Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Wystawy w Koszalinie:

8 Lutego 2014 godz. 14:33
Robert Kuliński
 

Cukin „zapchał”Centralę

Piątkowy wernisaż prac koszalińskiego artysty Cukina przyciągnął ogromną rzeszę widzów. Organizatorzy chyba nie spodziewali się takiej frekwencji. Uczestnicy wręcz wchodzili sobie na plecy. Prace Cukina zachwyciły odbiorców. Nawet tych, którzy znani są w naszym mieście z wyjątkowo krytycznej postawy wobec nowej sztuki. W tłumie usłyszeć można było jedynie entuzjastyczne opinie. Dowodem jest to, że większość zaprezentowanych prac sprzedało się na pniu.   Cukin w swojej twórczości wykorzystuje głównie technikę aerografu, ale eksperymentuje też na innych polach. Zobaczyć można było ciekawe grafiki, kolaże czy formy przestrzenne. Ciekawym zabiegiem jest tzw. sztuka recyklingu. Przedmioty codziennego użytku jak np. taboret, dzięki inwencji twórczej młodego koszalinianina, zyskały nowy wygląd stając się ciekawym obiektem wizualnym.     Tematyka prac jest także zróżnicowana. Od przeinaczania symboli popkultury, przez transformacje  obrazków religijnych, po surrealistyczne wizerunki zwierząt. Widoczne odwołania do pop artu. Wymowa to niekiedy zaangażowana wypowiedź o współczesnej kulturze masowej, ale w większości prosta ekspresja emanująca radością z samego aktu tworzenia.   Oprócz zaprezentowanych prac i gadżetów takich jak kubki, koszulki, czapki wyświetlany był też pokaz slajdów ilustrujący rozwój artysty.   Wernisaż pod względem artystycznym okazał się być wielkim sukcesem. Jednak organizacja była trochę nieprzemyślana. Dowodzi tego, że organizatorzy nie spodziewali się aż takiego zainteresowania. Około setka widzów wypełniła po brzegi  przestrzeń niewielkiej sali w Centrali Artystycznej. Większą część zajmował duży stój przy którym siedzieli klienci klubu, ograniczając skutecznie możliwość swobodnego przejścia. W ciągu kilku minut tłum ustawił się w kolejce przemieszczając się pośpiesznie, gdyż „siedzący na plecach” kolejni widzowie chcieli obejrzeć wystawione dzieła. Niektórzy próbowali odczekać aż tłum się przerzedzi, jednak do klubu wciąż przybywali nowi uczestnicy. Cała sytuacja wywołała atmosferę chaosu.Prace Cukina będzie można obejrzeć i zakupić w Centrali Artystycznej do 21 lutego. Polecamy. 
7 Lutego 2014 godz. 6:54
Alina Konieczna
 

Kobieta z głową w chmurach

Nastrojowe obrazy ukazujące kobiety w różnych odsłonach królują na wystawie „Głowy w chmurach”. Tę niezwykłą ekspozycję można obejrzeć w Galerii Antresola koszalińskiego Muzeum. Wystawa „Głowy w chmurach” prezentuje prace Iwony Ostrowskiej, absolwentki Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, artystki uczestniczącej w wielu wystawach i plenerach krajowych oraz zagranicznych, a przede wszystkim – kobiety o niezwykle wrażliwej duszy.   - Kobiety na moich obrazach są podobne do mnie – mówiła artystka podczas wernisażu. – Czasem są zadumane, smutne, nostalgiczne, innym razem bywają pełne namiętności, wyzwolone, zmysłowe.   Obrazy widoczne na wystawie „Głowy w chmurach” powstały specjalnie na koszalińską ekspozycję. Autorka malowała je przez rok. Jej dzieła możemy oglądać w Koszalinie dzięki Zbigniewowi Janasikowi, znanemu koszalińskiemu promotorowi sztuki. - To Zbyszek zachęcił mnie do przygotowania tej wystawy i pokazania jej po raz pierwszy właśnie w Koszalinie – zdradziła autorka.   Pierwszy w nowym roku wernisaż w Muzeum zgromadził w czwartkowe popołudnie stałe grono miłośników sztuki. Wystawę oficjalnie otworzył Leopold Ostrowski, wiceprezydent Koszalina, który dla zasady podkreślił, że z artystką Iwoną Ostrowską  łączy go jedynie zbieżność nazwisk. Jerzy Kalicki, dyrektor Muzeum,  cieszył się, że Galeria Antresola może gościć tak wyjątkowe prace.   Kobiece głowy widoczne na obrazach Iwony Ostrowskiej łączy niebieskie tło. Niebieskie, jak niebo, które spaja tę ekspozycję w całość. To nic, że na jednych obrazach kobiety mają mocno  różowe usta i zdają się manifestować swoją niezależność, a na innych mają smutek w oczach. Jest kobieta w kapeluszu, jest kobieta z fragmentem wiersza Agnieszki Osieckiej… Wszystkie - mają głowy w chmurach.   Kobiety Iwony Ostrowskiej robią wrażenie. Zadziwiają niezwykłą kolorystyką, kompozycją i duszą artystki, która widać w każdym obrazie. Dlaczego autorka namalowała kobiety? – Bo właśnie one mają w sobie zmysłowość, której próżno szukać u mężczyzn – tłumaczy artystka. – Układ twarzy, jej piękno, charakterystyczny skręt głowy, to cechy, które artysta dojrzy właśnie u kobiet. Na wystawie znalazły się dwie męskie głowy. Raczej trudno dostrzec w nich zmysłowość.    Zachęcamy do obejrzenia tej  wystawy. Większość prezentowanych na niej obrazów to tytułowe kobiece głowy w chmurach, ale część prac jest utrzymana w innej kolorystyce i stylistyce. Ta część ekspozycji to  „Karnawał w Kenii” czyli obrazy Iwony Ostrowskiej zainspirowane jej podróżami po Afryce. Tu wyraźnie widać, że artystka kocha różne kolory, nie tylko rozjaśnione błękity i szarości, ale także intensywne czerwienie, czy żółcie.    – Zbliża się wiosna, zapewne zatęsknię za soczystą zielenią – zadeklarowała artystka. Mamy nadzieję, że jej piękne prace będziemy mogli podziwiać w Koszalinie jeszcze nie raz. Tymczasem do obejrzenia jest jej wystawa „Głowy w chmurach”, która będzie czynna do 23 lutego.  
6 Lutego 2014 godz. 7:53
Robert Kuliński
 

