Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

PSG na PowerConnect 2026. Biometan, innowacje i wsparcie dla polskiego rynku energetycznego

Film Art, fot. i film: Polska Spółka Gazownictwa - 24 Marca 2026 godz. 18:59
Polska Spółka Gazownictwa (PSG) aktywnie uczestniczyła w jednym z najważniejszych wydarzeń branży energetycznej w północnej Polsce – PowerConnect Energy Summit 2026 w Gdańsku. Obecność spółki była nie tylko okazją do zaprezentowania oferty i technologii, ale również do udziału w debatach dotyczących przyszłości transformacji energetycznej w Polsce. W inauguracji wydarzenia oraz konferencji prasowej uczestniczył prezes zarządu PSG, Szymon Paweł Moś, który wziął także udział w oficjalnej ceremonii otwarcia. Stoisko spółki od początku cieszyło się dużym zainteresowaniem odwiedzających. Wśród gości znaleźli się m.in. minister energii Miłosz Motyka, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Eliza Zeidler oraz wicemarszałek województwa pomorskiego Marcin Skwierawski.   PSG w centrum debaty o transformacji energetycznej Przedstawiciele PSG aktywnie uczestniczyli w panelach dyskusyjnych poświęconych kluczowym wyzwaniom sektora. Prezes Szymon Paweł Moś zabrał głos w debacie „Local content w polskiej transformacji energetycznej”, podkreślając znaczenie krajowego potencjału w realizacji inwestycji. Jak mówił, komponent krajowy z perspektywy PSG miał trzy wymiary: komunikacyjny, finansowy i formalny. Zaznaczył, że spółka realizowała inwestycje o wartości przekraczającej 3 miliardy złotych rocznie, współpracując głównie z polskimi firmami. Aż 96 procent wykonawców realizujących inwestycje dla PSG posiadało udział polskiego kapitału, a około 90 procent stanowiły podmioty wyłącznie krajowe. Prezes zwracał również uwagę na działania wspierające rozwój rynku wykonawców. PSG organizowała liczne spotkania z dostawcami, prezentując swoje procedury, wymagania i plany inwestycyjne dla około 1000 podmiotów rocznie. Spółka oferowała także wsparcie finansowe, między innymi w postaci faktoringu odwrotnego, który poprawiał płynność finansową firm współpracujących przy realizacji inwestycji. Biometan i innowacje w centrum uwagi Istotnym elementem obecności PSG na targach była strefa biometanu, gdzie eksperci spółki prezentowali możliwości przyłączania biometanowni do sieci gazowej. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się Mapa Chłonności – narzędzie pomagające inwestorom w wyborze najbardziej optymalnych lokalizacji dla nowych instalacji. W strefach innowacji i technicznej PSG prezentowała także możliwości swojego Laboratorium Pomiarowo-Badawczego oraz nowoczesne narzędzia wykorzystywane w utrzymaniu i modernizacji infrastruktury gazowej. W panelu „Integracja biometanu z siecią gazową: wyzwania i dobre praktyki” udział wziął również członek zarządu PSG Wojciech Kowalski, który wspólnie z ekspertami branży omawiał przyszłość biometanu jako ważnego elementu transformacji energetycznej.   Ważne wydarzenie dla sektora Targi PowerConnect były jednym z najważniejszych spotkań branży energetycznej w Polsce. Podczas wydarzenia premier Donald Tusk podkreślał ambitne plany inwestycyjne kraju, zapowiadając rozwój sektora energetycznego o wartości sięgającej nawet 1 biliona złotych w ciągu najbliższej dekady. Obecność PSG na wydarzeniu była nie tylko prezentacją bieżących działań spółki, ale także wyraźnym sygnałem, że firma chce odgrywać ważną rolę w procesie transformacji energetycznej. Jak podkreślali przedstawiciele spółki, współpraca, rozwój krajowego rynku oraz inwestycje w nowoczesne rozwiązania stanowiły fundament budowania bezpiecznej i nowoczesnej energetyki w Polsce. PowerConnect 2026 był również przestrzenią do bezpośrednich rozmów z menedżerami PSG, wymiany doświadczeń oraz nawiązywania nowych relacji biznesowych, które w przyszłości mogą mieć realny wpływ na rozwój sektora energetycznego w kraju

