Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Siatkówka w Koszalinie:

13 Stycznia 2019 godz. 6:10
Art za PZPS
 

Polska i Holandia gospodarzami Mistrzostw Świata kobiet 2022

Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej ogłosiła dziś, że Polska i Holandia będą wspólnie gospodarzami FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Kobiet 2022. FIVB ogłosiła swoją decyzję podczas sobotniej Gali 90-lecia Polskiej Siatkówki w Warszawie. arówno Polska, jak i Holandia mają ogromne doświadczenie w dostarczaniu siatkarskich wydarzeń na światowym poziomie, a także rzesze kibiców, którzy zapewnią elektryzującą atmosferę zawodniczkom w 2022 r. Po ogłoszeniu decyzji, komentarz do niej dodał także Prezydent FIVB Ary Graça: „FIVB jest zachwycona mogąc wybrać dwa wspaniałe kraje, słynne ze swojej miłości dla sportu i zdolności do organizowania wydarzeń sportowych na światowym poziomie. Przeprowadziliśmy bardzo ostry proces przetargowy i jednogłośnie zdecydowaliśmy, że wspólna oferta Holandii i Polski była najlepszą dla FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Kobiet 2022. Połączenie Holandii z Polską to dla nas bowiem dwa wspaniałe kraje, złączone wspólną siatkarską pasją. Nie mamy wątpliwości, że stworzymy wspaniałe widowisko w 2022 roku, dostarczając najlepszych możliwych doświadczeń zawodniczkom, a kibicom tak w halach, jak i poza nimi, rozrywkę najwyższej próby.” Po dotarciu do półfinałów turnieju olimpijskiego podczas igrzysk w Rio 2016, żeńska reprezentacja Holandii pozostawała wieloletnim pretendentem do tytułów. Holenderki, zdobywczynie wicemistrzostwa Europy 2017, dotarły w 2018 do finałów Siatkarskiej Ligi Narodów w Nankinie, ostatecznie zdobywając piąte miejsce. Podczas zeszłorocznych mistrzostw świata w Japonii dotarły do półfinału. Siatkarska gorączka w Polsce sięgnęła zenitu po zdobyciu przez męską drużynę narodową drugiego z rzędu mistrzostwa świata w zeszłym roku we Włoszech. Reprezentacja Polski kobiet postara się powtórzyć sukces swoich kolegów już za nieco ponad trzy lata, gdy wyjdą na boisko, w roli gospodarza.  
12 Października 2018 godz. 11:57
Art za Wirtualna Polska, fot. PZPS
 

