Koszalin, Poland
wydarzenia

Między Bałtykiem a Jamnem wraca wielka wizja. Firmus chce budować w Łazach

Autor Art, fot. Firmus Group godzinę temu
Firmus Mierzeja sp. z o.o., powiązana z Firmus Group, wystąpiła o pozwolenie na budowę kompleksu turystyczno-mieszkaniowego w Łazach. Wniosek dotyczy działki o powierzchni ponad 8 ha, położonej między Morzem Bałtyckim a jeziorem Jamno. Projektowana zabudowa ma mieć 95 004 m³ kubatury. To kolejny rozdział historii wielkich planów dla mierzei, znanych wcześniej jako Beach City i Dune City.

Wniosek na ponad osiem hektarów

Wniosek wpłynął do Starostwa Powiatowego pod koniec sierpnia 2026 roku. Inwestycję zaplanowano na działce nr 1/12 przy ulicy Mieleńskiej w Łazach.

Zakres przedsięwzięcia obejmuje zabudowę usługową z funkcjami turystyki, wypoczynku, handlu i gastronomii oraz budynki mieszkalne wielorodzinne. Projekt przewiduje również infrastrukturę techniczną, zagospodarowanie terenu i elementy sportowo-rekreacyjne. Podawane 95 004 m³ to kubatura projektowanych obiektów, czyli ich objętość, a nie powierzchnia użytkowa.

 

Mierzeja: 36 hektarów i 2,5 kilometra brzegu

Obecny wniosek dotyczy części terenu objętego znacznie szerszą koncepcją Firmus Group. Na stronie inwestora „Mierzeja” pozostaje inwestycją planowaną, obejmującą 36 ha gruntów i 2,5 km linii brzegowej.

Deweloper przedstawia założenie, w którym mają znaleźć się pięciogwiazdkowy hotel typu resort z centrum konferencyjnym, kilka hoteli butikowych i condo oraz kompleks apartamentów. Ważną częścią tej wizji jest marina, opisywana przez inwestora jako dostępna zarówno od strony jeziora Jamno, jak i morza.

 

Ponad osiem hektarów wskazanych we wniosku i 36 hektarów całego projektu opisują więc dwie różne skale przedsięwzięcia. Sam wniosek nie oznacza uruchomienia wszystkich elementów prezentowanej koncepcji.

Od Beach City do Dune City

Wielkie plany dla pasa ziemi między Jamnem a Bałtykiem mają długą historię. Za wizją Beach City stał norweski inwestor Stein Christian Knutsen. Miało powstać nowe, zaprojektowane od podstaw miasteczko wypoczynkowe z hotelami, apartamentami, usługami i mariną. Rozmach dawnych wizualizacji przywoływał skojarzenia z luksusowymi kurortami Dubaju.

W 2013 roku Knutsen mówił: „Beach City dla mnie to nie jest już projekt, to jest cel życia”.

W 2016 roku Firmus prezentował Dune City jako założenie obejmujące ponad 50 obiektów i około 10 tys. miejsc noclegowych. W ówczesnych zapowiedziach pojawiało się około 300 tys. m² powierzchni użytkowo-mieszkalnej oraz szacunkowa wartość 4,5 mld zł. Były to parametry rozległej, historycznej koncepcji.

 

Pierwszym obiektem miał być sieciowy hotel z 300–400 pokojami, zapleczem konferencyjnym, gastronomią oraz SPA & Wellness. Do przygotowania projektu hotelowego zaangażowano Hotel Professionals. Realizację zapowiadano na 2018 rok.

 

Plan, który napotkał przeszkody

Projekt nie został zrealizowany według pierwotnego harmonogramu. W październiku 2018 roku Firmus informował o przeszkodach związanych ze stanowiskiem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wobec planowanej zabudowy mieszkaniowej na mierzei. 

Grupa nadal deklaruje duży zasób gruntów inwestycyjnych w regionie: łącznie około 2 mln m², z których mniej więcej połowa może zostać wykorzystana pod zabudowę mieszkaniową, hotelową i rekreacyjną.

Jamno przyciągało także koszalińskich żeglarzy

Pomysły wykorzystania jeziora nie ograniczały się do wielkich projektów deweloperskich. Własną marinę na południowym brzegu Jamna planował również Jacht Klub Koszalin. W opisanych w 2014 roku zamierzeniach miała ona służyć działalności regatowej i turystycznej oraz popularyzacji żeglarstwa wśród mieszkańców. Było to odrębne przedsięwzięcie, związane z koszalińskim brzegiem jeziora. 