Koszalin pobił rekord Polski w kibicowaniu podczas turnieju koszykówki 3x3

Film Art, fot. i film: FB/Politechnika Koszalińska - 24 Marca 2026 godz. 15:49
To był dzień pełen sportowych emocji, ogromnej energii i prawdziwie wyjątkowej atmosfery. W Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie udało się dokonać czegoś niezwykłego – podczas turnieju eliminacyjnego do Akademickich Mistrzostw Polski w koszykówce 3x3 ustanowiono rekord Polski w jednoczesnym kibicowaniu na hali w koszykówce męskiej 3x3. Na trybunach pojawiło się dokładnie 2321 kibiców, którzy swoim dopingiem, zaangażowaniem i entuzjazmem pokazali, że siła sportu tkwi nie tylko w rywalizacji na parkiecie, ale również w społeczności fanów. To właśnie wspólna energia uczestników sprawiła, że Koszalin zapisał się na kartach sportowej historii.   Z sukcesu wydarzenia i wysokiego poziomu sportowej rywalizacji nie krył radości Michał Sugier, trener koszykówki z Politechniki Koszalińskiej. Podkreślał, że tego dnia udało się udowodnić, iż Koszalin jest rekordzistą Polski, a koszykówka niezmiennie pozostaje jednym z najmocniejszych elementów sportowej tożsamości miasta. Zaznaczył również, że tegoroczna edycja wydarzenia stała na jeszcze wyższym poziomie niż ubiegłoroczna. W barwach Politechniki Koszalińskiej wystąpił także szachista Hetmana Koszalin, Filip Łuczak, który zwrócił uwagę na wyjątkowy charakter turnieju. Przyznał, że udział w zawodach był dla niego ciekawą odskocznią od codziennych treningów szachowych, podczas których dominuje cisza i skupienie. Jak podkreślił, gra przy żywiołowo reagujących kibicach i towarzysząca temu presja działały na niego mobilizująco i pozytywnie wpływały na formę. Podczas wydarzenia nie zabrakło także dodatkowych emocji związanych z rywalizacją na trybunach. Wyłoniono zwycięzców w specjalnych kategoriach dla kibiców. Tytuł najliczniejszej grupy kibiców zdobyło I Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Dubois w Koszalinie, którego uczniowie wypełnili halę ogromną energią i zaangażowaniem. Z kolei nagroda za najbardziej kreatywny doping trafiła do Zespołu Szkół nr 9 im. Romualda Traugutta, którego pomysłowość i fantazja sprawiły, że trybuny były równie widowiskowe jak parkiet. Finałem tego pełnego emocji dnia był koncert Skolima, który rozpoczął się o godzinie 16.00 i stał się muzycznym zwieńczeniem całego wydarzenia. Patronat medialny nad imprezą objęło Polskie Radio Koszalin. Pobicie rekordu Polski pokazało, że Koszalin potrafi jednoczyć się wokół sportu i tworzyć wydarzenia, które pozostają w pamięci na długo. To sukces nie tylko organizatorów i zawodników, ale przede wszystkim wszystkich kibiców, którzy wspólnie stworzyli coś naprawdę wyjątkowego

Szminka Movie już w czwartek. W Kinie Kryterium „Przepis na szczęście”

