Zaniepokojony brakiem kontaktu z kobietą asp. Sebastian Pantanowski, dzielnicowy z Posterunek Policji w Sianowie, postanowił sprawdzić, co się dzieje. Nie widział seniorki od dłuższego czasu. Nie było jej w oknie, nie było jej w codziennym rytmie osiedla, jakby nagle zniknęła, a w takich sytuacjach cisza bywa najgorszym sygnałem.

Gdy funkcjonariusz wszedł do środka, zobaczył obraz, który mógł oznaczać tylko jedno: człowiek próbuje przetrwać... W pomieszczeniach panowała temperatura zaledwie 6°C. Seniorka leżała ubrana w kurtkę, przykryta kilkoma kołdrami, jakby tworzyła wokół siebie ostatnią linię obrony przed zimnem. W takich warunkach organizm starszej osoby może bardzo szybko zacząć przegrywać, wychłodzenie nie musi nadejść nagle, czasem przychodzi po cichu, krok po kroku.
Policjant szybko ustalił, że kobieta jest samotna. Jej jedyni krewni mieszkają za granicą, a ona sama z uwagi na wiek i nieporadność nie była w stanie przynieść drewna, rozpalić w piecu ani po prostu ogrzać domu. Sytuacja była dramatycznie prosta: brak pomocy mógł w każdej chwili doprowadzić do tragedii.
Na szczęście w tej historii kluczowa okazała się nie tylko interwencja, ale i konsekwencja. Asp. Sebastian Pantanowski nie poprzestał na jednorazowej wizycie. Zaczął przychodzić codziennie przed służbą lub po niej. Rąbie drewno, robi zakupy, rozpala w piecu. Ale najważniejsze robi inaczej, niż da się to opisać w policyjnym raporcie: poświęca starszej kobiecie czas, rozmawia z nią, upewnia się, że jest bezpieczna. Dla osoby w podeszłym wieku to często równie ważne jak ciepło z pieca – poczucie, że ktoś widzi, że ktoś pamięta, że ktoś w razie czego zapuka.
Sprawa została już zgłoszona do pomocy społecznej. Pracownicy odpowiednich instytucji prowadzą formalności, aby zapewnić 88-latce miejsce w domu pomocy społecznej, gdzie otrzyma właściwą opiekę, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Bo w tym wszystkim chodzi nie tylko o przetrwanie zimy, ale o to, by nie musiała już nigdy walczyć z nią sama.
Policjanci przy tej okazji apelują do mieszkańców: jeśli nie jesteś w stanie pomóc sam, ale wiesz, że ktoś tej pomocy potrzebuje: zadzwoń pod numer alarmowy 112. Jeden telefon może uratować czyjeś zdrowie, a nawet życie. Czasem wystarczy sygnał: że ktoś od dni nie wychodzi, że w oknach nie pali się światło, że nikt nie odpowiada na pukanie, że starsza osoba nagle „znikła” z codziennego krajobrazu.
Ta historia z Sianowa pokazuje coś jeszcze, rzecz równie oczywistą, co bolesną: można mieszkać w centrum osiedla, wśród domów pełnych ludzi, i jednocześnie być całkowicie niewidzialnym. Dlatego czujność i wrażliwość społeczna nie są dodatkiem do codzienności, ale jej fundamentem. Czasem wystarczy zainteresowanie, rozmowa, proste „czy wszystko w porządku?” albo zgłoszenie problemu, by przerwać czyjąś samotność i zapobiec tragedii.
Wspierajmy się, szanujmy i pomagajmy sobie nawzajem. Bo razem naprawdę możemy więcej.