Ale to nie pierwszy raz, gdy w Koszalinie mówi się o kolejce linowej...
Jak pamiętają starsi mieszkańcy i archiwiści lokalnego absurdu, już były prezydent Piotr Jedliński planował kiedyś połączenie linowe z Góry Chełmskiej... aż do Mielna. Pomysł miał w sobie rozmach na miarę Doliny Krzemowej – śniadanie w Koszalinie, plażowanie po kilkunastu minutach nad Bałtykiem!
Niestety, na drodze do realizacji stanął nie budżet, nie ekolodzy, a nawet nie zdrowy rozsądek, ale... wiatr.
– Bo najgorszy jest wiatr! – komentował wówczas jeden z urzędników zaangażowany w projekt. – Gdyby nie on, już dziś żeglowalibyśmy gondolą nad jamneńskimi trzcinami - zapewnia.
Kolejka 2.0 – co nowego?
Obecna trasa ma być bardziej realistyczna (czytaj: krótsza) – z Góry Chełmskiej do centrum Koszalina, z możliwością wysiadki przy przystanku „Leśna Piątka” lub „Zielony Spokój 2 na ul. Zwycięstwa”.
Gondole będą wyposażone w:
panoramiczne okna,
Wi-Fi z zasięgiem tylko do połowy trasy,
podgrzewane siedziska (opcjonalnie: chłodzenie dla tych, którym zawsze jest za zimno lub za ciepło),
Pierwsze kursy planowane są na jesień 2026 r., chyba że znów... zawieje!
Finansowanie i bilety
Projekt ma kosztować 138 mln zł, ale miasto zapewnia, że:
część pokryją fundusze unijne ("Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021-2027")
część pochodzi z programu „Kolejka+”,
a resztę – z podatku od marzeń i subskrypcji „Gondola Pass”.
Cena biletu ma wynosić 3,50 zł, w tym 0,50 zł na fundusz walki z wiatrem.
Komentarze mieszkańców
„Jeśli dojadę tym do pracy, to może i dobrze, bo przynajmniej będzie widok. Lepszy niż z autobusu linii 3, który ostatnio widziałem chyba w zeszły czwartek” – zauważa pan Marian z ul. Lechickiej, patrząc z nadzieją w niebo.
„A da się tam przewieźć rower, psa i nadzieję?” – dopytuje pani Halina z Jamna. „Bo ja to bym się przesiadła, ale nie wiem, czy mój jamnik da radę z wysokościami.”
„Nie wiem, czy to realne, ale brzmi wystarczająco koszalińsko. Najpierw gondola, potem teleport do Mielna” – ironizuje urzędnik (dane osobowe do wiadomości redakcji), który – jak twierdzi – od lat widzi rzeczy niemożliwe wpisane w miejski budżet.
„Jak będzie jeździła częściej niż PKS do Sianowa, to już sukces” – komentuje pan Kazimierz, emeryt, który zna rozkłady lepiej niż niejedna aplikacja.
„ A zrobili już logo i fanpage? Bo jak nie, to znaczy, że jeszcze wszystko możliwe” – śmieje się studentka Karolina. „Ale jak gondola będzie miała gniazdko USB, to nawet pojadę.”
Czy to projekt realny? Czy może tylko zgrabny żart?
Z Koszalinem nigdy nie wiadomo. Ale jedno jest pewne – wiatr wciąż nie powiedział ostatniego słowa.