Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

45. Festiwal Młodzi i Film startuje dziś. Koszalin znów staje się miastem kina

Film Art, fot. FB/CK 105 Koszalin - 7 Czerwca 2026 godz. 3:45
To już dziś. Koszalin ponownie przejmuje filmowa energia, a sale kinowe, przestrzenie miejskie i miejsca spotkań wypełnią debiuty, rozmowy, emocje i młodzi twórcy. Rusza 45. Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film”, jedno z najważniejszych wydarzeń poświęconych debiutantom w polskim kinie. Od 7 do 13 czerwca 2026 roku Koszalin będzie miejscem spotkań twórców, aktorów, producentów, krytyków, ludzi branży i publiczności, która od lat wie, że właśnie tutaj można zobaczyć kino świeże, odważne i jeszcze nieoczywiste. Festiwal „Młodzi i Film” od 45 edycji przypomina, że debiut to nie tylko pierwszy krok w karierze. To często najważniejszy moment, chwila, w której twórca po raz pierwszy mówi własnym głosem.   Dzisiejszy start festiwalu otworzy tydzień projekcji konkursowych, pokazów specjalnych, spotkań z twórcami, paneli branżowych, warsztatów, koncertów i wydarzeń plenerowych. W programie znalazły się pełnometrażowe debiuty fabularne i dokumentalne, krótkie metraże, Teatroteki oraz sekcje pozakonkursowe.   Wieczorem odbędzie się gala otwarcia, a po niej pokaz filmu „Niewinni czarodzieje” Andrzeja Wajdy z muzyką na żywo w wykonaniu Albert Karch Quintet. To symboliczne rozpoczęcie, spotkanie klasyki polskiego kina z młodą energią festiwalu.   - Tegoroczna edycja zyskała nową formułę - mówi Paweł Strojek, dyrektor festiwalu. - . Do organizacji włączono komitet złożony z czołowych polskich producentów, m.in. Jana Kwiecińskiego. Pomagało też koło młodych twórców, które współtworzyło program. Dzięki temu tegoroczna odsłona Młodzi i Film miała odpowiadać na zmieniające się oczekiwania młodych filmowców: zamiast spotkań przy używkach czy telefonach komórkowych zapewniono warsztaty z psychologami, dyskusje o pozytywnej komunikacji na planie filmowym oraz spotkania na temat praw twórców - dodał Strojek. Dyrektor podkreślał również znaczenie filmów dokumentalnych: „sztuczna inteligencja może nam zabrać film fabularny, ale w dokumencie zawsze najważniejszy jest człowiek”. Festiwal, mimo skupienia na debiutach, to nie tylko konkurs filmowy; to miejsce integracji środowiska i edukacji widzów. Organizatorzy szacowali, że wydarzenie może przyciągnąć nawet 90 tys. uczestników. Poza projekcjami konkursowymi zaplanowano retrospektywy, seanse plenerowe, warsztaty, panele branżowe i spotkania z twórcami. Samorząd województwa przeznaczył na realizację festiwalu 60 tys. zł. Konkursy i program filmowy Konkurs pełnometrażowych debiutów fabularnych i dokumentalnych Głównym punktem programu bedą tradycyjnie dwa konkursy pełnometrażowe. W konkursie fabularnym znalazły się m.in. „Klarnet” Toli Jasionowskiej (101 min), opowieść o relacji córki z niedoszłym muzykiem, „Królestwo” Michała Ciechomskiego (112 min) czy „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” Emi Buchwald (90 min). W sekcji fabularnych debiutów prezentuje się także „Capo” Roberta Kwilana, „La