Bartosz Kurek: Nie potrzebuję do szczęścia rywalizacji o sławę

- Bez doświadczeń sprzed czterech lat nie byłbym tu, gdzie jestem teraz. Nie byłbym takim człowiekiem, jakim jestem dzisiaj - mówi w wywiadzie dla WP SportoweFakty Bartosz Kurek, siatkarski mistrz świata i MVP turnieju. zakończeniu mistrzostw świata. Duży ma pan rozmiar buta?Bartosz Kurek, siatkarz reprezentacji Polski: - Wystarczająco duży, by tych najgłośniejszych w nim zmieścić. W ostatnich latach oceniało mnie wiele osób, również radykalnie. Nikomu oczywiście nie zabraniam posiadać własnego zdania i publicznie go wyrażać. Sam jednak funkcjonuję według innych zasad. Nie krytykuję, nie oceniam.Czuł się pan niesprawiedliwie traktowany?Publikacje w gazetach, internecie albo po prostu zostawiane tam komentarze niespecjalnie mnie zajmują. Ale to prawda, z każdym mniej udanym występem dochodziły do mnie głosy, że takie niesprawiedliwe oceny się pojawiały. Jeśli ktoś do swojej wypowiedzi da twarz, ma jaja, by robić to pod nazwiskiem, a dodatkowo używa rzeczowych argumentów, które mogę rozważyć i ewentualnie przyjąć, bardzo chętnie wsłuchuję się w krytykę. Takich osób jest niewiele. Dlatego szczerze mówiąc, bardzo niedużo z tych krytycznych ocen mnie dotyka. Znów zrobiło się o panu głośno, jak siedem - osiem lat temu. Czuje pan ten ciężar? Coś się zmieniło od tamtego czasu? Tegoroczny sukces smakuje inaczej, niż mistrzostwo Europy z 2009 roku. Szczerze mówiąc nie do końca zdawałem sobie wówczas sprawę, do czego udało nam się dojść. Co udało się osiągnąć. I przede wszystkim, jak długo można później czekać na kolejny sukces. W reprezentacji gram od 11 lat. Mogliście mnie oglądać w różnych momentach kariery i, po prostu, mojego życia. W seniorskiej kadrze zaczynałem jako dzieciak, później stałem się zawodnikiem doświadczonym. Teraz, biorąc pod uwagę liczbę występów i wiek, jestem już weteranem. Dlatego pewne rzeczy układam sobie w głowie inaczej. Czyli jak? Tytuł nie wywraca życia do góry nogami? Nie ma darmowych pomidorów na bazarze i przejazdów taksówkami? Nawet tego nie oczekuję. Myślałem, że na ten sukces zareaguję mocniej. Jesteśmy mistrzami świata, rozegraliśmy super turniej, kibice nas doceniają, ale najbardziej gęba cieszy mi się na to, jak wspaniałą ekipę udało nam się stworzyć. Pewnie dopiero za kilka tygodni dotrze do mnie, co udało nam się osiągnąć. Że byłem częścią czegoś naprawdę wielkiego dla polskiego sportu.Bardzo szybki debiut w seniorskiej siatkówce, mistrzostwa, osiągnięcia, popularność... Patrząc na pana karierę z dystansu i ścieżkę, którą pan przeszedł - nie ma pan wrażenia, że wtedy nie był pan na to wszystko gotowy?   Byłem przygotowany, bo sam sobie to wszystko wywalczyłem. Doszedłem do tego pracą. Nikt za mnie nie przychodził na halę i na siłownię, nie podnosił ciężarów. To, że teraz moje ciało wygląda tak, a nie inaczej, że mam konkretne problemy, to też efekt bardzo szybkiego wskoczenia na najwyższe obroty i na najwyższy poziom eksploatacji. Gdybyśmy popatrzyli na czas spędzony na treningach, trzeba by było powiedzieć, że kosztowało mnie to bardzo dużo, by znaleźć się w miejscu, w którym się znajduję. Ale z drugiej strony naprawdę to lubię. Lubię spędzać czas w hali, na siłowni, walczyć ze słabościami. To jest naprawdę ciężka robota, bo zdarzają się momenty, że trudno jest się ruszyć, wszystko cię boli. Ale dla mnie jest to mega satysfakcjonujące. Kilka sukcesów przydarzyło się na początku kariery, kilka później, teraz doszło mistrzostwo świata, ale na każdy z nich sobie zapracowałem. Nikt za darmo mi niczego nie dał. Pana kariera to też bardzo ostre zakręty. Jak ten, gdy miał pan wyjechać do ligi japońskiej, ale ostatecznie do tego nie doszło. Wystosował pan oświadczenie, w którym pojawiły się zdania o wypaleniu, przemęczeniu, braku chęci grania w siatkówkę.  