Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
21 Kwietnia 2020 godz. 3:39 Ala za WZP  

Szpital w Koszalinie potrzebuje sprzętu. Marszałek wzywa Ministra Zdrowia do natychmiastowej pomocy

O pilną pomoc dla koszalińskiego szpitala apeluje marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. Miesiąc temu Samorząd Województwa zabezpieczył pieniądze na zakup pięciu aparatów do testowania w kierunku wirusa COVID 19 dla zachodniopomorskich jednostek ochrony zdrowia, ale pozyskanie sprzętu z poziomu regionu jest niemal niemożliwe. Dlatego dzisiaj marszałek wezwał Ministra Zdrowia do wsparcia, od którego zależy bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców Pomorza Zachodniego. Informacje płynące z koszalińskiej lecznicy nie są optymistyczne. Oddział chorób wewnętrznych, kardiologia i chirurgia ogólna musiały zawiesić działalność z powodu wykrycia przypadków zakażenia koronawirusem. Oddziały nie mogą przyjmować pacjentów z powodu kwarantanny.    Wschodnia część województwa pozbawiona jest szybkiej możliwości wykonywania testów. W przypadku konieczności wykonania badań materiał jest wysyłany z Koszalina do Szczecina lub do innych ośrodków w Polsce. To znacznie wydłuża czas oczekiwania na wyniki, a przecież czas odgrywa kluczową rolę w walce z rozprzestrzenianiem się wirusa.    - W marcu zabezpieczyliśmy fundusze w ramach środków europejskich na zakup aparatów do wykonywania testów. Strumień zakupów specjalistycznego sprzętu niezbędnego do walki z epidemią jest kontrolowany przez rząd, a my od miesiąca nie możemy się doprosić o pomoc w tym zakresie. W tej sytuacji gwałtowny wzrost liczby zakażonych w tej części województwa staje się realnym zagrożeniem – mówi marszałek Olgierd Geblewicz.    Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że zgodnie z obwieszczeniem Wojewody Zachodniopomorskiego, Szpital Wojewódzki w Koszalinie jest – obok szpitala przy ul. Arkońskiej w Szczecinie - jednym z dwóch podmiotów udzielających świadczeń opieki zdrowotnej w związku z przeciwdziałaniem chorobie COVID-19. Wyposażenie takiej placówki w niezbędny sprzęt jest warunkiem skutecznej pomocy udzielanej mieszkańcom regionu.   „Wzywam do natychmiastowej pomocy w zakupie i dostawie aparatu do diagnostyki genetycznej pod kątem obecności koronawirusa dla Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie oraz pozostałych Podmiotów Leczniczych Samorządu Województwa Zachodniopomorskiego” – czytamy w piśmie marszałka Olgierda Geblewicza do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego.       
21 Kwietnia 2020 godz. 3:30 Ala za WOT  

Od północy działają Zespoły Interwencji Kryzysowej wydzielane z sił zbrojnych do wsparcia DPS

