Koszalin, Poland
sport

Koszalin znów wchodzi do klatki. NOC MMA 12 i pytanie, co dziś znaczy „miasto sportowych emocji”

Art, fot. NOC MMA - 20 Lutego 2026 godz. 3:38
W Koszalinie da się wyczuć ten moment zanim jeszcze zapalą się reflektory: miasto zaczyna żyć wydarzeniem. Plakaty, rozmowy w klubach, „kto walczy?”, „kto przyjeżdża?”, „czy będzie transmisja?”. 7 marca Hala Widowiskowo-Sportowa przy ul. Śniadeckich nie będzie po prostu kolejnym obiektem na mapie. Ma być areną, na której Koszalin stanie się stolicą polskiego MMA. Wraca NOC MMA 12: KOSZALIN – Kunert Mobile Home Night, a to zawsze znaczy jedno: hałas, napięcie i sport, który nie prosi o uwagę, tylko ją zabiera.

Koncert z okazji Dnia Kobiet już w piątek. „One Voice” w Kino Kryterium

Ala za CK 105 Koszalin - 4 Marca 2026 godz. 10:51
Koszalin zapowiada muzyczny wieczór z mocnym przesłaniem. Już w piątek, 6 marca 2026 roku o godz. 19:00 w sali widowiskowej CK 105 (Kino Kryterium) odbędzie się koncert z okazji Dnia Kobiet: Sylwester Ostrowski „One Voice” z udziałem Graziëlli Hunsel Rivero i Asi Czajkowskiej. Bilety kosztują 20 zł, a posiadacze Karty Mieszkańca mogą skorzystać ze zniżki: wejściówka w tej opcji to 18 zł. Jazz, który mówi o równości i wspólnocie Projekt „One Voice” organizatorzy określają jako coś więcej niż standardowy koncert. To artystyczny manifest, opowieść o równości, dialogu i wspólnocie, oparta na energii jazzu: muzyki żywej, otwartej, reagującej na ludzi i przestrzeń. „Jazz dla ulic i dla scen” ma tu znaczyć tyle, co muzyka dostępna i bliska, ale jednocześnie ambitna i poruszająca. Sylwester Ostrowski i idea „Jazz for Streets” Na scenie pojawi się Sylwester Ostrowski, saksofonista, kompozytor i twórca idei Jazz for Streets, dyrektor artystyczny Szczecin Jazz oraz lider międzynarodowej formacji Jazz Brigade. Od lat pokazuje, że jazz może być nie tylko stylem muzycznym, ale też przestrzenią spotkania i narzędziem budowania relacji między ludźmi. „One Voice” jest esencją tej filozofii: wspólnym głosem wolności i empatii. Szczegóły wydarzenia Koncert z okazji Dnia Kobiet  Sylwester Ostrowski „One Voice” ft. Graziëlla Hunsel Rivero & Asia Czajkowska Sala widowiskowa CK 105 / Kino Kryterium (Koszalin) Piątek, 06.03.2026 godz. 19:00 Bilety: 20 zł Z Kartą Mieszkańca: 18 zł To propozycja dla tych, którzy chcą świętować Dzień Kobiet muzycznie w klimacie dobrego koncertu i idei, która zostaje z publicznością na dłużej.  

Co dalej z terenami po Browarze w Koszalinie?