Warto zobaczyć – co można zobaczyć

Wystawa prac Pawła Kuli zorganizowana w galerii Scena jest tym czego miłośnicy fotografii nie mogą pominąć. To spotkanie ze sztuką, która odpowiada na pytania o istotę narzędzia, którym człowiek próbuje okiełznać rzeczywistość. „To, co możemy zobaczyć – możemy zobaczyć” jest interesującą lekcją o czasie i archaicznych technikach zapisywania obrazu. Jest także nauką pokory wobec medium, któremu zwykliśmy nadawać wartość dokumentalną.Jak mówi artysta w wywiadzie dla  Magazynu Sztuki - Wystawa ma na celu pokazanie zbioru zjawisk oscylujących wokół pojęcia fotografii. Nie jest to typowy zbiór zdjęć. Cykl prac pt. „Głęboki Fiolet” czy połączony z wideoartem „Tribute to John Herschel”  wykorzystują reakcję pigmentów roślinnych na działanie światła słonecznego, czyli antytopię. Inna część wystawy to cykl „Ścieżki Słońca”, również połączony z projekcją wideo.  Wykonany został techniką solarigrafii, której artysta jest współwynalazcą. Polega na nieprzerwanym fotografowaniu fragmentu nieba i krajobrazu przez okres pół roku. Dzięki temu na fotografiach rejestrują się linie wędrującego Słońca od przesilenia do przesilenia. Technika wymagająca niezwykłej cierpliwości jest nie tylko wyrazem zainteresowań astronomią, ale także ciekawym studium czasu, niejako w kontrze do współczesnej „kultury błyskawicznej”. Artysta przygotował również obiekty dające możliwość udziału samych zwiedzających. Zabawkę optyczną Camera Lucida oraz instalację „Ślad do zapamiętania”. Wernisaż, który odbył się w środę, 5 lutego przyciągnął sporą grupę widzów. Artysta przeprowadził autoprezentację, demonstrując w jaki sposób powstały stworzone dzieła. Opisał na czym polega zjawisko światłoczułości materiałów, z których korzystał. Zachęcił też do domowych eksperymentów, udowadniając, że techniki jakie wykorzystuje nie są niczym trudnym. Pojęcie autora w twórczości Kuli wydaje się być niewyraźne, a sam artysta mówi- Oddzielenie autora od dzieła było dla mnie bardzo ważnym ćwiczeniem. Pomogło mi stać się obserwatorem, a nie artystą czy odkrywcą.Paweł Kula ukończył studia fotograficzne na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Pracuje na Wydziale Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie. W 2000 roku wraz z Diego Lópezem Calvínem i Sławomirem Decykiem stworzył projekt Solaris, propagujący na całym świecie technikę solarigrafii.   Kilkakrotnie współpracował z galerią Scena prowadząc warsztaty np. na festiwalu Koszart w latach 2012 i 2013. Jego prace można było zobaczyć na 8. Biennale Fotografii w Poznaniu w 2013 roku. Wystawa do obejrzenia w galerii Scena do 15 lutego. Polecamy.
29 Stycznia 2014 godz. 7:08
Alina Konieczna
 

Powiew Tajwanu

To pierwsza taka wystawa Koszalinie. W Bałtyckiej Galerii Sztuki można obejrzeć niezwykłą ekspozycję „Drzeworyty – talizmany szczęścia”. Gdy za oknami zimno i smutno, tęsknimy za pięknymi krajobrazami i niezwykłą sztuką z egzotycznych stron świata.  Od wtorkowego wieczoru takim magicznym miejscem w Koszalinie jest Bałtycka Galeria Sztuki mająca swoją siedzibę w Centrum Kultury 105. To właśnie tu znalazła swoje miejsce wystawa ukazująca Tajwan.   Malownicze i niezwykłe miejsca, wyjątkowa kultura ukazana na fantastycznych fotografiach, a także przepiękne drzeworyty reprezentujące jedną z najstarszych i najtrudniejszych technik graficznych – takie wizualne przyjemności czekają gości tej ekspozycji. - Ogromnie się cieszę, że po raz pierwszy możemy gościć w Koszalinie tak wyjątkową wystawę – podkreślał wiceprezydent Koszalina Leopold Ostrowski, otwierają ekspozycję. – Dziękujemy organizatorom, a także autorom wystawy, którą możemy u nas pokazać dzięki życzliwości Biura Gospodarki i Kultury Taipei w Polsce.    Na koszaliński wernisaż   z warszawskiego Biura Gospodarki i Kultury Taipei przyjechała Cecylia Chao, która podkreśliła, jak ważna jest możliwość prezentacji Tajwanu w Polsce. Cecylia pokazała  gościom wernisażu sztukę wycinania w papierze. Wycięte zostało słowo „wiosna”, które po chińsku jest wyrażone jednym znakiem graficznym.   Najwięcej emocji na wystawie budzą drzeworyty, czyli talizmany szczęścia. Te prezentowane na ekspozycji są plonem konkursów organizowanych na Tajwanie dla podtrzymania tradycji. Drzeworyty towarzyszą obchodom Księżycowego Nowego Roku, który Chińczycy świętują później, niż my, bo 31 stycznia.   Szczur który niesie pokój i pomyślność, koza symbolizująca  dobrobyt, świnka, dzięki której można spodziewać się nadejścia szczęścia, tygrys witający wiosnę, a także smok, wąż, koń, małpa, kogut, pies, ryby… Na drzeworytach można odnaleźć chińskie znaki zodiaku, ale także wizerunki bóstw, czy ilustracje opowieści, oper lub znanych bajek. Wszystkie mają jeden cel – przynieść szczęście, powodzenie, pomyślność i dobrobyt.   Wystawę „Drzeworyty – talizmany szczęścia” można oglądać do końca lutego. Tę niesamowitą ekspozycję warto zobaczyć z wielu względów. Po pierwsze – miło poczuć powiew egzotycznego Tajwanu w Koszalinie w środku zimy. Po drugie – bodaj każdy wie, że szczęściu lepiej pomagać, niż kusić los.   Niech tam kto wierzy, czy nie, talizmany mające przynieść nam szczęście w życiu osobistym, dobre relacje z ludźmi i   powodzenie w biznesie, zawsze warto zobaczyć. Według chińskiej tradycji  kolor czerwony oznacza szczęście. Na tej wystawie właśnie ten kolor jest dominujący. I niech nam to szczęście sprzyja przez cały rok, a nawet jeszcze dłużej.
29 Stycznia 2014 godz. 6:59
Alina Konieczna
 