Od północy 20 kwietnia br. na mocy decyzji ministra obrony narodowej w każdym województwie na bazie brygad obrony terytorialnej oraz jednostek podległych Dowódcy Generalnemu RSZ został utworzony Zespół Interwencji Kryzysowych. Głównym celem powstania zespołów jest wsparcie ewakuacji i przywracania zdolności do funkcjonowania Domów Pomocy Społecznej. Zespoły będą kierowane do działania przez Dowództwo WOT na wniosek Głównego Inspektora Sanitarnego lub odpowiedniego wojewody. Zespoły Interwencji Kryzysowych (ZIK) WOT są tworzone na bazie brygad obrony terytorialnej oraz sił kierowanych do ich wsparcia  przez DG RSZ i IW SZ i utrzymywane w 6 godzinnej gotowości do podejmowania działań. Ich funkcjonowanie jest ściśle powiązanie z funkcjonującymi w WOT od dwóch lat Zespołami Oceny Wsparcia (ZOW), których to celem w ty przypadku jest ocena sytuacji i  ewentualne przygotowanie gruntu pod działanie Zespołów na miejscu. Do głównych zadań ZIK należy: 1) pobieranie wymazów od mieszkańców, pracowników oraz personelu PDS oraz ich przekazywanie do laboratoriów; 2) przeprowadzenie segregacji (triażu) mieszkańców, personelu i pracowników DPS w celu przygotowania ewakuacji do placówek medycznych; 3) ewakuacja mieszkańców, personelu i pracowników do wskazanych placówek medycznych; 4) dekontaminacja pomieszczeń, sprzętu oraz pojazdów użytych do ewakuacji; 5) szkolenia mieszkańców, pracowników i personelu DPS w zakresie wdrożenia czynności mających na celu wyeliminowanie transmisji koronawirusa; 6) odtworzenie pierwotnej zdolności DPS do funkcjonowania. Podopiecznymi Domów Pomocy Społecznej są w większości osoby w podeszłym wieku, najczęściej przewlekle chore oraz niepełnosprawne. Jak wskazują doświadczania ostatnich dni placówki te stają się często szczególnie narażone na epidemię koronawirusa, dochodzi tam do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się choroby, a w skrajnych przypadkach do śmierci osób, które najczęściej są w grupie podwyższonego ryzyka. Do tej pory już w co najmniej kilkunastu DPS-ach na terenie całego kraju pojawiły się przypadki koronawirusa wśród pacjentów lub personelu.  Skutkiem uruchomienia tego mechanizmu będzie ograniczenia ryzyka zagrożenia życia dla pensjonariuszy i personelu DPS, a także przywracanie pierwotnej zdolności do ich funkcjonowania po rozwiązaniu sytuacji kryzysowej.    ***** Brygady obrony terytorialnej w całej Polsce nawiązały kontakt ze wszystkimi Domami Pomocy Społecznej. Do tej pory bezpośrednie wsparcie zostało udzielone kilkudziesięciu placówkom. Pomoc DPS realizowana jest również przez jednostki podległe Dowódcy Generalnemu RSZ i Szefa Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Udzielane wsparcie obejmuje min. dostawy żywności i środków ochrony osobistej, kontrolę sanitarną, ewakuację medyczną personelu i pensjonariuszy, wsparcie logistyczne, pobieranie wymazów czy też przeprowadzanie wywiadów epidemiologicznych. W ostatnim czasie jednostki WOT i przydzielone siły z innych RSZ brały udział w ewakuacji i przywracaniu funkcji pierwotnych w trzech DPS-ach, w: Koszęcinie, Drzewnicy oraz Kaliszu. ***** Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej wykonują zadania na rzecz walki z koronawirusem już od 6 marca – w dwa dni po wykryciu pierwszego przypadku zakażenia w Polsce. Od 18 marca WOT prowadzi pierwszą w historii ogólnopolską operację przeciwkryzysową pod kryptonimem „Odporna Wiosna”. Każdego dnia w bezpośrednie działania zaangażowanych jest ponad 5 tys. żołnierzy i przydzielonych pod dowództwo WOT podchorążych Akademii Wojskowych. Celem operacji  jest łagodzenie skutków kryzysu oraz wzmocnienie odporności na kryzys społeczności lokalnych. W ramach „Odpornej Wiosny” terytorialsi dostarczają żywność i leki, wspierają służby sanitarne i samorząd terytorialny, współpracują z ośrodkami pomocy społecznej i Caritasem, wspierają rodziny personelu medycznego, kombatantów, osoby starsze i przebywających w kwarantannie, oddają krew oraz prowadzą infolinię wsparcia psychologicznego. Wojska Obrony Terytorialnej funkcjonują jako odrębny rodzaj sił zbrojnych od początku 2017 roku. Dziś w WOT pełni służbę blisko 25 tys. żołnierzy. WOT opiera swój potencjał na żołnierzach – ochotnikach. Dzięki temu, że szkolenia odbywają się głównie w dni wolne od pracy – służba w WOT daje możliwość pogodzenia życia rodzinnego i zawodowego ze służbą. Misją WOT jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności. W czasie pokoju to zadanie realizowane jest m.in. w formie przeciwdziałania i zwalczania skutków klęsk żywiołowych oraz prowadzenia działań ratowniczych w sytuacjach kryzysowych. Dlatego na czas walki z epidemią koronawirusa Wojska Obrony Terytorialnej zmieniły model funkcjonowania formacji ze szkoleniowego na przeciwkryzysowy.
20 Kwietnia 2020 godz. 11:42 Ala za newseria.pl  

