Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
25 Listopada 2021 godz. 7:14
Art za KS Judo Gwardia Koszalin
 

Trzy medale judoków Gwardii Koszalin w Pucharze Polski Juniorów w Oleśnicy .

Oleśnica gościła przez dwa dni najlepszych judoków z kraju. Tam odbył się Puchar Polski Juniorów i Juniorek Młodszych i Puchar Polski Juniorek i Juniorów. Zawody zostały super zorganizowane należą się gratulacje dla organizatorów Judo Tigers. Kolejny raz super wypadli reprezentanci Klubu Sportowego Judo Gwardia Koszalin podopieczni Cezarego Wojniusza i Mariana Standowicza wywalczyli trzy medale. Pierwszy z nich w Juniorach Młodszych wywalczył Kamil Kustrzycki w kat.66 kg zajął trzecie miejsce .Pokonał Eryka Wage z Pałacu Młodzieży Łódź,Kacpra Kozłowskiego z Pałacu Katowice,Juliana Chrząszcz z Juwenii Wrocław.W walce o brązowy medal wygrał z Konradem Mamińskim z Safarii 152 Warszawa.   Drugi medal srebny wywalczył również Kamil Kustrzycki w kat.66 kg startując w grupie statszej tj Juniorów. Kamil do finału wygrał z Jakubem Pec z Yuko Józefów,Karolem Batko z AZS Łodź ,Kamilem Nowok AZS Gliwice.W walce o złoto uległ Dawidowi Mohylnyi z Ukrainy startującego w barwach Czarni Bytom. Kamil to były Mistrz Polski Młodzików,aktualny V-ice Mistrz Polski Juniorów Młodszych oraz zdobył VII miejsce na Mistrzostwach Europy Kadetów.Wszystkie medale i w Oleśnicy zdobył w innych kategoriach wagowych od 50 do 66 kg super się rozwija dodaje trener Wojniusz Cezary.   Trzeci medal srebny wywalczył Adam Małecki w kat.81 kg który miał swoj dzień pokonał Jakuba Ostafińskiego z UKS Łodź ,Mistrza Polski Juniorów Adama Majewskiego z UKJ Warszawa oraz Michała Wąsikowskiego z Hato Warszawa.W walce o złoto przegrał z reprezentantem Ukrainy Ivanem Terekhov starującego w barwach Gwardii Łódź.Adam potwierdził kolejny raz że jest młodym mocnym zawodnikiem w kat.81 kg.Również zmienił wagę z 73 na 81 w której był brązowym medalistą Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych dodaje trener Standowicz . Z dobrej strony pokazał się również Wojciech Szulc który wywalczył VII miejsce w kat.81 kg.   Troje wychowanków Gwardii Koszalin tj;Ola Szulc ,Zuzanna Mikołajczak i Filip Bieliński przebywali  na Campie w Spale gdzie zostali powołani przez nowych trenerów Kadry Narodowej .W celu przejścia sprawdzianów siły i motoryki poszczególnych zawodników. Następna  dobra wiadomość Ola Szulc kolejny raz będzie reprezentować Koszalin i kraj już w sobotę leci do Izraela na Camp trenować z najlepszymi. Judocy Gwardii Koszalin już za tydzień startują w Mistrzostwach Polski Młodzików w Pile.Trzymamy kciuki za Młodzików        
9 Listopada 2021 godz. 13:08
Art za KALK
 

atom Webska Basket Liga – Jest nowy mistrz

Mistrzem atom Webska Basket Liga została drużyna Zespołu Pieśni i Tańca, która w drugim finałowym pojedynku dowiozła 14 punktowa przewagę nad i4 Development. Chociaż walczący do końca zawodnicy I4 Development nastraszyli mistrzów niwelując w pewnym momencie przewagę z pierwszego meczu do 0. Jednakże 4 kwarta przywróciła status quo i kontrolując przebieg meczu Zespół Pieśni i Tańca minimalnie przegrał  65-66 co dało mu  mistrzostwo ligi! MVP finałowego pojedynku został wybrany  Łukasz Wichniarz.             W meczu o 3 miejsce Powiat Białogardzki bez żadnych trudów utrzymał przewagę nad Skodą Koszalin i zwyciężając 89-69 zdobył trzecie miejsce w Ekstralidze.              W drugim meczu finałowym w I Dywizji Volvo Skrzypa GMK mając przewagę 11 punktów  z pierwszego meczu kontrolowało cały mecz i mając w swoich szeregach MVP finałów Grzegorza Arabasa, spokojnie dowiozło zwycięstwo  69-64 nad Pizzeria Venecja do końca.             Mecz w II Dywizji był dla drużyny B-eLka meczem o to, aby w tym sezonie pozostać niepokonanymi i to im się udało. Wygrana 69-47 nad AZS Fans Weterans nie była w żadnym momencie zagrożona. MVP finałów w Dywizji II został Tomasz Kucal.              Na zakończenie sezonu w towarzystwie przedstawicieli sponsora tytularnego atom Webska Basket Liga wręczono zwycięzcom puchary i medale. Po raz pierwszy nagrodzono także osoby, które w historii KALK zostawiły namacalny wkład w postaci gry w niej, sędziowania czy też organizacji całych rozgrywek. Do Hall of Fame zostali zaproszeni: Zbigniew Lew, Wiesław Derdoń, Krzysztof Jabłoński, Adam Szałek, Łukasz Janota, Zbigniew Jasiński, Radosław Mielke, Paweł Rogowski, Daniel Kmita, Piotr Bartkiewicz, Dariusz Labuda, Jacek Czubak oraz Krzysztof Chadacz.             Wszystkim zwycięzcom oraz nagrodzonym wielkie gratulacje!!!   EKSTRALIGA O 1 miejsce – 2 mecz ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA – i4 DEVELOPMENT  65:66  (15:26;11:12;19:16;20:12) ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA: Ł. Wichniarz 22 (3), M. Kamieniarz 11, A. Kirejczyk 9, M. Korgiel 6, D. Kmita 5 (1), P. Bartkiewicz 5, M. Tartas 5, Z. Semenowicz 2,  i4 DEVELOPMENT: M. Stefanowski 16 (2), P. Bogdan 14 (1), W. Pstrągowski 12 (1), A. Kowalczuk 11 (3), P. Polek 6 (1), P. Szałankiewicz 5, Ł. Wróbel 2, W pierwszym meczu 79:65 dla Zespołu Pieśni i Tańca, który został mistrzem Ekstraligi w atom WEBSKIEJ BASKET LIDZE sezon 2020/2021.  O miejsce 3 – 2 mecz  SKODA KOSZALIN – POWIAT BIAŁOGARDZKI    68:89  (21:13;14:25;13:21;20:30) SKODA KOSZALIN: D. Kropisz 27 (3), K. Izraelski 18 (2), A. Żmudziński 9, D. Zawiślak 6, P. Pilarski 6, M. Malatyński 2,  POWIAT BIAŁOGARDZKI: B. Baranowski 27 (3), D. Raszpunda 21 (1), G. Skoczyk 13 (1), G. Gajdziel 10 (2), G. Michalak 10, P. Pakuszto 6, D. Nastula 2, W pierwszym meczu 93:78 dla zespołu Powiat Białogardzki, który zajął III miejsce w atom WEBSKIET BASKET LIDZE sezon 2020/2021.  Klasyfikacja końcowa: 1.     ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA 2.     i4 DEVELOPMENT 3.     POWIAT BIAŁOGARDZKI 4.     SKODA KOSZALIN 5.     BETOMEX 6.     CHŁOPAKI Z SĄSIEDZTWA  I LIGA  O 1 miejsce – 2 mecz VOLVO Skrzypa GMK – PIZZERIA VENECJA   69:64 (18:14; 19:23; 17:12; 15:15;) VOLVO Skrzypa GMK : G. Arabas 33 (3), A. Szałek 16 (3), M. Dudek 8 (2), T. Skuza 4, R. Witkowski 4, Ł. Kaszuba 2, A. Derliński 2,  PIZZERIA VENECJA: H. Komuda 20, P. Grzybowski 18 (1), K. Biełunos 10, M. Gaziński 9, K. Kunysz 4, Ł. Urbanowski 3 (1), M. Grześkowiak 0, W pierwszym meczu 79:68 dla zespołu VOLVO Skrzypa GMK, który został mistrzem I Dywizji w atom WEBSKIEJ BASKET LIDZE sezon 2020/2021.  Klasyfikacja końcowa: 1.     VOLVO Skrzypa GMK 2.     PIZZERIA VENECJA 3.     KB I PRZYJACIELE 4.     ALFA TRANS 5.     TARTAK SEKWOJA 6.     TKKF KOSZALIN 7.     KLUBOKAWIARNIA BLASZAK 8.     TEAM KOSZ 9.     DOMAR TATÓW 10.  GRUBIK TEAM 11.  IRON WARES 12.  TFC BIAŁOGARD  II LIGA  O 1 miejsce – 2 mecz B-eLka.pl – AZS FANS WETERANS                            69:47 (18:9; 16:16; 9:9; 26:13;) B-eLka.pl: A. Dzięcielski 17, J. Sikorski 15 (2), T. Kucal 15 (1), R. Tarkowski 10, J. Dziennik 9 (1), D. Sawicki 2, A. Nowak 1,  AZS FANS WETERANS: P. Szamrej 25 (2), I. Łukojko 10, M. Michalewski 6, W. Kozacki 5 (1), M. Pabiszczak 1, R. Kaszkiewicz 0, W pierwszym meczu 84:54 dla zespołu B-eLka.pl, który został mistrzem II Dywizji w atom WEBSKIEJ BASKET LIDZE sezon 2020/2021.  Klasyfikacja końcowa: 1.     B-eLka.pl 2.     AZS FANS WETERANS 3.     LKS BONIN 4.     PS POŻARNA  5.     DRUŻYNA A2 6.     OUTSIDERS 7.     SANATORIUM SPURS 8.     CYGLERSTYL KMP 9.     ZłotaMrówka.pl 10.  AIR-TRANSFER.PL 11.  2XK 12.  FASOLKI 13.  BASKET TEPRO 14.  ATOMÓWKI
27 Października 2021 godz. 9:21
Art za KALK
 

