Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

Gwardyjka Cup: Grali dla Przemka – i to było widać w każdym geście

wczoraj, 20:39 Art, film: FB/Koszalin Centrum Pomorza, fot. FB/KS Gwardia Koszalin Klub Piłkarski
Za nami turniej, który miał w sobie wszystko: sportowe emocje, radość dzieci i prawdziwy sens. W Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie odbyła się mikołajkowa edycja GWARDYJKA CUP – Gramy dla Przemka! W rywalizacji wzięli udział najmłodsi piłkarze z roczników 2017 i 2018, a boiskowe zmagania od pierwszego do ostatniego gwizdka toczyły się w duchu fair play i wielkiej solidarności.

Senator Gawłowski chce obciąć budżet Kancelarii Prezydenta o niemal 218 mln zł. „Każde weto kosztuje”

Film Art, film FB/OficjalneZero, senat.gov.pl - 14 Grudnia 2025 godz. 12:06
W Senacie zawrzało po wypowiedzi koszalińskiego senatora Stanisława Gawłowskiego. Komisja Klimatu i Środowiska Senatu RP pozytywnie zaopiniowała jego wniosek o zmniejszenie budżetu Kancelarii Prezydenta RP o 217 696 959 zł. Sprawa odbiła się szerokim echem – komentarze i relacje pojawiły się także w mediach ogólnopolskich. Sedno sporu dotyczy weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy o jakości wody (ustawy wdrażającej rozwiązania dotyczące m.in. monitoringu i standardów wody pitnej). Zdaniem senatora, decyzja głowy państwa naraża Polskę na realne koszty finansowe związane z opóźnieniem we wdrożeniu unijnej dyrektywy. Skąd wzięła się kwota 217 696 959 zł? Gawłowski wyliczył, że Polsce może grozić kara dzienna w wysokości 141 tys. euro. Następnie przeliczył ją na złote i ujął w skali roku: 141 000 euro dziennie × 4,23 zł × 365 dni = 217 696 950 zł. To dokładnie roczny koszt potencjalnej sankcji według tej stawki. W obiegu pojawiła się także kwota 217 696 959 zł, czyli o 9 zł wyższa – senator wskazywał ją w komunikacie, co natychmiast wyłapali komentatorzy i internauci. Podczas posiedzenia komisji senator argumentował, że skoro weto może skutkować dotkliwymi konsekwencjami dla finansów publicznych, to Kancelaria Prezydenta powinna ponieść budżetową odpowiedzialność. – Jeżeli prezydent chce być taki wetujący, to niech ma świadomość, że każde weto kosztuje – przekonywał senator, wskazując, że środki lepiej przeznaczyć na realne potrzeby obywateli, niż płacić kary. Wpis senatora, opatrzony mocnym określeniem „pajdokracja”, stał się jednym z najbardziej komentowanych elementów tej historii. „Prawo negocjował PiS, wdrożyć miał PiS” W swojej narracji senator podkreślał też polityczną ironię sytuacji: dyrektywa UE została wynegocjowana za rządów Mateusza Morawieckiego, a obowiązek wdrożenia spoczywał na ówczesnym rządzie. Ostatecznie – z opóźnieniem – miały to robić kolejne władze, tymczasem prezydent zawetował ustawę wdrażającą przepisy. Właśnie dlatego Gawłowski stawia tezę, że prezydent – poprzez weto – zwiększa ryzyko sankcji, a więc powinien ponieść konsekwencje wprost w budżecie KPRP. Argumenty prezydenta: „nadregulacja i koszty” Prezydent Karol Nawrocki, uzasadniając weto, wskazywał, że choć ustawa realizuje unijne cele, to – w jego ocenie – nakłada dodatkowe obowiązki na samorządy, wspólnoty i spółdzielnie, wykraczające poza minimalne wymogi, co mogłoby oznaczać wzrost kosztów po stronie mieszkańców i gmin. W skrócie: dyrektywa – tak, ale nie w takim kształcie ustawy. Co dalej z wnioskiem o cięcie budżetu? Komisja klimatu i środowiska przyjęła opinię dotyczącą budżetu w częściach odpowiadających jej zakresowi prac. Wniosek o obniżenie budżetu Kancelarii Prezydenta pojawił się w dodatkowej opinii kierowanej do komisji budżetu i finansów publicznych. Sprawa nabiera znaczenia, bo ustawą budżetową na 2026 rok Senat ma zająć się podczas posiedzenia zaplanowanego na 17–19 grudnia. To wtedy okaże się, czy propozycja senatora będzie miała polityczną większość, czy pozostanie głośnym sygnałem sprzeciwu wobec prezydenckiego weta.  

