Koszalin, Poland
wydarzenia

Szczątki ludzkie ujawnione w okolicy kościoła w Sławnie. Śledztwo prowadzi prokuratura

Ala za Prokuratura Okręgowa Koszalin - godzinę temu
W okolicy kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sławnie ujawniono szczątki, które najprawdopodobniej są ludzkimi kośćmi. Odkrycia dokonano podczas prowadzonych prac remontowych w dniach 23 marca, a następnie 1 i 9 kwietnia 2026 roku.

Próbna ewakuacja w Parku Wodnym Koszalin. Sprawdzono procedury bezpieczeństwa

Ala, fot. FB/Park Wodny Koszalin - 6 godzin temu
Dziś po godzinie 8:00 w Parku Wodnym Koszalin przeprowadzona została próbna ewakuacja obiektu. Ćwiczenia miały na celu sprawdzenie obowiązujących procedur bezpieczeństwa oraz gotowości pracowników do szybkiego i sprawnego reagowania w sytuacjach wymagających natychmiastowej ewakuacji. Tego typu działania są ważnym elementem funkcjonowania obiektów użyteczności publicznej, szczególnie tych, z których na co dzień korzysta wiele osób. Próbna ewakuacja pozwala nie tylko przećwiczyć schemat postępowania w razie zagrożenia, ale również ocenić, czy wszystkie procedury działają prawidłowo i czy personel jest odpowiednio przygotowany do działania pod presją czasu. Jak podkreślają przedstawiciele Parku Wodnego Koszalin i Zarządu Obiektów Sportowych w Koszalinie, ćwiczenia służą przede wszystkim podnoszeniu poziomu bezpieczeństwa. To właśnie dzięki takim działaniom możliwe jest wypracowanie sprawnych reakcji i skutecznej współpracy w sytuacjach kryzysowych. Próbne ewakuacje są standardowym elementem dbałości o bezpieczeństwo użytkowników oraz pracowników obiektu. Pozwalają wychwycić ewentualne niedociągnięcia, usprawnić organizację działań i upewnić się, że w przypadku realnego zagrożenia wszyscy wiedzą, jak się zachować.

KS Judo Gwardia: Złoto dla Koszalina!

Art, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radek Koleśnik / UM Koszalin - 10 godzin temu
To wielki dzień dla koszalińskiego sportu i powód do ogromnej dumy dla całego miasta. W hali sportów walki Zastępca Prezydenta Koszalina Sebastian Tałaj i Marian Tałaj, brązowy medalista olimpijski pogratulowali zawodnikom Gwardii Koszalin znakomitego występu i podziękowali im za sportowe emocje, których dostarczyli swoim kibicom. Podczas eliminacji do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Gdańsku judocy z Koszalina pokazali pełnię swoich umiejętności. Nie mieli sobie równych i sięgnęli po zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej, zdobywając aż 6 złotych medali. Co szczególnie imponujące, wszystkie swoje walki zakończyli przed czasem, potwierdzając dominację na macie i świetne przygotowanie do rywalizacji. Złote medale dla Gwardii Koszalin wywalczyli: Selena Pawłowska, Wiktor Krzymiński, Cyprian Witczak, Martyna Jarosz, Piotr Brzeziński oraz Bartosz Mruczek. Za tym znakomitym wynikiem stoi również praca trenerów Mariana Standowicza i Cezarego Wojniusza, którzy przygotowali zawodników do startu i poprowadzili ich do tego wyjątkowego sukcesu. Cała szóstka wywalczyła awans do finałów, które odbędą się w Łodzi. To historyczny rezultat dla klubu i dowód na to, że Gwardia Koszalin należy dziś do ścisłej czołówki młodzieżowego judo w Polsce.

Senator Stanisław Gawłowski na forum światowych parlamentów. W Stambule trwa 152. Zgromadzenie Ogólne IPU

