Koszalin, Poland
wydarzenia

Diecezja Koszalińsko-Kołobrzeska na tle „Kościoła w liczbach 2024”: mniej wiernych w ławkach, bardziej „komunijny” rdzeń

Autor Art za Rocznik Annuarium Statisticum Ecclesiae in Polonia 2024 godzinę temu
Jeśli rocznik statystyczny Kościoła jest sejsmografem, diecezja koszalińsko-kołobrzeska jest jednym z miejsc, gdzie drgania widać najmocniej. Niedzielna obecność spada, ale „intensywność” praktyki wśród obecnych rośnie, a to zmusza do innego czytania prostych tez o laicyzacji i o tym, jak dziś działa wspólnota.

Dwie Polski w jednym Kościele

W wymiarze instytucjonalnym statystyka jest bezlitosna. W latach 2018–2024 liczba księży inkardynowanych (księża lub zakonnicy prawnie przypisani do konkretnej diecezji, ordynariatu lub zgromadzenia zakonnego) spadła o 6,4%, a liczba duchownych posługujących duszpastersko w parafiach o 11,7%. Jeszcze bardziej „pracuje” wskaźnik powołań: liczba alumnów diecezjalnych w 2024 roku wyniosła 984, co oznacza spadek o 5,3% względem 2023 i, co ważniejsze ponad 50% w porównaniu z 2018. W zakonach żeńskich trend jest równie czytelny: od 2018 roku ubyły ponad 2 tys. sióstr w zgromadzeniach czynnych.

A jednak i tu zaczyna się druga historia na poziomie praktyk religijnych 2024 rok przynosi sygnał stabilizacji. Wskaźnik dominicantes (uczestnictwo w niedzielnej Mszy) wyniósł 29,57%, a communicantes (przystępowanie do Komunii) 14,64%  oba nieznacznie wyższe niż rok wcześniej.

W tle wciąż widać „bliznę” po pandemii: przed COVID-19 dominicantes sięgał 36,9%, a communicantes 16,7.

Do tego dochodzi wskaźnik, który w debacie publicznej potrafi dużo zmienić: communicantes względny, czyli odsetek osób przyjmujących Komunię wśród tych, którzy są na Mszy. W 2024 roku wyniósł 49,51% (dla porównania: w 2015 było to 43%). W praktyce: prawie co druga osoba obecna w kościele w niedzielę przyjmuje Komunię.

Geografia wiary: stała różnica, nowe akcenty

Rocznik po raz kolejny przypomina, że religijność w Polsce jest mocno zróżnicowana regionalnie. Są diecezje „wysokie” (np. tarnowska), są też takie, w których praktyki niedzielne są wyraźnie niższe.

Ten obraz jest ważny nie tylko dla kościelnych strategii, ale i dla socjologicznego opisu kraju: Polska nie tyle „idzie w jednym kierunku”, co raczej przesuwa się różnymi prędkościami.

I właśnie w tym miejscu szczególnie wyraźnie rysuje się diecezja koszalińsko-kołobrzeska – jako przykład, który komplikuje proste interpretacje.

Diecezja koszalińsko-kołobrzeska: mniej obecności, ale większa „intensywność” praktyki

Jeśli spojrzeć na same nagłówkowe wskaźniki, diecezja koszalińsko-kołobrzeska należy do obszarów o najniższym poziomie praktyk niedzielnych w kraju. W 2024 roku dominicantes wyniósł tu 17,53%, a communicantes 8,98%.

To dane, które łatwo zamienić w publicystyczny skrót: „puste ławki”. Tyle że rocznik podpowiada, by nie kończyć zdania w połowie.

Bo gdy weźmie się pod uwagę communicantes względny czyli to, co dzieje się wśród obecnych – obraz się zmienia: w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wskaźnik ten wyniósł w 2024 roku 51,22%, podczas gdy średnia ogólnopolska to 49,51%. Co więcej, rok wcześniej było tu 48,80%, więc wzrost jest zauważalny.

Innymi słowy: w regionie, gdzie na Mszę przychodzi mniej osób, ci, którzy przychodzą, częściej niż przeciętnie w Polsce przystępują do Komunii.