Tylko 2/3 Polaków ma oszczędności na wypadek utraty pracy. 39 proc. z nich poradzi sobie maksymalnie przez trzy miesiące

Blisko 2/3 Polaków ma oszczędności, które pozwolą im poradzić sobie po ewentualnej utracie pracy wskutek pandemii koronawirusa. Duże rozbieżności dotyczą jednak tego, na jak długi czas wystarczy tych środków. Tylko co piąty rodak deklaruje, że przetrwa dzięki nim około pół roku – wynika z ubiegłotygodniowego badania KRD. Choć statystyki pokazują, że z każdym rokiem stopa oszczędności Polaków systematycznie wzrasta, to jednak wciąż jest ona dużo niższa niż w innych krajach Unii Europejskiej. Eksperci podkreślają, że jedną z przyczyn jest nadmierny konsumpcjonizm. Oszczędności na „czarną godzinę” powinny odpowiadać co najmniej równowartości trzech comiesięcznych pensji. – Polacy coraz chętniej oszczędzają i to jest na pewno bardzo optymistyczne. Coraz mniej ludzi twierdzi, że nie oszczędza w ogóle. Niemniej trudno  oszacować, jak duża część populacji naszych rodaków posiada oszczędności, które pozwoliłyby im w miarę bezstresowo poradzić sobie z utratą pracy i zaspokoić ich podstawowe potrzeby – mówi agencji Newseria Biznes dr Piotr Majewski z Instytutu Finansów i Rachunkowości Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu. Jak wynika z opublikowanego kilka dni temu badania Krajowego Rejestru Długów, 62 proc. Polaków posiada oszczędności, które pozwolą im funkcjonować po ewentualnej utracie pracy na skutek koronawirusa. W tym gronie 39 proc. osób deklaruje, że zgromadzone środki wystarczą im na przeżycie i pokrycie wydatków przez trzy miesiące. Tylko co piąty ocenia, że przetrwa dzięki nim do pół roku. – Niestety wiele osób posiada oszczędności bardzo krótkoterminowe, na konkretny cel: na wakacje, zmianę auta czy sprzęt RTV i AGD. Ewentualnie są to oszczędności emerytalne, ale one nie zawsze mogą zostać wykorzystane do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Ten komfort w postaci oszczędności, które pozwolą pokryć wydatki przez co najmniej sześć miesięcy bez obniżenia poziomu życia, dotyczy niestety niewielkiej grupy – mówi dr Piotr Majewski. Kwietniowe badanie KRD pokazuje również duże rozbieżności dotyczące tego, na jak długi czas wystarczą Polakom oszczędności. Przykładowo, kobiety znacznie częściej deklarują, że będą mogły za zgromadzone pieniądze przetrwać do trzech miesięcy (blisko 46 proc. vs 26 proc. mężczyzn). Cechuje je też większa niepewność: 14 proc. z nich nie potrafi określić, na jaki okres wystarczy im pieniędzy, podczas gdy wśród mężczyzn deklaruje tak jedynie 8,5 proc. Jednak wpływ na oszczędności mają też inne czynniki, takie jak miejsce zamieszkania i koszty życia, które są wyższe w dużych miastach. Dlatego też osoby mieszkające na wsi częściej deklarują dłuższy okres funkcjonowania za zgromadzone środki, czyli do pół roku oraz rok i dłużej (46,5 proc.), niż mieszkańcy miejskich ośrodków. – Wysokość środków zgromadzonych na trudne czasy powinna zależeć od sytuacji danego gospodarstwa domowego, m.in. od tego, czy ma zadłużenie, które musi regularnie spłacać, jak np. kredyt hipoteczny. Niezbędnym minimum jest równowartość trzech miesięcznych wynagrodzeń. Poniżej tej kwoty sytuacja jest już niebezpieczna. Nawet jeżeli gospodarstwo domowe nie ma kredytu, rozsądna wysokość poduszki finansowej to sześć pełnych miesięcznych wpływów. Jeśli natomiast posiada kredyt hipoteczny, bezpieczne minimum to 12 miesięcznych wynagrodzeń, czyli roczny dochód gospodarstwa domowego. Tyle powinniśmy posiadać, aby móc sobie poradzić. Kredyt można co prawda odłożyć w czasie i rozłożyć raty na dłuższy okres, ale to też będzie kosztowało – mówi ekspert. Choć badania pokazują, że stopa oszczędności Polaków systematycznie rośnie, to jest wciąż niższa niż w innych krajach UE. – Przyczyn jest wiele, ale na pewno nadmierny konsumpcjonizm jest jedną z nich. Polacy, podobnie jak w zasadzie przedstawiciele wszystkich społeczeństw, bardzo chętnie ulegają wpływowi reklamy i dążą do posiadania tego, co widzą w telewizji czy internecie. Chcą mieć sprzęt RTV, AGD, ubrania, samochody, atrakcyjne nieruchomości. Niestety poziom dochodów nie pozwala na realizację wszystkich tych potrzeb. Z kolei w badaniach od lat widoczne jest to, że oszczędzanie zależy głównie od nawyku, a niekoniecznie od poziomu dochodów. Wielu ludzi o bardzo wysokim dochodzie również nie posiada oszczędności – mówi dr Piotr Majewski. Ekspert toruńskiej WSB wskazuje, że jest wiele bezbolesnych metod wprowadzenia oszczędności w domowym budżecie. Podstawową jest unikanie zbędnej konsumpcji, czyli np. wymiany działającego sprzętu elektronicznego tylko dlatego, że pojawił się nowszy model. Drobne oszczędności można także wprowadzić w rachunkach za media, takich jak prąd i woda, np. redukując temperaturę wody o kilka stopni lub piorąc w niższej temperaturze, przesiadając się z samochodu na rower lub publiczny transport albo przy okazji codziennych zakupów. – Takie metody przynoszą wymierne oszczędności w długim okresie, ale przede wszystkim trzeba mądrze robić zakupy, żeby nie marnować jedzenia. Szacuje się, że przeciętnie gospodarstwo, wyrzucając jedzenie, marnuje w ten sposób kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Trzeba korzystać z promocji w dyskontach spożywczych, gdzie można bardzo tanio kupić podstawowe produkty, zrezygnować z całkowicie zbędnych, często powtarzanych zwyczajów, jak np. jedzenie fast foodów. Każdy powinien opracować własny sposób organizacji domowego budżetu i zastanowić się, co jest mu niezbędne. Nie oszczędzać też na tym, co sprawia nam największą przyjemność, ale za to postarać się ograniczyć te aktywności, które generują koszty, a nie przynoszą nam aż takiego zadowolenia – mówi dr Piotr Majewski.
20 Kwietnia 2020 godz. 6:05 Ala za UM Koszalin  

