Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
17 Stycznia 2021 godz. 7:30
Art za Gwardia Koszalin/Bałtyk Koszalin
 

Sparingowa wygrana gwardzistów

Trzecioligowi piłkarze Gwardii i Bałtyku rozegrali kolejny mecz kontrolny. W pierwszym padł remis 4:4, a w drugim górą byli gwardziści, którzy wygrali 1:0(0:0). Choć to początek okresu przygotowawczego, to spotkanie było rozgrywane w dość szybkim tempie. W  zespole Gwardii w dogodnych sytuacjach do strzelenia gola znaleźli się m.in. Adam Gross i Dawid Rybacki. Po jednym ze strzałów pierwszego z wymienionych futbolówka odbiła się od poprzeczki. Ponadto groźnie z dystansu strzelali Cezary Bać i Daniel Chyła. Po drugiej stronie boiska kilkoma znakomitymi interwencjami popisał się Dawid Skoczyk. W drugiej połowie bliski wpisania się na listę strzelców był Cezary Zalewski, jednak piłka po strzale głową młodego napastnika gwardzistów odbiła się od słupka. Groźnie z dalszej odległości strzelał Marcel Ziemann. W odpowiedzi znakomite okazje do zdobycia bramki stworzył sobie Bałtyk, jednak między słupkami doskonale interweniował Dawid Skoczyk. W końcówce spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, z bliskiej odległości piłkę do siatki posłał Marcin Dubielewicz. Po chwili futbolówkę do bramki skierował również Cezary Zalewski, lecz w tej sytuacji arbiter wskazał pozycję spaloną. Skład Gwardii: Skoczyk - Maciąg, Czyżewski, Silski, Walaszczyk, Szygenda, Bać, Chyła, Rybacki, Sulima, Gross. Grali również: Dubielewicz, Pytlewski, Bachleda, Wróblewski, Balicki, Zalewski, Chać, Hendryk, Ziemann. Bałtyku: I połowa: DeClerk, Waleński, Jasitczak, Forczmański, Czenko, Jachno, Rak, Kąkol, Gregorek, Król, Ginter. II połowa: Pogorzelec (Szymański) Ponurko, Ryfa, Czenko, Górka, Waleński (Szulc), Kramarz, Putno, Janasik, Pietrykowski, Duszkiewicz.
11 Stycznia 2021 godz. 6:51
Art za FB/Piłka Ręczna Koszalin, superligakobiet.pl, ZPRP
 

Koszalinianki roztrwoniły ośmiobramkową przewagę i... przegrały po karnych

Niezbyt udany powrót do rozgrywek PGNIG Superligi po kilkutygodniowej przerwie mają na koncie szczypiornistki zespołu Młyny Stoisław Koszalin. W meczu 10. serii przegrały na wyjeździe z ekipą KPR Ruch Chorzów 3-4 po rzutach karnych. Spotkanie w regulaminowym czasie gry zakończyło się remisem 25:25. Koszalinianki w II połowie wygrywały już 19:11... Niekwestionowanymi faworytkami meczu w Chorzowie były przyjezdne, które przystąpiły do rywalizacji zajmując piątą pozycję w tabeli. Chorzowianki mają na koncie zaledwie jedno zwycięstwo i są aktualnie na ostatnim miejscu. Mimo „przepaści”, która dzieli drużyny, Ruch postawił koszaliniankom trudne warunki i to gospodynie spotkania po siedmiu minutach gry prowadziły 4:1. Zawodniczkom Młynów zadania nie ułatwiało to, że do tego czasu zdarzyło im się grać w osłabieniu, gdy karę odbywała Natalia Volovnyk. „Biało-zielone” niebawem się „rozbudziły” i błyskawicznie odrobiły straty. Już w 9. minucie był remis 4:4. Od tego momentu zespoły toczyły zaciętą i wyrównaną walkę. Sympatycy koszalińskiej ekipy, którzy nastawiali się na łatwą walkę i pewne zwycięstwo Młynów, mogli być więc nieco zaskoczeni. Koszalińskie szczypiornistki po raz pierwszy prowadziły dopiero po kwadransie (7:6). Od tego momentu prezentowały się już zdecydowanie lepiej i systematycznie zwiększały przewagę. Jednak chorzowianki także radziły sobie nie najgorzej, z tym że wielokrotnie powstrzymywała je wyjątkowo skuteczna w ostatnim czasie Oleksandra Krebs, która od tego sezonu stanowi silne wzmocnienie biało-zielonej ekipy. Do przerwy było 17:11 na korzyść przyjezdnych. Na początku drugiej odsłony Młyny Stoisław podwyższyły na 19:11, ale Ruch nie zamierzał kapitulować. Dwie bramki zdobyła Jasinowska i przewaga gości zmalała do pięciu trafień (20:15). Wypracowana wcześniej przez zawodniczki