Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

Mała gołębica na wielkiej scenie. Historia Borysówki, Damiana Plesiaka i świata wyścigów, o którym nie mamy pojęcia

Film Art, fot. i film: FB/Damian Plesiak - 5 Marca 2026 godz. 12:51
W środku zimowej przerwy, kiedy większość Polaków myśli o czym innym niż ptaki, z Ustronia Morskiego przyszła wiadomość, która błyskawicznie obiegła branżowe fora hodowców gołębi. Damian Plesiak, prezes Okręgu Koszalin Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, wrócił z Olimpiady Gołębi Pocztowych w Dortmundzie z dwoma złotymi medalami. Jego gołębica Borysówka zwyciężyła w kategorii H, przeznaczonej dla ptaków latających na dystansach od 300 do 800 km, i okazała się również najlepsza w kategorii All Road, która ocenia wszechstronność i szybkość na różnych dystansach. Zdobycie obu tych tytułów oznacza, że Borysówka została uznana za najlepszego gołębia wyścigowego na świecie. Plesiak nie ukrywa, że taki sukces wymaga lat pracy. W rozmowie z lokalnymi mediami tłumaczył, że aby osiągnąć wyniki na światowym poziomie, hodowca musi łączyć wiedzę weterynaryjną, dbałość o dietę ptaków, znajomość meteorologii i charakteru zwierząt. Hodowcy dziękował za rozsławienie regionu także  Grzegorz Czachorowski, wójt gminy Ustronie Morskie.  Chińskie propozycje i rosnąca wartość mistrzyni Wieść o dwóch złotych medalach szybko rozeszła się po świecie.  Plesiak w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że już teraz otrzymuje propozycje zakupu Borysówki od zagranicznych hodowców. Chińczycy oferowali 25 tys. euro, ale właściciel uznał tę kwotę za niewystarczającą. Uważa, że po triumfie w Dortmundzie, gdzie stając na najwyższym stopniu podium usłyszał Hymn Polski gołębica jest warta znacznie więcej. A trzeba wiedzieć, że kwoty za najlepsze gołębie przyprawiają o zawrót głowy. Najdroższy gołąb świata został sprzedany za… 1,6 mln euro!  Plesiak dodaje, że w przeszłości dziewczyny uciekły, kiedy słyszały, że jego życie kręci się wokół gołębi, ale teraz ten „mały ptak z polskiej wsi” stał się dla niego ambasadorem i potencjalnym źródłem pokaźnych pieniędzy.    Pieniądze większe niż wyobraźnia Choć dla większości z nas gołębie kojarzą się z ptakami na rynku, w świecie wyścigów pocztowych krążą milionowe kwoty. Belgia, kolebka tego sportu zmieniła tradycyjne hobby w rynek wart miliony. Hodowcy inwestują w zabezpieczenia rodem z banków, z dronami patrolującymi niebo, laserowymi czujnikami i kamerami na żywo. To efekt kradzieży, które dotykają elitarnych gołębi sprzedawanych na aukcjach za zawrotne ceny.  Średnie ceny ptaków wahają się od tysiąca do nawet 100 tys. euro. Takie liczby pokazują, dlaczego chińskie propozycje zakupu Borysówki musiały być jedynie początkiem negocjacji... Nie jest to odosobniony przypadek. Światowe aukcje gołębi notują kolejne rekordy, a w Europie regularnie pojawiają się anonimowi nabywcy z Chin czy Bliskiego Wschodu gotowi płacić fortuny za najlepsze linie genetyczne. Najdroższa gołębica w historii, New Kim została sprzedana za 1,6 mln euro, a podobne sumy uzyskują ptaki o imionach Golden Prince czy Armando. W tym kontekście 25 tys. euro to zaledwie ułamek potencjalnej wartości mistrzyni z Ustronia Morskiego. Co dzieje się z Borysówką? Damian Plesiak nie podjął jeszcze decyzji, co zrobić ze swoją mistrzynią. Cena, jaką jest gotowy zaakceptować, rośnie z każdym dniem. Do tego dochodzi dylemat: sprzedać ptaka i zapewnić sobie stabilność finansową czy zachować go w hodowli jako cenny materiał genetyczny? Dla hodowcy to nie tylko kwestia pieniędzy, ale również pasji i pracy pokoleń. Gmina Ustronie Morskie widzi w nim ambasadora regionu, a sam Plesiak przyznaje, że jego celem jest dalsze promowanie polskiej hodowli na świecie. Zdaje sobie też sprawę, że sukces Borysówki może pomóc wypromować krajowy rynek i przyciągnąć inwestorów do polskich gołębi pocztowych, które dotąd były niedoceniane na tle belgijskich czy holenderskich rywali. Nieznany świat wielkich emocji Dla większości ludzi wyścigi gołębi to hobby starszych panów z antenami. Rzeczywistość jest inna: to globalny