Teatr na plakatach

Historia Bałtyckiego Teatru Dramatycznego uwieczniona na plakatach zapowiadających ważne premiery, to gratka nie tylko dla teatromanów Bałtycki Teatr Dramatyczny świętuje 60. urodziny. Jednym z punktów obchodów jubileuszu jest wystawa archiwalnych plakatów, którą można obejrzeć w Galerii Region, w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej.   - Do wspólnego świętowania naszej rocznicy zaprosiliśmy inne placówki kultury, także Koszalińską Bibliotekę Publiczną, z którą współpracujemy od dawna  – mówił podczas wernisażu Zdzisław Derebecki, dyrektor BTD. – Pragniemy podkreślić, jak ważną rolę odegrał nasz teatr w życiu miasta, ilu ludzi pracowało na ten dorobek, jak wspaniali artyści występowali na naszej scenie. To spuścizna, którą pozostawimy następnym pokoleniom.   Na wystawie można zobaczyć prawie 30 plakatów pochodzących ze zbiorów BTD oraz Koszalińskiej Biblioteki Publicznej. Najstarszym eksponatem przedstawionym na wystawie jest repertuar BTD z roku 1956. Jakie sztuki były wystawiane w Koszalinie na przełomie kwietnia i maja 1956? „Przyjaciele”, „Mariusz”, „Dom kobiet’ oraz „Moralność pani Dulskiej”. Adnotacja na dole afisza informowała, że bilety zniżkowe obowiązują tylko na zamówienia zakładów pracy (powyżej dziesięciu osób).   Archiwalne plakaty z roku 1963, dziś nieznanych autorów, zapowiadały różne sztuki, m.in. „Zemstę” (premiera – 12 września 1963). To właśnie „Zemstą” BTD uświetni swoje 60-lecie w tym roku.   Wśród autorów teatralnych plakatów informujących o premierach BTD, są tacy  artyści, jak Andrzej Pągowski („Emigranci” 1986 rok, „Sen srebrny Salomei” 1987, „Sen nocy letniej” 1987),  czy Waldemar Świerzy („Dziady” 1984). – Te nazwiska to dowód uznania, jakim cieszyła się i nadal cieszy koszalińska scena na kulturalnej mapie Polski – podkreślał wiceprezydent Koszalina Leopold Ostrowski.     Wystawa ukazująca archiwalne plakaty i  programy będzie prezentowana w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej do 14 lutego.
6 Grudnia 2013 godz. 15:18
Alina Konieczna
 

Krakowskie szopki w Koszalinie

Świątecznie, kolorowo, baśniowo i pięknie zrobiło się w koszalińskim Muzeum. A wszystko dzięki wystawie „Szopki krakowskie”. To pierwsza taka ekspozycja w Koszalinie. Po ubiegłorocznej wystawi szopek z  całego świata, tym razem przyszła kolej na szopki krakowskie. Ewa Pliszka, autorka wystawy, długo zabiegała o to, aby te cuda mogły trafić do Koszalina. I udało się.   Na wystawie znalazło się 27 szopek pochodzących ze zbiorów: Muzeum – Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie i Zamku Lipowiec oraz z Muzeum Etnograficznego w Toruniu . - Przez cały rok były robione specjalne skrzynie, dzięki którym mogliśmy przewieźć te delikatne i cenne eksponaty – zdradza Ewa Pliszka.    Najstarsza prezentowana na wystawie szopka pochodzi z lat siedemdziesiątych XX wieku, większość została wykonana w latach 80. i 90, są także prace całkiem nowe, wykonane po roku 2000. Największa szopka mierzy ponad 1,60 metra. To dzieło Stanisława Paczyńskiego z roku 1999. Najmniejsza obecna na wystawie szopka została wykonana przez Witolda Głucha w roku1986.   Na ekspozycji prezentowanej w Koszalinie jest tylko jedna szopka zrobiona kobiecą ręką – to praca Marzeny Dłużniewskiej. Najwyraźniej robienie szopek to męskie zajęcie, co zresztą ma swoje uzasadnienie historyczne. Jak podkreśla Ewa Pliszka, twórcami szopek krakowskich byli murarze i robotnicy budowlani, którzy zimą musieli szukać źródeł dodatkowego zajęcia. Robili więc szopki.   Zawsze w pierwszy czwartek grudnia na krakowskim rynku odbywa się konkurs szopek. Wszystkie dzieła prezentowane na wystawie w Koszalinie otrzymały nagrody, zapewne dlatego znalazły się w muzealnych zbiorach. Autorzy szopek  inspirują się architekturą krakowskich kościołów, pałaców,  baszt, kaplic. Nigdy jednak szopka nie odzwierciedla konkretnego obiektu, lecz wybiera sobie poszczególne elementy, miesza style. I pewnie dlatego jest tak bajkowa.   Wernisaż wystawy „Szopki krakowskie” nieprzypadkowo odbył się 6 grudnia, w Mikołajki. – W ten sposób pragniemy wprowadzić mieszkańców w przedświąteczny nastrój – podkreślał  Jerzy Kalicki, dyrektor Muzeum. Na wernisaż zostały zaproszone dzieci, dla nich Mikołaj przygotował słodką niespodziankę.   Szopki krakowskie, wykonane z listewek, kartonu, staniolu, bibułek, barwnych folii,   zachwycają kolorami, dekoracyjnymi fasadami z mnóstwem precyzyjnie wykonanych detali, figurkami, Świętej Rodziny, krakowiaków i górali, czy wawelskiego smoka. Uważny obserwator w jednej z szopek znajdzie nieco ukrytą postać modlącego się Jana Pawła II. Na wystawie można znaleźć nawet szopkę wykonaną przez więźnia (do jej zrobienia zostały wykorzystane różne surowce, wśród nich makaron). Każda szopka to długie miesiące żmudnej pracy wymagającej cierpliwości, precyzji, zamiłowania i artystycznego zmysłu.    Wystawę szopek uzupełniają fotografie pochodzące ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Ekspozycja będzie czynna do 28 lutego 2014 roku. Aby poczuć magię świąt, warto tę wystawę odwiedzić już teraz.   
4 Grudnia 2013 godz. 9:58
Alina Konieczna
 

