Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
8 Sierpnia 2022 godz. 14:44 Ala, fot. Google Street View  

Browar Koszalin znika po 154 latach. Pracę traci 80 osób

„Morska bryza i tradycja warzelnicza koszalińskiego browaru to sekret bursztynowego piwa Brok. Występuje w wersji Premium, która spotyka się z uznaniem na całym świecie oraz w wersjach regionalnych dostępnych w północno-zachodniej części polskiego wybrzeża” – tak o piwie pisze producent, firma Van Pur. Okazało się, że to za mało... Właściciel zdecydował o zamknięciu browaru. Nie oznacza to jednak, że z rynku zginie piwo marki Brok. Będzie ono produkowane w innych browarach koncernu. Browar w Koszalinie został założony w 1868 roku. W okresie międzywojennym produkował ok. 30 tysięcy hektolitrów piwa rocznie. Obecnie znajdujące się w nim 24 tankofermentatory, pozwalają wyprodukować aż 630 tysięcy hektolitrów tego trunku rocznie.  Na przełomie września i października nastąpi jednak zakończenie produkcji. Blisko 80 pracowników straci pracę.  - Jednym z głównych powodów jest umiejscowienie browaru. To zabytkowy budynek w samym centrum miasta. To w praktyce wyklucza wszelkie inwestycje w rozbudowę zakładu. Do tego dochodzą nie najlepsza koniunktura i rosnące koszty prądu oraz gazu, czyli mediów niezbędnych przy produkcji piwa - wyjaśnia Krzysztof Kouyoumdjian z biura prasowego Van Pura.  Koncern Van Pur zarządza sześcioma browarami w Polsce. Znajdują się one w: Rakszawie, Łomży, Zabrzu, Koszalinie, Jędrzejowie i w Braniewie.  Przypomnijmy, że w 2009 roku to Van Pur uratował przed likwidacją Broka. Kupując go od duńskiego Royal Unibrew zapewnił koszalińskiemu browarowi dalszą produkcję. 
8 Sierpnia 2022 godz. 6:16 Ala za KMP Koszalin  

Dzięki kryminalnym 7,5 kilograma narkotyków nie trafi na rynek

Skutecznością i profesjonalizmem kolejny raz wykazali się policjanci, dzięki którym 7,5 kilograma narkotyków nie trafi na czarny rynek. Koszalińscy kryminalni zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej każdego dnia pracują nad eliminowaniem ze środowiska przestępczego „dilerów”. To kolejne uderzenie w krótkim czasie w przestępczość narkotykową. Policjanci zabezpieczyli marihuanę i 180 sztuk krzaków konopi. Koszalińscy policjanci na bieżąco monitorują stan bezpieczeństwa w mieście oraz analizują wszelkie sygnały dotyczące przestępczości narkotykowej na podległym im terenie. Niemalże każdego dnia funkcjonariusze walczą z przestępczością narkotykową. Codzienna praca kryminalnych pozwala na sukcesywne eliminowanie „dilerów”. To dzięki ich pracy osoby odpowiedzialne za ten przestępczy proceder trafiają przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie zatrzymali 40-letniego mężczyznę podejrzanego o posiadanie substancji zabronionych. Po przebadaniu narkotestem i zważeniu okazało się że jest to 7,5 kilograma marihuany. Dodatkowo kryminalni w pomieszczeniach, do których miał dostęp mężczyzna ujawnili i zabezpieczyli 180 sztuk konopi. 40-latek przygotował pomieszczenia rozstawiając specjalny namiot termoizolacyjny i tym samym stworzył roślinom optymalne warunki, w których mogły rosnąć. Zorganizował specjalne oświetlenie, a także urządzenia tj. wentylatory i zraszacze.  Pilnował w pomieszczeniu temperatury i nawilżenia. 40-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Zgromadzony na tym etapie materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mu zarzutu posiadania znacznej ilości środków odurzających i nielegalnej uprawy. 40-latek został doprowadzony do sądu, który na wniosek Prokuratury Rejonowej w Koszalinie zastosował wobec niego izolacyjny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.  Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii za tego typu przestępstwo przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.
8 Sierpnia 2022 godz. 4:45 Ala za ZUS  