Ala, fot. FB/Stanisław Gawłowski - 11 godzin temu
W Stambule rozpoczęło się 152. Zgromadzenie Ogólne Unii Międzyparlamentarnej. W międzynarodowym wydarzeniu uczestniczy także koszaliński senator Stanisław Gawłowski, który pełni funkcję wiceprzewodniczącego Zarządu Polskiej Grupy Unii Międzyparlamentarnej przy Senacie RP. 152. Zgromadzenie Ogólne Unii Międzyparlamentarnej rozpoczęło się 15 kwietnia 2026 roku w Stambule i potrwa do 19 kwietnia. Gospodarzem wydarzenia jest Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji, a obrady odbywają się w Hilton Istanbul Bomonti Hotel and Conference Center. To jedno z najważniejszych forów międzynarodowej współpracy parlamentarnej, skupiające delegacje z 183 państw członkowskich oraz przedstawicieli parlamentów z całego świata.   Hasłem przewodnim tegorocznego zgromadzenia jest „Nurturing hope, securing peace and ensuring justice for future generations”, czyli „Pielęgnowanie nadziei, zapewnianie pokoju i ochrona sprawiedliwości dla przyszłych pokoleń”. Dyskusje koncentrują się wokół globalnych konfliktów, stabilności międzynarodowej, praw człowieka oraz roli parlamentów w budowaniu pokoju i sprawiedliwości dla kolejnych pokoleń. Wśród uczestników wydarzenia jest również koszaliński senator Stanisław Gawłowski. Jego obecność wynika z tego, że jest wiceprzewodniczącym Zarząd Polskiej Grupy Unii Międzyparlamentarnej. Wcześniej brał udział także w pracach poprzednich zgromadzeń tej organizacji. Polska Grupa Unii Międzyparlamentarnej jest częścią najstarszej parlamentarnej organizacji międzynarodowej na świecie. Sama Unia Międzyparlamentarna została założona w 1889 roku, a jej zgromadzenia odbywają się dwa razy do roku. Polska dysponuje w tym gremium ośmioma miejscami z prawem głosu.   W ceremonii otwarcia i pracach zgromadzenia uczestniczą najważniejsi przedstawiciele IPU oraz parlamentów narodowych, w tym przewodnicząca Unii Międzyparlamentarnej Tulia Ackson, sekretarz generalny Martin Chungong oraz przewodniczący tureckiego parlamentu Numan Kurtulmuş. Obecność senatora z Koszalina w takim gronie pokazuje, że także przedstawiciele polskiego parlamentu biorą udział w debacie dotyczącej najważniejszych wyzwań współczesnego świata. Udział Stanisława Gawłowskiego w zgromadzeniu ma również wymiar regionalny. Dla mieszkańców Koszalina i Pomorza Zachodniego to sygnał, że ich przedstawiciel uczestniczy w forum, na którym poruszane są kwestie wykraczające daleko poza politykę krajową, od bezpieczeństwa międzynarodowego po rolę parlamentów w utrzymaniu pokoju i sprawiedliwości. Stambułskie zgromadzenie IPU po raz kolejny pokazuje, że parlamenty narodowe nie są dziś wyłącznie miejscem stanowienia prawa wewnętrznego. Coraz częściej stają się również ważnym elementem międzynarodowego dialogu. 

Port Koszalin? Samorządy same tego nie udźwigną - uważa Sylwia Halama, wójt Gminy Będzino.

eWok, fot. FB/Sylwia Halam, WZP - 17 godzin temu
W debacie o potrzebie budowy „Portu Koszalin” na jeziorze Jamno coraz wyraźniej słychać głosy, że ta inwestycja nie może być traktowana jak lokalna fanaberia, wyborcze hasło czy kolejna samorządowa wizja bez pokrycia. Tym razem głos zabrała Sylwia Halama, wójt gminy Będzino, i powiedziała rzecz ważną, może nawet najważniejszą: projekt wymaga zaangażowania na poziomie rządowym. To nie jest już tylko komentarz do dyskusji. To jest przypomnienie, gdzie kończą się możliwości samorządów, a gdzie powinno zacząć się państwo. Sylwia Halama wskazuje na potencjał inwestycji dla atrakcyjności regionu i gospodarczego ożywienia gmin nadjamneńskich oraz przypomina o konieczności uwzględnienia uwarunkowań środowiskowych, zwłaszcza ochrony ekosystemu jeziora i obszaru tak zwanego Małego Jamna. Rozwój funkcji turystycznych i żeglarskich ma iść w parze z troską o środowisko i jakość życia mieszkańców. I właśnie dlatego ten głos nie jest manifestem entuzjazmu. Jest próbą ustawienia całej debaty na właściwych torach.  Stanowisko Wójta Gminy Będzino w sprawie koncepcji portu na jeziorze Jamno:  TUTAJ     Jest jeszcze jeden istotny wątek. Gmina Będzino nie patrzy na Jamno z dystansu. Każda inwestycja w tym rejonie wpływa na komunikację, środowisko i turystykę także po jej stronie. Od ponad 20 lat odbywają się tam wydarzenia żeglarskie i festyny wodne, więc mówimy o miejscu, które od dawna żyje wodą i turystyką.  Sedno jej wypowiedzi jest więc jasne: port na Jamnie może być wielką szansą, ale tylko wtedy, gdy stanie się projektem naprawdę strategicznym. Nie lokalnym marzeniem. Nie wyborczym sloganem. Tylko poważnym zadaniem, za którym pójdą decyzje, pieniądze i odpowiedzialność. Bez tego „Port Koszalin” zostanie na papierze. Z tym może wreszcie ruszyć z miejsca.

Kabaret Nietakt wystąpi w Clubie 105. Kolejna odsłona Sceny Młodych już 17 kwietnia