Art, fot. Art - wczoraj, 06:48
Koszaliński Browar był jedną z najważniejszych ikon przemysłowych miasta. Założony w 1868 roku jako zakład rzemieślniczy, rozpoczął produkcję piwa w 1874 roku i przez ponad półtora wieku produkował piwo, które stało się elementem lokalnej tożsamości. W sierpniu 2022 r. właściciel, polska spółka Van Pur zdecydował się zlikwidować zakład z powodu rosnących kosztów energii, starzejącej się infrastruktury i niemożności modernizacji zabytkowych hal. Około 80 pracowników zostało zwolnionych. Od tego momentu w Koszalinie trwa dyskusja o przyszłości cennego terenu w śródmieściu. Poniższy artykuł porządkuje dotychczasowe działania oraz przedstawia możliwe scenariusze zagospodarowania. Tradycja browaru sięga XIX wieku. Browar rozpoczął produkcję w 1868 r. i z czasem stał się jednym z największych pracodawców w regionie. W 1883 roku browar wszedł w skład pomorskiego koncernu piwowarskiego Richarda Rückfortha, co pozwoliło na rozwój. Przed I wojną światową działało w Koszalinie kilka małych browarów, jak Brauerei Eduard Ascher czy Franz Jüttner, produkujących łącznie tysiące hektolitrów piwa rocznie. Po wojnie przejęła go rodzina Gerlachów, osiągając produkcję około 30 tys. hl piwa.   Okres powojenny i PRL W 1945 roku browar trafił w polskie ręce i wznowił produkcję po remoncie. W 1960 roku włączono go do Koszalińskich Zakładów Piwowarsko-Słodowniczych. W okresie międzywojennym i powojennym warzono tu różne rodzaje piwa, w tym pilzner koszaliński.   Prywatyzacja i zamknięcie Sprywatyzowany w 1990 roku, na początku 2000. stał się częścią Browarów Brok S.A., a w 2005 roku kupiony przez duński Royal Unibrew. W 2009 roku zapowiedziano likwidację, a ostatecznie w 2022 roku Van Pur S.A. zamknął zakład po 154 latach, zwalniając 80 osób. Zarząd Van Pur uznał, że utrzymywanie produkcji w zabytkowych halach w centrum miasta jest nieopłacalne z powodu wysokich kosztów energii i gazu, braku możliwości modernizacji oraz ograniczeń wynikających z ochrony konserwatorskiej jest nieopłacalne. Po wielomiesięcznych próbach ratowania zakładu spółka ogłosiła likwidację i przeniosła produkcję do innych browarów.   Proces rozbiórki i ochrona zabytków Władze miasta i konserwator zabytków stanęli przed dylematem: jak oczyścić teren z powojennych hal produkcyjnych, jednocześnie zachowując wartościowe zabytki? Ważne etapy prac przedstawiono w tabeli. 14 sierpnia 2024 r. Urząd Miejski w Koszalinie wydał pozwolenie na rozbiórkę 16 powojennych budynków produkcyjno‑magazynowych wraz z łącznikiem i zadaszeniem. Wniosek złożono 30 kwietnia 2024 r.; projekt musiał uzyskać zgodę Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. We wrześniu 2024 r. rozpoczęły się prace rozbiórkowe. W pierwszym etapie usunięto silosy i hale; zachowano obiekty wpisane do gminnej ewidencji zabytków.   W październiku ubr.  prace nabrały tempa. Potężne dźwigi usuwały wielkie kadzie i silosy, a mieszkańcy mogli obserwować zmieniający się krajobraz. Van Pur zawarł uzgodnienia z konserwatorem zabytków, by ocalić historyczne mury. Do końca 2025 r. zniknęło 16 budynków, a na terenie pozostały tylko zabytkowe konstrukcje. Obecnie demontaż dobiega końca. Teren jest niemal oczyszczony, ale wciąż brak oficjalnej koncepcji zagospodarowania. Historyczne budynki pozostają pod opieką konserwatora zabytków.   Ochrona konserwatorska Decyzja o rozbiórce dotyczyła jedynie powojennych hal i urządzeń technicznych. Budynki z XIX wieku m.in. dawna warzelnia, leżakownia czy budynki administracyjne znajdują się w gminnej ewidencji zabytków. Wydając pozwolenie na rozbiórkę, konserwator wymógł ich zachowanie i odpowiednie zabezpieczenie. Podczas prac firmy Van Pur operatorzy współpracują z konserwatorami, aby uniknąć uszkodzeń i przygotować zabytki do przyszłej adaptacji. Dzięki temu w miejskim krajobrazie zostaną świadkowie ponad 150‑letniej historii browaru. Miejscowy plan i dopuszczalne funkcje Obszar dawnego browaru jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego (MPZP) przyjętym w 2018 r. Przewiduje on znaczącą zmianę funkcji terenu.  Usługi i produkcja, teren po browarze może zostać przeznaczony na różnego rodzaju usługi oraz działalność produkcyjną o małej uciążliwości. Pozwala to na ulokowanie tu np. biur, pracowni, centrów kreatywnych czy niewielkich zakładów rzemieślniczych. Plan dopuszcza zabudowę mieszkaniową, ale tylko w nowych obiektach; w historycznych budynkach dopuszczalne jest lokowanie mieszkań dopiero po uzgodnieniu z konserwatorem zabytków. Dzięki temu możliwe będzie przekształcenie części terenu w lofty lub apartamenty, lecz pod ścisłą kontrolą służb ochrony zabytków. Plan kładzie nacisk na tworzenie placów, ciągów pieszo‑rowerowych i zielonych skwerów, które poprawią jakość przestrzeni miejskiej i umożliwią mieszkańcom rekreację. W mieście coraz częściej pojawia się idea, aby wkomponować w kompleks ogólnodostępny park i przestrzenie wspólne.   Plany właściciela i możliwe kierunki rozwoju Spółka Van Pur podkreśla, że nie zamierza sprzedać nieruchomości. Jej przedstawiciele mówią o poszukiwaniu partnerów i analizie różnych wariantów. W 2022 r. Krzysztof Kouyoumdjian z biura prasowego firmy stwierdził, że istnieje plan, by teren browaru „został oddany i jak najlepiej służył mieszkańcom Koszalina”. Rok później przedstawiciele spółki ponownie podkreślali, że browar nie zostanie sprzedany, a celem jest adaptacja zgodna z miejscowym planem.   Możliwe scenariusze O ile decyzje formalne dopiero zapadną, można zarysować kilka prawdopodobnych ścieżek rozwoju terenów po browarze.  Kulturalne centrum z funkcjami mieszkalnymi. Ocalone budynki mogłyby pomieścić galerie, muzeum browarnictwa i kluby, a na przylegających działkach mogłyby powstać mieszkania i apartamenty w postaci loftów. Pozwoliłoby to zachować autentyczny charakter miejsca i stworzyć atrakcyjną przestrzeń dla turystów i mieszkańców. Kompleks usługowo‑biurowy. Zgodnie z MPZP można tu ulokować biura, coworkingi, start‑up huby oraz niewielkie zakłady rzemieślnicze. Bliskość centrum i zabytkowa architektura sprzyjają tworzeniu nowoczesnych funkcji w postindustrialnym otoczeniu. Mieszana dzielnica z zielenią. Część terenu mogłaby być przeznaczona na park miejski i ogólnodostępne skwery, w otoczeniu których powstaną budynki mieszkalne i usługowe. Taki model stosuje się w wielu europejskich miastach w ramach rewitalizacji terenów poprzemysłowych. Pytanie „co dalej z terenami po Browarze w Koszalinie?” pozostaje w 2026 r. otwarte. Prace rozbiórkowe praktycznie zakończyły się, a zabytkowe budynki czekają na nowe życie. Miejscowy plan z 2018 r. pozwala stworzyć na tym obszarze wielofunkcyjną dzielnicę łączącą usługi, produkcję i mieszkania, ale podkreśla konieczność ochrony historycznej substancji. Spółka Van Pur deklaruje, że nie sprzeda terenu, lecz chce go przekształcić tak, aby służył mieszkańcom. Ostateczny kształt inwestycji zależeć będzie od dalszych konsultacji z miastem, konserwatorami i potencjalnymi inwestorami. Dla Koszalina to szansa na stworzenie nowej, atrakcyjnej przestrzeni, która połączy bogatą historię browarnictwa z potrzebami XXI wieku.

Mała gołębica na wielkiej scenie. Historia Borysówki, Damiana Plesiaka i świata wyścigów, o którym nie mamy pojęcia

