Koszalin, Poland
wydarzenia

Prezydent przy ringu, seniorzy w kolejce. Takiej prezydentury nie chcę

Autor Wojciech Kukliński, fot. print screen godzinę temu
Po wizycie Karola Nawrockiego w Koszalinie zostało we mnie rozczarowanie. Chciałbym, żeby przyjazd głowy państwa zostawiał przede wszystkim poczucie, że nasze miasto jest ważne. Że ktoś przyjechał nas wysłuchać. Tymczasem dyskusję zdominowały minuty na Górze Chełmskiej, godziny przy ringu i logo prywatnej marki. Trudno mi się z tym pogodzić.

Prezydencki kalendarz bywa bardziej szczery niż niejedno orędzie. W przemówieniu można zapewnić o szacunku dla wszystkich. W kalendarzu trzeba już zdecydować, komu poświęci się czas.

3 października prezydent odwiedził Wyższą Szkołę Straży Granicznej, sanktuarium na Górze Chełmskiej i spotkał się z mieszkańcami. Wieczorem uczestniczył w gali KAPEO Rocky Boxing Night. Program miał więc także wymiar instytucjonalny. Gala była częścią obchodów 760-lecia Koszalina. Prezydencka obecność mogła służyć promocji miasta i docenieniu sportowców.

Rozumiem te argumenty. Od prezydenta oczekuję jednak również uważności na to, jaki obraz swoich priorytetów zostawia obywatelom.

Według senatora Stanisława Gawłowskiego spotkanie na Górze Chełmskiej trwało 17 minut, a gala zajęła Karolowi Nawrockiemu kilka godzin. Sam stoper nie opisuje całej wizyty. Ta podana przez senatora proporcja skłania mnie jednak do pytania, ile było przestrzeni na rzeczywistą rozmowę z mieszkańcami. Chciałbym wiedzieć, co prezydent z tego spotkania zabrał ze sobą.

 

Gawłowski zarzucił też, że podatnicy zapłacili za prywatne przyjemności prezydenta. To zarzut wymagający rozliczenia kosztów i wyjaśnienia zasad udziału w gali. Urząd utrzymywany z publicznych pieniędzy powinien umieć przedstawić je jasno, bez traktowania zainteresowania podatników jak politycznej zaczepki.

Jeszcze mocniej uwiera mnie scena opisana przez burmistrza Darłowa Arkadiusza Klimowicza . Prezydent czeka na wręczenie medalu, wcześniej pojawia się walizeczka z logo NOWROCKY. „Tak się komercjalizuje prezydenturę” – komentuje burmistrz. W jego relacji państwowy autorytet stoi w kolejce, a prywatna marka korzysta ze swojego momentu.

 

Nina Nawrocka, siostra prezydenta, zgłosiła znak towarowy NOWROCKY. Samo zgłoszenie nie przesądza o własności spółki. Kancelaria Prezydenta wcześniej zaprzeczała marketingowym, promocyjnym i finansowym relacjom Karola Nawrockiego z marką oraz powiązanymi z nią podmiotami.

Odnotowuję to stanowisko. W mojej ocenie obraz opisany przez Klimowicza jednak działa  jak reklama także bez umowy. Prezydencka obecność nadaje otoczeniu rangę. Rodzinne powiązanie ze znakiem marki wymaga więc od urzędu szczególnej staranności. Chciałbym mieć pewność, że tę granicę ktoś naprawdę pilnuje.

Najbardziej poruszyło mnie jednak zestawienie przedstawione przez  radnego Błażeja Papiernika: medal na gali i czekający na państwowe odznaczenia małżonkowie. Ceremonia sportowa i nadanie państwowego medalu wymagają innych działań. Rozumiem tę różnicę. Nie potrafię za to obojętnie przyjąć skali oczekiwania seniorów.

 

15 czerwca Kancelaria Prezesa Rady Ministrów informowała o około 160 tys. osób czekających na decyzję. Nowsze dane Kancelarii Prezydenta, przekazane „Faktowi” według stanu na 21 września, mówiły o wnioskach dotyczących 143 358 osób. Kancelaria wskazywała na duży napływ zgłoszeń związany z liczbą małżeństw zawartych w latach siedemdziesiątych i zapowiadała usprawnienia.

Za tymi liczbami widzę ludzi. Myślę o cierpliwości potrzebnej, żeby przeżyć razem pół wieku. O wspólnym pokonywaniu trudności, o opiece podczas choroby, o codziennym wybieraniu drugiego człowieka. Państwowy medal ma powiedzieć tym ludziom, że ich trwałość została zauważona. Każdy kolejny miesiąc oczekiwania może sprawiać, że to zapewnienie brzmi coraz mniej wiarygodnie.

Procedura istnieje: dokumenty przygotowuje urząd stanu cywilnego, sprawdzane są dane i informacja o karalności, a wnioski przedstawiają prezydentowi wojewodowie. Obowiązkowa opinia proboszcza nie jest jej elementem. To państwowe odznaczenie za 50 lat przeżytych w jednym małżeństwie.

Duża liczba wniosków tłumaczy obciążenie urzędu. Powinna też mobilizować go do działania. Dla mnie właśnie na tym polega odpowiedzialność za instytucję: dostrzec, że za dokumentami czekają ludzie, i zorganizować pracę tak, by ich czas miał znaczenie.

Szczególnie boli mnie myśl, że część par może nie doczekać wspólnej uroczystości. Rzecznik Praw Obywatelskich już w 2021 roku opisywał skargi dotyczące odmów wobec osób owdowiałych podczas procedury. MSWiA wskazywało zarazem, że przepisy dopuszczają nadanie odznaczenia pośmiertnie; medal już nadany można przekazać rodzinie. 

Wspólnego świętowania nie da się jednak oddać pośmiertnie. Nie wróci chwila, w której dwoje ludzi mogło stanąć obok siebie, odebrać podziękowanie i powiedzieć: "udało nam się". Ta strata pozostaje, nawet jeśli dokument i medal ostatecznie trafią do rodziny.

Koszalin zasługuje na uwagę, rozmowę i zainteresowanie swoją przyszłością. Seniorzy zasługują na sprawny urząd oraz szacunek okazany wtedy, gdy mogą go jeszcze wspólnie przeżyć. O takiej prezydenturze chciałbym mówić po wizycie głowy państwa w naszym mieście.

Panie Prezydencie, można poczekać na kolejną galę. Nie każdy może poczekać na państwowe „dziękuję”.