Ala za CK105 Koszalin - 7 Kwietnia 2026 godz. 9:08
Centrum Kultury 105 w Koszalinie zaprasza na kolejne wydarzenie z cyklu Scena Młodych. Tym razem przed publicznością w Clubie 105 zaprezentuje się Kabaret Nietakt. Występ odbędzie się 17 kwietnia o godz. 19.00. Bilety kosztują 9,50 zł oraz 10,50 zł. Kabaret Nietakt to trzyosobowy kabaret muzyczny, który tworzą Ewa Szreder, Maciej Szreder i Maciej Fusiara. Choć artyści znają się od ponad 20 lat, dopiero kilka lat temu postanowili wspólną pasję do pisania tekstów i tworzenia melodii zamienić w sceniczne widowisko, które mogą prezentować szerszej publiczności. Ich program łączy elementy kabaretu i koncertu. Podczas występu artyści śpiewają, prezentują autorskie skecze i piosenki, a także sięgają po różne instrumenty. W trakcie koncertu można usłyszeć m.in. gitarę klasyczną, gitarę basową, banjo, cajon, saksofon i harmonijkę. Dzięki temu występ ma dynamiczny i różnorodny charakter, a humor przeplata się z warstwą muzyczną. Kabaret ma już na swoim koncie kilka ważnych scenicznych doświadczeń. W czerwcu 2025 roku odbyła się premiera pełnego programu kabaretowego w Słupsku, na scenie Uniwersytetu Pomorskiego w siedzibie Teatru Władca Lalek. Kilka miesięcy później, w październiku ubiegłego roku, artyści wystąpili również w Koszalinie, w Centrum Kultury Studenckiej „Kreślarnia”. Wcześniej pojawili się także podczas Festiwalu Yapa w Łodzi w marcu 2024 roku. Program Kabaretu Nietakt trwa około godziny. Składa się z 10 piosenek i 2 dłuższych skeczy, a pomiędzy nimi pojawiają się krótkie mini-skecze lub słowo wiążące. Całość skierowana jest przede wszystkim do dorosłych odbiorców ze względu na tematykę, jednak – jak podkreślają organizatorzy – program utrzymany jest w kulturalnej formie i nie powinien razić nawet młodszych widzów. Wydarzenie zapowiada się jako interesująca propozycja dla wszystkich, którzy lubią inteligentny humor, autorskie piosenki i kameralne spotkania z młodą sceną artystyczną. Scena Młodych po raz kolejny stanie się miejscem prezentacji twórców, którzy łączą pasję, muzykę i poczucie humoru. Kabaret Nietakt wystąpi 17 kwietnia o godz. 19.00 w Clubie 105. Bilety kosztują 9,50 i 10,50 zł.  

Pięciu chętnych w piątym terminie trzeciego przetargu. Koszalińska spalarnia znowu na rozdrożu

Art, fot. HOCHTIEF/ITPOK w Poznaniu - 15 Kwietnia 2026 godz. 7:38
Kiedy 14 kwietnia o godzinie 8.30 otwierano wreszcie oferty w trzecim przetargu na budowę spalarni odpadów, towarzyszył temu lekki dreszcz emocji. Nie dlatego, że wyścig o miejską inwestycję budzi ekscytację podobną do wyborów Miss Koszalina. Po prostu wielu mieszkańców miało już serdecznie dość odwołanych terminów, rosnących kosztów i formalnych protestów. Słowem, zaduchu biurokracji. Tymczasem życie ze śmieciami to codzienność, której nie da się zawiesić na haczyku. Wiadomości z otwarcia przetargu przyniosły dwie wieści: dobrą i złą. Dobra jest taka, że aż pięć firm złożyło oferty – to więcej niż spodziewali się nawet urzędnicy. Zła wieść? Nawet najtańsza propozycja (301,3 mln zł) przekracza dostępne środki; kolejne rosną do 412 mln zł.     Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej dysponuje dziś 242 mln zł (ponad 70 mln zł to unijna dotacja, 130 mln zł preferencyjnej pożyczki z NFOŚiGW, ok. 40 mln pochodzi z budżetu miasta). Ceny przekraczają szacunki oraz dostępne fundusze PGK, dlatego każdą z ofert będzie trzeba zweryfikować pod kątem zgodności ze specyfikacją i realnej opłacalności. Pod względem finansowym gra toczy się więc o kilkadziesiąt milionów złotych. Droga przez mękę Przypomnijmy, to trzecie już postępowanie w tej sprawie. Dwa poprzednie przetargi zakończyły się bez rozstrzygnięcia, bo proponowane kwoty znacznie przekraczały możliwości miasta. W jednym przypadku cena była ponad dwukrotnie wyższa od szacunków. W trakcie ostatniego postępowania wykonawca Eneris Re‑Energia złożył odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej, zarzucając PGK, że specyfikacja jest tak skonstruowana, iż eliminuje potencjalnych oferentów. Gdy skarga została wycofana, ogłoszono kolejny termin otwarcia ofert, i właśnie ten, piąty z kolei, udało się dotrzymać. Od lutego przesuwano go z 26 lutego na 6, 20 i 27 marca, aż wreszcie na 14 kwietnia – cztery korekty w ciągu dwóch miesięcy.   Do tego dochodzi długie tło historyczne. Plan budowy spalarni pojawił się ponad 15 lat temu, lecz zablokowały go protesty mieszkańców. Dziś świadomość ekologiczna jest większa i sprzeciw słabnie, ale inwestycja wciąż rozbija się o finansowe skały i nieprzychylne prawo. Dlaczego to takie ważne? Koszalińska spalarnia nie jest fanaberią władz. Od 2030 r. Polska musi znacząco ograniczyć składowanie odpadów, a brak regionalnej instalacji do ich termicznego przekształcania utrudni spełnienie unijnych wymogów. Według założeń zakład przy ul. Cegielskiego przerobi 30 tys. ton śmieci rocznie. Niewielu wie, że to, co trafia do pieca, jest tzw. frakcją energetyczną, czyli resztkami które nie nadają się do recyklingu ani kompostowania. Spalarnia ma też wytwarzać ponad 170 tys. GJ ciepła i 11 tys. MWh energii elektrycznej. To sprawia, że odpad staje się paliwem, a miasto uniezależnia się częściowo od zewnętrznych dostawców energii. W czasach rosnących cen to argument wart każdych pieniędzy. Zwolennicy spalarni podkreślają, że urządzenie jest potrzebne całemu regionowi: ma obsłużyć nie tylko Koszalin, ale też Białogard, Kołobrzeg czy Darłowo. Ratusz zapewnia, że nie złoży broni nawet jeśli obecne postępowanie nie przyniesie wyboru wykonawcy. Możliwe są więc różne scenariusze: unieważnienie i kolejny przetarg, wybór jednej z ofert po znalezieniu brakujących funduszy, a nawet zaciągnięcie dodatkowej pożyczki. Między zdrowym rozsądkiem a strachem przed zmianą To wszystko przypomina mi opowieść o chłopie, który chciał zbudować most nad rzeką. Materiały były, miejsce było, potrzeba paląca, ale co rusz ktoś wymyślał, że most powinien być szerszy, węższy, drewniany, stalowy. W końcu rzeka co roku zabierała mu płody z pola. Dziś Koszalin stoi nad podobną rzeką, rzeką rosnących gór śmieci. Wystarczy iskra w postaci przenikliwej decyzji, żeby zacząć je przetwarzać i odzyskiwać z nich energię. Tylko czy znajdzie się odważny wykonawca, który postawi nogę na tym moście? Decyzja o spalarni wymaga odwagi finansowej i politycznej. Nikt nie chce powtórzyć błędu z lat 2000., kiedy projekt zarzucono pod presją protestów. Teraz opóźnienia wynikają głównie z wysokich cen robót i rygorystycznych procedur. To, że w trzecim przetargu wreszcie ktoś się zgłosił, pokazuje jednak, że rynek zaczyna postrzegać inwestycję jako realną. Tylko czy samorząd będzie w stanie dosypać brakujące miliony, aby nie przepadła dotacja i tania pożyczka? Jako mieszkaniec regionu mam nadzieję, że mityczne „później” w końcu zamieni się w konkret „dzisiaj”. Odkładanie budowy może skończyć się tym, że za kilka lat unijne terminy zaskoczą nas w środku śmietniska. Koszalin zasługuje na nowoczesną instalację, która będzie elementem gospodarki obiegu zamkniętego, a nie kulą u nogi. Pytanie tylko, czy znajdzie się wola, by dołożyć brakujące pieniądze i podjąć odważną decyzję. Bo spalarnia jest potrzebna – pozostaje tylko znaleźć sposób, by ją zbudować.

