Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

21 miliony na odśnieżanie. Akcja „Zima” na drogach wojewódzkich Pomorza Zachodniego.

Film Art, film: FB/Jakub Kowalik - 25 Lutego 2026 godz. 3:18
Choć kalendarzowa wiosna coraz bliżej, na Pomorzu Zachodnim zima w tym roku drogowcom dała się we znaki. Wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego Jakub Kowalik podsumował działania związane z zimowym utrzymaniem dróg wojewódzkich, podkreślając, że w tym sezonie priorytet pozostaje niezmienny: bezpieczeństwo mieszkańców. – Mamy intensywną zimę, ale najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców – zaznacza wicemarszałek. Za zimowe utrzymanie dróg wojewódzkich w regionie odpowiada Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich (ZZDW). To ogromna sieć: 2155 km dróg wojewódzkich oraz 364 km chodników. Aby utrzymać przejezdność tras i reagować na opady śniegu oraz gołoledź, w gotowości pozostaje 70 długosolarek, które mogą jednocześnie odśnieżać i posypywać nawierzchnię. Tysiące wyjazdów i ponad 21 mln zł na odśnieżanie Jak wynika z podsumowania działań, w tym sezonie sprzęt wyjeżdżał na drogi ponad 2555 razy. Na zimowe utrzymanie przeznaczono ponad 21 mln zł. Najbardziej wymagający, i zarazem najdroższy okazał się jeden z tygodni zimy, którego koszt wyniósł 5,3 mln zł. To pokazuje, jak szybko w okresach intensywnych opadów i wahań temperatur rosną wydatki na zapewnienie przejezdności i bezpieczeństwa. Apel do kierowców: ostrożność nadal kluczowa Służby drogowe przypominają, że nawet przy sprawnie prowadzonej akcji zimowej warunki na drogach mogą się dynamicznie zmieniać. Obecnie trwa odwilż. Kierowcy powinni pamiętać o dostosowaniu prędkości do nawierzchni. 

DKF w Kinie Kryterium: „To był zwykły przypadek” – film Jafara Panahiego już we wtorek

Film ALA ZA CK 105 Koszalin - 24 Lutego 2026 godz. 5:24
Kino Kryterium zaprasza na kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego. We wtorek, 24 lutego, na ekranie pojawi się dramat „To był zwykły przypadek” w reżyserii Jafara Panahiego – twórcy, którego kino wielokrotnie stawało się odważnym komentarzem do rzeczywistości, a zarazem opowieścią o człowieku postawionym przed granicą własnych przekonań. Seans rozpocznie się o godz. 18:00. O filmie „To był zwykły przypadek” (Francja/Iran/Luksemburg, 2025, 105 min) to historia, która zaczyna się niewinnie – od rodzinnego powrotu do domu. Małżeństwo z kilkuletnią córką jedzie wieczorem samochodem, lecz awaria zmusza ich do wizyty w warsztacie. Pomoc proponuje jeden z mechaników, a drugi – Vahid (Vahid Mobasseri) – obserwuje sytuację z dystansu. W pewnym momencie rozpoznaje w kliencie człowieka, który w przeszłości miał być komisarzem irańskiej policji i który – jak wierzy Vahid – torturował go podczas przesłuchań po antyrządowych protestach. Vahid nosi w sobie konsekwencje tamtych wydarzeń: utyka, zmaga się z bólem pleców, ma uszkodzone nerki, porusza się z widocznym trudem. Z pozoru jest kimś, kto „nie skrzywdziłby muchy”, ale film prowadzi widza wprost do pytania, które nie daje spokoju: czy pragnienie sprawiedliwości może przerodzić się w żądzę zemsty – i czy da się ją zatrzymać? Szczegóły seansu Tytuł: „To był zwykły przypadek” Reżyseria: Jafar Panahi Obsada: Vahid Mobasseri, Mariam Afshari, Ebrahim Azizi, Hadis Pakbaten Gatunek: dramat Produkcja: Francja, Iran, Luksemburg (2025) Czas: 105 min Kiedy: 24.02 (wtorek), 18:00 Bilety: 15 zł (online i w kasach CK 105) Bilety online:  www.ck105.koszalin.pl/kupbilet

Koszalin postawił na najmłodszych. Za nami I Targi Koszalińskich Żłobków i Przedszkoli

