Koszalin, Poland
wydarzenia

Pierwsze przewody na nowej linii 400 kV. Budowa Dunowo – Żydowo Kierzkowo – Piła Krzewina nabiera tempa

Art za PSE SA - 4 godziny temu
Budowa strategicznej linii przesyłowej 400 kV Dunowo – Żydowo Kierzkowo – Piła Krzewina weszła w kolejny, symboliczny etap. W gminie Polanów zawieszono pierwsze przewody fazowe nowobudowanej trasy, a na całej inwestycji gotowych jest już 100 konstrukcji słupowych. Równolegle wykonawcy obu odcinków kontynuują prace fundamentowe – kluczowe dla dalszego, szybkiego montażu kolejnych słupów i rozwieszania przewodów.

„Nie odbierajcie jej domu”. Historia pani Genowefy z Sianowa to test naszej wrażliwości i państwa. Byliśmy tam z kamerą.

Wojciech Kukliński, fot. i film Art - 16 godzin temu
To była jedna z tych wiadomości, które nie pozwalają spokojnie zasnąć. Krótka, stanowcza, a jednocześnie drżąca emocjami: „Ostatnio pisaliście o mojej cioci z Sianowa. To wszystko nieprawda. Chciałabym wyjaśnić pewne sprawy. Czy możemy się spotkać?” Napisała do nas Pani Grażyna, prawna opiekunka, prywatnie siostrzenica 88-letniej pani Genowefy. Kobiety, która niezależnie od tego, czy ktoś uzna ją za „samodzielną”, czy „wymagającą wsparcia” jest przede wszystkim człowiekiem. I jak każdy człowiek ma prawo do godności, bezpieczeństwa i do tego, by jej głos nie ginął pod stertą pieczątek, uzasadnień i urzędowych formułek. Co tak zbulwersowało naszą czytelniczkę? Opiekunka zareagowała na wcześniejszy nasz artykuł, w którym (za komunikatem Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie) relacjonowaliśmy interwencję dzielnicowego z Posterunku Policji w Sianowie. Link do artykułu  TUTAJ W tekście pojawił się obraz, który poruszył wielu, w tym ogólnopolskie media: zimno, cisza na osiedlu, seniorka w domu, gdzie temperatura miała wynosić zaledwie 6°C, a ona sama miała leżeć w kurtce pod kołdrami, próbując przetrwać mróz. „To kłamstwo” mówi dziś Pani Grażyna. I idzie dalej, mocniej, ostrzej: „Ten policyjny artykuł to zwykła ustawka. Próba poprawy wizerunku koszalińskich policjantów, którzy podpadli nękaniem i ośmieszaniem bezdomnych”. „Ja się nią opiekuję” Siostrzenica pani Genowefy wyjaśnia, że na stałe mieszka w Niemczech, ale co dwa tygodnie jest w Sianowie. Twierdzi, że finansuje wsparcie dla cioci i wskazuje konkretne osoby: Jana, Waldka i Helenę, które zaangażowała w pomoc staruszce. Opłaca też weekendowe posiłki, które cioci dowożone są z miejscowej Gospody  Parkowej.  „Proszę zobaczyć… Lodówka pełna, na stole owoce. A tu w komórce drewno i węgiel.  Ciocia jest w pełni samodzielna. Ma tylko przez tą wylatającą protezę kłopot z mową. Sama sobie nie tylko rozpala w piecu, ale i robi drobne zakupy - przekonuje. Dodaje, że pani Genowefa przed południem przebywa w Dziennym Domu Seniora, do którego ma zapewniony transport. I tu padają kolejne mocne słowa. Tym razem pod adresem Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej: „Ciocia miała opiekunkę na dwie godziny dziennie. Przychodziła, ale zamiast pomóc, patrzyła, jak ciocia się ubiera, myje. Pogrzebała w telefonie i wychodziła. Po awanturze jaką  jej zrobiłam przestała przychodzić. A problem z ogrzewaniem? Mieszkanie ma centralne, ale jest popsute. Gmina nie spieszy się z naprawą więc sama zamówiłam hydraulika. W marcu naprawi - mówi. Jej słowa potwierdza Pan Janek. Byliśmy tam z kamerą. I zobaczyliśmy strach W tej sprawie nie opieramy się wyłącznie na relacjach. Byliśmy na miejscu z kamerą, gdy urzędnicy przyjechali do pani Genowefy. Artykuł o pomocy dzielnicowego opublikowano 2 lutego. Już 4 lutego Sąd Rejonowy w Koszalinie (III Wydział Rodzinny i Nieletnich) wydał postanowienie zabezpieczające z klauzulą natychmiastowej wykonalności, a 5 lutego burmistrz Sianowa Maciej Berlicki podjął decyzję o umieszczeniu pani Genowefy w domu pomocy społecznej. W jej uzasadnieniu burmistrz powołał się na artykuł mówiący o „osobie wymagającej całodobowej opieki z powodu wieku, choroby lub niepełnosprawności, niemogącej samodzielnie funkcjonować w codziennym życiu, której nie można zapewnić niezbędnej pomocy w formie usług opiekuńczych”. Do domu seniorki przyjechali pracownicy GMOPS oraz DPS z Mielna. Wezwano też policję. Pojawił się dzielnicowy. Ten sam, który wystąpił w komunikacie. I tu trzeba oddać sprawiedliwość: relacja między aspirantem, a panią Genowefą wyglądała na autentyczną. On ją znał, ona go znała. Pomagał jej. W dużej mierze dzięki jego postawie sytuacja przewiezienia Pani Genowefy do DPS nie wymknęła się spod kontroli. Ale najważniejsze, co zobaczyliśmy, to pani Genowefa. Zdenerwowana. Przestraszona. Trzymająca się kurczowo tego, co dla niej najważniejsze: własnego domu. Podpisała oświadczenie przygotowane przez siostrzenicę, że nie wyraża zgody na opuszczenie mieszkania i wyjazd do DPS. „Ja tu mieszkam od 50 lat. Pochowałam tu trzech synów i chcę tu umrzeć. Nigdzie nie jadę”- mówiła. To nie było „marudzenie”. To nie była „upartość”. To był lęk człowieka, który w jednej chwili poczuł, że ktoś może wyrwać go z miejsca, w którym ma swoją pamięć, swoje rzeczy, swój rytm, resztki poczucia kontroli nad życiem. Ostatecznie urzędnicy odstąpili tego dnia od umieszczenia seniorki w DPS. W tle nie tylko pomoc. W tle mieszkanie Opiekunka Pani Genowefy przedstawia teorię, która rzuca na całą sprawę inne światło: według niej punkt zapalny pojawił się wtedy, gdy pani Genowefa złożyła wniosek o wykup mieszkania zajmowanego od 1972 roku. Mamy dokumenty, które potwierdzają, że temat wykupu rzeczywiście był formalnie prowadzony: •wniosek o wykup lokalu, w którym wskazano, że pani Genowefa zajmuje mieszkanie od 07.09.1972 r., •potwierdzenie wpłaty tytułem wykupu z 10.10.2024 r. na kwotę ponad 10 tys. zł z tytułem dotyczącym wykupu lokalu. •pismo z prośbą o wskazanie podstawy prawnej odmowy wykupu oraz wyjaśnienie kwestii przetrzymywania przez Urząd Gminy w Sianowie przez 9 miesięcy pieniędzy, pozostawione bez odpowiedzi. Burmistrz tłumaczył w rozmowie z Panią Grażyną, że wstrzymał decyzję, bo uznał, iż mogą istnieć wątpliwości, czy decyzja o wykupie była samodzielna, skoro po złożeniu wniosku sprawę prowadziła osoba trzecia. Pani Grażyna odpowiada: działałam jako pełnomocniczka, i podkreśla, że pani Genowefa nie jest ubezwłasnowolniona, nie ma opinii psychiatrycznej stwierdzającej niezdolność do podejmowania decyzji, a pełnomocnictwo notarialne uprawnia ją do prowadzenia spraw. Tu pojawia się poważne pytanie: czy starszy człowiek może zostać „wyłączony” z własnej decyzji tylko dlatego, że ktoś mu pomaga w urzędach? Bo prawda jest brutalnie prosta: seniorzy często nie mają siły, zdrowia, kompetencji cyfrowych, by samodzielnie przejść przez wszystkie procedury. Pomoc bliskich bywa koniecznością, nie spiskiem. Jeśli zaczniemy ją traktować jako dowód „niesamodzielności”, to w praktyce odbierzemy starszym ludziom prawo do czegokolwiek. W obronie pani Genowefy: nie wolno jej „przestawiać jak mebla” W tej historii jest wiele sprzecznych narracji, wiele emocji i zapewne wiele urzędowych argumentów. Ale jest jedna rzecz, która powinna być dla wszystkich bezdyskusyjna: pani Genowefa nie jest sprawą do załatwienia. Nie jest „przypadkiem”, „interesem społecznym”, „zabezpieczeniem”, „procedurą”. Jest 88-letnią kobietą, która ma prawo bać się DPS-u, nawet jeśli DPS jest dobrym miejscem. Ma prawo nie chcieć wyjeżdżać. Ma prawo chcieć umrzeć w swoim domu, jeśli to jej decyzja, a rolą państwa i gminy jest zrobić wszystko, by ta decyzja była bezpieczna, a nie żeby ją złamać. Bo prawdziwa pomoc nie zaczyna się od strachu. Prawdziwa pomoc zaczyna się od rozmowy. 17 marca: sprawa w sądzie Pani Grażyna zapowiada, że 17 marca br. ma się odbyć sprawa w Sądzie Rejonowym, w której będzie świadkiem. Ciocia zyskała pełnomocnika z urzędu. My tę sprawę będziemy obserwować. Bo tu nie chodzi tylko o jedną seniorkę. Tu chodzi o to, jak państwo traktuje ludzi, którzy są słabsi. A słabsi nie dlatego, że są gorsi. Tylko dlatego, że mają mniej sił. W tej historii każdy może mieć swoje racje: policjant, który reagował; urzędnik, który chciał „zabezpieczyć”; rodzina, która czuje się upokorzona; instytucje, które działają według procedur. Ale pani Genowefa ma tylko jedno: swój dom. I swój głos, który czasem przez kłopot z mową brzmi ciszej. Dlatego my musimy mówić głośniej za nią. Nie po to, by kogokolwiek linczować. Po to, by przypomnieć, że godność starszego człowieka nie jest dodatkiem do procedury. Jest jej sercem. I dopóki nie padnie jasna odpowiedź na pytania o wykup, o ogrzewanie, o realną opiekę, o tempo decyzji i o to, kto naprawdę wysłuchał Pani Genowefy dopóty tej historii nie wolno zamykać. Bo w środku tej historii nie ma sensacji. W środku tej historii jest bezbronna starsza kobieta, która powiedziała: „Nigdzie nie jadę”. I my mamy obowiązek zrobić wszystko, by to zdanie nie zostało zmielone przez system.  