Koszalinianie chcą pamiętać o doktorze Józefie Szantyrze

Ala, fot. Muzeum Koszalin - 15 Kwietnia 2026 godz. 4:04
W Koszalinie narodziła się ważna inicjatywa społeczna, której celem jest uhonorowanie pamięci doktora Józefa Szantyra, pierwszego dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w mieście, wybitnego chirurga i jednego z tych ludzi, którzy po zakończeniu II wojny światowej współtworzyli od podstaw lokalną służbę zdrowia. Doktor Józef Szantyr przybył na ziemie odzyskane z Brasławia, położonego w okolicach Wilna. W trudnych, powojennych realiach, na gruzach zniszczonego Koszalina, wraz z grupą oddanych współpracowników organizował opiekę medyczną dla mieszkańców. Był jednym z tych, którzy swoją wiedzą, odwagą i determinacją budowali fundamenty ochrony zdrowia w mieście i przyczynili się do rozwoju koszalińskiego szpitalnictwa. Dawni współpracownicy i pacjenci wspominają go nie tylko jako znakomitego lekarza i wybitnego chirurga, ale również jako człowieka o ogromnym sercu, bez reszty oddanego pacjentom i lokalnej społeczności. Jego zaangażowanie, gotowość do niesienia pomocy i codzienna praca w niezwykle trudnych czasach pozostawiły trwały ślad w historii Koszalina. W pamięci tych, którzy mieli okazję spotkać doktora Szantyra osobiście, zapisał się także jako człowiek skromny, życzliwy i serdeczny. Był osobą spokojną, pełną kultury i oddania innym, a jego postawa do dziś budzi szacunek i wdzięczność. W imieniu najbliższej, żyjącej rodziny, córki, synowej oraz dwojga dorosłych wnucząt  zwrócono się do Rady Miejskiej Koszalina z prośbą o upamiętnienie doktora Józefa Szantyra poprzez nadanie jego imienia jednej z ulic, ronda lub innego obiektu w mieście. Petycja w tej sprawie została skierowana również do prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja. Inicjatywa zyskała poparcie ważnych lokalnych środowisk i organizacji. Wsparły ją Okręgowa Izba Lekarska, Stowarzyszenie Przyjaciół Koszalina oraz Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. To wyraźny sygnał, że pamięć o doktorze Szantyrze pozostaje w Koszalinie żywa, a jego zasługi są doceniane nie tylko przez rodzinę, ale również przez mieszkańców i przedstawicieli różnych środowisk. Pomysłodawcy podkreślają, że pamięć o takich osobach powinna być pielęgnowana i przekazywana kolejnym pokoleniom. To właśnie dzięki ludziom takim jak doktor Józef Szantyr powojenny Koszalin mógł się odbudowywać, rozwijać i stawać się miejscem bezpieczniejszym dla swoich mieszkańców. Obecnie propozycja znajduje się w utworzonym w Koszalinie "Banku Nazw" pod dwoma pozycjami. Pierwsza "Józefa Szantyra" miałaby zastąpić obecną "Franciszka Zubrzyckiego", a druga "Doktora Franciszka Szantyra" rondo u zbiegu ulic: Zwycięstwa, Zielonej i Ruszczyca. Obie propozycje uzyskały opinię pozytywną.  Uhonorowanie jego imienia w przestrzeni miejskiej byłoby nie tylko wyrazem wdzięczności, ale także ważnym symbolem pamięci o tych, którzy swoją codzienną pracą, poświęceniem i służbą drugiemu człowiekowi współtworzyli historię miasta.    

Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina: transport tak, ale nie za cenę chaosu. Koszalin chce porozumienia rzetelnego, a nie doraźnego

Art, fot. archiwum - 14 Kwietnia 2026 godz. 13:01
W sporze o organizację publicznego transportu zbiorowego w regionie koszalińskim coraz mocniej wybrzmiewa jedno zasadnicze pytanie: czy ważniejsze jest szybkie podpisanie dokumentu, czy stworzenie rozwiązania, które będzie bezpieczne, zgodne z prawem i rzeczywiście korzystne dla mieszkańców? Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj stawia sprawę jasno – miasto nie odrzuca współpracy, ale nie chce firmować porozumienia, które w obecnym kształcie budzi poważne zastrzeżenia. List otwarty samorządowców z regionu, apelujących o szybkie decyzje w sprawie przewozów powiatowych, wpisuje się w emocjonalną narrację o oczekiwaniu mieszkańców na autobusy i połączenia. Trudno kwestionować samą potrzebę poprawy komunikacji. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że odpowiedzialność władz samorządowych nie polega wyłącznie na podpisywaniu porozumień pod presją chwili. Odpowiedzialność polega także na tym, by nie wprowadzać rozwiązań, które później mogą okazać się niespójne, wadliwe albo szkodliwe dla funkcjonowania już istniejącego systemu.   I właśnie na to zwraca uwagę Tomasz Sobieraj. Prezydent przypomina, że już w połowie 2025 roku zaproponował w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych szersze porozumienie obejmujące Koszalin i powiat koszaliński. Jego celem miało być stworzenie spójnego systemu transportowego dla całego subregionu. Była to propozycja całościowa, zakładająca myślenie o komunikacji nie w kategoriach pojedynczych linii i doraźnych decyzji, lecz jako o wspólnej polityce transportowej. Ta oferta nie została jednak przyjęta.   Z dzisiejszej perspektywy to argument istotny, bo pokazuje, że prezydent Koszalina nie był przeciwnikiem współpracy. Przeciwnie, proponował rozwiązanie szersze, bardziej systemowe i długofalowe. Obecna inicjatywa starosty, jak podkreśla Sobieraj, ma natomiast charakter jednostronny i nie uwzględnia w wystarczającym stopniu interesów mieszkańców Koszalina. To nie jest drobiazg ani polityczna wymówka. Miasto ma prawo oczekiwać, że wszelkie nowe rozwiązania komunikacyjne będą uwzględniały również jego infrastrukturę, organizację ruchu, politykę taryfową i stabilność komunikacji miejskiej. Prezydent wskazuje też na kolejny ważny aspekt, który w publicznej dyskusji bywa spychany na margines. W styczniu tego roku sześciu lokalnych przewoźników zwróciło się o analizę sytuacji i podjęcie działań zapobiegających ewentualnym naruszeniom zasad równego traktowania potencjalnych dostawców przewozów. Władze miasta nie mogły zignorować tego sygnału. Sprawa została skierowana do Rady Gospodarczej właśnie po to, by dodatkowo ją przeanalizować i wypracować możliwie najlepsze rozwiązania. Dla jednych to kolejny etap procedury. Dla innych, w tym dla prezydenta element zwykłej odpowiedzialności. Samorząd nie może działać tak, jakby formalności były przeszkodą, którą najlepiej ominąć. Jeśli pojawiają się wątpliwości dotyczące równego traktowania przewoźników, legalności przyjętych rozwiązań czy wpływu nowego porozumienia na już istniejący system komunikacji miejskiej, władze miasta mają obowiązek te kwestie sprawdzić. Nie po to, by blokować przedsięwzięcie, lecz po to, by nie doprowadzić do sytuacji, w której szybko podpisany dokument stanie się źródłem jeszcze większych problemów. To zresztą jeden z najmocniejszych punktów stanowiska Tomasza Sobieraja. Prezydent nie mówi: „nie”. Mówi: „nie w obecnym kształcie”. Podkreśla, że dokument budzi poważne wątpliwości formalno-prawne, które uniemożliwiają jego podpisanie, a jednocześnie stwarza ryzyko dla stabilności funkcjonowania komunikacji miejskiej w Koszalinie. Innymi słowy – nie chodzi o samą ideę współpracy z powiatem, ale o to, by współpraca nie odbywała się kosztem miejskiego systemu, który już dziś odpowiada za transport tysięcy mieszkańców. W tej debacie szczególnie ważny jest jeszcze jeden argument, który warto mocno wybrzmieć: brak podpisu ze strony miasta nie blokuje całego przedsięwzięcia. Jak zaznacza prezydent, powiat ma możliwość samodzielnego organizowania przewozów i uruchamiania nowych linii. To oznacza, że spór nie sprowadza się do prostego schematu, w którym Koszalin zatrzymał wszystko, a mieszkańcy stali się zakładnikami jednej decyzji. Sytuacja jest bardziej złożona. Miasto nie chce podpisać dokumentu, który budzi zastrzeżenia, ale jednocześnie nie zamyka drogi do działania po stronie powiatu. To bardzo ważne rozróżnienie, bo pokazuje, że obecny impas nie powinien być interpretowany wyłącznie jako efekt braku dobrej woli Koszalina. Prezydent deklaruje gotowość do dalszego dialogu i wprost zaprasza starostę do wspólnego wypracowania polityki transportowej dla miasta i powiatu. Co więcej, precyzuje, co taka polityka powinna obejmować: zasady kształtowania cen biletów, spójność i wzajemne uzupełnianie się sieci połączeń, reguły korzystania z infrastruktury miejskiej oraz zasady relacji obu samorządów z przewoźnikami. To nie są ogólniki. To katalog konkretnych spraw, bez których nie da się stworzyć dobrze funkcjonującego systemu transportowego. I właśnie tu najmocniej widać różnicę między polityką rozumianą jako szybka reakcja na presję opinii publicznej a polityką rozumianą jako odpowiedzialne projektowanie usług publicznych. Sobieraj zdaje się mówić, że transport publiczny nie może być improwizacją. Musi być oparty na wspólnych zasadach, uczciwy wobec wszystkich uczestników rynku i bezpieczny dla mieszkańców. Oczywiście można powiedzieć, że mieszkańcy potrzebują autobusów już teraz, a nie po kolejnych analizach. To prawda. Tyle że równie prawdziwe jest to, że źle przygotowane porozumienie może przynieść więcej szkód niż pożytku. W komunikacji publicznej prowizorka zwykle szybko mści się na pasażerach: niespójnym rozkładem, konfliktem kompetencyjnym, problemami taryfowymi albo organizacyjnym bałaganem. Dlatego stanowisko prezydenta Koszalina można odczytywać nie jako przejaw uporu, lecz jako próbę zatrzymania procesu, który zbyt łatwo chce się sprowadzić do prostego podpisu pod trudnym dokumentem. Sobieraj nie neguje potrzeby zmian. Domaga się jedynie, by były one przygotowane rzetelnie, bezpiecznie i z myślą o całym systemie, a nie tylko o politycznym efekcie. W sporze o transport w regionie koszalińskim racje nie rozkładają się po jednej stronie. Ale jeśli dziś uwypuklić coś szczególnie mocno, to właśnie to: prezydent Koszalina nie odrzuca współpracy, tylko domaga się, by miała ona sens. A to w samorządzie lokalnym, gdzie skutki błędnych decyzji odczuwają później zwykli mieszkańcy, jest argumentem znacznie poważniejszym, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Porównywarka kurierów, o której zapewne nie wiesz – i ile możesz dzięki niej zaoszczędzić