Wszystko, co miałem do przekazania w tym temacie, zostało zawarte w wydanym wówczas oświadczeniu. Niektóre rzeczy wolę zostawić dla siebie. Kto ma bądź miał wtedy ze mną kontakt, doskonale wie, co wtedy przechodziłem. Doskonale mnie rozumie. Wydaje mi się, że nie wszyscy byli w stanie to zrozumieć. Nie ma co tego na nowo roztrząsać. Jak wielkie znaczenie dla dalszego przebiegu pana kariery miał brak powołania na mistrzostwa świata w 2014 roku? Czego to wtedy pana nauczyło?  Oczywiście, gdy zdałem sobie sprawę, że nie będzie mnie w kadrze na mistrzostwa świata w 2014 roku, miałem różne przemyślenia i uczucia. Bez doświadczeń sprzed czterech lat nie byłbym jednak tu, gdzie jestem teraz. Nie byłbym takim człowiekiem, jakim jestem dzisiaj. Potrafię spojrzeć na to wszystko z dystansem i widzę, ile motywacji do pracy dała mi tamta sytuacja. Można powiedzieć, że całą młodość spędził pan w kinie. Prawda, i to w bardzo dobrym! Warto wyjaśnić: stara hala w Nysie to był teatr, później zamieniono go właśnie w kino. A drużyna siatkarska rozgrywała tam swoje mecze. Muszę przyznać, że zawsze grali tam dobre spektakle, nie nudziłem się.Pana pierwszy trener powiedział, że gdyby wybrał pan koszykówkę, dziś byłby pan na poziomie Marcina Gortata.Nie znam się na tyle na koszykówce, by móc to jednoznacznie ocenić. Koszykówką interesuję się bardzo, szczególnie tą zza Oceanu, w której realizuje się Marcin. Poziom jest tam tak wyśrubowany, że szczerze mówiąc nie wiem, czy bym się tam dostał. Jadąc na ten wywiad chcieliśmy znaleźć odpowiedź przede wszystkim na jedno pytanie: co się stało i jak to się stało, że z zawodnika, w którego większość przestała wierzyć, stał się pan gościem, który doprowadził kadrę do złota mistrzostw świata. Pomoże nam pan? Bardzo nie lubię takiej optyki. Nie godzę się z gadaniem, że kadrę do czegoś doprowadziłem.Przecież pana kumple z drużyny mówili tak po turnieju. To kurtuazja. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z jednego: zapracowaliśmy na ten sukces wszyscy. Każdy dołożył cegiełkę. A jeśli chodzi o mnie - to się nie wydarzyło na mistrzostwach. Powiem więcej, ta przemiana nie nastąpiła nawet z momentem przyjścia do reprezentacji trenera Heynena. Oczywiście, trener pomógł mi niesamowicie, ale jeśli ktokolwiek zada osobom z mojego otoczenia pytanie, jak Kurek pracował w ostatnich latach, odpowiedzą: zmieniło się niewiele. Jako zawodnika można mnie oceniać różnie. Może do mnie przyjść każdy trener, dyrektor sportowy albo prezes i powiedzieć: jesteś słaby. Albo: jesteś dobry. Natomiast chcę, by zawsze każdy mógł powiedzieć: Kurek pracuje jak profesjonalista. I wiem, że tak jest. Możecie pójść do każdego trenera, z którym współpracowałem, albo prezesa. Wszyscy powiedzą wam to samo.W takim razie: jaką rolę odegrał w tym wszystkim trener Heynen?Zadzwonił do mnie po tym, jak został ogłoszony selekcjonerem. Rozmawialiśmy o pomyśle na reprezentacje, zapytał co chcę robić w wakacje i czy mam już jakoś zorganizowany czas. Powiedział też ważną rzecz: nadrzędnym celem w reprezentacji miało być to, żebyśmy za rok z niecierpliwością czekali na przyjazd na zgrupowanie. I rzeczywiście, w momencie, gdy rozstawaliśmy się przy autobusie w Warszawie, każdy z nas to powiedział. "Kur**, ale szkoda, że to się już kończy". Jeśli zdrowie dopisze i każdy będzie ciężko trenował, spotkamy się w podobnym składzie za rok. Natomiast teraz, w tej ekipie, moglibyśmy trwać długie miesiące. Trener Heynen osiągnął swój cel. Czuliśmy się w tej grupie fantastycznie, zawodnicy między sobą, ze sztabem. A w przyszłym roku będzie nam znacznie łatwiej, bo okres aklimatyzacji mamy już za sobą. Na WP Sportowe Fakty ciąg dalszy wywiadu - o specyficznej więzi łączącej najbardziej doświadczonych zawodników siatkarskiej kadry, co Bartosz Kurek sądzi o powołaniu do reprezentacji Wilfredo Leona oraz porównywaniu siatkarzy do piłkarzy. 
27 Lutego 2018 godz. 1:57
Art za Chemik Police,
 

