowalik, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego, przebudowana zostanie droga powiatowa prowadząca do Kowańcza. Modernizacja obejmie odcinek o długości 2,6 km, aż do drogi wojewódzkiej nr 112. To zadanie ma poprawić komfort i bezpieczeństwo codziennych dojazdów mieszkańców tej części gminy. Inwestycja zostanie zrealizowana w ramach programu „Pomorze Zachodnie na dobrej drodze”, który w 2026 roku ma objąć wsparciem samorządy powiatowe w całym regionie. Z oficjalnych informacji Urzędu Marszałkowskiego wynika, że tylko w tej edycji programu zaplanowano 60 mln zł na drogi powiatowe, a wsparcie może pokryć do połowy kosztów kwalifikowanych zadania, maksymalnie do 4 mln zł na inwestycję.   W przypadku odcinka Karlino – Kowańcz Powiat Białogardzki otrzymał 1 592 780 zł dofinansowania. Jak podkreślają lokalne władze, to trasa długo wyczekiwana przez mieszkańców, bo stanowi ważny dojazd do miejscowości Kowańcz i okolicznych terenów. Według lokalnych informacji druga część finansowania ma pochodzić z budżetu powiatu, a wsparcie dla inwestycji zadeklarowała również gmina Karlino.   Program marszałkowski ma znacznie szerszy zasięg. Urząd Marszałkowski zapowiada, że do końca 2028 roku w ramach tej inicjatywy modernizację przejdzie około 500 km dróg, a plan na sam 2026 rok zakłada realizację 32 zadań na 160 km dróg. To oznacza, że inwestycja w Karlinie jest częścią większego regionalnego planu poprawy jakości lokalnej infrastruktury.   Lepsza nawierzchnia ma przełożyć się nie tylko na wygodę jazdy, ale również na bezpieczeństwo mieszkańców korzystających z tej drogi każdego dnia — w drodze do pracy, szkoły czy usług. Dla gminy Karlino to kolejny przykład inwestycji, która może realnie poprawić codzienne funkcjonowanie lokalnej społeczności.  

65 milionów złotych na ochronę polskiego wybrzeża. Rusza duży projekt Urzędu Morskiego w Szczecinie

Art, fot. FB/Urząd Morski w Szczecinie - 7 Kwietnia 2026 godz. 9:46
Rozpoczęła się realizacja ważnego projektu dotyczącego ochrony wybrzeża Bałtyku przed skutkami sztormów i postępującą erozją plaż. Inwestycja prowadzona przez Urząd Morski w Szczecinie obejmuje odcinek wybrzeża pomiędzy miejscowościami Wicie, Łazy, Unieście, Gąski i Pleśna. Jej celem jest wzmocnienie zabezpieczeń brzegu morskiego, ograniczenie zanikania plaż oraz zwiększenie bezpieczeństwa terenów nadmorskich. Całkowita wartość projektu wynosi 65 mln zł, z czego około 51,8 mln zł stanowi dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej. Przedsięwzięcie jest realizowane w ramach programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021–2027, w działaniu FENX.02.04 „Adaptacja do zmian klimatu, zapobieganie klęskom i katastrofom”.   Jednym z elementów inwestycji jest budowa zjazdów techniczno-ratunkowych na plaże. Urząd Morski podał, że 3 lutego 2026 roku podpisał umowę z firmą PHU „HYDROBUD” Adam Dzik Sp. z o.o. z siedzibą w Ustroniu Morskim na budowę czterech zjazdów techniczno-ratunkowych w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Wartość tego kontraktu to 5 491 950 zł brutto. Osobno, wcześniej, zawarto również umowę na budowę zjazdu technicznego na plażę w Łazach.   W ramach całego projektu przewidziano zabezpieczenie odcinków brzegu morskiego zagrożonych powodziami sztormowymi. Na odcinku Wicie planowana jest między innymi wymiana około 22 zniszczonych ostróg brzegowych na długości około 2,3 km. Dodatkowe prace mają objąć również Łazy, Unieście, Gąski i Pleśną, gdzie powstaną nowe ostrogi. Łącznie działania obejmą ponad 7 km linii brzegowej.   Ostrogi brzegowe pełnią kluczową rolę w ochronie wybrzeża. Ograniczają niszczące działanie fal, spowalniają proces abrazji i sprzyjają utrzymaniu plaż, co ma ogromne znaczenie zarówno dla bezpieczeństwa mieszkańców, jak i dla infrastruktury turystycznej oraz środowiska naturalnego. Taki sens inwestycji wynika z opisu projektu przedstawionego przez Urząd Morski. Projekt nosi nazwę „Zapobieganie powodziom sztormowym na odcinkach brzegu morskiego pomiędzy miejscowościami Wicie a Pleśna poprzez wymianę zniszczonych grup ostróg brzegowych i budowę nowych”. Według aktualnych informacji Urzędu Morskiego w Szczecinie, realizacja całego przedsięwzięcia ma zakończyć się w połowie 2028 roku, a roboty budowlane będą prowadzone z przerwami na sezon letni. To inwestycja o strategicznym znaczeniu dla środkowego odcinka polskiego wybrzeża. Ma ona nie tylko zwiększyć odporność brzegu na coraz silniejsze zjawiska pogodowe, ale także poprawić ochronę miejscowości nadmorskich przed skutkami sztormów i dalszym cofaniem się linii brzegowej.