atom Webska Basket Liga: Z dużej chmury mały deszcz

Mecze półfinałowe w Ekstralidze zapowiadały się pasjonująco, ale cóż życie znowu wniosło poprawkę do założeń. Skoda Koszalin przychodząc na mecz w 5 prawie od razu przekreśliła swoje szanse na zwycięskie wyjście ze spotkania z Zespołem Pieśni i Tańca. Starzy wyjadacze kontrolowali cały czas przebieg meczu, a w chwili gdy Skoda zaczęła grać z powodu nadmiaru przewinień osobistych  w czwórkę, to mecz się skończył. Zespół Pieśni i Tańca po wygranej  92-75 łatwo awansował do finału. I4 Development miało ostro bronić się przed naporem Powiatu Białogardzkiego, ale wygrywając już pierwszą kwartę 30-14 pokazało zawodnikom z Białogardu, że tego dnia nie ma na nich mocnych. Paweł Bogdan i Maciej Stefanowski poprowadzili i4 Development do zwycięstwa 102-76 i gładko  zameldowali się w finale Ekstraligi.             W jedynym meczu I Dywizji Tartak Sekwoja  wygrał z zespołem TKKF Koszalin  75-62. Mecz toczony nad wyraz ambitnie z obu stron. Zespół Tartaka kończył mecz w czterech, ale niestety TKKF Koszalin nie skorzystał z szansy i to Tartak sekwoja zajmuje  w tym roku 5 miejsce w I Dywizji.              W Dywizji II w meczu o 5 miejsce Drużyna A po meczu z Oustsiders, który przebiegał falami tak, że Bałtyk by się nie powstydził, wygrał  70-65 i tym samym, to oni zajęli w II Dywizji  5 miejsce.  W meczu o 9 miejsce natomiast ZłotaMrówka.pl wreszcie zagrała na miarę oczekiwań i gładko wygrała z Air-Transfer.pl. 31 punktów Franka Janusa nie pomogło, aby pokonać zespołowo grających zawodników Złotej Mrówki.pl. Tak więc ZłotaMrówka.pl zajmuje w tym roku w II Dywizji 9 miejsce.             W następny weekend odbędą się pierwsze mecze finałowe, a potem już tylko finał ... EKSTRALIGA Play-off 1 – 4 – 2 mecz  ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA – SKODA KOSZALIN 92:75 (31:17; 14:7; 20:21; 27:30;) ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA:M. Kamieniarz 27,P. Bartkiewicz 20,D. Kmita 12 (1),A. Kirejczyk 12 (1), M. Korgiel 9,M. Tartas 7 (1),Z. Semenowicz 5 (1), SKODA KOSZALIN:D. Kropisz 27 (1),D. Zawiślak 19,P. Pilarski 19 (3),M. Malatyński 5,A. Żmudziński 5 (1), W pierwszym meczu 70:76 dla Zespołu Pieśni i Tańca awans do finału drużyny Zespół Pieśni i Tańca i4 DEVELOPMENT – POWIAT BIAŁOGARDZKI     102:76 (30:14; 16:18; 32:17; 24:27;)    i4 DEVELOPMENT:P. Bogdan 34 (7),M. Stefanowski 23 (5),Ł. Wróbel 12,P. Szałankiewicz 11,W. Pstrągowski 10,P. Polek 6,B. Domaszewicz 6,M. Waskan 0, POWIAT BIAŁOGARDZKI:G. Skoczyk 18 (1),M. Witkowski 17,B. Baranowski 15 (3),D. Raszpunda 12 (2),G. Gajdziel 8 (2), D. Nastula 4,G. Michalak 2,P. Pakuszto 0,   O miejsce 5    CHŁOPAKI Z SĄSIEDZTWA – BETOMEX       0:20   O miejsce 1 – mecz i rewanż – 1 mecz -  31 października 2021 r. I4 DEVELOPMENT – ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA O miejsce 3 – mecz i rewanż – 1 mecz – 30 października 2021 r.  POWIAT BIAŁOGARDZKI – SKODA KOSZALIN   I LIGA O miejsce 1 – mecz i rewanż – 1 mecz – 31 października 2021 r VOLVO Skrzypa GMK – PIZZERIA VENECJA O miejsce 3 – 1 mecz – 31 października 2021 r. KB i PRZYJACIELA – ALFA TRANS  O miejsce 5   TKKF KOSZALIN –TARTAK SEKWOJA             62:75  (12:19; 8:17; 22:13; 20:26;) TKKF KOSZALIN:R. Wudarski 16,P. Mikołajczyk 13 (1),K. Gruszczyński 10,K. Blonkowski 10,R. Cieślak 8 (2),M. Babczyński 5, TARTAK SEKWOJA:T. Kościelny 30 (2),P. Kościński 22 (2),P. Kowalski 12 (4),J. Kaleta 11 (1),M. Tablewski 0, O miejsce 7 TEAM KOSZ – KLUBOKAWIARNIA BLASZAK    0:20 II LIGA O miejsce 1 – mecz i rewanż – 1 mecz – 30 października 2021 r.  B-eLka.pl – AZS FANS WETERANS  O miejsce 3 – 1 mecz – 30 października 2021 r. PS POŻARNA – LKS BONIN  O miejsca 5 OUTSIDERS – DRUŻYNA A                                      65:70 (10:23; 24:15; 14:8; 17:24;) OUTSIDERS:M. Adamczyk 18 (1),T. Adamczyk 15,K. Żybort 14,W. Dziurla 14,M. Zając 4,P. Trepka 0, DRUŻYNA A:P. Polowczyk 23 (7),D. Majewski 19 (5),M. Wyszomirski 10,Ł. Szamatowicz 8,M. Kądziołka 6,R. Kalinowski 4,   O miejsce 7   SANATORIUM SPURS – CYGLERSTYL KMP  20:0   O miejsca 9   AIR-TRANSFER.PL – ZłotaMrówka.pl                   68:88 (20:20; 9:20; 16:22; 23:26;) AIR-TRANSFER.PL: F. Janus 31,M. Janus 12,D. Krakowiak 8,D. Rybiński 5,T. Kukieła 5,K. Korol 4, M. Kołtowski 3 (1),R. Szemro 0, ZłotaMrówka.pl: K. Stosio 28 (5),D. Matysiak 23 (2),A. Brzeziński 16 (1),M. Binaś 10 (1),W. Banach 9 (1),R. Mielke 2,P. Janiak 0,M. Zawadzki 0,  
23 Października 2021 godz. 13:05
Art za FB/Piłka Ręczna Koszalin
 

