Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

Co łączy Koszalin z Nassau? Statek, bandera i plan powrotu pod biało-czerwoną

Film eWok, film: FB/Arkadiusz Marchewka - 29 Kwietnia 2026 godz. 2:22
Co może łączyć polski Koszalin z Nassau, stolicą Bahamów? Odpowiedź prowadzi wprost na morze. „Koszalin” to nazwa statku należącego do największego polskiego armatora, Polskiej Żeglugi Morskiej. Jego portem macierzystym jest jednak właśnie Nassau, bo jednostka pływa pod banderą Bahamów. Dlaczego polski statek noszący nazwę Koszalina nie pływa pod polską banderą? - Bo tam jest taniej - wyjaśnia wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka, odpowiedzialny w resorcie za gospodarkę morską. To przykład szerszego problemu, z którym polska gospodarka morska mierzy się od lat. Polska flota handlowa w dużej części funkcjonuje pod obcymi banderami. Statki należące do krajowych armatorów rejestrowane są m.in. w Liberii, Panamie, na Cyprze, Malcie czy Bahamach. Powód jest przede wszystkim ekonomiczny: niższe podatki, korzystniejsze zasady ubezpieczeń społecznych, prostsze procedury i większa konkurencyjność prowadzenia działalności. Według danych przywoływanych w debacie o polskiej banderze, w 2023 roku tylko 0,6 proc. tonażu należącego do polskich podmiotów pływało pod biało-czerwoną banderą. Rząd zapowiada teraz zmiany, które mają odwrócić ten trend i zachęcić armatorów do powrotu do polskiego rejestru. Program „Polskie Morze” i powrót bandery Arkadiusz Marchewka przedstawił założenia programu „Polskie Morze”, którego jednym z kluczowych elementów ma być przywrócenie polskiej bandery na statki handlowe należące do krajowych armatorów. Pakiet zmian zakłada przede wszystkim poprawę konkurencyjności polskiego rejestru. Rząd chce zastąpić klasyczny, 19-procentowy CIT podatkiem tonażowym, uzależnionym od wielkości statku. Takie rozwiązanie ma obniżyć obciążenia fiskalne firm żeglugowych zarówno tych, które posiadają własne jednostki, jak i tych, które zarządzają flotą. Planowane są również zmiany korzystne dla marynarzy. Wiceminister zapowiedział zwolnienie ich z podatku PIT bez dotychczasowego warunku przepracowania co najmniej 183 dni na morzu. Ma to uprościć rozliczenia i zwiększyć atrakcyjność pracy pod polską banderą. Częścią pakietu są także rozwiązania dotyczące składek na ubezpieczenia społeczne. Od 1 stycznia 2026 roku obowiązują przepisy, które mają zmniejszać koszty po stronie pracodawców i ułatwiać zatrudnianie marynarzy w polskim systemie. Bariery, które trzeba usunąć Zdaniem Arkadiusza Marchewki sama zmiana podatków nie wystarczy. Rząd chce również usunąć bariery regulacyjne, które przez lata zniechęcały armatorów do rejestrowania statków w Polsce. Jako przykład wskazywane są przepisy dotyczące obrotu lekami. W praktyce utrudniały one zaopatrywanie statków w Polsce, ponieważ zakup leków na jednostki morskie mógł być traktowany jak ich wywóz za granicę. Takie rozwiązania, określane przez resort jako legislacyjne absurdy, mają zostać wyeliminowane. Kolejnym elementem ma być uproszczenie procedur rejestracyjnych. Obecnie proces rejestrowania statków w Polsce bywa długi i skomplikowany. Rząd chce wprowadzić bardziej przyjazny model obsługi, określany jako system „one-stop-shop”, czyli możliwość załatwienia wielu formalności w jednym miejscu. Dlaczego polskie statki uciekły pod obce bandery? Powody są przede wszystkim finansowe. Rejestrowanie statków za granicą jest tańsze, a armatorzy zwracają uwagę, że w branży żeglugowej konkurencyjność kosztowa ma ogromne znaczenie. Znaczenie mają także zasady finansowania budowy i eksploatacji statków. Banki chętniej kredytują inwestycje, gdy ich zabezpieczenia są silniejsze. W polskich realiach roszczenia instytucji finansowych mogą znajdować się za zobowiązaniami wobec ZUS i urzędu skarbowego, co dla banków oznacza większe ryzyko. Przedstawiciele branży od lat podkreślają, że bez zmian systemowych powrót pod polską banderę byłby dla armatorów nieopłacalny. Właśnie dlatego rządowy plan nie ma być symbolicznym gestem, ale pakietem konkretnych rozwiązań ekonomicznych i prawnych. Plan ambitny, ale rozłożony w czasie Arkadiusz Marchewka studzi oczekiwania i zaznacza, że zmiana nie wydarzy się z dnia na dzień. Przepisy przez lata nie zachęcały do rejestrowania statków w Polsce, a działalność żeglugowa oznacza wielomilionowe inwestycje i długoterminowe decyzje biznesowe. Pierwsze efekty mają być widoczne w 2027 roku. Wtedy, zgodnie z zapowiedziami pierwsze statki należące do polskich armatorów mogłyby zmienić banderę na biało-czerwoną. Warunkiem jest jednak sprawne przeprowadzenie procesu legislacyjnego i wejście w życie nowych przepisów. Od interpelacji do odpowiedzialności za projekt Marchewka zajmował się sprawą polskiej bandery jeszcze jako poseł opozycji. W 2021 roku pytał w Sejmie o zapowiadane przepisy, które miały zachęcić armatorów do powrotu pod biało-czerwoną flagę. Wskazywał wtedy, że statki polskich armatorów pływają pod banderami m.in. Liberii, Panamy, Cypru i Malty, bo daje im to przewagę konkurencyjną. Dziś, jako wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za gospodarkę morską, sam koordynuje prace nad rozwiązaniami, które mają tę sytuację zmienić. Koszalin jako symbol większego problemu Historia statku „Koszalin”, którego portem macierzystym jest Nassau, dobrze pokazuje skalę wyzwania. Nazwa jednostki odwołuje się do polskiego miasta, armator jest polski, ale bandera pozostaje zagraniczna. Dla wielu osób to symbol utraconej obecności biało-czerwonej na morzach. Program „Przywracamy polską banderę” ma to zmienić. Zakłada obniżenie kosztów, uproszczenie procedur, poprawę warunków dla marynarzy i stworzenie bardziej konkurencyjnego systemu dla armatorów. Jeśli harmonogram zostanie zrealizowany, pierwsze polskie promy i masowce mogą wrócić pod biało-czerwoną banderę już w 2027 roku. Wtedy nazwy takie jak „Koszalin” mogłyby znów być kojarzone nie tylko z polskim armatorem, ale także z polską flagą na rufie.