ZUS: Kończy się czas na złożenie wniosku o postojowe

Tylko do 16 sierpnia 2022 r. przedsiębiorcy i osoby, które wykonują umowy cywilnoprawne mogą wystąpić o świadczenie postojowe. Zgodnie z przepisami wnioski o świadczenie postojowe można złożyć najpóźniej w ciągu 3 miesięcy od miesiąca, w którym zniesiono stan epidemii. Od 16 maja 2022 r. zniesiono w Polsce stan epidemii, dlatego osoby, które starają się o postojowe, mają czas do 16 sierpnia 2022 roku. Ten termin dotyczy wniosków: RSP-D, RSP-DK, RSP-DB, RSP-DD, RSP-DD6, RSP-SK, RSP-C, RSP-CZ, RSP-CK, RSP-CD6.   Co do zasady świadczenie postojowe wynosi 80 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę (ustalanego na podstawie przepisów o minimalnym wynagrodzeniu za pracę), obowiązującego w 2020 roku – czyli 2080 złotych. Przedsiębiorca, który rozlicza się w formie karty podatkowej i jest osobą zwolnioną z opłacania podatku VAT, może liczyć na postojowe w wysokości 1300 złotych.   Świadczenie postojowe przeznaczone jest dla przedsiębiorców i osób wykonujących umowy cywilnoprawne, którzy negatywnie odczuli skutki Covid-19 w Polsce. Aby otrzymać środki należy spełnić kilka warunków. Informacje w tej sprawie są na stronie internetowej ZUS.   Od 1 lipca 2022 r. wypłata świadczenia postojowego dla przedsiębiorcy jest pomocą de minimis. Dlatego przedsiębiorcy muszą dołączyć oświadczenie o wielkości pomocy de minimis, którą otrzymali w ciągu ostatnich trzech lat podatkowych (oświadczenie RPD) albo oświadczenie o nieotrzymaniu takiej pomocy w tym okresie (oświadczenie RD-2). Oświadczenie RD-2 można zrobić samodzielnie na PUE i dołączyć do wniosku. A także formularz informacji potrzebnych przy ubieganiu się o pomoc de minimis (RFD). Jeżeli taki formularz nie zostanie dołączony, wniosek pozostanie bez rozpatrzenia.
8 Sierpnia 2022 godz. 4:35 Ala z mat. inf.  