Superliga PGNiG: Trzy punkty dla Piotrcovii

Odrobiny szczęścia i skuteczności zabrakło szczypiornistkom Młynów Stoisław Koszalin w meczu 7. serii PGNiG Superligi. Uległy u siebie Piotrcovii Piotrków Trybunalski 22:25. – Najbardziej bolą nas te przespane momenty, bo to nam się odbiło czkawką. Nie powinny się one zdarzać jeżeli chcemy walczyć o punkty. Trudno mi powiedzieć co nie zadziałało dziś w naszej drużynie. Przez chwilę prowadziłyśmy jedną bramką, ale później wkradły się błędy, nie wytrzymałyśmy tego nerwowo i mamy wynik taki, a nie inny – mówiła po spotkaniu Aleksandra Zaleśny, zawodniczka miejscowej ekipy. W Koszalinie można było spodziewać się dość wyrównanej walki, bo zespoły od początku sezonu prezentują zbliżony poziom. Piotrkowianki i koszalinianki to sąsiadki w ligowej tabeli, które przystępując do walki zajmowały kolejno szóste i siódme miejsce. Na początku obu ekipom brakowało skuteczności. Niemniej, po sześciu minutach był remis 2:2. Po chwili przyjezdne się przebudziły, a miejscowe traciły piłkę lub nie trafiały do bramki. Tym sposobem rywalki prowadziły niebawem 5:2 (9. min). Na niemoc podopiecznych nie mogli dłużej patrzeć trenerzy koszalińskiej drużyny. Przy stanie 3:7 w 14. minucie poprosili o czas. Po powrocie na plac gry nie było dużo lepiej. Co prawda „Biało-zielone” poprawiły nieco grę w obronie, a w bramce nieźle spisywała się Natalia Filończuk, ale wciąż brakowało skuteczności w ataku. Czwarte trafienie na koncie koszalinianek dopiero po dziesięciu minutach bezowocnych prób zapisała Anna Mączka. W 21. minucie piotrkowianki prowadziły już 11:4. Od tego momentu aż do przerwy gospodynie radziły sobie już zdecydowanie lepiej. Zapisały na koncie pięć trafień z rzędu i potrafiły powstrzymywać skuteczniejsze dotychczas rywalki (27. min – 9:11). Po zmianie stron oba zespoły prezentowały się korzystniej niż w pierwszej połowie. Koszaliniankom udało się odrobić straty (36. min – 13:13), a niebawem prowadziły 16:15 (41. min). Miejscowe niedługo cieszyły się prowadzeniem, bo po chwili dwa trafienia do konta piotrkowianek dorzuciły Sylwia Klonowska i Patrycja Królikowska. Od tego momentu drużyny do samego końca toczyły dość wyrównaną walkę, ale nieco skuteczniejsze w niej okazały się szczypiornistki z Piotrkowa Trybunalskiego. – Być może za wcześnie cieszyłyśmy się z tej dużej różnicy, którą prowadziłyśmy. W końcu koszalinianki przegoniły nas jedną bramką. Cieszę się, że jednak się nie poddawałyśmy i w tym najważniejszym momencie meczu zaczęłyśmy grać swoją piłkę ręczną i to my wywozimy stąd trzy punkty – mówiła po meczu Sylwia Klonowska, reprezentująca barwy Piotrcovii. Skład i bramki Młyny Stoisław Koszalin: Natalia Filończuk, Alexandra Ivanytsia – Gabriela Urbaniak, Paula Mazurek 3, Anna Mączka 4, Żaneta Lipok 5, Aleksandra Zaleśny 7, Gabriela Haric, Martyna Żukowska 1, Hanna Rycharska 2, Adrianna Nowicka, Martyna Borysławska, Daria Somionka. Skład i bramki Piotrcovia Piotrków Trybunalski: Daria Opelt, Karolina Sarnecka – Sylwia Klonowska 4, Aleksandra Oreszczuk 4, Małgorzata Trawczyńska 2, Monika Majsak 1, Patrycja Królikowska 3, Kinga Stanisławczyk, Karolina Jureńczyk 4, Daria Grobelna 2, Lucyna Sobecka 1, Tatjana Trbovic, Justyna Świerczek, Joanna Waga 3, Natalia Fesdorf 1.
23 Października 2021 godz. 12:40
Art za PZJ, fot. archiwum
 

Judoka KSJ Gwardia Koszalin, Aleks Hoppe walczy w Maladze

Dziesięcioro Polaków znajduje się na liście startowej turnieju European Judo Open w Maladze. Dla części naszych reprezentantów to ostatni sprawdzian przed Młodzieżowymi Mistrzostwami Europy w Budapeszcie (5 – 7 listopada). - W Hiszpanii startować będą Izabella Socha -57kg, Maria Bączek -70kg oraz Anna Dąbrowska -63kg, Karolina Miller -70kg, Kinga Wolszczak +78kg oraz z grona judoków Adam Stodolski -73kg, Ksawery Morka -73kg, Sebastian Marcinkiewicz -81kg, Aleks Hoppe -81kg, Sebastian Ołdak -90kg – mówi trener Paweł Zagrodnik, nowy szkoleniowiec kobiecej reprezentacji. Jednym z zawodników walczących w Maladze jest Aleks Hoppe (81 kg, na zdjęciu z trenerami klubowymi: Cezarym Wojniuszem i Marianem Standowiczem), wychowanek KS Judo Gwardia Koszalin. - Bardzo dużo zyskałem trenując na zgrupowaniach kadry narodowej, gdzie mogłem szkolić się z najlepszymi krajowymi zawodnikami, ale też podczas zagranicznych campów np. w Szwajcarii. Na co dzień trenuję pod okiem Cezarego Wojniusza, który ma duży wpływ m.in. na moje przygotowanie mentalne – powiedział 22-letni Aleksy Hoppe. Podczas niedawnych Mistrzostw Polski Seniorów w Opolu koszalinianin zajął 5 miejsce w wadze 81 kg, przegrywając walkę z brąz z Jakubem Pankowskim. Natomiast w Młodzieżowych MP w Gdańsku wywalczył brąz w kategorii 90 kg. - W Mistrzostwach Polski Seniorów walczyłem dobrze, lecz zabrakło trochę szczęścia i ostatecznie uplasowałem się tuż za podium – przyznał judoka, który do tej pory w zawodach rangi MP sięgnął po 5 medali. - W 2018 roku zająłem 3 miejsce, w 2019 roku 2 pozycję w Mistrzostwach Polski Juniorów w Bytomiu i Poznaniu. Później mocno skupiłem się na treningach siłowych, ale nie odszedłem od judo. Cały czas walczę, również występowałem na zagranicznych matach, a moje koronne techniki to o soto gari, tai otoshi, seoi nage – przyznał Aleksy Hoppe, który codzienne treningi łączy z pracą zawodową. W KS Judo Gwardia Koszalin trenuje także m.in. Kamil Kustrzycki, który zajął 7 miejsce w tegorocznych Mistrzostwach Europy Kadetów w Rydze. - Judo zacząłem trenować już w przedszkolu. Rodzice zauważyli, że jestem bardzo energicznym dzieckiem. Zaprowadzili mnie na judo i z tego jestem bardzo zadowolony, ponieważ ten sport uczy nie tylko jak być sprawnym fizycznie, lecz także dyscypliny i szacunku – zaznaczył Aleksy Hoppe, który w swojej karierze trenował także kilka miesięcy w Poczdamie.
21 Października 2021 godz. 7:02
Art za Arskom
 

Błękitne tornado, kibice na drzewach i cuda jak w „Ogniem i Mieczem”. Czy pamiętasz te sensacje w Pucharze Polski?

