Koszalin, Poland
wydarzenia

Delegatura IPN z Koszalina ustali wszystkie osoby odpowiedzialne za eksterminację ludności w Treblince

Autor Ala za IPN, Muzeum Treblinka, fot. Muzeum Treblinka 20 Lutego 2019 godz. 7:10
Trwa śledztwo w sprawie zbrodni nazistowskiej, będącą zbrodnią przeciwko ludzkości, w postaci ludobójstwa dokonanego w okresie od lipca 1942 r. do 1944 r. przez funkcjonariuszy niemieckich władz okupacyjnych wobec około 750.000 osób narodowości żydowskiej, polskiej oraz innych, więźniów obozu koncentracyjnego w Treblince, tj. o czyn z art. 1 pkt 1 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego

Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko  Narodowi Polskiemu w Szczecinie przejęła do dalszego prowadzenia śledztwo dotyczące eksterminacji około 750.000 osób różnej narodowości, głównie Żydów z terenu okupowanej Polski, zamordowanych w obozie zagłady w Treblince w latach 1942-1944. Celem śledztwa jest ustalenie wszystkich osób odpowiedzialnych za eksterminację ludności w Treblince i ostateczne zakończenie wieloletniego śledztwa. Podkreślić należy, że znacząca cześć załogi obozu w Treblince poniosła już odpowiedzialność karną w innych procesach. W chwili obecnej sporządzono pełną listę członków załogi obozu w Treblince, w celu ustalenia, którzy z nich ponieśli już odpowiedzialność karną na terenie Polski lub Niemiec. Skierowano też do Centrali Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu wniosek o nadesłanie wyroków skazujących członków załogi w Treblince. W toku śledztwa ustalono kolejne osoby najbliższe w stosunku do pokrzywdzonych, którzy ponieśli śmierć w obozie. Osoby te są systematycznie przesłuchiwane.(S 9.2013.Zn  OKŚZpNP Szczecin – Delegatura w Koszalinie).  

Obóz (ośrodek) zagłady w Treblince wybudowany został przez Niemców w połowie 1942 roku obok istniejącego w pobliżu karnego obozu pracy. Powstał w ramach „Akcji Reinhard”, mającej na celu fizyczną likwidację ludności żydowskiej. Zajmował 17 ha ziemi. Otoczony był wysokim ogrodzeniem z drutu kolczastego. Załoga składała się z 30-40 Niemców i Austriaków, którzy zawiadywali obozem oraz kompanii strażników, około 100-120 osób, głównie pochodzenia ukraińskiego. Na komendanta obozu wyznaczono doktora medycyny Irmfrieda Eberla, po nim funkcję tę objął Franz Stangl, Zastępcą komendanta był Kurt Franz.

Pierwszy transport deportowanych tu ludzi przybył 23 lipca 1942 roku, przywiózł Żydów z getta warszawskiego. Od tego dnia przywożono tu Żydów głównie z okupowanej Polski, ale też z Czechosłowacji, Francji, Grecji, Jugosławii, ZSRR, a także Niemiec i Austrii. Trafiali tu również Romowie i Sinti z Polski i Niemiec.

Deportowanych uśmiercano za pomocą gazów spalinowych w specjalnie do tego celu wybudowanych komorach gazowych. Oblicza się, że zginęło tu ponad 800 tysięcy ludzi. By zatrzeć ślady zbrodni, zwłoki palono na specjalnie skonstruowanych rusztach.

Dnia 2 sierpnia 1943 roku wybuchło w obozie zbrojne powstanie zorganizowane przez więźniów. Z 840 osób jedynie około 200 udało się wydostać z obozu. Końca wojny mogło doczekać się co najwyżej około 100. Po powstaniu obóz powoli zaczęto likwidować. W listopadzie 1943 roku rozebrano wszelkie obozowe zabudowania oraz instalacje. Wybudowano dom dla ukraińskiej rodziny, a teren obozu zaorano i zasiano łubinem. Przed nadejściem frontu wschodniego zabudowania zostały spalone.