W 2023 r. kara za brak OC wzrośnie dwa razy

Rząd w przyszłym roku planuje dwie podwyżki płacy minimalnej. To oznacza, że dwukrotnie wzrośnie także kara za brak OC. Będzie ona miała rekordową wysokość, Niecałe 7000 zł za jazdę samochodem osobowym bez wymaganego OC. Taki scenariusz na przyszły rok wydaje się bardzo prawdopodobny. Duża podwyżka płacy minimalnej sprawi, że kary dla posiadaczy pojazdów bez opłaconego OC wzrosną do rekordowego poziomu. Co więcej, rząd planuje dwie zmiany „najniższej krajowej” w 2023 r. Eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl postanowili sprawdzić, ile po wspomnianych podwyżkach ze stycznia i lipca mogą wynosić stawki karne za brak obowiązkowego OC. Podwyżka płacy minimalnej ma liczne konsekwencje   Przypuszczenia dotyczące wysokości przyszłorocznych kar za brak OC bazują na niedawno opublikowanym projekcie rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie płacy minimalnej na 2023 r. Rząd planuje, że „najniższa krajowa” od 1 stycznia 2023 r. wyniesie 3383 zł brutto, a pół roku później jej poziom wzrośnie do 3450 zł. Warto przypomnieć, że ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych uzależnia kary za brak OC kierowców od minimalnego wynagrodzenia za pracę. „Poza tym wiele innych ustaw odwołuje się do najniższej płacy jako ważnego wskaźnika” - dodaje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.   Przepisy wskazują, że w przypadku ponad dwutygodniowego przerwania ciągłości ochrony z OC, kierowca auta zapłaci 200% „najniższej krajowej”, a samochodu ciężarowego, autobusu i ciągnika samochodowego - 300%. Bazowa kara dla motocyklistów to natomiast jedna trzecia minimalnego wynagrodzenia za pracę. Brak ciągłości ochrony ubezpieczeniowej przez okres wynoszący do 3 dni włącznie oraz 4 dni - 14 dni skutkuje obniżeniem kary naliczanej przez UFG - odpowiednio o 80% i 50%. Te zasady nie zmieniają się już od lat. „Rośnie jedynie poziom najniższej krajowej płacy. Zasady jej podnoszenia regulują przepisy ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę” - mówi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.   Nie tylko kara dotycząca samochodów pobije rekord Eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl postanowili sprawdzić, ile będzie wynosiła kara za brak OC jeśli podwyżki płacy minimalnej okażą się zgodne z planami rządu. Poniżej widzimy dwie tabele. Pierwsza z nich informuje, jakie stawki kar za brak OC nadal obowiązują (do końca 2022 r.). Kolejne zestawienie pokazuje kary, które mogą obowiązywać w przyszłym roku. Oczywiście, nie ma jeszcze stuprocentowej pewności, że 3383 zł oraz 3450 zł brutto będą stawkami najniższej krajowej płacy na przyszły rok. „Nie można wykluczyć, że rząd jeszcze bardziej podniesie minimalne wynagrodzenie. Korekta w dół wydaje się mniej prawdopodobna” - uważa Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.   Jeżeli natomiast zmian nie będzie, to w 2023 r. kierowca samochodu osobowego nieposiadający OC przez ponad dwa tygodnie, zapłaci odpowiednio 6770 zł (od 1 stycznia 2023 r.) oraz 6900 zł (od 1 lipca 2023 r.). Podane w tabeli, inne wyniki też uwzględniają już zaokrąglenia do pełnych dziesiątek złotych wynikające z ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. W ramach porównania wyliczonych kwot do obecnych kar, warto przypomnieć, że tegoroczna podstawowa stawka kary za brak OC dotyczącego auta to 6020 zł. Nie tylko kary dla kierowców samochodów osobowych pobiją rekord w 2023 r. „Przyszłoroczna stawka kary za brak OC dla ciężkich pojazdów będzie już pięciocyfrowa w przypadku przerwania ochrony przez ponad dwa tygodnie. Dokładna kwota najprawdopodobniej wyniesie 10 150 zł/10 350 zł” - podsumowuje Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.
8 Sierpnia 2022 godz. 4:26 Ala za Media Room/PAP  