Ten kontrast – niska frekwencja, ale relatywnie wysoka „komunijność” uczestników – jest jednym z ciekawszych sygnałów w danych. Może oznaczać m.in. większą selektywność uczestnictwa (na liturgię zostają osoby bardziej zidentyfikowane z praktyką), ale sama statystyka nie odpowie na pytanie „dlaczego” – ona dopiero wskazuje, gdzie warto pytać.

Instytucja w regionie: parafie bez wzrostu, księży mniej

Na poziomie struktur parafialnych diecezja koszalińsko-kołobrzeska pozostaje stabilna: w 2024 roku działało tu 220 parafii (w tym 201 diecezjalnych i 19 zakonnych) – bez zmiany względem 2023.

Jednocześnie dane o duchowieństwie pokazują spadek: liczba księży inkardynowanych w diecezji wyniosła 413 (w 2018 było 444), a liczba księży posługujących duszpastersko w parafiach – 328 (w 2018: 427).

To nie jest już „powolne osuwanie się” – to redukcja, która realnie wpływa na to, jak wygląda codzienność parafii: dostępność duszpasterzy, liczba Mszy, praca kancelarii, obecność w szkołach, wsparcie wspólnot.

Sakramenty: spadki zgodne z ogólnopolskim trendem

W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej w 2024 roku udzielono:

4 466 chrztów (w 2023: 5 011),

7 186 I Komunii św. (w 2023: 7 151),

4 868 bierzmowań (w 2023: 1 154 – widać tu silne wahania roczników),

1 033 małżeństw sakramentalnych (w 2023: 1 154).

Trudno te liczby czytać w oderwaniu od demografii i przemian kulturowych – dokładnie tak, jak sugeruje rocznik w ujęciu ogólnopolskim.

Kobiety i mężczyźni na Mszy: przewaga kobiet większa niż średnia

Ciekawostką (nie tylko socjologiczną) jest też struktura płci wśród obecnych na niedzielnej Mszy: w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej kobiety stanowiły 62,24%, a mężczyźni 37,76%. To wyraźnie większa przewaga kobiet niż średnio w Polsce (59,09% do 40,91%).

Co z tego wynika?

Jeśli 2024 rok ma jakąś „tezę”, to brzmi ona mniej więcej tak: Kościół instytucjonalny kurczy się, ale religijność społeczna przestaje spadać w tempie z lat pandemicznych – i zaczyna się różnicować jakościowo. W jednych miejscach widać siłę masowej praktyki, w innych – mniejsze liczby, ale większą koncentrację zaangażowania wśród uczestników.

W tym sensie diecezja koszalińsko-kołobrzeska jest ważna: pokazuje, że „mniej” nie zawsze znaczy „słabiej” w każdym wymiarze naraz. Mniej osób w ławkach może iść w parze z tym, że ci, którzy przychodzą, praktykują intensywniej – a to zmienia sposób myślenia o przyszłości duszpasterstwa i o tym, jak czytać społeczne znaczenie Kościoła w regionach o niższej frekwencji.