Art, fot. i film: FB/Damian Plesiak - 5 Marca 2026 godz. 12:51
W środku zimowej przerwy, kiedy większość Polaków myśli o czym innym niż ptaki, z Ustronia Morskiego przyszła wiadomość, która błyskawicznie obiegła branżowe fora hodowców gołębi. Damian Plesiak, prezes Okręgu Koszalin Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, wrócił z Olimpiady Gołębi Pocztowych w Dortmundzie z dwoma złotymi medalami. Jego gołębica Borysówka zwyciężyła w kategorii H, przeznaczonej dla ptaków latających na dystansach od 300 do 800 km, i okazała się również najlepsza w kategorii All Road, która ocenia wszechstronność i szybkość na różnych dystansach. Zdobycie obu tych tytułów oznacza, że Borysówka została uznana za najlepszego gołębia wyścigowego na świecie. Plesiak nie ukrywa, że taki sukces wymaga lat pracy. W rozmowie z lokalnymi mediami tłumaczył, że aby osiągnąć wyniki na światowym poziomie, hodowca musi łączyć wiedzę weterynaryjną, dbałość o dietę ptaków, znajomość meteorologii i charakteru zwierząt. Hodowcy dziękował za rozsławienie regionu także  Grzegorz Czachorowski, wójt gminy Ustronie Morskie.  Chińskie propozycje i rosnąca wartość mistrzyni Wieść o dwóch złotych medalach szybko rozeszła się po świecie.  Plesiak w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że już teraz otrzymuje propozycje zakupu Borysówki od zagranicznych hodowców. Chińczycy oferowali 25 tys. euro, ale właściciel uznał tę kwotę za niewystarczającą. Uważa, że po triumfie w Dortmundzie, gdzie stając na najwyższym stopniu podium usłyszał Hymn Polski gołębica jest warta znacznie więcej. A trzeba wiedzieć, że kwoty za najlepsze gołębie przyprawiają o zawrót głowy. Najdroższy gołąb świata został sprzedany za… 1,6 mln euro!  Plesiak dodaje, że w przeszłości dziewczyny uciekły, kiedy słyszały, że jego życie kręci się wokół gołębi, ale teraz ten „mały ptak z polskiej wsi” stał się dla niego ambasadorem i potencjalnym źródłem pokaźnych pieniędzy.    Pieniądze większe niż wyobraźnia Choć dla większości z nas gołębie kojarzą się z ptakami na rynku, w świecie wyścigów pocztowych krążą milionowe kwoty. Belgia, kolebka tego sportu zmieniła tradycyjne hobby w rynek wart miliony. Hodowcy inwestują w zabezpieczenia rodem z banków, z dronami patrolującymi niebo, laserowymi czujnikami i kamerami na żywo. To efekt kradzieży, które dotykają elitarnych gołębi sprzedawanych na aukcjach za zawrotne ceny.  Średnie ceny ptaków wahają się od tysiąca do nawet 100 tys. euro. Takie liczby pokazują, dlaczego chińskie propozycje zakupu Borysówki musiały być jedynie początkiem negocjacji... Nie jest to odosobniony przypadek. Światowe aukcje gołębi notują kolejne rekordy, a w Europie regularnie pojawiają się anonimowi nabywcy z Chin czy Bliskiego Wschodu gotowi płacić fortuny za najlepsze linie genetyczne. Najdroższa gołębica w historii, New Kim została sprzedana za 1,6 mln euro, a podobne sumy uzyskują ptaki o imionach Golden Prince czy Armando. W tym kontekście 25 tys. euro to zaledwie ułamek potencjalnej wartości mistrzyni z Ustronia Morskiego. Co dzieje się z Borysówką? Damian Plesiak nie podjął jeszcze decyzji, co zrobić ze swoją mistrzynią. Cena, jaką jest gotowy zaakceptować, rośnie z każdym dniem. Do tego dochodzi dylemat: sprzedać ptaka i zapewnić sobie stabilność finansową czy zachować go w hodowli jako cenny materiał genetyczny? Dla hodowcy to nie tylko kwestia pieniędzy, ale również pasji i pracy pokoleń. Gmina Ustronie Morskie widzi w nim ambasadora regionu, a sam Plesiak przyznaje, że jego celem jest dalsze promowanie polskiej hodowli na świecie. Zdaje sobie też sprawę, że sukces Borysówki może pomóc wypromować krajowy rynek i przyciągnąć inwestorów do polskich gołębi pocztowych, które dotąd były niedoceniane na tle belgijskich czy holenderskich rywali. Nieznany świat wielkich emocji Dla większości ludzi wyścigi gołębi to hobby starszych panów z antenami. Rzeczywistość jest inna: to globalny sport, w którym zderzają się pasja, tradycja i ogromne pieniądze. Plesiak podkreśla, że hodowla wymaga zrozumienia ptasiej psychiki, indywidualnej diety i regularnych treningów niezależnie od pogody. Na najwyższym poziomie gołębie mają swoich dietetyków, lekarzy, a hodowcy korzystają z aplikacji meteorologicznych, aby precyzyjnie zaplanować loty. Zainteresowanie Borysówką pokazuje, że polscy hodowcy mogą odgrywać pierwszoplanową rolę w tym światowym spektaklu. W kraju, gdzie medale olimpijskie w wyścigach gołębi dotychczas nie były tematem mediów ogólnych, wiadomość z Dortmundzie nagle przyciągnęła uwagę. Odkryła też fascynujący świat, w którym gołębica z małej miejscowości może stać się bohaterką negocjacji o sumach liczących dziesiątki tysięcy euro. Między pasją, a biznesem Historia Damiana Plesiaka i Borysówki to opowieść o tym, jak pasja potrafi łączyć zjawiskowe sukcesy ze światem wielkich pieniędzy. Mała gołębica, która w Dortmundzie pokonała konkurencję z całego świata, stała się symbolem możliwości polskich hodowców. Osiągnięcia Plesiaka pokazują, że nawet z małej miejscowości można wejść do globalnej ekstraligi. Borysówka jest jednak nie tylko inwestycją czy potencjalnym czekiem na kilkadziesiąt tysięcy euro. To także ambasadorka dyscypliny, której większość z nas wciąż nie rozumie, a która – jak pokazują przykłady z Belgii – generuje milionowe obroty. Czy Plesiak zdecyduje się sprzedać swoją championkę? Na razie jedno jest pewne: historia Borysówki dopiero się zaczyna, a każda kolejna decyzja jej właściciela będzie uważnie śledzona przez hodowców z całego świata.

Uwaga na S6: zamontowano kolejny system odcinkowego pomiaru prędkości

Art, fot. GDDKiA - 5 Marca 2026 godz. 11:20
Kierowcy podróżujący drogą ekspresową S6 muszą liczyć się z dodatkową kontrolą prędkości. Po instalacji urządzeń między węzłami Kołobrzeg Wschód i Kołobrzeg Zachód, tym razem prace prowadzone są na odcinku pomiędzy węzłami Borkowice a Stare Bielice. Wczoraj zamontowano tam kolejny system odcinkowego pomiaru prędkości (OPP), który będzie rejestrował średnią prędkość pojazdów na wyznaczonym fragmencie drogi. Zainstalowane zostały urządzenia Unicam Velocity 4, które automatycznie rejestrują moment wjazdu i wyjazdu pojazdu z kontrolowanego odcinka – osobno dla każdego pasa ruchu. System wykorzystuje kamery wysokiej rozdzielczości działające także w nocy i zapisuje kluczowe dane, takie jak czas i miejsce pomiaru, długość odcinka oraz ewentualne przekroczenie dozwolonej prędkości. Odcinkowy pomiar prędkości: po co i jak działa? Odcinkowy pomiar prędkości (OPP) to rozwiązanie, które ma poprawiać bezpieczeństwo tam, gdzie nadmierna prędkość jest częstą przyczyną ryzykownych sytuacji na drodze. Jak działa system? kamery rejestrują tablice pojazdu przy wjeździe na kontrolowany odcinek, kolejny zestaw kamer robi to samo przy wyjeździe, system wylicza czas przejazdu, a następnie średnią prędkość, jeśli średnia prędkość przekroczy dopuszczalny limit może zostać zarejestrowane wykroczenie. To oznacza, że „zwolnienie tylko pod kamerą” nie daje efektu. Liczy się styl jazdy na całym kontrolowanym fragmencie. Element większego projektu w całej Polsce Montaż systemu na S6 jest częścią szerszego projektu, który obejmuje dostawę i instalację 43 stacjonarnych urządzeń rejestrujących średnią prędkość na wybranych odcinkach dróg w Polsce. Apel do kierowców Służby drogowe przypominają, że w rejonie prowadzonych prac i nowo uruchamianych systemów kontroli prędkości szczególnie ważne jest, by: zachować większy odstęp od pojazdów jadących przed nami, unikać gwałtownych manewrów, zwracać uwagę na zmienne ograniczenia prędkości i znaki ostrzegawcze. To jeden z tych przypadków, gdy spokojna, płynna jazda pozwala oszczędzić czas, nerwy i… uniknąć niepotrzebnych kosztów.  