Prawo.pl: Spółdzielnia mieszkaniowa nie może zakładać blokad na zaparkowane auta

Katowicki sąd uznał, że spółdzielnia mieszkaniowa nie może zakładać blokad na auta, które parkują na jej terenie bez zezwolenia, bo to uprawnienia zarezerwowane wyłącznie dla policji i straży miejskiej – informuje Prawo.pl. Serwis dodał, że zdaniem sądów spółdzielnia odpowiada za to, że zleciła blokowanie kół na swoim parkingu. Jak podaje Prawo.pl, Spółdzielnia Mieszkaniowa im. Paderewskiego w Katowicach, gdzie na osiedlowych uliczkach nagminnie parkowali pracownicy i klienci okolicznych biur oraz urzędów, znalazła na to sposób - kilka lat temu wydała mieszkańcom karty parkingowe oraz podpisała umowę o współpracy ze śląską firmą zajmującą się zakładaniem blokad na pojazdy. Według serwisu na tej podstawie firma zakładała blokady osobom parkującym na terenie spółdzielni, za których zdjęcie trzeba było zapłacić 150 zł na miejscu, albo 200 zł przelewem w ciągu 7 dni. Umowa przewidywała, że w przypadku braku opłaty parkingowej, firma mogła odholować pojazd na koszt kierującego. Zgodnie z informacjami podanymi przez Prawo.pl umową zainteresowała się Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która w 2019 r. skierowała do katowickiego sądu pozew o ustalenie nieważności części jej zapisów, pozwalających spółce zakładać blokady na koła parkujących pojazdów. Zdaniem prokuratury żaden przepis nie pozwala spółdzielniom mieszkaniowym, czy też wynajętym przez nie firmom, na zakładanie blokad na koła, bo takie uprawnienia posiada tylko policja i straż miejska. Jak poinformował portal, niedawno przed Sądem Okręgowym w Katowicach zapadł prawomocny wyrok w sprawie cywilnej, w której grupa adwokatów pozwała spółdzielnię mieszkaniową, domagając się zapłaty po 150 zł pobranej opłaty. Jako podstawę prawną roszczenia wskazano przepisy kodeksu cywilnego dotyczące bezpodstawnego wzbogacenia się oraz tzw. zasadę winy. Prawo.pl przytoczył linię obrony spółdzielni, według której m.in. zleciła ona działania profesjonalnemu podmiotowi, który przekroczył zakres powierzonego zadania. „Sądy uznały, że spółdzielnia podnosi odpowiedzialność za następstwa zaakceptowanych i wprowadzonych przez siebie zasad, odnoszących się do wykonywania nadzoru nad ruchem pojazdów i ich parkowaniem na terenie jej nieruchomości. Zarówno treść umowy, jak i regulaminu wskazują na pełną akceptację przez spółdzielnię praktyki unieruchamiania pojazdów przez zakładanie blokady kół lub odholowania pojazdu. Nie może więc unikać odpowiedzialności argumentując, że usługi w zakresie nadzoru nad parkingiem powierzyła profesjonalnemu podmiotowi” – czytamy w Prawo.pl. Serwis zaznaczył, że zdaniem sądów sam fakt pobierania opłaty przez spółkę czy osoby przez nią upoważnione, nie stanowi o braku odpowiedzialności po stronie spółdzielni, bo z umowy wynikało, że każda pobrana opłata zwalniała spółdzielnię z obowiązku zapłaty spółce umówionego wynagrodzenia. Taki mechanizm sądy uznały za bezpodstawne wzbogacenie się spółdzielni.
7 Sierpnia 2022 godz. 3:40 Ala za UNICEF  