Oświadczenie Prezydenta Koszalina

"Od poniedziałku, 20 kwietnia będziemy mogli rekreacyjnie wyjść na spacer do parku lub lasu, aby cieszyć się wiosną i budzącą się do życia przyrodą. Łatwiej będziemy mogli również zrobić codzienne zakupy - napisał w swoim oświadczeniu Piotr Jedliński, prezydent Koszalina,. oto pełna treść tego oświadczenia: 'Drodzy Koszalinianie, od (poniedziałku 20 kwietnia) będziemy mogli rekreacyjnie wyjść na spacer do parku lub lasu, aby cieszyć się wiosną i budzącą się do życia przyrodą. Łatwiej będziemy mogli również zrobić codzienne zakupy. Mając jednak na uwadze rosnącą zachorowalność a także - niestety - rosnącą liczbę pacjentów w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie, należy nadal zachować daleko idącą ostrożność! Pamiętajmy, że nasze zdrowie, a także zdrowie naszych najbliższych jest najważniejsze. Dlatego proszę – tak jak dotychczas - o zachowanie umiarui zdrowego rozsądku oraz cierpliwości - pamiętając o licznych obostrzeniachi ograniczeniach, które pomagają w trudnej walce z epidemią.   Chcielibyśmy wszyscy, aby jak najszybciej dokonał się przełom w zwalczaniu tej groźnej choroby. Aby tak się stało potrzebna jest jednak nadal duża samodyscyplina i przestrzeganie wspólnych dla nas wszystkich zasad. Tylko w ten sposób wspólnie pokonamy pandemię. Jeszcze raz proszę przy tym o okazanie solidarności i empatii pracownikom służby zdrowia, którzy codziennie dbając o pacjentów stawiają na szali własne życie i bezpieczeństwo swoich najbliższych. W tych bardzo trudnych dniach wykażmy się wszyscy solidarnością, dbajmy o siebie i najbliższych, zwracajmy uwagę na osoby starsze i potrzebujące naszej pomocy. Piotr Jedliński Prezydent Koszalina
19 Kwietnia 2020 godz. 11:39 Art za infoWire.pl  

Po zakończeniu okresu izolacji wydatki polskich konsumentów w handlu mogą spaść o niemal 25 proc.