Młynów Stoisław przewaga była jednak na tyle bezpieczna, że rywalki nie mogły im wyraźnie zaszkodzić (42. min – 17:21). Niebawem na boisko wdał się chaos, oba zespoły nie potrafiły znaleźć sposobu na przeciwniczki, dlatego trenerzy kolejno wzywali swoje podopieczne na rozmowę. Na niespełna dziesięć minut przed zakończeniem meczu nadal było nerwowo, ale lepiej z opresji zdawały się wychodzić koszalinianki, które przynajmniej utrzymywały przewagę (54. min – 21:25). Groźniej zrobiło się, gdy różnica stopniała do jednej bramki po akcji zakończonej sukcesem w wykonaniu Agnieszki Piotrkowskiej, wykorzystanym przez Marcelinę Polańską rzucie karnym, a następnie ponownym trafieniu Agnieszki Piotrkowskiej (58. min – 24:25). Wtedy o czas poprosił Marcin Księżyk, trener Ruchu. Po naradzie szczypiornistki ze Śląska doprowadziły do remisu. Wtedy do zakończenia spotkania pozostała nieco ponad minuta, ale miejscowe skutecznie powstrzymywały koszalinianki przed rzutem. W dodatku, ostatatnie sześćdziesiąt sekund przyjezdne musiały grać w osłabieniu, bo karę otrzymała Lesia Smolinh. – Przyjechaliśmy do Chorzowa po trzy punkty, a nie po jeden. Nie jestem zadowolony z przebiegu tego meczu, ale liga trwa dalej, więc musimy wyciągnąć wnioski i przygotowywać się do kolejnego spotkania – skomentował Adrian Struzik, trener Młynów Stoisław Koszalin. Skład i bramki Młyny Stoisław Koszalin: Natalia Filończuk, Oleksandra Krebs – Gabriela Urbaniak 3, Anna Mączka 2, Natalia Volovnyk 4, Emilia Kowalik, Hanna Rycharska 4, Adrianna Nowicka, Martyna Borysławska 1, Lesia Smolinh 3, Iuliia Andriichuk 5, Daria Somionka 3. Skład i bramki KPR Ruch Chorzów: Kaja Gryczewska, Patrycja Chojnacka – Karolina Jasinowska 5, Marcelina Polańska 1, Natalia Doktorczyk 1, Katarzyna Wilczek 4, Aleksandra Jaroszewska 3, Agnieszka Piotrkowska 6, Żaneta Lipok 3, Aleksandra Sójka 1, Klaudia Grabińska, Natalia Stokowiec 1.
5 Stycznia 2021 godz. 5:53
Art za Arskom Group
 

Dużo więcej niż kasa – sportowa rewolucja w crowdfundingu?

Poprzedni rok dla dużej części sportowców był niełatwy. Przełożone igrzyska olimpijskie, kolejne lockdowny utrudniające treningi, a przede wszystkim pogarszająca się sytuacja gospodarcza, utrudniająca znalezienie i utrzymanie sponsorów – to wszystko sprawiło, że pojawiła się konieczność szukania nieszablonowych rozwiązań. Przełomowym narzędziem, które ma umożliwić polskim sportowcom skuteczną pogoń za marzeniami w zmieniającym się świecie, jest crowdfunding, czyli mikrosponsoring, w którym stroną wspierającą są fani sportu. Na Zachodzie od lat współfinansowanie rozmaitych projektów, od gier komputerowych po kluby piłkarskie, przez fanów jest normą, stałym elementem krajobrazu. U nas o crowdfundingu, czyli współfinansowaniu sportu przez fanów, robi się głośno przede wszystkim w sytuacjach kryzysowych. Kiedy jakiś zasłużony klub przez błędy w zarządzaniu chyli się ku upadkowi, na scenę wkraczają kibice i go ratują. – Ale to wcale nie powinno tak wyglądać. Crowdfunding to przede wszystkim umiejętność budowania wokół siebie wartościowej społeczności, która wspiera sportowca w drodze na szczyt, pomaga spełniać marzenia. Nie powinien służyć do odcinania stryczka, tylko do zapobiegania temu, żeby kiedykolwiek on pojawił się w naszym pobliżu – podkreśla Jarosław Czerniak, współzałożyciel platformy RazemDlaSportu.com i propagator crowdfundingu w polskim sporcie.    