Koszalin, Poland
kultura

Salon historyczny w bunkrze Gromady

Autor Robert Kuliński/ fot. wiki.commons 29 Lutego 2016 godz. 16:29
Miłośników historii Koszalina ucieszy fakt, że trwają przygotowania ekspozycji opisującej dzieje naszego miasta, od czasów pruskich po najnowsze. Salon historyczny mieścić się będzie w bunkrze pod Hotelem Gromada.

Jest to inicjatywa członków Stowarzyszenia Historyczno -  Eksploracyjnego „Odkrywcy”, które działa prężnie od 2007 roku. Nie będzie to muzeum, ale zapewne miłośnicy historii, kolekcjonerzy i lokalni patrioci znajdą w salonie wiele atrakcji.

W pomieszczeniach udostępnionych przez prezesa zarządu Gromady - Wiesława Świsia, znajdować się będzie siedziba Stowarzyszenia. Członkowie postanowili zagospodarować osiem pomieszczeń i zaprezentować mieszkańcom Koszalina, historię naszego miasta. - Każdy z nas posiada jakieś zbiory i każdą z sal postaramy się  przygotować w innym klimacie historycznego Koszalina – wyjaśnia Mariusz Król członek komisji rewizyjnej SHE „Odkrywcy”. - Jedno z pomieszczeń będzie dotyczyło pruskiego okresu i tak po kolei do współczesności.

Bunkier jest obszerny, a jego największa sala, ma stać się  przestrzenią wystawienniczą oraz miejscem spotkań. W planach są wystawy fotograficzne, np. z udziału w imprezach rekonstrukcyjnych, czy innych inicjatyw jakich podejmują się członkowie SHE „Odkrywcy”.

Sam bunkier, o którego istnieniu wie niewielu koszalinian, to typowa architektura zimnowojenna. Betonowe stropy, gazoodporne drzwi śluzowe, w pełni sprawny system wentylacji, który można zasilać prądem, ale także siłą mięśni. Jest to niewątpliwie atrakcja, dla miłośników historii. Trudno też wyobrazić sobie lepszych opiekunów reliktu o znamionach zabytku. Osoby z pasją, badający historię, często są najlepszymi kustoszami.

Koszalińscy „Odkrywcy” swego czasu zasłynęli z powodu szczytnej akcji, mającej na celu wysprzątanie i renowację starych, zapomnianych cmentarzy niemieckich w naszym regionie. Stowarzyszenie nawiązało współpracę z gminami i starostwami. Z zamiłowania do historii oraz szacunku dla dawnych mieszkańców pomorza zachodniego, ratują od zapomnienia to co zostało z nagrobków.  Ponadto w ramach Stowarzyszenia działa grupa rekonstrukcyjna odtwarzająca VII Pomorski Regiment Piechoty nr 54 von der Goltza.  Sporadycznie odbywają się także akcje eksploracyjne, jak choćby badania toru saneczkowego na skoku Góry Chełmskiej.   

Pod auspicjami SHE „Odkrywcy” jest wydawane także czasopismo poświęcone historii pt. „Gazeta Odkrywcza”, której stronice można odnaleźć pod linkiem ->>> LINK . Obecnie członkowie SHE „Odkrywcy” zaabsorbowani są przygotowaniem salonu muzealnego w bunkrze, dlatego czasopismo na razie nie ma nowego wydania.  Według informacji Króla, działaczom zależy na tym, aby chociaż część ekspozycji zaprezentować podczas nadchodzącej Nocy Muzeów, która przypada na 15 maja. Czasu zostało niewiele. 

Życzymy powodzenia zapaleńcom i czekamy z niecierpliwością na otwarcie bunkra dla zwiedzających.

Poprzedni artykuł

Czytaj też

Lekcja obywatelska w Koszalinie. Wojewoda mówił o bezpieczeństwie, alarmach i plecaku ewakuacyjnym