 

Kolejny rozdział, jeszcze bez finału

Nowy wniosek przywraca pytanie, które wraca w regionie od lat: czy mierzeja między Bałtykiem a Jamnem doczeka się kurortu o skali zapowiadanej w dawnych prezentacjach?

Złożenie dokumentacji jest formalnym krokiem w kierunku inwestycji. O tym, jaki zakres zabudowy zostanie ostatecznie dopuszczony i kiedy rozpoczną się prace, przesądzą dalsze rozstrzygnięcia oraz decyzje inwestora. Beach City i Dune City pozostają ważnym tłem tej historii. Jej obecny rozdział ma jednak konkretny adres, numer działki i kubaturę: Łazy, ul. Mieleńska, działka 1/12, 95 004 m³.

Czytaj też

Jezioro Jamno może trafić do wykazu śródlądowych dróg wodnych. Potrzebna opinia samorządów

Art, fot. - 31 Lipca 2026 godz. 6:35
Ministerstwo Infrastruktury rozpoczęło konsultacje dotyczące możliwości włączenia jeziora Jamno do wykazu śródlądowych dróg wodnych. Pozytywne zakończenie procedury mogłoby doprowadzić do oznakowania akwenu oraz wytyczenia na nim szlaku żeglownego. Decyzja jeszcze jednak nie zapadła – potrzebne są stanowiska właściwych jednostek samorządu terytorialnego. Odpowiedź resortu jest efektem oświadczenia złożonego 28 kwietnia 2026 roku przez koszalińskiego senatora Stanisława Gawłowskiego. Parlamentarzysta zwrócił się do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie o podjęcie działań poprawiających bezpieczeństwo żeglugi na jeziorze Jamno. Niebezpieczne przeszkody i brak oznakowania Senator wskazał, że Jamno ma coraz większe znaczenie rekreacyjne i turystyczne. Szczególnie w sezonie letnim akwen jest intensywnie wykorzystywany przez żeglarzy, motorowodniaków oraz osoby uprawiające inne sporty wodne.   Problemem są znajdujące się pod wodą przeszkody, które mogą stanowić zagrożenie dla użytkowników jeziora. Brak odpowiedniego oznakowania niebezpiecznych miejsc ma zwiększać ryzyko wypadków. Stanisław Gawłowski zaapelował o kompleksowe zabezpieczenie żeglugi na całym obszarze Jamna, w tym oznakowanie i zabezpieczenie miejsc szczególnie niebezpiecznych. Ministerstwo zwróciło się do samorządów W piśmie z 17 lipca 2026 roku Ministerstwo Infrastruktury poinformowało, że zwróciło się do właściwych miejscowo jednostek samorządu terytorialnego o przedstawienie stanowiska w sprawie włączenia Jamna do wykazu śródlądowych dróg wodnych. Odpowiedź została podpisana z upoważnienia ministra infrastruktury przez sekretarza stanu Arkadiusza Marchewkę. Jeżeli procedura zakończy się pozytywnie, jej konsekwencją ma być oznakowanie jeziora oraz wytyczenie na nim szlaku żeglownego. Mogłoby to poprawić bezpieczeństwo osób korzystających z akwenu i uporządkować zasady żeglugi. Decyzja jeszcze nie zapadła Pismo ministerstwa potwierdza możliwość rozpoczęcia procedury, ale nie przesądza o wpisaniu jeziora Jamno do wykazu. Następnym etapem jest uzyskanie opinii właściwych samorządów. Resort nie podał terminu zakończenia konsultacji ani podjęcia ostatecznej decyzji.

Poznaliśmy zwycięską koncepcję Centrum Przesiadkowego Jamno. To ma być nowa wizytówka Koszalina