Fortepian „z górnej półki” dla Filharmonii Koszalińskiej. 525 tys. zł z MKiDN i polityczny „plus” dla ratusza

Ala za FB/Tomasz Sobieraj - 13 godzin temu
„Można powiedzieć: mamy to!!!” napisał w mediach społecznościowych Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina, ogłaszając, że Filharmonia Koszalińska pozyskała 525 tys. zł dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na zakup nowego fortepianu koncertowego. Wpisowi towarzyszą podziękowania dla ministry Marty Cienkowskiej oraz gratulacje dla dyrektora instytucji Roberta Wasilewskiego i orkiestry. Kwota nie wzięła się znikąd: w oficjalnych wynikach programu „Infrastruktura kultury 2026” figuruje pozycja: Filharmonia Koszalińska im. Stanisława Moniuszki „Zakup fortepianu niezbędnego do prowadzenia działalności” 525 000 zł. To jeden z tych zakupów, których publiczność nie zobaczy na pierwszym planie, ale usłyszy natychmiast – bo fortepian jest w filharmonii instrumentem „solowym” z definicji: odsłania jakość sali, orkiestry i samej instytucji. Co naprawdę znaczy „fortepian z górnej półki” W języku promocji brzmi to efektownie, ale w praktyce chodzi o rzecz bardzo konkretną: instrument, który wytrzymuje intensywną eksploatację, ma stabilną mechanikę, przewidywalną barwę i pozwala zapraszać wymagających solistów bez nerwowego pytania: „a na czym zagramy?”. Dla filharmonii to nie fanaberia, tylko element infrastruktury, podobnie jak akustyka, oświetlenie czy nagłośnienie (choć tu nagłośnienia z zasady się unika). Program „Infrastruktura kultury” wprost zakłada finansowanie m.in. zakupów sprzętu muzycznego i modernizacji zaplecza instytucji, by tworzyć lepsze warunki dla działalności kulturalnej.  