Film Ala, fot.FB/Tomasz Sobieraj/Radek Koleśnik / UM Koszalin - 22 Lutego 2026 godz. 5:16
W hali sportowej I Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Dubois w Koszalinie odbyły się I Targi Koszalińskich Żłobków i Przedszkoli wydarzenie, które zgromadziło rodziców, opiekunów oraz najmłodszych mieszkańców miasta. Jak podkreślił prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj, przez kilka godzin Koszalin dosłownie „należał do najmłodszych”. 24 miejskie placówki w jednym miejscu Podczas targów swoją ofertę zaprezentowały 24 miejskie placówki: 20 przedszkoli i 4 żłobki. Stoiska przygotowano w formie kolorowych, pełnych atrakcji przestrzeni, w których nie brakowało rozmów z kadrą, materiałów informacyjnych oraz elementów zachęcających dzieci do wspólnej zabawy. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie miało przede wszystkim pomóc rodzicom przed zbliżającą się rekrutacją, w jednym miejscu mogli porównać oferty placówek, zapytać o organizację dnia, opiekę, zajęcia dodatkowe czy warunki przyjęć, a także poznać osoby, które na co dzień pracują z dziećmi. Dziecięca energia i rozmowy bez pośpiechu W relacji po wydarzeniu prezydent Tomasz Sobieraj zwrócił uwagę na atmosferę targów: dużo uśmiechów, dobre rozmowy i radość najmłodszych, która „wypełniła całą salę”. Rodzice mieli możliwość spokojnej rozmowy z nauczycielami i opiekunami, a dzieci – jak zauważył prezydent – same pokazały, że nauka i zabawa to najlepsze połączenie. Podziękowania dla placówek i partnerów Prezydent podziękował wszystkim żłobkom i przedszkolom za zaangażowanie oraz serce włożone w przygotowanie targów, podkreślając, że w Koszalinie najmłodsi mogą liczyć na dobry start. Słowa uznania skierował także do partnerów wydarzenia, wśród których znaleźli się: Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa – Oddział Terenowy w Koszalinie, Pomorze Zachodnie, PANS w Koszalinie, Grupa Ratownictwa PCK Koszalin, a także media: Polskie Radio Koszalin, Radio ESKA, GK24.pl oraz Telewizja Kablowa Koszalin. „Do zobaczenia za rok” Zakończenie targów przyniosło wyraźny sygnał: wydarzenie ma szansę stać się stałym punktem w miejskim kalendarzu. Jak zapowiedział prezydent Tomasz Sobieraj, po tak dużym zainteresowaniu i pozytywnym odbiorze, pozostaje tylko powiedzieć: do zobaczenia za rok.

Senator Gawłowski: Wąskotorówką do Mielna! „Trzecia szyna” jako pomysł na kolejową rewolucję