sport, w którym zderzają się pasja, tradycja i ogromne pieniądze. Plesiak podkreśla, że hodowla wymaga zrozumienia ptasiej psychiki, indywidualnej diety i regularnych treningów niezależnie od pogody. Na najwyższym poziomie gołębie mają swoich dietetyków, lekarzy, a hodowcy korzystają z aplikacji meteorologicznych, aby precyzyjnie zaplanować loty. Zainteresowanie Borysówką pokazuje, że polscy hodowcy mogą odgrywać pierwszoplanową rolę w tym światowym spektaklu. W kraju, gdzie medale olimpijskie w wyścigach gołębi dotychczas nie były tematem mediów ogólnych, wiadomość z Dortmundzie nagle przyciągnęła uwagę. Odkryła też fascynujący świat, w którym gołębica z małej miejscowości może stać się bohaterką negocjacji o sumach liczących dziesiątki tysięcy euro. Między pasją, a biznesem Historia Damiana Plesiaka i Borysówki to opowieść o tym, jak pasja potrafi łączyć zjawiskowe sukcesy ze światem wielkich pieniędzy. Mała gołębica, która w Dortmundzie pokonała konkurencję z całego świata, stała się symbolem możliwości polskich hodowców. Osiągnięcia Plesiaka pokazują, że nawet z małej miejscowości można wejść do globalnej ekstraligi. Borysówka jest jednak nie tylko inwestycją czy potencjalnym czekiem na kilkadziesiąt tysięcy euro. To także ambasadorka dyscypliny, której większość z nas wciąż nie rozumie, a która – jak pokazują przykłady z Belgii – generuje milionowe obroty. Czy Plesiak zdecyduje się sprzedać swoją championkę? Na razie jedno jest pewne: historia Borysówki dopiero się zaczyna, a każda kolejna decyzja jej właściciela będzie uważnie śledzona przez hodowców z całego świata.

„Nagi instynkt” na Dzień Kobiet w Kino Kryterium

Film Ala za CK 105 Koszalin - 5 Marca 2026 godz. 9:30
Z okazji Dnia Kobiet Kino Kryterium w Koszalinie zaprasza na pokaz filmu, który w latach 90. stał się prawdziwą sensacją i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych thrillerów erotycznych w historii kina. „Nagi instynkt” (1992) to tytuł kultowy – zmysłowy, mroczny, prowokujący i perfekcyjnie zrealizowany. Film, który definiował dekadę „Nagi instynkt” był jednym z najbardziej kasowych i najgłośniejszych filmów lat 90. Kontrowersyjny w momencie premiery, wywoływał emocje zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Dziś uchodzi za klasykę kina noir w nowoczesnej formie: brutalną, hipnotyzującą i pełną napięcia. Ogromną rolę w tej historii odegrała Sharon Stone, której ikoniczna kreacja lodowatej, przebiegłej i jednocześnie magnetycznej blondynki wyniosła ją na hollywoodzki szczyt. Film okazał się także triumfem duetu prowokatorów: Paula Verhoevena (reżysera znanego z bezkompromisowego stylu) oraz Joe Eszterhasa, jednego z najlepiej opłacanych wówczas scenarzystów w Hollywood. Razem stworzyli mieszankę „niegrzecznej” rozrywki i narracyjnego szoku, o której mówił cały świat. Hołd dla Hitchcocka i noir w nowym wydaniu „Nagi instynkt” składa też wyraźny hołd Alfredowi Hitchcockowi – z odwołaniami m.in. do „Zawrotu głowy”, ale jednocześnie jest thrillerem „nowego typu”: odurzająco atrakcyjnym wizualnie, gęstym od perwersji i napięcia, osadzonym w mrocznej atmosferze klasycznego czarnego kryminału. Skandal? Tak. Ale przede wszystkim świetny thriller To film, który narobił zamieszania nie tylko w box-office, ale też w głowach moralistów, którzy krytykowali reżysera, scenarzystę i aktorów (Michael Douglas, Sharon Stone, Jeanne Tripplehorn). Paradoksalnie kontrowersje tylko wzmocniły rozgłos. A z czasem okazało się, że „Nagi instynkt” broni się czymś więcej niż prowokacją. Bo niezależnie od emocji: to doskonale wyważony thriller, łączący intrygę, napięcie, erotykę i mocne aktorskie kreacje. Do tego dochodzi muzyka Jerry’ego Goldsmitha klimatowa, charakterystyczna i wciąż działająca po latach. To właśnie dzięki tym elementom film przeszedł do historii kina. Szczegóły wydarzenia Dzień Kobiet w Kino Kryterium: „Nagi instynkt”  8 marca 2026 r. 17:00 bilety: 12 zł Więcej informacji:  https://ck105.koszalin.pl/.../dzien-kobiet-nagi-instynkt Jeśli ktoś chce świętować Dzień Kobiet w kinie w klimacie klasyki lat 90. – ten seans jest mocną propozycją.