petite mort” Martyny Byczkowskiej i Kaji Zalewskiej oraz film science‑fiction „Skrzat. Nowy początek” Krzysztofa Komandera. W konkursie dokumentalnym widzowie mogą zobaczyć m.in. „Silverado” Krystiana Kamińskiego (105 min) – portret motocyklistów, „Znak pana Śliwki” Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka, „Kumotry” Emilii Śnigoskiej, „Miss You” Macieja Bielińskiego oraz poruszający film „Dziecko z pyłu” Weroniki Milczewskiej (93 min), który śledzi losy rodziny żyjącej u stóp wulkanu. Konkurs krótkich metraży i Teatroteka Równolegle odbywa się Konkurs Krótkometrażowych Debiutów Filmowych, podzielony na bloki tematyczne. Widzowie mogą obejrzeć m.in. film animowany „Wiraż” Piotra Szubry, fabularyzowane dokumenty „Światła na brzegu” Józefa Rostkowskiego i Antoni Orlofa, animację „Mroki” Łukasza Rygała, czeską „Kamathipura Express” Leona Korzyńskiego czy autoironiczny „Złe pomysły” Jana Bujnowskiego. W programie znalazła się także Teatroteka – konkurs spektakli telewizyjnych. Prezentowano m.in. „Inni” Miry Mańki i „Budowniczy schronów” Tomasza Fryzla oraz „Negocjacje” Marii Wider i „Zero” Jana Bujnowskiego.   Retrospektywy i sekcje specjalne Festiwal odda hołd Krzysztofowi Kieślowskiemu w cyklu „Kieślowski 30 lat później”. Zaplanowano pokazy jego etiudy szkolne i dokumenty („Szpital”, „Gadające głowy”, „Dworzec”), odbyła się też projekcja „Krótkiego filmu o miłości” z udziałem Grażyny Szapołowskiej. W sekcji „Miasto na ekranie” zaprezentowano film Michała Kwiecińskiego „Chopin, Chopin!”, którego seans plenerowy na Rynku Staromiejskim poprzedzi spotkanie z twórcami. W programie również „Replica Lubelskiego Festiwalu Filmowego”, pokazy światowych krótkometrażówek oraz sekcję „First Time Abroad” (m.in. „Łabędzi śpiew Fedora Ozerowa”). Po raz pierwszy pojawił się blok filmów pionowych – przegląd serialu „Otchłań” w formacie 9:16, z udziałem reżyserki Darii Woszek. Wydarzenia towarzyszące Dyskusje, warsztaty i spotkania branżowe Po projekcjach konkursowych w Bałtyckiej Galerii Sztuki prowadzone będą spotkania z twórcami w cyklu „Szczerość za szczerość”. W Clubie 105 codziennie odbywać się będą panele i warsztaty branżowe: rozmawiać się będzie o umowach i finansowaniu projektów, kryzysie zawodowym w branży filmowej, roli sztucznej inteligencji w kinie, prawach autorskich, debiucie na zagranicznych festiwalach czy widoczności scenarzystów. W specjalnej strefie PISF, FINA i TVN‑WBD będzie można uzyskać konsultacje na temat wniosków o debiutanckie projekty. Na plaży w Mielnie scenarzysta Igor Brejdygant poprowadzi spacer „Wyprowadź swój pomysł na scenariusz”. Koncerty, wystawy i kino plenerowe Kultura filmowa będzie mieszała się z muzyką. Na festiwalowej scenie przy amfiteatrze wystąpią zespoły RAT KRU i EABS, a wieczorne projekcje plenerowe poprzedzą spotkania z twórcami. Można będzie obejrzeć m.in. „Pojedynek” Łukasza Palkowskiego. W Clubie 105 przygotowano wystawę fotografii Rafała Pawłowskiego „Shadows of Sounds” – czarno‑białe kadry muzyków związanych z kinem (m.in. Marcina Maseckiego, Mikołaja Trzaski, Atanasa Valkova i Grzegorza Turnaua).  

„Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko”. Nowy rozdział w dorosłym życiu

Film Art za WZP - 6 Czerwca 2026 godz. 8:43
Sylwia Trojanowska odkryła swoją pasję do pisania wtedy, gdy zaczęła spisywać opowieści, które wcześniej snuła synowi na dobranoc. Dziś jej książki trafiają do rąk tysięcy czytelników. Marek Stelar postanowił porzucić zawód architekta, by projektować zupełnie inne światy – te literackie. Zamiast szkicować plany budynków, tworzy intrygujące fabuły. Przemysław Kowalewski, zanim został autorem, pracował jako samorządowiec – dziś udowadnia, że droga do spełnienia nie zawsze jest prosta, ale warta wysiłku. Bohaterowie kampanii „Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko” pokazują, że nigdy nie jest za późno, by odnaleźć swoją pasję i odważyć się na zmianę. Dla Sylwii Trojanowskiej, szczecińskiej pisarki, autorki powieści historycznych i obyczajowych, Szczecin jest nie tylko domem, ale i źródłem inspiracji, miejscem o bogatej historii, pełnym niezwykłych ludzi i nieoczywistego piękna. To właśnie fascynacja przeszłością miasta oraz losami jego mieszkańców stała się impulsem do tworzenia jej książek. W swoich opowieściach często nawiązuje do lokalnych historii, ukazując, jak wydarzenia sprzed lat i ludzkie wybory współtworzyły charakter regionu: od ulic Szczecina, po mniejsze miejscowości Pomorza Zachodniego, takie jak Przelewice, Pyrzyce czy Kołobrzeg.  Choć z wykształcenia jest trenerką biznesu i coachem, pasję do pisania odkryła stosunkowo późno, kiedy jej syn był już przedszkolakiem. Wtedy zaczęła wymyślać dla niego baśniowe historie, które z czasem przerodziły się w pomysł na powieść. Tak rozpoczęła się jej literacka podróż, która trwa do dziś. – „Pisanie to nieustająca podróż i wyjątkowa możliwość wnikania w światy niedostępne dla mnie w życiu realnym. To także trudne do opisania emocje, uczucie spełnienia, zrobienia czegoś ważnego i potrzebnego dla innych. To też po trosze misja, bo wiem, że moje książki przynoszą sporo refleksji, nadziei i wspomnień” – mówi.  W Szczecinie Sylwia Trojanowska odnajduje spokój i inspirację, by tworzyć.  Film o Sylwii:   Od architekta do pisarza Szczecin i jego okolice stanowią inspirację również dla Marka Stelara. Stąd pochodzi i nie ukrywa, że miasto zajmuje w jego sercu ważne miejsce. – „Pomorze Zachodnie to piękne tereny, naznaczone piętnem nieoczywistej i trudnej historii, która niejednokrotnie stawała się inspiracją do tych, które wymyślam ja” – zaznacza. Cieszy go, gdy czytelnicy mówią, że chodzą czy jeżdżą śladami jego bohaterów. Są wśród nich osoby z odległych rejonów Polski skuszeni do przyjazdu jedną z przeczytanych powieści. Podobnie jak Sylwia Trojanowska, Marek Stelar także nie od razu wszedł na drogę zawodową związaną z pisaniem. Z wykształcenia jest architektem. – „Po przepracowaniu kilku lat w biurze projektowym zmieniłem nieco okoliczności zawodowe, pozostając jednak na orbicie architektury. Po trzydziestce pojawiło się nowe hobby, któremu zacząłem poświęcać coraz więcej czasu. Opowiadanie historii, głównie kryminalnych. Okazało się, że mogę robić coś, co sprawia mi jeszcze więcej przyjemności, w dodatku jestem w tym absolutnie niezależny” – podkreśla. Zdecydował się przejść na zawodowe pisanie. Jak twierdzi, to dla niego najlepsza forma ekspresji – „Można powiedzieć, że to taka autoterapia. A przy okazji opowiadam mroczne historie, które literacko zaliczają się do nurtu popularnego, ale chcę przez nie powiedzieć coś więcej o ludziach, życiu, świecie i być może o sobie” – zauważa Marek Stelar. Dziennikarz, polityk, autor Szczecin jest także bohaterem powieści Przemysława