Koszalin, Poland
wydarzenia

Letnia zadyma w środku zimy. Koszalin znów udowadnia, że WOŚP to nie data w kalendarzu, tylko stan ducha

Autor Art, fot. FB/Koszalińska Kompania Rycerska/Motopark, KALK/Tomasz Sobieraj/Jakub Kowalik godzinę temu
Jest taki jeden dzień w roku, kiedy mróz przestaje być wymówką, a „nie mam czasu” brzmi jak żart. Kiedy w środku zimy robi się… gorąco. Nie od temperatury, tylko od ludzi. Od uśmiechu, który nie jest na pokaz. Od energii, której nie da się kupić, ale można ją poczuć w tłumie, w puszkach wolontariuszy, w licytacjach i w tych małych gestach, które w sumie składają się na coś wielkiego.

W tym roku gramy w niedzielę, 25 stycznia 2026 r., a cel jest wyjątkowo bliski każdemu rodzicowi: diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów – czyli „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”.

EMKA: zimą robi się lato – od rana do popołudnia

Najgłośniej i najbardziej rodzinnie będzie w koszalińskiej Galerii EMKA (ul. Jana Pawła II 20). To tutaj zapowiadana jest prawdziwa „letnia zadyma w środku zimy” – z rycerzami, wikingami, żywymi rzeźbami i nauką pierwszej pomocy. Start kwestowania: 10:00. Od tej godziny wszystkie grupy działają przez cały czas, a goście mogą wchodzić w świat atrakcji dosłownie z marszu – między zakupami, kawą, spacerem z dziećmi. O 12:00 rusza „scena” – mikrofon, prezentacje i licytacje, które potrafią rozgrzać bardziej niż gorąca herbata.

 

Rycerze, którzy dają dzieciom odwagę

Koszalińska Kompania Rycerska przywozi średniowiecze do galerii, wystawa uzbrojenia i przedmiotów kultury materialnej, przymierzanie zbroi i zdjęcia w strojach, a dla najmłodszych bezpieczna szermierka (piankowe miecze, tarcze, hełmy) i pasowanie na rycerza. To niby zabawa, ale w środku jest coś ważniejszego: dziecko słyszy „jesteś dzielny”, a to potrafi zostać na długo.

Harcerze z Zielonego Szczepu: pierwsza pomoc to supermoc

Obok emocji i historii jest też coś, co może komuś uratować życie. Harcerze z Zielonego Szczepu stawiają na edukację w praktyce: ćwiczenia na fantomach dziecka i dorosłego oraz gra terenowa z zadaniami z pierwszej pomocy.

W WOŚP zawsze chodzi o zdrowie i ratowanie – i tu widać to jak na dłoni: uczymy się pomagać, zanim pomoc będzie potrzebna.

Żywe rzeźby i odkrywcy historii: magia, która wrzuca do puszki

W EMCE pojawią się również couple.sculptures – Żywe Rzeźby: dwoje artystów ulicznych w fantazyjnych, własnoręcznie wykonanych strojach. Uśmiech gwarantowany, zdjęcia też – a przy okazji realne wsparcie zbiórki.

Swoje zrobią też Gazeta Odkrywcza i Salon Historyczny SHE Odkrywcy: analogowa gra zręcznościowa nawiązująca do I wojny, retro zabawki („dentysta” i „Anton”) oraz stoisko z artefaktami i strojami z okresu I wojny (wątek 54. pułku piechoty pruskiej stacjonującego w Koszalinie w latach 1860–1918).

 

Harmonogram w EMCE Koszalin (25 stycznia 2026)

10:00 – start kwestowania + atrakcje wszystkich grup

12:00 – start „sceny”: prezentacje + pokaz pierwszej pomocy + licytacja

13:00 – walka wikingów + licytacja

14:00 – II pokaz pierwszej pomocy + licytacja

14:15 – finał dla najmłodszych: gry i turnieje rycerskie (szermierka, turniej, pasowanie)

15:00 – rycerska piniata 

15:30 – III pokaz pierwszej pomocy + licytacja (jeśli „coś jeszcze zostanie” 

16:00 – zakończenie kwestowania w EMCE i dalsza zabawa pod Ratuszem

Koszalin gra nie tylko w EMCE. Tego samego dnia miasto ma kilka „serc” WOŚP – z konkretnymi godzinami i adresami

I tu dochodzimy do tej najpiękniejszej części: WOŚP w Koszalinie nie kończy się na jednym miejscu. 25 stycznia 2026 r. miasto rozlewa tę energię na kilka punktów – każdy inny, każdy dla kogoś, każdy w tym samym celu.