„Struktury wnętrza duszy człowieka”. Otwarcie wystawy Joanny Janczewskiej o zdrowiu psychicznym

ekoszalin POLECA Ala za CK 105 - 20 Stycznia 2026 godz. 3:42
Fotografia, która nie opowiada o świecie zewnętrznym, lecz o tym, co dzieje się pod powierzchnią – w emocjach, napięciach i doświadczeniach, których często nie widać na pierwszy rzut oka. Taka ma być indywidualna wystawa Joanny Janczewskiej pt. „Struktury wnętrza duszy człowieka”, która już wkrótce zostanie zaprezentowana w Galerii Amfiteatr w Koszalinie. Wystawa w subtelny, a zarazem odważny sposób podejmuje temat zaburzeń i chorób psychicznych. Artystka, posługując się językiem fotografii artystycznej, próbuje zajrzeć w „wnętrza” ludzkich dusz i pokazać to, co zwykle pozostaje ukryte: kruchość, lęk, przeciążenie, ale też siłę, nadzieję i próbę odbudowy. To propozycja dla tych, którzy szukają w sztuce nie tylko estetyki, ale i sensu. Wernisaż z rozmową o psychice Otwarciu wystawy będzie towarzyszyć wydarzenie, które nada jej dodatkowy wymiar. Podczas wernisażu zaplanowano panel dyskusyjny z udziałem psychologów, prowadzony przez Arkadiusza Wilmana, dziennikarza Radia Koszalin. To zaproszenie do rozmowy o zdrowiu psychicznym – bez uproszczeń, bez ocen i bez tabu. Organizatorzy podkreślają, że celem wystawy jest zwiększanie świadomości społecznej oraz przełamywanie stereotypów związanych z zaburzeniami psychicznymi. W czasach, gdy temat kondycji psychicznej coraz częściej dotyka nas wszystkich – bez względu na wiek, status czy życiowe doświadczenia taka przestrzeń dialogu jest szczególnie potrzebna. Współpraca z instytucjami wspierającymi zdrowie psychiczne Wystawa powstała we współpracy z Centrum Zdrowia Psychicznego Medison oraz Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. To ważny sygnał, że sztuka może być realnym sojusznikiem w budowaniu empatii i zrozumienia, a kultura może wspierać działania społeczne nie tylko hasłami, ale konkretnymi projektami. Informacje dla odwiedzających Miejsce: Galeria Amfiteatr w Koszalinie Wstęp: wolny Wernisaż: piątek, 20 lutego 2026 r., godz. 17:00 Termin wystawy: 20.02–15.03.2026 „Struktury wnętrza duszy człowieka” to propozycja dla tych, którzy chcą na chwilę zatrzymać się i spojrzeć na temat zdrowia psychicznego z innej perspektywy, uważniej, spokojniej, bardziej po ludzku. W Koszalinie będzie to nie tylko wystawa, ale też pretekst do rozmowy, której wielu z nas potrzebuje.

„Ach, jak przyjemnie”… Jubileusz CK105 z ukłonem dla Seniorów i muzyczną podróżą do Warszawy lat 30.

Ala, film: FB/CK 105 Koszalin - 15 Lutego 2026 godz. 5:47
Są koncerty, które po prostu się słucha. I są takie, na które się wchodzi jak do wehikułu czasu, z ciekawością, z uśmiechem i z lekkim dreszczem nostalgii. Taki właśnie zapowiada się Koncert Jubileuszowy 50-lecia CK105 z dedykacją dla Seniorów, podczas którego na scenie pojawi się Kwartet Wokalny Sweet Four z programem pełnym przedwojennego szyku: „Ach jak przyjemnie”. Sala widowiskowa CK105 Sobota, 28.02.2026 Godz. 17:00 Bilety: 10 zł / 9 zł Kup bilet  TUTAJ   To będzie sentymentalna podróż do świata warszawskich kabaretów, gdzie muzyka miała klasę, teksty miały błysk, a refreny zostawały w głowie na całe życie. Sweet Four sięga po to, co najpiękniejsze w złotej epoce polskiej piosenki, po szlagiery lat 30., które wciąż potrafią poruszyć, rozbawić i… wzruszyć bez przesadnego patosu.   W programie usłyszymy m.in. takie perełki jak: „Ach, jak przyjemnie”, „To ostatnia niedziela” czy „Każdemu wolno kochać” — utwory kojarzone z największymi gwiazdami tamtych lat, m.in. Hanką Ordonówną i Eugeniuszem Bodo. To piosenki, które niosą nie tylko melodie, ale i klimat: zapach starych kin, eleganckich kawiarni, wieczornych spacerów i kabaretowych scen, gdzie humor był subtelny, a emocje prawdziwe.   Organizatorzy zapowiadają wieczór nostalgiczny, elegancki i z humorem. Taki, który sprzyja wspomnieniom, ale jednocześnie daje dużo radości „tu i teraz”. Dedykacja dla Seniorów nie jest tu dodatkiem to piękny gest i naturalny wybór repertuaru: bo właśnie te melodie są jak pocztówki z młodości, jak rozmowa bez pośpiechu, jak wspólne nucenie pod nosem w drodze do domu.   Jeśli macie ochotę na koncert, po którym człowiek wychodzi z sali z cieplejszym sercem — warto zarezerwować sobotni wieczór 28 lutego. Spotkajmy się w CK105 i pozwólmy muzyce opowiedzieć historię, w której jest miejsce i na wzruszenie, i na uśmiech.   Serdecznie zapraszamy!  