Piłkarskie rozgrywki pucharowe w każdym kraju są kopalnią niezwykłych historii, opowiadających o ambicji, krętej drodze do sukcesu i marzeniach kopciuszków o wiekopomnym sukcesie, które regularnie się tu spełniają. W tegorocznej edycji Fortuna Pucharu Polski do 1/16 finału awansowała IV-ligowa Wieczysta Kraków oraz aż pięciu przedstawicieli III lig. O awans nie będzie łatwo, ale dawne historie Czarnych Żagań, Błękitnych Stargard czy trzecioligowej Lechii Gdańsk na pewno dodadzą im skrzydeł. Bo chociaż wyeliminowanie faworyta wydaje się karkołomną misją, w rozgrywkach pucharowych granica pomiędzy snem a jawą często się zaciera. Ziemia lubuska w polskim futbolu wciąż pozostaje na mapie białą plamą, terra incognita. Żaden zespół z tego regionu nie dostąpił zaszczytu gry w ekstraklasie, a miejscowi kibice mocniej przeżywają żużlowe zmagania niż mecze piłki nożnej. Miejscowy futbol może jednak pochwalić się jedną z najbardziej niezwykłych historii w dziejach rozgrywek o Puchar Polski. Historią, która jest gotowym scenariuszem na film. Opowieścią o ambicji, umiejętnościach, furze szczęścia i komunistycznych władzach, które sprawiły, że happy end odwołano. Ale po kolei. Połowa lat 60. ubiegłego wieku, jak na realia życia w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, była niezwykle spokojna. W rządzonym przez towarzysza „Wiesława” Gomułkę kraju nie było jeszcze mowy o antysemickiej zawierusze, która wstrząsnęła Polską trzy lata później, powoli zapominano też o wojennym koszmarze i stalinowskich represjach. Mała stabilizacja. W futbolowej pucharowej rzeczywistości do „normalności” było jednak niezwykle daleko.   Cuda jak u Sienkiewicza „Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia” – zaczynał „Ogniem i Mieczem” Henryk Sienkiewicz. Parafrazując, to samo można napisać o piłkarskim roku 1965. Co prawda, w przeciwieństwie do słynnej powieści, tym razem na polskich ziemiach nie pojawiły się szarańcza, kometa czy zaćmienie słońca, ale na nudę i tak narzekać się nie dało. Kibice na drzewach, trzy zwycięskie rzuty monetą i marsz trzecioligowych Czarnych Żagań do finału, w którym zmierzyli się z naszpikowanym gwiazdami Górnikiem Zabrze, to do dziś jedna z najbardziej niezwykłych opowieści, którymi może pochwalić się krajowy futbol. – Gra Czarnych w Pucharze Polski była pierwszym powodem do dumy w powojennym Żaganiu – mówiła w rozmowie z portalem sport.tvn24.pl Wanda Winczaruk, która wówczas była młodą fanką zespołu z lubuskiego. Trzecioligowy zespół pod wodzą trenera Jana Dixy w pierwszej rundzie rozgrywek rozbił Karolinę Jaworzyna Śląska 6:0, ale nikt nie spodziewał się, że to początek przygody życia. W kolejnych meczach outsiderzy z Żagania zgarniali skalpy kolejnych rywali: Startu Łódź, Polonii Bytom, Pogoni Szczecin, Wisły Kraków i ŁKS-u Łódź. Co ciekawe, w aż trzech z tych spotkań regulaminowy czas gry i dogrywka to było za mało, żeby wyłonić zwycięzcę. Jako że wówczas nie znano jeszcze serii rzutów karnych, wszystkie te starcia kończyły się losowaniami. – Pierwszy miał wybrać łodzianin, jako że my byliśmy gospodarzami. Jednak nie mógł się zdecydować. Sędzia poganiał, więc ja złapałem prawą kartkę. Był to jakiś odruch. Potem w ułamku sekundy zdecydowałem się na wzięcie tej, która leżała po lewej stronie – opowiadał o półfinałowym starciu z ŁKS-em kapitan Czarnych Edward Kuczko. Miał dobre przeczucie. Po raz trzeci ręka lidera zespołu z Żagania okazała się szczęśliwa. Stadion, wokół którego fani gromadzili się nawet na drzewach, wybuchł z radości. Na drodze do pucharu stał już tylko Górnik Zabrze. Piłkarze byli traktowani w Żaganiu jakby zdobyli mistrzostwo świata. Kibice zbierali wycinki z gazet, zakłady usługowe w mieście obsługiwały zawodników za darmo. Piękna przygoda dobiegła końca w starciu z mistrzem Polski. Górnik na stadionie w Zielonej Górze łatwo rozbił trzecioligowca 4:0. Klasyczny hattrick legendarnego Ernesta Pohla wystarczył, żeby położyć rywala na łopatki, a po przerwie dzieła zniszczenia dopełnił Musiałek.  Zaczęło się od trzęsienia ziemi Początek lat 80. to dla futbolu w Gdańsku czas pełen paradoksów. Z jednej strony spadek w sezonie 81/82 na trzeci poziom rozgrywkowy, z drugiej w kolejnym roku historyczny triumf w Pucharze Polski, co udało się Lechii jako pierwszemu zespołowi występującemu na tak niskim poziomie ligowym. Architektami sukcesu było dwóch trenerskich żółtodziobów: 31-letni Jerzy Jastrzębowski oraz rok młodszy Józef Gładysz. Obaj byli wystarczająco starzy, żeby pamiętać historię Czarnych Żagań i wystarczająco młodzi, żeby wierzyć, że da się ją nie tylko powtórzyć, ale wręcz pójść o krok dalej, zgarniając trofeum. Pucharowa przygoda zaczęła się wedle scenariusza rekomendowanego przez Alfreda Hitchcocka. Najpierw było trzęsienie ziemi, a potem napięcie rosło. Tym początkowym wstrząsem była wyjazdowa potyczka z występującym w okręgówce Startem Radziejów Kujawski. To jedyny we wspomnianej edycji rozgrywek mecz, w którym Lechia była faworytem i jeden z tych, w których była najbliżej odpadnięcia. Ostatecznie, po dogrywce, biało-zieloni wygrali 3:2, po dwóch golach Błaszczyka i jednym Marchela. W kolejnej rundzie, już na własnym obiekcie przy ul. Traugutta, Lechia mierzyła się z wyżej notowaną Olimpią Elbląg. Garstka widzów na trybunach nie mogła się spodziewać, że obserwowana przez nich wygrana 2:1 będzie przyczynkiem do tego, żeby za rok na tym samym obiekcie pojawiło się rekordowe 40 tysięcy fanów, którzy będą oglądać Zbigniewa Bońka i Michela Platiniego. Trzecioligowiec rozkręcał się z każdym kolejnym spotkaniem, eliminując po serii rzutów karnych Widzew Łódź i wygrywając po dogrywce ze Śląskiem Wrocław. Na wiosnę trwał marsz zespołu z Gdańska po trofeum. Najpierw, w ćwierćfinale, po niezwykle trudnym meczu w Sosnowcu, strzał Marka Kowalczyka dał im wygraną 1:0 i awans do półfinału. Tam kolejna sensacja – drugoligowy Piast Gliwice wygrał z Kolejorzem i to on czekał w finale na zwycięzcę rywalizacji pomiędzy Lechią a Ruchem Chorzów. W zaciętym spotkaniu przez 120 minut nie padła ani jedna bramka i znów lepszy zespół miały wyłonić „jedenastki”. Tam bohaterem okazał się golkiper biało-zielonych, Tadeusz Fajfer, broniąc dwa strzały. 