Koszalin, Poland
wydarzenia

Konsolidacja szpitali w Koszalinie. Między ucieczką przed upadłością, urzędową logiką, a społecznym niepokojem

Autor eWok, fot. archiwum 48 minut temu
Konsolidacja Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie oraz Specjalistycznego Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc wydaje się dziś scenariuszem niemal przesądzonym. Formalnie ostateczna decyzja należy jeszcze do radnych Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego, którzy prawdopodobnie zajmą się sprawą podczas czerwcowego posiedzenia. Jednak za urzędowym słowem „konsolidacja” kryje się znacznie poważniejszy problem: rosnące zadłużenie szpitala pulmonologicznego, w tym zobowiązania wymagalne, które mogą zagrozić utratą płynności finansowej. To z kolei oznaczałoby ryzyko problemów z wypłatą wynagrodzeń dla personelu, trudności w codziennym funkcjonowaniu placówki, a dla pacjentów, jeszcze dłuższe kolejki i ograniczony dostęp do świadczeń. Dochodzi do tego kolejna bariera: mały szpital ma coraz mniejsze szanse w staraniach o zewnętrzne dotacje, a bez nich trudno mówić o rozwoju, nowoczesnej diagnostyce i inwestycjach. Dlatego pytanie brzmi dziś nie tylko, czy do połączenia dojdzie, ale czy uda się przeprowadzić je tak, by pacjenci i pracownicy rzeczywiście odczuli poprawę.

Konsolidacja Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie oraz Specjalistycznego Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc wydaje się dziś scenariuszem niemal przesądzonym. Formalnie ostateczna decyzja należy jeszcze do radnych Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego, którzy prawdopodobnie zajmą się sprawą podczas czerwcowego posiedzenia. Politycznie i organizacyjnie trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że projekt wszedł już na ostatnią prostą. Pytanie brzmi więc nie tyle: czy do połączenia dojdzie, ale raczej: jak zostanie ono przeprowadzone i czy uda się przekonać do niego tych, których dotyczy najbardziej,  pacjentów i pracowników.

Na razie bowiem obok urzędowego języka analiz, opinii konsultantów i argumentów finansowych istnieje druga rzeczywistość: niepewność. Pracownicy obu placówek pytają o swoją przyszłość, pacjenci obawiają się o dostępność świadczeń, a mieszkańcy regionu chcą wiedzieć, czy po konsolidacji łatwiej będzie dostać się do lekarza, czy przeciwnie, system stanie się jeszcze bardziej skomplikowany.

Podczas sesji Rady Miejskiej dyskusję w tej sprawie rozpoczął Mateusz Moksik, szef wydziału zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim w Szczecinie. Przedstawiając założenia konsolidacji, wskazywał przede wszystkim na opinie pozytywne, zarówno ze strony części organizacji związkowych, rad społecznych obu szpitali, środowiska akademickiego, konsultantów wojewódzkich, jak i Narodowego Funduszu Zdrowia. W jego ocenie połączenie lecznic może przynieść pacjentom konkretną korzyść: lepszą koordynację diagnostyki i leczenia, zwłaszcza w obszarze chorób płuc, onkologii, kardiologii i chorób wewnętrznych.

To właśnie argument medyczny jest dziś najmocniejszą kartą zwolenników konsolidacji. Szpital pulmonologiczny, choć wyspecjalizowany, funkcjonuje jako mniejsza jednostka, z ograniczeniami wynikającymi z braku zaplecza, które w nowoczesnej medycynie coraz częściej decyduje o bezpieczeństwie pacjenta. Chodzi między innymi o dostęp do oddziału intensywnej terapii, diagnostyki, konsultacji specjalistycznych i całodobowego zabezpieczenia.

W teorii połączenie z dużym szpitalem wieloprofilowym może te bariery zmniejszyć. W praktyce ma to oznaczać stworzenie silniejszego ośrodka medycznego, w którym pulmonologia nie będzie funkcjonowała obok reszty systemu, lecz w ścisłym powiązaniu z onkologią, kardiologią, diagnostyką i zapleczem intensywnej terapii. Dla pacjentów z chorobami układu oddechowego, w tym z podejrzeniem lub rozpoznaniem nowotworów płuc, może to mieć zasadnicze znaczenie.

W tym sensie konsolidacja nie jest przedstawiana jako likwidacja, lecz jako próba ratowania i wzmocnienia zakresu świadczeń. To ważne rozróżnienie, bo w debacie publicznej słowo „łączenie” bardzo często budzi skojarzenia z cięciami, redukcją etatów i zamykaniem oddziałów. Przedstawiciele samorządu województwa oraz dyrekcja Szpitala Wojewódzkiego zapewniają, że tym razem nie taki jest cel. Podkreślają, że oba szpitale nie dublują swojej działalności, a więc nie ma potrzeby prostego ograniczania struktur.

Bardziej dosadnie wypowiedział się w tej sprawie Piotr Sołtysiński, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. - Możemy nie robić konsolidacji. Wówczas w perspektywie kilku, kilkunastu miesięcy mały szpital utraci stabilność finansową i organizacyjną. Może przejąć go też miasto. Spłaci 10 mln długu i co roku dokładać będzie około 2 milionów - mówił. Z tego powodu konsolidacja nie jest eksperymentem, lecz sposobem na zachowanie świadczeń dla mieszkańców Koszalina i wschodniej części województwa.