Witkacy w Koszalinie

Ta wystawa to prawdziwa gratka. Ponad 30 niezmiernie rzadko eksponowanych rysunków Stanisława Ignacego Witkiewicza można obejrzeć w koszalińskim Muzeum. Wtorkowy wernisaż wystawy „Stanisław Ignacy Witkiewicz – Witkacy. Rysunki” przyciągnął tak wielu gości, że z trudem pomieściła ich Galeria Antresola mieszcząca się w koszalińskim Muzeum. Bo i okazja była wyjątkowa – możliwości zobaczenia tylu prac, mało znanych, rzadko wystawianych ze względu na wymogi konserwatorskie, okazała się skutecznym magnesem.   - Ogromnie cieszymy się, że udało się zgromadzić i zaprezentować rysunki, rzadziej pokazywane, za to moim zdaniem ciekawsze, niż standardowe portrety – podkreślał podczas wernisażu Jerzy Kalicki, dyrektor Muzeum.   Na koszalińskiej wystawie znalazły się rysunki Witkacego powstałe w okresie międzywojennym. Zostały wykonane głównie ołówkiem, na niektórych widać dodatek akwareli, kredek lub tuszu. Ze względu na technikę  zastosowaną przez artystę prace są bardzo wrażliwe na światło, nie można eksponować ich zbyt często.  W Galerii Antresola są prezentowane w przygaszonym oświetleniu.      - Wielu z nas zna Witkacego jako skandalistę, człowieka  otoczonego aurą  „czarnej legendy” – mówił autor ekspozycji Michał Kulesza (to jego debiut w organizowaniu wystaw). - Tą wystawą chcemy pokazać, że Witkacy był przede wszystkim wielkim artystą.   Prawdziwą rzadkością jest prezentowany w Galerii Antresola jeden z ośmiu znanych exlibrisów, których autorstwo jest przypisywane Witkacemu. Na wystawie znajduje się również jeden z ostatnich  obrazów olejnych Witkacego, to Autoportret „ostatni papieros skazańca”, namalowany w roku 1924.   Prace znajdujące się na wystawie pochodzą ze zbiorów polskich muzeów: Muzeum Narodowego w Poznaniu, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku oraz  Muzeum Literatury w Warszawie.        Po raz ostatni dzieła plastyczne Witkacego  były eksponowane w Koszalinie w roku 1981. Nie wiadomo, kiedy znów nadarzy się podobna okazja, dlatego  szczerze zachęcamy od obejrzenia tej wyjątkowej ekspozycji. Wystawa będzie czynna do końca stycznia 2014 roku. Towarzyszy jej piękny katalog wydany dzięki finansowemu wsparciu Steina Christiana Knutsena, prezesa Firmus Group.
23 Listopada 2013 godz. 4:53
Alina Konieczna
 

Artyści, którzy są na fali

Jeśli chcecie obejrzeć prace twórców nie tylko z Koszalina, ale z różnych stron Polski i świata, zajrzyjcie na wystawę FALA w Bałtyckiej Galerii Sztuki. Naprawdę warto. Piątkowy wernisaż interdyscyplinarnej wystawy FALA zgromadził W Bałtyckiej Galerii Sztuki liczne grono gości. – To jedno z najważniejszych wydarzeń artystycznych całego roku – podkreślał Leopold Ostrowski, wiceprezydent Koszalina, otwierając tę niezwykłą ekspozycję.   To już ósma edycja wystawy FALA , skupiającej  w jednym miejscu i czasie osobowości artystyczne z kraju i zagranicy. Idea zorganizowania takiej unikatowej i ważnej ekspozycji powstała osiem lat temu, z inicjatywy koszalińskiego artysty Krzysztofa Rapsy i Centrum Kultury 105. Od tamtej pory FALA co roku gromadzi wyjątkowych artystów oraz ich dzieła.     W tegorocznej edycji FALI swoje prace prezentuje 38 artystów. Na co dzień mieszkają w Koszalinie, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi, Elblągu, Nowym Jorku, czy Montrealu. Teraz ich prace znalazły się w jednym miejscu. To wielka gratka dla widzów, ale także samych artystów.    Jak podkreślają organizatorzy, wystawa FALA to nieocenione miejsce wymiany koncepcji, działań w świecie sztuki, a także możliwość skonfrontowania swoich wizji z dokonaniami innych twórców. Kto wie, może dzięki tej wymianie powstaną nowe, zadziwiające dzieła, które będziemy podziwiać w następnych edycjach FALI.      Wystawa jak co roku, ma charakter interdyscyplinarny. Można na  niej zobaczyć obrazy, rysunki, grafiki cyfrowe, fotografie, rzeźby, formy przestrzenne, ceramikę. Prace są tak interesujące, że widz po obejrzeniu ekspozycji ma pewność – ta wystawa rzeczywiście jest wyjątkowa.   Wernisaż FALI został połączony z performance Marty Ostajewskiej, młodej artystki mieszkającej w Łodzi, emocjonalnie i rodzinnie związanej z Koszalinem. Performance „Ożywienie/za-pomnienie” był swoistym hołdem złożonym przez artystkę jej ojcu, zmarłemu trzy lata temu na raka.     - Mój ojciec  w Koszalinie mieszkał i dorastał, tu nadal mam rodzinę, z którą jestem bardzo związana, na wernisaż przyszedł mój ukochany wujek  – powiedziała nam Marta Ostajewska. – Ten performance został wykonany tylko raz, właśnie tu, w Koszalinie.   Wystawę FALA, prezentowaną w Bałtyckiej Galerii Sztuki mającej swoją siedzibę w Centrum Kultury 105, będzie można oglądać do 6 stycznia 2014. 
16 Listopada 2013 godz. 7:13
Alina Konieczna
 

Artysta przy pracy

Koszaliński artysta Andrzej Ciesielski zaprosił na swoją wystawę do Galerii Scena. Gościom wernisażu udowodnił, że wszystko jest w rękach samego twórcy. Wystawa prac Andrzeja Ciesielskiego została opatrzona tytułem „Błahostki i drobiazgi”. Artysta po raz kolejny  przekonał, jak daleko mu do sztuki pojmowanej tradycyjnie, jak blisko do nurtu neoawangardowego.   Koszalińska Galeria Scena, mająca swoją siedzibę w byłej kotłowni Koszalińskiej Biblioteki Publicznej, słynie z niecodziennych wydarzeń artystycznych. Surowe wnętrze galerii jest świetnym tłem dla interesujących  i oryginalnych ekspozycji . Takim właśnie wydarzeniem stał się piątkowy wernisaż wystawy prac Andrzeja Ciesielskiego.   - Zazwyczaj jest tak, że goście przychodzący na wernisaż zastają ściany obwieszone obrazami, ktoś opowiada o artyście, o jego dorobku -  witał gości Andrzej Ciesielski. – W tym przypadku będzie inaczej.   Faktycznie, goście tego wernisażu zastali puste pomieszczenie.  Gdzie są prace? – pytali niektórzy. Wszystko stało się jasne, kiedy autor, jeszcze w roboczym ubraniu, zaczął zawieszać na ścianach swoje grafiki.     - W dużych galeriach o wszystkim decyduje kurator wystawy – opowiadał Ciesielski, nie przerywając swojego dzieła. – Inaczej jest w małych autorskich galeriach. Takich, jak właśnie ta. Tu artysta czasem musi chwycić za młotek, czy wejść na drabinę, aby przygotować ekspozycję.   Przygotowanie eksponatów na wystawę „Błahostki i drobnostki” zajęło Andrzejowi Ciesielskiemu niewiele ponad kwadrans.  Gdy wszystko było gotowe, artysta przebrał się  w wyjściową marynarkę i wraz  Ryszardem Ziarkiewiczem, szefem Galerii Scena, zaprosił gości do zwiedzania wystawy.   Jeśli ktoś w galeriach sztuki szuka tradycyjnych pejzaży na płótnach, ta wystawa niewątpliwie go zaskoczy. Bo czy sztuką mogą być zużyte jednorazowe zapalniczki umieszczone w przeźroczystych pojemnikach? Mogą, jeśli tak podpowie nam wyobraźnia, przestrzeń, czy czas, w jakim ta sztuka się dzieje.       
13 Listopada 2013 godz. 6:39
Alina Konieczna
 