Ten pierwiastek ciągle zagraża dzieciom w Polsce. UNICEF alarmuje

Może być w zabawkach, ubraniach, kosmetykach, farbach, biżuterii czy przyborach kuchennych. Może też przedostać się do naszej żywności poprzez glebę lub wodę. Jego działanie jest toksyczne i powoduje szereg zaburzeń w organizmie, zwłaszcza najmłodszych. Ołów zatruwa ponad 260 tysięcy dzieci w Polsce. Ołów to substancja toksyczna, która powoduje zaburzenia neurologiczne i sercowo-naczyniowe. Warto podkreślić, że nie ma bezpiecznych poziomów tego pierwiastka we krwi. Szkodliwe skutki narażenia na jego działanie pojawiają się już przy bardzo niskich poziomach stężenia ołowiu w krwiobiegu. Ołów wpływa nie tylko na funkcjonowanie organizmów dzieci, ale ma również negatywny wpływ na koncentrację uwagi, pamięć oraz planowanie i rozwiązywanie problemów. Może także zwiększać agresję i zachowania antyspołeczne.   Chłopcy są szczególnie narażeni na uszkodzenia mózgu i zaburzenia funkcji poznawczych w wyniku zatrucia ołowiem. Z kolei narażenie dziewcząt na działanie ołowiu we wczesnym okresie życia, a nawet w łonie matki, może zaburzać ich wzorce hormonalne i wiąże się z opóźnionym dojrzewaniem płciowym.   W Polsce ponad 260 tysięcy dzieci ma podwyższony poziom ołowiu we krwi, alarmuje UNICEF. Organizacja w swoim ostatnim raporcie pt. „Miejsca i przestrzenie: Wpływ środowiska na dobrostan dzieci” analizowała m.in. poziom zatrucia ołowiem u dzieci w krajach bogatych, w tym w Polsce. W rankingu 43 państw UE i OECD,  pokazującym, w których krajach dzieci są najbardziej narażone na skażenie ołowiem Polska zajęła 29. miejsce. Najlepsza sytuacja jest w krajach nordyckich (Finlandii, Islandii i Szwecji), a także w Luksemburgu i Wielkiej Brytanii. Najgorzej jest w Meksyku, Kostaryce, Rumunii, Belgii i Malcie.   Ołów jest wszędzie, czyli gdzie? Historyczne zanieczyszczenia benzyną ołowiową są nadal obecne w glebach na całym świecie. W przeszłości ołów można było znaleźć w produktach dla dzieci, np. malowanych zabawkach. Dziś nadal jest obecny w ceramice szkliwionej ołowiem (głównie w Meksyku), w ołowianym śrucie używanym podczas polowań (Norwegia), w nowych farbach czy w przyprawach, które miesza się z ołowiem w celu zwiększenia masy lub dodania koloru (często produkowanych w Azji Południowej, ale importowanych na całym świecie). Inne źródła narażenia na ołów to:   woda z rur ołowianych; ołów z przemysłu wydobywczego i recyklingu baterii; pigmenty na bazie ołowiu; ołów w puszkach na żywność; ołów w kosmetykach, zabawkach i innych produktach.   Cechą ołowiu jest to, że nie ulega rozpadowi i kumuluje się w organizmie, zwłaszcza najmłodszych. Ten pierwiastek to cichy zabójca, który powoli sieje spustoszenie w zdrowiu dzieci, co może mieć fatalne konsekwencje w przyszłości. Ołów jest odpowiedzialny za więcej zgonów na świecie niż malaria, wojny i terroryzm czy katastrofy naturalne!   Skażenie ołowiem – objawy i rekomendacje Objawy zatrucia ołowiem początkowo nie są charakterystyczne. To przeważnie bóle głowy, brzucha, nudności i kolka. Po pewnym czasie objawy te ustępują miejsca wymiotom, dodatkowo pojawiają się spadki ciśnienia krwi oraz obniżenie temperatury ciała. Ostre zatrucie prowadzi do niewydolności nerek, wątroby i układu nerwowego. Zatrucie przewlekłe, w wyniku kumulacji ołowiu uszkadza układ nerwowy, szpik kostny, nerki i skórę. Cechą charakterystyczną u osób długotrwale narażonych ołów jest „ołowiana cera” i „rąbek ołowiowy” na dziąsłach w wyniku odkładania się ołowiu. Długotrwała ekspozycja na ołów wpływa na rozrodczość, powoduje zburzenia emocjonalne i układu nerwowego, a także układu sercowo-naczyniowego czy odpornościowego. W Polsce dzięki badaniom diagnostycznym można oznaczyć poziom ołowiu we krwi.   Wiedza o tym jak wszechobecne jest zanieczyszczenie ołowiem i zrozumienie jak negatywnie wpływa na zdrowie dzieci i całych społeczności, obliguje nas wszystkich do podjęcia natychmiastowych działań. UNICEF podkreśla tutaj szczególną rolę państwa w walce z zatruciem ołowiem. Zdaniem organizacji państwo powinno:   monitorować i testować poziom ołowiu we krwi i zanieczyszczenie ołowiem; wprowadzić środki zapobiegawcze i kontrolne; umacniać systemy opieki zdrowotnej, aby były w stanie wykrywać i leczyć dzieci narażone na zatrucie ołowiem, zwłaszcza na obszarach szczególnie narażonych na skutki skażenia ołowiem (tereny wydobywcze i hutnicze); prowadzić społeczne kampanie edukacyjne na temat zagrożeń i źródeł kontaktu z ołowiem; podjąć działania na poziomie globalnym w zakresie ujednolicenia standardów i norm dotyczących recyklingu i transportu zużytych akumulatorów kwasowo-ołowiowych.  
5 Sierpnia 2022 godz. 8:18 Ala z mat. inf.  

Kupno domu pod inwestycję - Czego należy się wystrzegać

W miarę jak wzrost wartości nieruchomości staje się coraz wolniejszy, a stopy procentowe rosną, zarabianie pieniędzy na remontach zaniedbanych domów staje się mniej rentowną inwestycją. Kluczem do sukcesu jest odrobienie pracy domowej na temat tego, co jest dobrym materiałem do przekształcenia i jak uniknąć największych błędów. Wybór niewłaściwej lokalizacji Nieruchomość jest warta tyle, ile jej lokalizacja. Szukaj pożądanych udogodnień, takich jak sklepy, miejsca rozrywki i rekreacji - i uważaj na ruchliwe ulice i inne źródła hałasu. Najlepsze oferty to te nieruchomości, które są zaniedbane i wymagają trochę troski, ale znajdują się w świetnej okolicy. Możesz na nich zarobić więcej, niż na domach w świetnym stanie, ale w słabej okolicy. Wybieranie wykonawcy na podstawie ceny, a nie jakości Inwestorzy czasami próbują zaoszczędzić, więc zatrudniają wykonawcę, który obiecuje, że dokona napraw i ulepszeń za przystępną cenę lub z rabatem. Pokusa zaoszczędzenia dużej kwoty jest duża, kiedy myślisz o domu, jako o inwestycji. Dostajesz to, za co płacisz, a tania praca daje tanie rezultaty. Znajdź kogoś, kto oferuje zarówno jakość, jak i szybkość - praca zostanie wykonana szybko i będzie warta poniesionych kosztów. Zanim zdecydujesz się zatrudnić robotników sprawdź ich referencje, popytaj w okolicy lub poproś ich o pokazanie dotychczasowych realizacji. Odnośnie nieruchomości to www.ogloszenia24m.pl Nieprzemyślane liczby Zarabiasz pieniądze, kiedy kupujesz, a nie kiedy sprzedajesz. Zanim kupisz jakąkolwiek nieruchomość przeanalizuj liczby, aby ustalić, czy zapewni ci to dobry zwrot z inwestycji. Dodaj cenę zakupu do kosztów remontu, uwzględnij koszty utrzymania oraz prowizje dla wykonawców i nieruchomości. Oblicz maksymalną dopuszczalną ofertę i jeśli liczby mają sens, złóż ofertę. Każda inwestycja będzie rentowna w oparciu na przemyślanym biznesplanie. Pochopne decyzje, zwłaszcza inwestycje mogą przynieść więcej strat niż zysku. Jeśli dopiero zaczynasz inwestowanie w nieruchomości do odsprzedaży poproś o radę specjalistę lub poszukaj wśród znajomych osób, które znają się na branży budowlanej. Zbadaj rynek Lokalizacja i stan nieruchomości nie pomogą odnieść Ci sukcesu, jeśli nieruchomość będzie znajdowała się w lokalizacji (miasto, region), gdzie nastąpiła stagnacja na rynku nieruchomości. Przed rozpoczęciem każdej inwestycji, nie tylko w nieruchomości, analiza rynku to podstawa. 
5 Sierpnia 2022 godz. 8:11 Art za WZP  