Zmiana sposobu myślenia Ambicją twórców nowej platformy, na której właśnie ruszyło pierwsze ponad sto zbiórek, jest to, żeby dać zawodnikom wędkę, a nie rybę. Chcą nauczyć ich tego, jak ciekawie opowiadać o sobie, jak skutecznie działać w internecie, żeby zbudować wokół siebie zaangażowaną grupę kibiców, która zaprowadzi sportowca aż na Olimp. Sportowcy dostają do ręki nie tylko platformę, na której mogą prowadzić swoje zbiórki, ale również szerokie doradztwo z zakresu marketingu i social mediów, które umożliwi im zjednoczenie wokół swoich marzeń grona zaangażowanych mikrosponsorów. – Zależy nam na tym, żeby zmienić oblicze sponsoringu sportowego w Polsce. Zbyt wiele karier jest przerywanych przez to, że utalentowanemu zawodnikowi brakuje środków na utrzymanie rodziny i musi pójść do „normalnej” pracy. Ciężko nawet policzyć, ile potencjalnych medali imprez mistrzowskich przez to straciliśmy. Krok po kroku chcemy to zmienić. Sprawimy, że zawodnicy nie będą uzależnieni od stypendiów sportowych czy wsparcia dużych sponsorów. Nauczymy ich zmiany myślenia o sponsoringu, sprawimy, że staną się panami własnego losu – tłumaczyWiktor Roszkowski, drugi z współzałożycieli projektu Razem Dla Sportu. Docelowo wpłaty od kibiców mają się odbywać w modelu subskrypcyjnym – zadeklarowana kwota comiesięcznie będzie przekazywana na konto wybranego przez fana sportowca. Założyciele platformy chcą jednak przez pierwszy miesiąc dać kibicom czas i szansę na spokojne zapoznanie się z możliwościami i przetestowanie rozwiązania. Dlatego w tym okresie mikrosponsorzy będą zachęcani do jednorazowych wpłat. – Docelowo naszym wyróżnikiem będą właśnie subskrypcje, takie jak w przypadku Netflixa czy Spotify. Regularność nawet niewielkich wpłat pozwoli sportowcom na bardziej precyzyjne planowanie budżetu, wyjazdów na obozy, zawody, czy zakupu nowego sprzętu. Ale zdajemy sobie sprawę, że wszystkie nowe rozwiązania na początku muszą zostać przetestowane – podkreśla Mateusz Czerniak, trzecia z kluczowych osób, które wspólnie tworzą razemdlasportu.com.   Wymiana pozytywnych emocji Crowdfundingowi, jeśli posługiwać się tradycyjną nomenklaturą gospodarczą, najbliżej do transakcji wymiennej. Mikrosponsorzy oczywiście wpłacają środki na wybrane przez siebie cele, ale w zamian otrzymują nie tylko „produkt”, ale przede wszystkim poczucie przynależności do elitarnej społeczności, połączonej pasją i wspólnym celem. Sportowcy otrzymują nie tylko wsparcie finansowe, ale również emocjonalne, mikrosponsorzy stają się najbardziej zaangażowaną grupą kibiców, która przez całą karierę jest silnym wsparciem dla zawodnika. W zamian otrzymują możliwość zajrzenia za kulisy sportowych emocji i przyglądania się z bliska jak wspierany przez nich zawodnik robi kolejne kroki w kierunku spełnienia marzeń. W ramach akcji #RazemDlaSportu można otrzymać dostęp do ekskluzywnych materiałów z zawodów i treningów, personalizowane życzenia urodzinowe od wspieranego sportowca, VIP-owskie wejściówki na zawody sportowe (oczywiście do realizacji w czasach postpandemicznych) i wiele innych nagród. – Proponujemy sportowcom pewne pakiety, uzależnione od wysokości wpłaty, ale dajemy im też swobodę. To oni najlepiej wiedzą, co da największą wartość ich fanom – mówią przedstawiciele nowej platformy crowdfundingowej.  Poza przekrojowym podejściem do sportowej kariery, ich inicjatywę od innych tego typu projektów wyróżnia nastawienie na indywidualnych zawodników, a nie na kluby sportowe. Mając w perspektywie Igrzyska Olimpijskie w Tokio, organizatorzy zaprosili do akcji przede wszystkim tych, którym marzy się wyjazd do Japonii, ale brakuje im wsparcia. Obecnie platforma zrzesza przeszło stu sportowców z różnych dyscyplin, od wioślarstwa, przez lekkoatletykę, po zapasy czy szermierkę. A każdego dnia zgłaszają się kolejni. Swoje zbiórki prowadzą medaliści mistrzostw Polski czy Europy, którzy marzą o kolejnych sukcesach, a brakuje im fundamentów finansowych do kosztownych treningów. Można tam znaleźć młode talenty na początku sportowej drogi i doświadczonych atletów. Wszystkich łączy idea #RazemDlaSportu – wiara, że wspólne działanie, szczególnie w czasie pandemii, pozwala przenosić góry, a może nawet wskoczyć na Olimp!