Rondo Jerzego Olejniczaka w Koszalinie. Miasto honoruje „Napoleona” koszykówki przy hali ZOS

eWok, fot. Wojciech Kukliński - 5 Marca 2026 godz. 4:45
Koszalin upamiętnia jedną z najważniejszych postaci w historii lokalnego sportu. Rada Miejska w Koszalinie przyjęła jednogłośnie uchwałę o nadaniu nazwy „Rondo Jerzego Olejniczaka” rondu położonemu u zbiegu ulic Jedności i Bartosza Głowackiego, na terenie osiedla Śródmieście, w bezpośrednim sąsiedztwie hali i obiektów Zarządu Obiektów Sportowych (ZOS). To miejsce nie jest przypadkowe. W uzasadnieniu projektu podkreślono, że właśnie w tym rejonie „powstawała historia koszalińskiej koszykówki” pod kierunkiem Jerzego Olejniczaka, a sama propozycja wpisuje się w ideę upamiętniania osób szczególnie zasłużonych dla rozwoju sportu i wychowania kolejnych pokoleń.    Inicjatywa środowiska sportowego i decyzja radnych Projekt uchwały przygotowano na wniosek Rady Sportu, która działa  przy Prezydencie Miasta Koszalina, a jej inicjatorem był Jarosław Kuć, prezes Koszalińskiej Amatorskiej Ligi Koszykówki.    Kim był Jerzy Olejniczak? Mimo niskiego wzrostu (165 cm) pokochał koszykówkę, fascynując się grą pod koszem, i poświęcił jej życie, stając się mistrzem w rozwijaniu talentów. Jego dorobek opisano w uzasadnieniu uchwały:  "Urodził się w 1944 roku. Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Poznaniu, po czym w 1971 roku (w wieku 25 lat) rozpoczął pracę w I LO im. Stanisława Dubois w Koszalinie. Dyrektorem szkoły był wówczas Lech Żyła również koszykarz, wspólnie podjęli inicjatywę tworzenia koszykówki w Koszalinie. Jerzy Olejniczak rozpoczął pracę szkoleniową w MKS „Znicz” Koszalin. W kolejnych latach objął opieką szkoleniową zespół akademików na Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Koszalinie (obecnie Politechnika Koszalińska). Pod opieką trenerską Jerzego Olejniczaka uczelniany zespół wywalczył Akademickie Mistrzostwo Polski (AMP) oraz dwa tytuły wicemistrza. W 1983 roku koszaliński zespół AZS pod jego opieką wygrał AMP i rywalizację międzynarodowej. Reprezentacja Koszalina na Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży zdobyła w 1973 roku czwarte miejsce w Krakowie, a w 1974 roku trzecie w Łodzi. W kolejnym roku koszaliński SZS AZS został wicemistrzem Polski juniorów. Wymienione sukcesy, wskazują na geniusz szkoleniowy trenera Jerzego Olejniczaka, który zbudował koszalińską koszykówkę.  Wykształcił szczególnie uzdolnioną generację zawodników, z Leszkiem Dolińskim, Dariuszem Zeligiem i Ryszardem Razikiem na czele. W 1976 roku powstał zespół SZS AZS Koszalin, w wyniku połączenia klubu AZS WSI, „Bałtyk” i MKS „Znicz” Koszalin, który po raz pierwszy w historii, pod kierownictwem szkoleniowym Jerzego Olejniczaka awansował do II ligi (wówczas drugi poziom rozgrywek w Polsce). Szkolenie akademików Jerzy Olejniczak prowadził do 1984 roku. Następnie rozpoczął pracę trenerską w drużynie „Śląsk” Wrocław, która pod jego opieką trenerską zdobyły dwa brązowe medale mistrzostw Polski. W 1987 roku wrócił do Koszalina i został trenerem drużyny AZS, rozpoczynającej rozgrywki w I lidze państwowej (odpowiednik obecnej ekstraklasy).W sezonach 1992/1995 prowadził drugoligowy zespół „Kotwica” Kołobrzeg. Był trenerem rozpoznawalnym w kraju i za granicą, jego trenerski talent widoczny był w pracy z klubami w całej Polsce, w sezonie 1995/1996 prowadził drużyną „Dojlidy” Białystok, w 1996/1997 „Bobry” Bytom. W 1997 roku ponownie objął opieką szkoleniową zespół „Kotwicy” Kołobrzeg, dodatkowo jako konsultant przyczynił się do awansu drużyny „Czarni” Słupsk do rozgrywek ekstraklasy, wspierał wówczas pracę trenerską, byłego wychowanka Mirosława Lisztwana. Był trenerem wspierającym zarówno byłych wychowanków, jak i osób oczekujących jego pomocy. W sezonie 2002/2003 zespół AZS Koszalin, pod kierownictwem Jerzego Olejniczaka awansował do ekstraklasy. Pod opieką tego wybitnego trenera drużyna koszalińskich koszykarzy uzyskała największe sukcesy odnotowane w historii koszalińskiej koszykówki. Jerzy Olejniczak przygotowywał również drużyny koszykarskie do rywalizacji międzynarodowej, w tym w 1990 roku akademicką reprezentację Polski na Uniwersjadzie w Duisburgu, w 1992 roku drużyna juniorów, pod jego opieką zajęła 6. miejsce na mistrzostwach Europy, a reprezentacja młodzieżowa zakwalifikowała się do rozgrywek mistrzostw Europy w Atenach. W latach 80. współpracował z trenerem kadry narodowej Andrzejem Kucharzem. Za wieloletnią pracę i sukcesy sportowe otrzymał liczne nagrody i odznaczenia, m.in. Złoty Krzyż Zasługi, srebrną odznakę Zasłużonego Działacza Kultury Fizycznej, Honorową Odznakę PZKosz, Złota Odznakę Zarządu Głównego AZS, Medal im. Eugeniusza Piaseckiego, Medal za Zasługi w Sporcie Szkolnym, Medal Honorowy za Zasługi dla Miasta Koszalina, Medal Honorowy im. Janusza Kusocińskiego za Szczególne Zasługi w Rozwoju Sportu Akademickiego w Koszalinie.    Styl trenerski  Znany z “koszykarskiego nosa”, genialnych zagrywek (trudnych do rozpracowania), taktycznych sztuczek (np. fejk kontuzji asa) i pracy wychowawczej. Używał notesu zamiast tablic, budował charakter i dyscyplinę. Maciej Zieliński (prezes Śląska): “Profesjonalista, ojciec dla zawodników”. Sebastian Balcerzak: “Drugi ojciec, zaszczepił chęć wygrywania”. Andrzej Kuchar: “Chytrus w dobrym sensie, świetny w meczach”. Odznaczenia i dziedzictwo Otrzymał Złoty Krzyż Zasługi, srebrną odznakę Zasłużonego Działacza Kultury Fizycznej, Honorową Odznakę PZKosz, Złotą Odznakę AZS, Medal im. Eugeniusza Piaseckiego, Medal za Zasługi w Sporcie Szkolnym, Medal Honorowy za Zasługi dla Koszalina. Kibice czcili go owacjami; zmarł po chorobie, pozostawiając pustkę w polskim baskecie   Uroczyste otwarcie 11 marca Uroczyste otwarcie ronda ma odbyć się 11 marca, w dniu meczu eliminacji mistrzostw Europy kobiecych reprezentacji Polska – Słowacja, co ma dodatkowo podkreślić sportowy charakter wydarzenia i rangę patrona. Koszalin robi więc to, czego przez lata domagało się wielu kibiców: oddaje Jerzemu Olejniczakowi widoczne, miejskie miejsce pamięci tuż obok hali, z którą historia koszykówki w mieście kojarzy się najmocniej.    