Remont mostu na ul. Zwycięstwa i przebudowa odcinka do ul. Grodzkiej trzymają tempo inwestycji. Co dalej z modernizacją ulic w mieście?

Film Art, fot. i film Art - 4 Marca 2026 godz. 3:50
Przebudowa ul. Zwycięstwa w Koszalinie wchodzi w kluczowy etap w centrum: na odcinku od ronda Pileckiego do ul. Grodzkiej, gdzie prace zostały rozszerzone m.in. o remont mostu w rejonie koszalińskiego Centrum Kultury 105. To właśnie ten fragment, wraz z robotami mostowymi, w dużej mierze decyduje o harmonogramie i uciążliwościach w ruchu w centrum miasta. Odcinek do Grodzkiej i most: „wąskie gardło” przebudowy Władze miasta podkreślają, że roboty przy ul. Zwycięstwa są mocno zaawansowane, a jednym z elementów, który spowalniał prace w okresie zimowym, były kwestie techniczne i warunki terenowe związane z progodą. Z perspektywy mieszkańców to odcinek o największym znaczeniu: centrum – Grodzka – dojazdy do śródmieścia i codzienny ruch tranzytowy. Miasto zakłada, że po zakończeniu zasadniczych prac i nasadzeń (wkrótce się rozpoczną), możliwe będzie stopniowe przywracanie przejezdności na modernizowanych fragmentach. Cała inwestycja ma dłuższy horyzont realizacyjny. Modernizacja ul. Zwycięstwa przyniosła też nieoczekiwane odkrycie: pod jezdnią natrafiono na zasypany most nad Dzierżęcinką z II połowy XIX wieku. Według informacji służb konserwatorskich obiekt ma zostać zinwentaryzowany i opisany, a następnie – po zabezpieczeniu – ponownie zasypany. Choć samo odkrycie nie zatrzymało całej inwestycji, pokazuje, jak wiele „niespodzianek” potrafią kryć prace w śródmieściu i jak łatwo o dodatkowe procedury w trakcie robót.   Św. Wojciecha „dźwiga” objazdy  Równolegle rośnie frustracja mieszkańców i kierowców korzystających z ul. św. Wojciecha. Ta droga ważna m.in. jako połączenie między okolicami ul. Zwycięstwa, Centrową i Jabłoniową oraz dalej w stronę ul. Zielonej jest dziś jedną z tras, które przejmują ruch w czasie prac na głównej arterii. Problem polega na tym, że ul. św. Wojciecha była w złym stanie jeszcze przed rozpoczęciem przebudowy Zwycięstwa, a zwiększony ruch oznacza szybszą jej degradację: koleiny, ubytki, pęknięcia i doraźne łatanie, które nie rozwiązuje sprawy na dłużej. Czy będzie modernizacja ul. św. Wojciecha? Miasto: tak, projekt jest, barierą pieniądze i kolejność robót Plany modernizacji ul. św. Wojciecha istnieją i są zaawansowane formalnie: przygotowano projekt, trwają prace kosztorysowe, a w 2026 roku planowane jest domknięcie procedur administracyjnych (w tym ZRID). Szacunkowy koszt inwestycji wskazywany w rozmowach to około 15 mln zł. Jednocześnie miasto jasno stawia warunek: nie można wejść z dużym remontem św. Wojciecha, dopóki nie zostaną zakończone kluczowe etapy na ul. Zwycięstwa. Powód jest prosty, to ryzyko komunikacyjnego paraliżu tej części miasta. Rokosowo musi mieć zapewnione przejazdy, a św. Wojciecha pełni teraz rolę drogi „ratunkowej”.   