27 Grudnia 2020 godz. 7:50
Art za Arskom Group
 

Futbol pod choinką. Dlaczego Anglicy grają w Boże Narodzenie?

Kiedy polscy piłkarze i kibice dokładają sobie kolejną porcję świątecznego sernika, ich koledzy grający w Anglii zakładają korki i wybiegają na boisko. I tak od setek lat, bo tradycja meczów rozgrywanych w Boxing Day, czyli drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, ma korzenie sięgające średniowiecza! Dla niektórych piłkarzy to męczący obowiązek, ale fani kochają ten zwyczaj i nic nie wskazuje na to, żeby miano z niego zrezygnować. Nawet, jeżeli tym razem na trybunach zabraknie nie tylko Świętego Mikołaja, ale w ogóle kibiców. Futbol jest ucieczką. Ucieka się od problemów codzienności, od obowiązków, od szarości dnia codziennego. Czarno-biały świat piłki nożnej, pełen emocji, bohaterów i szwarccharakterów jest wymarzonym azylem. W Boxing Day, czyli drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, kiedy na Wyspach Brytyjskich tradycyjnie dostaje się prezenty, ta ucieczka staje się dosłowna – od lat znaczna część mężczyzn wstawała od suto zastawionego stołu i kierowała swe kroki na stadion, żeby dopingować swój ukochany klub w jednej z najbardziej prestiżowych kolejek Premier League. Ci, którzy nie mieli biletu (a dostać go nie było łatwo, ze względu na wielką popularność kibicowania w Boxing Day), spotykali się w pubach, albo na dwie godziny izolowali od świątecznego harmideru przy telewizorze lub radioodbiorniku. W tym roku, ze względu na pandemię, na stadionach – jeśli w ogóle – pojawi się zaledwie garstka widzów. Ale miłość do piłkarskich zmagań w drugi dzień Świąt jest silniejsza od wirusa. Skoro tradycja była w stanie wstrzymać działania wojenne, to przecież nie padnie przez złowieszczego mikroba.   Wstrzymać ogień, wyciągać piłki Rok 1914. Początek największego konfliktu zbrojnego znanego ówczesnemu światu, Pierwszej Wojny Światowej. Na froncie zachodnim w drugiej połowie grudnia jest mokro i zimno, a żołnierze w okopach nie widzą perspektyw na szybkie zakończenie konfliktu. Wedle doniesień historyków, to Niemcy jako pierwsi zaczęli śpiewać kolędy i nieuzbrojeni podeszli do alianckich okopów. Tak rozpoczął się „świąteczny rozejm”, w ramach którego Anglicy i Niemcy, poza wspólnym kolędowaniem czy wymianą papierosów, rozegrali szereg okołoświątecznych meczów piłkarskich między okopami, na ziemi niczyjej. Wyspiarze opowiadają o tych, które wygrali, a Niemcy opiewają swoje zwycięstwa. Przede wszystkim w zgodnej opinii ekspertów, był to jednak tryumf człowieczeństwa. – To było coś wspaniałego, a jednocześnie przedziwnego. Angielscy żołnierze tak samo to postrzegali. Boże Narodzenie, święto miłości, potrafiło połączyć śmiertelnych wrogów i na kilka dni zrobić z nich przyjaciół – wspominał niemiecki żołnierz Kurt Zehmisch.  O ile jednak dla Niemców granie w piłkę w Święta było czymś nowym i rewolucyjnym, o tyle dla Anglików było pradawnym zwyczajem. Pierwsze mecze w „średniowieczny futbol”, w którym po obu stronach stawał tłum graczy a przepisy były co najmniej „płynne”, datowane są na 1170 rok. Bardzo często były ustawiane na Wielkanoc lub Boże Narodzenie – jako rozrywka dla tłumów. Ten zwyczaj utrzymał się przez stulecia, aż do początków nowożytnej piłki nożnej. W 1860 roku dwa najstarsze kluby piłkarskie na świecie, Sheffield FC i Hallam FC zmierzyły się w pierwszym, historycznym meczu międzyklubowym. Wcześniej, przez trzy samotne lata, kiedy Sheffield było jedynym piłkarskim pionierem, jego zawodnicy mierzyli się wyłącznie między sobą. Dla urozmaicenia czasem naprzeciwko siebie stawali zamężni i kawalerowie, innym razem ci z nazwiskami zaczynającymi się na litery od A do M mierzyli się z tymi od N do Z, a w jeszcze innych przypadkach zatrudnieni na państwowych posadach grali z „prywaciarzami”. 160 lat temu na Sandygate Road ta wsobna rywalizacja dobiegła końca, a kluby po raz pierwszy zagrały przeciwko sobie.    