Kowalewskiego. Czasem milczącym, czasem brutalnym, ale zawsze obecnym. Nawet jeśli nie głównym, to zawsze oddycha pod skórą opowieści. – „Zmienia się razem z ludźmi, którzy w nim żyją i umierają” – mówi autor. Powieść, nad którą teraz pracuje pod roboczym tytułem „Księga grzechu”, opowiada o miejscach na Pomorzu Zachodnim, które dla mieszkańców regionu są niemal święte. –„Definiują ich tożsamość, a jednocześnie mają wymiar uniwersalny dla każdego czytelnika, nienależnie skąd pochodzi. Pomorze Zachodnie wciąż skrywa wiele tajemnic do opowiedzenia” – zaznacza Przemysław Kowalewski. Film o Przemysławie: https://www.facebook.com/reel/1654925038461742   Autor przeszedł niezwykle ciekawą drogę do bycia pisarzem. Pracował jako dziennikarz, potem przeniósł się do polityki. Przygotowywał kampanie wyborcze, doradzał wójtom i burmistrzom. Sam też był samorządowcem. – „Na początku pisanie miało być sposobem na opowiedzenie mojemu synowi o moim mieście. O jego skrywanych grzechach i demonach ukrywających się w starych poniemieckich kamienicach. Później stało się formą terapii i sposobem, żeby nie zwariować od nadmiaru emocji i pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi” – zauważa.  Pisanie to dla niego także rozmowa z samym sobą i z miejscem, w którym żyje. – „Każda powieść zaczyna się od jakiegoś pęknięcia – historii, która nie daje spokoju, dopóki jej nie opowiem” – mówi.  Trójka szczecińskich pisarzy, bohaterów kampanii „Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko”, pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by odnaleźć swoje miejsce i spełniać marzenia. Ich historie dowodzą, że pasja i odwaga mogą odmienić życie, a Szczecin – miasto pełne inspiracji i historii – sprzyja tworzeniu i odkrywaniu siebie na nowo. To właśnie tutaj widać, że naprawdę można wszystko. Kampania realizowana przez Województwo Zachodniopomorskie/Wojewódzki Urząd Pracy w Szczecinie w ramach projektu pt. „Zbudowanie systemu koordynacji i monitorowania regionalnych działań na rzecz kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie, w tym uczenia się dorosłych”.   Zobacz wszystkich bohaterów: https://www.youtube.com/playlist?list=PLauDDO0vX1N40ei2vjZWeBNHQ53BerUDu  

„Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko”. Nowy rozdział w dorosłym życiu

Film Art za WZP - 6 Czerwca 2026 godz. 8:43
Sylwia Trojanowska odkryła swoją pasję do pisania wtedy, gdy zaczęła spisywać opowieści, które wcześniej snuła synowi na dobranoc. Dziś jej książki trafiają do rąk tysięcy czytelników. Marek Stelar postanowił porzucić zawód architekta, by projektować zupełnie inne światy – te literackie. Zamiast szkicować plany budynków, tworzy intrygujące fabuły. Przemysław Kowalewski, zanim został autorem, pracował jako samorządowiec – dziś udowadnia, że droga do spełnienia nie zawsze jest prosta, ale warta wysiłku. Bohaterowie kampanii „Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko” pokazują, że nigdy nie jest za późno, by odnaleźć swoją pasję i odważyć się na zmianę. Dla Sylwii Trojanowskiej, szczecińskiej pisarki, autorki powieści historycznych i obyczajowych, Szczecin jest nie tylko domem, ale i źródłem inspiracji, miejscem o bogatej historii, pełnym niezwykłych ludzi i nieoczywistego piękna. To właśnie fascynacja przeszłością miasta oraz losami jego mieszkańców stała się impulsem do tworzenia jej książek. W swoich opowieściach często nawiązuje do lokalnych historii, ukazując, jak wydarzenia sprzed lat i ludzkie wybory współtworzyły charakter regionu: od ulic Szczecina, po mniejsze miejscowości Pomorza Zachodniego, takie jak Przelewice, Pyrzyce czy Kołobrzeg.  