We wtorek DKF w Kinie Kryterium. Na ekranie „Tajny agent”

Film Ala za CK 105 Koszalin - 28 Kwietnia 2026 godz. 4:34
28 kwietnia o godz. 18:00, w Kinie Kryterium odbędzie się kolejny seans w ramach Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Tym razem widzowie będą mogli zobaczyć film „Tajny agent” — mocny, trzymający w napięciu thriller polityczny, który zabiera publiczność do Brazylii lat 70. Akcja filmu rozgrywa się w samym środku karnawału, w kraju pogrążonym w politycznych napięciach i przemocy. Główny bohater zostaje wciągnięty w niebezpieczną sieć intryg, tajemnic i walki o wpływy. Z czasem musi odnaleźć się w świecie, w którym trudno odróżnić prawdę od kłamstwa, a każdy krok może mieć poważne konsekwencje. „Tajny agent” to opowieść o przetrwaniu, władzy i strachu, ale także o człowieku postawionym wobec wydarzeń, które wymykają się spod kontroli. Film zbiera bardzo dobre opinie i uznawany jest za jeden z ciekawszych tytułów ostatniego roku. Seans DKF to również okazja do spotkania z ambitnym kinem i rozmowy o filmie po projekcji. Wydarzenie skierowane jest do widzów, którzy cenią kino zaangażowane, poruszające ważne tematy społeczne i polityczne. Seans odbędzie się we wtorek, 28 kwietnia, o godz. 18:00 w Kinie Kryterium. Bilety w cenie 15 zł są dostępne na stronie CK105: https://ck105.koszalin.pl/…/dyskusyjny…/dkf-tajny-agent