Święto dla robotników W polskiej kulturze ciężko wyobrazić sobie spędzanie świąt poza domem czy odrywanie piłkarzy od karpia, żeby biegali ku uciesze gawiedzi. Kibiców ciężko byłoby odciągnąć od rodzinnego stołu, a nawet w telewizji przyzwyczajeni jesteśmy raczej do „Kevina samego w domu” niż zmagań ekstraklasy. Angielska tradycja meczów w Boxing Day ma jednak logiczne uzasadnienie. W erze wiktoriańskiej mecze rozgrywane w święta były często dla robotników jedynymi, które mieli okazję zobaczyć na własne oczy – w inne dni praktycznie zawsze pracowali, a przecież nikt nie słyszał o sztucznym oświetleniu umożliwiającym grę wieczorami. – Dla klasy robotniczej, która często mieszkała w przeludnionych i niewygodnych mieszkaniach, rzadki dzień wolny był raczej okazją do wyjścia z domu na ulice, niż relaksowania się w domowym zaciszu – tłumaczy profesor historii Martin Johnes i dodaje: – W erze wiktoriańskiej grało się nierzadko zarówno w pierwszy, jak i drugi dzień Bożego Narodzenia, co zmuszało kluby do gry dzień po dniu. Według słów historyka swoje znaczenie dla usankcjonowania tradycji sportu w Boxing Day miało też prawne uznanie w 1871 roku tego dnia za przeznaczony na rozrywkę, w przeciwieństwie do pierwszego dnia Świąt, czy też Wielkiego Piątku, których przeznaczeniem miał być odpoczynek i modlitwa. Dla klubów piłkarskich organizowanie meczów w dni ustawowo wolne od pracy było zresztą po prostu dobrym biznesem – frekwencja w czasie takich spotkań zawsze była znacząco wyższa od średniej. I chociaż w tym roku przez pandemię koronawirusa ten aspekt stracił na znaczeniu, na angielskich boiskach, jak od 160 lat, nie zabraknie emocji. – Zawsze dziwnie mi się grało w Boxing Day. Przeważnie świeciło słońce i było mroźno, coś niezwykłego wisiało w powietrzu. Najbardziej lubiłem, kiedy graliśmy tego dnia derby Londynu, bo to są mecze, na które zawsze jesteś w pełni zmobilizowany – zdradziła legenda Arsenalu Londyn i reprezentacji Anglii, Ian Wright. Może żałować, że już nie gra w piłkę, bo w tym sezonie jego pragnienia dotyczące terminarza byłyby spełnione.   Ostatni dzwonek dla Kanonierów Jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań Premier League, zaplanowanych na tegoroczny Boxing Day, bez wątpienia jest spotkanie derbowe pomiędzy Arsenalem a Chelsea. Dla Kanonierów, którzy w pięciu ostatnich meczach zdobyli zaledwie punkt, co stawia ich na równi z najsłabszym w tym okresie Sheffield Utd, spotkanie z Chelsea to ostatni dzwonek, żeby się obudzić i zacząć wspinaczkę w górę tabeli. Obecnie są na wstydliwym, piętnastym miejscu, z zaledwie czterema ligowymi wygranymi od początku sezonu! Nic dziwnego, że biorąc pod uwagę aktualną formę, dla bukmacherów nie są oni faworytami. Analizując kursy legalnego bukmachera, firmy Totolotek, widać, że to The Blues mają znacznie większe szanse na wygraną. Za złotówkę postawioną na wygraną gości w Totolotku można zgarnąć 1,92 zł (minus podatek). Kurs na Arsenal to aż 3.81, więc Ci, którzy wierzą w świąteczną odbudowę Kanonierów, mogą podreperować świąteczny budżet. – Piłkarze zdają sobie sprawę z tego, że 2-3 wygrane w okresie świąteczno-noworocznym potrafią sprawić, że twój zespół wystrzeli w górę tabeli. To duża szansa na serię cennych zdobyczy punktowych – podkreśla Ian Wright. Drugim meczem, który ze względu na sytuację w tabeli zapowiada się pasjonująco, będzie starcie drugiego w tabeli Leicester z trzecim Manchesterem United. W lepszej dyspozycji są ostatnio Czerwone Diabły, które w przypadku wygranej mogą zbliżyć się do liderującego Liverpoolu. Według Totolotka będą minimalnym faworytem: przy ich wygranej za złotówkę można zgarnąć 2,40 (minus podatek), a kurs na Lisy wynosi 2.81. Przy napiętej sytuacji w tabeli, piłkarzom Premier League na pewno świętowanie nie będzie w głowie. – Oczywiście to dziwne, kiedy w pierwszy dzień świąt jedziesz na trening, przygotowując się do jutrzejszej walki o ligowe punkty, a na ulicach jest pusto. Ale wszyscy są zawsze