Koszalin: Dziś Chemik zmierzy się z Vizura Ruma

Dziś rozegrane zostaną spotkania ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzyń. O godz. 18.00 w koszalińskiej Hali Widowiskowo-Sportowej siatkarki Chemika Police podejmować będą serbski zespół Vizura Ruma Do kolejnej rundy awansują wszystkie ekipy z pierwszych miejsc oraz dwa najlepsze zespoły z drugich. Warto jednak dodać, że jedna z drużyn przechodzących do kolejnej rundy może zostać uznana organizatorem turnieju finałowego. W praktyce oznaczałoby to, że kreuje się jeszcze jedno miejsce dla najlepszych ekip z drugiej pozycji (wyjdą trzy ekipy z drugich miejsc, nie dwie).  - Jeśli Final Four zorganizuje jedna z ekip, które awansowały do kolejnej rundy, to faktycznie zrobi się miejsce dla trzeciego zespołu z drugich miejsc. Nie jest to jednak obowiązek, ponieważ Final Four może zorganizować również zespół, który awansu drogą sportową nie wywalczył. Klub organizujący turniej finałowy poznamy w trakcie losowania kolejnych rund w piątek – mówi Krzysztof Turowski, pracownik CEV.  Kolejność klasyfikacji zespołów zależy najpierw od ilości zwycięstw, następnie punktów, setów (w przypadku sytuacji jak np. 11:10 do 10:9 w setach, decyduje ratio, czyli dzielenie setów przez siebie), małych punktów.  Jak wygląda sytuacja w grupie Chemika? Mistrzynie Polski zajmują drugie miejsce w grupie C. Bezpośredniego awansu do kolejnej rundy pewna może być ekipa Dynamo Kazań, która wygrała wszystkie spotkania. Chemik jest jednym z kandydatów do awansu z drugiej pozycji.  Co muszą zrobić policzanki, aby wywalczyć awans? Przede wszystkim Musimy wygrać spotkanie z Vizurą 3:0. Następnie nasze oczy skierowane będą w stronę grup A i B. O awans do kolejnej rundy walczyć będziemy z Novarą, która gra z Conegliano i Volero Zurych, które gra z Alba Blaj. Wyniki tych spotkań oraz pojedynku Chemika z Vizurą zadecydują o ewentualnym awansie naszego zespołu.   Siatkarki z Serbii mają na swoim koncie 6 oczek, 2 mniej od Chemika. W pierwszym starciu obu ekip Polki zwyciężyły 3:0.  - Wydaje mi się, że to będzie zupełnie inne spotkanie. Potrzebujemy i chcemy wygrać za 3 punkty. W Serbii wygraliśmy 3:0, ale to są bardzo młode dziewczyny. Jeśli dam im się palec, to potrafią zabrać rękę. Nie można pozwolić im się rozkręcić, bo potem trudno je zatrzymać. Musimy uważać, w żadnym wypadku nie lekceważyć przeciwnika – zaznacza Malwina Smarzek.
24 Stycznia 2018 godz. 5:54
Art za Chemik Police
 

Chemik – Maritza: Zespół z zagrywką

W trzeciej kolejce Ligi Mistrzyń Chemik Police podejmie Maritzę Płowdiw. Początek dzisiejszego) spotkania o godzinie 18 w HWS w Koszalinie. Maritza to jedyny zespół naszej grupy, który nie zdobył jeszcze punktu. W ostatniej kolejce dość niespodziewanie przegrał z Vizurą Ruma, choć wydawało się, że personalnie silniejszy skład mają Bułgarki.  - W zespole są 3 reprezentantki Bułgarii. Mózgiem Maritzy i reprezentacji jest Lora Kitipova, rozgrywająca. Poza tym na arenie międzynarodowej występują również dwie środkowe – mówi Marek Mierzwiński, asystent trenera.  Maritza do Ligi Mistrzyń dostała się poprzez eliminacje, w których pokonała choćby rosyjskie Jenisiej Krasnojarsk.  - Jedną z ciekawszych postaci zespołu jest Kanadyjka Joseph Shainah. Ciekawa dlatego, bo atakująca naszych rywalek występuje wyłącznie w rozgrywkach Ligi Mistrzyń, w lidze gra inna siatkarka. Trudno nam powiedzieć dlaczego. Co więcej, nie ma zmienniczki na jej pozycji, więc na atak zostaje przesunięta jedna z przyjmujących. Najbardziej wartościową skrzydłową wydaje się być Desislava Nikołowa – opowiada. Gdzie znajdziemy słabość rywalek? - Płowdiw nie ma znakomitego przyjęcia, dlatego trzeba starać się upolować je zagrywką. Zależy nam na tym podwójnie, ponieważ przy dobrym przyjęciu Maritza niezwykle często uruchamia środkowe i trudno jest je zatrzymać. Wyróżniającą się postacią jest wtedy Nazja Dimitrowa, która potężnie zbija z obejścia - dodaje.  W meczu z Dynamo Kazań Bułgarki zanotowały aż 8 asów serwisowych. To dużo lepszy wynik od silnie serwujących siatkarek z Rosji, które w minionej kolejce Ligi Mistrzyń sprawiły nam tym elementem dużo problemów. - Największym atutem Maritzy jest zagrywka. Serwują konsekwentnie i dokładnie, a do tego popełniają mało błędów. Jeżeli poradzimy sobie w przyjęciu, to powinniśmy zejść z parkietu zwycięsko – kończy Mierzwiński. Początek środowego meczu o godzinie 18.  Przypomnienie dla osób, które korzystają z darmowych autobusów do Koszalina. Autobusy ruszają o godzinie 14 sprzed hali OSiR w Policach i o 14:30 spod Netto Areny. Zbiórka 15 minut przed odjazdem! Dla kibiców przewidujemy zabawy i konkursy, dlatego warto być w hali nawet godzinę przed rozpoczęciem spotkania. W chwili pisania artykułu w sprzedaży zostało niecałe 30 biletów, więc najprawdopodobniej na trybunach szykuje się komplet. Osoby, które zdecydowały się obejrzeć mecz w telewizji, mogą zrobić to za pośrednictwem Polsatu Sport lub Laola TV.
10 Stycznia 2018 godz. 5:01
Art za Chemik Police
 