„Pociąg Gorących Serc” – Koszalińska Kolej Wąskotorowa

Jeśli chcesz zacząć finał inaczej niż zwykle: specjalny kurs WOŚP rusza w niedzielę, 25 stycznia 2026, odjazd 11:00, stacja Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej, ul. Kolejowa 4 (Koszalin).  To nie tylko przejazd – to symbol: jedziemy razem, bo razem potrafimy więcej.

Motopark Koszalin – emocje na torze dla WOŚP

Tego samego dnia serce bije też na asfalcie: 25 stycznia 2026, godz. 12.00,  Motopark Koszalin, ul. Gnieźnieńska 8A. W programie m.in. charytatywne atrakcje i pierwsza runda Smart Racing Cup – wydarzenie zapowiadane jako premierowe na taką skalę. Organizatorzy opisują imprezę jako całodniową, a w zapowiedziach pojawia się także start około południa.

Koszykówka dla WOŚP – wielki finał Pucharu Ligi KALK

Dla tych, którzy wolą sport halowy i kibicowanie z trybun: niedziela, 25 stycznia 2026, godz. 16:30, Hala KOSiR (ZOS), ul. Głowackiego Koszalin.  Finał Pucharu Ligi im. Michała „Chasia” Zańczuka: B-eLka.pl vs Re-DREAM TEAM CES. Do tego – jak zapowiada organizator – aukcje na rzecz WOŚP, czyli sportowe emocje i pomaganie w jednym.

Dlaczego to działa? Bo WOŚP jest o byciu razem

Można iść do EMKI z dzieckiem na pasowanie na rycerza. Można wsiąść do wąskotorówki i przejechać się „na gorące serca”. Można pojechać na tor, posłuchać silników i wrzucić do puszki. Można kibicować koszykarzom i licytować fanty. Albo zrobić wszystko po kolei – bo to jeden dzień, w którym miasto naprawdę przypomina sobie, że jest wspólnotą.

Aukcje WOŚP na Allegro od lat są osobnym gatunkiem aktywności

Dzień z Prezydentem Koszalina wyceniono póki co na 1700 zł. Brzmi jak cena za bilet do teatru plus kolację, a dostajesz teatr życia codziennego: spotkania, decyzje, tempo urzędu i świadomość, że w mieście dzieje się więcej niż w grupie „Zauważyłem dziurę w chodniku”. To doświadczenie obywatelskie w wersji premium: bez przemówień, za to z realnym „jak to się robi”.

Dzień z wicemarszałkiem. Tu już wchodzi do gry gruby portfel: 5000 zł. Różnica w cenie mówi coś ważnego o naszych zbiorowych wyobrażeniach: im wyżej w administracyjnej piramidzie, tym bardziej rośnie wartość „dostępu”. Jak w naturze: im rzadszy gatunek, tym większa ochota, żeby go zobaczyć z bliska. To publicystyka w czystej postaci: w Polsce kontakt z instytucją jest często abstrakcją, ale gdy wrzucimy go do aukcji WOŚP, nagle okazuje się to atrakcyjne jak backstage koncertu.

I kiedy wieczorem wracasz do domu, zostaje to ciche uczucie że nawet w środku zimy da się zrobić lato. Nie pogodą. Ludźmi. Koszalin gra 25 stycznia 2026 r. – do końca świata i jeden dzień dłużej. 