Film Ala za CK 105 Koszalin - 24 Marca 2026 godz. 5:17
Kino Kryterium zaprasza na kolejne spotkanie z cyklu Szminka Movie. Już 26 marca o godzinie 18:00 widzowie będą mogli zobaczyć film „Przepis na szczęście” – ciepłą i pełną emocji opowieść o marzeniach, powrotach do przeszłości i uczuciach, które potrafią odżyć w najmniej spodziewanym momencie. Główną bohaterką filmu jest Cécile, która stoi u progu realizacji swojego największego marzenia – otwarcia własnej restauracji. Jej plany nagle się komplikują, gdy musi wrócić do rodzinnej wioski, w której spędziła dzieciństwo, aby zaopiekować się ojcem po zawale serca. Z dala od paryskiego zgiełku i codziennego pośpiechu kobieta na nowo konfrontuje się z przeszłością, a spotkanie z dawną miłością sprawia, że wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. „Przepis na szczęście” to film o tym, że czasem droga do spełnienia prowadzi nie tylko przez nowe wyzwania, ale również przez powrót do miejsc i relacji, które kiedyś miały dla nas szczególne znaczenie. To historia o uczuciach, wyborach i poszukiwaniu własnej definicji szczęścia. Bilety na seans w cenie 15 zł dostępne są w kasach Kina Kryterium oraz online. Tradycyjnie przed projekcją odbędzie się także losowanie nagród ufundowanych przez KinadsMedia, co stanowi miły i lubiany przez widzów element cyklu. Zapowiada się wieczór pełen emocji, wzruszeń i filmowego klimatu, który doskonale wpisuje się w atmosferę Szminka Movie

Mistrzowie Pomorza Zachodniego: Przed nami wielki finał w Koszalinie

Film Art, film: FB/Pomorze Zachodnie - 23 Marca 2026 godz. 14:59
Cykl wydarzeń „Mistrzowie Pomorza Zachodniego” nabiera tempa. Tym razem organizatorzy odwiedzili Szczecin, gdzie odbyło się kolejne spotkanie skierowane do młodzieży zainteresowanej branżą HoReCa. Był to dzień pełen inspiracji, praktycznej wiedzy i spotkań z ekspertami. Uczestnicy mieli okazję wziąć udział w warsztatach branżowych, zobaczyć pokazy live cooking oraz spotkać się z ambasadorem wydarzenia – Pascalem Brodnickim, który od lat inspiruje do kulinarnych eksperymentów. Nie zabrakło również momentów pełnych emocji wręczono statuetki dla najlepszych projektów, doceniając zaangażowanie i kreatywność młodych uczestników. To jednak nie koniec. Już we wtorek, 24 marca, wydarzenie przenosi się do Koszalina, gdzie w auli kampusu Politechniki Koszalińskiej przy ul. Kwiatkowskiego odbędzie się Gala Finałowa Konkursu „Mistrzowie Pomorza Zachodniego”, organizowanego przez Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego. Podczas finału uczniowie szkół średnich z regionu zaprezentują swoje autorskie projekty, odpowiadające na potrzeby nowoczesnych klientów rynku HoReCa. To nie tylko konkurs, ale przede wszystkim przestrzeń, w której spotykają się edukacja i biznes, a młodzieńcza kreatywność łączy się z doświadczeniem praktyków. Program wydarzenia został wzbogacony o liczne warsztaty prowadzone przez ekspertów. Uczestnicy dowiedzą się m.in., jak tworzyć atrakcyjne treści wideo do mediów społecznościowych, jak wykorzystywać lokalne produkty w nowoczesnej kuchni, gdzie przebiega granica między technologią a relacją z klientem oraz jak radzić sobie w trudnych sytuacjach w pracy z klientem. Nie zabraknie także zajęć dla przyszłych baristów, którzy poznają tajniki przygotowania idealnego espresso i sztuki latte art. Integralną częścią gali będzie również otwarta strefa doradcza, umożliwiająca młodym ludziom bezpośredni kontakt z przedstawicielami branży HoReCa. To szansa na zdobycie cennych wskazówek, nawiązanie pierwszych kontaktów zawodowych i poznanie realiów pracy w gastronomii i hotelarstwie. Kulminacyjnym punktem wydarzenia będą prezentacje finałowych projektów przygotowanych przez uczniów we współpracy z lokalnymi przedsiębiorstwami. Spośród dziesięciu najlepszych zespołów wyłonieni zostaną laureaci, którzy otrzymają statuetki i dyplomy. Docenieni zostaną także pracodawcy aktywnie wspierający edukację zawodową. Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów gali będzie ponowne spotkanie z Pascalem Brodnickim, który poprowadzi rozmowę z uczestnikami oraz zaprezentuje widowiskowy pokaz live cooking, udowadniając, że pasja i profesjonalizm mogą iść w parze. Wszystko wskazuje na to, że finał w Koszalinie będzie nie tylko podsumowaniem projektu, ale także inspirującym wydarzeniem, które może stać się początkiem zawodowej drogi dla wielu młodych ludz

Poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania zatrzymany w Koszalinie

Film Art, fot. i film KMP Koszalin - 23 Marca 2026 godz. 9:58
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie po raz kolejny potwierdzili skuteczność swoich działań. Funkcjonariusze z Referatu ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób Wydziału Kryminalnego zatrzymali 27-letniego mężczyznę, który był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Mężczyzna był ścigany przez austriacki wymiar sprawiedliwości za przestępstwa przeciwko mieniu, których miał dopuścić się na terenie Austrii. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom operacyjnym oraz skutecznej międzynarodowej wymianie informacji udało się ustalić miejsce pobytu poszukiwanego i doprowadzić do jego zatrzymania. Po zatrzymaniu 27-latek został doprowadzony do sądu, gdzie zapadła decyzja o jego tymczasowym aresztowaniu. W najbliższym czasie rozpocznie się procedura jego przekazania do Austrii, gdzie będzie odpowiadał za popełnione przestępstwa. To kolejny przykład pokazujący, że współpraca międzynarodowa organów ścigania przynosi realne efekty. Europejski Nakaz Aresztowania pozostaje jednym z najważniejszych narzędzi w walce z przestępczością transgraniczną, umożliwiając szybkie zatrzymywanie osób poszukiwanych i stawianie ich przed wymiarem sprawiedliwości, bez względu na to, gdzie próbują się ukrywać. Sprawa zatrzymanego 27-latka wyraźnie pokazuje, że przekroczenie granic państwa nie oznacza bezkarności. Funkcjonariusze konsekwentnie docierają do osób ukrywających się przed odpowiedzialnością, a każda taka realizacja stanowi wyraźny sygnał, że prawo działa skutecznie także w wymiarze międzynarodowym.  

Karetka na wypowiedzeniu. Ratownicy alarmują, że system w regionie jedzie już na rezerwie