Art, fot. FB/Tomasz Sobieraj/Radek Koleśnik / UM Koszalin - 9 Czerwca 2026 godz. 20:41
Poznaliśmy wyniki konkursu architektonicznego na opracowanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej „Centrum Przesiadkowego Jamno” w Koszalinie. To inwestycja, która ma szansę stać się jednym z nowych symboli tej części miasta, miejscem łączącym komunikację, rekreację, turystykę i wyjątkowy krajobraz Jamna. I nagrodę zdobyła pracownia Gąska Wojcieszak Pracownia Architektoniczna Sp. z o.o. z Poznania. O rozstrzygnięciu konkursu poinformował prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj. Jak podkreślił, do rywalizacji zgłoszono 19 prac z całej Polski, a sąd konkursowy miał do wyboru wiele interesujących, odważnych i różnorodnych wizji przyszłego centrum przesiadkowego.   Nowy obiekt ma powstać w miejscu szczególnym, nad jeziorem Jamno, w przestrzeni ważnej zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Centrum Przesiadkowe Jamno ma integrować różne formy transportu: komunikację miejską, ruch pieszy, rowerowy oraz transport wodny. Równocześnie ma porządkować przestrzeń i wzmacniać rekreacyjny charakter tej części Koszalina.   Sąd konkursowy obradował w dniach 1–2 czerwca 2026 roku podczas posiedzenia niejawnego. W jego skład weszli: mgr inż. arch. Zbigniew Maćków jako przewodniczący sądu, mgr inż. arch. Marek Perepeczo jako sędzia referent, zastępczyni prezydenta Koszalina Beata Górecka, mgr inż. arch. Łukasz Adamczyk oraz mgr inż. arch. Bartosz Warzecha. W pracach uczestniczyli również zastępcy sędziów: mgr inż. arch. Wojciech Subalski i mgr inż. arch. Witold Korzyński.   Najwyżej oceniona została praca konkursowa nr 010, przygotowana przez Gąska Wojcieszak Pracownia Architektoniczna Sp. z o.o. z Poznania. Zespół autorski tworzyli: Łukasz Gąska, Mirosław Wojcieszak, Kornel Kuzański, Marta Sowińska-Gąska, Teresa Bączkiewicz i Katarzyna Woźniak.   I nagroda obejmuje 75 tys. zł brutto oraz zaproszenie do negocjacji w trybie zamówienia z wolnej ręki na szczegółowe opracowanie zwycięskiej pracy konkursowej. To oznacza, że właśnie ta koncepcja może stać się podstawą dalszych prac projektowych.   Zwycięska praca została doceniona za dojrzałą i trafną odpowiedź na zadanie konkursowe. Sąd konkursowy zwrócił uwagę na harmonijne połączenie wysokich walorów architektonicznych z funkcjonalnością oraz wymaganiami wizerunkowymi. Zaproponowana bryła ma być kameralna, dobrze wpisana w otoczenie, a jednocześnie na tyle wyrazista, by stworzyć nową tożsamość przestrzenną Jamna. Na wizualizacjach widać obiekt o spokojnej, współczesnej formie, osadzony w krajobrazie nad jeziorem. Architektura nawiązuje do lokalnego kontekstu, wykorzystując skojarzenia z naturalnymi materiałami, wodą, rekreacją i nadmorsko-jeziornym charakterem miejsca. Projekt zakłada również przyjazne przestrzenie dla odwiedzających — podcienia, miejsca odpoczynku oraz taras widokowy, który ma wykorzystać potencjał położenia nad Jamnem. Szczególne znaczenie ma relacja budynku z przestrzenią publiczną. Centrum nie ma być jedynie technicznym punktem przesiadkowym, ale miejscem spotkań, oczekiwania, spacerów i kontaktu z krajobrazem. W ten sposób inwestycja może stać się nie tylko elementem infrastruktury transportowej, lecz także atrakcyjną przestrzenią miejską i turystyczną. Według sądu konkursowego zwycięska koncepcja posiada potencjał do stworzenia rozpoznawalnego znaku w strukturze miasta. Może stać się nową wizytówką Koszalina, szczególnie w kontekście rozwoju Jamna jako miejsca wypoczynku, rekreacji i kontaktu z wodą. Drugą nagrodę, w wysokości 50 tys. zł brutto, otrzymała praca nr 019 autorstwa Przemysława Laka z Berlina. Projekt wyróżniono za odważną, konsekwentną wizję architektoniczną i wyrazistą geometryczną formę. Sąd uznał, że zaproponowany obiekt miałby potencjał stać się mocnym punktem orientacyjnym i jedną z lokalnych atrakcji turystycznych. Trzecia nagroda, w wysokości 30 tys. zł brutto, trafiła do pracowni TŁO Michał Sikorski Architekt z Warszawy. Autorzy zaproponowali koncepcję opartą na wykorzystaniu kontenerów morskich. Doceniono marynistyczne skojarzenia, aspekt recyklingu i ponownego wykorzystania materiałów, a także prostotę, konsekwencję oraz dbałość o detal, zieleń i elementy małej architektury. Przyznano także trzy równorzędne wyróżnienia po 15 tys. zł brutto. Otrzymali je: MWM Architekci Sp. z o.o. z Rzeszowa, Pracownia Projektowa „COLOSSEUM” Mirosław Zwolski w spadku ze Słupska oraz zespół Jakuba Kozaczenki z Wrocławia. Projekt MWM Architekci wyróżniono za otwarcie obiektu na wodę oraz świadomą próbę wpisania architektury w otaczający krajobraz. Pracownia „COLOSSEUM” została doceniona za pomysł kształtowania architektury poprzez grę światłem i uczynienie zachodu słońca nad jeziorem głównym motywem kompozycyjnym. Z kolei praca Jakuba Kozaczenki otrzymała wyróżnienie za lekką i elegancką kompozycję bryły oraz wspólny dach integrujący różne funkcje obiektu. Centrum Przesiadkowe Jamno ma być czymś więcej niż kolejnym obiektem komunikacyjnym. To projekt, który może uporządkować ważną przestrzeń nad jeziorem, poprawić dostępność Jamna, wzmocnić jego potencjał turystyczny i stworzyć nową jakość w miejscu, które od lat jest jedną z najbardziej charakterystycznych części Koszalina.

