Jak podkreślono, odzyskane materiały zostały wytworzone nie tylko przez zwiad WOP, ale również przez Służbę Bezpieczeństwa, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, Milicję Obywatelską czy Akademię Spraw Wewnętrznych. Dokumenty najpierw zabezpieczono w listopadzie 2025 roku w Koszalinie, a następnie podczas skoordynowanych przeszukań przeprowadzonych 24 lutego 2026 roku w dziewięciu lokalizacjach w pięciu województwach.

Początek tej historii miał miejsce właśnie w Koszalinie. 14 listopada 2025 roku prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie, wspólnie z policjantami z Koszalina, przeszukał mieszkanie i pomieszczenia gospodarcze byłego funkcjonariusza operacyjnego zwiadu Bałtyckiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza. Śledczy mieli podstawy, by przypuszczać, że mogą tam znajdować się oryginalne dokumenty operacyjne, które powinny trafić do zasobu IPN. W trakcie tych czynności zabezpieczono kilka tysięcy oryginalnych materiałów.

Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, prokurator Andrzej Pozorski, zaznaczył, że odzyskane dokumenty mają istotne znaczenie dla historii Polski. Dziękował też pracownikom archiwum i policjantom za wspólną pracę, dzięki której udało się przejąć materiały, które nigdy nie powinny znaleźć się w prywatnych rękach.
Śledztwo, prowadzone przez szczecińską komisję IPN pod nadzorem prokuratora Marka Rabiegi, szybko nabrało szerszego wymiaru. Po zgromadzeniu kolejnych dowodów przeprowadzono lutowe przeszukania w województwach: zachodniopomorskim, pomorskim, podlaskim, wielkopolskim i dolnośląskim. Ich wynik pokazuje skalę sprawy. Zabezpieczono 172 jednostki zwarte, 15 teczek pracy i personalnych tajnych współpracowników oraz 8382 luźne dokumenty.
Prokurator Marek Rabiega zwrócił uwagę, że część przejętych materiałów została wytworzona już po 1990 roku i nadal była objęta klauzulą tajności. To może oznaczać znamiona przestępstwa z art. 276 Kodeksu karnego. Dodał również, że wśród zabezpieczonych dokumentów znalazły się takie, które oficjalnie miały już nie istnieć, bo według wcześniejszych informacji zostały zniszczone.

Śledczy i archiwiści nie ukrywają, że chodzi nie tylko o odzyskanie akt, ale też o przywrócenie historycznej pamięci. Prokurator Rabiega zaapelował, by osoby posiadające dokumenty, co do których mają choćby podejrzenie, że mogą stanowić zasób archiwalny IPN, zgłaszały się do oddziałowych archiwów. Jak podkreślił, dobrowolne wydanie takich materiałów może stanowić podstawę do odstąpienia od ścigania, a dla prokuratorów najważniejsze jest ich odzyskanie, bo każdy taki dokument ma wartość dla historii Polski.
Dyrektor szczecińskiego oddziału IPN Krzysztof Męciński mówił wprost, że instytut nie ustanie w odzyskiwaniu dokumentów, które powinny znajdować się w jego archiwach. Zaznaczył, że są one materialnym świadectwem działalności organów bezpieczeństwa działających na szkodę obywateli Polski i powinny służyć także jako materiał dowodowy w śledztwach dotyczących funkcjonariuszy tamtego systemu.
O skali znaleziska świadczy także jego zawartość. Jak informował naczelnik Oddziałowego Archiwum IPN w Szczecinie Tomasz Dźwigał, wśród zabezpieczonych materiałów są dokumenty administracyjne, zbiory wewnętrznej biblioteki, materiały operacyjne zwiadu WOP, w tym dokumenty agenturalne, czyli dotyczące tajnych współpracowników. Archiwiści analizują je teraz na potrzeby prokuratury.
Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. Jak poinformował prokurator Rabiega, pojawiły się już dwa nowe wątki, ale na obecnym etapie nie są ujawniane. Jedno jest jednak pewne: sprawa, która zaczęła się od przeszukania w Koszalinie, przerodziła się w jedno z najpoważniejszych archiwalnych odkryć IPN po 1989 roku.