Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

Szminka Movie już w czwartek. W Kinie Kryterium „Przepis na szczęście”

Film Ala za CK 105 Koszalin - 24 Marca 2026 godz. 5:17
Kino Kryterium zaprasza na kolejne spotkanie z cyklu Szminka Movie. Już 26 marca o godzinie 18:00 widzowie będą mogli zobaczyć film „Przepis na szczęście” – ciepłą i pełną emocji opowieść o marzeniach, powrotach do przeszłości i uczuciach, które potrafią odżyć w najmniej spodziewanym momencie. Główną bohaterką filmu jest Cécile, która stoi u progu realizacji swojego największego marzenia – otwarcia własnej restauracji. Jej plany nagle się komplikują, gdy musi wrócić do rodzinnej wioski, w której spędziła dzieciństwo, aby zaopiekować się ojcem po zawale serca. Z dala od paryskiego zgiełku i codziennego pośpiechu kobieta na nowo konfrontuje się z przeszłością, a spotkanie z dawną miłością sprawia, że wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. „Przepis na szczęście” to film o tym, że czasem droga do spełnienia prowadzi nie tylko przez nowe wyzwania, ale również przez powrót do miejsc i relacji, które kiedyś miały dla nas szczególne znaczenie. To historia o uczuciach, wyborach i poszukiwaniu własnej definicji szczęścia. Bilety na seans w cenie 15 zł dostępne są w kasach Kina Kryterium oraz online. Tradycyjnie przed projekcją odbędzie się także losowanie nagród ufundowanych przez KinadsMedia, co stanowi miły i lubiany przez widzów element cyklu. Zapowiada się wieczór pełen emocji, wzruszeń i filmowego klimatu, który doskonale wpisuje się w atmosferę Szminka Movie

Mistrzowie Pomorza Zachodniego: Przed nami wielki finał w Koszalinie

Film Art, film: FB/Pomorze Zachodnie - 23 Marca 2026 godz. 14:59
Cykl wydarzeń „Mistrzowie Pomorza Zachodniego” nabiera tempa. Tym razem organizatorzy odwiedzili Szczecin, gdzie odbyło się kolejne spotkanie skierowane do młodzieży zainteresowanej branżą HoReCa. Był to dzień pełen inspiracji, praktycznej wiedzy i spotkań z ekspertami. Uczestnicy mieli okazję wziąć udział w warsztatach branżowych, zobaczyć pokazy live cooking oraz spotkać się z ambasadorem wydarzenia – Pascalem Brodnickim, który od lat inspiruje do kulinarnych eksperymentów. Nie zabrakło również momentów pełnych emocji wręczono statuetki dla najlepszych projektów, doceniając zaangażowanie i kreatywność młodych uczestników. To jednak nie koniec. Już we wtorek, 24 marca, wydarzenie przenosi się do Koszalina, gdzie w auli kampusu Politechniki Koszalińskiej przy ul. Kwiatkowskiego odbędzie się Gala Finałowa Konkursu „Mistrzowie Pomorza Zachodniego”, organizowanego przez Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego. Podczas finału uczniowie szkół średnich z regionu zaprezentują swoje autorskie projekty, odpowiadające na potrzeby nowoczesnych klientów rynku HoReCa. To nie tylko konkurs, ale przede wszystkim przestrzeń, w której spotykają się edukacja i biznes, a młodzieńcza kreatywność łączy się z doświadczeniem praktyków. Program wydarzenia został wzbogacony o liczne warsztaty prowadzone przez ekspertów. Uczestnicy dowiedzą się m.in., jak tworzyć atrakcyjne treści wideo do mediów społecznościowych, jak wykorzystywać lokalne produkty w nowoczesnej kuchni, gdzie przebiega granica między technologią a relacją z klientem oraz jak radzić sobie w trudnych sytuacjach w pracy z klientem. Nie zabraknie także zajęć dla przyszłych baristów, którzy poznają tajniki przygotowania idealnego espresso i sztuki latte art. Integralną częścią gali będzie również otwarta strefa doradcza, umożliwiająca młodym ludziom bezpośredni kontakt z przedstawicielami branży HoReCa. To szansa na zdobycie cennych wskazówek, nawiązanie pierwszych kontaktów zawodowych i poznanie realiów pracy w gastronomii i hotelarstwie. Kulminacyjnym punktem wydarzenia będą prezentacje finałowych projektów przygotowanych przez uczniów we współpracy z lokalnymi przedsiębiorstwami. Spośród dziesięciu najlepszych zespołów wyłonieni zostaną laureaci, którzy otrzymają statuetki i dyplomy. Docenieni zostaną także pracodawcy aktywnie wspierający edukację zawodową. Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów gali będzie ponowne spotkanie z Pascalem Brodnickim, który poprowadzi rozmowę z uczestnikami oraz zaprezentuje widowiskowy pokaz live cooking, udowadniając, że pasja i profesjonalizm mogą iść w parze. Wszystko wskazuje na to, że finał w Koszalinie będzie nie tylko podsumowaniem projektu, ale także inspirującym wydarzeniem, które może stać się początkiem zawodowej drogi dla wielu młodych ludz

Poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania zatrzymany w Koszalinie

Film Art, fot. i film KMP Koszalin - 23 Marca 2026 godz. 9:58
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie po raz kolejny potwierdzili skuteczność swoich działań. Funkcjonariusze z Referatu ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób Wydziału Kryminalnego zatrzymali 27-letniego mężczyznę, który był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Mężczyzna był ścigany przez austriacki wymiar sprawiedliwości za przestępstwa przeciwko mieniu, których miał dopuścić się na terenie Austrii. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom operacyjnym oraz skutecznej międzynarodowej wymianie informacji udało się ustalić miejsce pobytu poszukiwanego i doprowadzić do jego zatrzymania. Po zatrzymaniu 27-latek został doprowadzony do sądu, gdzie zapadła decyzja o jego tymczasowym aresztowaniu. W najbliższym czasie rozpocznie się procedura jego przekazania do Austrii, gdzie będzie odpowiadał za popełnione przestępstwa. To kolejny przykład pokazujący, że współpraca międzynarodowa organów ścigania przynosi realne efekty. Europejski Nakaz Aresztowania pozostaje jednym z najważniejszych narzędzi w walce z przestępczością transgraniczną, umożliwiając szybkie zatrzymywanie osób poszukiwanych i stawianie ich przed wymiarem sprawiedliwości, bez względu na to, gdzie próbują się ukrywać. Sprawa zatrzymanego 27-latka wyraźnie pokazuje, że przekroczenie granic państwa nie oznacza bezkarności. Funkcjonariusze konsekwentnie docierają do osób ukrywających się przed odpowiedzialnością, a każda taka realizacja stanowi wyraźny sygnał, że prawo działa skutecznie także w wymiarze międzynarodowym.  

Karetka na wypowiedzeniu. Ratownicy alarmują, że system w regionie jedzie już na rezerwie

