Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Lekkoatletyka w Koszalinie:

31 Października 2019 godz. 4:50
Art, fot. FB/Piotr Jedliński
 

Małgorzata Hołub-Kowalik i trener Zbigniew Maksymiuk u prezydenta Piotra Jedlińskiego

- Dziękujemy za wielkie emocje. Jak tylko wyjeżdżasz z Koszalina, to przywozisz później kolejny medal. Gratuluję wspaniałych wyników, gratuluję rekordu Polski w sztafecie, który długo, bo kilkanaście lat, pozostawał niepobity - powiedział Piotr Jedliński. Podczas spotkania w ratuszu, koszaliniaka opowiedziała o wywalczonym cztery dni temu złotym medalu w sztafecie 4x400 metrów podczas Wojskowych Igrzyskach Sportowych w Wuhan, a także o srebrnym krążku z mistrzostw świata w Dosze w sztafecie 4x400 i pobitym aż o 3 sekundy rekordzie Polski. Małgorzata Hołub-Kowalik powiedziała: "Ta seria sukcesów, to, co wydarzyło się do tej pory, chyba jeszcze do nas nie dociera. Przed mistrzostwami świata wiedziałyśmy, że będziemy liczyć się w walce o medale. Statystycy przewidywali, że stać nas na brąz. Nasza drużyna udowodniła, że potrafi walczyć z najlepszymi. Bieg ułożył się idealnie. Do samego końca walczyłyśmy o jak najszybszy wynik i pobicie rekordu kraju o blisko trzy sekundy pokazuje, jak bardzo nam na tym zależało. Już od jakieś czasu byłyśmy gotowe na to, by atakować rekord Polski. Dziękuję trenerowi za przygotowanie. To był trudny rok, nie zawsze było kolorowo, zwłaszcza na początku. W pewnym momencie w ogóle chciałam zrezygnować ze startów w sezonie halowym przez kontuzję. Były łzy. Ale końcówka sezonu w pełni to zrekompensowała. I zostały tylko łzy szczęścia".  Zbigniew Maksymiuk powiedział: "Nie możemy sobie pozwolić na odpoczynek. Ten sezon był za długi, a odpoczynek już dawno powinien też się zakończyć. Za trzy-cztery tygodnie ruszamy z przygotowaniami. Na igrzyskach musi być medal. Tylko jakiego koloru? Po drodze mamy jeszcze halowe mistrzostwa świata.  
15 Października 2019 godz. 16:28
Ala za Urząd Marszałkowski
 

Medaliści mistrzostw świata DOHA 2019 odwiedzili marszałka

Przed laty dostawała stypendium marszałka dla młodych sportowców, dziś sięga po najwyższe laury. Srebrna medalistka Mistrzostw Świata w lekkoatletyce DOHA 2019 Małgorzata Hołub-Kowalik, a także brązowy medalista w skoku o tyczce Piotr Lisek spotkali się z marszałkiem Olgierdem Geblewiczem i Zarządem Województwa Zachodniopomorskiego. Zakończone na początku października Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce w Katarze były niezwykle udane dla sportowców z Pomorza Zachodniego. - Tych emocji, których nam dostarczyliście pewnie nie zapomnimy do końca życia. Mam przekonanie, że  milion siedemset tysięcy mieszkańców Pomorza Zachodniego pęka z dumy, że ma takie sławy sportu. Dzięki Wam, waszej pracy nasz region liczy się w lekkiej atletyce. To niesamowite, że możemy Was oglądać na srebrnym ekranie, śledzić wasze występy na całym świecie. Serdecznie dziękujemy za te emocje – tymi słowami medalistów powitał marszałek Olgierd Geblewicz.   Spotkanie było okazją do rozmowy w wspaniałym występie, o czekających na sportowców kolejnych wyzwaniach, o pasji, ale i o Pomorzu Zachodnim. Tematów nie brakowało.    - Jestem koszalinianką i u pana marszałka byłam niemal od małego, gdy jeszcze dostawałam stypendium dla młodych sportowców. Jak widać się rozwinęłam, warto było wspierać młodych sportowców. Staramy się sławić, to miejsce z którego pochodzimy – powiedziała srebrna medalistka MŚ DOHA 2019 Małgorzata Hołub-Kowalik.   Małgorzata Hołub-Kowalik urodziła się i mieszka w Koszalinie, a od 2006 r. reprezentuje barwy tamtejszego Bałtyku. Zdobyte w Katarze srebro, to jej kolejny sukces ze sztafetą 4x400 metrów. W tej konkurencji zdobyła już mistrzostwo Europy w Berlinie w 2018, oraz mistrzostwo Europy z Glasgow 2019 na hali.   - Jestem nabytkiem Szczecina, cieszę się, żę możemy się spotkać, dziękuję że o nas pamiętacie. Dokładamy wszelkich starań by na arenach międzynarodowych Szczecin i Pomorze Zachodnie rozsławić - mówił brązowy medalista MŚ DOHA 2019 Piotr Lisek.     Tyczkarz Piotr Lisek to nie tylko brązowy medalista MŚ Doha 2019, ale także wielokrotny medalista mistrzostw Polski i aktualny rekordzista Polski w skoku o tyczce. Wśród jego największych sukcesów jest halowe mistrzostwo Europy zdobyte w Belgradzie w 2017 r. oraz wicemistrzostwo świata zdobyte przed dwoma laty w Londynie. Zawodnik od 2012 roku reprezentuje barwy OSOT Szczecin. Podczas spotkania medalistom wręczono karty upominkowe o wartości 1 tysiąca złotych.  
6 Października 2019 godz. 22:03
Art za PZLA
 