Marszałek na cokole i na wystawie

W Galerii „Ratusz”, na pierwszym piętrze Urzędu Miejskiego w Koszalinie, można obejrzeć wystawę poświęconą koszalińskiemu pomnikowi Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wtorkowy wernisaż wystawy „Pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego „Historia pomnika w fotografiach i dokumentach” stał się okazją do przypomnienia długiej i niełatwej drogi, od pomysłu budowy pomnika, aż do jego odsłonięcia.   Historię tę opowiada wystawa prezentowana w ratuszu, przygotowana przez Stowarzyszenie im. Marszałka Józefa :Piłsudskiego. Autor ekspozycji, koszaliński artysta fotografik Zdzisław Pacholski, prezentuje głównie swoje zdjęcia, ale także  fotografie innych autorów – Radosława Brzostka i Tadeusza Rogowskiego. Na wystawie można znaleźć również dokumenty oraz  wycinki prasowe – te ostatnie przypominają o tym, że idea budowy pomnika miała tyluż zwolenników, co przeciwników.   Pomnik został odsłonięty 11 listopada 2003 roku. Powiększone fotografie oddają nastrój tamtego dnia. Na jednej z fotografii widać transparent z hasłem „1920 – Cud nad Wisłą, 2003 – cud w Koszalinie”. Uczestnicy uroczystości bez trudu mogą rozpoznać się na zdjęciach.   Wystawa przedstawia nie tylko szczęśliwe zakończenie, ale i całą historię przedsięwzięcia, począwszy od roku 1997 i decyzji ówczesnych radnych o lokalizacji, cofniętej przed radnych następnej kadencji, poprzez rejestrację Honorowego Komitetu Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego, zbiórkę funduszy, zbiórkę złomu na odlew, cały proces postawania monumentu, aż do jego odsłonięcia.   Pawel Michalak, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika, a obecnie Stowarzyszenia im. Marszałka Józefa Piłsudskiego podczas wernisażu podkreślał „ jak ważna jest rola pamięci historycznej w budowaniu tożsamości naszej małej Ojczyzny”.     -  Podczas uroczystości odsłonięcia pomnika nie można było zdjąć  z ramion Marszałka okrywającego postać białego płótna – przypomniał Paweł Michalak (zdjęcie pomnika Marszałka owiniętego płótnem tuż przed odsłonięciem też jest na wystawie). – Na szczęście znalazł się dzielny strażak, któremu udało się ten biały płaszcz zdjąć.   Dziś, po 10 latach, pomnik wrósł w krajobraz miasta. Prezydent Koszalina Piotr Jedliński, obecny na wernisażu podkreślał, że dzięki temu, że monument powstał, Koszalin ma miejsce, gdzie niezależnie od politycznych przekonań, można godnie obchodzić ważne uroczystości i święta narodowe. Tak było także podczas tegorocznego Święta Niepodległości.     Wernisaż wystawy stał się okazją do wręczenia pamiątkowych statuetek z okazji 150. rocznicy Powstania Styczniowego. Otrzymali je: Piotr Jedliński, płk Zbigniew Zalewski, Andrzej Ziemiński, Rafał Janus, Jadwiga Grobelna, Stanisław Trzustkowski oraz Zygmunt Wujek.   Jednym koszaliński Marszałek na cokole się podoba, innym – nie. Tak, czy inaczej, jest to największy pomnik Piłsudskiego w Polsce. Autorem 9,5-metowej rzeźby jest artysta rzeźbiarz Romuald Wiśniewski.  Aby dowiedzieć się więcej o samym pomniku, by poznać jego historię, warto obejrzeć wystawę, choćby przy okazji załatwiania spraw w ratuszu. Ekspozycja będzie prezentowana aż do końca grudnia.
4 Listopada 2013 godz. 6:00
Alina Konieczna
 

Samotny ptak Hasiora

Słynne ptaki Hasiora to wizytówka Koszalina. Jeden metalowy ptak autorstwa Władysława Hasiora znajduje nie na pomniku, lecz stoi na terenie szkoły - Centrum Kształcenia Ustawicznego. Każdy, kto wjeżdża do Koszalina od strony Gdańska, widzi  charakterystyczny pomnik.  Nosi on  tytuł „Tym którzy walczyli o polskość i wolność Pomorza”.  Projekt rzeźby Władysława Hasiora, jednego z najsłynniejszych polskich rzeźbiarzy,  powstał w 1977 roku. Na początku była to  makieta z tektury  i płyt pilśniowych. Spłonęła ona w tym samym roku w ramach happeningu pt. „Płomienne Ptaki”.   Okazuje się, że słynny rzeźbiarz pracował nad swoim dziełem w warsztatach koszalińskiej szkoły mechanicznej, obecnie Centrum Kształcenia Ustawicznego. Do dziś na terenie CKU znajduje się pojedynczy ptak. Ta osamotniona rzeźba również wyszła spod rąk Władysława Hasiora. W 1978 roku udostępniono artyście pomieszczenie w warsztatach mechanicznych, gdzie mógł korzystać z maszyn znajdujących się na terenie szkoły (stoły, palniki, urządzenia do cięcia, gięcia i spawania itp.). Hasior bardzo dobrze oceniał pracownię, którą mu przydzielono. Była idealnie dopasowana do jego zadania; przestronna, wysoka i dobrze oświetlona.   Celowym zabiegiem są poszarpane brzegi rzeźby. Imitują ptasie pierze, które nadaje rzeźbie wyrazistego charakteru. Oczy zbudowane są z części samochodowego układu satelitarnego. Na jednej z płóz znajduje się sygnatura „MPiSK”, która jest najprawdopodobniej spawem uczniów technikum w późniejszych latach. Ptak ma złamany dziób, jednak w oryginale był on ostry, co nadawało rzeźbie mocniejszego akcentu.     Po zbudowaniu pierwszego ptaka Władysław Hasior przeniósł się do większej hali, żeby móc realizować kolejne ptaki na wzór tego, który wykonano w warsztatach mechanicznych. Po zrealizowaniu całego projektu ( trwało to 3 lata),  pierwowzór rzeźby został podarowany szkole przez Hasiora.   Słuchacze CKU pod kierunkiem Aleksandry Kryszczyńskiej postanowili odświeżyć pamięć o ptaku, który stoi na terenie ich szkoły. Do końca obecnego roku szkolnego planują wykonać stronę internetową, tablicę informacyjną oraz film na temat ptaków Hasiora. Niestety w szkole nie zachowały się żadne zdjęcia ani rysunki Władysława Hasiora. Inicjatorzy tej niezwykle interesującej akcji apelują: jeżeli macie Państwo jakieś materiały związane z pracą Hasiora w Koszalinie prosimy o kontakt e-mail: cku@ckukoszalin.edu.pl lub telefonicznie 790 55 15 15.   Zdjęcia w tekście jak i galerii pochodzą z prywatnego archiwum i zostały wykonane na w ciągu ostatniego ćwierćwiecza.
31 Października 2013 godz. 10:13
Kuba Grabski
 