Dość gadania o potencjale. Port na Jamnie to moment prawdy dla Koszalina

eWok, fot. WZP - 8 Kwietnia 2026 godz. 4:23
Koszalin od lat ma z morzem relację dziwną, nie do końca uczciwą. Z jednej strony lubi o nim mówić, chętnie się nim reklamuje, podkreśla bliskość Bałtyku, opowiada o swoim położeniu, o Jamnie, o potencjale, o szansach. Z drugiej strony od dekad zachowuje się tak, jakby morze było raczej dekoracją niż realnym kierunkiem rozwoju. Trochę jak człowiek, który codziennie stoi przed zamkniętymi drzwiami, ale nigdy nie sprawdza, czy przypadkiem nie wystarczyłoby po prostu nacisnąć klamki. Teraz Koszalin postanowił otworzyć te drzwi. Pomysł portu na Jamnie wraca regularnie. Wraca, bo jest zbyt sensowny, żeby całkiem umrzeć, i zbyt duży, żeby dało się go łatwo zrealizować. To projekt, który drażni wszystkich wyznawców małości. Tych, którzy na każde ambitniejsze przedsięwzięcie reagują odruchowo: „to się nie uda”, „to za drogie”, „to nierealne”, „to fantazja”. W Polsce takich ekspertów od niemożliwości nigdy nie brakuje. Są obecni wszędzie tam, gdzie trzeba coś zbudować, pomyśleć odważniej albo wyjść poza administrowanie bylejakością.    Wiekowa wizja   A przecież historia Koszalina pokazuje jasno: to miasto od wieków próbowało zbliżyć się do morza nie tylko geograficznie, ale także gospodarczo i symbolicznie. Już w średniowieczu kupowano ziemie wokół Jamna, by mieć dostęp do jeziora, a dalej do Bałtyku. Potem pojawiały się kolejne koncepcje. W PRL-u rysowano porty, kanały, stocznie, przedłużenia ulic, śmiałe układy komunikacyjne. Wszystko wyglądało dobrze na papierze. Jak zwykle. Wiele rzeczy w tym kraju świetnie wygląda na papierze. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba papier zamienić na beton, stal, decyzje i pieniądze.   Koszalin to nie Gdynia Dlatego właśnie tak ciekawa była wizja profesora Witolda Andruszkiewicza. Bo to nie był kolejny megalomański sen o Koszalinie jako drugiej Gdyni. To nie była bajka o dźwigach, kontenerach i przemysłowym imperium. To było myślenie o porcie turystyki morskiej. O marinach, żeglarstwie, ruchu jachtowym, rekreacji, usługach, nowoczesnej gospodarce czasu wolnego. Czyli dokładnie o tym, co dziś ma sens. Profesor widział coś, czego wielu lokalnych realistów nie potrafi dostrzec nawet teraz: że nowoczesność nie polega na kopiowaniu wielkich portów towarowych, tylko na znalezieniu własnej specjalizacji.   Prezydent Koszalina wkracza do gry I oto dziś, po latach, temat znów wraca. Tym razem za sprawą prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja, który postanowił nie traktować sprawy jak kolejnego jubileuszowego sloganu, lecz jako punkt wyjścia do realnych działań. List intencyjny podpisany 22 września 2025 roku przez pięć samorządów to nie jest jeszcze przełom historyczny, ale jest czymś znacznie cenniejszym od kolejnej efektownej konferencji: sygnałem, że ktoś wreszcie próbuje nadać tej sprawie strukturę, partnerów, kierunek i sens. Z tego powodu ruszyły kolejne działania: spotkania z Wodami Polskimi, rozmowy z samorządami, konsultacje z Jacht Klubem Koszalin, przedstawicielami biznesu i innymi interesariuszami. W lutym 2026 roku do sygnatariuszy trafił szczegółowy kwestionariusz, który ma pomóc stworzyć pierwsze naprawdę spójne opracowanie dla całego obszaru oddziaływania jeziora Jamno.    