mili, machają do ciebie, kiedy ich mijasz. Mnie pozdrawiali nawet fani Tottenhamu! Co do piłkarskiego Bożego Narodzenia, to my mogliśmy jeść wszystko, na co mieliśmy ochotę. Chociaż po przyjściu Arsene’a Wengera, byliśmy zmuszeni zagryzać świątecznego indyka całymi wiadrami brokułów – śmieje się Wright. Analizując historię i tradycje związaną z graniem na Wyspach w piłkę nożną w Boxing Day, da się znaleźć wiele wytłumaczeń, dlaczego akurat tam święta spędza się na sportowo, kiedy w pozostałej części Europy piłkarze mają wolne. Można badać uwarunkowania socjoekonomiczne, można tłumaczyć to dłuższą tradycją piłkarstwa i zakorzenieniem jeszcze w wiktoriańskej tradycji. Ale wcale niewykluczone, że najlepiej te różnice tłumaczy stary dowcip, w którym Anglik jadący po francuskiej drodze słyszy w radio komunikat „bądźcie ostrożni na drogach, bo jeden pojazd porusza się w złym kierunku” i zaczyna mruczeć pod nosem „Jaki jeden pojazd? Przecież są ich tysiące!”. Anglicy lubią jeździć pod prąd, niezależnie czy chodzi o członkostwo w Unii Europejskiej, terminarz rozgrywek piłkarskich czy reguły dotyczące ruchu drogowego. A my możemy być im za to wdzięczni, bo przynajmniej w przypadku futbolu, daje nam to fantastyczną sposobność do włączenia kibicowskich emocji, także w Boże Narodzenie.  
17 Grudnia 2020 godz. 16:29
Art za CAS
 

Rosja wykluczona z IO w Tokio oraz ZIO w Pekinie. WADA triumfuje po aferze dopingowej w Rosji

Sportowy Sąd Arbitrażowy (CAS) wydał decyzję w postępowaniu arbitrażowym między Światową Agencją Antydopingową (WADA) a Rosyjską Agencją Antydopingową (RUSADA), z udziałem 50 interwenientów, w tym Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) ), Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski (IPC) i Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF). Panel CAS jednogłośnie stwierdził, że RUSADA jest niezgodna ze Światowym Kodeksem Antydopingowym (WADC) w związku z niedostarczeniem autentycznych danych LIMS (Laboratory Information Management System) i podstawowych danych analitycznych byłego Moskiewskiego Laboratorium do WADA. W konsekwencji Panel wydał szereg zarządzeń, które wchodzą w życie 17 grudnia 2020 roku na okres dwóch lat, tj. do 16 grudnia 2022 roku. Nakazy obejmują między innymi możliwość uczestniczenia lub uczestnictwa w igrzyskach olimpijskich i paraolimpijskich (zimowych lub letnich) oraz wszelkich mistrzostwach świata organizowanych lub sankcjonowanych przez WADA w okresie dwóch lat. sygnatariusz, pod warunkiem, że nie podlegają zawieszeniu nałożonemu przez właściwy organ, że noszony mundur nie zawiera flagi Federacji Rosyjskiej i zawiera słowa „neutralny sportowiec” oraz że nie jest grany hymn Rosji lub śpiewane w jakimkolwiek oficjalnym miejscu wydarzenia. Aby RUSADA odzyskała status sygnatariusza zgodnego, wszystkie konsekwencje nałożone za nieprzestrzeganie przepisów przez RUSADA muszą być w pełni przestrzegane przez RUSADA przez okres dwóch lat wraz ze wszystkimi zapłaconymi karami pieniężnymi i składkami. 186-stronicowe orzeczenie arbitrażowe wydane przez Panel CAS, w skład którego wchodzili sędzia Mark L. Williams SC (Australia), prezes, prof. Luigi Fumagalli (Włochy) i dr Hamid G. Gharavi (Francja / Iran) (arbitrzy współ-arbitrzy) następujące uwagi końcowe: „Ten panel nałożył konsekwencje odzwierciedlające naturę i wagę nieprzestrzegania przepisów [do WADC] oraz zapewniające utrzymanie integralności sportu przed plagą dopingu. Konsekwencje, które Panel zdecydował się nałożyć, nie są tak rozległe, jak te, o które zabiegała WADA. Nie należy tego jednak odczytywać jako potwierdzenia postępowania RUSADY lub władz rosyjskich. Przy składaniu poleceń Panel ograniczony jest uprawnieniami wynikającymi z obowiązującego prawa, w szczególności WADC i ISCCS. Rozważyła kwestie proporcjonalności, aw szczególności potrzebę zmiany kulturowej i zachęcania następnego pokolenia rosyjskich sportowców do udziału w czystym, międzynarodowym sporcie ”.