S6: Uroczyste otwarcie trasy Koszalin–Słupsk zaplanowane na 22 grudnia

Film Art, film: GDDKiA - 14 Grudnia 2025 godz. 5:48
Kierowcy z Pomorza i Pomorza Zachodniego mogą szykować się na długo wyczekiwaną zmianę. 22 grudnia o godzinie 10:00, na granicy województw Zachodniopomorskiego i Pomorskiego, ma nastąpić uroczyste otwarcie drogi ekspresowej S6. Informację o nowym terminie oddania do użytku trasy Koszalin–Słupsk przekazał poseł Jarosław Rzepa (PSL) podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Początkowo zakładano, że droga będzie gotowa 15 grudnia, jednak – jak wyjaśnił parlamentarzysta – konieczne było niewielkie przesunięcie terminu. – Trwają jeszcze odbiory i czekamy na pozwolenie na użytkowanie, dlatego pojawi się około tygodniowe opóźnienie. Termin 22 grudnia nie powinien być jednak zagrożony – podkreślił poseł Rzepa. – To bardzo wyczekiwana inwestycja. Trasa, która skróci nam wszystkim dojazd do domu, do pracy i znacząco poprawi komfort podróżowania. Prawie 45 kilometrów nowej trasy W ramach planowanego otwarcia kierowcy otrzymają do dyspozycji dwa odcinki drogi S6: Koszalin – Sławno, Sławno – Słupsk. Łączna długość udostępnionych fragmentów wyniesie blisko 45 kilometrów. Na dalszym odcinku, ze Słupska do Lęborka, prace budowlane wciąż trwają. Zgodnie z aktualnymi zapowiedziami, cała trasa S6 ze Szczecina do Trójmiasta ma zostać ukończona w połowie przyszłego roku. S11 do Szczecinka: nowy termin Podczas konferencji poseł Rzepa odniósł się także do drugiej kluczowej inwestycji drogowej w regionie – trasy S11. – Odcinek z Bobolic do Szczecinka ma zostać oddany do użytku na przełomie sierpnia i września 2026 roku – poinformował parlamentarzysta, dodając, że jest to kolejna długo oczekiwana trasa dla mieszkańców regionu i kierowców tranzytowych. Inne tematy z Sejmu W trakcie spotkania z mediami poseł przypomniał również, że w najbliższym czasie Sejm ponownie zajmie się tzw. ustawą łańcuchową, regulującą kwestie dotyczące zwierząt domowych, a także ustawą o kryptowalutach. – Jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie zabezpieczył rynku obrotu kryptowalutami – zaznaczył Rzepa. – Wierzę, że po wyjaśnieniach premiera prezydent Karol Nawrocki tym razem podpisze ten projekt. Na zakończenie parlamentarzysta poinformował, że Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wypłaciła już rolnikom wszystkie należne płatności, łącznie na kwotę 11 miliardów złotych. Dodał również, że Ministerstwo przedłużyło memorandum dotyczące dzierżawy gruntów o kolejne 10 lat. – Główną formą rozdysponowania gruntów pozostanie dzierżawa, a nie sprzedaż – i to w trybie ofertowym, a nie licytacyjnym – podsumował. Ekspresowa S6 jeszcze przed Bożym Narodzeniem Jeśli zapowiedzi się potwierdzą, droga ekspresowa S6 Koszalin–Słupsk będzie dostępna dla kierowców jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. To dobra wiadomość zarówno dla mieszkańców regionu, jak i dla wszystkich podróżujących w kierunku Pomorza i Trójmiasta – szczególnie w intensywnym, świątecznym okresie.