Czytaj też

Rekolekcje z widokiem na Bałtyk. Kościół i jego milionowe imperium

Wojciech Kukliński, fot. Dominik Wasilewski i FB, film YT - 24 Czerwca 2025 godz. 9:05
Tekst Pawła Kapusty opublikowany w Wirtualnej Polsce pod tytułem "Dominium" nie tyle wstrząsnął opinią publiczną, co brutalnie rozbił resztki mitu o ubogim Kościele. Po raz pierwszy tak precyzyjnie i kompleksowo pokazano, jak gigantycznym majątkiem dysponują polskie diecezje. Kamienice, hotele, luksusowe rezydencje, hektary ziemi i ośrodki wypoczynkowe, które z duchowością niekoniecznie mają wiele wspólnego Postanowiliśmy przyjrzeć się kościelnym majątkom w Koszalinie i okolicach. Biznes po Bożemu: Pleśna jako kurort z krzyżem w tle Ośrodek "Pleśna Park", należący do diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, to nadmorski ośrodek rekolekcyjny z pełną infrastrukturą hotelową. Ich wygląd, standard i oferta nie odbiegają od prywatnych inwestycji hotelarskich – a pozostają w rękach kościelnych instytucji. W większości przypadków podmioty kościelne osiągają z tych obiektów zyski – czy to poprzez samodzielne prowadzenie działalności, czy wynajem nieruchomości komercyjnym operatorom.  Szacunkowy możliwy do uzyskania - po uwzględnieniu cen i obłożenia - roczny dochód Ośrodka „Pleśna Park” z samej działalności noclegowej może wynieść około 1,5–1,6 mln zł, a po uwzględnieniu dodatkowych usług i organizacji imprez – nawet do około 2 mln zł rocznie.  W 2023 roku na terenie ośrodka, została zakończona budowa kaplicy, co umożliwia - poza sezonem - organizację rekolekcji.  Naszą uwagę zwrócił fakt, że oficjalne dane dotyczące właściciela Ośrodka Wczasowego „Pleśna Park” nie są bezpośrednio podane w dostępnych materiałach, w tym na oficjalnej stronie ośrodka. Strona opisuje położenie, ofertę i atrakcje ośrodka, ale nie wskazuje właściciela ani podmiotu zarządzającego... Redaktor Kapusta pisze o nawet pół miliarda złotych majątku ogółem dla wszystkich diecezji. Tymczasem ani grosza z tytułu CIT, VAT czy podatków lokalnych często nie trafia do budżetów miast.   Dom Rekolekcyjny im. bpa Czesława Domina w Podczelu. To kolejny nadmorski ośrodek kościelny. Ten należy do Caritas Diecezji Koszalińsko - Kołobrzeskiej. Położony jest zaledwie 800 metrów od morza, w spokojnej dzielnicy Podczele – nazywanej „sypialnią” Kołobrzegu. To gruntownie odnowiony obiekt, który zapewnia idealne warunki do relaksu i regeneracji sił. I tak promuje się na oficjalnej stronie: "Nasz cichy i przestronny ośrodek oferuje komfortowy pobyt w 21 nowocześnie urządzonych pokojach jedno- i dwuosobowych, 3 pokojach rodzinnych z dwiema sypialniami oraz 2 apartamentach z aneksem kuchennym. Jasne, eleganckie wnętrza zapewniają wygodę, a standardowe wyposażenie obejmuje szybki dostęp do Internetu oraz nowoczesne łazienki z prysznicem. Dzięki przytulnej atmosferze nasi goście mogą poczuć się jak w domu, a my odwdzięczamy się troską i profesjonalną obsługą. Nowoczesna winda zapewnia pełen komfort komunikacji. Dysponujemy również przestronną salą dla 80 osób, idealną na szkolenia, konferencje, spotkania rodzinne, wesela i inne uroczystości. W naszej restauracji serwujemy smaczne dania kuchni polskiej i nie tylko – stworzone z myślą o najbardziej wymagających smakoszach. Zapraszamy do „Przystani”, gdzie odpoczynek nabiera nowego znaczenia!"   Góra Chełmska: sacrum, asfalt i sezonowa kawa Koszalin nie pozostaje w tyle. Góra Chełmska, święte miejsce i turystyczna atrakcja, stała się scenerią dla inwestycji na dużą skalę. Nowe Centrum Pielgrzymkowo-Turystyczne i Dom Pielgrzyma im. kard. Stefana Wyszyńskiego pochłonęły od 2015 roku od 11 do 15 milionów złotych. Finansowanie? Mieszanka dotacji z Ministerstwa Kultury, samorządowych budżetów i darczyńców.   W ostatnich latach powstały tu także droga (koszt to ponad 6 mln zł), sezonowa kawiarnia, sklep z pamiątkami i znajdujący się w pobliżu wybudowany za samorządowe złotówki plac zabaw. Dla części wiernych to wzmacnianie lokalnej wspólnoty. Dla krytyków: przeinwestowany projekt o wątpliwym duchowym charakterze, do tego ze szkodą dla środowiska (wycięto ponad 300 drzew).   