Tegoroczny Grand Masters był kolejnym dowodem na to, że Polska potrafi być areną bojerowych regat na wysokim poziomie. Co więcej, już po raz trzeci żeglarze lodowi z wielu krajów ścigali się właśnie na Jamnie akwen ponownie zapewnił sprzyjające warunki lodowe, dzięki którym możliwe było bezpieczne rozgrywanie wyścigów.

Sześć wyścigów i jeden dzień przerwy przez mgłę
Grand Masters to impreza przeznaczona dla zawodników, którzy ukończyli 60 lat. Przez trzy dni rywalizacji organizatorzy zdołali przeprowadzić sześć wyścigów we flocie złotej oraz sześć w srebrnej. Jedynym dniem bez startów była środa – nad lodem długo utrzymywała się gęsta mgła, a przy bojerach sama jakość lodu to za mało: równie ważna jest widoczność.

Mrózek Gliszczyński liderował, skończył na podium
W złotej flocie najlepiej z Polaków wypadł Ryszard Mrózek Gliszczyński (ChKŻ Chojnice). Po pierwszym dniu „latania” był liderem, jednak w kolejnych startach nie udało mu się utrzymać przewagi. Ostatecznie zwyciężył Thomas Huber z Niemiec, a drugie miejsce zajął Szwed Fredrik Lönegren.

W złotej flocie ścigali się również Marek Bernat (Olsztyński Klub Żeglarski) – 8. miejsce, Paweł Matejak (YKP Warszawa) – 20. miejsce. W srebrnej flocie Jerzy Henke (MKŻ Mikołajki) – 5. miejsce, Janusz Marek Taber (YKP Warszawa) – 19. miejsce. Pierwszą trójkę srebrnej floty stworzyli: Jean-Claude Vuithier (Szwajcaria), Dirk Meyer (Niemcy) oraz Pierre Bachelin (Szwajcaria).
– Warunki lodowe były naprawdę bardzo dobre, ale deszcz w połączeniu z mgłą uniemożliwiły latanie podczas drugiego dnia naszej imprezy. Do bezpiecznego ścigania potrzebna jest także dobra widoczność, a tej zabrakło. Pomimo tego uważam zawody za naprawdę udane, ponieważ odbyło się sześć wyścigów, które zapewniły nam dobrą zabawę, a swoją piątą lokatę uważam za satysfakcjonującą – podkreślił Jerzy Henke.

Ostatni sprawdzian przed MŚ i ME. Polska traci gospodarstwo – regaty przeniesione do Szwecji
Regaty na Jamnie były zarazem ostatnim testem formy przed najważniejszymi imprezami sezonu – mistrzostwami świata i Europy w klasie DN. Zawody zaplanowano od 14 do 21 lutego, jedna impreza po drugiej.
Jeszcze niedawno wydawało się, że również te mistrzostwa odbędą się w Polsce – na Jamnie lub innym krajowym akwenie. Jednak po analizie warunków i prognoz organizatorzy – Flota Polska DN oraz IDNIYRA Europe – zdecydowali o przeniesieniu rywalizacji do Szwecji, w okolice Uppsali.
– Niestety areną zmagań najlepszych żeglarzy lodowych na świecie oraz na Starym Kontynencie nie będzie żadne polskie jezioro. Prognozy pogody zapowiadają zbyt niepewne warunki w naszym kraju. Mogłyby one znacznie utrudnić przeprowadzenie wystarczającej liczby wyścigów, a chcemy, żeby było ich jak najwięcej, aby końcowe wyniki jak najlepiej oddały formę i poziom zawodników – zaznaczył Henke.
Koszalin i Mielno w centrum zimowego żeglarstwa
Choć mistrzostwa przeniesiono za granicę, Jamno ponownie pokazało, że ma potencjał, by być zimową wizytówką sportów lodowych. A podium Polaka w międzynarodowej stawce jest sygnałem, że biało-czerwoni wciąż liczą się w bojerowej elicie – teraz pozostaje trzymać kciuki za równie mocny wynik podczas MŚ i ME w Szwecji.