Choć z wykształcenia jest trenerką biznesu i coachem, pasję do pisania odkryła stosunkowo późno, kiedy jej syn był już przedszkolakiem. Wtedy zaczęła wymyślać dla niego baśniowe historie, które z czasem przerodziły się w pomysł na powieść. Tak rozpoczęła się jej literacka podróż, która trwa do dziś. – „Pisanie to nieustająca podróż i wyjątkowa możliwość wnikania w światy niedostępne dla mnie w życiu realnym. To także trudne do opisania emocje, uczucie spełnienia, zrobienia czegoś ważnego i potrzebnego dla innych. To też po trosze misja, bo wiem, że moje książki przynoszą sporo refleksji, nadziei i wspomnień” – mówi.  W Szczecinie Sylwia Trojanowska odnajduje spokój i inspirację, by tworzyć.  Film o Sylwii:   Od architekta do pisarza Szczecin i jego okolice stanowią inspirację również dla Marka Stelara. Stąd pochodzi i nie ukrywa, że miasto zajmuje w jego sercu ważne miejsce. – „Pomorze Zachodnie to piękne tereny, naznaczone piętnem nieoczywistej i trudnej historii, która niejednokrotnie stawała się inspiracją do tych, które wymyślam ja” – zaznacza. Cieszy go, gdy czytelnicy mówią, że chodzą czy jeżdżą śladami jego bohaterów. Są wśród nich osoby z odległych rejonów Polski skuszeni do przyjazdu jedną z przeczytanych powieści. Podobnie jak Sylwia Trojanowska, Marek Stelar także nie od razu wszedł na drogę zawodową związaną z pisaniem. Z wykształcenia jest architektem. – „Po przepracowaniu kilku lat w biurze projektowym zmieniłem nieco okoliczności zawodowe, pozostając jednak na orbicie architektury. Po trzydziestce pojawiło się nowe hobby, któremu zacząłem poświęcać coraz więcej czasu. Opowiadanie historii, głównie kryminalnych. Okazało się, że mogę robić coś, co sprawia mi jeszcze więcej przyjemności, w dodatku jestem w tym absolutnie niezależny” – podkreśla. Zdecydował się przejść na zawodowe pisanie. Jak twierdzi, to dla niego najlepsza forma ekspresji – „Można powiedzieć, że to taka autoterapia. A przy okazji opowiadam mroczne historie, które literacko zaliczają się do nurtu popularnego, ale chcę przez nie powiedzieć coś więcej o ludziach, życiu, świecie i być może o sobie” – zauważa Marek Stelar. Dziennikarz, polityk, autor Szczecin jest także bohaterem powieści Przemysława Kowalewskiego. Czasem milczącym, czasem brutalnym, ale zawsze obecnym. Nawet jeśli nie głównym, to zawsze oddycha pod skórą opowieści. – „Zmienia się razem z ludźmi, którzy w nim żyją i umierają” – mówi autor. Powieść, nad którą teraz pracuje pod roboczym tytułem „Księga grzechu”, opowiada o miejscach na Pomorzu Zachodnim, które dla mieszkańców regionu są niemal święte. –„Definiują ich tożsamość, a jednocześnie mają wymiar uniwersalny dla każdego czytelnika, nienależnie skąd pochodzi. Pomorze Zachodnie wciąż skrywa wiele tajemnic do opowiedzenia” – zaznacza Przemysław Kowalewski. Film o Przemysławie: https://www.facebook.com/reel/1654925038461742   Autor przeszedł niezwykle ciekawą drogę do bycia pisarzem. Pracował jako dziennikarz, potem przeniósł się do polityki. Przygotowywał kampanie wyborcze, doradzał wójtom i burmistrzom. Sam też był samorządowcem. – „Na początku pisanie miało być sposobem na opowiedzenie mojemu synowi o moim mieście. O jego skrywanych grzechach i demonach ukrywających się w starych poniemieckich kamienicach. Później stało się formą terapii i sposobem, żeby nie zwariować od nadmiaru emocji i pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi” – zauważa.  Pisanie to dla niego także rozmowa z samym sobą i z miejscem, w którym żyje. – „Każda powieść zaczyna się od jakiegoś pęknięcia – historii, która nie daje spokoju, dopóki jej nie opowiem” – mówi.  