„Profesor” już przed Politechniką Koszalińską. Uroczyste odsłonięcie rzeźby Julka Jamneńskiego

Ala, fot. FB/Politechnika Koszalińska/Michał Gabryszewski, Wojciech Szpak - 5 Marca 2026 godz. 13:28
Tłum gości przyjął zaproszenie rektor dr hab. Danuty Zawadzkiej, prof. PK i w czwartek 5 marca wziął udział w uroczystym odsłonięciu rzeźby Julka Jamneńskiego „Profesora”. Figura z inicjatywy koszalińskiej Fundacji „Pokoloruj Świat” stanęła przed głównym wejściem do kampusu Politechniki Koszalińskiej przy ul. Śniadeckich, stając się kolejnym symbolem rozwijanego w mieście projektu „Julków”. Odsłonięcie „Profesora” odbyło się w wyjątkowym momencie. Uroczystość poprzedziła zorganizowana na uczelni Gala Zachodniopomorskiego Rankingu Liceów i Techników Perspektywy 2025, co nadało wydarzeniu jeszcze bardziej edukacyjny i prestiżowy charakter. „Profesor”, jako postać kojarząca się z nauką i uczelnią – idealnie wpisał się w atmosferę dnia poświęconego wyróżnieniom dla szkół i młodzieży. Kolejny „Julek” w miejskiej kolekcji „Profesor” jest drugą odsłoniętą figurą w ramach projektu. Pierwsza z planowanych kilku lub kilkunastu rzeźb pojawiła się w ubiegłym roku na dziedzińcu Archiwum Państwowego w Koszalinie. Tamtejsza instytucja może poszczycić się swoim Julkiem „Archiwistą”, który od początku budzi duże zainteresowanie mieszkańców i gości. Gospodarze ceremonii i zaproszeni goście Gospodarzami ceremonii na zewnętrznym dziedzińcu uczelni byli: Danuta Zawadzka, rektor Politechniki Koszalińskiej, Teresa Żurowska, prezes Fundacji „Pokoloruj Świat” w Koszalinie, Małgorzata Chodkowska, wiceprezes Fundacji, Katarzyna Królczyk, dyrektor Archiwum Państwowego w Koszalinie i Romuald Wiśniewski, artysta rzeźbiarz, twórca Julków. Do tego grona rektor Danuta Zawadzka zaprosiła również Bartosza Brożyńskiego, wicewojewodę zachodniopomorskiego. Szczególną rolę podczas uroczystości odegrała Katarzyna Królczyk, która w imieniu Archiwum Państwowego przygotowała i zaprezentowała „Księgę Julka Jamneńskiego”, symboliczny element dokumentujący rozwój projektu i kolejne odsłony rzeźbiarskiej inicjatywy. Podziękowania, wstęga i pamiątkowe zdjęcia Przed symbolicznym przecięciem wstęgi i odsłonięciem „Profesora” głos zabrały wszystkie wymienione osoby. Podczas wydarzenia wręczono również pisemne podziękowania za realizację projektu i zaangażowanie w przedsięwzięcie. Odebrali je Teresa Żurowska, Małgorzata Chodkowska, Katarzyna Królczyk oraz Romuald Wiśniewski. W uroczystości uczestniczyły także dzieci z Przedszkola nr 9 „Bursztynek” w Koszalinie, które otrzymały w prezencie książki o Julkach.  „Profesor” jako nowa wizytówka kampusu Rzeźba „Profesora” to nie tylko kolejna atrakcja, ale też symbol łączący lokalną legendę z codziennym życiem miasta. Od dziś kampus Politechniki Koszalińskiej zyskuje nowy charakterystyczny punkt, a rozwijana „kolekcja Julków” konsekwentnie buduje szlak, który ma zachęcać do spacerów, odkrywania Koszalina i poznawania miejskich historii.  

Remont mostu na ul. Zwycięstwa i przebudowa odcinka do ul. Grodzkiej trzymają tempo inwestycji. Co dalej z modernizacją ulic w mieście?