Zabawy Taszyckiego w Scenie

Szef pracowni rysunku Akademii Sztuki w Szczecinie wykonał w koszalińskiej Galerii dwie prace konceptualne, które robią wrażenie, nawet jeśli nie do końca rozumiemy ich wielowarstwowość i wieloznaczeniowość. Pierwsza z nich to monumentalny fresk, wykonany na największej ścianie w Galerii Scena. Z użyciem kilkunastu kolorów artysta namalował słowa oznaczające kolory w kilkunastu językach świata, w większości tych raczej nie znanych. W kilku przypadkach barwy nie zgadzają się ze słowami, które je opisują. Krótko mówiąc słowo namalowane złotą barwą, wcale nie oznacza złota. Zatem zabawa w oszustwo i pokazanie jak sztuka może manipulować zmysłami.     Druga praca to tekst usypany przy pomocy szablonu z soli na całej posadzce drugiego pomieszczenia. Jest to tekst konkretnego, mało znanego poematu zaszyfrowany za pomocą specjalnego ciągu cyfr. W ciągu najbliższych dni wilgoć i opady deszczu z pewnością dokonają zmian w tej pracy, którą artysta celowo pokazuje bez oświetlenia.   Zbigniew Taszycki zamienił Galerię Scena w niekonwencjonalne płótno malarskie, na którym zabawił się z odbiorcą stosując zasady lettryzmu ( nowy język przekazu skupiający się na literze jako symbolicznym znaku) i gubiąc tropy jakimi poruszają się nasze zmysły.     Artysta, który ukończył akademię poznańską, jest reprezentantem malarstwa/obrazu konceptualnego. Do wielkich poprzedników tego typu twórczości należą m.in. Kałucki, Opałka, Kozłowski. Jednak rozmach Taszyckiego kojarzy się również z ekspresyjnym malarstwem Tarasewicza, z którym artysta pozostaje w serdecznej przyjaźni. Ma za sobą kilkadziesiąt wystaw indywidualnych i wiele zbiorowych w kraju jak i zagranicą - Niemcy, Francja, Finlandia, Izrael, Grecja, Korea Południowa, Japonia, Węgry, Litwa, Estonia, Anglia itd. Zbigniew Taszycki FRESK Otwarcie 30.10.2013 godz. 18.00, wystawa czynna do 08.11.2013 Galeria Scena pl. Polonii 1, budynek Koszalińskiej Biblioteki Publicznej
24 Października 2013 godz. 22:32
Alina Konieczna
 

Góry wiatrem przewiane

Fascynujące fotografie Gór Stołowych są prezentowane w koszalińskim Pałacu Młodzieży. Warto zajrzeć do galerii promującej prace młodych artystów. „Przewiane wiatrem” – to tytuł wystawy zdjęć ukazujących piękno i majestat Kotliny Kłodzkiej.  Podczas czwartkowego wernisażu autor zdjęć Wojciech Chrząstowski, młody fotograf ze Słupska, opowiadał o tym, jak powstały fotografie.   Wojciech Chrząstowski - Ta wystawa to plon mojej tegorocznej wyprawy w Góry Stołowe – relacjonował autor. – Chciałem pokazać ten jeden z najpiękniejszych regionów naszego kraju, uwiecznić na kliszy  jego zakątki, także te mało uczęszczane.   Niesamowite formy skalne przypominające fantastyczne postacie, , korzenie starych drzew widoczne  na powierzchni – to wszystko ukazane na czarno-białych zdjęciach Wojciecha Chrząstowskiego przekonuje, że o sile i mocy natury. I o pracy fotografa, który nie korzystał z żadnych cyfrowych zdobyczy, swoje wykonywał zdjęcia dwuobiektywowym rolleiflexem.   - Zrobienie każdego zdjęcia zabrało mi mnóstwo czasu – zdradza swój warsztat fotograf. – Musiałem czekać na odpowiednie światło, nieraz godzinę, a nawet więcej. Taka fotografia uczy cierpliwości. Moja dziewczyna Aleksandra, z którą byłem na tej wyprawie, czasem się denerwowała. Dziś jest ze mną na wernisażu w Koszalinie i zapewnia, że wtedy warto było czekać.   Wojtek Chrząstowski mówi o sobie, że fotografuje od dziecka. Wystarczy mu rower, scyzoryk, aparat na szyi, by ruszyć w plener i fotografować to, co po drodze go zaciekawi. Jest członkiem Słupskiego Klubu Fotograficznego „Fotoaktywni” oraz pracowni fotograficznej Słupskiego Ośrodka Kultury.   - Mamy nadzieję, ze piękno utrwalone na tych fotografiach da nam kolejną szansę na zniwelowanie dawnych uprzedzeń, czy negatywnych odczuć dzielących nasze miasta – podkreślała obecna na wernisażu Jolanta Krawczykiewicz, dyrektor Słupskiego Ośrodka Kultury.   Wystawa „Przewiane wiatrem”, którą otworzył Leopold Ostrowski, wiceprezydent Koszalina,  będzie czynna do 6 grudnia. Przy okazji zakupów w centrum Koszalina warto zajrzeć  do Pałacu Młodzieży, by na chwilę oderwać się od codziennych spraw i popatrzeć na niesamowite widoki. – Serdecznie zapraszamy – mówi Monika Kalkowska z Pałacu Młodzieży, która zorganizowała  tę ekspozycję.
21 Października 2013 godz. 6:59
Alina Konieczna
 

