Koszalin, Poland
wydarzenia

Cisza na osiedlu, mróz w domu. Policjant z Sianowa zobaczył to, czego inni nie chcieli zauważyć

Autor Ala za KMP Koszalin godzinę temu
W centrum Sianowa, na jednym z osiedli otoczonych zamieszkałymi domami, stoi budynek, który z zewnątrz niczym się nie wyróżnia. A jednak to właśnie tam, w środku zimy, rozgrywała się cicha historia o samotności, której nikt przez długi czas nie zauważył. Mróz nie odpuszcza, noce i dni utrzymują temperatury poniżej zera, a w tym domu mieszkała 88-letnia seniorka, pozostawiona samej sobie. Przez wiele tygodni nikt z otoczenia nie zainteresował się jej losem.

Zaniepokojony brakiem kontaktu z kobietą asp. Sebastian Pantanowski, dzielnicowy z Posterunek Policji w Sianowie, postanowił sprawdzić, co się dzieje. Nie widział seniorki od dłuższego czasu. Nie było jej w oknie, nie było jej w codziennym rytmie osiedla, jakby nagle zniknęła,  a w takich sytuacjach cisza bywa najgorszym sygnałem.

Gdy funkcjonariusz wszedł do środka, zobaczył obraz, który mógł oznaczać tylko jedno: człowiek próbuje przetrwać... W pomieszczeniach panowała temperatura zaledwie 6°C. Seniorka leżała ubrana w kurtkę, przykryta kilkoma kołdrami, jakby tworzyła wokół siebie ostatnią linię obrony przed zimnem. W takich warunkach organizm starszej osoby może bardzo szybko zacząć przegrywać, wychłodzenie nie musi nadejść nagle, czasem przychodzi po cichu, krok po kroku.

Policjant szybko ustalił, że kobieta jest samotna. Jej jedyni krewni mieszkają za granicą, a ona sama z uwagi na wiek i nieporadność nie była w stanie przynieść drewna, rozpalić w piecu ani po prostu ogrzać domu. Sytuacja była dramatycznie prosta: brak pomocy mógł w każdej chwili doprowadzić do tragedii.

Na szczęście w tej historii kluczowa okazała się nie tylko interwencja, ale i konsekwencja. Asp. Sebastian Pantanowski nie poprzestał na jednorazowej wizycie. Zaczął przychodzić codziennie przed służbą lub po niej. Rąbie drewno, robi zakupy, rozpala w piecu. Ale najważniejsze robi inaczej, niż da się to opisać w policyjnym raporcie: poświęca starszej kobiecie czas, rozmawia z nią, upewnia się, że jest bezpieczna. Dla osoby w podeszłym wieku to często równie ważne jak ciepło z pieca – poczucie, że ktoś widzi, że ktoś pamięta, że ktoś w razie czego zapuka.

Sprawa została już zgłoszona do pomocy społecznej. Pracownicy odpowiednich instytucji prowadzą formalności, aby zapewnić 88-latce miejsce w domu pomocy społecznej, gdzie otrzyma właściwą opiekę, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Bo w tym wszystkim chodzi nie tylko o przetrwanie zimy, ale o to, by nie musiała już nigdy walczyć z nią sama.

Policjanci przy tej okazji apelują do mieszkańców: jeśli nie jesteś w stanie pomóc sam, ale wiesz, że ktoś tej pomocy potrzebuje: zadzwoń pod numer alarmowy 112. Jeden telefon może uratować czyjeś zdrowie, a nawet życie. Czasem wystarczy sygnał: że ktoś od dni nie wychodzi, że w oknach nie pali się światło, że nikt nie odpowiada na pukanie, że starsza osoba nagle „znikła” z codziennego krajobrazu.

Ta historia z Sianowa pokazuje coś jeszcze, rzecz równie oczywistą, co bolesną: można mieszkać w centrum osiedla, wśród domów pełnych ludzi, i jednocześnie być całkowicie niewidzialnym. Dlatego czujność i wrażliwość społeczna nie są dodatkiem do codzienności, ale jej fundamentem. Czasem wystarczy zainteresowanie, rozmowa, proste „czy wszystko w porządku?”  albo zgłoszenie problemu,  by przerwać czyjąś samotność i zapobiec tragedii.

Wspierajmy się, szanujmy i pomagajmy sobie nawzajem. Bo razem naprawdę możemy więcej.