Dni Koszalina 2026. Krzysztof Zalewski zagra w Arenie Koszalin

ekoszalin POLECA Ala za CK105 Koszalin - 6 Kwietnia 2026 godz. 17:58
Podczas Dni Koszalina 2026 na scenie pojawi się jeden z najbardziej wyrazistych artystów polskiej sceny muzycznej. Krzysztof Zalewski wystąpi o godzinie 19:00 w Arenie Koszalin na terenach podożynkowych, zapowiadając koncert, który z pewnością będzie jednym z najważniejszych punktów tegorocznego święta miasta. Na wydarzenie obowiązywać będą bezpłatne wejściówki, które będzie można odbierać od 4 maja w CK105 w Koszalinie. Krzysztof Zalewski od lat należy do grona artystów, którzy konsekwentnie budują swoją pozycję dzięki talentowi, pracowitości i nieustannym artystycznym poszukiwaniom. To twórca uzależniony od muzyki, komponowania, pisania i koncertowania, a jego wyjątkowa umiejętność tworzenia osobistych, a jednocześnie uniwersalnych tekstów sprawia, że trafia do bardzo szerokiego grona słuchaczy. Jest także artystą, który nie boi się podejmować tematów ważnych społecznie.   Droga Krzysztofa Zalewskiego do miejsca, w którym znajduje się dziś, była efektem wieloletniej pracy i determinacji. Początkowo rozwijał swój warsztat jako sideman, by z czasem coraz mocniej zaznaczać własną tożsamość artystyczną. W 2013 roku ukazał się jego album „Zelig” z singlami „Jaśniej” i „Ósemko”.   Prawdziwym przełomem okazał się jednak 2016 rok i płyta „Złoto”, która szybko osiągnęła status złotej, a później platynowej. To właśnie wtedy utwory takie jak „Miłość, miłość” czy „Polsko” zapewniły mu miejsce w czołówce polskiej sceny muzycznej. Kolejnym ważnym etapem w jego karierze był album „Zalewski śpiewa Niemena”, który spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem.   Wszystkie te osiągnięcia przyniosły artyście uznanie branży fonograficznej. W 2018 roku Krzysztof Zalewski otrzymał dwa Fryderyki – za Nowe Wykonanie za album „Zalewski śpiewa Niemena” oraz w kategorii Kompozytor Roku, którą odebrał wspólnie z Dawidem Podsiadło za utwór „Początek”.   Swoją silną pozycję potwierdził również w 2020 roku, wydając album „Zabawa”, za który został nagrodzony trzema Fryderykami, w tym za Najlepszy Album Roku – Pop Alternatywny. Rok później dołączył do grona artystów zaproszonych do prestiżowego projektu MTV Unplugged.   Na kolejny autorski materiał fani musieli czekać cztery lata, ale wydana w 2024 roku płyta „Zgłowy” okazała się mocnym, szczerym i bezkompromisowym powrotem. Album zdobył uznanie nie tylko słuchaczy, ale i branży muzycznej, która przyznała Krzysztofowi Zalewskiemu trzy kolejne Fryderyki – za album roku, singiel roku oraz artystę roku.   Koncert Krzysztofa Zalewskiego podczas Dni Koszalina 2026 zapowiada się jako wydarzenie, które przyciągnie zarówno wiernych fanów artysty, jak i tych, którzy cenią ambitną, nowoczesną polską muzykę. To będzie wieczór pełen emocji, mocnych tekstów i charakterystycznej energii scenicznej, z której Zalewski jest doskonale znany.  

Ile kosztuje otwarcie Żabki w Koszalinie? Poznaj koszty i zasady!