CK105 Koszalin: Przegląd wydarzeń, które rozgrzewają kulturalny kalendarz miasta

Ala za CK 105 Koszalin - 18 godzin temu
W CK105 Koszalin ukazało się najnowsze wydanie odcinka „Studio105” formatu, który w krótkiej, dynamicznej formie zbiera to, co w najbliższych dniach i tygodniach najciekawsze w lokalnej kulturze. Tym razem odcinek jest jak dobrze skomponowany program festiwalu: trochę sztuk wizualnych, trochę muzyki na żywo, propozycje dla rodzin i mocne akcenty jubileuszowe. Wystawa Joanny Janczewskiej: „Struktury wnętrza duszy człowieka” Jednym z głównych punktów programu jest indywidualna wystawa Joanny Janczewskiej pod tytułem „Struktury wnętrza duszy człowieka”. Już sama nazwa sugeruje, że nie chodzi o dekoracyjność, tylko o próbę wejścia głębiej w emocje, napięcia i wewnętrzne krajobrazy, które trudno nazwać, ale łatwiej „zobaczyć” w sztuce. Taka wystawa działa jak lustro: każdy odbiorca może w niej odnaleźć coś innego, bo punkt wyjścia jest wspólny – człowiek – ale odpowiedzi są indywidualne. Koncert zespołu Kiedyś Było Niebo Muzyczna część odcinka to m.in. koncert zespołu Kiedyś Było Niebo. Nazwa brzmi jak fragment wspomnienia i dokładnie taki klimat często przyciąga publiczność: gitarowa energia, emocjonalny przekaz i brzmienie, które nie próbuje być „pod linijkę”, tylko ma swoją opowieść. To propozycja dla tych, którzy lubią koncerty z charakterem takie, po których wychodzi się z głową pełną refrenów i myśli. Dziecięcy Festiwal Sztuki Filmowej w Koszalinie W „Studio105” nie zabrakło też propozycji dla młodszych widzów i rodzin. Dziecięcy Festiwal Sztuki Filmowej w Koszalinie to wydarzenie, które pokazuje, że kino dla dzieci może być czymś więcej niż „bajką na weekend”. Festiwale filmowe uczą oglądania cierpliwości, uważności, rozmowy o emocjach i o tym, co bohaterowie robią, a czego nie robią. Dla miasta to też ważny sygnał: kultura nie jest tylko „dla dorosłych”, a przyszłych odbiorców buduje się od pierwszego seansu. Jubileusz 50-lecia CK105: koncert z dedykacją dla seniora Szczególne miejsce w odcinku zajmuje wątek jubileuszowy 50-lecie CK105. W ramach obchodów zapowiedziano koncert z dedykacją dla seniorów: Kwartet Wokalny Sweet Four w programie „Ach jak przyjemnie”. To tytuł, który od razu ustawia ton: lekko, melodyjnie, z wdziękiem i sentymentem, ale bez smutku. Tego typu koncerty mają w sobie coś, co trudno zmierzyć liczbą biletów, są formą uważności wobec publiczności, która często bywa najwierniejsza. Dzień Kobiet w CK105: „One Voice” Sylwestra Ostrowskiego Na finał – mocne wydarzenie z okazji Dnia Kobiet: koncert Sylwestra Ostrowskiego „One Voice” z udziałem Graziëlli Hunsel Rivero i Asi Czajkowskiej. Taki skład zapowiada wieczór oparty na głosach, emocjach i muzycznej rozmowie na scenie gdzie liczy się nie tylko repertuar, ale i energia między artystami. To propozycja dla tych, którzy chcą świętować nie kwiatkiem „z obowiązku”, tylko wspólnym, dobrym koncertem. Jeden odcinek – wiele kierunków Najnowsze „Studio105” układa się w spójną opowieść o CK105: miejscu, które jednocześnie buduje program ambitny i dostępny, lokalny i otwarty, międzypokoleniowy i żywy. Wystawa, rockowy koncert, festiwal filmowy dla dzieci, jubileusz dla seniorów i muzyczny wieczór na Dzień Kobiet – to zestaw, który pokazuje, że kultura w Koszalinie nie jest dodatkiem do codzienności. Ona jest jej ważną częścią.  

Awans, który stał się obciążeniem. Wojewoda Rudawski w zarządzie partii, gdy partia się sypie