Srebro naszej sztafety pań 4x400 metrów

Polska w składzie Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty-Ersetic z czasem nowego rekordu Polski 3:21.89 - zajęła drugie miejsce w biegu na 4x400 m w mistrzostwach świata w Doha. Polki po medal i rekord kraju (poprawiony o 2.6 sekundy!) pobiegły w składzie Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty-Ersetic. Aniołki Matusińskiego od początku biegły mocno i pewnie. Cały czas drugie, za Amerykankami. Na chwilę drugą pozycję straciły na 250 metrów przed metą na rzecz Jamajki, ale to nie wyprowadziło z równowagi Święty-Ersetic – wręcz pomogło.   - Dzięki temu, że dziewczyny pobiegły mocno wcześniejsze zmiany miała komfort. Dziękuję im za to. Gdy wyprzedziła mnie Jamajka to mogłam się za nią złapać i to pomogło – podkreśliła.   Dla Święty-Ersetic był to już szósty bieg na katarskich zawodach.   - Wiadomo, że nie jestem robotem. Byłam zmęczona to oczywiste. Postanowiłam sobie, że powalczę sercem i dam tej sztafecie tyle ile sił w nogach. Nigdy nie miałam tylu biegów w jednej imprezie. To ciekawe doświadczenie, ale mam nadzieję, że nie będzie więcej takich sytuacji – śmiała się szczęśliwa Polka gdy po dwóch godzinach od finału wreszcie dotarła do polskich mediów.   Świetnie pobiegła na drugiej zmianie Patrycja Wyciszkiewicz. Wg. danych IAAF Polka uzyskała międzyczas na niesamowitym poziomie 49.7!   - To był świetny bieg, ale dużo zawdzięczam Idze, która na pierwszej zmianie wypracowała pozycję. Cieszę się, że forma przyszła na mistrzostwa świata. Byłam pewna, że będę tutaj mocna. Ten medal bardzo cieszy, ale jest świetną motywacją do tego żeby w Tokio też powalczyć – przyznała Wyciszkiewicz.   Zawodniczki wiedziały, że przed startem iż są w dobrej formie, ale rekord kraju, który ustanowiły był zaskoczeniem.   - Uzyskałyśmy kosmiczny wynik. Nie wierzę w niego. Przed biegiem nigdy bym w to nie uwierzyła, że możemy osiągnąć taki czas. Pokazałyśmy, że jesteśmy przygotowane, ale dodatkowo zostawiłyśmy na bieżni całe serce. Rekord Polski wisiał nad nami od dawna. To nas motywowało. Zawsze coś przeszkadzało w czasie biegu żeby osiągnąć taki czas, teraz się udało – powiedziała Małgorzata Hołub-Kowalik.   Po finale na 400 metrów eliminacje sztafety odpuściła Iga Baumgart-Witan. Wróciła ona do składu na bieg medalowy.   - Musiałam przekonać trenera żeby odpocząć. Dwa ostatnie dni spędziłam chora w łóżku, ale trener na rozgrzewce powiedział, że nawet zasmarkana to mam pobiec. I pobiegłam, czuję się świetnie – śmiała się Baumgart-Witan.   Poprawiając własny rekord Polski (od dziś wynosi on 3:31.46) Marcin Lewandowski zdobył brązowy medal mistrzostw świata. Polak długo biegł w grupce zawodników, od której na znaczną odległość odbiegł Timothy Cheruiyot. Kenijczyk nadał mocne tempo i wygrał z czasem 3:26.29. Za jego plecami piękną walkę toczył „Lewy”, który wpadł na metę tuż niemal równo z Algierczykiem Taoufikiem Makhloufim.   - Jestem przeszczęśliwy, że pokazałem tutaj na co mnie stać. Pobiegłem po świetny wynik, ustanowiłem życiówkę i rekord kraju. Trudno się nie cieszyć. Znowu pokazałem, że jestem biegaczem turniejowym. Rozkręcałem się z biegu na bieg. To mój szósty finał mistrzostw świata i wreszcie kończę go z medalem – cieszył się Lewandowski.   Brązowy medalista mistrzostw świata przyznał, że kontrolował bieg.   - Nie szarpałem się w biegu. Wszystko było ok, co setkę kontrolowałem międzyczasy. Widziałem, że nie ma sensu się przepychać. Na 300 metrów do mety zaatakowałem i utrzymałem bezpieczną pozycję. Obiecałem sobie, że będę gryzł trawę w finale i dam z siebie wszystko i tak też zrobiłem – powiedział.   Przed Lewandowskim i jego zespołem teraz kolejne cele, o które nie mógłbym walczyć dzięki odpowiedniemu wsparciu.   - Dziękuję wojsku, sponsorom, ministerstwu, PZLA. Dzięki nim mam świetne szkolenie i z moim bratem-trenerem możemy realizować nasz plan. Plan, który przynosi nagrody oraz wyczyny jakich w historii polskiej lekkoatletyki nie było – zaznaczył.   W tym roku Marcin pobiegnie jeszcze w Wuhan podczas igrzysk wojska.
12 Sierpnia 2019 godz. 6:13
Art za PZLA
 

