Koszalin, Poland

28 lutego 2026: sześć planet na jednym niebie. Kosmiczna „parada”, która (prawie) zmusza do wyjścia z domu

2026-02-25 03:23:00 Art, film: X/NASA
Niebo potrafi robić się zaskakująco… uporządkowane. Bez fajerwerków, bez komety jak z plakatu, bez zorzy, której „na pewno nie będzie w Polsce”. Zamiast tego: spokojny łuk ekliptyki i sześć planet ustawionych tak, że można je oglądać jedna po drugiej, jakby Układ Słoneczny postanowił zrobić nam krótką lekcję geografii kosmicznej.

28 lutego 2026 r. po zachodzie Słońca czeka nas właśnie taka chwila: tzw. parada planet (w praktyce – pozorne „wyrównanie” planet na niebie). W jednym pasie nieba zobaczymy: Merkurego, Wenus, Saturna, Jowisza, Urana i Neptuna.

To zjawisko nie polega na tym, że planety ustawiają się w idealnej linii w przestrzeni. One po prostu znajdują się po tej samej „stronie” Słońca z naszej perspektywy, więc na niebie układają się wzdłuż ekliptyki – tej samej „autostrady”, po której wędruje też Księżyc. I dlatego wygląda to tak efektownie.

Cztery planety „dla każdego”, dwie dla cierpliwych

Najlepsza wiadomość? Cztery z sześciu planet da się wypatrzyć gołym okiem:

Wenus – najłatwiejsza, jasna jak latarnia,

Jowisz – drugi „pewniak”, wysoko i wyraźnie,

Saturn – widoczny, ale subtelniejszy,

Merkury – teoretycznie widoczny, praktycznie: „polowanie” nisko nad horyzontem.

Dwie pozostałe planety, Uran i Neptun, wymagają lornetki albo teleskopu – i wcale nie dlatego, że są „rzadkie”, tylko dlatego, że są po prostu zbyt ciemne na miejskie niebo i ludzkie oko bez wsparcia.

Kiedy patrzeć w Polsce? Złota godzina po zachodzie

W astronomii jest coś bezlitosnego: piękne zjawisko potrafi trwać długo, ale okno na najłatwiejszą obserwację bywa krótkie.

Najlepiej wyjść 30–60 minut po zachodzie Słońca. Dla Warszawy zachód wypada około 17:13, więc sensowny przedział obserwacji to mniej więcej 17:40–18:40 (im wcześniej, tym lepiej dla Merkurego).

I tu warunek kluczowy: czysty zachodni horyzont. Żadnych bloków, drzew i wzniesień, bo Merkury i część „zachodniej trójki” będą bardzo nisko.

Gdzie patrzeć? Od zachodu do południowego wschodu, po łuku

Wyobraź sobie, że robisz wzrokiem „przecinkiem” po niebie:

Zachód / południowy zachód, nisko: Merkury, Wenus, Saturn (tu liczy się horyzont).

Wysoko, bardziej na południowym wschodzie: Jowisz – jasny i „spokojny” (planety nie migoczą jak gwiazdy, to prosty trik dla początkujących).

Bonus tej nocy: Księżyc będzie w fazie garbatej, ok. 89% oświetlenia, i pojawi się blisko Jowisza (kilka stopni). Wygląda to pięknie, ale ma też minus: rozjaśnia niebo i utrudnia „wyłuskanie” słabszych planet, szczególnie Urana.

Jak to obejrzeć bez frustracji? Prosty plan „dla ludzi”

Najpierw znajdź Wenus. To najjaśniejszy punkt wieczornego nieba w tej konfiguracji.

Od Wenus „zejdź” wzrokiem w stronę horyzontu – tam czai się Merkury (krótko, nisko, czasem w poświacie).

Potem przerzuć wzrok na drugą stronę nieba i znajdź Jowisza (jasny, wysoko).

Jeśli masz lornetkę: dopiero wtedy poluj na Urana i Neptuna (i tu przydaje się aplikacja).

Aplikacje typu Star Walk 2 albo inne mapy nieba naprawdę pomagają – nie dlatego, że „bez nich się nie da”, tylko dlatego, że oszczędzają 20 minut zgadywania, czy to planeta, czy kolejna gwiazda.

Najbardziej „publicystyczna” puenta: to nie jest pokaz – to test na ciekawość

W 2026 roku łatwo przegapić niebo, bo wszystko jest w telefonie: zdjęcie Wenus z filtrami, animacja orbity, filmik „jak wygląda Saturn”. A tymczasem 28 lutego dostajemy rzadki moment, w którym prawdziwe obiekty Układu Słonecznego układają się tak, że można je obejrzeć jak wystawę: od planety najbliższej Słońcu po lodowe olbrzymy, które zwykle są tylko nazwą w podręczniku.

I nawet jeśli zobaczysz „tylko” Wenus i Jowisza – to nadal będzie spotkanie z czymś większym niż codzienny ekran. A jeśli złapiesz jeszcze Merkurego nisko nad horyzontem, to możesz spokojnie powiedzieć, że zaliczyłeś najtrudniejszy punkt programu.

Powodzenia i czystego nieba!

Czytaj też

Śnieżny Księżyc nad Mielnem i gorące rytmy na mrozie. „Samba De Mielno” połączy morsowanie z tańcem przeciw przemocy

Ala, - 2 Lutego 2026 godz. 14:08
Zima nad Bałtykiem potrafi zaskakiwać. Nie tylko wiatrem, który „tnie” po policzkach, i skrzypiącym pod butami śniegiem, ale też widokami, które nagle robią z plaży naturalne obserwatorium. Wczoraj na mielnieńskiej plaży tak właśnie prezentował się Zimowy, Śnieżny Księżyc. Jasny, wyraźny, spektakularny w chłodnym powietrzu, które zimą działa jak najlepszy filtr do zdjęć. Autorką zdjęcia jest nasza Czytelniczka, Pani Ewa. A gdy nocne niebo zamyka swoją część przedstawienia, Mielno szykuje kolejną — tym razem w rytmie samby, bębnów i wspólnego tańca. Już za kilka dni w miejscowości odbędzie się 23. Międzynarodowy Zlot Morsów pod hasłem „Samba De Mielno”. Organizatorzy zapowiadają wydarzenie, które jak co roku przyciąga nie tylko fanów lodowatych kąpieli, ale też tych, którzy chcą po prostu poczuć zimową wspólnotę: na plaży, na deptaku, w tłumie uśmiechniętych ludzi w czapkach, szlafrokach i przebraniach. Taniec przeciw przemocy na plaży: „Nazywam się Miliard” w Mielnie W programie tegorocznego zlotu szczególne miejsce zajmie wydarzenie, które wykracza poza morsowanie i festiwalową atmosferę. 7 lutego 2026 r. o godz. 12:05 na plaży głównej uczestnicy mają wspólnie zatańczyć „Taniec przeciwko przemocy” w ramach akcji „Nazywam się Miliard / One Billion Rising, inicjatywy znanej na całym świecie jako symboliczny, taneczny protest przeciw przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Rozgrzewkę i układ taneczny poprowadzi Wioletta Kamińska, instruktorka zumby z Koszalin co ważne także dla tych, którzy planują później wejście do wody: taniec ma być jednocześnie energicznym wstępem do morsowania. Dekada tańca, dekada tematów, które nie miały być „wygodne” Organizatorki przypominają, że w Polsce akcje antyprzemocowe w tej formule mają już swoją historię: przez dekadę wzięły w nich udział dziesiątki tysięcy osób, a z roku na rok rośnie liczba uczestników. Przez lata taneczny protest stawał się pretekstem do mówienia na głos o sprawach długo spychanych do ciszy: od przemocy seksualnej, przez molestowanie, po temat zgody w relacjach intymnych. W tym roku przekaz wybrzmiewa szczególnie jasno: Hasło w Polsce: „TYLKO TAK OZNACZA ZGODĘ. SEKS BEZ ZGODY TO GWAŁT.” Hasło międzynarodowe: „PO WOLNOŚĆ / DLA WOLNOŚCI / ZA WOLNOŚĆ!” To nie są slogany „na baner”. To zdania, które mają działać jak przypomnienie: przemoc często zaczyna się tam, gdzie społeczeństwo przymyka oczy, bagatelizuje, odwraca wzrok, a zgoda nie bywa domyślna. Od pełni na plaży do wspólnego rytmu W Mielnie ta historia — księżycowego spektaklu i zimowej energii ludzi — łączy się w jedną opowieść o wspólnocie. Najpierw natura pokazuje swoją „pełnię”, potem ludzie robią coś, co w lutym nad morzem wcale nie jest oczywiste: wychodzą razem na plażę, by tańczyć. Nie dla pozoru. Nie „dla zdjęcia”. Tylko po to, by powiedzieć: jesteśmy, widzimy, nie zgadzamy się. A że wszystko dzieje się przy okazji zlotu morsów? Być może właśnie dlatego ma to jeszcze mocniejszy sens. Bo w zimnie najłatwiej zrozumieć, jak wiele zmienia obecność drugiego człowieka — i jak szybko robi się groźnie, gdy tej obecności brakuje. Organizatorzy zapraszają: 7 lutego, 12:05, plaża główna — tańczymy wszyscy.

Śnieżny Księżyc nad Koszalinem. Pan Łukasz uchwycił wyjątkowy moment

Ala, fot. Łukasz, Czytelnik - 2 Lutego 2026 godz. 9:28
Zimowe niebo potrafi zaskoczyć nie tylko pogodą, ale i widokami, które na długo zostają w pamięci. Nad Koszalin pojawił się Śnieżny Księżyc — lutowa pełnia, która od lat kojarzy się z najchłodniejszą porą roku, skrzącym się śniegiem i krystalicznie czystym powietrzem. Tym razem udało się go uchwycić w szczególnej odsłonie dzięki naszemu Czytelnikowi. Autorem zdjęcia jest Pan Łukasz, który w odpowiednim momencie spojrzał w górę i nacisnął spust migawki dokładnie wtedy, gdy Księżyc prezentował się najbardziej efektownie. Jak relacjonuje, wszystko wydarzyło się „w sam raz” — niebo było na tyle przejrzyste, że tarcza Księżyca wyraźnie odcinała się od tła, a zimowa aura dopełniła klimatu kadru.   Pełnia z zimowym charakterem Śnieżny Księżyc to potoczna nazwa lutowej pełni, wywodząca się z tradycyjnych określeń używanych w Ameryce Północnej. Nazwa nawiązuje do obfitych opadów śniegu, które w tym miesiącu często występowały, oraz do surowych, zimowych warunków. W Polsce również doskonale oddaje atmosferę tej pory roku — szczególnie wtedy, gdy noc jest mroźna, a światło Księżyca odbija się od białego puchu. To właśnie takie noce są wymarzone dla fotografów: zimne powietrze sprzyja przejrzystości, a jasna tarcza Księżyca potrafi „malować” krajobraz delikatnym, srebrzystym blaskiem. Zdarza się, że przy odpowiednich warunkach na zdjęciach widać też subtelne efekty optyczne — jak lekką poświatę czy rozświetlone obłoki w pobliżu tarczy.   Koszalin w księżycowym świetle Ujęcie Pana Łukasza pokazuje, że nie trzeba wyjeżdżać daleko, by trafić na niezwykły widok. Czasem wystarczy chwila uważności, dobre miejsce i odrobina cierpliwości. Zimowe noce nad Koszalin mają w sobie coś wyjątkowego — ciszę, chłód i światło, które sprawia, że nawet dobrze znane okolice wyglądają inaczej. Zrób zdjęcie i podziel się z nami Jeśli również udało Wam się uchwycić ciekawy kadr — pełnię, nietypowe chmury, zachód słońca czy zimowy krajobraz — zachęcamy do przesyłania zdjęć. Takie ujęcia tworzą najpiękniejszą kronikę miasta: widzianego oczami mieszkańców. Autor zdjęcia: Pan Łukasz (Czytelnik) Dziękujemy za podzielenie się tym wyjątkowym kadrem!  

Krwawy Księżyc

Ala - 8 Października 2022 godz. 6:41
Kto dziś w nocy nie spał, to widział: Krwawy Księżyc. A jeżeli przespaliście noc, to nic straconego. O ile warunki pogodowe (chmury) pozwolą, to w nocy z soboty na niedziele także będzie można go zobaczyć. Październikowa pełnia nosi nazwę „Krwawy Księżyc”. Tak określali październikową pełnię Indianie z Ameryki. Dlaczego? W czasie pełni trwały polowania, na których przelewano krew zwierząt. Dlatego też  pełnia nosi nazwę Pełni Księżyca Myśliwych. Krwawy Księżyc 2022. Skąd go obserwować? Nie trzeba specjalnych urządzeń do obserwacji, ani punktów obserwacyjnych. Wystarczy spojrzeć w okno, wyjść na balkon, czy ogródek.