Co z ul. Mariańską, Młyńską i Słoneczną? Wśród tematów, które szczególnie interesują mieszkańców, są ul. Mariańska (rozkopana po pracach gazowych), ul. Młyńska (mocno zniszczona przez wzmożony ruch) oraz ul. Słoneczna (na liście rezerwowej do dofinansowania). Ul. Mariańska: po pracach gazowych będzie remontowana. Zyska nie tylko nakładkę nawierzchni ulicy, ale i nowe chodniki. Nakładka asfaltowa była już zaplanowana i objęta umową, jednak prace zostały wstrzymane, bo wcześniej muszą zostać wykonane roboty gazowe. Najważniejsza informacja dla mieszkańców brzmi: po zakończeniu prac gazowych miasto wejdzie bezpośrednio ze swoimi robotami i to w zakresie szerszym niż pierwotnie planowano. Oprócz samej nakładki zostanie wykonana także modernizacja chodników.    Ul. Młyńska: 7,2 mln zł na przebudowę, połowa z RFRD. Zakończenie do marca 2027 Kolejny ważny punkt na mapie drogowych potrzeb miasta to ul. Młyńska.Jest ona w „dramatycznej” sytuacji: dziury w jezdni i na chodnikach, potężne natężenie ruchu i problemy z parkowaniem. Miasto potwierdza, że ulica ma zostać przebudowana dzięki wsparciu z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg (RFRD) na 2026 rok. Zakres obejmie odcinek od ronda przy stacji paliw aż do skrzyżowania z ul. Monte Cassino. Przebudowana ma być jezdnia oraz chodniki. Przetargi powinny wkrótce zostać ogłoszone, bo czasu na roboty nie ma dużo. Wszystko musi być gotowe do marca przyszłego roku, a inwestycja ma poprawić zarówno nawierzchnię, jak i bezpieczeństwo pieszych. Koszt zadania to 7,2 mln zł, z czego 3,6 mln zł ma stanowić dofinansowanie (ok. 50%). Termin zakończenia wskazywany w informacjach o inwestycji to marzec 2027 roku. Ul. Słoneczna: na liście rezerwowej – możliwe 1,5 mln zł wsparcia W kontekście RFRD pojawia się też temat ul. Słonecznej. Ta inwestycja znajduje się obecnie na liście rezerwowej, co oznacza, że może uzyskać wsparcie, jeśli zwolnią się środki (np. gdy inne projekty nie ruszą lub okażą się tańsze). W przestrzeni publicznej pada kwota ok. 1,5 mln zł dofinansowania, czyli 50% wartości zadania szacowanej na ok. 3 mln zł.   Co teraz? Doraźne naprawy i „utrzymanie przejezdności” Do czasu, aż Zwycięstwa wraz z robotami mostowymi zostanie doprowadzona do etapu umożliwiającego bezpieczne przeniesienie ruchu, miasto zapowiada, że będzie prowadzić działania doraźne: łatanie ubytków i takie przygotowywanie przejazdów, by były jak najmniej uciążliwe. Dla mieszkańców kluczowe jest jedno: ul. św. Wojciecha nie może zostać „na końcu kolejki” po zakończeniu prac na Zwycięstwa. Bo nawet po oddaniu głównej arterii, szkody wynikające z objazdów zostaną. Stąd oczekiwanie, by po domknięciu najważniejszych etapów na Zwycięstwa miasto możliwie szybko przeszło od doraźnych napraw do pełnej modernizacji św. Wojciecha. 