Wojciech Kukliński, fot. Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki/FBPaulina Hennig-Kloska - 18 Lutego 2026 godz. 18:00
W polskiej polityce są funkcje, które udają administrację, a w rzeczywistości są barometrem układu sił. Wojewoda należy do tej kategorii bez żadnych złudzeń. Adam Rudawski został powołany na wojewodę zachodniopomorskiego 20 grudnia 2023 r. – nominację wręczył mu wiceszef MSWiA Tomasz Szymański. Od tej chwili mógł opowiadać o „sprawnym państwie w regionie”, o koordynacji służb, o dialogu z samorządami. I pewnie część tej opowieści byłaby prawdziwa. Tylko że wojewoda, nawet najbardziej kompetentny, nie jest w Polsce figurą z gabinetu technokratów. Jest figurą z talii koalicyjnej. To, co wydarzyło się później, wciągnęło Rudawskiego w grę dużo twardszą niż zarządzanie kryzysowe i przecięcia wstęg. Po wyborze Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz na szefową partii, Rudawski znalazł się w zarządzie Polski 2050, czyli w samym centrum decyzyjnym ugrupowania. Na spokojne czasy byłby to awans i wzmocnienie. Potwierdzenie, że jest kimś więcej niż tylko lokalnym nominatem, że ma wpływ na kierunek ugrupowania. Ale polityka lubi ironie. Dziś, gdy Polska 2050 przeżywa rozpad i frakcyjną wojnę, ten sam awans działa jak miecz obosieczny. Rudawski nie stoi już „obok” sporu. On stoi „w środku”,  a to zmienia wszystko. Kiedy kończy się opowieść o eksperckości RudawskipPrzez 17 lat pracował w publicznym Radiu Szczecin, łącząc tę pracę z pasją nauczyciela akademickiego.  Jest ekspertem partii Polska 2050 i autorem podcastu video „ONE PAGER” opowiadającego o rynku medialnym. Napisał dla ugrupowania program naprawy publicznych spółek medialnych. W normalnych warunkach można jeszcze "sprzedawać" go jako „menedżera państwa w terenie”. Człowieka, który pilnuje procedur, trzyma w ryzach administrację, koordynuje służby, rozmawia z samorządami. Tyle że w momencie, gdy taka osoba formalnie wchodzi do partyjnego kierownictwa, kończy się przestrzeń na półtony. Trudniej przekonywać, że to rola „ponadpartyjna”, skoro podpisuje się pod polityczną linią ugrupowania, i to nie z tylnego siedzenia, tylko z przedniego fotela. Innymi słowy: Rudawski przestaje być jedynie nominatem Polski 2050, a staje się jednym z jej liderów. A liderzy, niezależnie od tego, czy ich wina jest bezpośrednia płacą za kryzys bardziej niż szeregowi działacze czy sympatycy. Bo polityczny rachunek wystawia się nie za dobre chęci, tylko za efekty: kto wygrał, kto przetrwał, kto ma większość, kto ma stabilność. Brutalna prawda procedur: wojewodę odwołuje premier Jeśli ktoś szuka w tej historii dramatyzmu, to niech spojrzy na najprostszy mechanizm: wojewodę powołuje i odwołuje Prezes Rady Ministrów (na wniosek ministra właściwego do spraw administracji). Koniec. Kropka. To nie jest stanowisko, które wymaga „afery”, „komisji” albo „wyroku”. Czasem wystarczy jedno zdanie o „zmianach organizacyjnych”, „nowym otwarciu” czy „przeglądzie kadr”. W realiach koalicyjnych bywa jeszcze prościej: wystarczy, że zmieni się proporcja wpływów. Dlatego przyszłość Rudawskiego zależy nie tylko od tego, czy dobrze współpracuje z samorządami albo czy nie zalicza wpadek administracyjnych. Zależy przede wszystkim od tego, czy Polska 2050 pozostanie realnym współudziałowcem władzy, takim, którego innych koalicjantów opłaca się traktować poważnie. Bo w polityce rządowej „poważnie” znaczy: „masz siłę, żeby postawić warunek i go utrzymać”. Rozpad w Warszawie: mniej szabel, mniej ochrony I tu dochodzimy do sedna. W środę 18 lutego 2026 r. z Polski 2050 odeszła duża grupa parlamentarzystów. Mówi się  o 18 osobach (15 posłów i 3 senatorów),  zapowiadając budowę nowego klubu. To jest moment, w którym kończy się etap deklaracji i zaczyna się etap liczenia. Gdy partia traci ludzi w Sejmie i Senacie, traci też twardy argument w rozmowach koalicyjnych: „to nasze stanowisko, nasza odpowiedzialność, nie ruszać”. Wraz z kurczącą się liczbą mandatów kurczy się jej zdolność do obrony personalnych decyzji. A w koalicji stanowiska w terenie  to jedna z pierwszych walut: nie dlatego, że są najważniejsze, tylko dlatego, że są relatywnie łatwe do wymiany, a jednocześnie symbolicznie pokazują, kto rozdaje karty. Dodatkowo konflikt w Polsce 2050 ma wymiar nie tylko „kto ile ma posłów”, ale też „kto kontroluje partię”. Jeśli dojdzie do przetasowań w kierownictwie albo do powstania konkurencyjnych ośrodków, nominaci powiązani z konkretnym układem, a Rudawski jest już w zarządzie mogą zostać potraktowani jako element do przestawienia. Nie dlatego, że są słabi. Tylko dlatego, że są czytelni. Trzy scenariusze dla Rudawskiego: od przetrwania po „odpolitycznienie” regionu Co dalej? Najbardziej realistyczne są trzy warianty, każdy zależy od tego, jak głęboki okaże się rozpad i jak zareaguje koalicja. 1) Przetrwanie mimo burzy (stabilność koalicji najważniejsza). Rząd może uznać, że w Zachodniopomorskiem nie warto robić roszad: po co dokładać sobie chaosu, jeśli wojewoda działa sprawnie, a region jest wymagający. W tym wariancie Rudawski zostaje, bo administracja ma działać, a nie być polem pokazowej wymiany. 2) Wymiana w ramach renegocjacji wpływów (łatwy ruch, mocny sygnał). Jeśli układ parlamentarny realnie się przeliczy, koalicjanci mogą chcieć „porządkowania” sytuacji, i wojewoda może stać się prostym komunikatem: „zmieniła się waga partnera, zmieniły się nominacje”. To typowy ruch, gdy polityka potrzebuje symbolu, a nie wielomiesięcznej wojny. 3) Presja wynikająca z partyjnej identyfikacji (pierwszy do „odpolitycznienia”). Wejście do zarządu sprawia, że Rudawski jest bardziej kojarzony z linią i kierownictwem partii. Jeśli Polska 2050 słabnie, a władza potrzebuje narracji o „odpartyjnieniu” lub „uspokojeniu” właśnie takie nazwiska mogą pójść na stół jako pierwsze. Wojewoda jako papier lakmusowy koalicji Los wojewody Rudawskiego może stać się papierkiem lakmusowym, czy Polska 2050 ma jeszcze realny wpływ na rząd, czy już tylko logo i sentyment. Bo jeśli partia traci parlamentarzystów, traci też narzędzia obrony swoich ludzi. A gdy traci narzędzia, zaczyna tracić ludzi jeszcze szybciej. To mechanizm samonapędzający się. Właśnie dlatego wejście Adama Rudawskiego do zarządu, które miało być politycznym wzmocnieniem, teraz staje się ryzykiem. W polskiej polityce nie ma próżni. Jeśli słabnie parasol partyjny, deszcz zaczyna padać dokładnie na tych, którzy stoją najwyżej. Rudawski – wojewoda i członek kierownictwa, stoi dziś bardzo wysoko. I właśnie dlatego w czasie rozpadu Polska 2050 jego pozycja może okazać się jedną z pierwszych, które koalicja zechce „ułożyć na nowo”.