Polska najlepsza w Europie. W złotym zespole Małgorzata Hołub-Kowalik

Polska została w Bydgoszczy drużynowym mistrzem Europy w lekkoatletyce! Historyczny sukces padł łupem biało-czerwonych w wyjątkowym roku jubileuszu 100-lecia Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Nasz zespół zgromadził 345 punktów i pokonał ekipy Niemiec (317,5 pkt.) oraz Francji (316,5 pkt). Polska nigdy wcześniej nie wygrała klasyfikacji drużynowych mistrzostw Europy. Złote krążki nasi zawodnicy odebrali przy gromkim „dziękujemy” docierającym z trybun. Później cały stadion wspólnie odśpiewał Mazurka Dąbrowskiego, a szampana otworzył prezes Henryk Olszewski. Później były jeszcze kolejne gromkie brawa i wspaniała runda honorowa. Tak biało-czerwoni podziękowali kibicom za trzy dni wspaniałego dopingu, który pomógł im w ostatecznym triumfie.   Dotychczas nasza reprezentacja zajmowała w „drużynówce” trzecie i drugiej (dwa lata temu w Metropolii Lille) miejsca. W 2001 mężczyźni zdobyli puchar Europy. Do ostatecznego triumfu na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka przyczyniły się m.in. niedzielne zwycięstwa Polaków. Te odnieśli Sofia Ennaoui, Adam Kszczot, Piotr Małachowski, Piotr Lisek oraz Aniołki Matusińskiego. Aniołki Matusińskiego nie zawiodły. Mocno otworzyła Iga Baumgart-Witan, która przekazała pałeczkę Annie Kiełbasińskiej. Na pierwsze miejsce wyprowadziła nasz zespół Małgorzata Hołub-Kowalik, a Justyna Święty-Ersetic pobiegła po zwycięstwo. Polki wygrały z czasem 3:24.81. Coraz szybsze podopieczne Aleksandra Matusińskiego były bliskie poprawienia wynoszącego 3:24.47 rekordu Polski. Profesor Adam Kszczot kolejny raz zaimponował kibicom. W Bydgoszczy na 200 metrów przed metą biegł za kilkoma rywalami, ale niesiony wspaniałym dopingiem zdołał ich wyprzedzić i wygrał z czasem 1:46.97. Po zejściu z bieżni mistrz przyznał, że konkurenci nieco zaskoczyli go taktyką. - Troszkę dramaturgii się wkradło w ten bieg. Dałem się zaskoczyć i zamknąć, ale kibice mnie ponieśli i wygrałem. Przed startem rozważałem różne taktyki. Niedawno wróciłem ze Szwajcarii, ciężko trenuję. Efekty mają przyjść podczas mistrzostw świata w Dosze. – mówił Kszczot. Wielkie emocje przyniósł bieg Sofii Ennaoui na 1500 metrów. Polka, która dwa lata temu na bydgoskim stadionie została na tym dystansie wicemistrzynią Europy do lat 23, zaatakowała po wyjściu na ostatnią prostą. Na kilkanaście metrów przed metą była już liderką. Upewniła się, że rywalki jej nie zagrożą i z uniesioną w geście triumfu ręką wpadła na metę osiągając rezultat 4:08.37.  - Natchnął mnie wczorajszy bieg Marcina i doszłam do wniosku, że na 1500 metrów musimy mieć dublet. – śmiała się po biegu Ennaoui, która do Bydgoszczy przybyła wprost ze zgrupowania w Szwajcarii. Znakomicie radził sobie przed bydgoską publicznością Piotr Lisek. Rekordzista kraju w pierwszych próbach pokonywał 5.46, 5.66 oraz 5.71. Po opuszczeniu 5.76 Polak w drugim skoku – ku wielkiej uciesze ponad 15 000 widowni – zaliczył 5.81. Później były jeszcze próby ataku na rekord kraju. Poprzeczka na stadionie im. Krzyszkowiaka powędrowała na wysokość 6.03. Niestety tym razem się nie udało, ale Lisek i tak zdobył cenne 12 punktów dla biało-czerwonych. - Bardzo chciałem sprawić publiczności radość i skoczyć te 6 metrów. Niestety tym razem się nie udało, ale i tak jestem bardzo zadowolony ze kompletu punktów dla drużyny. – przyznał Piotr Lisek. Przed czwartą serią rzutów Piotr Małachowski był drugi, ale w ostatniej kolejce dalej od Polak rzuciła Martin Wierig. Odpowiedź wicemistrza olimpijskiego była wyborna – 63.02 i zwycięstwo w bydgoskim czempionacie.  - Może ten wynik nie jest szczytem moich możliwości, ale jestem zadowolony. Świetnie być członkiem takiej ekipy. – przyznał Piotr Małachowski. Warto dodać, że rekordzistą mistrzostw jest trener Małachowskiego Gerd Kanter, który 9 lata temu w Budapeszcie uzyskał 68.76.  Sztafeta 4 x 400 metrów panów w składzie Wiktor Suwara, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk, Patryk Dobek zajęła w finale trzecie miejsce osiągając czas 3:02.56.  11 punktów dla Polski zdobyła Joanna Fiodorow. Polka dwukrotnie rzucała ponad 70 metrów i zawody zakończyła z rezultatem 72.13. Brązowa medalistka mistrzostw Europy uległa jedynie Francuzce Tavernier – ta zaimponowała triumfując z 72.81. - Cieszę się z tego rezultatu, chociaż po cichu liczyłam na komplet punktów. Emocje wpłynęły też na błędy techniczne, ale zasadniczo jestem zadowolona ze startu w Bydgoszczy. – powiedziała polska młociarka. Krystian Zalewski na okrążenie przed metą biegu na 3000 metrów z przeszkodami był jeszcze liderem. Później Polak musiał uznać wyższość Hiszpana oraz Fina i finiszował jako trzeci z czasem 8:29.12. Niemal jednocześnie na metę biegu na 100 metrów przez płotki wpadły Włoszka, Niemka oraz Polka – Karolina Kołeczek. Różnice między zawodniczkami były minimalne. Wygrała zawodniczka z Półwyspu Apenińskiego Luminosa Bogliolo – 12.87. Identyczny czas miała Cindy Roleder ale szczegółowa analiza wykazała minimalną przewagę Włoszki (0.002) Nasza reprezentantka trzeci raz w karierze pobiegła (przy regulaminowym wietrze) poniżej 12.90 osiągając na mecie 12.88. - To był dobry bieg, a po minięciu mety myślałam nawet, że wygrałam. Tak to wyglądało z mojej perspektywy. – przyznała później polska płotkarka. Czwarty w biegu na 110 metrów przez płotki był Damian Czykier, który na bydgoskiej bieżni osiągnął 13.70. Wygrał wicemistrz olimpijski z Rio de Janeiro, czyli Orlando Ortefa – 13.38. Paulina Guba uzyskała 17.58 oraz 17.77 i zajęła w konkursie kulomiotek czwarte miejsce. W ostatniej serii z podium zepchnęła Polkę Szwedka Fanny Ross (18.54). Wygrała Christina Schwanitz – 18.93. Przedostatni zawodnik startujący w trzeciej serii trójskoku – Benjamin Compaoré z Francji – osiągając 16.67 wykluczył z wąskiego finału Adriana Świderskiego. Polak zajął ostatecznie piąte miejsce z wynikiem 16.27.  Kamila Lićwinko po zaliczeniu 1.90 miała trzy strącenia na 1.94 i została sklasyfikowana w Bydgoszczy na piątym miejscu. Dobrze znana miejscowej publiczności Ukrainka Julia Lewczenko (zdobywała na obiekcie im. Krzyszkowiaka medale mistrzostw świata U20 i Europy U23) wygrała skacząc 1.97 (atakowała także 2.02). Szósta w finałowym biegu na 200 metrów była Anna Kiełbasińska – 23.36. Triumfowała zdecydowana faworytka Mujinga Kambundji ze Szwajcarii – 22.72. Patryk Kozłowski z czasem 8:24.05 był dziesiąty w biegu na 3000 metrów. Dziewiąta w biegu 5000 metrów z czasem 16:40.04 była Paulina Kaczyńska. Na jedenastym miejscu, z wynikiem 6.15, konkurs skoku w dal zakończyła Magdalena Żebrowska. Klasyfikacja końcowa 8. Drużynowych Mistrzostw Europy: MIEJSCE REPREZENTACJA PUNKTY 1 Polska 345 2 Niemcy 317,5 3 Francja 316,5 4 Włochy 316 5 Wielka Brytania 302,5 6 Hiszpania 294,5 7 Ukraina 225 8 Czechy 219,5 9 Szwecja 210,5 10 Grecja 197 11 Finlandia 190 12 Szwajcaria 175   Ostatnie pięć ekip za dwa lata wystartuje w I lidze. Do superligi drużynowych mistrzostw Europy w Sandnes (Norwegia) awans wywalczyła Portugalia. Przypomnijmy, że w 2021 roku w superlidze wystartuje osiem (być może dziewięć, jeśli obiekt gospodarza będzie posiadał tyle torów na bieżni okrężnej) zespołów.
17 Czerwca 2019 godz. 7:31
Art za PZLA, fot. FB/Małgorzata Hołub-Kowalik
 