Nie siedź w domu. Koszalińskie parki zapraszają na spacery

Film Art, fot i film: Art - 28 Kwietnia 2026 godz. 4:24
Noce wciąż bywają chłodne, a poranki potrafią przypominać o zimie, ale w ciągu dnia coraz częściej czuć już prawdziwą wiosnę. To dobry moment, by wyjść z domu, przewietrzyć głowę i skorzystać z tego, co Koszalin ma na wyciągnięcie ręki, parków, zieleńców i spacerowych alejek. Koszalin od lat uchodzi za miasto pełne zieleni. Znajduje się tu kilka większych parków miejskich oraz liczne zieleńce, które stanowią ważną część miejskiej przestrzeni. Łącznie miasto dysponuje 9 parkami miejskimi oraz około 34 zieleńcami, co daje ponad 100 hektarów zieleni ogrodowej i przyulicznej.   Szczególne miejsce na zielonej mapie miasta zajmują Parki im. Książąt Pomorskich, tworzące zwarty ciąg zieleni w dolinie rzeki Dzierżęcinki. Ten naturalny korytarz spacerowy łączy okolice ulic Rzecznej, Grodzkiej i Targowej z rejonem ulicy Kutrzeby. To jedno z najchętniej wybieranych miejsc na krótki spacer w centrum miasta.   Najstarszym parkiem w Koszalinie jest Park im. Książąt Pomorskich „A”. Zabytkowy teren o powierzchni około 6,7 hektara znajduje się w samym centrum. Spacerowicze znajdą tu m.in. staw zamkowy, Wyspę Łabędzi oraz cenną zieleń monumentalną. To miejsce, w którym historia miasta łączy się z codziennym odpoczynkiem mieszkańców.   Tuż obok znajduje się Park im. Książąt Pomorskich „B”, będący drugą częścią tego zielonego zespołu. Alejki, drzewa i spokojna atmosfera sprawiają, że to dobry wybór zarówno na szybki spacer, jak i dłuższą chwilę odpoczynku.   Warto odwiedzić również park przy Amfiteatrze, drugi pod względem powierzchni park w mieście. Obejmuje około 8,2 hektara i wyróżnia się historycznymi formami zieleni oraz sąsiedztwem zabytkowego amfiteatru. To miejsce kojarzone nie tylko z wydarzeniami kulturalnymi, ale także z rekreacją i spacerami. W centrum Koszalina dużą popularnością cieszy się Park im. Tadeusza Kościuszki przy Bibliotece Miejskiej. Choć mniejszy, jest intensywnie wykorzystywany przez mieszkańców. To wygodna, zielona przestrzeń na chwilę relaksu w trakcie dnia.   Miłośnicy przyrody mogą wybrać się także do Parku Dendrologicznego, który pełni funkcję rekreacyjną i edukacyjną. Bogata kolekcja drzew i krzewów sprawia, że spacer może być tu także okazją do poznania różnych gatunków roślin. Na mapie miejskiej zieleni znajdują się również nowsze, funkcjonalne przestrzenie, takie jak Park Rokosowo, Park Dostępny, Park Europejski oraz park na osiedlu Rokosowo między ulicami Dębową, Cyprysową i Wierzbową. To miejsca o charakterze rekreacyjno-rodzinnym, dobre zarówno na spacer, jak i aktywny wypoczynek. Wiosenne dni warto wykorzystać na ruch na świeżym powietrzu. Spacer nie wymaga planowania, sprzętu ani dużej ilości czasu. Wystarczy wygodne obuwie, ciepła kurtka na chłodniejszy moment i chęć wyjścia z domu. Koszalińskie parki są blisko. Warto z nich korzystać