Bałtyk to już nie marzenie I tu trzeba powiedzieć jasno: jeśli z tego projektu coś ma być, to teraz zaczyna się moment najtrudniejszy. Nie na etapie marzenia, tylko na etapie żmudnej roboty. Ankiety, uzgodnienia, analizy, środowisko, hydrotechnika, własność gruntów, przebudowa mostu, śluza, wrota sztormowe, marina, finansowanie, kompetencje Wód Polskich, Urzędu Morskiego, samorządów, prywatnych właścicieli. To nie jest film promocyjny. To jest test dojrzałości lokalnej klasy politycznej i administracyjnej. Bo prawda jest brutalna: Koszalin nie cierpi dziś na brak pomysłów. Koszalin cierpi na chroniczny deficyt konsekwencji. Tu od lat nie brak opowieści o szansach, możliwościach, atutach i potencjale. Brakuje natomiast determinacji, by zaryzykować coś większego niż bezpieczne zarządzanie zastanym stanem rzeczy. Za często zadowalamy się rolą „solidnego miasta regionalnego”. Tylko że „solidne miasto regionalne” to określenie, które dobrze brzmi wyłącznie w urzędniczych prezentacjach. W realnym świecie miasta albo walczą o swoją przyszłość.   Nie godzimy się na przeciętność Przeciętność to najgroźniejsza pułapka dla Koszalina. Nie spektakularna katastrofa. Nie wielki kryzys. Tylko właśnie to spokojne osuwanie się w model miasta, które niby funkcjonuje, niby ma uczelnię, niby ma kulturę, niby ma położenie, ale niczego z tego naprawdę nie przekuwa w nową energię rozwojową. Port na Jamnie jest tak ważny właśnie dlatego, że wykracza poza samą inwestycję. On stawia fundamentalne pytanie: czy Koszalin chce być miastem ambicji, czy miastem wymówek?  Bo od czego w ogóle są samorządy, jeśli nie od tego, by próbować zmieniać przyszłość swoich miast? Od przecinania wstęg przy drobnych remontach? Od publikowania ładnych postów o „dialogu” i „otwartości”? Od administrowania ruchem jałowym? Port na Jamnie to sprawdzian, czy lokalna polityka potrafi jeszcze myśleć kategoriami pokolenia, a nie najbliższego kwartału.  Ważne jest też to, że ten projekt może wreszcie nadać Koszalinowi wyraźniejszą tożsamość. Dziś miasto znajduje się w niewygodnym położeniu pomiędzy silniejszymi markami regionu. Nie jest typowym kurortem nadmorskim, nie jest wielkim portem, nie jest metropolią. I właśnie dlatego potrzebuje własnej opowieści. Własnego znaku rozpoznawczego. Własnego sensu. Port turystyki morskiej na Jamnie mógłby być czymś takim. Nie kopią cudzych sukcesów, ale własnym modelem rozwoju. Opartym na wodzie, turystyce, rekreacji, żeglarstwie, usługach i wykorzystaniu położenia, które od zawsze było atutem, tylko zbyt rzadko traktowano je serio.  Upór ma sens Najgorsze, co można dziś zrobić, to zabić ten pomysł szyderstwem albo rozwodnić go w biurokratycznym bełkocie. Jedno i drugie jest w Polsce równie prawdopodobne. Albo ktoś powie, że to bajka dla naiwnych, albo ktoś inny zasypie temat tyloma analizami, procedurami i konsultacjami, że za kilka lat nikt już nie będzie pamiętał, po co to wszystko się zaczęło. Tymczasem potrzebne jest coś znacznie prostszego i znacznie trudniejszego zarazem: upór.  Upór, by nie odpuścić po pierwszym problemie. Upór, by nie schować projektu do szuflady przy pierwszej politycznej zmianie nastrojów. Upór, by nie sprowadzić całej sprawy do marketingowego hasła o „otwarciu na morze”. Bo jeśli to ma być tylko slogan, to lepiej w ogóle nie zaczynać. Ale jeśli za tym ma pójść prawdziwa robota, to Koszalin może zrobić coś, czego od dawna nie zrobił: zaskoczyć samego siebie.  Czas nacisnąć tę klamkę Port na Jamnie jest dziś właśnie takim papierkiem lakmusowym. Nie tylko dla prezydenta, nie tylko dla samorządowców, nie tylko dla urzędników i ekspertów. Także dla mieszkańców. Bo w końcu trzeba odpowiedzieć sobie uczciwie: czy chcemy, by Koszalin był miastem, które wreszcie naciska klamkę, czy takim, które przez następne trzydzieści lat będzie tylko opowiadać, że za tymi drzwiami na pewno jest coś ciekawego. Bo może najwyższy czas przestać mówić, że morze jest blisko. I zacząć robić wszystko, by wreszcie naprawdę było nasze.  