„Bugonia” w DKF Kino Kryterium: spisek, korporacje i świat, który sam siebie nakręca

Film Ala za CK 105 Koszalin - 14 Grudnia 2025 godz. 4:31
We wtorek 16 grudnia 2025 roku o godz. 18:00 Dyskusyjny Klub Filmowy w Kinie Kryterium zaprosił widzów na seans filmu, który nie udaje, że świat jest normalny. „Bugonia” – czarna komedia sci-fi w reżyserii Yórgosa Lánthimosa – to kino, które z jednej strony bawi, a z drugiej niepokoi, bo brzmi jak echo codziennych nagłówków: paranoja, dezinformacja, obsesje i lęk, który znajduje sobie wroga. Fabuła zaczyna się jak opowieść z internetu, gdzie każdy ma „dowody” i każdy „wie lepiej”. Dwóch młodych mężczyzn jest przekonanych, że wielki biznes ukrywa kosmiczny spisek. W ich logice wszystko się zgadza: korporacja jest winna, a jej szefowa… nie jest człowiekiem. Wchodzą więc w rolę samozwańczych zbawców świata i porywają dyrektorkę potężnej firmy, wierząc, że jest kosmitką planującą zagładę Ziemi. Brzmi absurdalnie? Lánthimos pokazuje, jak łatwo absurd staje się „prawdą”, kiedy człowiek jest przestraszony, osamotniony i nakarmiony teoriami spiskowymi. Reżyser, znany z przewrotnego humoru i chłodnej, precyzyjnej formy, znów prowadzi widza po cienkiej linii: śmiejesz się, a chwilę później łapiesz się na tym, że nie do końca wypada. Bo pod groteską kryje się ciężar: frustracja, traumatyczne doświadczenia, poczucie krzywdy i bezradności. To właśnie ten kontrast sprawił, że film – pokazany premierowo w Wenecji – stał się tematem sporów: jedni widzą w nim błyskotliwą satyrę na spiskowy odlot współczesności, inni twierdzą, że tym razem forma czarnej komedii nie zawsze udźwignęła temat. W obsadzie pojawiają się Emma Stone, Jesse Plemons i Alicia Silverstone, a ich role – typowo dla Lánthimosa – są grą z oczekiwaniami widza. Kto tu naprawdę jest ofiarą, kto manipulatorem, a kto tylko człowiekiem, który już nie potrafi odróżnić faktu od własnego strachu? „Bugonia” nie podaje łatwych odpowiedzi i właśnie dlatego pasuje do formuły DKF: to film, który wymusza rozmowę po seansie, nawet jeśli widzowie wyjdą z sali podzieleni. Nie bez znaczenia jest też to, że „Bugonia” jest reinterpretacją południowokoreańskiego filmu „Save the Green Planet!” (2003) – ale Lánthimos przerabia ten materiał po swojemu: bardziej lodowato, bardziej satyrycznie, bardziej o naszym „tu i teraz”. O epoce, w której emocje wygrywają z faktami, a świat korporacji i świat teorii spiskowych dziwnie często karmią się nawzajem. DKF / Kino Kryterium – informacje praktyczne 16.12.2025 (wtorek) 18:00 „Bugonia” | Komedia / Sci-Fi | 2D | USA | 120 min Bilety: 15 zł | w karnecie: 12 zł „Bugonia” to seans dla tych, którzy lubią kino, które wchodzi pod skórę: niby śmieszne, ale nie daje spokoju. Właśnie takie filmy najlepiej wybrzmiewają w DKF – bo po nich nie kończy się projekcja. Po nich zaczyna się dyskusja.  