Natalia Więsek triumfuje w ultramaratonie Ryk Jelenia. 103 kilometry walki, siły i charakteru

Film Art, film: FB/Ultra Wysoczyzna - 27 Kwietnia 2026 godz. 8:08
Natalia Więsek z Koszalina ma za sobą jeden z najważniejszych startów w swojej biegowej karierze. Podczas ultramaratonu Ryk Jelenia zawodniczka znakomicie poradziła sobie z wymagającym dystansem 103 kilometrów, osiągając czas 12:32:00 i zwyciężając w klasyfikacji kobiet. To wynik, który robi ogromne wrażenie. Ponad sto kilometrów trasy to nie tylko sprawdzian przygotowania fizycznego, ale przede wszystkim próba charakteru, odporności psychicznej i umiejętności radzenia sobie z kryzysami, które w ultramaratonie przychodzą prędzej czy później. Natalia Więsek pokazała jednak, że potrafi utrzymać koncentrację i tempo do samego końca. Trasa Ryku Jelenia prowadziła przez malownicze, ale bardzo wymagające tereny. Leśne dukty, podbiegi, zbiegi, zmienne podłoże i wiosenna aura sprawiły, że każdy kilometr wymagał pełnego skupienia. W takich warunkach nie wystarczy tylko szybko biec, trzeba mądrze rozłożyć siły, dbać o odżywianie, kontrolować tempo i zachować spokój nawet wtedy, gdy organizm zaczyna domagać się odpoczynku. Koszalinianka od początku prezentowała bardzo równy i mocny bieg. Jej rezultat 12 godzin, 32 minuty i 0 sekund dał jej pierwsze miejsce wśród kobiet i stał się potwierdzeniem wysokiej formy oraz świetnego przygotowania do rywalizacji ultra. Sukces Natalii Więsek to także powód do dumy dla lokalnego środowiska biegowego. Zawodniczka na co dzień trenuje na trasach w Koszalinie i regionie, korzystając z leśnych ścieżek, pagórkowatych odcinków oraz terenów, które doskonale przygotowują do długich i wymagających startów. Ultramaraton Ryk Jelenia przyciągnął biegaczy gotowych zmierzyć się z dystansem, który nie wybacza słabości. Na tle tej wymagającej stawki Natalia Więsek pokazała klasę, determinację i ogromne serce do walki. To zwycięstwo jest czymś więcej niż sportowym wynikiem. To historia o konsekwencji, pasji i sile, która pozwala przekraczać własne granice. Po takim biegu jedno jest pewne, Natalia Więsek zapisała kolejny piękny rozdział w historii koszalińskiego sportu.

Sezon motocyklowy w Koszalinie ruszył pełną parą. Motopark przyciągnął tłumy fanów dwóch kółek