Koszalin: Pięć nowych budynków i 101 mieszkań przy ulicy Karłowicza

Art, fot. UM Koszalin - 18 Lutego 2026 godz. 16:08
18 lutego 2026 r. podpisano w Koszalinie umowę na realizację pierwszej inwestycji Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej (SIM) w mieście. Projekt przewiduje budowę pięciu wielorodzinnych budynków przy ul. Karłowicza. Łącznie powstanie 101 lokali o powierzchniach od 40 do 60 m². Mieszkania zostaną wykończone „pod klucz”, czyli będą gotowe do wprowadzenia się. Część lokali zostanie przystosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami i wyposażona w instalacje ułatwiające codzienne korzystanie z mieszkania. Dodatkowo, każdy najemca ma mieć zapewnione miejsce postojowe w garażu podziemnym. Dla kogo powstaną mieszkania? Prezes SIM KZN Zachodniopomorskie Tomasz Trun podkreśla, że budowane w ramach inicjatywy mieszkania są przeznaczone dla osób, które pracują i zarabiają, ale nie mają zdolności kredytowej, by kupić własne lokum. Lokale mają mieć umiarkowany czynsz i będą przydzielane osobom spełniającym określone kryteria; zasady naboru zostaną określone w uchwale przygotowywanej we współpracy z samorządem. Trun porównuje inwestycję do systemu TBS,  mieszkań na wynajem z umiarkowanym czynszem, których najemcy mogą później korzystać z dopłat do czynszu. U podstaw programu SIM leży założenie, że część osób nie kwalifikuje się do mieszkań komunalnych, a jednocześnie nie stać ich na komercyjny najem czy kredyt hipoteczny. Takie grupy mają skorzystać z mieszkań budowanych przez SIM – spółki, które działają bez zysku i których udziałowcami są gminy oraz Krajowy Zasób Nieruchomości. W zachodniopomorskim SIM uczestniczy 19 gmin i miast, w tym Koszalin. Skąd pieniądze na inwestycję Wartość koszalińskiej inwestycji oszacowano na około 100 mln zł. Finansowanie ma pochodzić z preferencyjnego kredytu z programu wspierania społecznego budownictwa czynszowego (SBC) oraz bezzwrotnego wsparcia z Funduszu Dopłat. Kredyt SBC jest instrumentem udzielanym m.in. społecznym inicjatywom mieszkaniowym i towarzystwom budownictwa społecznego na budowę mieszkań na wynajem z limitowanym ustawowo czynszem. W przypadku inwestycji SIM kredyt SBC można łączyć z grantem z Funduszu Dopłat – im większy udział tego grantu, tym niższy limit czynszu. Zgodnie z zapowiedziami, prace budowlane ruszą po zapewnieniu pełnego finansowania. Mieszkańcy: „Tych lokali brakuje” Według mieszkańców Koszalina, na lokalnym rynku brakuje dostępnych cenowo mieszkań na wynajem. Osoby zarabiające przeciętnie narzekają, że czynsze za trzypokojowe mieszkanie w mieście przekraczają 3 tys. zł miesięcznie, a uzyskanie kredytu hipotecznego jest dla nich nieosiągalne. W ich ocenie budowa pięciu budynków w ramach SIM może częściowo złagodzić problem wysokich kosztów mieszkania. Tło programu SIM w regionie Spółka SIM KZN Zachodniopomorskie została utworzona w odpowiedzi na rosnące potrzeby mieszkaniowe mieszkańców regionu. Jej udziałowcami są gminy i Krajowy Zasób Nieruchomości; głównym zadaniem SIM jest realizacja inwestycji na wynajem z umiarkowanym czynszem. Program zakłada budowę nowoczesnych, energooszczędnych mieszkań, dostępnych dla rodzin, osób samotnych i seniorów. Inwestycja w Koszalinie powstanie na działce przy ul. Karłowicza, gdzie planowano wcześniej zespół budynków modułowych z około 100 lokalami. Przetarg na wykonawcę inwestycji ogłoszono w 2025 r., a wstępne oferty były analizowane przed podpisaniem umowy. Znaczenie lokalne i regionalne Podpisanie umowy na budowę pięciu budynków w Koszalinie wpisuje się w szerszą strategię walki z deficytem mieszkań w województwie zachodniopomorskim. Inwestycja przy Karłowicza jest pierwszym tego typu projektem SIM w Koszalinie i jednym z priorytetów spółki w regionie. Dzięki finansowaniu ze środków publicznych i preferencyjnym warunkom kredytowym, nowy kompleks ma przynieść ponad sto mieszkań dla osób, które do tej pory były wypychane z rynku mieszkaniowego. Jeżeli projekt zakończy się sukcesem, może stać się wzorem dla kolejnych inicjatyw w innych zachodniopomorskich gminach. W najbliższych miesiącach SIM KZN Zachodniopomorskie ma przedstawić harmonogram prac i ogłosić zasady rekrutacji najemców. Mieszkańcy Koszalina liczą, że w 2027 r. pierwsi lokatorzy otrzymają klucze do mieszkań, które powstają z myślą o nich – o ludziach, którzy pracują i płacą podatki, ale nie mogą zdobyć kredytu na własne mieszkanie

Rekordowe wsparcie dla Koszalińskiej Wąskotorówki. 150 tys. zł na remont torów na odcinku Bonin–Manowo