30 tysięcy fanów na trybunach wpadło w ekstazę. Wiedzieli, że najtrudniejsze mają za sobą, bo rywal w finale będzie mniej wymagający. Mieli rację. Wystarczyło 38 minut, żeby gdańszczanie po bramkach Górskiego i Kowalczyka prowadzili 2:0. Tego zwycięstwa, pomimo bramki kontaktowej zdobytej przez Kałużyńskiego, nie dali sobie już wydrzeć. Sny się spełniły, trzecioligowiec sięgnął po puchar i mógł się szykować do rywalizacji w Pucharze Zdobywców Pucharów. Jak się miało okazać, była to przygoda krótka, ale godna zapamiętania. Boniek ucisza trybuny Już w pierwszej rundzie PZP świeżo upieczony beniaminek drugiej ligi wylosował najgorzej jak mógł, trafiając na słynny Juventus z Michelem Platinim i Zbigniewem Bońkiem w składzie. W składzie Starej Damy występowało też pięciu włoskich mistrzów świata: Paolo Rossi, Antonio Cabrini, Claudio Gentile, Gaetano Scirea i Marco Tardelli. Cuda, które stały się udziałem Lechii na krajowej arenie, okazały się mieć swój kres. W pierwszym spotkaniu, rozegranym w Turynie, gospodarze rozbili outsidera 7:0, rozstrzygając losy awansu. To jednak nie zniechęciło rekordowego tłumu gdańszczan do śledzenia na żywo rewanżu. Na trybunach pojawiło się około 40 tysięcy osób, którym ich ulubieńcy sprawili mnóstwo radości, pomimo tego, że w końcówce Zbigniew Boniek dał gościom zwycięstwo.  „Nikła przegrana i to dopiero w ostatnim kwadransie meczu. Do 77. min. lechiści prowadzili 2:1, przez ponad 20 minut drugiej połowy dając próbkę swych prawdziwych możliwości. Stadion zupełnie oszalał, gdy raz po raz bramkarz włoski zmuszony był do pokazania pełni swego kunsztu, a trzeba przyznać, że fach swój zna doskonale. Po szybkich akcjach strzelali wielokrotnie Kowalczyk, Kamiński, Kruszczyński, zawsze na przeszkodzie stawał jednak Tacconi. Piłkarze Juventusu w tym okresie też przeprowadzali ataki, ale rzadziej i zupełnie nieskutecznie. Dopiero widmo porażki zmusiło Włochów do przeprowadzenia generalnej ofensywy, co wiązało się z wejściem na boisko Platiniego. Słynny Francuz nie grał bowiem od początku, co może wynikało ze zlekceważenia rywala. Przekonał się trener Trapattoni, że drużyna z Gdańska ma swoją wartość. Ostatecznie biało-zieloni zeszli z murawy pokonani. Przegrali jednak z arcymistrzami futbolu, którym – co tu ukrywać – sprzyjało trochę szczęście, choć o wszystkim w pierwszej kolejności decydowały umiejętności. W sumie przegrany pojedynek, ale publiczność opuszczała stadion w pełni chyba usatysfakcjonowana” – tak to spotkanie relacjonował „Głos Wybrzeża”.  Podwójny ROW i hartowanie Stali Marsz Lechii po Puchar Polski i późniejszy mecz z Juventusem był ogromną sensacją, ale nie pierwszą i nie ostatnią w historii rozgrywek. W 1975 roku po krajowe trofeum sięgnęła drugoligowa Stal Rzeszów, o czym wielu kibiców nie pamięta. Przedziwnym zbiegiem okoliczności na swej drodze do wygranej dwukrotnie spotykali ROW Rybnik, w 1/8 finału wygrywając 2:1 z jego pierwszą drużyną, a w finale po serii rzutów karnych pokonując… rezerwy ROW-u! Tak naprawdę w finale Stal zmierzyła się jeszcze raz z tym samym rywalem, bo w barwach rezerw ROW-u zagrali piłkarze pierwszego składu. Mimo wielkiej wiary w sukces wśród zawodników z Rzeszowa, regulaminowy czas gry i dogrywka nie przyniosły rozstrzygnięcia i trzeba było szykować się na serię rzutów karnych. W niej piłkarze z obu drużyn byli bardzo nieskuteczni. Po sześciu strzałach wciąż było tylko 1:0. Ostatecznie piłkarze Stali utrzymali przewagę, wygrywając po rzutach karnych 3:2. Błękitne Tornado Żeby docenić „Puchar Tysiąca Drużyn” i jego zdolność do kreowania niezwykłych historii, nie trzeba wcale sięgać daleko w przeszłość. Nawet młodsi kibice pamiętają wspaniałą przygodę występujących na trzecim poziomie rozgrywkowym Błękitnych Stargard z krajowym pucharem w sezonie 2014/15. Po każdej kolejnej sensacji sprawianej przez drużynę prowadzoną przez Krzysztofa Kapuścińskiego, kibice wieszczyli, że to już koniec i Błękitni zaraz odpadną z rozgrywek. I bardzo długo byli w błędzie. Na zwycięskim szlaku zespół ze Stargardu zostawił w pokonanym polu wyżej notowane: Chojniczankę, Gryfa Wejherowo i GKS Tychy, trafiając w ćwierćfinale na ekstraklasową Cracovię. To był sensacyjny pokaz skuteczności i dobrego futbolu, który nie pozostawił najmniejszych wątpliwości, kto jest lepszy. Błękitni zarówno w Krakowie, jak i na własnym stadionie wygrali po 2:0, awansując do półfinału, gdzie czekał na nich Lech Poznań. „Starcie Dawida z Goliatem” – tak media zapowiadały ten dwumecz. Na początku Goliat boleśnie uderzył, już w 9. minucie wychodząc na prowadzenie w wyjazdowym spotkaniu. Dwumecz dopiero się jednak miał rozkręcić. Za sprawą dwóch trafień Tomasza Pustelnika i jednego Łukasza Kosakiewicza gospodarze odrobili stratę, wygrywając 3:1 i zapewniając sobie niezłą sytuację wyjściową przed rewanżem przy ul. Bułgarskiej. W Poznaniu lechici długo bili głową w mur, tracąc jako pierwsi bramkę. Sensacja wisiała w powietrzu, a wszyscy neutralni kibice w kraju ściskali kciuki za outsiderów. Wszystko zmieniła czerwona kartka dla jednego z bohaterów pierwszego spotkania, Kosakiewicza. Grający w „10” goście szybko stracili dwa gole, heroicznie walcząc w drugiej połowie o utrzymanie tego, korzystnego w kontekście całej rywalizacji, wyniku. Ostatecznie jednak Dawid Kownacki doprowadził do dogrywki, w której wycieńczeni grą w osłabieniu Błękitni otrzymali dwa śmiertelne ciosy. Ich piękna przygoda dobiegła końca, ale w sercach fanów zapewnili sobie nieśmiertelność. Sensacje budują polski futbol Taki właśnie jest „Puchar Tysiąca Drużyn”. Nieprzewidywalny, romantyczny, pozwalający nieznanym piłkarzom zbudować sobie „pomniki trwalsze niż ze spiżu”. Na przestrzeni lat wiele się w tych rozgrywkach zmieniało: modyfikowany był ich terminarz czy liczba rozgrywanych spotkań. Ale w gruncie rzeczy cały czas chodzi w nich dokładnie o to samo. O to, żeby piłkarze z niższych lig mieli prawo śnić o wiekopomnych, epickich triumfach. I żeby od czasu do czasu ich sny okazywały się rzeczywistością.  To właśnie dlatego w sezonie 2021/22 sponsor tytularny Fortuna Pucharu Polski – Fortuna Zakłady Bukmacherskie – płaci za każdego gola strzelonego przez teoretycznie słabszy zespół 1 000 złotych do budżetu akcji „Puchar 1000 Goli”. Na koniec rozgrywek o pełną pulę (po 1/32 finału jest w niej już 33 000 złotych!) powalczą kluby z niższych lig, które będą mogły wnioskować o dofinansowanie w trzech kategoriach: projekt kibicowski, projekt infrastrukturalny i projekt społeczno-kulturalny. Zwycięzcy każdej z nich podzielą się środkami zebranymi przez cały sezon przez „underdogów”, jak nazywa się zespoły, którym bukmacherzy dają przed meczem mniejsze szanse na zwycięstwo.
6 Października 2021 godz. 7:16
Art za KALK
 