Film Art, film: FB/Komitet Ratowników Medycznych - 22 Marca 2026 godz. 3:21
W ochronie zdrowia można dziś powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że kogokolwiek jeszcze dziwi chaos. Dziwi raczej coś innego: z jaką łatwością kolejne instytucje próbują ten chaos opisywać językiem procedur, tabel i komunikatów, jakby od urzędniczego tonu rzeczywistość miała się stać mniej groźna. Tymczasem rzeczywistość jest prosta: ratownicy medyczni i kierowcy karetek w województwie zachodniopomorskim dostali wypowiedzenia, nie akceptują nowych warunków współpracy, a nad systemem ratownictwa znów zawisło pytanie, którego nikt nie chce wypowiedzieć wprost — czy od 1 kwietnia będzie miał kto ratować ludzi. To nie jest kadrowy spór w jakiejś odległej instytucji. To nie jest też konflikt, który można zamknąć w zdaniu: „trwają konsultacje”. To sprawa bezpieczeństwa mieszkańców regionu. Bo ambulans nie jest papierowym projektem. Karetka musi wyjechać naprawdę. Na czas. Z pełną obsadą. Do prawdziwego człowieka. W połowie marca ratownicy medyczni i kierowcy zespołów ratownictwa z różnych części województwa otrzymali dwutygodniowe wypowiedzenia. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie wypowiedziała kontrakty osobom zatrudnionym na umowach cywilnoprawnych i w formule B2B, proponując w ich miejsce nowe wzory umów. Oficjalnie chodzi o ujednolicenie dokumentów. W praktyce — jak mówią sami ratownicy — chodzi o przerzucenie na nich jeszcze większej odpowiedzialności, jeszcze większego ryzyka i jeszcze większych kosztów, bez uczciwej rekompensaty. To właśnie tutaj zaczyna się sedno problemu. Bo jeśli ktoś naprawdę chce uspokoić opinię publiczną, to nie wystarczy powiedzieć, że „obsada karetek będzie zapewniona”. Trzeba jeszcze pokazać, na jakich warunkach mają pracować ludzie, którzy te karetki obsadzają. A z relacji ratowników wynika, że warunki te są nie tylko trudne, ale momentami zwyczajnie absurdalne. Mowa o odpowiedzialności finansowej za sprzęt i pojazdy, o karach umownych, o konieczności deklarowania dużej dyspozycyjności bez gwarancji otrzymania odpowiedniej liczby godzin, o możliwości pracy na terenie całego województwa bez pewności zwrotu kosztów dojazdu. System chce mieć człowieka zawsze gotowego, elastycznego, dyspozycyjnego i odpowiedzialnego za wszystko, ale sam nie chce dać mu w zamian ani stabilności, ani przewidywalności, ani poczucia elementarnej uczciwości. I wtedy pojawia się urzędowy komunikat. Dyrektor WSPR opublikował „Podsumowanie konsultacji w sprawie projektów umów”. Dokument brzmi spokojnie, porządkująco, niemal kojąco. Czytamy, że wpłynęło 70 opinii z uwagami. Że wszystkie były rozpatrywane indywidualnie. Że analizowano je pod kątem zgodności z prawem, przejrzystości, poprawności, rzetelności oraz „zdolności funkcjonalnych pracodawcy”. Na końcu pojawia się statystyka, która ma najwyraźniej robić dobre wrażenie: 86 procent uwag uwzględniono w całości, 9 procent częściowo, a 5 procent nie uwzględniono. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak sukces dialogu. Problem w tym, że liczby nie leczą rzeczywistości. Bo jeśli wśród nieuwzględnionych uwag znalazł się postulat wzrostu wynagrodzenia i stawki godzinowej, to właśnie tam znajduje się jeden z najbardziej zapalnych punktów całego konfliktu. Jeśli częściowo uwzględniono kwestie polis OC i kar umownych, to nadal nie wiadomo, czy ratownicy rzeczywiście dostali zapisy dające im poczucie bezpieczeństwa, czy tylko nieco łagodniejszą wersję tego samego problemu. Jeśli uwzględniono uwagi dotyczące odpowiedzialności materialnej, to dobrze — ale to nie oznacza jeszcze, że zniknęło poczucie, iż nowe umowy zostały skonstruowane przede wszystkim po to, by zabezpieczyć instytucję, a nie ludzi wykonujących najtrudniejszą robotę w systemie. Właśnie dlatego opowieść