Art, fot. FB/Jakub Kowalik - 18 Lutego 2026 godz. 13:46
Koszalińska Kolej Wąskotorowa ma w sobie coś, czego nie da się kupić ani stworzyć od zera. To nie tylko atrakcja turystyczna, ale żywy kawałek historii regionu – podróż w rytmie stukotu kół, wśród krajobrazów, które z okna wąskotorówki wyglądają jak kadry z dawnego filmu. Żeby jednak ta magia mogła trwać, potrzebne jest coś bardzo prozaicznego, a jednocześnie kluczowego: bezpieczne tory. Dlatego ważna jest decyzja o rekordowym wsparciu dla wąskotorówki. Województwo Zachodniopomorskie przekaże 150 tys. zł Gminie Manowo z przeznaczeniem na remont infrastruktury Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej. 100 metrów toru, które robi różnicę Choć na papierze może to brzmieć niepozornie, dotacja ma bardzo konkretny cel: pozwoli wyremontować 100-metrowy odcinek toru na trasie Bonin–Manowo. W przypadku kolei – zwłaszcza wąskotorowej, gdzie infrastruktura ma swoje lata i wymaga stałej opieki – nawet taki fragment potrafi decydować o płynności i bezpieczeństwie całej trasy. Remonty nie są tu „opcją”, ale warunkiem dalszego funkcjonowania atrakcji, z której korzystają mieszkańcy i turyści. Co zostanie zrobione? Konkretne prace w terenie Zakres robót obejmuje typowe, ale wymagające działania torowe, m.in. demontaż toru, wykonanie subwarstwy tłucznia, montaż toru i balastowanie toru tłuczniem. To prace, które w praktyce oznaczają jedno: stabilniejsze torowisko, lepsze parametry techniczne i większe bezpieczeństwo przejazdów. Wsparcie trwa od 2020 roku Warto podkreślić, że to nie jest jednorazowy gest. Od 2020 roku Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego regularnie wspiera rewitalizację linii Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej, konsekwentnie inwestując w jej utrzymanie, bezpieczeństwo i rozwój. Takie podejście ma znaczenie – bo wąskotorówka to dziedzictwo, którego nie da się „odtworzyć”, jeśli raz zostanie zaniedbane. Torowisko, podkłady, podsypka – wszystko pracuje w czasie i wymaga regularnych napraw. A każda naprawa to kolejny sezon, kolejne kursy, kolejne wspomnienia. Atrakcja, która napędza turystykę i lokalną dumę Koszalińska Wąskotorówka to nie tylko przejazd. To marka regionu, która przyciąga rodziny z dziećmi, miłośników kolei, turystów szukających spokojnych form wypoczynku i tych, którzy chcą zobaczyć Pomorze Zachodnie inaczej niż zza szyby auta. Inwestycja w tory to inwestycja w lokalny ruch turystyczny, małą gastronomię, noclegi, wydarzenia i promocję. Ale też w coś mniej policzalnego: w dumę z tego, co własne i wyjątkowe. 150 tys. zł to w tej historii nie tylko liczba. To kolejny sygnał, że wąskotorówka ma przyszłość — i że ktoś pilnuje, by ten pociąg nadal mógł bezpiecznie ruszać w trasę.

Koszalin znów pomaga Ukrainie. Piąta akcja wsparcia Związku Ukraińców w Polsce od sierpnia 2025 roku

Art, fot. Związku Ukraińców w Polsce Oddział Koszalin - 18 Lutego 2026 godz. 2:58
Wojna nie kończy się wtedy, gdy przestajemy o niej codziennie mówić. Ona trwa — w okopach, szpitalach, schronach i domach, z których nie wrócili bliscy. Dlatego tak ważne są gesty, które nie są jednorazowym zrywem, lecz konsekwentną obecnością. Taką obecność od miesięcy pokazuje Związek Ukraińców w Polsce – Zarząd Oddziału i Koła w Koszalinie, organizując kolejne zbiórki pomocy dla Ukrainy walczącej z rosyjskim agresorem. Pomoc z Koszalina już w drodze – generatory, leki, wsparcie medyczne Jak informują organizatorzy, kolejna pomoc humanitarna wyjechała wczoraj z Koszalina. Wśród przekazanych rzeczy znalazły się m.in. trzy generatory prądu, które w warunkach wojennych często oznaczają nie tylko światło, ale i działającą łączność, ogrzewanie, możliwość naładowania sprzętu czy prowadzenia działań ratunkowych. Do transportu dołączono także nieocenioną pomoc medyczną „zza oceanu” oraz bardzo potrzebne leki dla żołnierzy. Organizatorzy dziękują wszystkim darczyńcom za wsparcie, które realnie przekłada się na bezpieczeństwo i życie ludzi.   Tydzień wcześniej: dżemy, konserwy, odzież To nie jednorazowa inicjatywa. W ubiegłym tygodniu do Ukrainy pojechały m.in. dżemy, puszki mięsne i rybne oraz odzież. Takie rzeczy — z pozoru zwyczajne — w warunkach wojny mają ogromną wartość: są konkretne, praktyczne i natychmiast potrzebne. Piąta akcja od sierpnia 2025 roku. Wsparcie wielu miejscowości Od sierpnia 2025 roku to już piąta akcja wsparcia organizowana przez koszaliński Zarząd Oddziału i Koła ZUwP, przy współpracy lokalnych kół Związku Ukraińców w Polsce w Białym Borze, Kołobrzegu i Przećminie. Wspólne działania pokazują, że pomoc nie musi być spektakularna, żeby była skuteczna — czasem wystarczy dobra organizacja, zaufanie ludzi i konsekwencja.   „Wasza dobroć jest bezcenna”. 256 kostek mydła w jedną dobę Organizatorzy przypominają jedną z wcześniejszych, wyjątkowo symbolicznych akcji: pod koniec sierpnia, na prośbę Bałtyckiego Stowarzyszenia Pomagamy w Kołobrzegu, zbierano kostki mydła. W ciągu jednej doby udało się zebrać aż 256 sztuk. To liczba, która mówi więcej niż hasła. Bo za każdą z tych kostek stoi człowiek, który powiedział: „Tak, pomogę. Choćby w taki sposób”.   Wrzesień: higiena i sprzęt wspierający osoby z niepełnosprawnościami We wrześniu zbierano dla Zbrojnych Sił Ukrainy m.in. pasty i szczotki do zębów, szampony, mydła i inne środki higieny, a także rzeczy szczególnie ważne dla osób starszych i z ograniczoną mobilnością: wózki inwalidzkie i chodziki. „Święta na linii ognia”. Prezenty dla dzieci, którym wojna odebrała spokój W okresie przedświątecznym przeprowadzono akcję wyjątkowo poruszającą — przygotowanie prezentów dla dzieci, których rodzice walczą lub zginęli w Ukrainie. Zbierano m.in. witaminy dla dzieci, słodkości, maskotki, kubki termiczne, latarki i wiele innych drobiazgów, które w normalnym świecie są oczywistością, a w świecie wojny potrafią być namiastką dzieciństwa. Prezenty — dostarczone i pięknie zapakowane w Fundacji Uniters — miały dać dzieciom „odrobinę światła i nadziei”. Była to akcja „Święta na linii ognia” w ramach projektu „Świat bez taty”.   Trwa kolejna zbiórka. Co jest potrzebne? Związek Ukraińców w Koszalinie prowadzi obecnie zbiórkę najbardziej potrzebnych rzeczy, w tym: śpiwory, karimaty, odzież termoaktywną, żywność o długim terminie przydatności, środki higieny osobistej, medykamenty (m.in. leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, witaminy), generatory prądu. Gdzie i kiedy można pomóc? Osoby oraz instytucje, które chcą wesprzeć zbiórkę, mogą kontaktować się z organizatorami:  Związek Ukraińców w Koszalinie ul. Piłsudskiego 6/1 pon.–pt. 9.00–17.00 94 342 64 70   /-/ Roman Biłas Przewodniczący Zarządu Oddziału Związku Ukraińców w Koszalinie   Pomoc, która ma twarz W tej historii nie chodzi o statystyki. Chodzi o ludzi: o tych, którzy walczą, o tych, którzy opatrują rany, o dzieci, które uczą się żyć w świecie alarmów i pożegnań. I o tych, którzy tutaj — w Koszalinie i okolicach — pokazują, że nie odwracają wzroku. Bo czasem najważniejszą odpowiedzią na wojnę jest to, że ktoś po drugiej stronie granicy nie czuje się samotny.  