17 Grudnia 2020 godz. 7:03
Art za KALK
 

atom Webska Basket Liga: Kolejka wysokich wygranych

Ostatnia ligowa kolejka miała dość niespodziewany scenariusz, rzadko się bowiem ostatnio zdarzało, żeby większość rywalizacji kończyła się tak wysokimi, zdecydowanymi wygranymi. W Ekstralidze w jedynym pojedynku Skoda Koszalin bardzo wysoko pokonała Betomex mając ogromną przewagę już od pierwszych minut spotkania. Zwycięzcy zagrali na bardzo wysokim % rzutów z gry oraz zdecydowanie wygrali w zbiórkach na tablicy co bezpośrednio przełożyło się na osiągniętą przewagę. W I Dywizji trzy pojedynki można uznać za jednostronne. Tak bez wątpienia było w starciu Tartaka Sekwoi, który rozbił Iron Wares, Wind Service, który po świetnym meczu 30-punktami rozgromił TFC Białogard oraz doskonale spisującej się Pizzerii Venezia, która nie pozostawiła złudzeń Alfie Trans. Również w kolejnych słupskich derbach dominacja rewelacji sezonu ekipy EKP Dewelopment Squad nad Panterami była bardzo wyraźna. Najbardziej wyrównany mecz stoczyły drużyny Drużyna A i TKKF Koszalin, a o wygranej tych pierwszych zdecydowała ostatnia kwarta. W pojedynkach II Dywizji mieliśmy podobny scenariusz. AZS Fans Weterans po prostu rozjechał Ergolift, B-elka.pl aż 34-punktami ograła ekipę ZłotaMrówka.pl, Basket Tepro wysoko pokonał bardzo osłabione kadrowo ATOMówki i Drużyna A2 bardzo pewnie uporała się z LKS Bonin. Jedynie zespół 2xK pomimo fantastycznej końcówki Air-Transferu.pl zdołał 7-punktami pokonać rywala i dopisać sobie 2 punkty. W najbliższy weekend rozegrana zostanie ostatnia ligowa kolejka w 2020 roku i należy tylko życzyć wszystkim, aby w nowym roku pomału wszytko wracało do normalności, a rozgrywki toczyły się bez większych przeszkód i sytuacja epidemiologiczna pozwoliła nam dograć do końca bieżący sezon. EKSTRALIGA SKODA KOSZALIN – BETOMEX                            95:59 (20:9; 24:18; 27:19; 24:13;) SKODA KOSZALIN: D. Kropisz 35 (5), P. Jakóbczyk 19 (5), M. Malatyński 10, K. Szych 9 (1), A. Żmudziński 8, P. Pilarski 6, P. Bakowicz 4, D. Zawiślak 4, BETOMEX: S. Balcerzak 17 (1), R. Bogucki 14 (2), M. Hamera 11, T. Dąbrowski 10 (1), O. Kucenko 4, K. Wierzbicki 2, M. Rajkowski 1, L. Bryzek 0, M. Dulewicz 0, J. Czubak 0, I DYWIZJA IRON WARES – TARTAK SEKWOJA                    49:93 (8:22; 15:22; 10:25; 16:24;) IRON WARES: P. Baryła 18 (2), S. Knet 14, A. Gospodarczyk 9, R. Wojciechowski 5 (1), J. Grabias 2, D. Shyriaiew 1, TARTAK SEKWOJA: D. Labuda 35 (5), T. Kościelny 17, P. Sobczak 16, P. Kościński 10 (1), P. Kowalski 9 (3), H. Labuda 6, M. Tablewski 0, ALFA TRANS - PIZZERIA VENECJA                     57:80 (11:21; 9:13; 19:24; 18:22;) ALFA TRANS: I. Janiszek 15 (1), R. Lipiński 13 (1), M. Tereszczyn 12 (3), R. Grontkowski 8, M. Strach 4, D. Sobolewski 3 (1), P. Podwalski 2, PIZZERIA VENECJA: K. Biełunos 19, P. Grzybowski 14 (2), H. Komuda 14 (1), K. Kunysz 12, M. Gaziński 9, D. Wojtyniak 7 (1), M. Grześkowiak 5 (1), PANTERY – EKP DEWELOPER SQUAD                   42:54 (9:7; 12:14; 12:16; 9:17;) PANTERY: R. Maćkowiak 22 (4), J. Włodarczyk 9 (1), D. Sierakowski 8, J. Kiedrowski 2, D. Królikiewicz 1, M. Jankowski 0, EKP Deweloper SQUAD: P. Czarnecki 13 (1), D. Bartnik 12 (2), P. Andrzejewski 11 (3), D. Iciachowski 11, M. Ciachla 7 (1), M. Borkowski 0, M. Niemir 0, TKKF KOSZALIN – DRUŻYNA A                          58:70 (14:24; 12:11; 18:12; 14:23;) TKKF KOSZALIN: R. Krajewski 20, R. Wudarski 10, R. Cieślak 9 (1), S. Kudosz 6, P. Mikołajczyk 6, K. Gruszczyński 5,M. Babczyński 2, W. Traczewski 0, DRUŻYNA A: J. Trenkiewicz 23 (3), B. Sprengel 19 (2), R. Rogalski 15, D. Leśniewski 11 (1), A. Orzechowski 2, A. Podlewski 0 WIND SERVICE – TFC BIAŁOGARD                     80:50 (27:10; 15:17; 15:5; 23:18;) WIND SERVICE: Ł. Szul 27, P. Bocian 23, B. Pachciarek 20, A. Wojciechowski 6, P. Szobot 4, T. Robak 0, TFC BIAŁOGARD: P. Czajkowski 12 (4), M. Kozłowski 11 (1), M. Czajkowski 10 (1), M. Ożygar 7 (1), T. Iwaszko 6 (2), P. Olechnicki 4, R. Kuśmierczyk 0, II DYWIZJA B-eLka.pl – ZłotaMrówka.pl                          98:64 (24:14; 26:14; 14:16; 34:20;) B-eLka.pl: T. Kucal 33 (4), L. Żymierski 17 (1), A. Dzięcielski 16 (1), M. Kostecki 13 (1), R. Tarkowski 8, J. Dziennik 8, A. Nowak 2, J. Sikorski 1, R. Fiszbak 0, ZłotaMrówka.pl: D. Matysiak 17 (2), M. Binaś 15, W. Banach 12, M. Zawadzki 10 (2), R. Mielke 6, K. Stosio 4, P. Zięba 0, AIR-TRANSFER.PL – 2xK                                           55:62 (15:25; 10:18; 7:11; 23:8;) AIR-TRANSFER.PL: M. Janus 18, M. Pikur 10, J. Rudnik 8, F. Janus 7 (1), D. Krakowiak 7 (1), M. Kozłowski 5 (1), K. Korol 0, 2xK: B. Laska 21, S. Szubstarski 15, M. Mendrygał 11, T. Staszkiewicz 9 (2), M. Krzemiński 6 (1), K. Deka 0, W. Boruń 0,M. Deka 0, DRUŻYNA A – LKS BONIN                                     73:52 (15:15; 26:13; 15:14; 17:10;) DRUŻYNA A2: M. Wyszomirski 12, P. Polowczyk 11 (1), M. Kądziołka 10, G. Fabich 10, K. Romejko 10, D. Majewski 10 (2), A. Fulghieri 7, Ł. Szamatowicz 3, T. Łapiński 0, LKS BONIN: M. Kustra 13 (3), M. Kramarz 13, J. Czesnowski 9, A. Kop 5 (1), P. Guzek 5, N. Katafiasz 5, A. Katafiasz 2, K. Regulski 0, P. Rybak 0, AZS FANS WETERANS – ERGOLIFT                          96:22 (20:3; 22:8; 25:8; 29:3;) AZS FANS WETERANS: P. Szamrej 30 (4), D. Zydel 20, M. Gierłowski 16 (2), M. Pabiszczak 11, W. Kozacki 10, I. Łukojko 5, R. Kaszkiewicz 4, ERGOLIFT: F. Bochra 10 (1), L. Maruszewski 5, J. Warczak 5 (1), K. Skrzypniak 2, H. Dural 0, BASKET TEPRO – ATOMÓWKI                            81:54 (18:15; 21:11; 22:16; 20:12;) BASKET TEPRO: M. Mora 25, R. Dolik 24, M. Warzecha 12, E. Pajączkowski 5, M. Kapitan 5, J. Strycharczyk 4, P. Ignasiak 2, W. Domżałowicz 2, G. Szczerba 2, P. Kozak 0, ATOMówki: K. Koszykowska 19, M. Machnikowska 16 (1), A. Andrzejak 13, A. Kolska 6, K. Klimowska 0, TERMINARZ SPOTKAŃ