Wystawy w muzealnych wnętrzach

Koszalińskie Muzeum zaprasza mieszkańców oraz przybyszów do zwiedzania wystaw prezentowanych w muzealnych wnętrzach. Listopadowe ekspozycje zapowiadają się bardzo interesująco. W listopadzie w Muzeum wciąż będą czynne dwie wystawy otwarte na przełomie września i października.  Do 17 listopada można oglądać wystawę „Muzealne Spotkania z Fotografią” , prezentującą plon organizowanego przez Muzeum w Koszalinie, XIII Międzynarodowego Konkursu Fotograficznego dla Dzieci i Młodzieży „Muzealne Spotkania z Fotografią”   Do 30 listopada będzie czynna wystawa „Na tułaczym szlaku - powstańcy listopadowi na Pomorzu” Bezpośrednim impulsem do zorganizowania tej wystawy było odnalezienie pruskich materiałów źródłowych dotyczących pobytu w okolicach Koszalina byłych uczestników Powstania Listopadowego - uchodźców z Królestwa Kongresowego. Powstańcy zostali przymusowo zatrudnieni przy robotach drogowych w rejonie Góry Chełmskiej.  Wystawa prezentuje obrazy batalistyczne, umundurowanie i uzbrojenie, dokumenty, druki, pamiątki wypożyczone z renomowanych placówek krajowych oraz od kolekcjonerów prywatnych.  Ważnym elementem ekspozycji są pruskie dokumenty, wymieniające z nazwiska niektórych internowanych w okolicach Koszalina powstańców.   W listopadzie w Muzeum odbędą się dwa wernisaże. Pierwszy dotoczy malarstwa Piotra Jakubczaka. Ta wystawa będzie czynna od 8 do 28 listopada. Piotr Jakubczak urodził się w 1968 r. w Hrubieszowie, a przygodę z malarstwem rozpoczął w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu,pod okiem prof. Wiktora Zina. Po studiach na Akademii  Sztuk Pięknych  w Krakowie  kierował Galerią Miejską Biura Wystaw Artystycznych w Tarnowie . Przez następnych dziesięć lat jego domem była Francja i Bruksela. Tam tworzył, wystawiał i zdobywał nagrody, medale i wyróżnienia. Prace Piotra Jakubczaka znajdują się w licznych kolekcjach krajowych i zagranicznych, między innymi w kolekcji Prezydenta Sri Lanki i Premiera Chin. Obecnie artysta mieszka w Polsce, w Istebnej Wernisaż koszalińskiej wystawy Jakubczaka odbędzie się 8 listopada o godz. 17.   Kolejna niezwykle interesująca wystawa uświetni 150. rocznicę Powstania Styczniowego.  Będzie prezentowana od d 26 listopada  do 31 stycznia 2014 r. Wernisaż zaplanowano na 26 listopada o godz. 14. Na ekspozycji znajdą się pamiątki i dokumenty dotyczące powstania - m.in. pochodzące z prywatnej kolekcji 300 oryginalnych rycin publikowanych przez ówczesną prasę francuską. Zaprezentowana zostanie broń powstańcza ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Muzeum w Kórniku oraz Wielkopolskiego Muzeum Wojskowego w Poznaniu. Ponadto obejrzeć będzie można trzy oryginalne sztambuchy (pamiętniki) z wpisami powstańców i wycinkami z ówczesnej prasy, a także dokumenty osobiste, fotografie powstańców i ich rodzin oraz biżuterię patriotyczną ze zbiorów Muzeum Literatury w Warszawie oraz Muzeum Narodowego w Poznaniu. Zaprezentowane zostaną dwie oryginalne i dziesięć zrekonstruowanych czapek powstańczych, a także mundur weterana Powstania Styczniowego.   Koszalińskie Muzeum zaprasza także na wystawy stałe:Monety i medale ze zbiorów własnych Muzeum w Koszalinie , Wyspa kulturowa. Wieś Jamno pod Koszalinem , Kuźnia pomorska, Dzieje Koszalina od średniowiecza do współczesności , Warsztat szewski, Osieki 1963-1981 - wystawa sztuki współczesnej , Sztuka dawna i rzemiosło od baroku do secesji  oraz Pradzieje Pomorza (wystawa archeologiczna)   Przypominamy, że Muzeum można zwiedzać od godz. 10  do 16. W poniedziałki - nieczynne. W środy wstęp na ekspozycje stałe jest bezpłatny. Bilet normalny kosztuje 10 złotych, ulgowy – 8 złotych, zbiorowy – 5 złotych, bilet wstępu na jedną wystawę – 5 złotych.   Muzeum w Koszalinie ul. Młyńska 37 tel. 094 343 20 11
17 Października 2013 godz. 6:02
Alina Konieczna
 

Zmysły na płótnach

Piękne i zmysłowe obrazy młodej artystki Edyty Dzierż można obejrzeć w koszalińskim Muzeum. Środowy (16.10) wernisaż wystawy prac malarki był połączony z jej performance.     Wystawa jest prezentowana na antresoli sali wystawienniczej Muzeum. Goście środowego wernisażu zastali wszystkie obrazy przykryte papierem. Malarka malowała na każdym z takich opakowanych płócien litery. Później z każdego obrazu zrywała okrywający go papier.   - Zwykle podczas wernisaży ogląda się prace, pije wino – mówiła malarka. – Postanowiłam zburzyć ten porządek i każdą moją wystawę zaczynam od performance, od pokazania kawałka swojego warsztatu.   Edyta Dzierż, młoda i wrażliwa artystka, w swoich pracach ukazuje zmysły. Jej obrazy, bajecznie kolorowe, zostały opatrzone tytułami: Spięcie, Chaos, Emocje, Upojenie, Wydech, Smutek Strun, Telepatia, Jestem …   „W przestrzeni zmysłów” to tytuł wystawy obrazów Edyty Dzierż. Malarka swoimi pracami wprowadza widza w świat emocji i uczuć. - Każdy obraz to kawałek mich zmysłów, moich emocji – podkreślała autorka. – Inspirację do ich tworzenia czerpię z natury. Staram się zachęcić widzów do zmysłowej degustacji natury.   Nawet, jeśli ktoś nie lubi nowoczesnego malarstwa, obrazy Edyty Dzierż przypadną mu do gustu. Są rzeczywiście pełne zmysłów, z jednej strony duże, wyraziste, ekspresyjne,  z drugiej kobiece , łagodne, delikatne.     Edyta Dzierż jest absolwentką Wydziału Malarstwa warszawskiej ASP. Pracuje w Warszawie, gdzie współtworzy Pracownię 23. Podczas wernisażu w Koszalinie artystka zaprosiła do odwiedzenia swojej warszawskiej pracowni. Do stolicy droga daleko, warto skorzystać z okazji , by obejrzeć jej wspaniałe obrazy w koszalińskim Muzeum. Wystawa będzie czynna do 3 listopada. Naprawdę warto.  
19 Września 2013 godz. 17:58
Alina Konieczna
 