Ala, artykuł sponsorowany - 2 Kwietnia 2026 godz. 11:59
Koszty wejścia do franczyzy sklepu typu convenience należą do najczęściej analizowanych kwestii przez osoby myślące o własnym biznesie. W przypadku Żabki wkład własny jest relatywnie niski, ale warto dokładnie sprawdzić, co obejmuje ta kwota i jakie wydatki pozostają po stronie franczyzobiorcy. Ile naprawdę kosztuje otwarcie Żabki? Pełny rozrachunek Ile kosztuje otwarcie Żabki? To pytanie jest jednym z pierwszych, które zadają osoby rozważające tę formę biznesu – i bardzo dobrze. Zrozumienie struktury finansowej franczyzy to fundament świadomej decyzji. Żabka wyróżnia się na tle konkurencji wyjątkowo klarownym i przyjaznym modelem kosztowym, który sprawia, że wejście w ten biznes jest osiągalne dla szerokiego grona osób – bez bogatego zaplecza finansowego.   Kluczowe fakty: Żabka podnajmuje lokal franczyzobiorcy. To oznacza, że franczyzobiorca nie ponosi kosztów, które w tradycyjnym modelu pochłaniają największą część budżetu startowego: czynszu i kosztów związanych z urządzeniem lokalu, wyposażenia technicznego, regałów, chłodziarek, systemu kasowego, tabletu i kolektora danych. Wszystko to jest gotowe i dostarczone przez sieć przed otwarciem. Franczyzobiorca wchodzi do działającego sklepu, który musi zatowarować i od razu zaczyna pracę. Wkład własny wynosi około 5 tys. zł i obejmuje kasę fiskalną oraz zezwolenie na sprzedaż napojów alkoholowych. Po stronie franczyzobiorcy pozostają bieżące koszty prowadzenia działalności i ewentualnego zatrudnienia pracowników. Dlaczego Koszalin to obiecujący rynek dla franczyzy Żabki? Koszalin to największe miasto w środkowej części Pomorza Zachodniego liczy ponad 100 tysięcy mieszkańców i pełni rolę regionalnego centrum administracyjnego, handlowego i edukacyjnego dla całego powiatu. Miasto ma stabilną strukturę demograficzną z dużym udziałem rodzin i aktywnych zawodowo mieszkańców. Intensywna zabudowa wielorodzinna w dzielnicach takich jak Rokosowo, Wspólny Dom, Lechitów czy Morskie generuje stały, codzienny popyt na sklepy osiedlowe. Warto również zaznaczyć, że w Koszalinie działa już ponad 40 sklepów Żabka.   Koszalin jest też miastem akademickim. Politechnika Koszalińska przyciąga tysiące studentów, którzy są naturalną grupą docelową sklepów convenience: kupują często,, cenią szybkość i bliskość. Okolice akademików i domów studenckich mogą generować częsty, powtarzalny ruch zakupowy.   Dodatkowym argumentem jest bliskość morza i sezonowy wzrost ruchu turystycznego – latem Koszalin jest bazą wypadową do nadmorskich kurortów. Sklep w dobrej lokalizacji może korzystać zarówno z całorocznego popytu stałych mieszkańców, jak i ze wzrostu ruchu w sezonie letnim. 5 kroków do otwarcia Żabki w Koszalinie Proces dołączenia do sieci jest ustrukturyzowany, jasny i dobrze przeprowadzony przez samą organizację. Już przed szkoleniem kandydat dostaje propozycje lokalizacji sklepu i wybiera najlepszą opcję dla siebie. Sieć prowadzi własne analizy potencjału obrotu dla każdego miejsca, dlatego możesz liczyć na rzetelne dane przed podjęciem decyzji. Po akceptacji lokalizacji i podpisaniu umowy franczyzowej następuje formalne przygotowanie do otwarcia.   Poniżej opisujemy każdy krok: od pierwszego kontaktu do przekazania kluczy do sklepu. Krok 1: Zgłoszenie online  Wypełnij prosty formularz rekrutacyjny na stronie Żabki lub zadzwoń pod numer 509 197 000. Możesz też skorzystać z czatu na stronie. Krok 2: Pierwszy kontakt W następnym kroku przedstawiciel sieci skontaktuje się z Tobą i opowie szczegółowo o warunkach współpracy i procesie rekrutacji. Krok 3: Rozmowy kwalifikacyjne Kolejny krok to spotkanie z Managerem ds. Sprzedaży, podczas którego opowiadasz o swoim doświadczeniu, motywacjach i wizji prowadzenia sklepu. Żabka nie wymaga doświadczenia w handlu – szuka zaangażowanych, odpowiedzialnych osób gotowych zarządzać małym zespołem. Ważna jest też wstępna weryfikacja formalna i finansowa, potwierdzająca zdolność do prowadzenia działalności gospodarczej. Krok 4: Szkolenie wstępne i podpisanie umowy Kompleksowe szkolenie obejmuje obsługę systemów IT, zarządzanie towarem i zamówieniami, standardy obsługi klienta, zasady przyjmowania dostaw i co szczególnie ważne – zarządzanie pracownikami. Szkolenie łączy teorię z praktyką w działającym sklepie, dzięki czemu od pierwszego dnia samodzielnej pracy jesteś naprawdę gotowy. Krok 5: Otwarcie sklepu Otrzymujesz klucze do w pełni wyposażonego i witasz pierwszych klientów. Z każdym tygodniem sklep buduje bazę stałych klientów, a obroty stabilizują się na przewidywalnym poziomie.