Dom Miłosierdzia, czyli 24 miliony zgrzytu Jeszcze bardziej spektakularny jest spór między ks. Radosławem Siwińskim a biskupem Zbigniewem Zielińskim. Poszło o majątek Stowarzyszenia Dom Miłosierdzia Bożego, wyceniany na 24 miliony zł. Ksiądz zarzuca kurii próbę przejęcia majątku powstałego z darowizn i ofiar wiernych. Biskup odpiera zarzuty, twierdząc, że chodzi o zgodność z prawem kanonicznym. Konflikt trafił do sądu, trwa wojna na oświadczenia, a wierni szykują protesty.  Kapusta pisze, że łączna wartość majątku polskich diecezji, tylko w nieruchomościach, może sięgać pół miliarda złotych. W tym kontekście pytania o dotacje z budżetu państwa, fundusz kościelny, ulgi podatkowe, czy nawet zwolnienia z opłat lokalnych, nabierają szczególnego znaczenia. Bo jak uzasadnić finansowanie instytucji, która równocześnie zarządza luksusowymi hotelami nad morzem, posiada tysiące hektarów ziemi i mieszkania w centrach dużych miast?  Koszalin – domy biskupie i pytania bez odpowiedzi Na drugim biegunie znajduje się sam Koszalin, stolica diecezji, w której – jak wynika z informacji przedstawionych w reportażu – również nie brakuje wartościowych nieruchomości. W Polsce to  rezydencje biskupie – budynki użytkowane przez hierarchów i diecezjalnych dostojników. To często okazałe wille położone w prestiżowych dzielnicach miast, z dużymi ogrodami, zapleczem garażowym i rozbudowaną infrastrukturą techniczną. Na tym nie koniec. Kilka lat temu Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej przeszła gruntowny remont swojej siedziby przy ul. Domina w Koszalinie. Trwające 19 miesięcy prace objęły m.in. termomodernizację budynku, wymianę okien i drzwi, montaż instalacji fotowoltaicznej, remont wnętrz oraz przystosowanie obiektu do wymogów przeciwpożarowych. W siedzibie mieszczą się m.in. biura dyrekcji, działów finansowych i kadrowych, a także kaplica. Koszt inwestycji wyniósł ponad 3,1 mln zł. Równolegle termomodernizację przeszły też domy rekolekcyjne w Podczelu i Ostrowcu. Łączna wartość wszystkich inwestycji to około 20 mln zł, z czego część została sfinansowana z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, a część – dzięki darczyńcom.     Czy państwo i samorządy nie powinny żądać pełnej transparentności majątkowej w zamian za jakąkolwiek formę publicznego wsparcia? Nie chodzi tu o atak na wiarę czy duchowość. Chodzi o uczciwość wobec wspólnoty, wobec podatników. Nikt nie odbiera Kościołowi prawa do posiadania majątku, który często jest efektem darowizn, odzyskanych nieruchomości lub długoletniego zarządzania. Ale prawo do majątku nie może oznaczać braku odpowiedzialności ani braku przejrzystości.  Reportaż Pawła Kapusty to nie tylko dobra dziennikarska robota. To lustro, w którym powinni przejrzeć się nie tylko hierarchowie, ale też politycy, urzędnicy i obywatele. Jeśli mamy wspólnie rozmawiać o relacjach państwo–Kościół, musimy wiedzieć, z kim rozmawiamy – i co naprawdę stoi po drugiej stronie stołu. Bo rekolekcje z widokiem na Bałtyk i milionowy majątek to temat, który już dawno przestał być tylko duchowy. Milionowe pytania bez odpowiedzi  Jak to możliwe, że instytucja zarządzająca dziesiątkami nieruchomości i gruntów, generująca przychody z wynajmu i turystyki, jednocześnie korzysta z ulg, zwolnień podatkowych i dotacji publicznych? Czy nadal można utrzymywać narrację o "biednym Kościele", skoro prowadzi działalność na skalę, której nie powstydziłaby się spółka akcyjna?   Duchowość czy dochodowość?  Kościół w Polsce bywa jednocześnie misją i korporacją. Wypełnia lukę, jaką pozostawiło państwo w wielu dziedzinach życia publicznego, ale robi to z pozycji potęgi finansowej, której działalność zbyt często nie podlega żadnej kontroli. Zjawisko to dotyczy tak samo kurortów nad Bałtykiem, jak i góry modlitwy w Koszalinie. Pytanie tylko: ile jeszcze czasu będziemy udawać, że tego nie widzimy? Link do materiału "DOMINIUM. Tysiące hektarów, luksusowe hotele, kamienice, mieszkania. Polscy biskupi i majątek diecezji warty pół miliarda złotych" znajduje się  TU.

