Koszalin, Poland

Lekcja obywatelska w Koszalinie. Wojewoda mówił o bezpieczeństwie, alarmach i plecaku ewakuacyjnym

2026-03-26 20:24:00 Art, film: Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki
Za nami kolejna lekcja obywatelska, tym razem zorganizowana w Koszalinie. Spotkanie poświęcono bezpieczeństwu, reagowaniu w sytuacjach kryzysowych oraz temu, jak przygotować się na nieprzewidziane zdarzenia. Gościem wydarzenia był wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski, który podkreślał, że dziś świadomość i wiedza są podstawą odpowiedzialnego podejścia do bezpieczeństwa.

– Porozmawialiśmy o plecaku ewakuacyjnym, sygnałach alarmowych i tym, jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Świadomość i wiedza to dziś podstawa bezpieczeństwa – mówi Adam Rudawski, wojewoda zachodniopomorski.

Wojewoda zaznaczał, że najgorszym doradcą w sytuacji zagrożenia jest panika. To właśnie spokój, wiedza i wcześniejsze przygotowanie mogą zadecydować o właściwej reakcji.

– Panika jest najgorsza. Wtedy wszystko, co może pójść źle, idzie źle – mówił podczas spotkania w Koszalinie.

Wydarzenie odbyło się w koszalińskiej delegaturze Urzędu Wojewódzkiego i zgromadziło około 100 osób. Przez ponad godzinę uczestnicy mogli nie tylko wysłuchać praktycznych wskazówek, ale też zobaczyć, jak powinien wyglądać dobrze przygotowany plecak ewakuacyjny, poznać sygnały alarmowe i dowiedzieć się, jak zachować się w razie zagrożenia.

Temat spotkania wzbudził duże zainteresowanie mieszkańców. Wielu z nich podkreślało, że w obecnej sytuacji geopolitycznej tego typu wiedza jest szczególnie potrzebna. Wskazywano m.in. na wojnę w Ukrainie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie jako powody, dla których warto rozmawiać o bezpieczeństwie także na poziomie lokalnym.

Adam Rudawski uspokajał, że Polska jest państwem bezpiecznym, ale równocześnie zwracał uwagę, że warto być przygotowanym na różne sytuacje kryzysowe — od pożaru i powodzi, po awarię energetyczną czy inne nagłe zdarzenia.

– Jako państwo jesteśmy bezpieczni, ale na sytuacje kryzysowe warto być przygotowanym. Mówimy o tym, że trzeba mieć w domu dodatkowe leki, trochę gotówki, zapasy żywności na trzy dni, dobrze jest mieć gaśnicę – zaznaczył wojewoda.

Jednym z najważniejszych tematów spotkania były sygnały alarmowe. Wojewoda przypomniał, że istnieją dwa podstawowe sygnały, a pierwszy z nich — trzyminutowy modulowany dźwięk syren — oznacza sytuację kryzysową. Jak tłumaczył, nie musi to oznaczać wojny, ale zawsze powinno skłonić do zachowania szczególnej ostrożności.

W takiej sytuacji, jak podkreślał, najważniejsze jest zachowanie spokoju i szybkie sięgnięcie po sprawdzone źródła informacji. Wojewoda radził, by włączyć telewizję lub radio, najlepiej programy państwowe, ponieważ to one mogą najszybciej przekazać komunikaty o tym, co się stało i co należy robić dalej. Warto też mieć przy sobie telefon, na który może przyjść alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Przydatna jest również aplikacja RSO – Regionalny System Ostrzegania, dzięki której można otrzymywać ważne komunikaty i ostrzeżenia.

Sporo uwagi poświęcono także zawartości tzw. plecaka ewakuacyjnego. Jak tłumaczył wojewoda, to podstawowy element przygotowania na sytuacje awaryjne. Taki plecak może okazać się niezbędny nie tylko w przypadku konfliktu zbrojnego, ale również podczas powodzi, pożaru, długotrwałego braku prądu czy innych nagłych zdarzeń.