Art, fot. i film Art - 4 Marca 2026 godz. 3:50
Przebudowa ul. Zwycięstwa w Koszalinie wchodzi w kluczowy etap w centrum: na odcinku od ronda Pileckiego do ul. Grodzkiej, gdzie prace zostały rozszerzone m.in. o remont mostu w rejonie koszalińskiego Centrum Kultury 105. To właśnie ten fragment, wraz z robotami mostowymi, w dużej mierze decyduje o harmonogramie i uciążliwościach w ruchu w centrum miasta. Odcinek do Grodzkiej i most: „wąskie gardło” przebudowy Władze miasta podkreślają, że roboty przy ul. Zwycięstwa są mocno zaawansowane, a jednym z elementów, który spowalniał prace w okresie zimowym, były kwestie techniczne i warunki terenowe związane z progodą. Z perspektywy mieszkańców to odcinek o największym znaczeniu: centrum – Grodzka – dojazdy do śródmieścia i codzienny ruch tranzytowy. Miasto zakłada, że po zakończeniu zasadniczych prac i nasadzeń (wkrótce się rozpoczną), możliwe będzie stopniowe przywracanie przejezdności na modernizowanych fragmentach. Cała inwestycja ma dłuższy horyzont realizacyjny. Modernizacja ul. Zwycięstwa przyniosła też nieoczekiwane odkrycie: pod jezdnią natrafiono na zasypany most nad Dzierżęcinką z II połowy XIX wieku. Według informacji służb konserwatorskich obiekt ma zostać zinwentaryzowany i opisany, a następnie – po zabezpieczeniu – ponownie zasypany. Choć samo odkrycie nie zatrzymało całej inwestycji, pokazuje, jak wiele „niespodzianek” potrafią kryć prace w śródmieściu i jak łatwo o dodatkowe procedury w trakcie robót.   Św. Wojciecha „dźwiga” objazdy  Równolegle rośnie frustracja mieszkańców i kierowców korzystających z ul. św. Wojciecha. Ta droga ważna m.in. jako połączenie między okolicami ul. Zwycięstwa, Centrową i Jabłoniową oraz dalej w stronę ul. Zielonej jest dziś jedną z tras, które przejmują ruch w czasie prac na głównej arterii. Problem polega na tym, że ul. św. Wojciecha była w złym stanie jeszcze przed rozpoczęciem przebudowy Zwycięstwa, a zwiększony ruch oznacza szybszą jej degradację: koleiny, ubytki, pęknięcia i doraźne łatanie, które nie rozwiązuje sprawy na dłużej. Czy będzie modernizacja ul. św. Wojciecha? Miasto: tak, projekt jest, barierą pieniądze i kolejność robót Plany modernizacji ul. św. Wojciecha istnieją i są zaawansowane formalnie: przygotowano projekt, trwają prace kosztorysowe, a w 2026 roku planowane jest domknięcie procedur administracyjnych (w tym ZRID). Szacunkowy koszt inwestycji wskazywany w rozmowach to około 15 mln zł. Jednocześnie miasto jasno stawia warunek: nie można wejść z dużym remontem św. Wojciecha, dopóki nie zostaną zakończone kluczowe etapy na ul. Zwycięstwa. Powód jest prosty, to ryzyko komunikacyjnego paraliżu tej części miasta. Rokosowo musi mieć zapewnione przejazdy, a św. Wojciecha pełni teraz rolę drogi „ratunkowej”.   Co z ul. Mariańską, Młyńską i Słoneczną? Wśród tematów, które szczególnie interesują mieszkańców, są ul. Mariańska (rozkopana po pracach gazowych), ul. Młyńska (mocno zniszczona przez wzmożony ruch) oraz ul. Słoneczna (na liście rezerwowej do dofinansowania). Ul. Mariańska: po pracach gazowych będzie remontowana. Zyska nie tylko nakładkę nawierzchni ulicy, ale i nowe chodniki. Nakładka asfaltowa była już zaplanowana i objęta umową, jednak prace zostały wstrzymane, bo wcześniej muszą zostać wykonane roboty gazowe. Najważniejsza informacja dla mieszkańców brzmi: po zakończeniu prac gazowych miasto wejdzie bezpośrednio ze swoimi robotami i to w zakresie szerszym niż pierwotnie planowano. Oprócz samej nakładki zostanie wykonana także modernizacja chodników.    Ul. Młyńska: 7,2 mln zł na przebudowę, połowa z RFRD. Zakończenie do marca 2027 Kolejny ważny punkt na mapie drogowych potrzeb miasta to ul. Młyńska.Jest ona w „dramatycznej” sytuacji: dziury w jezdni i na chodnikach, potężne natężenie ruchu i problemy z parkowaniem. Miasto potwierdza, że ulica ma zostać przebudowana dzięki wsparciu z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg (RFRD) na 2026 rok. Zakres obejmie odcinek od ronda przy stacji paliw aż do skrzyżowania z ul. Monte Cassino. Przebudowana ma być jezdnia oraz chodniki. Przetargi powinny wkrótce zostać ogłoszone, bo czasu na roboty nie ma dużo. Wszystko musi być gotowe do marca przyszłego roku, a inwestycja ma poprawić zarówno nawierzchnię, jak i bezpieczeństwo pieszych. Koszt zadania to 7,2 mln zł, z czego 3,6 mln zł ma stanowić dofinansowanie (ok. 50%). Termin zakończenia wskazywany w informacjach o inwestycji to marzec 2027 roku. Ul. Słoneczna: na liście rezerwowej – możliwe 1,5 mln zł wsparcia W kontekście RFRD pojawia się też temat ul. Słonecznej. Ta inwestycja znajduje się obecnie na liście rezerwowej, co oznacza, że może uzyskać wsparcie, jeśli zwolnią się środki (np. gdy inne projekty nie ruszą lub okażą się tańsze). W przestrzeni publicznej pada kwota ok. 1,5 mln zł dofinansowania, czyli 50% wartości zadania szacowanej na ok. 3 mln zł.   Co teraz? Doraźne naprawy i „utrzymanie przejezdności” Do czasu, aż Zwycięstwa wraz z robotami mostowymi zostanie doprowadzona do etapu umożliwiającego bezpieczne przeniesienie ruchu, miasto zapowiada, że będzie prowadzić działania doraźne: łatanie ubytków i takie przygotowywanie przejazdów, by były jak najmniej uciążliwe. Dla mieszkańców kluczowe jest jedno: ul. św. Wojciecha nie może zostać „na końcu kolejki” po zakończeniu prac na Zwycięstwa. Bo nawet po oddaniu głównej arterii, szkody wynikające z objazdów zostaną. Stąd oczekiwanie, by po domknięciu najważniejszych etapów na Zwycięstwa miasto możliwie szybko przeszło od doraźnych napraw do pełnej modernizacji św. Wojciecha. 

65 lat Oddziału Głównej Biblioteki Lekarskiej w Koszalinie. Od szpitalnego pokoju do Cognitarium

Ala za Główna Biblioteka Lekarska w Warszawie ODDZIAŁ W KOSZALINIE - 4 Marca 2026 godz. 4:07
Oddział Głównej Biblioteki Lekarskiej w Koszalinie obchodzi w tym roku 65-lecie działalności. To jubileusz placówki, która od dekad wspiera środowisko medyczne regionu, najpierw jako niewielka biblioteka działająca w szpitalnym pomieszczeniu, dziś jako wyspecjalizowany ośrodek informacji naukowej funkcjonujący w kampusie Politechniki Koszalińskiej, a w najbliższej przyszłości przygotowujący się do przeprowadzki do budowanego Centrum Wiedzy Cognitarium. Początek w 1960 roku i oficjalne otwarcie w 1961 Koszaliński Oddział Głównej Biblioteki Lekarskiej rozpoczął działalność w 1960 roku, a jego oficjalne otwarcie nastąpiło 6 marca 1961 r. Pierwsza siedziba mieściła się w niewielkim pomieszczeniu szpitala wojewódzkiego. Start był skromny, ale znaczący: początkowy księgozbiór liczył 396 książek oraz 273 czasopisma medyczne, tworząc fundament pod rozwój specjalistycznej biblioteki medycznej w regionie. Ludzie, którzy budowali bibliotekę Pierwszym kierownikiem Oddziału był dr Leon Konieczny, ceniony koszaliński chirurg, który odegrał kluczową rolę w powstaniu biblioteki. Przez wiele lat placówką kierowali lekarze i lekarki. Przełom nastąpił w 1984 roku, kiedy funkcję kierowniczki objęła zawodowa bibliotekarka Alicja Woźniakowska. Kierowała Oddziałem aż do 2017 roku, stabilizując jego pracę i rozwijając działalność w warunkach zmieniających się potrzeb i realiów systemu ochrony zdrowia. Obecnie kierowniczką Oddziału GBL w Koszalinie jest Magdalena Młynarczyk-Wezgraj (na zdjęciu głównym).    Zmiany siedzib i nowy etap na kampusie Przez ponad pół wieku biblioteka funkcjonowała na terenie szpitala, kilkakrotnie zmieniając lokalizację w jego obrębie. Obecnie Oddział działa w kampusie Politechniki Koszalińskiej przy ul. Racławickiej. Kolejnym krokiem ma być przeprowadzka do powstającego Centrum Wiedzy Cognitarium, jednego z najważniejszych projektów edukacyjnych i kulturalnych w regionie. Jak podkreślają przedstawiciele biblioteki, miejsce dla Oddziału zostało przewidziane już na etapie planowania inwestycji, co pozwala myśleć o przyszłości w kategoriach rozwoju, a nie tylko bieżącego funkcjonowania. Księgozbiór rośnie  Z czasem skromne zbiory przekształciły się w rozbudowaną kolekcję. Dziś księgozbiór obejmuje blisko 9 tysięcy książek oraz około 1000 naukowych i fachowych czasopism medycznych. Biblioteka na bieżąco rozbudowuje zbiory o publikacje z zakresu medycyny i nauk pokrewnych, a aktualnie prenumeruje ponad 20 tytułów czasopism specjalistycznych. Nie tylko wypożyczalnia: wsparcie nauki i medycyny Oddział GBL w Koszalinie od dawna pełni rolę znacznie szerszą niż tradycyjna wypożyczalnia. Placówka wspiera studentów, studentki oraz kadrę naukową, przygotowując tematyczne zestawienia literatury, zapewniając dostęp do specjalistycznych baz danych, e-książek (m.in. IBUK Libra) oraz pośrednicząc w wypożyczeniach międzybibliotecznych. Biblioteka realizuje również zadania związane z potwierdzaniem udziału lekarek i lekarzy w publikacjach naukowych, zarówno w procesie kwalifikacyjnym do specjalizacji (w trybie rezydenckim i pozarezydenckim), jak i w procedurach związanych z kierowaniem na staż podyplomowy. Dzięki temu pozostaje ważnym zapleczem organizacyjnym i merytorycznym dla środowiska medycznego.   Kultura i społeczność: spotkania, warsztaty, wystawy Przez lata Oddział stał się także miejscem spotkań i wydarzeń kulturalnych. W jego przestrzeni odbywały się Żywe Biblioteki, warsztaty, spotkania autorskie, wydarzenia muzyczne oraz wystawy. Gośćmi biblioteki byli m.in. Wojciech Szot (spotkanie wokół książki „Panna doktór Sadowska”), Jagna Kaczanowska („Rak i dziewczyna”) oraz Piotr Jacoń („Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko”). Organizowano również spotkania z historyczką Iwoną Sławińską, spacery historyczne po Koszalinie, a także wernisaże malarstwa, m.in. Wiesławy Kurowskiej. Zaangażowanie społeczne i działania prozdrowotne Oddział aktywnie włącza się w inicjatywy społeczne i prozdrowotne. Biblioteka uczestniczyła w trzech edycjach Marszu Różowej Wstążki w Koszalinie, oferując w ramach „Różowego Miasteczka” medyczny księgozbiór i wspierając działania profilaktyczne dotyczące zdrowia kobiet. 65 lat i kolejne plany Koszaliński Oddział Głównej Biblioteki Lekarskiej jest jednym z 17 oddziałów w Polsce. Od 65 lat pozostaje ważnym ogniwem wsparcia dla lokalnego środowiska medycznego, łącząc tradycję z nowoczesnością, pracę naukową z otwartością na potrzeby społeczności miasta i regionu. W najbliższym czasie biblioteka zapowiada cykl spotkań autorskich i wernisaży, podtrzymując kierunek, w którym wiedza medyczna i kultura spotykają się w jednym miejscu – dostępnym, życzliwym i nastawionym na dialog.  

Marzec 2026 pod znakiem nieba: Krwawy Księżyc, spotkanie Wenus z Saturnem i równonoc wiosenna

