- Wielu Polaków postrzega dziś ekonomię przez pryzmat kryzysu, bezrobocia, biedy. Czy ta dyscyplina nauki da się jeszcze lubić?
- Ekonomia często jest obarczana winą za kryzys, błędne decyzje gospodarcze, dlatego nie dziwię się ludziom, którzy mają sceptyczny stosunek do tej dziedziny wiedzy. Tymczasem ekonomia jako nauka nie może być obwiniana za dotkliwości, jakie odczuwają obywatele z powodu niewłaściwych decyzji gospodarczych. Ekonomia, co zawsze podkreślam, powinna być nauką uczciwą. Musi opierać się na prawach, prawidłowościach, matematycznych wyliczeniach, na racjonalizmie. Musi być nauką, a nie ideologią. Dziś często ekonomia jest wykorzystywana jako instrument lobbingu prowadzącego do tego, że nieliczni bogacą się kosztem innych. Dobrą politykę gospodarczą można prowadzić tylko wtedy, kiedy oprze się na poprawnych regułach ekonomii, a nie błędnym myśleniu. Proszę zauważyć, ilu ekonomistów nie przewidziało kryzysu, nie ostrzegło przed nim ludzi, ilu teraz udaje mądrość po szkodzie.
- Może zatem najwyższy czas, aby wrócił Pan do polityki?
- W polityce swoje już zrobiłem. Czy dobrze, czy źle, nie mnie to oceniać. Nie przewiduję powrotu do polityki. Teraz zajmuję się badaniami naukowymi, w związku z nimi wybieram się do jednego z krajów arabskich. W planach mam także podróże do Chin, Korei Północnej, Rosji. Często służę moim głosem doradczym w innych krajach, raczej nie w Polsce.
- Jest Pan wegetarianinem i i abstynentem od alkoholu. Gdyby inni Polacy poszli śladem czołowego ekonomisty, wówczas naszym głównym gospodarczym gałęziom – produkcji mięsa i alkoholu – groziła zapaść. Co Pan na to?
- Podobno nie ma głupich pytań, ale to pytanie właśnie takie jest. Nie będę zmieniał osobistych upodobań tylko dlatego, aby nakręcać koniunkturę rzeźniom, czy gorzelniom. Niech każdy robi to, co chce.
- Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Alina Konieczna