Wojewoda przypomniał przykład Berlina, którego mieszkańcy niedawno przez niemal tydzień pozostawali bez energii elektrycznej. Jak zauważył, wiele osób nie miało przy sobie nawet podstawowych rzeczy, takich jak gotówka, a przy awarii zasilania nie działają przecież bankomaty ani terminale płatnicze.

Co zatem powinno znaleźć się w plecaku ewakuacyjnym? Lista jest długa, ale bardzo konkretna. Powinny się w nim znaleźć przede wszystkim:

dokumenty,

zapas leków na kilka lub kilkanaście dni,

gotówka, nawet około 1500 zł,

radio na baterie,

latarka,

powerbank,

notes i ołówek,

nóż,

pojemnik na wodę,

zapas żywności i napojów,

koce lub śpiwór,

krzesiwo,

kombinerki,

kosmetyczka,

mapa,

tabletki do uzdatniania wody.

Jak wyjaśniano podczas spotkania, taki zestaw powinien pozwolić przetrwać co najmniej trzy dni w kryzysowej sytuacji. To właśnie pierwsze 72 godziny mogą być najtrudniejsze i wymagają od mieszkańców samodzielności, opanowania oraz dostępu do podstawowych środków.

Lekcja obywatelska w Koszalinie była jednym z 21 spotkań zaplanowanych w województwie zachodniopomorskim — po jednym w każdym powiecie. Jak podkreślano, celem tych działań nie jest wywoływanie strachu, ale budowanie świadomości i odpowiedzialności.

Spotkanie w Koszalinie pokazało, że temat bezpieczeństwa nie jest dziś abstrakcyjny. To wiedza, która może przydać się każdemu — niezależnie od wieku i miejsca zamieszkania. Bo bezpieczeństwo zaczyna się od przygotowania, a przygotowanie od wiedzy.