Marzec 2026 pod znakiem nieba: Krwawy Księżyc, spotkanie Wenus z Saturnem i równonoc wiosenna

Film Ala, film: Art - 3 Marca 2026 godz. 9:18
Marzec potrafi zaskoczyć pogodą, ale w 2026 roku zaskoczy też… niebem. W kalendarzu obserwatora są trzy mocne akcenty: całkowite zaćmienie Księżyca (tzw. Krwawy Księżyc) 3 marca, koniunkcja Wenus i Saturna 8 marca oraz równonoc wiosenna 20 marca, która symbolicznie otwiera nowy sezon. Nasz reporter dzisiejszego poranka nagrał taki Księżyc... Najważniejsze momenty obserwacji nieba 3 marca – Całkowite zaćmienie Księżyca (Krwawy Księżyc) 8 marca – Koniunkcja Wenus i Saturna 20 marca – Równonoc wiosenna (moment astronomiczny) 3 marca: Całkowite zaćmienie Księżyca i „Krwawy Księżyc” Zaćmienie Księżyca może wystąpić tylko podczas pełni. Wtedy Ziemia ustawia się między Słońcem a Księżycem i jej cień pada na tarczę naszego satelity. Przy zaćmieniu całkowitym Księżyc wchodzi w najciemniejszą część cienia (umbra) i potrafi przybrać miedziano-czerwony kolor. To efekt tego, że ziemska atmosfera rozprasza i „filtruje” światło słoneczne, które dociera do Księżyca już po przejściu przez powietrzną otoczkę planety. Ważne dla Polski: to zaćmienie nie będzie widowiskowe z naszego kraju. W wielu miejscach w Europie Księżyc znajduje się wtedy pod horyzontem (dla Warszawy wydarzenie wypada w czasie, gdy Księżyc jest niewidoczny). Za to zjawisko zobaczą m.in. obserwatorzy w Australii i wschodniej Azji wieczorem, a także w większości Ameryki Północnej i części Ameryki Południowej nad ranem. Jak „uczestniczyć” mimo wszystko? Jeśli chcesz poczuć klimat Krwawego Księżyca, warto śledzić relacje i transmisje obserwatoriów lub portali astronomicznych. Takie zjawiska zwykle są pokazywane na żywo z regionów najlepszej widoczności. (Do oglądania nie potrzeba żadnego specjalnego sprzętu, ale lornetka zawsze dodaje uroku detalom). 8 marca: Wenus i Saturn w efektownej koniunkcji Drugi hit marca jest „nasz”, bo dotyczy wieczornego nieba. 8 marca Wenus i Saturn zbliżą się do siebie pozornie na około 1 stopień, to mniej więcej szerokość jednego palca trzymanego na wyciągnięcie ręki. Koniunkcja oznacza tylko, że obiekty wyglądają na bliskie na niebie (w przestrzeni dzielą je ogromne odległości). Dla obserwatora liczy się jednak efekt: jasna Wenus i znacznie subtelniejszy Saturn obok siebie tworzą bardzo fotogeniczną parę. Jak obserwować: Spójrz nisko nad zachodnim horyzontem tuż po zachodzie Słońca. Im lepszy widok na zachód (bez bloków i drzew), tym większa szansa, że złapiesz Saturna zanim „zatonie” w poświacie. 20 marca: Równonoc wiosenna: idealna równowaga dnia i nocy Równonoc wiosenna (na półkuli północnej) wypada, gdy Słońce przechodzi nad równikiem niebieskim, a dzień i noc są niemal równe. NASA przypomina, że to moment przejścia do nowego sezonu, a z astronomicznego punktu widzenia liczy się właśnie to „przecięcie” równika przez Słońce. W 2026 roku moment równonocy przypada 20 marca o 14:46 UTC (czyli 15:46 czasu polskiego – CET). Bonus: fazy Księżyca w marcu 2026 Jeśli planujesz obserwacje (albo zdjęcia nocnego nieba), warto pamiętać o fazach: Pełnia – 3 marca Ostatnia kwadra – 11 marca Nów – 18 marca Pierwsza kwadra – 25 marca  