Muzea w obiektywie młodych

142 fotografie wykonane przez 75 młodych autorów można obejrzeć na wystawie wieńczącej XIII Muzealne Spotkania z Fotografią. Wystawa będzie prezentowana w koszalińskim Muzeum do 17 listopada. XIII Muzealne Spotkania z Fotografią to międzynarodowy konkurs dla dzieci i młodzieży organizowany przez Muzeum w Koszalinie pod patronatem ministrów:  kultury i dziedzictwa narodowego oraz edukacji narodowej. Jego uczestnikami są uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych, którzy podczas wizyty w muzeum wykonali fotografie lub multimedialne fotoreportaże (fotokasty) przedstawiające muzealne wystawy, eksponaty, czy budynki.   - Celem konkursu jest włączenie muzeów do procesu kształcenia szkolnego i artystycznego, prezentacja regionalnego dziedzictwa kulturowego, a także wyrobienie wśród dzieci i młodzieży potrzeby obcowania z muzeum – podkreśla Dionizy Rypniewski z koszalińskiego Muzeum. - . Zadaniem konkursu jest również  rozwijanie wrażliwości estetycznej oraz indywidualnych zdolności wśród młodych ludzi. Równie istotna jest prezentacja twórczego spojrzenia młodego pokolenia na muzea.   Werdykt jury został ogłoszony podczas wernisażu wystawy. Prezentowane na ekspozycji zdjęcia w większości są fotografiami cyfrowymi, ale można tu znaleźć nieliczne fotografie wykonane technikami klasycznymi. Dominują prace barwne, sporo jest również czarno-białych. Większość zdjęć dokumentuje muzealną rzeczywistość, choć niemało jest udanych, twórczych interpretacji tematu. W czasie  wernisażu zaprezentowane zostały  także wyróżnione fotokasty.   Do XIII Muzealnych Spotkań z Fotografią przystąpiło 289 młodych fotografów z Białorusi, Litwy, Niemiec, Polski, Rosji i Słowacji, którzy zgłosili 968 prac – 954 zdjęcia i 14 multimedialnych fotoreportaży. Najmłodszy z uczestników miał dziewięć lat, najstarszy dwadzieścia. Najliczniejszą grupę stanowili siedemnastolatkowie.   Jury w składzie: Elena Subbota, przewodnicząca – Związek Artystów Plastyków Sankt Petersburga; Roman Barcikowski – reżyser, operator, dziennikarz; Krzysztof Dąbrowski – Grupa Artystyczna Stado Prusa, Fotografia Krzysztof Dąbrowski; Dionizy Rypniewski – Muzeum w Koszalinie, Pomorskie Stowarzyszenie Edukacji Regionalnej; Bogusław Siwko – Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenie Twórców, Bałtyckie Towarzystwo Fotograficzne; wyłoniło  grono laureatów liczące szesnastu uczniów.   Tegorocznymi zwycięzcami są: Sylwia Bednarz z Bielska-Białej, 17 lat; Edyta Chańko z Supraśla, 18 lat; Aleksandra Chocian ze Szczecina, 12 lat; Deimantė Dubauskaitė z Kowna, 18 lat; Evin Ediz z Neumünster, 17 lat; Tomasz Frasoński z Radomia, 20 lat; Ksenia Iwanowa z Sankt Petersburga, 18 lat; Kamila Jasińska z Zabrza, 19 lat; Zofia Karolak z Komorowa, 13 lat; Rasa Kavaliauskaitė z Kowna, 14 lat; Joanna Kołakowska z Rudy Śląskiej, 17 lat; Aneta Koudelková z Novej Lehoty, 17 lat; Natalia Łączyńska ze Skoczowa, 18 lat; Polina Pawłowa z Sankt Petersburga, 13 lat; Jekaterina Pielewina z Sankt Petersburga, 16 lat; Hanna Pydynowska z Krapkowic, 16 lat.   A oto laureaci nagród specjalnych. Nagrodę ambasadora Republiki Federalnej Niemiec otrzymał :Evin Edizz Neumünster, lat 17 – za zdjęcia: Jedwabne nici, Lśniąca przędza, bez tytułu. Nagrodę ambasadora Republiki Litewskiej otrzymuje Deimantė Dubauskaitėz Kowna, lat 18 – za fotokast Dawne Kowno. Pozaregulaminowe wyróżnienia Pomorskiego Stowarzyszenia Edukacji Regionalnej  za fotokast Wspomnienie otrzymała Sara Bogdanowicz z Koszalina.   Aktualna ekspozycja jest siedemdziesiątą drugą z kolei. Dotychczasowy plon konkursu, w ciągu trzynastu lat, pokazywany był między innymi w Muzeum Narodowym w Warszawie,  Muzeum Narodowym w Szczecinie, Muzeum Pałacu w Wilanowie, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Muzeum Zamkowym w Malborku, Narodowym Muzeum Sztuki Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa w Kownie, Rosyjskim Muzeum Etnograficznym w Sankt Petersburgu, Historyczno-Artystycznym Muzeum Obwodu Kaliningradzkiego w Kaliningradzie, Muzeum Narodowym w Martinie, Galerii M. A. Bazovskeho w Trenczynie, Muzeum Regionalnym w Neubrandenburgu, Instytucie Polskim w Bratysławie i Instytucie Polskim w Budapeszcie.     Integralną częścią imprezy jest mieleński plener fotograficzny dla laureatów oraz seminarium dla nauczycieli i opiekunów uczestników konkursu. W zajęciach  biorą udział nagrodzeni uczniowie, ich pedagodzy i jurorzy konkursu. Młodzież doskonali swoje umiejętności podczas ćwiczeń przygotowanych przez artystów i fotografików, uczestniczy w dyskusjach o sztuce i fotografii. Każdy plener zamyka przegląd lub wystawa prac wykonanych przez uczestników.