 

Czytaj też

34. Finał WOŚP. Naród licytujący: od dnia z prezydentem po kamień z psiego żołądka. I wszystko to w słusznej sprawie

eWok, fot. Allegro - 18 Stycznia 2026 godz. 6:04
Jest w Polsce taki moment w roku, kiedy rozsądek robi sobie krótkie wakacje, a do steru siadają dwie siły: serce i przycisk „Licytuj”. WOŚP jest jak wielkie narodowe lustro – odbija nas dokładnie takimi, jacy jesteśmy: hojni, kreatywni, emocjonalni, czasem nieco absurdalni… a finalnie skuteczni. Bo gdy celem są „Zdrowe brzuszki naszych dzieci” (34. Finał WOŚP: 25 stycznia 2026), to nawet rzeczy z pozoru śmieszne robią się śmiertelnie poważne. I to jest w tej historii najpiękniejsze. Aukcje WOŚP na Allegro od lat są osobnym gatunkiem literackim. Gdyby „Pan Tadeusz” miał dopisek „w wersji licytacyjnej”, pewnie zaczynałby się tak: „Litwo, ojczyzno moja, ile cię trzeba cenić… minimum dziewięć tysięcy, jeśli chcesz obejrzeć premierę ‘Lalki’ w dobrym towarzystwie... Władza w pakiecie, czyli jak wyceniamy „kulisy państwa” Zacznijmy od klasyki: podglądanie władzy. To zawsze działa, bo każdy ma w sobie coś z reportera, a w styczniu dodatkowo dochodzi poczucie, że „to na dzieci, więc mogę”. Dzień z Prezydentem Koszalina wyceniono póki co na 1700 zł. Brzmi jak cena za bilet do teatru plus kolację, a dostajesz teatr życia codziennego: spotkania, decyzje, tempo urzędu i świadomość, że w mieście dzieje się więcej niż w grupie „Zauważyłem dziurę w chodniku”. To doświadczenie obywatelskie w wersji premium: bez przemówień, za to z realnym „jak to się robi”.   Jeśli ktoś woli samorząd wojewódzki, jest poziom drugi Dzień z wicemarszałkiem. Tu już wchodzi do gry gruby portfel: 5000 zł. Różnica w cenie mówi coś ważnego o naszych zbiorowych wyobrażeniach: im wyżej w administracyjnej piramidzie, tym bardziej rośnie wartość „dostępu”. Jak w naturze: im rzadszy gatunek, tym większa ochota, żeby go zobaczyć z bliska. To publicystyka w czystej postaci: w Polsce kontakt z instytucją jest często abstrakcją, ale gdy wrzucimy go do aukcji WOŚP, nagle okazuje się to atrakcyjne jak backstage koncertu. Polska szkoła absurdu użytkowego: pranie i wędzenie ryb W tym miejscu wchodzimy w najbardziej polską część całej układanki. Bo o ile dzień z prezydentem da się wytłumaczyć ciekawością obywatelską, o tyle: wspólne pranie z Dereszowską – 5800 zł – wymaga już uznania, że codzienność może być rozrywką. I że pralka, jeśli stoi obok osoby znanej, nagle przestaje być pralką, a staje się scenografią. To nie jest już „czynność domowa” – to jest „spotkanie z narracją”. nauka wędzenia ryb czyli rytuał przejścia: z konsumenta w twórcę. za "jedyne" 8000 zł. Wędzenie ma w sobie coś z polskiej duszy: dym, cierpliwość i poczucie, że teraz robimy coś prawdziwego. Za osiem tysięcy człowiek nie tylko wędzi rybę, on wędzi historię do opowiadania. Te aukcje są dowodem, że w Polsce nawet proza życia potrafi być wydarzeniem. A jeśli jest wydarzeniem, to znaczy, że da się nią pomóc. Twoja historia na schodach Dworca Centralnego – niemal 9000 zł – to aukcja-symbol. W kraju, w którym wszyscy gdzieś pędzą, schody stają się billboardem pamięci. Możesz sprawić, że Twój przekaz będzie dosłownie „wchodził” ludziom w codzienność. To nie jest reklama. To jest publicystyczny komentarz do świata: żeby zostać zauważonym, czasem trzeba zostać… pod stopami. A obok stoi