Koszaliński akcent w nowej kadrze Polski U19. Maksymilian Cybula w gronie 60 powołanych na eliminacje ME

Film Art, fot. FB/Maksymilian Cybula, film: TikTok/NFL Polska - 3 Marca 2026 godz. 9:14
Polski futbol amerykański doczekał się kolejnego ważnego kroku w rozwoju młodzieży. Powstała szeroka kadra narodowa U19, licząca 60 zawodników, którzy walczą o miejsce w 45-osobowym składzie meczowym na eliminacje Mistrzostw Europy. Pierwszy sprawdzian już na początku kwietnia – w wyjazdowym starciu z Finlandią. Dla Koszalina to temat szczególnie przyjemny, bo wśród powołanych znalazł się Maksymilian Cybula, urodzony w Koszalinie i jeszcze do niedawna mieszkający w naszym mieście. Dziś reprezentuje barwy Panthers Wrocław, ale jego sportowa historia ma mocne, lokalne korzenie. Z Koszalina do reprezentacji Maksymilian Cybula od początku był związany z koszalińskim środowiskiem futbolowym – swoje pierwsze kroki stawiał w Barbarians Koszalin, klubie założonym w 2018 roku. Barbarians grali w ligowych rozgrywkach w latach 2018–2020, a w ostatnim czasie w regionie głośno jest także o rozwijaniu w Koszalinie futbolu flagowego (bezkontaktowej odmiany dyscypliny). We wrześniu 2025 roku Cybula przeniósł się do Wrocławia, gdzie kontynuuje rozwój w jednej z najmocniejszych futbolowych organizacji w Polsce – Panthers. Efekt? W ogłoszonej przez sztab liście powołań widnieje przy jego nazwisku pozycja WR (skrzydłowy) i klub Panthers Wrocław. Selekcja: 130 chętnych, wybrano 60 Droga do kadry była wymagająca. 14 lutego na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu odbyły się ogólnopolskie testy. Wzięło w nich udział około 130 zawodników z roczników 2007–2009, a trenerzy – mimo że na sam trening i testy mieli ok. 2,5 godziny – wsparli się wcześniejszą analizą nagrań i obserwacjami meczów ligowych. Tak wyłoniono „sześćdziesiątkę” na camp. Teraz przed zawodnikami dwa zgrupowania, podczas których zapadnie decyzja o ostatecznym składzie meczowym (45 nazwisk) zgodnym z wymaganiami federacji IFAF. Finlandia na start. Pierwszy mecz już 4 kwietnia Pierwsze eliminacyjne starcie zaplanowano prawdopodobnie na sobotę, 4 kwietnia, a rywalem będzie młodzieżowa reprezentacja Finlandii. To właśnie ten mecz będzie dla nowo tworzonej kadry sprawdzianem charakteru, przygotowania i szybkości „zgrywania” drużyny, która buduje wspólny system praktycznie od zera. Nowy projekt, nowe nazwiska, mocny sztab Reprezentację U19 prowadzi Timothy “TJ” Richardson Jr. – trener, który od lat pracuje w polskim środowisku futbolowym, a przy projekcie juniorskim zebrał szeroki sztab specjalistów odpowiedzialnych za poszczególne formacje. Lokalna duma i sportowa rodzina Wątek koszaliński ma jeszcze jeden ciekawy kontekst: Maksymilian jest bratem Adriana Cybula, zawodnika Gwardii Koszalin. To kolejny przykład, że sportowe pasje potrafią w rodzinach „pracować” na różnych boiskach – od piłki nożnej po futbol amerykański. Koszalin ma więc powód, by trzymać kciuki podwójnie: za młodzieżową reprezentację Polski oraz za Maksymiliana Cybulę, który z naszego miasta ruszył w drogę do gry z orzełkiem na piersi. TJ Richardson wraz ze sztabem szkoleniowym odkryli pierwsze karty. Oficjalnie poznaliśmy 60 zawodników, którzy podczas