Koszalin, Poland

Koszalin świętuje 760-lecie. Historyczna parada, wspólnota mieszkańców i filmowa muzyka Krzesimira Dębskiego

2026-05-21 21:44:00 Art, film: Art, fb/CK 105 Koszalin
Koszalin rozpoczął wielkie świętowanie 760. rocznicy nadania praw miejskich. I zrobił to w sposób, który trudno sprowadzić wyłącznie do oficjalnych uroczystości. Była sesja Rady Miejskiej, była historyczna inscenizacja, była parada z udziałem ponad 500 osób, były zabytkowe auta, polonez, koszalińska zapiekanka i koncert muzyki filmowej Krzesimira Dębskiego. Ale przede wszystkim byli ludzie, mieszkańcy, uczniowie, rekonstruktorzy, artyści, społecznicy, sportowcy i ci, którzy przyszli po prostu dlatego, że Koszalin jest ich miejscem.

Obchody jubileuszu rozpoczęły się od uroczystej sesji Rady Miejskiej. To właśnie tam przypomniano, że 760-lecie miasta nie jest jedynie datą zapisaną w kronikach. To opowieść o pokoleniach, które budowały Koszalin, zmieniały go, przeżywały z nim trudne momenty i tworzyły jego codzienność. W programie sesji znalazła się także historyczna inscenizacja nadania praw miejskich, przygotowana przez aktorów Bałtyckiego Teatru Dramatycznego.

 

Później historia wyszła z sali obrad na ulice miasta. I zrobiła to z rozmachem. W wielkiej paradzie historycznej obok postaci związanych z dziejami Koszalina pojawili się m.in. car Mikołaj I, caryca Katarzyna, a nawet sam Napoleon. Przez ulice przeszli rekonstruktorzy, uczniowie koszalińskich szkół, aktorzy, członkowie grup i stowarzyszeń oraz „niestowarzyszeni” koszalinianie, którzy tego dnia stali się częścią miejskiego widowiska.

W sumie w paradzie wzięło udział ponad 500 osób. Był to barwny, żywy i symboliczny pochód przez historię. Nie muzealną, zamkniętą za szybą, ale taką, którą można było zobaczyć z bliska, dotknąć wzrokiem, sfotografować, a czasem nawet pomachać jej ręką. Szczególne emocje, zwłaszcza wśród najmłodszych, wzbudziły zabytkowe samochody członków Klasycznego Koszalina. Bo historia, jak się okazało, może mieć nie tylko stroje z dawnych epok, ale też zapach starej motoryzacji i dźwięk silników, które same są już opowieścią.

Punktem docelowym parady był plac przed koszalińskim amfiteatrem. Tam na uczestników czekały kolejne atrakcje. Przygotowywano zapiekankę koszalińską, którą doprawiał prezydent Tomasz Sobieraj przy wsparciu Artura Sobieraja i zaproszonych gości. Były występy utalentowanych koszalinian z różnych grup, sekcji i zespołów, pokazy cyrkowe oraz polonez pod hasłem „760 par na 760-lecie Koszalina”.

Ten polonez był czymś więcej niż tylko efektownym punktem programu. W symboliczny sposób połączył uczestników święta — młodszych i starszych, tych występujących oficjalnie i tych, którzy przyszli z potrzeby bycia razem. Tak właśnie buduje się miejska wspólnota: nie wyłącznie przemówieniami, ale wspólnym gestem, ruchem, obecnością.

Na rozpoczęciu Dni Koszalina pojawiło się wielu mieszkańców regionu. Byli sportowcy, rekonstruktorzy historyczni, członkinie kół gospodyń wiejskich z okolicznych gmin, przedstawiciele lokalnych środowisk i zwykli spacerowicze, którzy dali się porwać atmosferze święta. To ważne, bo Koszalin od dawna nie jest samotną wyspą na mapie Pomorza Środkowego. Jest miastem, które przyciąga, integruje i promieniuje na okoliczne miejscowości.

Wieczorem świętowanie przeniosło się do amfiteatru, gdzie odbył się koncert muzyki filmowej Krzesimira Dębskiego, jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów, dyrygentów, jazzmanów i aranżerów. To artysta o niezwykłej wszechstronności, autor muzyki symfonicznej, operowej i jazzowej, ale także twórca tematów filmowych, które na trwałe weszły do polskiej kultury popularnej.

Publiczność mogła przypomnieć sobie muzykę z takich produkcji jak „Ogniem i mieczem”, „Kingsajz”, „Na dobre i na złe”, „Ranczo” czy „W pustyni i w puszczy”. To melodie, które wielu widzów zna od lat, czasem nawet nie uświadamiając sobie, jak mocno są wpisane w zbiorową pamięć. Podczas koncertu zabrzmiały nie tylko jako ilustracja do znanych obrazów, ale jako pełnoprawna sztuka — emocjonalna, sugestywna i poruszająca.