Czytaj też

Mróz nie odpuszcza. Każdy telefon może uratować życie

Ala, fot. FB/Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta Koło Koszalińskie - 12 Stycznia 2026 godz. 9:46
W dobowym raporcie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa od października 2025 r. odnotowano już 38 zgony z wychłodzenia. Zima ma w sobie coś podstępnego: potrafi wyglądać niewinnie, a działa bezlitośnie. Wystarczy chwila – ławka na przystanku, „tylko na moment” w altance, powrót do domu po alkoholu, brak ciepłej kurtki, osłabienie organizmu – i wychłodzenie rozwija się szybciej, niż wielu z nas sądzi. Mróz nie wybiera. Ale my – jako mieszkańcy – możemy wybrać reakcję. I czasem ten wybór sprowadza się do jednego gestu: telefonu, zgłoszenia, zainteresowania. W zimie to naprawdę bywa różnica między życiem a statystyką. Ponad 800 zgłoszeń w KMZB. Obywatelska czujność działa Służby podkreślają, że szybka reakcja świadków ma realne znaczenie. Od 1 listopada 2025 r. do 8 stycznia 2026 r. internauci przekazali ponad 800 zgłoszeń dotyczących osób wymagających pomocy (m.in. w kryzysie bezdomności) za pomocą funkcji w Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. Eksperci i służby wskazują, że najszybciej wychładzają się osoby starsze, samotne, przewlekle chore, pod wpływem alkoholu (alkohol daje złudne uczucie ciepła, a zwiększa utratę ciepła i ryzyko utraty przytomności), przebywające na zewnątrz bez odpowiedniej odzieży lub schronienia, w kryzysie bezdomności, nocujące w pustostanach, altankach czy klatkach schodowych. Wychłodzenie może rozwijać się po cichu – zaczyna się od drżenia, osłabienia i dezorientacji, a w zaawansowanym stadium może prowadzić do utraty przytomności. „Jeden telefon może uratować życie” Policja i RCB regularnie apelują, by nie przechodzić obojętnie. Jeśli ktoś leży na mrozie, śpi w miejscu przypadkowym, jest wyraźnie zdezorientowany lub nie ma siły się poruszać. Najbezpieczniej jest wezwać pomoc. Jak zgłosić zagrożenie? Służby przypominają, że pomoc jest dostępna dla każdego i nie wymaga specjalnych procedur. Wystarczy zadzwonić pod numer alarmowy 112, albo zgłosić miejsce przebywania osoby potrzebującej poprzez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. W sytuacjach nagłych można też kontaktować się bezpośrednio ze służbami: 986 – Straż Miejska, 997 – Policja. 91 430 33 42 - Centrum Zarządzania Kryzysowego. Gdzie szukać pomocy w Koszalinie? W Koszalinie osoby w kryzysie bezdomności mogą skorzystać z kilku form wsparcia. Centrum Usług Społecznych (CUS) – al. Monte Cassino 2 tel. 94 316-03-00 Sekcja ds. Bezdomności: 94 316-03-05, 94 316-03-92 CUS koordynuje pomoc i wydaje skierowania do schronisk.   Ogrzewalnia i Noclegownia Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta – ul. Mieszka I 16 tel. 94 341 92 69 wew. 3 i 4 Placówka oferuje schronienie i podstawowe wsparcie.   Stowarzyszenie Dom Miłosierdzia – al. Monte Cassino 7 To kolejne miejsce, w którym można uzyskać pomoc. Osoby w kryzysie bezdomności mogą zgłosić się do ogrzewalni lub noclegowni – w tych miejscach nie wymaga się dokumentacji. Skierowanie jest natomiast potrzebne do schroniska – decyzję w tej sprawie wystawia CUS.   Mobilny punkt wsparcia: zupa, koce i pomoc medyczna W okresie zimowym na ulice Koszalina wyjeżdża także mobilny punkt organizowany wspólnie przez Centrum Usług Społecznych oraz koszalińskie koło Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Bus pojawia się dwa razy w tygodniu, docierając do osób potrzebujących. W ramach działań oferowane są m.in. ciepła zupa i napoje, koce, zimowe ubrania i bielizna, a także bardzo ważna pomoc medyczna. Jak podkreśla pracownik socjalny CUS, Jacek Wróbel gorący posiłek i napój są dla osób w kryzysie bezdomności dużym wsparciem i ułatwiają nawiązanie kontaktu. W działaniach uczestniczy też ratownik medyczny – Bogusław Kapisz zwraca uwagę, że nawet drobne skaleczenia u osób żyjących w trudnych warunkach mogą być groźne, bo ryzyko infekcji rośnie, a dostęp do czystej wody bywa ograniczony. Streetworkerzy pomagają również w sprawach formalnych, np. przy ubieganiu się o świadczenia czy wsparcie finansowe.   Proste zasady, które ratują zdrowie Służby przypominają też o podstawowych działaniach profilaktycznych ubierać się warstwowo i chronić dłonie, stopy oraz głowę, unikać długiego przebywania na mrozie bez ruchu, nie „rozgrzewać się” alkoholem oraz zainteresować się sąsiadami – szczególnie starszymi i samotnymi (telefon lub krótka wizyta może zapobiec tragedii). Zimowe statystyki pokazują, że wychłodzenie nie jest abstrakcyjnym zagrożeniem – to realne ryzyko, które dotyczy całego sezonu, a nie tylko jednego tygodnia mrozów. Dlatego służby ponawiają najważniejszy komunikat: reagujmy – czasem wystarczy jeden telefon, by uratować komuś życie.