Dziś w Kinie Kryterium: rodzinny seans, filmowe wzruszenia, mocne kino i wieczór z historią

Film Art, za CK 105 Koszalin - 14 Grudnia 2025 godz. 0:01
Dzisiejszy repertuar Kina Kryterium został ułożony jak dobrze skomponowany dzień w kinie – od seansu dla najmłodszych i rodzin, przez ciepłą opowieść, po tytuły, które zostają w głowie na długo. 12:00 – Kino Przyjazne Sensorycznie: „Zwierzogród 2”  Kino Przyjazne Sensorycznie to propozycja dla widzów, którzy cenią spokojniejszą, bardziej komfortową formę uczestnictwa w seansie. 14 grudnia – „ZWIERZOGRÓD 2” godz. 12:00     15:00 – „Piernikowe serce” Popołudnie to czas na film, który idealnie pasuje do grudniowego klimatu – ciepły, emocjonalny i rodzinny tytuł na spokojną, niedzielną chwilę. Przeczytaj: "Agnieszka Lis – koszalinianka z pasją do pisania i muzyki. Z Koszalina na literackie salony"   17:00 – „Bugonia” Wieczór robi się bardziej wyrazisty. „Bugonia” to propozycja dla widzów, którzy lubią kino nietuzinkowe, balansujące między satyrą, czarnym humorem i niepokojem – film, który zadaje pytania o współczesność i to, jak łatwo wpaść w pułapkę obsesji. 19:15 – „Norymberga” (seans, który warto wybrać szczególnie) I właśnie ten ostatni tytuł jest najważniejszy – bo to nie seans „na wieczór”, tylko film, po którym człowiek wychodzi z sali ciszej, ciężej i z myślami, które nie chcą się uciszyć. James Vanderbilt (scenariusz oparty na reportażu Jacka El-Hai) bierze temat, który mógłby zamienić się w kolejną szkolną rekonstrukcję historii, i robi coś znacznie ciekawszego: zamiast budować pomnik, wchodzi w psychologiczny pojedynek. Nie pyta tylko „co zrobili?”, ale „jakim cudem mogli to robić i dalej uważać się za ludzi?”. To kino o mechanizmach zła – nie o jego spektaklu. Więzienna cela jako arena walki o sens Trzy czwarte filmu dzieje się w zamknięciu: w norymberskim więzieniu, gdzie przetrzymuje się 22 czołowych nazistów. I to działa jak imadło. Kamera nie ucieka w patos ani „wojenne obrazki”. Woli zbliżenia, pauzy, ciche uśmiechy i momenty, w których słowa zaczynają brzmieć groźniej niż krzyk. Centralna relacja to spotkania Hermanna Göringa (Russell Crowe) i psychiatry Douglasa Kelleya (Rami Malek). Göring nie jest tu „potworem z plakatu”. Jest inteligentny, uwodzicielski, pewny siebie – i przez to najbardziej przerażający. Bo film