Film Art, film: FB/Komitet Ratowników Medycznych - 22 Marca 2026 godz. 3:21
W ochronie zdrowia można dziś powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że kogokolwiek jeszcze dziwi chaos. Dziwi raczej coś innego: z jaką łatwością kolejne instytucje próbują ten chaos opisywać językiem procedur, tabel i komunikatów, jakby od urzędniczego tonu rzeczywistość miała się stać mniej groźna. Tymczasem rzeczywistość jest prosta: ratownicy medyczni i kierowcy karetek w województwie zachodniopomorskim dostali wypowiedzenia, nie akceptują nowych warunków współpracy, a nad systemem ratownictwa znów zawisło pytanie, którego nikt nie chce wypowiedzieć wprost — czy od 1 kwietnia będzie miał kto ratować ludzi. To nie jest kadrowy spór w jakiejś odległej instytucji. To nie jest też konflikt, który można zamknąć w zdaniu: „trwają konsultacje”. To sprawa bezpieczeństwa mieszkańców regionu. Bo ambulans nie jest papierowym projektem. Karetka musi wyjechać naprawdę. Na czas. Z pełną obsadą. Do prawdziwego człowieka. W połowie marca ratownicy medyczni i kierowcy zespołów ratownictwa z różnych części województwa otrzymali dwutygodniowe wypowiedzenia. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie wypowiedziała kontrakty osobom zatrudnionym na umowach cywilnoprawnych i w formule B2B, proponując w ich miejsce nowe wzory umów. Oficjalnie chodzi o ujednolicenie dokumentów. W praktyce — jak mówią sami ratownicy — chodzi o przerzucenie na nich jeszcze większej odpowiedzialności, jeszcze większego ryzyka i jeszcze większych kosztów, bez uczciwej rekompensaty. To właśnie tutaj zaczyna się sedno problemu. Bo jeśli ktoś naprawdę chce uspokoić opinię publiczną, to nie wystarczy powiedzieć, że „obsada karetek będzie zapewniona”. Trzeba jeszcze pokazać, na jakich warunkach mają pracować ludzie, którzy te karetki obsadzają. A z relacji ratowników wynika, że warunki te są nie tylko trudne, ale momentami zwyczajnie absurdalne. Mowa o odpowiedzialności finansowej za sprzęt i pojazdy, o karach umownych, o konieczności deklarowania dużej dyspozycyjności bez gwarancji otrzymania odpowiedniej liczby godzin, o możliwości pracy na terenie całego województwa bez pewności zwrotu kosztów dojazdu. System chce mieć człowieka zawsze gotowego, elastycznego, dyspozycyjnego i odpowiedzialnego za wszystko, ale sam nie chce dać mu w zamian ani stabilności, ani przewidywalności, ani poczucia elementarnej uczciwości. I wtedy pojawia się urzędowy komunikat. Dyrektor WSPR opublikował „Podsumowanie konsultacji w sprawie projektów umów”. Dokument brzmi spokojnie, porządkująco, niemal kojąco. Czytamy, że wpłynęło 70 opinii z uwagami. Że wszystkie były rozpatrywane indywidualnie. Że analizowano je pod kątem zgodności z prawem, przejrzystości, poprawności, rzetelności oraz „zdolności funkcjonalnych pracodawcy”. Na końcu pojawia się statystyka, która ma najwyraźniej robić dobre wrażenie: 86 procent uwag uwzględniono w całości, 9 procent częściowo, a 5 procent nie uwzględniono. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak sukces dialogu. Problem w tym, że liczby nie leczą rzeczywistości. Bo jeśli wśród nieuwzględnionych uwag znalazł się postulat wzrostu wynagrodzenia i stawki godzinowej, to właśnie tam znajduje się jeden z najbardziej zapalnych punktów całego konfliktu. Jeśli częściowo uwzględniono kwestie polis OC i kar umownych, to nadal nie wiadomo, czy ratownicy rzeczywiście dostali zapisy dające im poczucie bezpieczeństwa, czy tylko nieco łagodniejszą wersję tego samego problemu. Jeśli uwzględniono uwagi dotyczące odpowiedzialności materialnej, to dobrze — ale to nie oznacza jeszcze, że zniknęło poczucie, iż nowe umowy zostały skonstruowane przede wszystkim po to, by zabezpieczyć instytucję, a nie ludzi wykonujących najtrudniejszą robotę w systemie. Właśnie dlatego opowieść