Film Art, film: Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki - 26 Marca 2026 godz. 20:24
Za nami kolejna lekcja obywatelska, tym razem zorganizowana w Koszalinie. Spotkanie poświęcono bezpieczeństwu, reagowaniu w sytuacjach kryzysowych oraz temu, jak przygotować się na nieprzewidziane zdarzenia. Gościem wydarzenia był wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski, który podkreślał, że dziś świadomość i wiedza są podstawą odpowiedzialnego podejścia do bezpieczeństwa. – Porozmawialiśmy o plecaku ewakuacyjnym, sygnałach alarmowych i tym, jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Świadomość i wiedza to dziś podstawa bezpieczeństwa – mówi Adam Rudawski, wojewoda zachodniopomorski. Wojewoda zaznaczał, że najgorszym doradcą w sytuacji zagrożenia jest panika. To właśnie spokój, wiedza i wcześniejsze przygotowanie mogą zadecydować o właściwej reakcji. – Panika jest najgorsza. Wtedy wszystko, co może pójść źle, idzie źle – mówił podczas spotkania w Koszalinie. Wydarzenie odbyło się w koszalińskiej delegaturze Urzędu Wojewódzkiego i zgromadziło około 100 osób. Przez ponad godzinę uczestnicy mogli nie tylko wysłuchać praktycznych wskazówek, ale też zobaczyć, jak powinien wyglądać dobrze przygotowany plecak ewakuacyjny, poznać sygnały alarmowe i dowiedzieć się, jak zachować się w razie zagrożenia. Temat spotkania wzbudził duże zainteresowanie mieszkańców. Wielu z nich podkreślało, że w obecnej sytuacji geopolitycznej tego typu wiedza jest szczególnie potrzebna. Wskazywano m.in. na wojnę w Ukrainie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie jako powody, dla których warto rozmawiać o bezpieczeństwie także na poziomie lokalnym. Adam Rudawski uspokajał, że Polska jest państwem bezpiecznym, ale równocześnie zwracał uwagę, że warto być przygotowanym na różne sytuacje kryzysowe — od pożaru i powodzi, po awarię energetyczną czy inne nagłe zdarzenia. – Jako państwo jesteśmy bezpieczni, ale na sytuacje kryzysowe warto być przygotowanym. Mówimy o tym, że trzeba mieć w domu dodatkowe leki, trochę gotówki, zapasy żywności na trzy dni, dobrze jest mieć gaśnicę – zaznaczył wojewoda. Jednym z najważniejszych tematów spotkania były sygnały alarmowe. Wojewoda przypomniał, że istnieją dwa podstawowe sygnały, a pierwszy z nich — trzyminutowy modulowany dźwięk syren — oznacza sytuację kryzysową. Jak tłumaczył, nie musi to oznaczać wojny, ale zawsze powinno skłonić do zachowania szczególnej ostrożności. W takiej sytuacji, jak podkreślał, najważniejsze jest zachowanie spokoju i szybkie sięgnięcie po sprawdzone źródła informacji. Wojewoda radził, by włączyć telewizję lub radio, najlepiej programy państwowe, ponieważ to one mogą najszybciej przekazać komunikaty o tym, co się stało i co należy robić dalej. Warto też mieć przy sobie telefon, na który może przyjść alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Przydatna jest również aplikacja RSO – Regionalny System Ostrzegania, dzięki której można otrzymywać ważne komunikaty i ostrzeżenia. Sporo uwagi poświęcono także zawartości tzw. plecaka ewakuacyjnego. Jak tłumaczył wojewoda, to podstawowy element przygotowania na sytuacje awaryjne. Taki plecak może okazać się niezbędny nie tylko w przypadku konfliktu zbrojnego, ale również podczas powodzi, pożaru, długotrwałego braku prądu czy innych nagłych zdarzeń. Wojewoda przypomniał przykład Berlina, którego mieszkańcy niedawno przez niemal tydzień pozostawali bez energii elektrycznej. Jak zauważył, wiele osób nie miało przy sobie nawet podstawowych rzeczy, takich jak gotówka, a przy awarii zasilania nie działają przecież bankomaty ani terminale płatnicze. Co zatem powinno znaleźć się w plecaku ewakuacyjnym? Lista jest długa, ale bardzo konkretna. Powinny się w nim znaleźć przede wszystkim: dokumenty, zapas leków na kilka lub kilkanaście dni, gotówka, nawet około 1500 zł, radio na baterie, latarka, powerbank, notes i ołówek, nóż, pojemnik na wodę, zapas żywności i napojów, koce lub śpiwór, krzesiwo, kombinerki, kosmetyczka, mapa, tabletki do uzdatniania wody. Jak wyjaśniano podczas spotkania, taki zestaw powinien pozwolić przetrwać co najmniej trzy dni w kryzysowej sytuacji. To właśnie pierwsze 72 godziny mogą być najtrudniejsze i wymagają od mieszkańców samodzielności, opanowania oraz dostępu do podstawowych środków. Lekcja obywatelska w Koszalinie była jednym z 21 spotkań zaplanowanych w województwie zachodniopomorskim — po jednym w każdym powiecie. Jak podkreślano, celem tych działań nie jest wywoływanie strachu, ale budowanie świadomości i odpowiedzialności. Spotkanie w Koszalinie pokazało, że temat bezpieczeństwa nie jest dziś abstrakcyjny. To wiedza, która może przydać się każdemu — niezależnie od wieku i miejsca zamieszkania. Bo bezpieczeństwo zaczyna się od przygotowania, a przygotowanie od wiedzy.