konsekwentnie sugeruje: zło nie zawsze ma twarz szaleńca. Czasem ma twarz kogoś, kto świetnie mówi, świetnie argumentuje i świetnie manipuluje. Russell Crowe kradnie film To jest jeden z tych występów, dla których idzie się do kina. Crowe gra Göringa tak, że widz czuje obrzydzenie, ale jednocześnie łapie się na tym, że słucha go z uwagą. I w tym właśnie tkwi pułapka – film pokazuje, jak działa charyzma władzy, nawet po klęsce. Rami Malek jako Kelley jest ciekawym kontrapunktem: bardziej wycofany, mniej efektowny, czasem wręcz „przeźroczysty”. To może drażnić, ale też ma sens – bo Kelley ma być „tym normalnym”, człowiekiem nauki, który próbuje wszystko zmierzyć, opisać, uporządkować. Tyle że Vanderbilt nie daje mu komfortu: im dłużej trwa ta relacja, tym wyraźniej widać ryzyko, że badacz zaczyna być wciągany w grę badanego. Świetnie dopełnia to Michael Shannon jako Robert Jackson – twardy, konkretny, pozbawiony złudzeń. A postać tłumacza (Leo Woodall) przypomina, że historia nie jest abstrakcją: ona ma język, akcent, pamięć i rachunki do wyrównania. Film, który w odpowiednim momencie nie udaje fikcji Mocnym, potrzebnym uderzeniem są wmontowane materiały archiwalne z obozów – chwila, kiedy kończy się „kino”, a zaczyna się fakt, którego nie da się zagadać ani zrelatywizować. I nagle cały intelektualny ping-pong z cel więziennych dostaje odpowiedź: nie ma tu miejsca na wygodne dywagacje o „niuansach”. O czym to tak naprawdę jest? „Norymberga” jest o tym, że: zło bywa racjonalne i potrafi mówić spokojnym głosem, człowiek potrafi łączyć codzienną „normalność” (rodzina, kultura, wrażliwość) z uczestnictwem w machinie śmierci, a największe zagrożenie zaczyna się wtedy, gdy uznamy, że „tacy ludzie” są całkowicie inni od nas. To kino nie daje ulgi. I dobrze. Bo jeśli film o Norymberdze ma działać, to nie ma nas „rozgrzeszać” komfortem. Czy warto? Zdecydowanie tak – szczególnie jako seans DKF-owy, bo to film, który aż prosi się o dyskusję: gdzie kończy się analiza, a zaczyna fascynacja? Jak rozmawiać z kimś, kto jest winny niewyobrażalnego zła, a jednocześnie ma inteligencję i urok osobisty? I czy „banalność zła” nie jest dziś przypadkiem zbyt aktualna? Jeśli dziś wybierać jeden tytuł z repertuaru – 19:15 „Norymberga” to najlepszy wybór. Bilety: sprzedaż online: https://bilety.ck105.koszalin.pl/    