Koszalin: Dziś Liga Mistrzyń

Dziś w koszalińskiej Hali Widowiskowo-Sportowej w ramach drugiej kolejki Ligi Mistrzyń siatkarki Chemika Police podejmować będą Dynamo Kazań. Początek hitu Ligi Mistrzyń o godzinie 18. Transmisja w Polsacie Sport Extra. W Koszalinie zmierzą się dwie ekipy z czołówki swoich lig. Chemik jest mistrzem Polski, a w bieżącym sezonie zajmuje pozycję wicelidera tabeli. Dynamo jest wicemistrzem Rosji, a aktualnie przewodzi w stawce.  - Siła drużyny? Dodając centymetry wszystkich zawodniczek wyjściowego składu, poza libero, dzieląc je przez 6, wychodzi nam 192,5 centymetra. Na każdej pozycji, oprócz rozgrywającej, jest siatkarka mierząca ponad 190 centymetrów - mówi Marek Mierzwiński, asystent trenera.  W składzie  Dynama, szczególnie w wyjściowej szóstce, znajduje się wiele reprezentantek. - 2 reprezentantki Rosji to Irina Korolewa, środkowa, i Irina Woronkowa, przyjmująca. Ponadto Elitsa Vasileva, reprezentantka Bułgarii, i Natalia Mammadowa, atakująca Azerbejdżanu. Swego czasu najlepsza zawodniczka mistrzostw Europy, bezapelacyjnie klasa światowa i jedna z najważniejszych postaci Dynama - dodaje. Zespół z Kazania nie wyłamuje się z rosyjskiego schematu. Prezentuje styl siatkówki, którym rosyjskie drużyny charakteryzują się od lat.  - Charakterystyka typowo rosyjska - ataki na bardzo wysokim pułapie. Może nie jest to gra niezwykle kombinacyjna, ale zasięg robi swoje. Taktyka jest zrozumiała - wysoka piłka do skrzydeł, opierają ofensywę na świetnych warunkach fizycznych - opisuje.  - Głównym atutem Rosjanek jest wysoki blok. Dlatego na pewno musimy przyspieszyć piłkę w ataku i poszukać swoich szans w zagrywce, bo tu mamy spore rezerwy - kończy Mierzwiński. Bilety kupić można w Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie, wszystkich punktach sprzedaży abilet.pl oraz przez internet  tutaj.
21 Listopada 2017 godz. 13:43
Art za HWS
 

Liga Mistrzyń w Koszalinie

Siatkarki Chemika Police mecze Ligi Mistrzyń w sezonie 2017/18 rozgrywać będą w Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie. Przypomnijmy, mistrzynie Polski mecze ligowe rozgrywają w Policach. Ze względu na przepisy Ligi Mistrzyń, policzanki nie mogą rozgrywać pojedynków europejskich pucharów w hali przy ulicy Siedleckiej, dlatego trzeba było poszukać alternatyw. - Koszalin był jednym z naszych pierwszych pomysłów. Przedstawiciele Koszalina od początku rozmów byli niezwykle zainteresowani, aby mistrz Polski rozgrywał mecze Ligi Mistrzyń w ich hali. Powiedzieli nam, że to elitarne rozgrywki sportowe i złożyli ofertę. W porównaniu do innych, jakie otrzymaliśmy, oferta koszalińska była najkorzystniejsza i bardzo atrakcyjna finansowo. Dlatego zdecydowaliśmy się na podpisanie umowy – mówi Paweł Frankowski, prezes Chemika Police. Chemik w Koszalinie na pewno rozegra minimum 3 spotkania grupowe Ligi Mistrzyń. Jeśli policzankom uda się wyjść z grupy – meczów może być więcej. - To fantastyczna okazja sportowa i marketingowa. Mistrzynie Polski zagrają w naszym mieście. Kibice będą mieli okazje zobaczyć siatkarki ze światowego topu. Długo się nie zastanawialiśmy, złożyliśmy ofertę Chemikowi i cieszymy się, że doszliśmy do porozumienia – zaznacza Łukasz Bednarek, dyrektor Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie. Więcej informacji podamy podczas konferencji prasowej, która zostanie zorganizowana w przyszły czwartek (30.11.2017) o godzinie 10:30 w Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie.