Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
15 Września 2020 godz. 5:33
Ala za Acteeum Group
 

Koszalin Power Center – regionalne centrum handlowe wkracza w etap realizacji

Koszalińskie Power Center będzie nowoczesnym i funkcjonalnym obiektem handlowym, spełniającym oczekiwania zarówno zakupowe jak i lifestylowe klientów. Zaoferuje pełną gamę sklepów i lokali usługowych różnorodnych marek a także największy w regionie hipermarket budowlany Leroy Merlin oraz pełnowymiarowy i jedyny w regionie salon meblowy sieci Agata Meble. Acteeum Group, developer i inwestor obiektów handlowych na terenie całej Polski, po wiosennym otwarciu z sukcesem Galerii Chełm i wraz z rozpoczynającą się budową Galerii Andrychów, nie rezygnuje z realizacji projektów retailowych. Kolejny projekt Acteeum – tym razem w formule regionalnego parku handlowego w Koszalinie – wkracza w etap realizacji i skutecznie przyciąga znane marki. Koszalin Power Center, na łącznej powierzchni 38 tys. m² GLA zaoferuje supermarket o powierzchni ok. 2 tys. m² oraz 30 lokali handlowych w ramach Retail Parku, market budowlany Leroy Merlin o powierzchni 12 tys. m², salon meblowy Agata Meble o powierzchni 10 tys. m² a także ofertę gastronomiczną, włącznie z restauracją typu drive-thru. Obiekt zapewni klientom ok. 1 100 miejsc parkingowych. Działka, na której powstanie koszalińskie Power Center zlokalizowana jest obok przecięcia ulicy Władysława IV z budowaną właśnie trasą S6 (Szczecin-Gdańsk), w miejscu, które niebawem stanie się głównym węzłem komunikacyjnym Koszalina i regionu. Swym zasięgiem Power Center obejmie ponad 269 tys. mieszkańców regionu oraz ruch tranzytowy odbywający się trasą S6. Otwarcie obiektu zaplanowano na początek 2022 roku. Koszalin Power Center będzie największym i najnowocześniejszym tego typu kompleksem handlowym w regionie. Swoją formułą architektoniczną, doborem znanych i lubianych marek oraz doskonałemu skomunikowaniu koszaliński projekt Acteeum, realizowany we współpracy z Leroy Merlin oraz Agata Meble oraz firmą SGI zapewnia sobie wyjątkową rolę na mapie handlowej Koszalina oraz całego regionu. Wyjątkowe atuty projektu doceniają już teraz najemcy, którzy dołączając do niego wpisują obiekt do swoich strategii sprzedażowych na przyszłe lata. Koszaliński power center docenia także lokalna społeczność, która zyska nowoczesny a zarazem łatwo dostępny obiekt na miarę oczekiwań zakupowych oraz lifestylowych. Prace przy koszalińskim projekcie postępują niezwykle dynamicznie i dzięki pozyskanej decyzji środowiskowej zbliżają się do fazy realizacji. – Jesteśmy niezwykle zadowoleni z dynamicznych postępów prac przy projekcie w Koszalinie. Realizujemy tu obiekt, który swym zasięgiem oraz formułą Power Center stanowić będzie bardzo ważną inwestycję zarówno z perspektywy Koszalina jak i całego regionu. Jesteśmy też przekonani, że okaże się ona dużym sukcesem i zapewni wiele korzyści wszystkim jego uczestnikom – najemcom, klientom, lokalnej społeczności oraz inwestorom​ – mówi Tomasz Szewczyk, Managing Partner w Acteeum Central Europe. Koszalińskie Power Center będzie nowoczesnym i funkcjonalnym obiektem handlowym, spełniającym oczekiwania zarówno zakupowe jak i lifestylowe klientów. Zaoferuje pełną  gamę sklepów i lokali usługowych różnorodnych marek a także największy w regionie hipermarket budowlany Leroy Merlin oraz pełnowymiarowy i jedyny w regionie salon meblowy sieci Agata Meble.  Dodatkowo, dla wygody klientów obiekt obejmie rozległe, dogodne przestrzenie parkingowe, zapewniając przy tym płynne skomunikowanie zarówno w ramach Koszalina jak i regionu. Centrum powstanie bezpośrednio przy węźle drogowym drogi ekspresowej S6, łączącej Szczecin z Trójmiastem oraz ulicy Władysława IV – głównej drogi wylotowej nad morze. Obydwie drogi nie tylko stanowią główne krajowe trasy przelotowe, ale również wpisują się w infrastrukturę miejską jako popularne wśród mieszkańców arterie komunikacyjne. – Cieszymy się, że mimo trudnego okresu jaki przeżywa rynek detaliczny, nasze koszalińskie Power Center zyskuje tak duże zainteresowanie najemców. Obecność w koszalińskim projekcie tak znanych marek jak Leroy Merlin, Agata Meble, Lidl oraz uznanych najemców z branży odzieżowej, obuwniczej, sportowej oraz lokali usługowych sprawia, że oferta zakupowa naszego retail parku będzie naprawdę wyjątkowo atrakcyjna. – wyjaśnia Tomasz Jopkiewicz, Leasing Director w Acteeum Central Europe. Formuła Power Center koszalińskiego obiektu idealnie wpisuje się zarówno w funkcjonalne oczekiwania klientów, ale także okazuje się najlepiej wychodzić naprzeciw wymogom komfortu i bezpieczeństwa swoich gości. Otwarta przestrzeń kompleksu, wokół której w dogodny sposób ulokowane będą lokale najemców oraz duże sklepy wielkopowierzchniowe a także przestronny, łatwo dostępny parking sprawiają, że koszaliński projekt Acteeum będzie bezprecedensowym przykładem obiektu handlowego XXI wieku. Otwarcie koszalińskiego projektu zaplanowano na początek 2022 roku.  
22 Września 2020 godz. 14:53
Ala za Cezary Sołowij, rzecznik prasowy Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie
 

Nowy tomograf w koszalińskim szpitalu

W Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie uruchomiono nowoczesny tomograf komputerowy. Wartość aparatu to blisko 4 mln złotych. - Wyczekiwaliśmy na montaż nowego aparatu mając na uwadze dobro pacjentów. Pozwoli to kilkakrotnie przyspieszyć badania, zwiększyć ich zakres i szczegółowość - podkreśla zalety nowego urządzenia doktor Marcin Dojutrek, kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. Na poprzednim tomografie (16-rzędowym, zakupionym w 2006 roku – dop. red) z powodu przestarzałej technologii nie można było robić wszystkich typów badań i były one, niestety, gorszej jakości niż te wykonywane obecnie na nowym 64-rzędowym i 128-warstwowym, który służy do badań wszelkiego typu: od głowy po palce stóp kończąc.  -  Więcej informacji uzyskanych w czasie badania, szybsze ich przetworzenie – to niewątpliwe zalety nowego urządzenia. Jest wyposażony w oprogramowanie, które samoczynnie rozpoznaje np. świeże udary niedokrwienne, może mierzyć objętości krwiaków  śródmózgowych, różnorodnych zmian rozrostowych w narządach, co w kolejnych badaniach ułatwi ocenę ewolucji schorzenia. W odróżnieniu od poprzedniego tomografu obecnie można robić skomplikowane badania jamy brzusznej, klatki piersiowej, szyi, w tym badania naczyniowe. Oprócz dedykowania go do badań covidowych i SOR-wych, będzie wykorzystywany w badaniach onkologicznych, ortopedycznych m.in. u pacjentów z protezami ze stopu metali, dzięki zaawansowana technologia wykorzystanej w urządzeniu – wylicza możliwości nowego tomografu doktor Dojutrek.   Wiele rzędów rekonstrukcji tkanki i szybki obrotów przekłada się na prędkość badania i jego szczegółowość, np. badanie głowy na poprzednim aparacie trwało około 40-60 sekund, a na nowo zainstalowanym ograniczy się do 10 sekund.  Oznacza to zdecydowanie zwiększenie możliwości diagnozowania.  Z możliwości nowoczesnej diagnostyki w koszalińskim szpitalu może skorzystać każdy pacjent z terenu Polski. Niezbędne jest tylko skierowaniem z placówki, która ma podpisany kontrakt z NFZ. W pierwszej kolejności badani są oczywiście pacjenci z oddziałów szpitalnych i ze skierowaniami z przychodni przyszpitalnych. Szpital nie świadczy usług komercyjnych, ale wszystkie skierowania na badanie tomograficzne są przez NFZ refundowane, dlatego zarejestrować się w Zakładzie Diagnostyki Obrazowej koszalińskiego szpitala może praktycznie każdy pacjent.  Nowy tomograf ma 5-letnią gwarancję i troska jego sprawne funkcjonowanie leży po stronie dostawcy. A warto wiedzieć, że lampa do takiego aparatu ma określony czas działania, a jej wymiana kosztuje kilkaset tysięcy złotych.   Warto wiedzieć Tomografia komputerowa wykorzystuje promieniowanie jonizując i jest wykonywane wyłącznie na zlecenie lekarza, bo takie promieniowanie może był szkodliwe. Rezonans magnetyczny wykorzystuje pole magnetyczne, które jest bezpieczniejsze i dlatego w tym przypadku nie jest niezbędne skierowanie. Tomografia komputerowa to o wiele krótszy czas badania, np. badanie głowy trwa 10 sekund, a w rezonansie 20 minut.     W marcu tego roku zapadły decyzje, aby zwiększyć wydatki na zakupy sprzętu medycznego na zwalczanie epidemii związanej z covid 19, w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2014- 2020 oraz ze środków budżetu Województwa Zachodniopomorskiego. Stosowne dokumenty podpisano w kwietniu. Łącznie na ten cel przeznaczono 7 171 tys. zł. W ramach tych środków między innymi zakupiono nowoczesny tomograf Komputerowy z doposażeniem  typ Revolution EVO.  Cena urządzenia 3 995 tys. zł, a koszt adaptacji pomieszczeń pod nowe urządzenie to prawie 270  tys. zł. 
11 Września 2020 godz. 7:29
Ala, fot. Piotr Walendziak
 

Koszalin: Nowe parkomaty, ceny i... problemy

Od 1 września koszalinianie pozostawiający swoje auta w strefie płatnego parkowania znów muszą płacić. Nie dość, że znacznie więcej, to na dodatek mają kłopoty z wydrukowaniem biletu. Nowe parkomaty to efekt zmiany administratora Strefy Płatnego Parkowania. W wyniku przetargu zostało nim konsorcjum firm Projekt Parking Sp. z o.o. i Mobile Traffic Data Sp. z o.o. z Poznania. Ich oferta wynosiła niewiele ponad 4,5 mln zł., a zadanie organizacji, administrowania i serwisu Strefy Płatnego Parkowania realizować będzie przez cztery lata. Sęk w tym, że koszalinianie byli przyzwyczajeni do prostego, łatwego korzystania z parkometrów. Teraz trzeba nie tylko wpisać numer rejestracyjny pojazdu to na dodatek każdą kolejną funkcję zatwierdzić "zielonym guziczkiem". Te czynności znacznie skomplikowały korzystanie z tych urządzeń oraz wydłużyły czas potrzebny na wydrukowanie biletu postojowego.  Czy wpisywanie numeru rejestracyjnego pojazdu jest potrzebne? Tak. W stolicy wprowadzono ten obowiązek ze względu na to, że zdarzało się parkowanie na ten sam bilet różnych aut. Po przyłapaniu na braku dowodu opłaty za szybą kierowcy bronili w postępowaniu reklamacyjnym, przedstawiając cudzy bilet. Można było np. powiedzieć, że bilet był wykupiony, tylko przez podmuch wiatru przy zamykaniu drzwi samochodu spadł w niewidoczne miejsce. W sprawie konieczności wpisywania numerów rejestracyjnych aut w parkometrach odbył się cały przewód sądowy. Mieszkaniec Warszawy uznał bowiem, że "nakaz ten narusza przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, a także ustawy o drogach publicznych. Te regulacje nie dają bowiem podstaw do żądania ujawniania takich danych w postaci numeru rejestracyjnego parkującego pojazdu ani uprawnienia czy obowiązku ich przetwarzania. Skarżący przekonywał, że przyjęte w stolicy rozwiązanie dotyczące parkometrów łamie również konstytucyjne prawo do prywatności". NSA w prawomocnym wyroku wydanym w ubr. roku uznał, że "numer rejestracyjny jest związany przede wszystkim z samochodem. A samo to, że rejestracja jest umieszczana na tablicy auta, powoduje, że jej numer jest znany iluś osobom, zwłaszcza gdy auto jest parkowane w jednym miejscu, np. pod domem. Ponadto, jak tłumaczył sąd, w parkomacie wpisuje go kierowca, który nie musi być właścicielem auta. To może być przecież użyczone, w leasingu czy na kredyt. NSA uznał więc, że numer rejestracyjny nie jest daną osobową".   Ceny parkowania w Koszalinie Opłaty jednorazowe: 1,00 zł za pierwsze pół godziny parkowania, 2,00 zł za pierwszą godzinę parkowania, 2,40 zł za drugą godzinę parkowania, 2,80 zł za trzecią godzinę parkowania, 2,00 zł za czwartą i każda następną godzinę parkowania 0,00 zł – osoby niepełnosprawne kierujące pojazdami samochodowymi oraz osoby przewożące osoby niepełnosprawne o ile posiadają kartę parkingową osoby niepełnosprawnej wydaną na podstawie odrębnych przepisów – jedynie w miejscach oznaczonych i przeznaczanych na postój pojazdów osób niepełnosprawnych lub pojazdów przewożących osoby niepełnosprawne. Opłaty dodatkowe, kary w Strefie Płatnego Parkowania w Koszalinie: 200,00 zł – opłata dodatkowa za nieuiszczenie opłaty parkingowej. 80,00 zł – opłata dodatkowa za nieuiszczenie opłaty parkingowej po upływie czasu określonego na wydruku z parkomatu lub po upływie czasu opłaconego aplikacją mobilną. Cena abonamentu w Strefie Płatnego Parkowania w Koszalinie: 200,00 zł – abonament miesięczny podstawowy uprawniający do parkowania pojazdów na wszystkich płatnych miejscach postojowych (bez możliwości zastrzeżenia miejsca na wyłączność). 50,00 zł – abonament roczny ECO dla pojazdów z napędem hybrydowym. Cena abonamentu w Strefie Płatnego Parkowania w Koszalinie: 200,00 zł – abonament miesięczny podstawowy uprawniający do parkowania pojazdów na wszystkich płatnych miejscach postojowych (bez możliwości zastrzeżenia miejsca na wyłączność). 50,00 zł – abonament roczny ECO dla pojazdów z napędem hybrydowym.
23 Września 2020 godz. 6:44
Ala za FB/omasz Cukin Żuk, Fundacja Unaweza
 

Unaweza: Dajemy kobietom skrzydła

W samym centrum Warszawy koszaliński streetartowiec, Tomasz Cukin Żuk namalował dla fundacji Martyny Wojciechowskiej, znanej podróżniczki taki oto mural. Na oficjalne stronie Fundacji Unaweza zamieszczono taką informację:"DAJEMY KOBIETOM SKRZYDŁA poprzez wyrównywanie szans ekonomicznych, społecznych i prawnych. Zapewniamy dostęp do edukacji, opieki medycznej oraz spełniamy Ich marzenia.   Od wielu lat, jeżdżąc z kamerą po świecie, spotykam niezwykłe Kobiety. I choć urodziłyśmy się w innych miejscach, mamy inny kolor skóry czy wyznanie więcej nas łączy niż różni. Każda z nas chce być szczęśliwa, kochać i być kochana, rozwijać się, zapewnić swoim dzieciom lepsze życie. Potrzebujemy czuć się bezpiecznie, żeby się uczyć i rozwijać. Los jednak nie dla wszystkich był łaskawy.   Teraz możemy to zmienić!   Odkąd pamiętam, po emisji niemal każdego odcinka programu KOBIETA NA KRAŃCU ŚWIATA pytaliście: Jak mogę pomóc? Co każdy z nas może zrobić? Przez lata, z Przyjaciółmi z redakcji i dzięki Waszemu wielkiemu wsparciu, organizowaliśmy akcje charytatywne dla Bohaterek programu. CZAS ROZWINĄĆ SKRZYDŁA!  Po to właśnie powstała Fundacja UNAWEZA.   Skąd ta egzotycznie brzmiąca nazwa? Latem 2014 roku w Tanzanii, w dniu, kiedy poznałam Kabulę, naszą pierwszą Podopieczną, dziś także moją adoptowaną córkę, towarzyszyłam Jej w lekcji języka suahili. W zeszycie zapisanym ładnym pismem zaintrygowało mnie jedno słowo: UNAWEZA. Co to znaczy? - zapytałam. YOU CAN! – odpowiedziała mocnym, dobitnym głosem". 
24 Lipca 2020 godz. 8:48
Art za PGNiG Superliga Kobiet
 

PGNiG Superliga Kobiet z nową piłką

W nadchodzącym sezonie zawodniczki i zawodnicy grający w najwyższej klasie rozgrywkowej piłki ręcznej zagrają nową wersją oficjalnej piłki rozgrywek, ULTIMATE. 32-panelowa piłka ręczna z optymalnym kształtem została opracowana przez założyciela duńskiej firmy SELECT, Eigila Sielsena. Pierwsze mecze nową piłką PGNiG Superligi zostaną rozegrane 5 września, a PGNiG Superligi Kobiet 9 września 2020 roku. Na jej wygląd składają się nowoczesne tłoczenia i design. Złożona jest z 12 pięciokątów, 20 sześciokątów, szytych ręcznie za pomocą 540 szwów podwójnych i 60 szwów narożnych wykańczanych – na życzenie firmy SELECT – węzłem podwójnym. Dzięki perfekcyjnemu wyważeniu zapewni szczypiornistom przyczepność i odpowiednią trajektorię lotu. Piłka jest lekka, dynamiczna i idealnie wyważona, jej waga w rozmiarze 2 to 325 – 375 g (dla kobiet), a w rozmiarze 3, 425 – 475 g (dla mężczyzn).   – Od kilku lat stawiamy na sprawdzonych partnerów, nie inaczej jest z firmą SELECT, której produkty są najwyższej jakości. Nowa wersja piłki ULTIMATE jest połączeniem świetnego design i najwyższej technologii, która przekłada się na komfort zawodniczek i zawodników grających w PGNiG Superlidze Kobiet i PGNiG Superlidze. – mówi Marek Janicki, prezes Superligi Sp. z o.o.   Cechą wspólną wszystkich oficjalnych piłek PGNiG Superligi i PGNiG Superligi Kobiet jest wysoka jakość i ich długa żywotność. Nowa piłka wykonana jest ze skóry syntetycznej z nową technologią chwytu. Wewnątrz piłki umieszczony jest pęcherz Zero-Wing, gwarantujący jej idealne proporcje. Specjalnie opracowana pianka Shark Skin sprawia, że piłka jest miękka w dotyku i świetnie leży w dłoni.   – Bardzo się cieszymy, że przed nami kolejny rok współpracy z PGNiG Superligą i PGNiG Superligą Kobiet. Chcemy zaznaczyć, że w nadchodzącym sezonie wszystkie mecze w lidze kobiet będą rozgrywane specjalnie przygotowaną, dedykowaną piłką. Ta nowość bez wątpienia zwiększy prestiż całej organizacji. Dla nas kooperacja z PGNiG Superligą Mężczyzn oraz Kobiet jest niezwykle ważna i jesteśmy z niej zadowoleni. Od wielu lat SELECT jest bardzo blisko piłki ręcznej, a doświadczenie zdobyte przez ten czas sprawia, że możemy zaproponować produkt najwyższej jakości. Jesteśmy przekonani, że czeka nas kolejny sezon nie tylko znakomitych emocji sportowych, ale także wzorowego współdziałania – powiedział Paul Szostek, główny przedstawiciel firmy SELECT na Polskę.  Firma SELECT jest największym na świecie producentem piłek ręcznych i oficjalnym dostawcą piłek meczowych dla licznych związków, lig i klubów na całym świecie. We wszystkich turniejach organizowanych przez EHF, w tym Lidze Mistrzów EHF i Mistrzostwach Europy w Piłce Ręcznej, piłki marki SELECT są oficjalnymi piłkami meczowymi. Piłka ULTIMATE jest oficjalną piłką Ligi francuskiej, polskiej, islandzkiej, norweskiej, słoweńskiej, czeskiej, tureckiej i hiszpańskiej i jest używana przez wiele drużyn grających w silnych ligach w Niemczech, na Węgrzech i w Danii. Firma SELECT jest również dostawcą piłek dla drużyn narodowych: Czech, Islandii, Portugalii, Chile i Turcji, a od ponad 50 lat jest preferowaną marką piłek dla reprezentacji Danii. 
10 Września 2020 godz. 12:01
Art za Arskom Group
 

Od bombardowań Belgradu po dyskwalifikację z US Open. Novak Djoković – dziecko wiecznej wojny

Tenisowy mistrz. Rozkapryszony dzieciak. Człowiek z obsesją zwycięstwa. Antyszczepionkowiec. Filantrop. Furiat. Dziecko wojny. To nie skład dziwacznej drużyny, tylko niezwykle skondensowany opis jednego sportowca – Novaka Djokovicia. Serba, który niedawno za pozornie błahe przewinienie został zdyskwalifikowany z wielkoszlemowego US Open. I który przez ostatnie lata uczciwie na to wykluczenie zapracował, zniechęcając do siebie znaczną większość tenisowego świata. Tego, który zawsze będzie „tym trzecim”, nawet jeśli zostanie sam na szczycie. Pojawił się na wielkiej tenisowej scenie, kiedy klucze do serc kibiców były już rozdane. Większa część była w rękach szwajcarskiego gentlemana Rogera Federera, nieco mniejsza jego największego rywala, prostolinijnego Hiszpana Rafaela Nadala. Novak Djoković ze swoją wielką sportową klasą pojawił się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Z wielkim prawdopodobieństwem zakończy karierę jako najwybitniejszy zawodnik w historii. Już dziś pod względem liczby wielkoszlemowych triumfów depcze po piętach dwóm wielkim rywalom, a jest od obu młodszy i mniej wyeksploatowany. Jednak najważniejszą dla siebie walkę od lat przegrywał. – Ma bolesną zadrę w sercu, bo chce by cały świat go kochał, a tak się nie dzieje – analizował John McEnroe, legendarny tenisista. Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg szedł jeszcze dalej, twierdząc, że najmocniej wspierana przez kibiców trójka tenisistów na świecie to Federer, Nadal, i ten, który akurat gra przeciwko Djokoviciowi. Przez ostatnie miesiące „Nole” zajmował się głównie wbijaniem kolejnych gwoździ do swojej wizerunkowej trumny, zaczynając od organizowania pokazowych turniejów tenisowych na Bałkanach, w trakcie których ignorował wszelkie reguły bezpieczeństwa epidemicznego, a kończąc na kompletnie przypadkowym i ekstremalnie głupim uderzeniu sędziny liniowej piłką, co kosztowało go przeszło ćwierć miliona dolarów w nagrodach i – prawdopodobnie – wielkoszlemowy tytuł.  Lokalny bohater, globalny wróg publiczny Analizując dane z Google, Djoković jest najpopularniejszym tenisistą w siedmiu krajach: Serbii, Czarnogórze, Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Słowenii, Kosowie i Macedonii Pólnocnej. Na Bałkanach to lokalny bohater, filantrop wspierający lokalne społeczności, którego fundacja zbudowała 43 przedszkola i wyszkoliła ponad 1500 nauczycieli. Serb miał 12 lat, kiedy przeżył naloty sił NATO, bombardujących jego rodzinny Belgrad. Trenował gdzie tylko mógł, odbijając tysiące razy piłkę o ściany zrujnowanego basenu. Nigdy nie porzucił marzenia o wielkoszlemowym tytule. O byciu największym. O pójściu w ślady Pete’a Samprasa, zwycięzcy Wimbledonu w 1993 roku – pierwszego wielkiego turnieju oglądanego przez małego „Nole”. Jego drogę do wielkości znakomicie pokazała Polka Zuzanna Szyszak w nagrodzonym m.in. na festiwalu w Palermo krótkometrażowym filmie animowanym „Ajde!”.  – Brakuje mi słów po obejrzeniu „Ajde The Movie”. Ten film przywołał tyle wspomnień, że popłakałem się ze wzruszenia. Jestem zaszczycony tym dziełem sztuki. Zuzanno, zrobisz jeszcze wiele niesamowitych rzeczy w swoim życiu. Kawał dobrej roboty! – napisał po jego obejrzeniu sam Djoković. To był 2015 rok. W oczach kibiców był „tym trzecim”, ale miał spore grono niezwykle zaangażowanych i wiernych fanów, takich jak polska animatorka. Przez te pięć lat tak bardzo zależało mu na uwielbieniu tłumów, że większość całkowicie do siebie zniechęcił. Jak postawiony na głowie Faust: jest częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie czyni zło. A wszystko zaczęło się od niezwykłego pokazu siły mentalnej, czyli finału US Open w 2015 roku. Tam Djoković zmierzył się z 23 tysiącami rywali. Jednym z nich był Roger Federer, resztę stanowili zachowujący się skandalicznie amerykańscy kibice. Serb zagrał genialnie. Wygrał. Dał pokaz absolutnie kosmicznego tenisa. – Kiedy krzyczeli „Roger, Roger!” wmawiałem sobie, że krzyczą „Novak, Novak!”. Czasami coś takiego daje mi dodatkowego kopa, ale szczerze mówiąc wolałbym mieć trybuny po swojej stronie – przyznawał tenisista.  Pokonany przez koronawirusa Po Serbie było doskonale widać, że brak wsparcia trybun nie jest mu w smak. Gorąca, bałkańska krew buzowała w nim, kiedy słyszał gwizdy pod swoim adresem, spowodowane tylko tym, że nie jest Federerem czy Nadalem. Przez lata to w sobie gromadził, aż wreszcie przestał sobie radzić z rolą wroga publicznego, którym stał się zanim tak naprawdę zrobił cokolwiek złego. Więc zaczął coraz bardziej wczuwać się w narzuconą rolę czarnego charakteru. W 2016 roku podczas ATP Finals w przypływie frustracji uderzył piłką w trybuny. Szczęśliwie trafił w puste krzesełko. Zapytany przez dziennikarza, czy nie boi się dyskwalifikacji, wyśmiał go, twierdząc, że równie dobrze mogą rozmawiać o tym, co by było gdyby w hali spadł śnieg.  W tym samym czasie coraz głośniej zrobiło się o wyznawanych przez niego pseudonaukowych teoriach. Współpracował z „duchowym guru” Pepe Imazem, urazy leczył końskim łożyskiem u kontrowersyjnej znachorki Marijany Novaković, dzielił się ze światem „mądrościami” dotyczącymi uzdrawiającej mocy bośniackich piramid słońca, czy o cząsteczkach wody reagujących na emocje. O ile zamieniając treningi na medytację zaszkodził wyłącznie swojej formie sportowej, o tyle jego działania od wybuchu pandemii koronawirusa były niebezpieczne dla szerokiego grona odbiorców. Nie przestrzegając zaleceń dotyczących izolacji społecznej zorganizował na Bałkanach pokazowe tenisowe turnieje Adria Cup. Kiedy pół świata siedziało zamknięte w domach, „Nole” i spółka nie tylko grali w tenisa, ale też balowali do białego rana. Efekt? Djoković, jego żona, Viktor Troicki, Borna Corić i Grigor Dimitrow złapali koronawirusa. – Nie pytajcie mnie już o moje głupie zachowania. On przebił wszystko – skomentował znany jako największy tenisowy badboy Nick Kyrgios.  Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie wieloletnia walka z całym światem – i zdrowym rozsądkiem – tenisowe władze może spojrzałyby przez palce na kompletnie przypadkowe uderzenie piłką sędzi liniowej w meczu US Open. Po ostatnich koronawirusowych ekscesach Djokovicia ten wybryk był dla nich jak gwiazdka z nieba. Regulamin w jasny sposób pozwalał go zdyskwalifikować, co bez większego zastanowienia szefowie rozgrywek zrobili, korzystając z wymarzonej okazji do utarcia nosa krnąbrnemu zawodnikowi. A że przy okazji turniej medialnie stracił? Że o tryumf bije się tylko grono młodych, wygłodniałych wilczków, bez wielkich gwiazd? Parafrazując Lorda Farquaada, głównego antagonistę z filmu „Shrek”, zdyskwalifikowanie Novaka było dla tenisowych decydentów „poświęceniem, na które są gotowi”.   Przyszłość pod znakiem zapytania US Open wchodzi w decydującą fazę, już bez swojej największej gwiazdy. Na placu boju pozostali zawodnicy drugiego szeregu, będący melodią przyszłości. Legalny bukmacher, firma Totolotek, widzi u mężczyzn faworytów w Daniilu Miedwiediewie (za złotówkę postawioną na jego końcowe zwycięstwo można zarobić 2,25 minus podatek) oraz Dominiku Thiemie, na którego triumf kurs w Totolotku wynosi 2.5. Niżej oceniane są szanse Saszy Zwieriewa (kurs 4.0), a kompletnie bez szans jest wg bukmacherów Pablo Carreno-Busta (do wygrania aż 15 złotych za jedną złotówkę postawioną na jego zwycięstwo, minus podatek). Do momentu niefortunnego incydentu murowanym faworytem był oczywiście Djoković. Sam przez swoją głupotę stracił co najmniej ćwierć miliona dolarów, a gracze, którzy na niego stawiali też mocno dostali po kieszeni. Dla Serba to jednak najmniejszy z problemów. Straty wizerunkowe są nieporównanie większe. Uderzając piłką Bogu ducha winną kobietę ostatecznie dokonał swojej transformacji z postaci na siłę wtłoczonej w rolę wroga publicznego, do pełnokrwistego czarnego charakteru, którym stał się na własne życzenie. Misja wyprowadzenia jego wizerunku na prostą jest na tyle straceńcza, że tym razem naprawdę przydałby mu się szaman, znachor, guru, albo piramidy słońca.  
15 Maj 2020 godz. 4:01
Ala z mat. inf.
 

Mieszkańcy Zachodniopomorskiego chcą ruszać się więcej po epidemii

Aż 87% mieszkańców województw zachodniopomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego planuje więcej ćwiczyć po zakończeniu pandemii - wynika z badania MutliSport Index Pandemia zrealizowanego przez Kantar na rzecz Benefit Systems. W skali całej Polski dotyczy to 27 mln osób, czyli 85% dorosłych obywateli. Jednocześnie 43% Polaków przyznaje, że w czasie epidemii zmniejszyło swoją aktywność fizyczną, a powodem tej negatywnej dla zdrowia zmiany jest najczęściej zamknięcie obiektów sportowych. Od razu po ponownym otwarciu do ćwiczeń w obiektach sportowo-rekreacyjnych zamierza wrócić 9,5 mln Polaków - Polacy tęsknią za aktywnością fizyczną. Jak wynika ze specjalnej edycji badania MultiSport Index w czasie społecznej izolacji aż 57% odczuwa większą potrzebę ruchu. Przed epidemią z różnego rodzaju obiektów sportowych korzystało ok. 40 proc. obywateli. Dziś aż 75% z nich zapowiada, że wybierze się do nich ponownie, gdy tylko znów się otworzą. Choć w Polsce wznowienie działalności zamkniętych obiektów sportowych zaplanowane zostało dopiero w czwartym etapie odmrażania gospodarki, ich właściciele intensywnie przygotowują się i wdrażają specjalne procedury, by zapewnić klientom bezpieczne i komfortowe warunki ćwiczeń– mówi Adam Radzki, członek Zarządu Benefit Systems, firmy będącej twórcą Programu MultiSport.  Negatywne skutki zmniejszenia aktywności Ograniczenie aktywności fizycznej Polaków w czasie pandemii, oprócz zamknięcia obiektów sportowych (35 proc.), spowodowały również obostrzenia związane z uprawianiem sportu na świeżym powietrzu (20 proc.) i izolacja (14 proc.). Choć lockdown trwa od dwóch miesięcy, większość osób, które zmniejszyły swoją aktywność, już dziś odczuwa negatywny wpływ zmiany sportowych nawyków, przede wszystkim na swoje samopoczucie (74 proc.) i zdrowie (65 proc.), a także na sylwetkę (61 proc.).  Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) osoby dorosłe dla własnego zdrowia i dobrego samopoczucia powinny podejmować co najmniej 150 minut umiarkowanej lub 75 minut intensywnej aktywności fizycznej w tygodniu. W wielu przypadkach pandemia ograniczyła jednak nasze możliwości w tym zakresie. Są jednak i tacy, którzy ten czas wykorzystali pod względem sportowym - co 10. Polak deklaruje, że w okresie epidemii ćwiczy więcej. Wzrost zaangażowania widoczny jest szczególnie wśród osób najczęściej korzystających z ruchu. Już 24 proc. aktywnych fizycznie Polaków uprawia sport co najmniej 5 razy w tygodniu, to o 4 punktów procentowych więcej niż w styczniu tego roku. - W czasie epidemii, gdy 30 proc. Polaków spędza w pozycji siedzącej ponad 7 godzin dziennie, a blisko 40 proc. nie podjęło żadnej aktywności fizycznej w ciągu ostatnich 30 dni, każda forma ruchu jest lepsza i bardziej bezpieczna dla zdrowia niż jego brak. Dlatego tak ważna jest możliwość podjęcia ponownie ćwiczeń w przystosowanych do tego obiektach sportowych, gdyż regularna aktywność fizyczna wspiera nasze zdrowie, poprawia samopoczucie, odporność, sprawność umysłową, a przede wszystkim zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca typu II, choroby układu krążenia, czy depresja, które cały czas są głównymi przyczynami zgonów w Polsce. Już 20 minut szybkiego marszu dziennie, może zredukować ryzyko wstąpienia depresji o 22 proc. Z kolei brak aktywności fizycznej zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia nadciśnienia tętniczego o 50 proc. – podkreśla dr hab. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych i jednocześnie specjalista medycyny sportowej z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Sport w czasie pandemii   W okresie pandemii aktywni fizycznie Polacy najchętniej jeżdżą na rowerze (36 proc.). Dużym wzrostem popularności cieszą się treningi ogólnorozwojowe, które można wykonywać w domu, takie jak gimnastyka czy aerobik. Korzysta z nich obecnie 28 proc. amatorów sportu – to o 17 proc. więcej niż w styczniu tego roku. Kolejnymi aktywnościami na liście preferencji Polaków są jogging (27 proc.) i spacery (26 proc.).  - Szczególne znaczenie w obecnej sytuacji zyskują rozwiązania online, które wspierają aktywny i zdrowy tryb życia w warunkach domowych. Obecnie 32 proc. aktywnych fizycznie Polaków ćwiczy, korzystając z filmów instruktażowych. Rosnące zainteresowanie treningami w formule online zauważamy także wśród użytkowników Programu MultiSport, którzy do końca kwietnia wykonali ponad 300 tysięcy takich treningów. Jednocześnie Użytkownicy, jak i ich pracodawcy, oczekują ponownego otwarcia obiektów sportowych, by ponownie móc ćwiczyć z ulubionymi instruktorami m.in. w klubach fitness – podkreśla Adam Radzki. Obecnie 61 proc. Polaków powyżej 18. roku życia jest aktywnych fizycznie. Oznacza to, że co najmniej raz w miesiącu podejmują oni rekreacyjną formę ruchu, włączając w to spacery czy jazdę na rowerze w celach transportowych. Największą motywacją do uprawiania aktywności fizycznej jest przyjemność i relaks (31 proc.). Na kolejnych miejscach znajdują się zaś zdrowie (28 proc.) i chęć utrzymania dobrej formy (21 proc.).  Badanie MultiSport Index Pandemia zostało zrealizowane przez Kantar na zlecenie Benefit Systems (twórcy Programu MultiSport) na reprezentatywnej, losowej próbie 1000 Polaków powyżej 18. roku życia. Badanie przeprowadzono z wykorzystaniem techniki wywiadu telefonicznego wspomaganego komputerowo (CATI) w dniach od 23 do 30 kwietnia 2020 roku.