Jamno - Beach City

ekoszalin z mat. informacyjnych - 13 Maj 2018 godz. 11:06
Wizualizacje Beach City - takie miasto przyszłości miało powstać dzięki otwarciu jeziora na morze - to były plany Norwega Steina Christiana Knutsena.  Beach City, czyli nowe miasta nad jeziorem, które na grafikach przypomina plaże Dubaju. Plany budowy mariny na Jamnie  miał także koszaliński Jacht Klub. 

Nowa koncepcja mariny w Jamnie

Robert Kuliński - 19 Listopada 2015 godz. 12:47
Zastępca prezydenta miasta Andrzej Kierzek, przedstawił naszej redakcji nową koncepcję rozwoju przystani jachtowej na jeziorze Jamno. Plan zakłada rozbudowę mariny o dwa pomosty dla żaglówek oraz małą gastronomię. Projekt jest bardzo oszczędny, ale robi wrażenie  swoją estetyką i  świetną architekturą na miarę XXI wieku. Główny budynek, gdzie ma znajdować się zaplecze gastronomiczno – sanitarno – administracyjne przystani, koresponduje z otoczeniem. Bryła  odwzorowuje ukształtowanie terenu w okolicach jeziora Jamno. Bardzo ciekawie został rozwiązany problem jaki może spowodować likwidacja dotychczasowego parkingu przy przystani Koszałka. Samochody będzie można zostawić w miejscach rozciągniętych wzdłuż drogi. Koszalinianie dotrą do przystani także jednośladem, korzystając z dwóch  ścieżek rowerowych oraz autobusem, który kursuje raz na dwie godziny. - Póki co wstępna koncepcja zakłada 32  miejsca dla jachtów i mniejszych żaglówek, ale zostawiamy sobie możliwość rozbudowy pomostów – informuje wiceprezydent Kierzek. - Finalnie możliwym byłoby pomieszczenie aż 90 jednostek. Pomysł na zagospodarowania tej przestrzeni wynika bezpośrednio z badania Koszalina pod względem atrakcyjności turystycznej, jakie przeprowadziliśmy w 2013 roku. Okazało się, że nasze miasto wypada bardzo słabo. Kiedy nadarzyła się okazja skorzystania z funduszu EOG (Mechanizm Finansowania Europejskiego Obszaru Gospodarczego – red.), udało  się nam uzyskać dofinansowanie projektów zwiększających atrakcyjność Koszalina pod względem rekreacyjno - turystycznym – dodaje. -  Są to : ścieżka rowerowa z południa na północ Koszalina do samej przystani, rewitalizacja pięciu parków miejskich, zagospodarowanie Góry Chełmskiej i właśnie budowa przystani jachtowej. Obecnie udało się sfinansować  projekt zagospodarowania mariny, który wykonała firma Compono ze Szczecina. Kiedy ma ruszyć budowa  i  ile będzie kosztować, zależy od dalszych decyzji Rady Miasta  i możliwości zdobycia pieniędzy z zewnątrz.