Czytaj też

Schrony w Koszalinie – kompleksowy przewodnik po obiektach ochronnych miasta

Ala, fot. FB/Pomorze Zachodnie News - 24 Marca 2025 godz. 8:09
W czasach, gdy bezpieczeństwo staje się jednym z kluczowych tematów debaty publicznej, coraz większą uwagę poświęca się zagadnieniom związanym z ochroną ludności cywilnej. W świetle rosnących napięć geopolitycznych, także w Koszalinie pojawiają się pytania: czy wiemy, gdzie są schrony, ile osób mogą pomieścić i w jakim są stanie technicznym? Mapa ochronna miasta Według oficjalnych danych z marca 2022 roku, w Koszalinie znajduje się 26 budowli ochronnych, w tym 21 schronów i 5 ukryć, które łącznie mogą pomieścić 1857 osób. Liczby te mogą wydawać się niepokojące w zestawieniu z liczbą mieszkańców miasta, wynoszącą ponad 107 tysięcy. Oznacza to, że obecna infrastruktura schronowa zabezpiecza zaledwie niewielki procent populacji. Obiekty ochronne w Koszalinie zlokalizowane są głównie w budynkach mieszkalnych (13 obiektów), budynkach użyteczności publicznej (7 obiektów), a jeden schron znajduje się na terenie prywatnym. Większość z nich pochodzi z lat 50. i 60. XX wieku, a ostatni pełnowymiarowy schron wybudowano w 1991 roku. Schrony a ukrycia – różnica, która ma znaczenie Warto zrozumieć różnicę między schronem a ukryciem. Schrony to budowle hermetyczne, zaprojektowane tak, by chronić przed falą uderzeniową, promieniowaniem, a nawet skażeniem chemicznym. Ukrycia natomiast są obiektami niehermetycznymi, których zadaniem jest zapewnienie podstawowej ochrony przed skutkami zagrożeń, ale nie gwarantują one pełnej izolacji od środowiska zewnętrznego. Pięć ukryć w Koszalinie zlokalizowanych jest na terenach otwartych – w Parku Książąt Pomorskich (3 obiekty) oraz na miejskich skwerach (2 obiekty). Ich pojemność nie została podana, ale według zapewnień mają one służyć mieszkańcom w sytuacjach kryzysowych.   Największe schrony miasta Wśród koszalińskich schronów szczególnie wyróżniają się: Schron przy ul. Zwycięstwa – pojemność: 172 osoby Schron przy ul. Księżnej Anastazji – pojemność: 109 osób Schron zakładowy przy ul. Różanej – pojemność: 243 osoby (największy w mieście) Jednak dostępność wielu obiektów jest dziś ograniczona – niektóre schrony, zwłaszcza te zlokalizowane w parkach i pochodzące z czasów niemieckich, są niedostępne z powodu złego stanu technicznego i zamurowanych wejść.   Historyczny schron pod Hotelem Gromada Jednym z najbardziej znanych schronów w Koszalinie jest ten pod Hotelem Gromada. Zbudowany w 1960 roku, zgodnie z ówczesnymi przepisami, do dziś przetrwał w dobrym stanie technicznym. Obecnie pełni funkcję Salonu Historycznego, prowadzonego przez Stowarzyszenie Historyczno-Eksploracyjne „Odkrywcy”. Znajdziemy tu eksponaty dotyczące historii Koszalina – od przedwojennego browarnictwa, przez II wojnę światową, po czasy PRL. Schron można zwiedzać bezpłatnie w czwartki o 17:00, po wcześniejszym kontakcie telefonicznym (603 687 033).   Fortyfikacje w regionie Poza granicami miasta znajdują się inne, cenne historycznie obiekty: Bunkry w Darłówku Zachodnim, zbudowane przez Kriegsmarine w latach 1937–1940, wyposażone w baterie dział przeciwlotniczych. Bunkry w lesie mieleńskim, m.in. w Mielnie i Mielenku, pełniące funkcje magazynowe i obronne w czasie II wojny światowej. Dziś stanowią ciekawostkę turystyczną i przypomnienie o militarnym dziedzictwie regionu.   Aplikacja “Schrony” – nowoczesne narzędzie na trudne czasy W kwietniu 2023 roku Państwowa Straż Pożarna uruchomiła aplikację “Schrony” (dostępną pod adresem: strazpozarna.maps.arcgis.com ). Umożliwia ona lokalizowanie najbliższych obiektów ochronnych na podstawie adresu, lokalizacji GPS lub mapy. Oznaczenia są intuicyjne:   S (czerwona tarcza) – schrony U (niebieska tarcza) – ukrycia MDS (zielona tarcza) – miejsca doraźnego schronienia Dodatkowo aplikacja informuje o pojemności, przeznaczeniu i typie budowli.   Powstała ona na bazie ogólnopolskiej inwentaryzacji, przeprowadzonej przez PSP, w której uczestniczyło ponad 13 tys. strażaków. W całym kraju zinwentaryzowano ponad 234 tysiące obiektów, które łącznie mogłyby pomieścić 49 milionów osób.   Koszalin – potrzeba modernizacji i dofinansowania  W Koszalinie wiele obiektów wymaga pilnej modernizacji. Władze miasta wystąpiły już do wojewody o 11,3 mln złotych na ten cel. Schrony w obecnym stanie są częściowo przygotowane, co nie spełnia w pełni wymagań bezpieczeństwa. Problemem jest również brak ustawy regulującej kwestie ochrony cywilnej. Według informacji przekazanych przez wiceministra obrony narodowej, Stanisława Wziątka, odpowiedni akt prawny jest obecnie w fazie konsultacji.   Dla mieszkańców Koszalina dostępna jest strona internetowa z mapą schronów: koszalin.pl/pl/page/obrona-cywilna-1 .   Mimo istnienia rozbudowanej sieci schronów, Koszalin – podobnie jak większość miast w Polsce – potrzebuje rozwiązań systemowych, inwestycji i jasnych regulacji prawnych. Dziś, w sytuacji wzrostu globalnych napięć, świadomość zagrożeń i dostępność obiektów ochronnych stają się tematem, którego nie sposób ignorować.  Czy jesteśmy gotowi na kryzys? Zdecydowanie nie w pełni. Ale dzięki inicjatywom edukacyjnym, jak Salon Historyczny, narzędziom cyfrowym, jak aplikacja “Schrony”, oraz zaangażowaniu lokalnych władz, możemy krok po kroku zbliżać się do standardów, które zapewnią bezpieczeństwo nie tylko infrastrukturalne, ale i społeczne.  