Trójka szczecińskich pisarzy, bohaterów kampanii „Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko”, pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by odnaleźć swoje miejsce i spełniać marzenia. Ich historie dowodzą, że pasja i odwaga mogą odmienić życie, a Szczecin – miasto pełne inspiracji i historii – sprzyja tworzeniu i odkrywaniu siebie na nowo. To właśnie tutaj widać, że naprawdę można wszystko. Kampania realizowana przez Województwo Zachodniopomorskie/Wojewódzki Urząd Pracy w Szczecinie w ramach projektu pt. „Zbudowanie systemu koordynacji i monitorowania regionalnych działań na rzecz kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie, w tym uczenia się dorosłych”.   Zobacz wszystkich bohaterów: https://www.youtube.com/playlist?list=PLauDDO0vX1N40ei2vjZWeBNHQ53BerUDu  

„Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko”. Sztuka i nauka – dwa języki rozwoju

Film Art za WZP - 5 Czerwca 2026 godz. 5:42
Konfenansjerka, języki obce, fotografia - pasje, które mogą otworzyć drzwi do kariery, nie tylko na rynku polskim. Brzmi nierealnie? Bohaterki kampanii „Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko” udowadniają, że warto podążać za swoimi marzeniami. Angelika Muchowska odeszła z korporacji, bo nie widziała dla siebie już tam możliwości rozwoju. Dziś równolegle rozwija dwie firmy: konferansjerską i szkołę języków obcych. Rozwinęła skrzydła na skalę międzynarodową. Aleksandra Medvey-Gruszka miała pracować jako architektka, została wziętą fotografką. Bieg jej karierze nadało jedno zdjęcie. To opowieść o odwadze, która zaczyna się w głowie — od decyzji, by nie pozwolić, by strach hamował przed spełnieniem marzeń. Angelika Muchowska nie dała obawom dojść do głosu. Rzuciła pracę w korporacji i poszła własną drogą. Dziś pokazuje, że małe kroki potrafią zaprowadzić nas bardzo daleko, a każdy etap nauki jest wartościowy, niezależnie od wieku czy doświadczenia. Udowadnia, że nigdy nie jest za późno, by spróbować czegoś nowego, że każdy może wyjść poza swoją strefę komfortu i zacząć tworzyć życie, które naprawdę inspiruje.     Angelika Muchowska odeszła kilka lat temu z korporacji, bo nie widziała już dla siebie tam możliwości rozwoju. Dziś działa na pełnych obrotach. Założyła własną firmę konferansjerską, a w pandemii, gdy eventy nie mogły się odbywać, wróciła do swojego wyuczonego zawodu filologa angielskiego i zaczęła nauczać dzieci języka obcego. Obecnie prowadzi równocześnie dwie firmy. – „Największą satysfakcję daje mi praca z ludźmi. Każde wydarzenie, które prowadzę, to spotkanie z niezwykle inspirującymi osobami” – mówi. Stworzyła cały zespół konferansjerów, współpracuje z doświadczonymi prowadzącymi, a także lektorami, prowadząc eventy nie tylko w kraju, ale i za granicą. Równolegle rozwija także szkołę językową. Zaczynała skromnie – od kilku grup uczących się angielskiego, dziś to prężnie działająca firma. – „Czasem myślę, że gdybym wtedy nie zdecydowała się odejść z korporacji i nie postawiła na siebie – nie przeżyłabym tylu wzruszeń, inspirujących rozmów, emocji i chwil, które tworzą sedno tej pracy. Nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi” – mówi Angelika Muchowska.  Nasz los w naszych rękach Rozwój i chęć zmiany zaczyna się, jak twierdzi, w głowie — od decyzji, że chcemy iść dalej, mimo strachu i wątpliwości. – „Uważam, że warto wybrać drogę, na której nie boisz się próbować, popełniać błędów i uczyć się nowych rzeczy. Rozwój to proces – czasem powolny, czasem chaotyczny, ale zawsze wartościowy” – zauważa.  Angelika Muchowska nadal stawia na szkolenie własnych umiejętności. Mobilizuje ją zdanie, które kiedyś usłyszała.  „Jeśli to, co robisz, robisz dobrze – zacznij robić to międzynarodowo.” „Małe kroki prowadzą do wielkich zmian. A największą nagrodą w tym wszystkim jest poczucie, że rozwijamy się w zgodzie ze sobą – i że idziemy tam, gdzie naprawdę chcemy być” – mówi Angelika Muchowska. Jej historia pokazuje, że człowiek uczy się całe życie, a zmiana kierunku — nawet radykalna — staje się początkiem czegoś niezwykłego. Decyzja o odejściu z korporacji nie była, ale okazała się strzałem w dziesiątkę.     Historia jednego zdjęcia Czasem wystarczy jedno zdjęcie, by zmienić całe życie. Tak właśnie było w przypadku Aleksandry Medvey-Gruszki – kobiety, która odważyła się pójść za głosem serca i odwrócić swoje zawodowe plany o sto osiemdziesiąt stopni. Swoją przyszłość wiązała początkowo z architekturą wnętrz i wzornictwem przemysłowym, i to w tym kierunku się kształciła. To jedna fotografia okazała się jej prawdziwą pasją – tak silną, że pochłonęła ją całkowicie. Zobacz film o Aleksandrze: https://www.youtube.com/watch?v=8K1b7_c55GM&list=PLauDDO0vX1N40ei2vjZWeBNHQ53BerUDu&index=15   Zaczęło się od tego, że koleżanka poszukiwała fotografa na swój ślub. Aleksandra chwyciła za aparat i zrobiła zdjęcia podczas uroczystości. Potem były kolejne wydarzenia, ale kariera Aleksandry nabrała prawdziwie tempa w 2018 roku. Zdjęcie, które wykonała, zostało wyróżnione przez Junebug Weddings, jeden z najbardziej popularnych i opiniotwórczych portali, jako jedno z 50 najlepszych fotografii na świecie.  To moment, który otworzył jej drzwi do międzynarodowego środowiska i pozwolił uwierzyć, że każda odważna decyzja może prowadzić do spełnienia. „Jako jedyna Polka znalazłam się w zestawieniu” – podkreśla fotografka. To zdanie wybrzmiewa jak dowód na to, że nigdy nie jest za późno, by spróbować czegoś nowego i zaufać swoim możliwościom. Dziś Aleksandra tworzy nie tylko dla estetyki – łączy fotografię ze społeczną misją. Jej autorska wystawa INtonacje, organizowana w Filharmonii Szczecińskiej od trzech lat, za każdym razem porusza ważny społecznie temat. W poprzednich latach poświęcona była tematyce depresji wśród młodych ludzi, hejtowi, a najnowsza edycja – „Dojrzałe oblicze piękna” – stała się hołdem dla kobiet, których wiek jest źródłem siły i doświadczenia. Do tego projektu zaproszono kobiety w różnym wieku. Wystawa była nie tylko prezentacją artystyczną, lecz także impulsem do rozmów o pięknie, akceptacji i przemijaniu. Towarzyszyły jej akcje charytatywne, bo dla Aleksandry fotografia to nie tylko obraz – to narzędzie zmiany, budowania wrażliwości i wspierania innych. –„Wystawa udowodniła, że piękno nie zna wieku. Najstarsza moja bohaterka miała 101 lat. Łączenie sztuki z życiem społecznym jest dla mnie bardzo ważne” – przyznaje fotografka.  Zarówno Angelika Muchowska, jak i Aleksandra Medvey-Gruszka pokazują, że warto podążać za marzeniami i stawiać na swój własny rozwój. Przekonują, że zmiany mogą być dobre i warto się na nie otworzyć. Doskonale obrazują ideę kampanii „Pomorze Zachodnie – Możesz wszystko”, która jest zaproszeniem do zmiany zawodu, odkrycia pasji, rozpoczęcia od nowa – niezależnie od wieku, zawodu czy miejsca, z którego startujemy. Uczenie się przez całe życie nie oznacza powrotu do szkolnych ławek, lecz postawę otwartości, ciekawości i odwagi wobec zmian.  Zobacz wszystkich bohaterów: https://www.youtube.com/playlist?list=PLauDDO0vX1N40ei2vjZWeBNHQ53BerUDu  

„Kwiatki polskie” na żywo z Koszalina. Publicystyczno-satyryczny program TVP Info podczas Festiwalu Młodzi i Film

Film Ala, film: FB/CK 105 Koszalin - 4 Czerwca 2026 godz. 13:49