Geblewicz: To próba wciągnięcia mnie w polityczną awanturę

– Cieszę się, ze prezydent Jedliński dostrzega, że dobrze rozwijamy region, ale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Szczecin jest faworyzowanym, a Koszalin przy realizacji inwestycji jest pomijany. Konkretne liczby wskazują, że jest odwrotnie – mówi Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz i odpowiada na apel prezydenta Koszalina. W połowie lipca prezydent Piotr Jedliński apelował do marszałka o zabezpieczenie na budowę stadionu w Koszalinie kwoty 100 mln zł m.in. ze środków unijnych. Zarówno marszałek Olgierd Geblewicz i wicemarszałek Tomasz Sobieraj publicznie wskazywali, skąd takie środki pozyskać i,  że w obecnej perspektywie wsparcie na rzecz  infrastruktury sportowej nie jest już możliwe, a prezydent Jedliński jako członek Komitetu Monitorującego RPO WZ powinien taką wiedzę posiadać.    – Z funduszy UE wspieraliśmy budowę wszystkich kluczowych obiektów w Koszalinie, które mogliśmy finansować, choćby budowę filharmonii, hali widowiskowo-sportowej oraz kompleksu wodno-rekreacyjnego czy modernizacji Bałtyckiego Teatru Dramatycznego. Jednak apel, aby współfinansować stadion jest absurdalny, bo prezydent od lat jako członek Komitetu Monitorującego RPO doskonale wie, że jest to niemożliwe ze środków unijnych dla regionu. Ten apel to próba wywołania awantury politycznej przez prezydenta związanego obecnie w Radzie Miasta z PiS. Ja w takie tanie awantury wciągnąć się nie dam. Będziemy dalej rozwijać Koszalin, budując choćby przy Politechnice Koszalińskiej, „Zachodniopomorskie Centrum Zrównoważonego Rozwoju” – mówi Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.    Marszałek zaznacza także, że dla Zarządu Województwa Zachodniopomorskiego priorytetem jest równomierny i zrównoważony rozwój Pomorza Zachodniego, we wszystkich jego częściach. To podejście widać doskonale w sposobie dystrybucji środków Unii Europejskiej, będących w dyspozycji województwa. Nie jest prawdą, że wschodnia część województwa, w tym region koszaliński, nie może liczyć na tak duże wsparcie jak stolica regionu. Wartość środków RPO WZ 2014-2020 na 1 mieszkańca Koszalina wyniosła więcej, niż w Szczecinie. W obszarze kultury z dofinansowaniem środków RPO poprzedniej perspektywy  realizowana była budowa Filharmonii Koszalińskiej czy też modernizacja Bałtyckiego Teatru Dramatycznego.    Dotacje z RPO WZ 2007-2013 zostały także przyznane na budowę hali widowiskowo-sportowej oraz kompleksu wodno-rekreacyjnego. W pierwszym przypadku dofinansowanie ze środków UE (ponad 20 mln zł) pozostaje najwyższym jednostkowym wsparciem na tego rodzaju infrastrukturę w dotychczasowych dwóch edycjach RPO WZ, w drugim – aquapark w Koszalinie jest jedynym wspartym środkami RPO WZ w regionie!    Marszałek nie kwestionuje potrzeby budowy nowego obiektu, ale też podpowiada obecnemu  włodarzowi Koszalina jak inni  prezydenci finansują inwestycje w infrastrukturę sportową.    – Wysoką skutecznością w tym zakresie wykazało się chociażby Miasto Szczecin, które przebudowę Stadionu Miejskiego im. Floriana Krygiera realizuje nie tylko ze środków własnych, ale również m.in. dotacji z Ministerstwa Sportu i Turystyki. W kontekście Pana zamierzeń związanych z budową stadionu w Koszalinie zasadne byłoby wykorzystanie dobrych praktyk i know-how, którymi dysponują prezydenci innych miast w Polsce. Nie mam wątpliwości, iż Prezydent Szczecina będzie gotów się z Panem nimi podzielić – pisze marszałek Olgierd Geblewicz.    Marszałek województwa Olgierd Geblewicz zapewnia także, że w nowej perspektywie finansowej polityka równomiernego rozwoju Pomorza Zachodniego będzie kontynuowana.   –  Nie bez przyczyny rośnie w nowym programie regionalnym znaczenie wymiaru terytorialnego i zwiększa się skala środków, które Zarząd Województwa zamierza udostępnić partnerstwom samorządów na poczet realizacji strategii terytorialnych – zaznacza marszałek Olgierd Geblewicz.   Marszałek Olgierd Geblewicz przypomina także, że w planach na najbliższe lata jest utworzenie w Koszalinie, przy Politechnice Koszalińskiej,  „Zachodniopomorskiego Centrum Zrównoważonego Rozwoju”. –  Inwestycja ta zaplanowana jest jako jedno z najważniejszych przedsięwzięć ujętych w nowej perspektywie finansowej, w programie Fundusze Europejskie dla Pomorza Zachodniego.
4 Sierpnia 2022 godz. 13:22 Ala, fot. archiwum  