Film Ala za FB/Stanisław Gawłowski - 20 Lutego 2026 godz. 10:41
Pomysł brzmi jak marzenie z folderu turystycznego: Koszalin – Mielno, a między nimi turystyczna atrakcja, lokomotywa parowa "Zośka" dowozi ludzi prosto pod morze. Do tego muzeum kolei w Koszalinie. Właśnie taki kierunek wybrzmiał w wystąpieniu i wpisach senatora Stanisława Gawłowskiego, który w Senacie i w mediach społecznościowych apeluje do rządu o konkretne decyzje infrastrukturalne dla Koszalina i Darłowa. Najbardziej nośny element tej listy to propozycja budowy „trzeciej szyny” na trasie Koszalin–Mielno, która miałaby umożliwić przejazdy kolei wąskotorowej po torze „normalnym” (lub w układzie mieszanym). To technicznie wykonalne rozwiązanie (stosowane w różnych krajach jako tor wieloszynowy), ale politycznie i organizacyjnie temat o wiele większy niż jedno hasło. „Trzecia szyna”: hit komunikacyjny czy marketing bez kosztorysu? W teorii „trzecia szyna” rozwiązuje dwa problemy jednocześnie. Transportowy: latem do Mielna jedzie się wolniej niż wypada. Kolej mogłaby zdjąć z dróg część ruchu i stać się realną alternatywą, a nie tylko „ciekawostką”; tożsamościowy: wąskotorówka to marka regionu. Gdyby dało się ją „dociągnąć” do morza, dostalibyśmy produkt turystyczny, który sam się promuje. Kluczowy warunek wstępny: przejęcie linii Koszalin–Mielno przez PKP PLK Senator wskazuje też pierwszy, fundamentowy krok: przejęcie linii kolejowej Koszalin–Mielno przez PKP PLK (obecnie własność Miasta Koszalin), czyli oddanie jej w zarząd podmiotu, który jest „od sieci” i ma narzędzia do prowadzenia inwestycji oraz utrzymania infrastruktury. To nie jest detal. Bez stabilnego właściciela/operatora infrastruktury nie ma rozmowy o modernizacji, o standardzie, o peronach, o finansowaniu, ani o przyszłych przewozach. PLK już wcześniej sygnalizowała analizy dot. usprawnienia dojazdów koleją na wybrzeże, w tym wątku Mielna. Darłowo i Darłówko Zachodnie: peron, który może zmienić logikę dojazdu nad morze Drugi duży punkt: nowy peron w Darłówku Zachodnim na linii Sławno–Darłowo. To temat, który w dyskusjach kolejowych wraca regularnie, bo Darłówko (czyli realny cel turystyczny) nie pokrywa się z tym, co dziś daje „goła” stacja Darłowo. W materiałach branżowych i analizach pojawia się koncepcja przystanku z odpowiednią infrastrukturą dojścia. Muzeum kolei w Koszalinie: turystyka + edukacja + ochrona dziedzictwa Kolejny element listy to apel o utworzenie muzeum kolei w Koszalinie we współpracy z Koszalińskim Towarzystwem Kolei Wąskotorowej. Ten postulat ma sens nie tylko sentymentalny. Kolejowe dziedzictwo działa jak magnes: przyciąga rodziny, pasjonatów, szkoły, turystów „poza plażą”. A muzeum może stać się zapleczem, które wzmacnia także samą wąskotorówkę, szczególnie gdy region inwestuje w jej infrastrukturę i utrzymanie. Dworzec PKP w Koszalinie: rząd ma podać terminy, bo cierpliwość miasta się kończy Na końcu tej listy jest temat, który w Koszalinie dawno przestał być „inwestycją”, a stał się symbolem  niemocy: budowa nowego dworca. Senator domaga się od rządu harmonogramu przetargu i budowy. I tu akurat mamy już publicznie opisywane ramy czasowe: PKP zapowiada nowy przetarg (kwiecień 2026) i powrót wykonawcy na plac budowy we wrześniu 2026, po wcześniejszym wstrzymaniu robót i problemach proceduralno-projektowych. Jeśli to ma się wydarzyć naprawdę, potrzebne są trzy rzeczy: jasny właściciel i zarządca linii (tu: PLK i formalne przejęcie/uzgodnienia); model przewozów (sezon vs całoroczne, operator, integracja z komunikacją lokalną); harmonogram i finansowanie — bez nich „trzecia szyna” zostaje medialnym skrótem myślowym. Bo wąskotorówka do Mielna to piękna wizja. Ale żeby nie skończyła jako kolejny plakat wyborczy, musi dostać coś, czego w polskiej infrastrukturze brakuje najczęściej: konkret w terminach, odpowiedzialności i pieniądzach.

Pierwsze przewody na nowej linii 400 kV. Budowa Dunowo – Żydowo Kierzkowo – Piła Krzewina nabiera tempa