Był to wieczór, który pokazał, że muzyka filmowa potrafi być czymś więcej niż tłem. Może być językiem pamięci, wzruszenia i wyobraźni. W kontekście jubileuszu miasta zabrzmiało to szczególnie mocno. Bo przecież każde miasto ma swoją ścieżkę dźwiękową — składającą się z głosów mieszkańców, kroków na ulicach, gwaru wydarzeń, wspomnień i melodii, które towarzyszą ważnym momentom.

 

Inauguracja obchodów 760-lecia Koszalina miała więc kilka wymiarów. Oficjalny, bo rozpoczęła się od uroczystej sesji. Historyczny, bo przypomniała moment nadania praw miejskich i wielowiekowe dzieje miasta. Widowiskowy,  bo parada przyciągała uwagę barwą, rozmachem i energią. Wspólnotowy — bo uczestniczyły w niej setki osób. I artystyczny, bo koncert Krzesimira Dębskiego nadał temu dniu wyjątkową, filmową oprawę.

 

Koszalin rozpoczął swoje święto z szacunkiem do przeszłości, ale bez muzealnego dystansu. Historia nie została odłożona na półkę. Wyszła na ulice, zatańczyła poloneza, przejechała zabytkowym autem, stanęła obok uczniów i rekonstruktorów, a wieczorem zabrzmiała muzyką filmową w amfiteatrze.

To był początek obchodów, który przypomniał prostą, ale ważną prawdę: Koszalin to nie tylko miasto. To przede wszystkim ludzie. I właśnie oni byli tego dnia najważniejszymi bohaterami jubileuszu.

Czytaj też

Koszalin to nie tylko miasto, ale przede wszystkim ludzie. Jubileuszowa sesja z okazji 760-lecia

eWok, fot. UM Koszalin - 5 godzin temu
Koszalin świętuje wyjątkowy jubileusz. Z okazji 760. rocznicy nadania praw miejskich miastu odbyła się dziś uroczysta sesja Rady Miejskiej w Koszalinie. Radni jednogłośnie przyjęli uchwałę w sprawie uczczenia 760. rocznicy nadania praw miejskich Miastu Koszalin. To jedna z najważniejszych rocznic w najnowszej historii Koszalina. Miasto otrzymało prawa miejskie 23 maja 1266 roku, a więc dokładnie 760 lat temu. Lokacja Koszalina była przełomowym momentem, który zapoczątkował setki lat rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturalnego.   Podczas jubileuszowych wystąpień akcentowano znaczenie historii, lokalnej tożsamości i dorobku wielu pokoleń mieszkańców. Tomasz Sobieraj, prezydent Koszalina, mówił jako gospodarz miasta, które w jubileuszowym roku przypomina o swoich korzeniach, ale jednocześnie patrzy w przyszłość. Wystąpienie Tomasza Sobieraja  TUTAJ. W wystąpieniu Barbary Grygorcewicz, posłanki KO  wybrzmiał wymiar wspólnotowy święta, ważny nie tylko dla samorządu, lecz także dla mieszkańców, którzy współtworzą współczesny Koszalin. Wystąpienie Barbary Grygorcewicz  TUTAJ.   Jakub Kowalik, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego, podkreślił natomiast znaczenie Koszalina jako ważnego ośrodka Pomorza Środkowego i regionu. Wystąpienie Jakuba Kowalika  TUTAJ. Uchwała przygotowana z okazji jubileuszu ma charakter symboliczny, ale bardzo mocno odwołuje się do historii miasta. Rada Miejska wyraża w nim szacunek i wdzięczność wszystkim pokoleniom mieszkańców, których praca, troska i zaangażowanie stały się fundamentem rozwoju Koszalina. W dokumencie zapisano również, że przez wieki miasto było miejscem spotkania różnych kultur, tradycji i pokoleń, budując swoją tożsamość na wartościach wspólnoty, otwartości i wzajemnego szacunku. Jubileusz 760-lecia ma być nie tylko okazją do wspominania przeszłości, ale także impulsem do dalszego rozwoju. W projekcie uchwały wskazano, że obchody są szansą na integrację mieszkańców, budowanie wspólnej tożsamości oraz promocję Koszalina jako miasta o bogatej historii, tradycji, energii i ambicjach. W uzasadnieniu uchwały podkreślono, że historia miasta, jego tradycja i dorobek kulturalny są podstawą budowania lokalnej więzi oraz poczucia wspólnoty. Rada Miejska chce w ten sposób złożyć hołd pokoleniom koszalinian, którzy przez wieki budowali miasto, rozwijali jego tożsamość i strzegli historycznego dziedzictwa. 760-lecie Koszalina to więc nie tylko uroczysta data w kalendarzu. To także moment refleksji nad tym, jak długą drogę przeszło miasto od średniowiecznej lokacji do współczesnego ośrodka samorządowego, gospodarczego, edukacyjnego i kulturalnego Pomorza Środkowego. Głosy Tomasza Sobieraja, Barbary Grygorcewicz i Jakuba Kowalika wpisują się w tę jubileuszową opowieść o mieście z historią, ale też z planami na kolejne dekady.