atom WEBSKA BASKET LIGA - Ostatki sezonu zasadniczego

W ostatni weekend rozegrano ostatnie mecze sezonu zasadniczego w I i II Dywizji naszej ligi. Najwięcej meczów tym razem rozegrano w Dywizji I i one chyba były najciekawsze. Zespół Pawła Rogowskiego Team Kosz w bezpośrednim pojedynku o jak najlepsze miejsce przed play-off wygrał wyraźnie z Klubokawiarnią Blaszak 72-62. . Mecz od początku układał się po myśli zwycięzców i  był pod ich stałą kontrolą. Volvo Skrzypa GMK  bez  żadnych niepokojów wygrał mecz z dzielnie  walczącym zespołem Grubik Team. Gdyby Grzegorz Arabas miał lepszą skuteczność za 3 pkt ( 1/17), wynik byłby bardziej okazały niż  93-72 dla Volvo Skrzypa GMK. Domar Tatów spokojnie wygrał  95- 52 mecz z 5 zawodnikami  Iron Wares, którzy póki mieli siły, póty stawiali opór. Tartak Sekwoja pod koniec sezonu zasadniczego błysnął forma i wygrał mecz  z TFC Białogard 94-63 .             W II Dywizji odbyły się dwa mecze. W pierwszym  LKS Bonin pokonał  54-42 zespół CyglerStyl KMP grając twardo  w obronie, co wybiło policjantów z rytmu i oddali oni pole swojemu rywalowi. W drugim meczu dzielne ATOmówki grając w  5 rozegrały dobry meczz zespołem ZłotaMrówka.pl, jednak musiały uznać wyższość rywali, którzy  przewyższali je swoją fizycznością. ZłotaMrówka.pl pomimo wygranej 87-56 niestety nie zakwalifikowała do najlepszej ósemki ligi.             W Ekstraklasie zespól Betomexu rozegrał w ten weekend dwa mecze odrabiając zaległości. W pierwszym  meczu uległ zespołowi Powiat Białogardzki 69-94, zaś w niedzielnym meczu grając  z Zespołem Pieśni i Tańca wyszło zmęczenie zawodników Betomexu sobotnim meczem i ulegli oni wyraźnie  rywalowi 66-113.             Teraz czas zarówno na play-off jak i play out, ukazał się już nowy rozkład gier na najbliższe tygodnie i zaczniemy ostatni najbardziej emocjonujący etap sezonu 2020/2021 . EKSTRALIGA BETOMEX -POWIAT BIAŁOGARDZKI              69:94 (12:16; 21:20; 11:18; 25:40;) BETOMEX: R. Bogucki 27 (1),T. Dąbrowski 14 (1),D. Łuć 11 (3),M. Hamera 10, K. Wierzbicki 7 (1), Z. Jasiński 0, POWIAT BIAŁOGARDZKI: D. Raszpunda 41 (1),G. Gajdziel 24 (6),B. Baranowski 11 (1),G. Skoczyk 8,D. Nastula 6,P. Pakuszto 4,   BETOMEX -ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA             66:113 (9:23; 23:30; 13:31; 21:29;)   BETOMEX: T. Dąbrowski 14 (3),D. Łuć 13 (3),O. Kucenko 12,Z. Jasiński 12 (4),M. Hamera 8,K. Wierzbicki 7, ZESPÓŁ PIEŚNI I TAŃCA: M. Korgiel 23 (3),Ł. Wichniarz 23 (5),P. Bartkiewicz 20,M. Kamieniarz 16,M. Tartas 15,A. Kirejczyk 14 (2),D. Kmita 2,Z. Semenowicz 0,     I LIGA  GRUBIK TEAM -VOLVO Skrzypa GMK                     72:93 (16:23; 18:21; 14:17; 24:32;) GRUBIK TEAM: P. Trumiński 24,P. Łastowski 15 (4),W. Cyrklewicz 10,T. Słomski 9 (3),K. Cyrklewicz 8 (1),M. Brajczewski 6, VOLVO Skrzypa GMK :M. Dudek 26 (2),G. Arabas 23 (1),T. Skuza 15 (1),A. Derliński 14,R. Witkowski 6,J. Król 5,Ł. Kaszuba 2,O. Pysz 2,   KLUBOKAWIARNIA BLASZAK -TEAM KOSZ       62:72 (13:21; 13:24; 18:12; 18:15;) KLUBOKAWIARNIA BLASZAK: Ł. Janota 30 (1),J. Plecha 15,K. Rywak 8 (1),P. Dolata 5 (1),M. Podwałka 2,K. Kiwacz 2,D. Schabek 0,W. Staszewski 0, TEAM KOSZ: D. Jasiński 18,D. Piotrowicz 15 (1),P. Jasiński 12 (1),D. Bartecki 11 (1),J. Szulc 6,M. Ślusarczyk 6 (1),M. Bejner 4,R. Ślusarczyk 0,     PIZZERIA VENECJA – PANTERY                          20:0   DRUŻYNA A – ALFA TRANS                                    0:20   TFC BIAŁOGARD -TARTAK SEKWOJA             63:94 (16:30; 13:20; 18:21; 16:23;) TFC BIAŁOGARD: M. Słowiński 19 (1),K. Pietrzak 15,M. Czajkowski 11 (1),O. Kuśmierczyk 8 (2), P. Czajkowski 5 (1),D. Nowak 2,R. Kuśmierczyk 2,F. Gabriel 1, TARTAK SEKWOJA: D. Labuda 27 (3),T. Kościelny 22 (3),P. Sobczak 18,P. Kowalski 16 (4),H. Labuda 11,M. Tablewski 0,   IRON WARES -DOMAR TATÓW                            52:95 (13:23; 10:18; 8:25; 21:29;) IRON WARES: A. Steckiewicz 16,P. Baryła 12 (4),J. Grabias 12,M. Felsztigier 10,A. Gospodarczyk 2, DOMAR TATÓW: M. Myśliński 30 (2),B. Kowalewski 26 (2),S. Jędrzejczak 15 (2),Ł. Żak 9 (1),Ł. Ciesielski 9 (1),D. Joskowski 6,P. Sulicki 0,     Pary play-off – 1 mecz: VOLVO Akrzypa GMK – TKKF KOSZALIN PIZZERIA VENECJA – KLUBOKAWIARNIA BLASZAK  TARTAK SEKWOJA – ALFA TRANS KB I PRZYJACIELE – TEAM KOSZ Pary play out – 1 mecz: DOMAR TATÓW – IRON WARES GRUBIK TEAM – TFC BIAŁOGARD  II LIGA  LKS BONIN – CYGLERSTYL KMP                            54:42 (12:6; 18:11; 9:7; 15:18;) LKS BONIN: A. Kop 12 (2),W. Kluczyński 12,M. Kustra 10 (1),K. Ulatowski 6,M. Kramarz 5,J. Czesnowski 5,A. Katafiasz 4,T. Sobieraj 0, CYGLERSTYL KMP: R. Łapczuk 26 (1),P. Pogroszewski 6,T. Fusiek 4,M. Łapczuk 4,P. Wołodkowicz 2,P. Szewczuk 0,   ATOMówki – ZłotaMrówka.pl                                    56:87 (19:26; 6:20; 16:18; 15:23;) ATOMówki: L. Malatyńska 18,M. Machnikowska 13,K. Koszykowska 10,K. Razik 10 (2),A. Andrzejak 5 (1), ZłotaMrówka.pl: M. Binaś 22,D. Matysiak 20,J. Barański 18,K. Stosio 17 (1),M. Zawadzki 6,R. Mielke 4,P. Janiak 0,P. Zięba 0, Pary play-off – 1 mecz: B-eLka.pl – OUTSIDERS PS POŻARNA – DRUŻYNA A2 CYGLERSTYL KMP – AZS FANS WETERANS SANATORIUM SPURS – LKS BONIN  Pary play out – 1 mecz: ZłotaMrówka.pl – ATOMÓWKI PRZYJEMNIACZKI – FASOLKI AIR-TRANSFER.PL – BASKET TEPRO TERMINARZ SPOTKAŃ   
4 Października 2021 godz. 13:37
Art za KS Judo Gwardia Koszalin
 