Film Art za PSE SA - 19 Lutego 2026 godz. 17:54
Budowa strategicznej linii przesyłowej 400 kV Dunowo – Żydowo Kierzkowo – Piła Krzewina weszła w kolejny, symboliczny etap. W gminie Polanów zawieszono pierwsze przewody fazowe nowobudowanej trasy, a na całej inwestycji gotowych jest już 100 konstrukcji słupowych. Równolegle wykonawcy obu odcinków kontynuują prace fundamentowe – kluczowe dla dalszego, szybkiego montażu kolejnych słupów i rozwieszania przewodów. 100 słupów na trasie – i prace na dwóch frontach Według aktualnych danych budowy, na odcinku Piła – Żydowo konsorcjum Romgos i Elektromontaj postawiło już 98 konstrukcji słupowych. Na tym samym fragmencie inwestycji – do końca 2025 roku – wykonano 297 z 307 fundamentów, a prace rozpoczęto przy kolejnych dwóch stanowiskach. Roboty prowadzone są na terenie wielu gmin, m.in. Kaczory, Wysoka, Krajenka, Tarnówka, Złotów, Okonek, Szczecinek, Bobolice i Polanów. Drugi front prac to odcinek Żydowo – Dunowo, gdzie działa wykonawca Elbud Warszawa. W gminach Bobolice, Świeszyno, Tychowo oraz Biesiekierz zrealizowano 129 z 136 fundamentów, posadowiono dwie pierwsze konstrukcje słupowe, a kolejnych kilkanaście jest w trakcie realizacji. W praktyce oznacza to, że inwestycja jest prowadzona jednocześnie w kilku kluczowych procesach: tam, gdzie gotowe są fundamenty, rosną słupy, a tam, gdzie stoją już słupy – rozpoczyna się kolejny etap, czyli montaż i wieszanie przewodów. Pierwsze przewody w gminie Polanów Najbardziej widoczny dla mieszkańców sygnał postępu prac pojawił się właśnie w gminie Polanów, gdzie konsorcjum Romgos i Elektromontaj zawiesiło przewody fazowe pomiędzy słupami nr 12 i 13. To moment ważny nie tylko symbolicznie. Rozwieszanie przewodów oznacza, że na danym fragmencie trasy zakończono lub domyka się etap konstrukcyjny w stopniu pozwalającym przejść do prac montażowych „na gotowo” – a to zwykle jest już droga w stronę kolejnych odcinków i systematycznego scalania całej linii. Unijne wsparcie dla infrastruktury energetycznej Inwestycja jest realizowana przy wsparciu środków unijnych z instrumentu Connecting Europe Facility (CEF). To finansowanie, które trafia do projektów uznawanych za istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa infrastrukturalnego i rozwoju systemów sieciowych – w tym energetycznych. W uproszczeniu: Unia dopłaca do inwestycji, które zwiększają stabilność i odporność sieci, a tym samym ułatwiają bilansowanie systemu i jego rozwój w przyszłości. W kolejnych tygodniach tempo prac będzie zależeć przede wszystkim od zamykania robót fundamentowych na ostatnich stanowiskach oraz od postępu montażu słupów na odcinku Żydowo – Dunowo. Wykonawcy zapowiadają kontynuację działań w tym samym układzie: fundamenty – słupy – przewody. A skoro pierwsze przewody już wiszą, to znaczy, że projekt wchodzi w fazę, w której postęp zacznie być coraz bardziej widoczny także „z drogi”. Dla regionu to inwestycja o znaczeniu wykraczającym poza same place budowy w poszczególnych gminach. Linia 400 kV to kręgosłup przesyłu energii – infrastruktura, która ma pracować dekadami. A każdy kolejny słup i każdy kolejny rozwieszony odcinek przewodów przybliża moment, w którym ta trasa stanie się realną częścią systemu elektroenergetycznego.

„Nie odbierajcie jej domu”. Historia pani Genowefy z Sianowa to test naszej wrażliwości i państwa. Byliśmy tam z kamerą.

Film Wojciech Kukliński, fot. i film Art - 19 Lutego 2026 godz. 5:03
To była jedna z tych wiadomości, które nie pozwalają spokojnie zasnąć. Krótka, stanowcza, a jednocześnie drżąca emocjami: „Ostatnio pisaliście o mojej cioci z Sianowa. To wszystko nieprawda. Chciałabym wyjaśnić pewne sprawy. Czy możemy się spotkać?” Napisała do nas Pani Grażyna, prawna opiekunka, prywatnie siostrzenica 88-letniej pani Genowefy. Kobiety, która niezależnie od tego, czy ktoś uzna ją za „samodzielną”, czy „wymagającą wsparcia” jest przede wszystkim człowiekiem. I jak każdy człowiek ma prawo do godności, bezpieczeństwa i do tego, by jej głos nie ginął pod stertą pieczątek, uzasadnień i urzędowych formułek. Co tak zbulwersowało naszą czytelniczkę? Opiekunka zareagowała na wcześniejszy nasz artykuł, w którym (za komunikatem Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie) relacjonowaliśmy interwencję dzielnicowego z Posterunku Policji w Sianowie. Link do artykułu  TUTAJ W tekście pojawił się obraz, który poruszył wielu, w tym ogólnopolskie media: zimno, cisza na osiedlu, seniorka w domu, gdzie temperatura miała wynosić zaledwie 6°C, a ona sama miała leżeć w kurtce pod kołdrami, próbując przetrwać mróz. „To kłamstwo” mówi dziś Pani Grażyna. I idzie dalej, mocniej, ostrzej: „Ten policyjny artykuł to zwykła ustawka. Próba poprawy wizerunku koszalińskich policjantów, którzy podpadli nękaniem i ośmieszaniem bezdomnych”. „Ja się nią opiekuję” Siostrzenica pani Genowefy wyjaśnia, że na stałe mieszka w Niemczech, ale co dwa tygodnie jest w Sianowie. Twierdzi, że finansuje wsparcie dla cioci i wskazuje konkretne osoby: Jana, Waldka i Helenę, które zaangażowała w pomoc staruszce. Opłaca też weekendowe posiłki, które cioci dowożone są z miejscowej Gospody  Parkowej.  „Proszę zobaczyć… Lodówka pełna, na stole owoce. A tu w komórce drewno i węgiel.  Ciocia jest w pełni samodzielna. Ma tylko przez tą wylatającą protezę kłopot z mową. Sama sobie nie tylko rozpala w piecu, ale i robi drobne zakupy - przekonuje. Dodaje, że pani Genowefa przed południem przebywa w Dziennym Domu Seniora, do którego ma zapewniony transport. I tu padają kolejne mocne słowa. Tym razem pod adresem Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej: „Ciocia miała opiekunkę na dwie godziny dziennie. Przychodziła, ale zamiast pomóc, patrzyła, jak ciocia się ubiera, myje. Pogrzebała w telefonie i wychodziła. Po awanturze jaką  jej zrobiłam przestała przychodzić. A problem z ogrzewaniem? Mieszkanie ma centralne, ale jest popsute. Gmina nie spieszy się z naprawą więc sama zamówiłam hydraulika. W marcu naprawi - mówi. Jej słowa potwierdza Pan Janek. Byliśmy tam z kamerą. I zobaczyliśmy strach W tej sprawie nie opieramy się wyłącznie na relacjach. Byliśmy na miejscu z kamerą, gdy urzędnicy przyjechali do pani Genowefy. Artykuł o pomocy dzielnicowego opublikowano 2 lutego. Już 4 lutego Sąd Rejonowy w Koszalinie (III Wydział Rodzinny i Nieletnich) wydał postanowienie zabezpieczające z klauzulą natychmiastowej wykonalności, a 5 lutego burmistrz Sianowa Maciej Berlicki podjął decyzję o umieszczeniu pani Genowefy w domu pomocy społecznej. W jej uzasadnieniu burmistrz powołał się na artykuł mówiący o „osobie wymagającej całodobowej opieki z powodu wieku, choroby lub niepełnosprawności, niemogącej samodzielnie funkcjonować w codziennym życiu, której nie można zapewnić niezbędnej pomocy w formie usług opiekuńczych”. Do domu seniorki przyjechali pracownicy GMOPS oraz DPS z Mielna. Wezwano też policję. Pojawił się dzielnicowy. Ten sam, który wystąpił w komunikacie. I tu trzeba oddać sprawiedliwość: relacja między aspirantem, a panią Genowefą wyglądała na autentyczną. On ją znał, ona go znała. Pomagał jej. W dużej mierze dzięki jego postawie sytuacja przewiezienia Pani Genowefy do DPS nie wymknęła się spod kontroli. Ale najważniejsze, co zobaczyliśmy, to pani Genowefa. Zdenerwowana. Przestraszona. Trzymająca się kurczowo tego, co dla niej najważniejsze: własnego domu. Podpisała oświadczenie przygotowane przez siostrzenicę, że nie wyraża zgody na opuszczenie mieszkania