Kościół liczy wiernych

Ala za PAP?MediaRoom - 14 Października 2024 godz. 8:44
Kościół katolicki w Polsce liczy swoich wiernych. Rocznik Statystycznego Kościoła katolickiego w Polsce za rok 2022 podał, że wskaźnik dominicantes (osób uczestniczących w niedzielnej mszy św.) wyniósł 29,5 proc. W stosunku do 2021 r. oznacza to wzrost o 1,2 proc.

Kościół w kryzysie. W koszalińskim seminarium 22 alumnów

Ala - 17 Maj 2023 godz. 11:11
Polski Kościół w głębokim kryzysie. Biskupi po cichu zamykają seminaria i łączą parafie. Sekularyzacja stanowi dla Kościoła w Polsce wyzwanie, któremu biskupi nie potrafią sprostać. W ciszy więc zamykają kolejne seminaria, bo brakuje powołań, łączą parafie, bo brakuje księży. A jak wyglada sytuacja w koszalińskim seminarium? Obecnie w koszalińskim seminarium formuje się do kapłaństwa 22 alumnów - 4 na roku propedeutycznym, 3 na roku I, 3 na roku II, 2 na roku III, 1 na roku IV, 2 na roku V, 4 diakonów na roku VI. 3 alumnów przebywa na praktykach dziekańskich w parafiach. W diecezji pracuje ponad 430 księży oraz ponad 230 sióstr zakonnych.  Jest coraz mniej chętnych do seminariów. Od lat jednak biskupi polscy zapewniali, że taki liczbowy spadek za przyczynę ma przede wszystkim kryzys demograficzny. Skoro mamy w Polsce mniejszą populację młodych, to nic dziwnego, że i kleryków w seminariach duchownych jest mniej. Do jesieni 2020 r. – gdy na ulice wyszły tysiące młodych ludzi protestujących przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych – sekularyzacja nie wydawała się raczej kościelnym decydentom głównym powodem spadku powołań kapłańskich w naszym kraju. Teraz zaczyna się to zmieniać. Ostatnia odezwa biskupa opolskiego jest tego wymownym dowodem. Nie tylko Kościół opolski dotknął bowiem tego typu problem. Są już w Polsce seminaria diecezjalne, gdzie w kilku kolejnych rocznikach jest ledwie kilku alumnów albo też nie ma ani jednego (nic dziwnego zatem, że w tym roku po raz pierwszy od ponad 70 lat w archidiecezji warmińskiej w Olsztynie nie będzie żadnego neoprezbitera).  Kryzys powołaniowy staje się coraz bardziej widoczny nie tylko w większości polskich diecezji, ale również w wielu męskich zgromadzeniach zakonnych. Jeśli ten trend się utrzyma (a wbrew nadziejom wyrażanym przez niektórych hierarchów polskiego Kościoła nic nie wskazuje na to, że sytuacja w najbliższych latach może ulec zmianie), około 2030 r. brak młodych księży będzie dla katolicyzmu polskiego tak samo charakterystyczny, jak ma to miejsce we Francji, Belgii, Holandii czy Niemczech. Także w szkołach coraz mniej uczniów decyduje się uczestniczyć w lekcjach religii. Z danych opublikowanych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że w roku szkolnym 2019/2021 na lekcje religii chodziło 87,6 proc. uczniów. Według statystyk liczba osób uczestniczących w katechezach z roku na rok maleje. Widzą to także dyrektorzy szkół, którzy zaznaczają, że im starsi są uczniowie, tym mniejsze jest ich zainteresowanie przedmiotem.