W tle są oczywiście pieniądze. I to nie jako poboczny argument, lecz jeden z głównych powodów, dla których temat konsolidacji wrócił z taką siłą. Z informacji przedstawionych przez Mateusza Moksika wynika, że sytuacja finansowa Specjalistycznego Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie systematycznie się pogarsza. W 2021 roku placówka zakończyła rok stratą na poziomie około 670 tysięcy złotych. Rok później strata wzrosła do około 960 tysięcy złotych, w 2023 roku wyniosła około 970 tysięcy złotych, w 2024 roku przekroczyła 1,3 miliona złotych, a w 2025 roku sięgnęła już ponad 2,7 miliona  złotych.

Jeszcze poważniej brzmią dane dotyczące zobowiązań wymagalnych, czyli takich, których termin płatności już minął. W 2021 roku miały one wynosić 0 zł, w 2022 roku około 150 tysięcy złotych, w 2023 roku około 800 tysięcy złotych, w 2024 roku około 170 tysięcy złotych, natomiast w 2025 roku wzrosły do około 2,7 miliona złotych. Przy budżecie niewielkiego szpitala takie wartości mogą już realnie zagrażać płynności finansowej placówki, a więc także stabilności wypłat, zakupów i codziennego funkcjonowania lecznicy.

To właśnie te liczby mają być jednym z najmocniejszych argumentów za połączeniem obu jednostek. Zwolennicy konsolidacji przekonują, że większy organizm szpitalny będzie miał większe możliwości finansowe. Lepszą pozycję w staraniach o środki zewnętrzne oraz większą odporność na wahania kosztów. Jako przykład podawano konkursy finansowane ze środków KPO. - Szpital Wojewódzki w Koszalinie miał uzyskać między innymi 12 milionów złotych na cyfryzację oraz kolejne ponad 12 milionów złotych w obszarze kardiologii, podczas gdy mniejszy szpital pulmonologiczny nie zdobył dofinansowania, mimo składanych wniosków m.in. na cyfryzację i onkologię. 

Problem polega nie na braku kompetencji po stronie mniejszej placówki, lecz na ograniczeniach skali. Mały szpital, startując w ogólnopolskich konkursach, musi konkurować z dużo większymi podmiotami, które często uzyskują wyższą punktację. Po konsolidacji ta pozycja będzie mocniejsza. Dodatkową szansą może być także ministerialny program wspierający procesy konsolidacyjne, w ramach którego można ubiegać się o środki sięgające maksymalnie 70 milionów złotych. Władze województwa zastrzegają jednak, że w przypadku koszalińskiego połączenia trudno będzie prawdopodobnie uzyskać pełną pulę, ponieważ nie zakłada ono likwidacji oddziałów ani głębokiej restrukturyzacji, a jedynie konsolidację. 

Po raz pierwszy publicznie przedstawiono powody konsolidacji. Brak komunikacji to największe wyzwanie dla władz województwa. Nie wystarczy przekonać radnych. Trzeba jeszcze przekonać ludzi. A tego nie da się zrobić wyłącznie językiem procedur, opinii i uchwał. Potrzebne są jasne komunikaty, spotkania i odpowiedzi na najprostsze pytania. Bo nawet najlepszy projekt organizacyjny może zostać społecznie źle przyjęty, jeśli będzie wyglądał na decyzję podjętą ponad głowami zainteresowanych.

Zwolennicy konsolidacji mają mocne argumenty: kompleksowość leczenia, dostęp do większego zaplecza, możliwość rozwoju diagnostyki, większe szanse na środki zewnętrzne, stabilizację zatrudnienia i utrzymanie świadczeń. Problem w tym, że w polskiej ochronie zdrowia pacjenci i pracownicy zbyt wiele razy słyszeli zapowiedzi reform, które w praktyce oznaczały dłuższe kolejki, chaos organizacyjny albo utratę lokalnego charakteru placówki.

Szczególnie ważny jest los pracowników szpitala pulmonologicznego. Zapewnienia o braku zwolnień brzmią uspokajająco, ale dla załogi najważniejsze będą nie deklaracje, lecz konkretne decyzje: gdzie znajdą się poszczególne komórki organizacyjne, jakie będą warunki pracy, kto będzie kierował oddziałami, czy utrzymany zostanie dotychczasowy charakter placówki i jak zmieni się codzienna organizacja pracy.

Nie mniej istotna jest perspektywa pacjentów. Dla nich konsolidacja nie może oznaczać jedynie zmiany szyldu, pieczątek i struktury administracyjnej. Jeżeli ma mieć sens, powinna przełożyć się na realną poprawę: sprawniejszą diagnostykę, krótszą ścieżkę od podejrzenia choroby do leczenia, łatwiejszy dostęp do konsultacji i większe bezpieczeństwo w przypadkach wymagających opieki wielospecjalistycznej.

Koszalin potrzebuje silnej, nowoczesnej i stabilnej ochrony zdrowia. Potrzebuje także specjalistycznej opieki pulmonologicznej, szczególnie w czasach, gdy diagnostyka chorób płuc i leczenie onkologiczne wymagają coraz lepszej koordynacji. Jeśli połączenie szpitali ma temu służyć, warto dać mu szansę. Ale ta szansa nie może być blankietem zaufania.

Bo w tej sprawie najważniejsze nie jest to, czy uda się sprawnie przeprowadzić uchwałę przez sejmik. Najważniejsze jest to, czy po konsolidacji pacjent z Koszalina, Sławna, Białogardu, Kołobrzegu czy Szczecinka rzeczywiście odczuje poprawę. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że połączenie szpitali było nie tylko formalnością, ale decyzją słuszną.