nadchodzącego campu powalczą o miejsce w 45-osobowej kadrze na mecz z Finlandią w ramach eliminacji Mistrzostw Europy U19. Ofensywa   QB -Tymon Bychawski – Kraków Kings QB – Oskar Frąckiewicz – Rhinos Wyszków QB – Łukasz Nakielski – Olsztyn Lakers   RB – Grzegorz Chwierut – Kraków Kings RB – Stanisław Ciesielski – Warsaw Eagles RB – Aleksander Deluga – Warsaw Mets RB – Olivier Zarembski – Loughborough (Anglia)     WR – Krzysztof Babiarz – Kraków Kings WR – Kacper Berbeć – Rhinos Wyszków WR – Filip Berry – Warsaw Mets WR – Kacper Chorążewski – Panthers Wrocław WR – Maksymilian Cybula – Panthers Wrocław WR – Staszek Gazda – Kraków Kings WR – Jan Kochanowski – Silesia Rebels Katowice WR – Igor Krynicki-Gad – Rhinos Wyszków WR – Karol Pierzchało – Lowlanders Białystok WR – Jakub Sema – Warsaw Eagles   OL – Borys Hołda – Silesia Rebels Katowice OL – Seweryn Iwański – Warsaw Eagles OL – Jakub Kędzior – Lowlanders Białystok OL – Mateusz Łysik – Kraków Kings OL – Krystian Makowski – Warsaw Mets OL – Paweł Pacyna – Kraków Kings OL – Krzysztof Rusel – Lowlanders Białystok OL – Szymon Skowronek – Silesia Rebels Katowice OL – Antoni Stefański – Panthers Wrocław OL – Maksymilian Wróblewski – Lowlanders Białystok   TE – Kornel Dąbrowski – Lowlanders Białystok TE -Eryk Grzesiak – Panthers Wrocław TE – Szymon Skuła – Panthers Wrocław   Defensywa:   DL – Oskar Brzeziński – Hunters Tarnów DL – Tymoteusz Dzyruk – Panthers Wrocław DL – Alan Kaczmarczyk – Hunters Tarnów DL – Kuba Liskiewicz – Dukes Ząbki DL – Filip Łapniewski – Lowlanders Białystok DL – Marek Łach – Kraków Kings DL -Sebastian Senderowicz – Kraków Kings DL – Bartosz Szajczyk – Rhinos Wyszków DL – Maciej Szefler – Warsaw Mets DL – Kacper Wróbel – Rhinos Wyszków   ILB – Tomasz Bromboszcz – Silesia Rebels Katowice ILB – Nikodem Jasiński – Rhinos Wyszków ILB – Szymon Królik – Warsaw Mets ILB – Bartosz Rodzik – Lowlanders Białystok ILB – Oliwier Tybura – Warsaw Mets OLB – Norbert Broś – Panthers Wrocław OLB -Bartosz Kaflik – Rhinos Wyszków OLB – Marek Smagowicz – Kraków Kings   DB – Kuba Adamkiewicz – Białe Lwy Gdańsk DB – Dawid Bahyrycz – Panthers Wrocław DB – Franciszek Duraj – Kraków Kings DB – Witold Jakubowski – Warsaw Mets DB – Artur Kozłowicz – Warsaw Mets DB – Oskar Ksepka – Rhinos Wyszków DB – Michał Musiała – Silesia Rebels Katowice DB – Miłosz Ulatowski – Panthers Wrocław DB – Szymon Wincenciak – Kraków Kings DB – Wiktor Wróblewski – Lowlanders Białystok   DB – Jakub Zaguła – Panthers Wrocław    Zespoły specjalne:   K – Maciej Ciurkot – Hunters Tarnów   Do szerokiej kadry powołanych zostało 60 zawodników (30 ofensywa, 29 defensywa, 1 zespoły specjalne): 10 graczy z Kraków Kings, 9 z Panthers Wrocław, 8 z Lowlanders Białystok, 8 z Rhinos Wyszków, 8 z Warsaw Mets, 5 z Silesia Rebels Katowice, 3 z Hunters Tarnów,3 z Warsaw Eagles, 1 z AZS UWM Olsztyn Lakers, 1 z Dukes Ząbki, 1 z Białych Lwów Gdańsk i 1 z Loughborough (Anglia).   Mecz z młodzieżową reprezentacją Finlandii odbędzie się prawdopodobnie w sobotę 4 kwietnia. Przed wylotem do Skandynawii młodzi Polacy wezmą udział w dwóch zgrupowaniach. Ich celem jest zgranie zespołu oraz wyłonienie 45-osobowego składu meczowego, zgodnie z wymogami federacji IFAF.  