o „86 procentach uwzględnionych uwag” może być myląca. Bo nie chodzi o liczbę uwag, tylko o wagę problemów. Można uwzględnić dziesiątki drobnych korekt, a zostawić nierozwiązane kwestie kluczowe: pieniądze, odpowiedzialność, stabilność pracy i realne warunki pełnienia dyżurów. A to one decydują o tym, czy ratownik podpisze kontrakt, czy odejdzie. Trudno też nie zauważyć, że konsultacje miały bardzo ograniczony charakter czasowy. Uwagi przyjmowano do 18 marca do południa, ostatecznie do 12.30. W świecie urzędowym to zapewne wystarczająco. W świecie ludzi, którzy jednego dnia są na dyżurze, drugiego na wyjeździe, trzeciego odsypiają nocną zmianę, a czwartego mają analizować wielostronicowe dokumenty o skutkach finansowych i prawnych — już niekoniecznie. Mówienie po takim procesie, że „konsultacje to najlepsza forma wypracowania wspólnej odpowiedzialności dla wspólnego celu”, brzmi ładnie. Szkoda tylko, że dla wielu ratowników ta wspólna odpowiedzialność zaczęła się od wręczenia wypowiedzeń. I właśnie ten rozdźwięk jest dziś najbardziej uderzający. Z jednej strony uspokajające komunikaty, procenty, grupy uwag, uporządkowane tabelki. Z drugiej strony ludzie, którzy mówią wprost: nie wiemy, czy od kwietnia będziemy pracować, na jakich zasadach i za jakie pieniądze. Nie wiemy, ilu z nas przystąpi do konkursu. Nie wiemy, czy system naprawdę ma plan B, czy tylko liczy, że jak zwykle „jakoś się uda”. A przecież to „jakoś” od dawna jest największym przekleństwem polskiej ochrony zdrowia. System ratownictwa w wielu miejscach już teraz działa dzięki nadludzkiemu wysiłkowi tych, którzy biorą dodatkowe dyżury, godzą się na przeciążenie i stale łatają braki kadrowe własnym czasem, energią i zdrowiem. To nie jest model stabilny. To nie jest model nowoczesny. To model awaryjny, który zbyt długo udawał model docelowy. Jeszcze bardziej gorzka staje się ta sytuacja w kontekście planowanych podwyżek dla medyków. Rząd wycofuje się z mrożenia waloryzacji płac, ale jednocześnie wszystko wskazuje na to, że uprzywilejowani będą przede wszystkim ci zatrudnieni na umowach o pracę. Tymczasem znaczna część ratowników funkcjonuje właśnie poza etatem. To kolejny sygnał, że państwo chętnie mówi o szacunku dla medyków, ale z tym szacunkiem kończy się zwykle tam, gdzie zaczyna się pytanie o pieniądze i realne prawa pracownicze. Nie da się budować bezpiecznego ratownictwa medycznego na kontraktach, które wzbudzają lęk, nieufność i opór. Nie da się budować zaufania do publicznej instytucji, jeśli jej podstawową odpowiedzią na kryzys są komunikaty o procentach uwzględnionych uwag. I nie da się uspokoić mieszkańców regionu samym zapewnieniem, że „nie będzie problemu z obsadą karetek”, jeśli ludzie w systemie sami alarmują, że problem właśnie się tworzy. Najgorsze w tej historii nie jest nawet to, że ratownicy są źli, rozgoryczeni i zmęczeni. Najgorsze jest to, że ich konflikt z pracodawcą może bardzo szybko przełożyć się na codzienne bezpieczeństwo zwykłych ludzi. Na pacjenta z bólem w klatce piersiowej. Na dziecko, które przestaje oddychać. Na seniora po udarze. Na rodzinę, która w chwili największego strachu nie będzie pytać o konkurs ofert, konsultacje i grupy uwag. Będzie chciała wiedzieć jedno: czy karetka przyjedzie. I właśnie dlatego ta sprawa wymaga czegoś więcej niż administracyjnego samozadowolenia. Wymaga prawdziwego dialogu, uczciwego potraktowania środowiska ratowników i zrozumienia, że ratownik medyczny nie jest pozycją w kosztorysie, tylko człowiekiem, od którego zależy ludzkie życie. Karetka to nie Excel. Nie da się jej obsadzić wykresem, procentem ani komunikatem prasowym. Da się ją obsadzić tylko ludźmi, którzy chcą w tym systemie zostać. A żeby chcieli zostać, muszą mieć nie tylko misję. Muszą mieć także powód, by wierzyć, że ktoś traktuje ich poważnie.