Koszalin stanie się miejscem wyjątkowego telewizyjnego spotkania. 12 czerwca o godz. 21:00 w Clubie 105 odbędzie się realizacja programu „Kwiatki polskie”, znanego widzom TVP Info publicystyczno-satyrycznego formatu łączącego komentarz społeczno-polityczny z humorem, ironią i lekką formą. Wydarzenie odbędzie się w ramach Festiwalu Młodzi i Film, który od lat przyciąga do Koszalina twórców, widzów, krytyków i wszystkich zainteresowanych nowymi głosami polskiego kina. Tym razem festiwalowa publiczność będzie mogła nie tylko oglądać wydarzenie, ale również stać się jego częścią. „Kwiatki polskie” to program emitowany od 9 września 2024 roku na antenie TVP Info, dostępny także w TVP2, TVP VOD oraz na YouTube. Formuła audycji opiera się na dynamicznym połączeniu publicystyki i satyry. Twórcy komentują bieżące wydarzenia, przyglądają się życiu społecznemu i politycznemu, ale robią to z dystansem, dowcipem i charakterystycznym przymrużeniem oka. To właśnie lekkość formy sprawiła, że program szybko stał się jednym z bardziej rozpoznawalnych formatów publicystycznych ostatnich lat. „Kwiatki polskie” pokazują, że o sprawach poważnych można rozmawiać bez nadęcia — inteligentnie, krytycznie, ale też z poczuciem humoru. Koszalińskie wydanie będzie szczególne, bo realizowane na żywo z Clubu 105. Organizatorzy zapraszają widzów do udziału w nagraniu i wspólnego tworzenia atmosfery programu. To okazja, by zobaczyć od kulis, jak powstaje telewizyjna audycja, poczuć energię programu nadawanego w czasie rzeczywistym i wziąć udział w wydarzeniu łączącym media, festiwalową publiczność oraz aktualny komentarz do rzeczywistości.   Ze względu na transmisję na żywo organizatorzy proszą uczestników, aby pojawili się w Clubie 105 nieco wcześniej. Punktualność będzie szczególnie ważna, ponieważ program realizowany jest w formule live. „Kwiatki polskie” z Koszalina będzie można zobaczyć 12 czerwca o godz. 21:00. Widzowie, którzy chcą uczestniczyć w wydarzeniu na miejscu, powinni przyjść do Clubu 105 wcześniej.

Statek „Julek” wraca dziś na Jezioro Jamno. Rusza sezon letnich rejsów

Film Art, film: FB/MZK Koszalin - 4 Czerwca 2026 godz. 8:36
Dobra wiadomość dla mieszkańców Koszalina, turystów i wszystkich, którzy lubią spędzać czas nad wodą. Dziś, 4 czerwca 2026 roku, na Jezioro Jamno wraca statek pasażerski „Julek”. To oznacza początek sezonowych rejsów, które będą realizowane do 30 sierpnia 2026 roku. „Julek” od lat jest jedną z charakterystycznych letnich atrakcji Koszalina i okolic. Dla jednych to wygodny sposób dotarcia nad morze, dla innych — okazja, by zobaczyć Jezioro Jamno z zupełnie innej perspektywy. Rejs statkiem pozwala oderwać się od codzienności, poczuć klimat wakacji i spojrzeć na region od strony wody. Statek będzie obsługiwał sezonową linię nr 1S na Jeziorze Jamno. Jak informuje Miejski Zakład Komunikacji w Koszalinie, rejsy zaplanowano na okres od 4 czerwca do 30 sierpnia. Szczegółowy rozkład kursów dostępny jest u operatora. Powrót „Julka” to także symboliczny znak, że letni sezon w regionie zaczyna się na dobre. Jezioro Jamno, położone między Koszalinem a nadmorskim Mielnem, od lat przyciąga spacerowiczów, rowerzystów, turystów i rodziny szukające spokojniejszej alternatywy dla zatłoczonych plaż.   Warto jednak pamiętać, że kursowanie statku uzależnione jest od warunków pogodowych. W przypadku silnego wiatru, burz lub innych niekorzystnych zjawisk atmosferycznych rejs może zostać odwołany. Ostateczną decyzję o wypłynięciu podejmuje kapitan, kierując się bezpieczeństwem pasażerów i załogi.   Dla wielu mieszkańców „Julek” jest czymś więcej niż środkiem transportu. To część letniego rytmu Koszalina, mały rejs, widok na wodę, wiatr od jeziora i poczucie, że wakacje są już naprawdę blisko.