o „86 procentach uwzględnionych uwag” może być myląca. Bo nie chodzi o liczbę uwag, tylko o wagę problemów. Można uwzględnić dziesiątki drobnych korekt, a zostawić nierozwiązane kwestie kluczowe: pieniądze, odpowiedzialność, stabilność pracy i realne warunki pełnienia dyżurów. A to one decydują o tym, czy ratownik podpisze kontrakt, czy odejdzie. Trudno też nie zauważyć, że konsultacje miały bardzo ograniczony charakter czasowy. Uwagi przyjmowano do 18 marca do południa, ostatecznie do 12.30. W świecie urzędowym to zapewne wystarczająco. W świecie ludzi, którzy jednego dnia są na dyżurze, drugiego na wyjeździe, trzeciego odsypiają nocną zmianę, a czwartego mają analizować wielostronicowe dokumenty o skutkach finansowych i prawnych — już niekoniecznie. Mówienie po takim procesie, że „konsultacje to najlepsza forma wypracowania wspólnej odpowiedzialności dla wspólnego celu”, brzmi ładnie. Szkoda tylko, że dla wielu ratowników ta wspólna odpowiedzialność zaczęła się od wręczenia wypowiedzeń. I właśnie ten rozdźwięk jest dziś najbardziej uderzający. Z jednej strony uspokajające komunikaty, procenty, grupy uwag, uporządkowane tabelki. Z drugiej strony ludzie, którzy mówią wprost: nie wiemy, czy od kwietnia będziemy pracować, na jakich zasadach i za jakie pieniądze. Nie wiemy, ilu z nas przystąpi do konkursu. Nie wiemy, czy system naprawdę ma plan B, czy tylko liczy, że jak zwykle „jakoś się uda”. A przecież to „jakoś” od dawna jest największym przekleństwem polskiej ochrony zdrowia. System ratownictwa w wielu miejscach już teraz działa dzięki nadludzkiemu wysiłkowi tych, którzy biorą dodatkowe dyżury, godzą się na przeciążenie i stale łatają braki kadrowe własnym czasem, energią i zdrowiem. To nie jest model stabilny. To nie jest model nowoczesny. To model awaryjny, który zbyt długo udawał model docelowy. Jeszcze bardziej gorzka staje się ta sytuacja w kontekście planowanych podwyżek dla medyków. Rząd wycofuje się z mrożenia waloryzacji płac, ale jednocześnie wszystko wskazuje na to, że uprzywilejowani będą przede wszystkim ci zatrudnieni na umowach o pracę. Tymczasem znaczna część ratowników funkcjonuje właśnie poza etatem. To kolejny sygnał, że państwo chętnie mówi o szacunku dla medyków, ale z tym szacunkiem kończy się zwykle tam, gdzie zaczyna się pytanie o pieniądze i realne prawa pracownicze. Nie da się budować bezpiecznego ratownictwa medycznego na kontraktach, które wzbudzają lęk, nieufność i opór. Nie da się budować zaufania do publicznej instytucji, jeśli jej podstawową odpowiedzią na kryzys są komunikaty o procentach uwzględnionych uwag. I nie da się uspokoić mieszkańców regionu samym zapewnieniem, że „nie będzie problemu z obsadą karetek”, jeśli ludzie w systemie sami alarmują, że problem właśnie się tworzy. Najgorsze w tej historii nie jest nawet to, że ratownicy są źli, rozgoryczeni i zmęczeni. Najgorsze jest to, że ich konflikt z pracodawcą może bardzo szybko przełożyć się na codzienne bezpieczeństwo zwykłych ludzi. Na pacjenta z bólem w klatce piersiowej. Na dziecko, które przestaje oddychać. Na seniora po udarze. Na rodzinę, która w chwili największego strachu nie będzie pytać o konkurs ofert, konsultacje i grupy uwag. Będzie chciała wiedzieć jedno: czy karetka przyjedzie. I właśnie dlatego ta sprawa wymaga czegoś więcej niż administracyjnego samozadowolenia. Wymaga prawdziwego dialogu, uczciwego potraktowania środowiska ratowników i zrozumienia, że ratownik medyczny nie jest pozycją w kosztorysie, tylko człowiekiem, od którego zależy ludzkie życie. Karetka to nie Excel. Nie da się jej obsadzić wykresem, procentem ani komunikatem prasowym. Da się ją obsadzić tylko ludźmi, którzy chcą w tym systemie zostać. A żeby chcieli zostać, muszą mieć nie tylko misję. Muszą mieć także powód, by wierzyć, że ktoś traktuje ich poważnie.