Salon historyczny w bunkrze Gromady

Robert Kuliński/ fot. wiki.commons - 29 Lutego 2016 godz. 16:29
Miłośników historii Koszalina ucieszy fakt, że trwają przygotowania ekspozycji opisującej dzieje naszego miasta, od czasów pruskich po najnowsze. Salon historyczny mieścić się będzie w bunkrze pod Hotelem Gromada. Jest to inicjatywa członków Stowarzyszenia Historyczno -  Eksploracyjnego „Odkrywcy”, które działa prężnie od 2007 roku. Nie będzie to muzeum, ale zapewne miłośnicy historii, kolekcjonerzy i lokalni patrioci znajdą w salonie wiele atrakcji.W pomieszczeniach udostępnionych przez prezesa zarządu Gromady - Wiesława Świsia, znajdować się będzie siedziba Stowarzyszenia. Członkowie postanowili zagospodarować osiem pomieszczeń i zaprezentować mieszkańcom Koszalina, historię naszego miasta. - Każdy z nas posiada jakieś zbiory i każdą z sal postaramy się  przygotować w innym klimacie historycznego Koszalina – wyjaśnia Mariusz Król członek komisji rewizyjnej SHE „Odkrywcy”. - Jedno z pomieszczeń będzie dotyczyło pruskiego okresu i tak po kolei do współczesności. Bunkier jest obszerny, a jego największa sala, ma stać się  przestrzenią wystawienniczą oraz miejscem spotkań. W planach są wystawy fotograficzne, np. z udziału w imprezach rekonstrukcyjnych, czy innych inicjatyw jakich podejmują się członkowie SHE „Odkrywcy”. Sam bunkier, o którego istnieniu wie niewielu koszalinian, to typowa architektura zimnowojenna. Betonowe stropy, gazoodporne drzwi śluzowe, w pełni sprawny system wentylacji, który można zasilać prądem, ale także siłą mięśni. Jest to niewątpliwie atrakcja, dla miłośników historii. Trudno też wyobrazić sobie lepszych opiekunów reliktu o znamionach zabytku. Osoby z pasją, badający historię, często są najlepszymi kustoszami. Koszalińscy „Odkrywcy” swego czasu zasłynęli z powodu szczytnej akcji, mającej na celu wysprzątanie i renowację starych, zapomnianych cmentarzy niemieckich w naszym regionie. Stowarzyszenie nawiązało współpracę z gminami i starostwami. Z zamiłowania do historii oraz szacunku dla dawnych mieszkańców pomorza zachodniego, ratują od zapomnienia to co zostało z nagrobków.  Ponadto w ramach Stowarzyszenia działa grupa rekonstrukcyjna odtwarzająca VII Pomorski Regiment Piechoty nr 54 von der Goltza.  Sporadycznie odbywają się także akcje eksploracyjne, jak choćby badania toru saneczkowego na skoku Góry Chełmskiej.    Pod auspicjami SHE „Odkrywcy” jest wydawane także czasopismo poświęcone historii pt. „Gazeta Odkrywcza”, której stronice można odnaleźć pod linkiem ->>> LINK . Obecnie członkowie SHE „Odkrywcy” zaabsorbowani są przygotowaniem salonu muzealnego w bunkrze, dlatego czasopismo na razie nie ma nowego wydania.  Według informacji Króla, działaczom zależy na tym, aby chociaż część ekspozycji zaprezentować podczas nadchodzącej Nocy Muzeów, która przypada na 15 maja. Czasu zostało niewiele.  Życzymy powodzenia zapaleńcom i czekamy z niecierpliwością na otwarcie bunkra dla zwiedzających.

Eksploracja bunkru na Rynku

Paweł Kaczor / info. i fot. Muzeum w Koszalinie - 10 Października 2013 godz. 13:51
Archeolodzy z Muzeum w Koszalinie prowadzą badania na koszalińskim Rynku. W trakcie prac odnaleziono wejście do poniemieckich schronów przeciwlotniczych.