Wydatki Polaków w handlu wywołane długotrwałym wychodzeniem ze stanu powszechnej izolacji, prognozowanym bezrobociem wywołanym kryzysem po epidemii czy wstrzemięźliwością zakupową mogą spaść od 8,3 do 23,7 proc. w zależności od powiatu. Opierając się własnych danych pochodzących z badań nad potencjałem siły nabywczej Polaków na różne kategorie produktów analitycy GfK oszacowali 4 możliwe scenariusze rozwoju wypadków w polskim handlu detalicznym. W każdej z 4 prognoz uwzględniono założenia dotyczące potencjalnej długości okresu izolacji oraz ilości czasu, jaki zajmie sektorowi powrót do stanu „normalności”, czyli do poziomu sprzedaży sprzed epidemii. I tak w scenariuszu pierwszym, najbardziej optymistycznym, zakładającym 2-miesięczny okres izolacji oraz powrót do poziomów sprzedaży sprzed epidemii jeszcze w grudniu bieżącego roku, prognozowany ogólny spadek wydatków Polaków w handlu detalicznym może w nadchodzących miesiącach wynieść od 8,3 do 14,2 proc. (w zależności od powiatu).W scenariusz drugim, zakładającym także 2-miesięczny okres zamknięcia Polaków w domach, ale okres dochodzenia do poziomów sprzedaży sprzed epidemii kończący się w maju przyszłego roku, prognozowany spadek wydatków konsumentów w sklepach wyniesie w tym okresie od 10,7 do 17,7 proc. (w zależności od powiatu).Scenariusz trzeci zakłada spadek wydatków Polaków w handlu między 11,7 a 19,3 proc. w zależności od powiatu, jeśli izolacja potrwa 2 miesiące, ale powrót do poziomów sprzedaży sprzed epidemii nastąpi dopiero w grudniu 2021 roku.W scenariuszu czwartym, najbardziej pesymistycznym prognozowana jest największa skala spadków, pomiędzy 14,4 a 23,7 proc. Dojdzie do nich przy założeniach, iż izolacja Polaków potrwałaby łącznie 4 miesiące (2 miesiące wiosną i 2 miesiące jesienią 2020 roku), a powrót do poziomów sprzedaży sprzed epidemii w nastąpiłby w grudniu 2021 roku. Polski handel to około 437 miliardów złotych rocznych obrotów. Centra handlowe (pow. 5 tys. m kw.) odpowiadają za około 30 proc. tej wartości, a udział handlu online kształtował się na poziomie około 9 proc. Oznacza to, w pewnym uproszczeniu i bez uwzględnienia sezonowości, że przy zamknięciu centrów handlowych przez miesiąc nie wygenerują one sprzedaży na poziomie około 10,5 miliarda złotych. Długość okresu izolacji i wstrzemięźliwość zakupowa Polaków w okresie po zniesieniu ograniczeń zadecydują o głębokości przeobrażeń, którym z pewnością ulegnie krajowy sektor handlu – komentuje Przemysław Dwojak, Senior Director w GfK. O badaniuBadanie siły nabywczej Polaków (GfK Purchasing Power) analizuje nominalny dochód rozporządzalny, bez inflacji. Badanie opiera się na danych statystycznych dotyczących wysokości dochodów, podatków i świadczeń społecznych oraz na prognozach instytucji finansowych. Siła nabywcza rozumiana jest jako dochód rozporządzalny na mieszkańca po odjęciu podatków i darowizn na cele dobroczynne. Badanie wskazuje poziom siły nabywczej na osobę w danym roku wyrażony w euro i jako wartość zindeksowana. Konsumenci wykorzystują ogólną siłę nabywczą do pokrycia wydatków na artykuły spożywcze, mieszkanie, usługi, energię, składki na prywatne plany emerytalne i ubezpieczenia oraz innych wydatków, takich jak wakacje, koszty przejazdów czy wydatki konsumpcyjne.