Amfiteatr: W oczekiwaniu na tragedię

Koncert Korteza, którego muzyka jest pełna emocji, a teksty poezji wzbudzają wielkie poruszenie. Nic dziwnego, że do koszalińskiego amfiteatru ściągnął on ponad dwutysięczną widownię. Niestety, nie tylko ze względu na znakomity występ tego piszącego w gimnazjum miniatury fortepianowe kompozytora, wokalisty i gitarzysty występ koszalinianie zapamiętają go na długo. Strach w oczach towarzyszący opuszczaniu amfiteatru zapadnie w pamięci chyba na znacznie dłużej… Koncert Korteza zgromadził w koszalińskim amfiteatrze ponad dwutysięczną widownię. Impreza była znakomita. Nie znamy nikogo, kto by żałował, że zdecydował się wziąć udział w tym widowisku muzycznym. Problemem okazało się jednak opuszczenie po koncercie amfiteatru. Wówczas o włos nie doszło do tragedii, w której mogło uczestniczyć kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osób! Organizatorzy koncertu zdecydowali bowiem, że widzowie muszą opuścić amfiteatr jedynie wyjściami górnymi. Jest ich tam osiem, i w zasadzie nie tworzą tzw. „wąskiego gardła”. Umożliwiają dość swobodne wyjście. Problemem jest jednak to, że następnie większość widzów musi zejść schodami wzdłuż płotu amfiteatru, by np. dostać się do pozostawionych na parkingu aut. A tam czekało na nich nie lada wyzwanie! Musieli bowiem schodzić po słabo, by nie rzec niemal w ogóle nie oświetlone schodach… W takich warunkach o tragedię było o nietrudno! Chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe! Gdyby jednemu z schodzących podwinęła się noga, lub zahaczyłby o stopę poprzedzającego go schodzącego człowieka wówczas na tych schodach powstałby efekt domina: jedni ludzie spadając wpadaliby na innych! Na szczęście do takiej sytuacji nie doszło.  Tym razem się udało. Wniosek jest jeden`; musimy poprawić – i to natychmiast - kwestię bezpieczeństwa widzów amfiteatru,. Zarządzający amfiteatrem nie zrobili w tym temacie zbyt wiele. Jedno „światełko” bowiem jaskółki nie czyni… Namawianie organizatorów, do otwierania znajdujących się na dole amfiteatru dwóch szerokich bram to także zdecydowanie za mało. Przecież, z pewnością nie zawsze, ze względów technicznych (np. wozy transmisyjne tv, itd.) nie będzie można z nich korzystać. Dlatego wzywamy szefów koszalińskiego CK 105 oraz prezydenta Koszalina do tego, by problem oświetlenia „ciemnych schodów” rozwiązali. I to natychmiast! Nie czekajmy, aż dojdzie do tragedii!