Prawie 1,8 mln zł dotacji dla Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. Marszałek dokłada 10 mln zł na inwestycje w szpitalach

Art za WZP, fot. WZP - 18 Lutego 2026 godz. 10:26
Szpital Wojewódzki w Koszalinie otrzyma w tym roku 1 782 000 zł dofinansowania na modernizację pomieszczeń Oddziału Kardiologii wraz z wyposażeniem. To część większego pakietu wsparcia: samorząd województwa zachodniopomorskiego przeznacza łącznie 10 mln zł z własnego budżetu na inwestycje w marszałkowskich placówkach ochrony zdrowia. 500 000 zł otrzyma Specjalistyczny Zespół Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie na modernizację pracowni diagnostycznych i instalacji wody. 11 inwestycji w 10 placówkach. Jeden cel: leczyć w lepszych warunkach Modernizacje i doposażenia obejmą jedenaście projektów w dziesięciu podmiotach leczniczych. W planach są m.in. rozbudowa poczty pneumatycznej, modernizacja pracowni diagnostycznych, remonty infrastruktury oraz zakup sprzętu medycznego tak, by leczenie odbywało się w coraz bardziej komfortowych i bezpiecznych warunkach. O wsparcie wnioskowali dyrektorzy szpitali, a decyzję o przyznaniu dotacji podjął Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego. – Nasze placówki dbają o stan swojej infrastruktury. Chcą leczyć pacjentów w najlepszych warunkach i z użyciem jak najlepszego sprzętu, dlatego co roku wspieramy ich wysiłki w podnoszeniu standardów opieki medycznej. To bardzo istotne, gdyż do marszałkowskich szpitali trafiają chorzy z każdego miejsca regionu, szukając w nich specjalistycznego leczenia – podkreśla marszałek województwa Olgierd Geblewicz. Koszalin: modernizacja Oddziału Kardiologii Wśród beneficjentów tegorocznego wsparcia znalazł się Szpital Wojewódzki w Koszalinie, który otrzyma 1 782 000 zł. Dotacja ma zostać przeznaczona na modernizację pomieszczeń Oddziału Kardiologii wraz z wyposażeniem. To inwestycja szczególnie istotna, bo kardiologia to jedna z tych dziedzin, w których liczy się nie tylko dostęp do specjalistów, ale i warunki: funkcjonalna przestrzeń, sprawna organizacja pracy, komfort pacjentów oraz infrastruktura wspierająca szybkie procedury diagnostyczne i terapeutyczne. Kto jeszcze otrzyma dofinansowanie? Wsparcie trafi również do innych marszałkowskich jednostek ochrony zdrowia w regionie: 2 100 000 zł – Szpital Wojewódzki w Szczecinie: rozbudowa poczty pneumatycznej (Arkońska) oraz zakup sprzętu (m.in. zestaw laparoskopowy, 2 kolonoskopy, sterylizator parowy), 1 500 000 zł – Regionalny Szpital w Kołobrzegu: przebudowa Oddziału Otolaryngologicznego pod salę diagnostyczno-zabiegową wraz z wyposażeniem, 500 000 zł – Specjalistyczny Zespół Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie: modernizacja pracowni diagnostycznych i instalacji wody, 1 000 000 zł – Szpital w Gryficach: częściowa przebudowa oddziału okulistycznego oraz instalacja systemu przeciwpożarowego, 1 235 000 zł – Szpital „Zdroje”: doposażenie bloku operacyjnego ginekologicznego w aparaturę (m.in. aparat do znieczulania z monitorami, tor histeroskopowy, tor laparoskopowy 4K z ICG, światłowód, morcelator), 293 250 zł – Zachodniopomorskie Centrum Onkologii w Szczecinie: zakup automatycznej nakrywarki preparatów (histologia/cytologia/immunohistochemia), 1 200 000 zł – ZOL „Leśna Ustroń” w Tucznie: remont dachu budynku głównego, 80 000 zł – Szpital Uzdrowiskowy Willa Fortuna w Kołobrzegu: zakup urządzeń do kuchni szpitalnej, 275 000 zł – Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy w Szczecinie: modernizacja węzłów sanitarnych w budynku Przychodni nr 1. Szpitale marszałkowskie i rola regionu Samorząd Województwa Zachodniopomorskiego jest obecnie podmiotem tworzącym dla 13 placówek ochrony zdrowia, z czego 7 to szpitale specjalistyczne. To sprawia, że wsparcie inwestycyjne z budżetu województwa ma wymiar regionalny: z tych placówek korzystają pacjenci z całego Pomorza Zachodniego, często szukając leczenia specjalistycznego. W przypadku Koszalina dodatkowe środki na kardiologię to sygnał, że modernizacja infrastruktury medycznej ma dotyczyć nie tylko największych ośrodków, ale też szpitali, które codziennie przejmują ciężar leczenia tysięcy mieszkańców środkowej części województwa.