Artykuł sponsorowany - 13 Kwietnia 2026 godz. 16:19
Wysyłasz paczkę i robisz to tak, jak zawsze – wchodzisz na stronę jednego kuriera, wpisujesz dane, płacisz i czekasz. Szybko, sprawnie, bez zastanowienia. Problem w tym, że tuż obok mogła czekać opcja tańsza o kilka, a czasem kilkadziesiąt złotych. Za każdą paczkę. I nikt ci o tym nie powiedział. To nie jest zarzut pod adresem firm kurierskich. To po prostu efekt tego, jak działa rynek – każdy przewoźnik ma swój cennik, swoje promocje, swoje mocne strony. DPD może być najtańszy przy przesyłkach do punktów odbioru, DHL może wygrać przy paczce za granicę, InPost zaoferuje najlepszą cenę na krajową przesyłkę do paczkomatu, a GLS zaskoczy stawką przy większym gabarycie. Żeby to wszystko porównać, trzeba by otwierać kolejne zakładki, wpisywać te same dane kilka razy i samodzielnie zestawiać wyniki. Mało kto to robi. A szkoda – bo różnice w cenach potrafią być naprawdę odczuwalne, szczególnie przy regularnej wysyłce paczek. Jeden serwis kurierski, wszyscy przewoźnicy Właśnie po to powstały multibrandowe platformy wysyłkowe, które zbierają oferty wielu kurierów w jednym miejscu. Działają na prostej zasadzie: wpisujesz parametry przesyłki – wagę, wymiary, skąd i dokąd – i w kilka sekund widzisz zestawienie stawek od kilkunastu firm kurierskich naraz. Wybierasz tę, która najbardziej ci odpowiada: najtańszą, najszybszą albo od przewoźnika, któremu najbardziej ufasz. Jednym z takich serwisów jest Furgonetka.pl – działająca na polskim rynku od 2010 roku platforma wysyłkowa, która współpracuje z kilkunastoma firmami kurierskimi: m. in. DPD, DHL, UPS, InPost, FedEx, GLS, Pocztex i ORLEN Paczka, a także z operatorami dostaw miejskich – Deligoo. Wszystkie te opcje dostępne są w jednym miejscu, w jednym formularzu, bez konieczności rejestrowania się u każdego kuriera z osobna. Skąd biorą się niższe ceny? To pytanie, które zadaje sobie wiele osób przy pierwszym kontakcie z porównywarką kurierów. Odpowiedź jest prosta: Furgonetka.pl ma podpisane umowy z firmami kurierskimi na bardzo duże wolumeny przesyłek – korzysta z nich łącznie ponad 150 tysięcy firm oraz setki tysięcy klientów indywidualnych. Taki zbiorowy wolumen oznacza realną siłę negocjacyjną, dzięki której serwis uzyskuje stawki niedostępne dla klientów indywidualnych kupujących przesyłki bezpośrednio na stronie kuriera. Innymi słowy: gdy zlecasz wysyłkę przez Furgonetka.pl, korzystasz z cen, które normalnie zarezerwowane są dla bardzo dużych nadawców. Co ważne, korzystanie z serwisu nie wymaga podpisywania żadnych umów ani deklarowania liczby paczek. Płacisz za to, co wysyłasz – ani złotówki więcej, bez abonamentów i bez ukrytych opłat. Jak to wygląda w praktyce? Wyobraź sobie, że sprzedajesz coś na OLX i masz do wysłania paczkę o wymiarach 40x30x20 cm, wadze poniżej 5 kg, adres gdzieś po drugiej stronie Polski. Wchodzisz na Furgonetka.pl, wypełniasz formularz i w kilka sekund widzisz oferty kilkunastu kurierów – z cenami, czasem dostawy i dostępnymi opcjami nadania. Jedna firma proponuje dostawę do drzwi, inna – do automatu paczkowego za kilka złotych mniej, jeszcze inna ma atrakcyjną stawkę na dostawy weekendowe. Wybierasz, płacisz online – BLIK-iem, kartą lub szybkim przelewem – drukujesz etykietę i czekasz na kuriera albo sam zanosisz paczkę do punktu lub automatu. Opcja nadania bez drukowania pozwala pominąć ten krok, jeśli nie masz dostępu do drukarki. Cały proces to kilka minut.  Nie tylko najtaniej – też najwygodniej Cena to nie wszystko. Do dyspozycji jest bezpłatna aplikacja mobilna Furgonetka.pl – dostępna na Androida, iOS – która rozwiązuje jeden z codziennych problemów każdego, kto wysyła dużo paczek: śledzenie przesyłek od różnych kurierów w jednym miejscu.  Zamiast ściągać osobno na aplikację DHL, DPD czy InPostu, otwierasz jedną aplikację, wpisujesz numer przesyłki i widzisz aktualny status – niezależnie od tego, który przewoźnik ją obsługuje. Działa to również dla paczek, które ktoś wysłał do ciebie – wystarczy numer przesyłki. Aplikacja wysyła też powiadomienia push przy zmianie statusu, więc nie musisz samodzielnie sprawdzać, gdzie jest twoja paczka. A nawet udostępnia kody odbioru oraz QR umożliwiające szybki odbiór przesyłki. Wypróbuj aplikację do śledzenia i wysyłania paczek. Zwrot do dowolnego sklepu internetowego – bez szukania adresu Wystarczy podać adres strony internetowej sklepu, do którego chcesz odesłać towar, aby system sam znalazł adres zwrotny – przeszukując regulamin i stronę danego sklepu internetowego. Porównujesz oferty kurierów tak samo jak przy każdej innej paczce i płacisz wyłącznie za koszt wysyłki. Bez szukania adresu w regulaminach, bez dzwonienia na infolinię, bez nerwów. Wypróbuj zwroty do sklepów internetowych od Furgonetka.pl   Kto korzysta – i dlaczego nie tylko mali sprzedawcy Z porównywarki kurierów i serwisu wysyłkowego Furgonetka.pl korzystają zarówno osoby prywatne wysyłające kilka paczek rocznie, jak i duże firmy – i to właśnie ten drugi segment może być zaskakujący. Wielu przedsiębiorców, nawet tych z naprawdę dużą liczbą wysyłek miesięcznie, świadomie rezygnuje z podpisywania stałych umów z pojedynczymi kurierami.  Powód? Elastyczność. Zależność od jednego przewoźnika oznacza brak możliwości szybkiego przejścia na innego, gdy ceny wzrosną, jakość usług spadnie albo pojawi się tańsza oferta sezonowa. Multibrandowy serwis wysyłkowy daje wolność wyboru przy każdej przesyłce. Dla sklepów internetowych – zarówno tych małych, jak i większych – Furgonetka.pl oferuje integracje z popularnymi platformami e-commerce: Shoper, WooCommerce, PrestaShop, Shopify, Allegro, Base czy SkyShop. Dzięki temu zamówienia automatycznie trafiają do panelu wysyłkowego, a obsługa logistyki przestaje być osobnym, czasochłonnym zadaniem. Jeśli prowadzisz sklep online, warto sprawdzić pełną listę dostępnych integracji bezpośrednio na Furgonetka.pl. Czy jest jakiś haczyk? Uczciwa odpowiedź brzmi: nie ma. Rejestracja jest bezpłatna, nie ma abonamentu, a ewentualna marża serwisu jest wliczona w cenę, którą widzisz przy wyborze kuriera. Żadnych niespodzianek na końcu procesu. Jedyna rzecz, o której warto pamiętać: przy wyborze oferty dobrze zwrócić uwagę na porównanie nie tylko ceny, ale też czasu dostawy i dostępnych metod nadania. Najtańsza opcja nie zawsze oznacza najwygodniejszą – zwłaszcza jeśli punkt nadawczy jest po drugiej stronie miasta, a kurier z odbiorem z domu kosztuje tylko kilka złotych więcej. Podsumowując Rynek usług kurierskich w Polsce jest konkurencyjny, a ceny potrafią się różnić między przewoźnikami bardziej, niż większość ludzi zakłada. Multibrandowy serwis kurierski taki jak Furgonetka.pl to narzędzie, które pozwala to wykorzystać – bez nadmiernego wysiłku i bez żadnych zobowiązań. Wystarczy zmienić jeden nawyk: zamiast od razu klikać na stronę „swojego" kuriera, wejść na Furgonetka.pl. Oszczędności sumują się szybciej, niż się spodziewasz.