kultura, która zawsze ma swoją cenę. Premierę „Lalki” z Kamilą Urzędowską wyceniono na minimum 9000 zł. „Lalka” opowiadała m.in. o aspiracjach i klasach społecznych. Aukcja WOŚP robi przewrotną klamrę: tu aspiracje zamieniają się w realne wsparcie dla dzieci. Czyli zamiast salonów – diagnostyka. Zamiast pozorów – sprzęt. Paradoks piękny i potrzebny. Latanie za 55 tysięcy i złote korki za prawie 50 tysięcy: Polska w wersji „premium”. Są też licytacje, które nie tyle kuszą, co stawiają pytanie: kto to licytuje i jak ja mogę zostać takim człowiekiem? Dzień z życia pilota w 22. Bazie Lotnictwa w Malborku – 55 000 zł. Tu już nie kupujesz doświadczenia. Kupujesz spełnienie marzenia, którego nie da się opowiedzieć jednym zdaniem bez użycia słowa „wow”. Ta cena mówi: w Polsce pomaganie potrafi przybierać rozmiar lotniczy. A zaraz obok złote korki od premiera za prawie 50 000 zł. To w ogóle jest osobna kategoria: pamiątka, symbol, anegdota na całe życie. W normalnej rzeczywistości złote korki brzmią jak szczyt piłkarskiej aspiracji W rzeczywistości WOŚP to narzędzie do zbierania pieniędzy na poważne cele. Dla kontrastu, żeby nikt nie mówił, że dobroczynność jest tylko dla bardzo zamożnych: Spotkanie z Rafałem Brzóską i deregulacyjnym zespołem już za niecałe 2000 zł. W sam raz dla tych, którzy lubią pomagać i jednocześnie mieć poczucie, że „dowiedziałem się czegoś o państwie” – a nie tylko o wędzeniu. A teraz moment, w którym Polska mówi: „trzymajcie mi herbatę” WOŚP ma też dar rozbrajania powagi czymś, co brzmi jak internetowy żart, ale jest kompletnie prawdziwe: kamień z żołądka psa Yogiego – około 2000 zł. I tu felietonista powinien się zatrzymać, bo nic lepiej nie opisuje polskiej wyobraźni w służbie dobra. To jest aukcja, która nie powinna działać a działa, bo jest szczera, ludzka i… nie do podrobienia. Jeśli ktoś pyta, dlaczego ludzie to licytują, odpowiedź jest prosta: bo WOŚP to miejsce, gdzie nawet kamień może stać się sercem. Rekordy emocji: ponad 100 tysięcy za Igę, ponad 100 tysięcy za Fiata i 80 tysięcy za nocowankę Są jednak hity, przy których skala przestaje być „aukcyjna”, a zaczyna być „historyczna” ręcznik i rakieta Igi z Wimbledonu – ponad 100 000 zł, Polski Fiat 127p z 1973 roku – ponad 100 000 zł, czy nocowanka z Julią Wieniawą – 80 000 zł. Tu już licytacja działa jak sport: adrenalina, rywalizacja, prestiż, a pod tym wszystkim najważniejsze: realna pomoc. To jest moment, w którym popkultura, motoryzacja i sport podają rękę pediatrii. W żadnym innym kraju nie dzieje się to tak konsekwentnie i tak… po naszemu. Co nam to mówi o Polsce? Że jesteśmy społeczeństwem, które najlepiej mobilizuje się wtedy, gdy może połączyć sens z emocją. WOŚP i Allegro tworzą miksturę idealną: dają pretekst do rywalizacji, ale cel pozostaje wspólny. Można śmiać się z prania, z kamienia i z wędzenia, ale trudno nie zauważyć, że to śmiech, który pracuje na poważny rezultat. I może właśnie dlatego WOŚP jest tak skuteczny: bo nie wymaga od nas świętości. Wystarczy, że będziemy sobą – trochę wzruszeni, trochę rozbawieni, trochę impulsywni. A potem klikniemy „Licytuj”. Bo gdy w grę wchodzą zdrowe brzuszki dzieci, nawet najbardziej absurdalna aukcja przestaje być absurdem. Staje się narzędziem solidarności. I to jest polski fenomen, którego nie trzeba tłumaczyć. Trzeba go po prostu… wesprzeć.