Gwardziści blisko podium mistrzostw Polski seniorów

Koszalinianka Sandra Lickun rewelacją turnieju mistrzowskiego. W opolskiej hali widowiskowo-sportowej Stegu Arena odbyły się 65. Mistrzostwa Polski  Seniorek i Seniorów w Judo. W zawodach udział wzięło 230 reprezentantów klubów z całego kraju. Rewelacją turnieju została wychowanka Klubu Sportowego Judo Gwardia Koszalin, która obecnie jest zawodniczką  AZS-UW Warszawa: Sandra Lickun. Koszalinianka została Mistrzynią Polski w kat. 78 kg. Lickun pokonała przed czasem Darię Tylman i Paulinę Dziopa - obie z Czarnych Bytom. W finale  ła żadnych szans  Urszuli Hofman z AZS-AWF Wrocław, a jej efektywny rzut. na tzw. koreankę połączoną z rzutem osoto-gari spowodował, że otrzymała od wszystkich uczestników zawodów owacje i oklaski na stojąco! - Sandra wywalczyła swój pierwszy medal Mistrzostw Polski Seniorów mając 16 lat - przypomina trener Cezary Wojniusz. -  Jest mistrzynią kraju we wszystkich kategoriach wiekowych i zawsze będziemy ją nie tylko wspierać, ale i trzymać za nią kciuki - dodał Wojniusz. W mistrzostwach startowała czwórka judoków Gwardii Koszalin. Gwardziści dzielnie walczyli i mieli aż trzy medalowe szanse.  - Zabrakło nieco szczęścia, a i decyzje sędziów nie były dla nas przychylne - ocenia trener Marian Standowicz.  - Trzeba się z tym pogodzić. I żyć dalej. Nie ważne ile razy się przewrócisz... Ważne, by się podnieść i iść dalej - motywuje trener Wojniusz.  Tuż za podium, 5.miejsca wywalczyli: Ola Szulc (kat. 52 kg), która pokonała przed czasem Karolinę Mika z Polonii Rybnik i Siennicką Karolinę z Safari 152 Warszawa. Przegrała z Mistrzynią Polski Karolinę Pieńkowska z AZS-UW Warszawa oraz z Aleksandrą Kaletą z Judo Wolbrom o brązowy medal. Ola ma jeszcze dwa lata w juniorach to medalistka MP Juniorek z 2021 roku.  Filip Bieliński (kat.66 kg), jeszcze  junior walczył rewelacyjne pokonał przed czasem Jakuba Radziszewskiego z Nowej Soli, Szymona Szymańskiego z Yuko Józefów i Przemysława Litwin z AZS-AWF Wrocław. Przegrał walkę o finał z Mistrzem Polski, Patrykiem Wawrzyczkiem z PTS Janosik Bielsko-Biała mieszkającym i ćwiczącym na stałe w Japonii. Uległ w pojedynku o brązowy medal po nie zaliczeniu  ipponu.     Aleks Hoppe (kat. 81 kg), który pokonał Dawida Zalasa z Juewnii Wrocław, Eiduksa Olka z AZS-UW Warszawa i Patryka Leśniaka z Gwardii Łódź. W walce o brązowy medal przegrał prowadząc z Jakubem Pankowskim z AZS Opole w dogrywce. Aleks to medalista MP Młodzieży z 2021 roku. Ponadto Patryk Rusin wywalczył VII miejsce w kat.+100. Pokonał Jakuba Serwatkę z UKS 6 Piła i przegrał z wicemistrzem Polski Kamilem Grabowskim z Czarnych Bytom. Walkę o wejście do strefy medalowe przegrał z Bartoszem Sawinicem z Gwardii Olsztyn. Patrykowi zabrało treningów gdyż będąc żołnierzem zawodowym nie mógł uczestniczyć systematycznie w treningach z uwagi na służby. - Wszyscy godnie reprezentowali miasto Koszalin i potwierdzili, że należą do ścisłej czołówki młodych najlepszych judoków w kraju. Bardzo chcieli stanąć na podium.  Mają talent i umiejętności ,zabrakło nieco szczęścia - oceniają start w MP trenerzy Marian Standowicz i Cezary Wojniusz.
30 Września 2021 godz. 4:14
Art za FB/Piłka, fot. Patryk Ptak
 

Koszalinianki sprawiły niespodziankę

Drugie zwycięstwo w sezonie mają na koncie szczypiornistki Młynów Stoisław Koszalin. W meczu 5. serii PGNiG Superligi pokonały przed swoją publicznością ekipę KPR Gminy Kobierzyce 22:21. – W końcu jest przełamanie. To nie był pierwszy mecz, w którym grałyśmy jak równy z równym, ale do tej pory nie udawało nam się wygrywać. Spodziewałyśmy się trudnego spotkania, więc tym bardziej cieszymy się ze zwycięstwa i trzech punktów – mówiła po meczu Anna Mączka, reprezentująca barwy Młynów Stoisław Koszalin. Kobierzyczanki to aktualne wicemistrzynie kraju i to one były faworytkami spotkania w Koszalinie. Poza tym trenerka Edyta Majdzińska wystawiła w pierwszym składzie swoje najmocniejsze ogniwa. Miejscowym trudno było dostać się do bramki rywalek, tym bardziej, że stała w niej Beata Kowalczyk, jedna z najbardziej doświadczonych polskich bramkarek. Chociaż to przyjezdne były typowane jako potencjalne kandydatki do zwycięstwa to początek nie wyglądał najlepiej w ich wykonaniu. Na tablicy długo widniał bezbramkowy remis. Wynik zmienił się dopiero w 7. minucie. Pierwsze trafienie na koncie KPR-u zapisała Karolina Wicik, gdy gospodynie grały w osłabionym składzie po tym jak sędzia odesłał na dwie minuty kary Martynę Borysławską. Trenerzy Młynów Stoisław postanowili więc ściągnąć z boiska bramkarkę, ale tę sytuację wykorzystała Zuzanna Ważna i zrobiło się 0:2. „Biało-zielone” potrafiły jednak wykorzystywać błędy rywalek. W 10. minucie doprowadziły do remisu 3:3, następnie objęły prowadzenie i zwiększyły przewagę (12. min – 5:3). Trenerka przyjezdnych miała zdecydowanie „dłuższą ławkę” niż miejscowi szkoleniowcy, co umiejętnie wykorzystała. Edyta Majdzińska wprowadziła kilka zmian, po czym „Kobierki” z nawiązką odrobiły straty (15. min – 5:6). Jednak od tego momentu, pomimo sporego dystansu w tabeli między drużynami, „Biało-zielone” nie prezentowały się gorzej od rywalek, a na parkiecie trwała wyrównana rywalizacja. Była to zdecydowanie lepsza pierwsza połowa w wykonaniu koszalińskiego zespołu niż ta, którą pamiętamy z ostatniego meczu. Tym razem był remis 12:12. Po zmianie stron boiska zespoły wciąż prezentowały zbliżony poziom gry i toczyły zaciętą rywalizację (39. min – 16:16), ale niebezpiecznie zrobiło się wtedy dla gospodyń. Dwiema minutami ukarana została Martyna Borysławska, gdy taką karę odbywała już Hanna Rycharska. Drużyna z Koszalina grała więc w podwójnym osłabieniu. Miejscowe zachowały jednak zimną krew, a przeciwniczki nie potrafiły wykorzystać przewagi liczebnej. Kiedy wszystkie zawodniczki Młynów Stoisław powróciły na boisko wciąż był remis. Tym razem 17:17. Od tego momentu prowadzenie kilkukrotnie się zmieniało, a zespoły stale toczyły wyrównaną rywalizację. Jeszcze 13 sekund przed ostatnim gwizdkiem było 21:21. Wtedy sędzia podyktował rzut karny. Szansę wykorzystała Martyna Żukowska i ostatecznie to koszalinianki triumfowały w tym starciu. – Ta porażka mocno nas zabolała, tym bardziej po ostatnim bardzo dobrym meczu z Perłą Lublin. Wiedziałyśmy, że jeśli spotkanie będzie się toczyło „bramka za bramkę” to trudno będzie nam wygrać w Koszalinie. Przyjeżdżamy tu mocno skoncentrowane, bo z miejscową drużyną gra się ciężko. Dzisiaj potwierdziło się też to, że potrafimy wygrywać z zespołami z górnej części tabeli, a miewamy problemy z tymi, które zajmują niższe lokaty – mówiła po spotkaniu Aleksandra Kucharska, rozgrywająca KPR Gminy Kobierzyce. Skład i bramki Młyny Stoisław Koszalin: Alexandra Ivanytsia, Natalia Filończuk – Gabriela Urbaniak 3, Paula Mazurek 3, Anna Mączka 3, Żaneta Lipok, Aleksandra Zaleśny 2, Gabriela Haric, Martyna Żukowska 5, Hanna Rycharska 6, Martyna Borysławska, Daria Somionka. Skład i bramki KPR Gminy Kobierzyce – Beata Kowalczyk, Barbara Zima 1 – Aleksandra Olek, Aleksandra Kucharska, Aleksandra Tomczyk 1, Małgorzata Buklarewicz 6, Natalia Janas 4, Mariola Wiertelak 4, Zuzanna Ważna 1, Andela Ivanović, Alona Shupyk, Karolina Wicik 1, Vitoria Macedo 3.
28 Września 2021 godz. 13:23
Art, fot. FB/Igor Milicić
 

Igor Milicić zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji Polski w koszykówce mężczyzn