Ala, film: Art - 3 Marca 2026 godz. 9:18
Marzec potrafi zaskoczyć pogodą, ale w 2026 roku zaskoczy też… niebem. W kalendarzu obserwatora są trzy mocne akcenty: całkowite zaćmienie Księżyca (tzw. Krwawy Księżyc) 3 marca, koniunkcja Wenus i Saturna 8 marca oraz równonoc wiosenna 20 marca, która symbolicznie otwiera nowy sezon. Nasz reporter dzisiejszego poranka nagrał taki Księżyc... Najważniejsze momenty obserwacji nieba 3 marca – Całkowite zaćmienie Księżyca (Krwawy Księżyc) 8 marca – Koniunkcja Wenus i Saturna 20 marca – Równonoc wiosenna (moment astronomiczny) 3 marca: Całkowite zaćmienie Księżyca i „Krwawy Księżyc” Zaćmienie Księżyca może wystąpić tylko podczas pełni. Wtedy Ziemia ustawia się między Słońcem a Księżycem i jej cień pada na tarczę naszego satelity. Przy zaćmieniu całkowitym Księżyc wchodzi w najciemniejszą część cienia (umbra) i potrafi przybrać miedziano-czerwony kolor. To efekt tego, że ziemska atmosfera rozprasza i „filtruje” światło słoneczne, które dociera do Księżyca już po przejściu przez powietrzną otoczkę planety. Ważne dla Polski: to zaćmienie nie będzie widowiskowe z naszego kraju. W wielu miejscach w Europie Księżyc znajduje się wtedy pod horyzontem (dla Warszawy wydarzenie wypada w czasie, gdy Księżyc jest niewidoczny). Za to zjawisko zobaczą m.in. obserwatorzy w Australii i wschodniej Azji wieczorem, a także w większości Ameryki Północnej i części Ameryki Południowej nad ranem. Jak „uczestniczyć” mimo wszystko? Jeśli chcesz poczuć klimat Krwawego Księżyca, warto śledzić relacje i transmisje obserwatoriów lub portali astronomicznych. Takie zjawiska zwykle są pokazywane na żywo z regionów najlepszej widoczności. (Do oglądania nie potrzeba żadnego specjalnego sprzętu, ale lornetka zawsze dodaje uroku detalom). 8 marca: Wenus i Saturn w efektownej koniunkcji Drugi hit marca jest „nasz”, bo dotyczy wieczornego nieba. 8 marca Wenus i Saturn zbliżą się do siebie pozornie na około 1 stopień, to mniej więcej szerokość jednego palca trzymanego na wyciągnięcie ręki. Koniunkcja oznacza tylko, że obiekty wyglądają na bliskie na niebie (w przestrzeni dzielą je ogromne odległości). Dla obserwatora liczy się jednak efekt: jasna Wenus i znacznie subtelniejszy Saturn obok siebie tworzą bardzo fotogeniczną parę. Jak obserwować: Spójrz nisko nad zachodnim horyzontem tuż po zachodzie Słońca. Im lepszy widok na zachód (bez bloków i drzew), tym większa szansa, że złapiesz Saturna zanim „zatonie” w poświacie. 20 marca: Równonoc wiosenna: idealna równowaga dnia i nocy Równonoc wiosenna (na półkuli północnej) wypada, gdy Słońce przechodzi nad równikiem niebieskim, a dzień i noc są niemal równe. NASA przypomina, że to moment przejścia do nowego sezonu, a z astronomicznego punktu widzenia liczy się właśnie to „przecięcie” równika przez Słońce. W 2026 roku moment równonocy przypada 20 marca o 14:46 UTC (czyli 15:46 czasu polskiego – CET). Bonus: fazy Księżyca w marcu 2026 Jeśli planujesz obserwacje (albo zdjęcia nocnego nieba), warto pamiętać o fazach: Pełnia – 3 marca Ostatnia kwadra – 11 marca Nów – 18 marca Pierwsza kwadra – 25 marca  

Koszalin tonie w piachu. Stan miejskich chodników woła o reakcję

Art, fot. Dominik Wasilewski - 3 Marca 2026 godz. 3:15
Koszalin po zimie wygląda, jakby nikt nie zdjął z niego „brudnej kołdry”, którą przez miesiące narzucało odladzanie i piaskowanie. Choć temperatura rośnie, a zima odpuszcza, na chodnikach i przy krawężnikach wciąż zalegają tony piachu, drobnego żwiru oraz ciemnego osadu. Mieszkańcy mówią wprost: miasto tonie w piachu, a codzienne poruszanie się po wielu ciągach rowerowo-pieszych stało się uciążliwe, a miejscami nawet niebezpieczne. Najbardziej widoczny problem to zasypane chodniki. Warstwy piasku i drobnego kruszywa zalegają na trasach, po których codziennie chodzą i jeżdżą na jednośladach mieszkańcy. Taki stan utrudnia przemieszczanie się pieszym, osobom starszym, rodzicom z wózkami oraz osobom z niepełnosprawnościami. W cieplejsze, suche dni zalegający piach zamienia się w kurz, który unosi się przy każdym podmuchu wiatru i ruchu samochodów, pogarszając komfort życia w mieście. Drugą kwestią są zatory przy krawężnikach. Wzdłuż jezdni oraz na styku ulic i chodników zalegają grube pasy zabrudzeń. To mieszanka piasku, soli, błota i śmieci. To nie tylko problem estetyczny: taki osad łatwo rozjeżdżają auta, a później roznoszą go woda i wiatr. W efekcie brud „wędruje” z ulic na przejścia, przystanki i okolice wejść do budynków. Sytuację, którą wszyscy znamy opisał nasz Czytelnik, Patryk:  Do aktualnego stanu dróg i chodników odniósł się Tomasz Bernacki, zastępca prezydenta Koszalina. Wskazywał na skutki długiej i mroźnej zimy dla miejskiej infrastruktury. Podkreślał, że przez około pięćdziesiąt dni utrzymywały się ujemne temperatury, a zmarzlina sięgała nawet 70 cm. Obecnie miasto pracuje w trybie intensywnym. Działają cztery grupy remontowe, które od 3 lutego realizują prace nie tylko w dni robocze ale  również w soboty. Na remonty cząstkowe dróg bitumicznych przeznaczono około 3 mln zł, z deklaracją zwiększenia środków w razie potrzeby. Kluczowe dla mieszkańców jest jednak codzienna czystość. Wiceprezydent zapewniał, że miasto jest przygotowane do intensywnego sprzątania po zimie, a harmonogram prac został rozszerzony na dwie zmiany. Służby komunalne mają pracować od wczesnego rana do wieczora, a nawet z przesunięciem w stronę późnych godzin nocnych tak, by łatwiej sprzątać przy mniejszym ruchu. Trzeba jednak pamiętać, że w tym sezonie zużyto rekordowe ilości soli i piasku. Tej zimy służby praktycznie zużyły dwa razy więcej soli i piasków.  W tonach to jest ponad ponad 6000 megaton. Problem polega na tym, że mieszkańcy oczekują efektów „tu i teraz”. Deklaracje o harmonogramach nie zmieniają faktu, że wiele chodników wciąż wygląda jak po zimowej bitwie. Piesi nie analizują wykresów zużycia piasku. Widzą piach pod butami i czują kurz w powietrzu. Dlatego temat wraca z dużą siłą: jeśli sprzątanie ma być intensywne, powinno być też szybko zauważalne, szczególnie w miejscach najbardziej uczęszczanych.  Koszalin potrzebuje szybkiego przywrócenia porządku po zimie. Jeśli miasto rzeczywiście weszło w tryb intensywnego sprzątania, to najbliższe tygodnie pokażą, czy deklaracje przełożą się na realną zmianę w przestrzeni publicznej. Dla wielu mieszkańców sprawa jest prosta: chodnik ma być czysty, bezpieczny i przejezdny. I to niezależnie od tego, jak długa była zima.