Dziś w Kinie Kryterium: rodzinny seans, filmowe wzruszenia, mocne kino i wieczór z historią

Film Art, za CK 105 Koszalin - 14 Grudnia 2025 godz. 0:01
Dzisiejszy repertuar Kina Kryterium został ułożony jak dobrze skomponowany dzień w kinie – od seansu dla najmłodszych i rodzin, przez ciepłą opowieść, po tytuły, które zostają w głowie na długo. 12:00 – Kino Przyjazne Sensorycznie: „Zwierzogród 2”  Kino Przyjazne Sensorycznie to propozycja dla widzów, którzy cenią spokojniejszą, bardziej komfortową formę uczestnictwa w seansie. 14 grudnia – „ZWIERZOGRÓD 2” godz. 12:00     15:00 – „Piernikowe serce” Popołudnie to czas na film, który idealnie pasuje do grudniowego klimatu – ciepły, emocjonalny i rodzinny tytuł na spokojną, niedzielną chwilę. Przeczytaj: "Agnieszka Lis – koszalinianka z pasją do pisania i muzyki. Z Koszalina na literackie salony"   17:00 – „Bugonia” Wieczór robi się bardziej wyrazisty. „Bugonia” to propozycja dla widzów, którzy lubią kino nietuzinkowe, balansujące między satyrą, czarnym humorem i niepokojem – film, który zadaje pytania o współczesność i to, jak łatwo wpaść w pułapkę obsesji. 19:15 – „Norymberga” (seans, który warto wybrać szczególnie) I właśnie ten ostatni tytuł jest najważniejszy – bo to nie seans „na wieczór”, tylko film, po którym człowiek wychodzi z sali ciszej, ciężej i z myślami, które nie chcą się uciszyć. James Vanderbilt (scenariusz oparty na reportażu Jacka El-Hai) bierze temat, który mógłby zamienić się w kolejną szkolną rekonstrukcję historii, i robi coś znacznie ciekawszego: zamiast budować pomnik, wchodzi w psychologiczny pojedynek. Nie pyta tylko „co zrobili?”, ale „jakim cudem mogli to robić i dalej uważać się za ludzi?”. To kino o mechanizmach zła – nie o jego spektaklu. Więzienna cela jako arena walki o sens Trzy czwarte filmu dzieje się w zamknięciu: w norymberskim więzieniu, gdzie przetrzymuje się 22 czołowych nazistów. I to działa jak imadło. Kamera nie ucieka w patos ani „wojenne obrazki”. Woli zbliżenia, pauzy, ciche uśmiechy i momenty, w których słowa zaczynają brzmieć groźniej niż krzyk. Centralna relacja to spotkania Hermanna Göringa (Russell Crowe) i psychiatry Douglasa Kelleya (Rami Malek). Göring nie jest tu „potworem z plakatu”. Jest inteligentny, uwodzicielski, pewny siebie – i przez to najbardziej przerażający. Bo film konsekwentnie sugeruje: zło nie zawsze ma twarz szaleńca. Czasem ma twarz kogoś, kto świetnie mówi, świetnie argumentuje i świetnie manipuluje. Russell Crowe kradnie film To jest jeden z tych występów, dla których idzie się do kina. Crowe gra Göringa tak, że widz czuje obrzydzenie, ale jednocześnie łapie się na tym, że słucha go z uwagą. I w tym właśnie tkwi pułapka – film pokazuje, jak działa charyzma władzy, nawet po klęsce. Rami Malek jako Kelley jest ciekawym kontrapunktem: bardziej wycofany, mniej efektowny, czasem wręcz „przeźroczysty”. To może drażnić, ale też ma sens – bo Kelley ma być „tym normalnym”, człowiekiem nauki, który próbuje wszystko zmierzyć, opisać, uporządkować. Tyle że Vanderbilt nie daje mu komfortu: im dłużej trwa ta relacja, tym wyraźniej widać ryzyko, że badacz zaczyna być wciągany w grę badanego. Świetnie dopełnia to Michael Shannon jako Robert Jackson – twardy, konkretny, pozbawiony złudzeń. A postać tłumacza (Leo Woodall) przypomina, że historia nie jest abstrakcją: ona ma język, akcent, pamięć i rachunki do wyrównania. Film, który w odpowiednim momencie nie udaje fikcji Mocnym, potrzebnym uderzeniem są wmontowane materiały archiwalne z obozów – chwila, kiedy kończy się „kino”, a zaczyna się fakt, którego nie da się zagadać ani zrelatywizować. I nagle cały intelektualny ping-pong z cel więziennych dostaje odpowiedź: nie ma tu miejsca na wygodne dywagacje o „niuansach”. O czym to tak naprawdę jest? „Norymberga” jest o tym, że: zło bywa racjonalne i potrafi mówić spokojnym głosem, człowiek potrafi łączyć codzienną „normalność” (rodzina, kultura, wrażliwość) z uczestnictwem w machinie śmierci, a największe zagrożenie zaczyna się wtedy, gdy uznamy, że „tacy ludzie” są całkowicie inni od nas. To kino nie daje ulgi. I dobrze. Bo jeśli film o Norymberdze ma działać, to nie ma nas „rozgrzeszać” komfortem. Czy warto? Zdecydowanie tak – szczególnie jako seans DKF-owy, bo to film, który aż prosi się o dyskusję: gdzie kończy się analiza, a zaczyna fascynacja? Jak rozmawiać z kimś, kto jest winny niewyobrażalnego zła, a jednocześnie ma inteligencję i urok osobisty? I czy „banalność zła” nie jest dziś przypadkiem zbyt aktualna? Jeśli dziś wybierać jeden tytuł z repertuaru – 19:15 „Norymberga” to najlepszy wybór. Bilety: sprzedaż online: https://bilety.ck105.koszalin.pl/