Polski Związek Koszykówki poinformował, że Amerykanin Mike Taylor przestał pełnić funkcję selekcjonera reprezentacji Polski mężczyzn. Jego następcą zostanie Igor Milicić. Decyzja została już podjęta. Niebawem powinien pojawić się oficjalny komunikat w tej sprawie. Polski Związek Koszykówki informuje, że Mike Taylor z dniem 27 września 2021 roku przestaje pełnić obowiązki selekcjonera reprezentacji Polski. Amerykanin prowadził kadrę od 2014 roku, łącznie w 111 spotkaniach. - Trener Mike Taylor dał wszystkim kibicom koszykówki w Polsce mnóstwo radości. Po nieudanym EuroBaskecie w 2013 roku kadra potrzebowała odświeżenia i to właśnie zapewnił Amerykanin. Reprezentacja grała na dwóch kolejnych mistrzostwach Europy, awansując do nich w świetnym stylu. Występy na mistrzostwach świata - dopiero drugi raz w historii - pozostaną niezapomniane, tak samo jak rewelacyjne ósme miejsce. Jako Zarząd PZKosz uznaliśmy jednak, że po wielu latach współpracy pora na zmiany i nowy impuls. Dziękujemy trenerowi za ciężką pracę, sukcesy oraz wkład w rozwój koszykówki w naszym kraju - powiedział Radosław Piesiewicz, Prezes Polskiego Związku Koszykówki.   Mike Taylor został trenerem reprezentacji Polski koszykarzy w 2014 roku. Od tego czasu kadra trzykrotnie awansowała do mistrzostw Europy - dwa razy zajmując pierwsze miejsce w grupie kwalifikacyjnej. W 2015 doszła do 1/8 finału EuroBasketu we Francji - tam za silna okazała się Hiszpania, późniejszy triumfator turnieju. W 2017 roku drużynie nie udało się wyjść z grupy, po wyrównanych meczach z m. in. Finlandią i Francją. Biało-Czerwoni zapewnili sobie także awans na mistrzostwa Europy w 2022 roku - w kwalifikacjach wygrali na wyjeździe z Hiszpanią. Pokonali tę drużynę po raz pierwszy od 1972 roku!   Reprezentacja Polski z trenerem Taylorem w 2019 roku awansowała również na mistrzostwa świata - stało się to po 52 latach przerwy! Żeby zagrać na mundialu musiała wcześniej pokonać w kwalifikacjach bardzo silne drużyny Chorwacji i Włoch. W turnieju w Chinach okazała się lepsza m.in. od gospodarzy oraz od Rosji i awansowała aż do ćwierćfinału. Ostatecznie kadra zajęła ósme miejsce, a na zakończenie mogła zaprezentować się w starciu przeciwko Stanom Zjednoczonym.   To otworzyło nowe możliwości - w czerwcu 2021 roku kadra walczyła o awans na Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020. W turnieju kwalifikacyjnym Biało-Czerwoni pokonali Angolę, ale później musieli uznać wyższość zarówno Słowenii, jak i Litwy.   Mike Taylor poprowadził reprezentację Polski w 111 meczach - kadra odniosła 60 zwycięstw i zanotowała 51 porażek. Dłużej niż Amerykanin drużynę narodową prowadził tylko słynny trener Witold Zagórski (1961-1975). Milicić przyjechał do Polski w 1999 roku. Jako zawodnik reprezentował barwy m.in. Polonii Warszawa, Prokomu Trefl Sopot, Anwilu Włocławek czy AZS-u Koszalin. W nim zakończył karierę. Ma na swoim koncie dwa mistrzostwa Polski wywalczone w roli zawodnika. Wielkie sukcesy odnosił też jako trener. Z Anwilem wywalczył dwa złote medale. Trzeci zdobył w ubiegłym sezonie, już jako trener Arged BM Stali Ostrów Wlkp. Syn Milicicia, również Igor zadebiutował już w reprezentacji Polski. Kolejne występy prawdopodobnie zaliczy już pod wodzą swojego ojca.
23 Września 2021 godz. 7:31
Art za KS Judo Gwardia Koszalin
 

Gwardziści zdobyli Słupsk

Judocy Gwardii Koszalin zajęli pierwsze miejsce w klasyfikacji drużynowej XIX Międzynarodowego Turnieju Judo im. Zbigniewa Kwiatkowskiego. W Słupsku odbył XIX Międzynarodowy Turniej Judo im. Zbigniewa Kwiatkowskiego. Zawody jak zwykle stały na wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym. W imprezie udział wzięło 209 zawodników i zawodniczek reprezentujących 21 klubów. Rewelacyjnie spisali się judocy Klubu Sportowego Judo Gwardia Koszalin, którzy wywalczyli I miejsce w punktacji drużynowej. Gwardziści sięgnęli po 10 złotych, 5 srebrnych i 6 brązowych medali. Wyniki gwardzistów w kategorii młodzik; Maks Tymiński -I miejsce w kat.42 kg Jakub Kamiński -I miejsce w kat.81 kg Samuel Pawłowski -II miejsce w kat.42 kg Piotr Zieliński -III miejsce w kat -60 kg   W grupie starszej rocznik 2008-09; Andrzej Poletajew -I miejsce w kat.36 kg Kamil Kazana -I miejsce w kat.46 kg Karol Brzeziński -II miejsce w kat.46 kg Selena  Pawłowska -II miejsce w kat.36 kg Jagoda Grońska -III miejsce w kat.44 kg Jakub Rup -III miejsce w kat.60 kg Piotr Brzeziński -III miejsce w kat.60 kg    W grupie młodszej rocznik 2010-11; Michał Serafin -I miejsce w kat 36 kg Nela Chmielewska-I miejsce w kat 34 kg Wiktor Krzemiński -I miejsce w kat.36 kg Jarosz Martyna -I miejsce w kat.55 kg Dawid Kostyk  -I miejsce w kat.55 kg Bartosz Mruczek -I miejsce w kat.60 kg Maja Pstrągowska -II miejsce w kat.34 kg Eryk Sawa -II miejsce w kat.26 kg Szymon Furmański -III miejsce w kat.36 kg Nikola Duszczak -III miejsce w kat.29 kg Hania Sarnowska   -III miejsce w kat.29 kg Jakub Cynarzewski  -V miejsce w kat.33 kg Szymon Kalwara - V miejsce w kat.46 kg Bardzo cieszy postawa młodych judoków trenerami w/w są Tomasz Zawadzki ,Cezary Wojniusz oraz Marian Standowicz.     Następne zawody judoków Gwardii Koszalin to Mistrzostwa Polski Seniorów w Judo które odbędą się w Opolu w zawodach będą startowali; Ola Szulc w kat.52 kg Filip Bieliński w kat.66 kg Alex Hoppe w kat.81 kg Patryk Rusin w kat.+100 kg  
23 Września 2021 godz. 7:05
Art za KS Judo Gwardia Koszalin
 

Manowo: Nie siedź w domu! Trenuj judo!

W Manowie znów trenują judocy. - Po przerwie spowodowanej pandemią wznowiliśmy treningi - mówi Cezary Wojniusz, trener nie tylko manowskich judoków ale i reprezentantów Klubu Sportowego Judo Gwardia Koszalin. - Zajęcia judo odbywają się za zgodą dyrektora szkoły Krzysztofa Kamila Puściana oraz wójta Romana Kłosowskiego w hali sportowej - mówi Wojniusz.  Judocy w Manowie trenują już od 15 lat. Przez ten czas przez manowskie tatami przewinęły się setki judoków. Wielu z nich odniosło sukcesy. I to różnych kategoriach wiekowych - od młodzika po seniora. Te najważniejsze to cztery medale mistrzostw Polski sióstr Iwony i Małgorzaty Głowackiej oraz sześć medali mistrzostw kraju Patryka Rusina. Kolejne dwa wywalczyła Weronika Jaworska. Na wyróżnienie zasługuje także mistrzostwo Polski Młodzików Marty Setlak. Łącznie uczniowie Gminy Manowo zdobyli 13 mistrzowskich medali.Ponadto wywalczyli kilkadziesiąt medali rywalizując w zawodach pucharowych oraz turniejach i to nie tylko krajowych.  - Sukcesy oczywiście są ważne, ale nie najważniejsze - twierdzi szkoleniowiec manowskich judoków. - Dla mnie to nie jest podstawowym celem szkoleniowym. Jest nim za to fakt, że dzięki treningom dzieciaki poprawiają swoje cechy motoryczne. Często na treningach bawimy się w judo. Razem spędzamy miło czas. Dzięki temu dzieciaki i co ważne ich rodzice nabywają nawyków zdrowego trybu  życia - dodaje trener Cezary Wojniusz, były jeden z najlepszych judoków koszalińskiej Gwardii, a obecnie posiadacz V Dana w judo. - Zapraszamy do nas. Nie siedźcie w domu. Ruch to zdrowie. Program zajęć jest tak przygotowany, że każdy bez względu na wiek i stopnia aktywności fizycznej sobie poradzi. Do wielu ćwiczeń podchodzę indywidualnie. Dlatego nasze zajęcia są dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych i seniorów. Zapewniam, każdy tu znajdzie swoje miejsce - mówi trener Wojniusz.  Treningi w Manowie odbywają się w każdy wtorek i czwartek w godzinach 16.30 -18.00.