Świadectwo charakterystyki energetycznej jako obowiązkowy element transakcji

Ala, artykuł sponsorowany - 11 Kwietnia 2026 godz. 8:15
Jeszcze kilka lat temu świadectwo charakterystyki energetycznej było postrzegane jako kolejny, mało istotny dokument w segmencie nieruchomości. Jednak nowelizacja przepisów z kwietnia 2023 roku drastycznie zmieniła zasady gry. Dziś ten dokument jest absolutnie niezbędnym elementem każdej transakcji sprzedaży oraz najmu, a jego brak może generować nie tylko problemy formalne, ale i dotkliwe kary finansowe. Dlaczego świadectwo jest kluczowe przy sprzedaży i wynajmie? Świadectwo charakterystyki energetycznej to dokument, który określa zapotrzebowanie budynku lub jego części na energię niezbędną do zaspokojenia potrzeb związanych z użytkowaniem (ogrzewanie, przygotowanie ciepłej wody, wentylacja, a w budynkach użyteczności publicznej również oświetlenie). Z perspektywy nabywcy lub najemcy jest to bezcenne źródło informacji. Pozwala ono realnie oszacować przyszłe koszty eksploatacji nieruchomości, zanim jeszcze dojdzie do podpisania umowy. W dobie rosnących cen mediów, efektywność energetyczna staje się trzecim – obok ceny i lokalizacji – najważniejszym czynnikiem decyzyjnym na rynku. Nowe obowiązki właścicieli i rola notariusza Zgodnie z aktualnym stanem prawnym, właściciel nieruchomości jest zobowiązany do przekazania świadectwa nabywcy lub najemcy w momencie zawierania umowy. Co istotne: ·       Przy sprzedaży: Notariusz ma obowiązek odnotować w akcie notarialnym fakt przekazania świadectwa. W przypadku jego braku, notariusz musi pouczyć strony o karze grzywny grożącej za niedopełnienie tego obowiązku. ·       Przy najmie: Kopia świadectwa powinna zostać dołączona do umowy najmu (lub okazana najemcy w wersji elektronicznej). ·       W ogłoszeniach: Już na etapie wystawiania oferty w portalach ogłoszeniowych, właściciele powinni podawać kluczowe parametry energetyczne budynku, takie jak wskaźniki EU, EK oraz EP. Kary i konsekwencje braku dokumentu Ustawodawca przewidział surowe sankcje za nieprzestrzeganie nowych przepisów. Brak świadectwa charakterystyki energetycznej podczas zawierania transakcji jest wykroczeniem, za które grozi grzywna w wysokości do 5000 zł. Co więcej, osoba uprawniona do sporządzania świadectw ponosi odpowiedzialność karną za podanie nieprawdziwych danych, co ma gwarantować rzetelność dokumentacji. Warto również pamiętać, że dokument ten musi posiadać unikalny numer nadany w centralnym rejestrze charakterystyki energetycznej budynków. Samodzielnie przygotowane arkusze czy nieoficjalne kalkulacje nie mają mocy prawnej. Profesjonalna dokumentacja to bezpieczna transakcja W dobie zaostrzonych kontroli i rosnącej świadomości ekologicznej, rzetelne przygotowanie dokumentacji technicznej nieruchomości jest podstawą sprawnego procesu sprzedaży. Każdy właściciel nieruchomości powinien zadbać o to, by świadectwo zostało sporządzone przez osobę posiadającą stosowne uprawnienia państwowe. Równie istotne jest, aby proces ten przebiegał szybko i bezbłędnie, szczególnie gdy transakcja jest na finiszu. Jeśli planujesz sprzedaż lub wynajem i potrzebujesz profesjonalnego wsparcia w zakresie audytu lub dokumentacji, warto zaufać ekspertom, którzy doskonale znają aktualne wymogi ministerialne i lokalną specyfikę budownictwa. Podsumowanie Świadectwo charakterystyki energetycznej przestało być pustym wymogiem biurokratycznym, a stało się istotnym narzędziem ochrony interesów uczestników rynku nieruchomości. Dla sprzedającego to sposób na podniesienie atrakcyjności oferty (jeśli budynek jest energooszczędny), a dla kupującego – gwarancja świadomego wyboru. W obecnych realiach prawnych posiadanie aktualnego świadectwa to nie wybór, lecz fundament bezpiecznej i legalnej transakcji.