i wyjazd do DPS. „Ja tu mieszkam od 50 lat. Pochowałam tu trzech synów i chcę tu umrzeć. Nigdzie nie jadę”- mówiła. To nie było „marudzenie”. To nie była „upartość”. To był lęk człowieka, który w jednej chwili poczuł, że ktoś może wyrwać go z miejsca, w którym ma swoją pamięć, swoje rzeczy, swój rytm, resztki poczucia kontroli nad życiem. Ostatecznie urzędnicy odstąpili tego dnia od umieszczenia seniorki w DPS. W tle nie tylko pomoc. W tle mieszkanie Opiekunka Pani Genowefy przedstawia teorię, która rzuca na całą sprawę inne światło: według niej punkt zapalny pojawił się wtedy, gdy pani Genowefa złożyła wniosek o wykup mieszkania zajmowanego od 1972 roku. Mamy dokumenty, które potwierdzają, że temat wykupu rzeczywiście był formalnie prowadzony: •wniosek o wykup lokalu, w którym wskazano, że pani Genowefa zajmuje mieszkanie od 07.09.1972 r., •potwierdzenie wpłaty tytułem wykupu z 10.10.2024 r. na kwotę ponad 10 tys. zł z tytułem dotyczącym wykupu lokalu. •pismo z prośbą o wskazanie podstawy prawnej odmowy wykupu oraz wyjaśnienie kwestii przetrzymywania przez Urząd Gminy w Sianowie przez 9 miesięcy pieniędzy, pozostawione bez odpowiedzi. Burmistrz tłumaczył w rozmowie z Panią Grażyną, że wstrzymał decyzję, bo uznał, iż mogą istnieć wątpliwości, czy decyzja o wykupie była samodzielna, skoro po złożeniu wniosku sprawę prowadziła osoba trzecia. Pani Grażyna odpowiada: działałam jako pełnomocniczka, i podkreśla, że pani Genowefa nie jest ubezwłasnowolniona, nie ma opinii psychiatrycznej stwierdzającej niezdolność do podejmowania decyzji, a pełnomocnictwo notarialne uprawnia ją do prowadzenia spraw. Tu pojawia się poważne pytanie: czy starszy człowiek może zostać „wyłączony” z własnej decyzji tylko dlatego, że ktoś mu pomaga w urzędach? Bo prawda jest brutalnie prosta: seniorzy często nie mają siły, zdrowia, kompetencji cyfrowych, by samodzielnie przejść przez wszystkie procedury. Pomoc bliskich bywa koniecznością, nie spiskiem. Jeśli zaczniemy ją traktować jako dowód „niesamodzielności”, to w praktyce odbierzemy starszym ludziom prawo do czegokolwiek. W obronie pani Genowefy: nie wolno jej „przestawiać jak mebla” W tej historii jest wiele sprzecznych narracji, wiele emocji i zapewne wiele urzędowych argumentów. Ale jest jedna rzecz, która powinna być dla wszystkich bezdyskusyjna: pani Genowefa nie jest sprawą do załatwienia. Nie jest „przypadkiem”, „interesem społecznym”, „zabezpieczeniem”, „procedurą”. Jest 88-letnią kobietą, która ma prawo bać się DPS-u, nawet jeśli DPS jest dobrym miejscem. Ma prawo nie chcieć wyjeżdżać. Ma prawo chcieć umrzeć w swoim domu, jeśli to jej decyzja, a rolą państwa i gminy jest zrobić wszystko, by ta decyzja była bezpieczna, a nie żeby ją złamać. Bo prawdziwa pomoc nie zaczyna się od strachu. Prawdziwa pomoc zaczyna się od rozmowy. 17 marca: sprawa w sądzie Pani Grażyna zapowiada, że 17 marca br. ma się odbyć sprawa w Sądzie Rejonowym, w której będzie świadkiem. Ciocia zyskała pełnomocnika z urzędu. My tę sprawę będziemy obserwować. Bo tu nie chodzi tylko o jedną seniorkę. Tu chodzi o to, jak państwo traktuje ludzi, którzy są słabsi. A słabsi nie dlatego, że są gorsi. Tylko dlatego, że mają mniej sił. W tej historii każdy może mieć swoje racje: policjant, który reagował; urzędnik, który chciał „zabezpieczyć”; rodzina, która czuje się upokorzona; instytucje, które działają według procedur. Ale pani Genowefa ma tylko jedno: swój dom. I swój głos, który czasem przez kłopot z mową brzmi ciszej. Dlatego my musimy mówić głośniej za nią. Nie po to, by kogokolwiek linczować. Po to, by przypomnieć, że godność starszego człowieka nie jest dodatkiem do procedury. Jest jej sercem. I dopóki nie padnie jasna odpowiedź na pytania o wykup, o ogrzewanie, o realną opiekę, o tempo decyzji i o to, kto naprawdę wysłuchał Pani Genowefy dopóty tej historii nie wolno zamykać. Bo w środku tej historii nie ma sensacji. W środku tej historii jest bezbronna starsza kobieta, która powiedziała: „Nigdzie nie jadę”. I my mamy obowiązek zrobić wszystko, by to zdanie nie zostało zmielone przez system.