Czytaj też

IPN odzyskał największy po 1989 roku zbiór dokumentów po byłych organach bezpieczeństwa. Trop prowadził przez Koszalin

Art, fot. IPN Szczecin - 27 Marca 2026 godz. 9:04
To jedno z najważniejszych archiwalnych odzysków ostatnich lat. Instytut Pamięci Narodowej poinformował o przejęciu największego ilościowo po 1989 roku zespołu dokumentów wytworzonych przez Wojsk Ochrony Pogranicza i komunistyczne służby bezpieczeństwa. O sprawie mówiono podczas konferencji prasowej w szczecińskim oddziale IPN, z udziałem prokuratora Andrzeja Pozorskiego, prokuratora Marka Rabiegi oraz dyrektora oddziału IPN w Szczecinie Krzysztofa Męcińskiego. Jak podkreślono, odzyskane materiały zostały wytworzone nie tylko przez zwiad WOP, ale również przez Służbę Bezpieczeństwa, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, Milicję Obywatelską czy Akademię Spraw Wewnętrznych. Dokumenty najpierw zabezpieczono w listopadzie 2025 roku w Koszalinie, a następnie podczas skoordynowanych przeszukań przeprowadzonych 24 lutego 2026 roku w dziewięciu lokalizacjach w pięciu województwach.   Początek tej historii miał miejsce właśnie w Koszalinie. 14 listopada 2025 roku prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie, wspólnie z policjantami z Koszalina, przeszukał mieszkanie i pomieszczenia gospodarcze byłego funkcjonariusza operacyjnego zwiadu Bałtyckiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza. Śledczy mieli podstawy, by przypuszczać, że mogą tam znajdować się oryginalne dokumenty operacyjne, które powinny trafić do zasobu IPN. W trakcie tych czynności zabezpieczono kilka tysięcy oryginalnych materiałów.   Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, prokurator Andrzej Pozorski, zaznaczył, że odzyskane dokumenty mają istotne znaczenie dla historii Polski. Dziękował też pracownikom archiwum i policjantom za wspólną pracę, dzięki której udało się przejąć materiały, które nigdy nie powinny znaleźć się w prywatnych rękach. Śledztwo, prowadzone przez szczecińską komisję IPN pod nadzorem prokuratora Marka Rabiegi, szybko nabrało szerszego wymiaru. Po zgromadzeniu kolejnych dowodów przeprowadzono lutowe przeszukania w województwach: zachodniopomorskim, pomorskim, podlaskim, wielkopolskim i dolnośląskim. Ich wynik pokazuje skalę sprawy. Zabezpieczono 172 jednostki zwarte, 15 teczek pracy i personalnych tajnych współpracowników oraz 8382 luźne dokumenty. Prokurator Marek Rabiega zwrócił uwagę, że część przejętych materiałów została wytworzona już po 1990 roku i nadal była objęta klauzulą tajności. To może oznaczać znamiona przestępstwa z art. 276 Kodeksu karnego. Dodał również, że wśród zabezpieczonych dokumentów znalazły się takie, które oficjalnie miały już nie istnieć, bo według wcześniejszych informacji zostały zniszczone.   Śledczy i archiwiści nie ukrywają, że chodzi nie tylko o odzyskanie akt, ale też o przywrócenie historycznej pamięci. Prokurator Rabiega zaapelował, by osoby posiadające dokumenty, co do których mają choćby podejrzenie, że mogą stanowić zasób archiwalny IPN, zgłaszały się do oddziałowych archiwów. Jak podkreślił, dobrowolne wydanie takich materiałów może stanowić podstawę do odstąpienia od ścigania, a dla prokuratorów najważniejsze jest ich odzyskanie, bo każdy taki dokument ma wartość dla historii Polski. Dyrektor szczecińskiego oddziału IPN Krzysztof Męciński mówił wprost, że instytut nie ustanie w odzyskiwaniu dokumentów, które powinny znajdować się w jego archiwach. Zaznaczył, że są one materialnym świadectwem działalności organów bezpieczeństwa działających na szkodę obywateli Polski i powinny służyć także jako materiał dowodowy w śledztwach dotyczących funkcjonariuszy tamtego systemu. O skali znaleziska świadczy także jego zawartość. Jak informował naczelnik Oddziałowego Archiwum IPN w Szczecinie Tomasz Dźwigał, wśród zabezpieczonych materiałów są dokumenty administracyjne, zbiory wewnętrznej biblioteki, materiały operacyjne zwiadu WOP, w tym dokumenty agenturalne, czyli dotyczące tajnych współpracowników. Archiwiści analizują je teraz na potrzeby prokuratury. Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. Jak poinformował prokurator Rabiega, pojawiły się już dwa nowe wątki, ale na obecnym etapie nie są ujawniane. Jedno jest jednak pewne: sprawa, która zaczęła się od przeszukania w Koszalinie, przerodziła się w jedno z najpoważniejszych archiwalnych odkryć IPN po 1989 roku.