Jubileusz Koła PZF przy Politechnice Koszalińskiej już za nami

Film Art, film: FB/Koszalin Centrum Pomorza/Paweł Kusiak / UM Koszalin - 22 Marca 2026 godz. 3:21
W Archiwum Państwowym w Koszalinie odbyły się uroczyste obchody 10-lecia Koła Polskiego Związku Filatelistycznego im. Józefa Sudakiewicza przy Politechnice Koszalińskiej. Wydarzenie zgromadziło miłośników filatelistyki, historii oraz wszystkich tych, którzy cenią pasję łączącą wiedzę, tradycję i kolekcjonerskie zamiłowanie. Jubileusz był doskonałą okazją do zaprezentowania dorobku Koła, a także do podziwiania wyjątkowych eksponatów i specjalnego pokazu filatelistycznego zatytułowanego „Ślady historii na znakach pocztowych”. Wśród prezentowanych materiałów znalazły się m.in. ekspozycje „Żołnierskie drogi mjr. Piotra Orłowskiego” oraz „Wojsko Polskie 1914–1920. Od Legionów Polskich do Bitwy Warszawskiej”, które spotkały się z dużym zainteresowaniem uczestników. Nie zabrakło również stoiska Poczty Polskiej, gdzie odwiedzający mogli zapoznać się z najnowszymi wydawnictwami pocztowymi oraz skorzystać z okolicznościowego datownika, przygotowanego specjalnie na tę okazję. Był to wyjątkowy element wydarzenia, który z pewnością ucieszył zarówno kolekcjonerów, jak i wszystkich sympatyków filatelistyki. Spotkanie w Archiwum Państwowym miało nie tylko jubileuszowy, ale również edukacyjny i integracyjny charakter. Pokazało, że filatelistyka to znacznie więcej niż hobby to pasja, która pozwala odkrywać historię, pielęgnować pamięć o ważnych wydarzeniach i budować więzi między pokoleniami. Dzisiejsze obchody były pięknym dowodem na to, że zamiłowanie do znaczków pocztowych wciąż inspiruje, łączy ludzi i pozostaje żywą częścią lokalnej kultury. Jubileusz 10-lecia Koła PZF przy Politechnice Koszalińskiej z pewnością na długo pozostanie w pamięci uczestników jako wyjątkowe święto pasji i historii.

Już dziś Kino Kryterium zaprasza na Kino Przyjazne Sensorycznie

Film Ala za CK105 Koszalin - 22 Marca 2026 godz. 2:58
Kino Kryterium zaprasza wszystkich miłośników filmu na wyjątkowy seans w ramach cyklu Kino Przyjazne Sensorycznie, który odbędzie się już dziś, 22 marca (w niedzielę) o godz. 12:00. Na ekranie widzowie zobaczą animację „Hopnięci” – pełną humoru i przygód propozycję dla całych rodzin. To szczególne wydarzenie zostało przygotowane z myślą o osobach ze spektrum autyzmu oraz nadwrażliwością sensoryczną. Seans będzie odbywał się w przyjaznych i komfortowych warunkach – z przyciszonym dźwiękiem, przygaszonym światłem oraz swobodną atmosferą, dzięki czemu każdy widz będzie mógł cieszyć się filmem w spokojnym, dostosowanym otoczeniu. Film „Hopnięci” w reżyserii Daniela Chonga to animacja łącząca elementy komedii i kina przygodowego. Produkcja z USA z 2026 roku trwa 105 minut i zabiera widzów do niezwykłego świata, w którym naukowcy opracowali hopnozę – technologię umożliwiającą przeszczepianie ludzkiej świadomości do zwierzętopodobnych robotów, aby lepiej poznać świat prawdziwych zwierząt. Główną bohaterką filmu jest Mabel, wielka miłośniczka przyrody, która dzięki tej niezwykłej technologii wyrusza w fascynującą podróż i odkrywa sekrety Matki Natury, o jakich wcześniej nawet nie śniła. To pełna emocji i ciepła opowieść o naturze, ciekawości świata i niezwykłych możliwościach ludzkiej wyobraźni. Bilety na seans można kupić w kasach CK105 oraz  online. Zapraszamy do Kina Kryterium na wyjątkowy, otwarty dla wszystkich seans w przyjaznej sensorycznie atmosferze.