Serce, nerwy i bramka różnicy. PR Koszalin po raz trzeci lepszy od Enei MKS Gniezno

Film Art, film: FB/ZOS Koszalin - 2 Marca 2026 godz. 5:02
To był mecz dla tych, którzy w sporcie szukają nie matematyki, a emocji. Dla tych, którzy wiedzą, że czasem o wyniku decyduje jedna piłka, jedno złe podanie, jeden obroniony karny. W Koszalinie obejrzeliśmy widowisko z gatunku „od pierwszej do ostatniej sekundy” zacięte, wyrównane, pełne walki i… niewykorzystanych szans po obu stronach. Zwycięzca mógł być jednak tylko jeden. W rywalizacji 20. serii ORLEN Superligi szczypiornistki Piłki Ręcznej Koszalin po raz trzeci w tym sezonie pokonały Eneę MKS Gniezno 27:26. – Ten mecz był bardzo wyrównany, ale dziś zdecydowanie zawiodła nasza skuteczność. Ona musi zostać poprawiona – stwierdziła tuż po spotkaniu skrzydłowa zespołu z Gniezna Żaneta Lipok.   Stawka: czwarte miejsce i reset po bolesnych porażkach Przed pierwszym gwizdkiem obie drużyny miały po 27 punktów. Mecz był więc bezpośrednią walką o kolejne trzy „oczka”, umocnienie się na 4. miejscu w tabeli i o odbudowę po ostatnich nieudanych występach. Koszalinianki przegrały u siebie z PGE MKS EI-Volt Lublin aż 19:33, a gnieźnianki uległy KGHM MKS Zagłębiu Lubin 13:24. Oba zespoły przyjechały więc do Koszalina z jasnym celem: pokazać, że tamte mecze były wypadkiem przy pracy. Dodatkową motywacją dla „Pszczółek” był fakt, że w tym sezonie jeszcze nie zdołały „użądlić” koszalinianek – wcześniej przegrywały 27:32 i 26:31. Trzecia porażka w sezonie z tym samym rywalem? Tego w Gnieźnie nikt nie chciał.   Pierwsza połowa: remis gonił remis, aż do „szczęśliwej trzynastki” Od pierwszych minut widać było, że nikt nie zamierza odpuszczać. Gniezno budowało nieźle skonstruowane akcje, a Koszalin odpowiadał solidną obroną. Skuteczność była jednak problemem. Wynik kręcił się wokół remisu, a każda bramka smakowała jak małe zwycięstwo. Po kwadransie gospodynie miały moment, by odskoczyć na 2–3 trafienia, ale niefortunne podania pogrzebały plan budowania przewagi. I tak przez całą pierwszą połowę zespoły szły „łeb w łeb”. Nikt ani razu nie prowadził wyżej niż jedną bramką… aż do 30. minuty, gdy „13” okazała się szczęśliwa dla przyjezdnych. W samej końcówce to Gniezno wyszło na 11:13, a do przerwy utrzymało minimalną przewagę: 12:13.   Druga połowa: Koszalin przyspiesza, Gniezno gubi skuteczność Po wyjściu z szatni obraz gry długo się nie zmieniał. Wciąż była walka o każdy metr parkietu, wciąż drobne błędy i niepewność, czy którakolwiek z drużyn zdoła wreszcie „pęknąć” rywalkę. Przełom przyszedł około 45. minuty. Wtedy Koszalin – konsekwentny, mocny w obronie i cierpliwy w ataku – zbudował przewagę, której w tym meczu nikt wcześniej nie widział: 21:17. I to była ta chwila, w której niewykorzystane sytuacje zaczęły mścić się na gnieźniankach.   Szczególnie bolesny okazał się fragment, w którym sędziowie podyktowali dla gości trzy rzuty karne z rzędu. To mógł być moment zwrotny. Tymczasem dwie z trzech prób nie znalazły drogi do siatki, a w bramce Koszalina znakomicie spisała się Mai Gomaa, ponownie pokazując, że w decydujących sekundach jest rywalką wyjątkowo trudną do pokonania.   Nerwowa końcówka i bramka na wagę wygranej Gniezno do końca wierzyło, że jeszcze da się doprowadzić przynajmniej do serii rzutów karnych. Koszalin miał jednak przewagę, której nie oddał nawet jeśli końcówka była nerwowa i pełna napięcia. Ostatecznie gospodynie dowiozły wynik i wygrały 27:26, pokonując „Pszczółki” po raz trzeci w tym sezonie. – To było bardzo wyrównane spotkanie. Wiadomo, że lepiej, gdy przewagę ma się wcześniej, ale dla kibiców takie mecze są najfajniejsze i najbardziej emocjonujące. Cieszymy się, że po czterdziestej minucie zaczęłyśmy prowadzić i długo trzymałyśmy przewagę mimo nieco nerwowej końcówki. Najważniejsza jest wygrana i to mnie cieszy – mówiła po meczu Adrianna Nowicka, rozgrywająca PR Koszalin.   Wygrana, która smakuje podwójnie W takim spotkaniu nie ma miejsca na łatwe wnioski. To nie był mecz, w którym jedna drużyna „zjadła” drugą. To było starcie dwóch równorzędnych zespołów, w którym o wyniku zdecydowały detale: skuteczność w kluczowych momentach, obronione karne, spokój w końcówce. Koszalin udźwignął presję lepiej – i właśnie dlatego trzy punkty zostały w hali. A kibice? Dostali dokładnie to, co w sporcie bywa najlepsze: mecz na styku, w którym serce na boisku zostawiają obie strony, ale zwycięstwo może być tylko jedno.