Koniec lotniska w Bagiczu. ULC rozpoczął procedurę wykreślenia obiektu z rejestru

Art, fot. FB/Leszek Doliński - 6 Kwietnia 2026 godz. 13:36
Lotnisko w Bagiczu koło Kołobrzegu stoi przed definitywnym zamknięciem. Urząd Lotnictwa Cywilnego wszczął postępowanie administracyjne w sprawie wykreślenia lotniska z rejestru lotnisk cywilnych, co w praktyce oznacza finał jego historii jako obiektu lotniczego. Z informacji opublikowanych przez branżowe i lokalne media wynika, że procedura jest już na zaawansowanym etapie. To formalne potwierdzenie stanu, który od dłuższego czasu był widoczny gołym okiem. Bagicz od lat nie pełnił już realnie funkcji lotniska w takim znaczeniu, jakie przewiduje prawo lotnicze. Zamiast obsługi ruchu lotniczego, teren był coraz częściej wykorzystywany do innych celów, głównie eventowych i masowych. Gmina wydzierżawiła część obszaru firmie związanej z organizacją imprez, a grunt ma służyć między innymi wydarzeniom motoryzacyjnym, w tym imprezom driftowym. Jednym z głównych powodów rozpoczęcia procedury likwidacyjnej jest brak regularnego ruchu lotniczego i niewykorzystywanie obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem. ULC wcześniej zawiesił certyfikat lotniska do marca 2026 roku, a ponieważ sytuacja nie uległa zmianie, urząd przystąpił do kolejnego kroku, czyli postępowania o wykreślenie z rejestru. Decyzja może zapaść w krótkim terminie liczonym od początku kwietnia. Drugim ważnym elementem całej sprawy jest utrata tytułu prawnego do dysponowania terenem przez dotychczasowego operatora. Firma prowadząca lotnisko nie otrzymała przedłużenia umowy dzierżawy. Gmina Ustronie Morskie najpierw próbowała wyłonić nowego dzierżawcę w przetargu, ale bez skutku, a następnie oddała teren na rok w dzierżawę podmiotowi eventowemu. To w praktyce przesądziło o zmianie funkcji tego miejsca. Bagicz ma przy tym swoją historię i symbolikę. Lotnisko powstało na bazie dawnego poradzieckiego pasa startowego i zostało uruchomione dla ruchu turystycznego w 2012 roku jako sezonowe lotnisko użytku wyłącznego. Przez lata uchodziło za ciekawy punkt na mapie wybrzeża, obsługujący małe lotnictwo, ruch turystyczny i loty general aviation. Był to obiekt wyjątkowy w pasie nadmorskim, choć od dawna borykał się z problemami organizacyjnymi, prawnymi i inwestycyjnymi. Dziś trudno już mówić o realnej przyszłości lotniczej tego miejsca. Zamiast infrastruktury rozwijającej ruch powietrzny, teren dawnego lotniska coraz mocniej funkcjonuje jako przestrzeń pod wydarzenia plenerowe. Równolegle pojawiają się informacje o dalszych planach samorządu wobec odzyskanych gruntów, choć gmina na razie sygnalizuje jedynie, że czeka na rozstrzygnięcia planistyczne związane z planem ogólnym. Likwidacja Bagicza to nie tylko administracyjna decyzja, ale także symboliczny koniec pewnej koncepcji rozwoju tego miejsca. Przez lata lotnisko miało być atrakcją, impulsem turystycznym i elementem wyróżniającym ten fragment wybrzeża. Ostatecznie przegrało jednak z realiami: brakiem stabilnej podstawy prawnej, brakiem trwałego modelu działania i zmianą sposobu użytkowania terenu. Jeśli decyzja ULC zostanie sfinalizowana, EPKG przejdzie do historii jako kolejny przykład obiektu, który formalnie istniał jako lotnisko, ale faktycznie od dawna przestał pełnić swoją podstawową funkcję