Film Ala, film: FB/Koszalin Centrum Pomorza/Paweł Kusiak / UM Koszalin - 26 Kwietnia 2026 godz. 18:42
W Koszalinie sezon motocyklowy rozpoczął się z prawdziwą energią. Motopark ponownie stał się miejscem spotkań pasjonatów jednośladów, dobrej atmosfery i motoryzacyjnego klimatu. Okazją do wspólnego świętowania był 6. Motobazar oraz start sezonu motocyklowego, które przyciągnęły tłumy mieszkańców, gości i fanów dwóch kółek. Było głośno, dynamicznie i bardzo pozytywnie — dokładnie tak, jak przystało na rozpoczęcie sezonu. Na miejscu nie brakowało motocykli, rozmów o pasji, spotkań ze znajomymi i okazji do wymiany doświadczeń. Motobazar był również przestrzenią dla osób, które szukały części, akcesoriów, inspiracji lub po prostu chciały poczuć atmosferę motocyklowej społeczności. Wydarzenie pokazało, że środowisko motocyklistów w Koszalinie ma ogromną siłę i potrafi tworzyć wyjątkowy klimat. To nie tylko maszyny i dźwięk silników, ale przede wszystkim ludzie, którzy łączą pasję, energię i chęć wspólnego działania. Organizatorów cieszy tak duża frekwencja oraz zaangażowanie mieszkańców i gości. Dzięki takim wydarzeniom Koszalin po raz kolejny udowadnia, że jest miastem ludzi z pasją — otwartym na inicjatywy, które integrują i budują lokalną społeczność. Start sezonu w Motoparku był mocnym sygnałem, że przed motocyklistami kolejne miesiące pełne spotkań, tras, wydarzeń i wspólnych przejazdów. Sezon ruszył pełną parą — i wszystko wskazuje na to, że będzie naprawdę intensywny.

Koszalin stawia na nowoczesne, zielone i przyjazne miasto

Film Art, film: Art - 26 Kwietnia 2026 godz. 11:25
Przebudowa ulicy Zwycięstwa i centrum Koszalina nie zakończy się na obecnie prowadzonych pracach. Dzięki decyzji podjętej podczas XXX sesji Rady Miejskiej miasto będzie mogło kontynuować jedną z najważniejszych inwestycji ostatnich lat. Radni wyrazili zgodę na zaciągnięcie 90 mln zł preferencyjnej pożyczki z BGK (Banku Gospodarstwa Krajowego), finansowanej ze środków Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. To decyzja, która  ma wymiar znacznie większy niż wyłącznie finansowy. Chodzi o realny krok w stronę nowoczesnego, zielonego i bardziej przyjaznego Koszalina. Rewitalizacja obejmie serce miasta, a jej celem będzie oddanie przestrzeni publicznej przede wszystkim mieszkańcom.   Pozyskane środki pozwolą zrealizować trzy kluczowe inwestycje. Pierwszą z nich będzie dalsza, kompleksowa zmiana przestrzeni w centrum Koszalina. Prace obejmą ulice Zwycięstwa, Dworcową i Andersa, które mają stać się bardziej funkcjonalne, estetyczne i przyjazne dla pieszych. W centrum pojawi się więcej zieleni, poprawić ma się jakość powietrza, a ruch samochodowy zostanie uspokojony. Planowane działania mają również ograniczyć hałas i sprawić, że śródmieście stanie się miejscem bardziej komfortowym do codziennego życia, spacerów, spotkań i korzystania z miejskich usług. Drugim ważnym elementem inwestycji będzie modernizacja oświetlenia ulicznego w najważniejszych ciągach komunikacyjnych miasta. Nowoczesne rozwiązania mają poprawić bezpieczeństwo mieszkańców, ale również przynieść realne oszczędności i zwiększyć efektywność energetyczną miejskiej infrastruktury. Trzecim filarem przedsięwzięcia będzie przebudowa i adaptacja zabytkowego budynku przy Rynku Staromiejskim na potrzeby Urzędu Miejskiego. Obiekt ma zostać dostosowany do współczesnych standardów obsługi mieszkańców. Powstanie nowoczesna, dostępna i komfortowa przestrzeń administracyjna, która ułatwi załatwianie spraw urzędowych. Decyzja Rady Miejskiej otwiera drogę do dalszej przemiany centrum Koszalina. To inwestycja w jakość życia mieszkańców, estetykę miasta, bezpieczeństwo, zieleń i lepszą organizację przestrzeni publicznej.