Małgorzata Hołub-Kowalik piąta w 65. Orlen Memoriale Janusza Kusocińskiego

Wartościowy czas 51.88 na Stadionie Śląskim uzyskała piąta na mecie w biegu na 400 m Małgorzata Hołub-Kowalik. Rekord życiowy 51.12, czwarte miejsce w tabelach historycznych i przepustka na igrzyska w Tokio – z takim dorobkiem wyjechała ze Stadionu Śląskiego trzecia na 400 metrów Iga Baumgart-Witan. Za nią finiszowała Anna Kiełbasińska – czas zawodniczki SKLA Sopot 51.57 to rekord życiowy i minimum na jesienne mistrzostwa świata w Dosze. Niesiona dopingiem płynącym z trybun Ewa Swoboda w imponującym stylu zrewanżowała się Amerykance Morolake Akinosun za środową porażkę na 1. Memoriale Ireny Szewińskiej. Polka uzyskała czas 11.18 bijąc rekord Polski U23 Ireny Szewińskiej. Wynik ten jest nie tylko lepszy niż minimum na mistrzostwa świata, ale także daje podopiecznej Iwony Krupy prowadzenie w tabelach europejskich do lat 23. Swoboda będzie zdecydowaną faworytką mistrzostw Europy U23, które za miesiąc odbędą się w Szwecji. Akinosun finiszowała jako druga – 11.26.   - Bardzo lubię startować u siebie, szczególnie gdy na trybunach są moi rodzice. To pomaga. Cieszę się, że wygrałam na stadionie, którego jestem ambasadorką. – przyznała Ewa Swoboda. Amerykanin Mike Rodgers nie złamał co prawda bariery 10 sekund i wygrał z czasem 10.06. Remigiusz Olszewski, najlepszy z Polaków, był czwarty – 10.34. Zaimponowała Karolina Kołeczek, która kilkanaście minut po biegu w strefie dla zawodników, gdy dowiedziała się, że została liderką europejskich tabel, nie mogła w to uwierzyć. Polka chwilę wcześniej uzyskała na Stadionie Śląskim rewelacyjny czas 12.75. To szósty najlepszy wynik w historii polskiej lekkoatletyki oraz – co najważniejsze – minimum na igrzyska w Tokio oraz jesienne mistrzostwa świata w Dosze. - Nie spodziewałam się, że zrobię taki wynik już w pierwszym starcie. To miłe zaskoczenie. – śmiała się po biegu Karolina Kołeczek. Rekord życiowy – 12.89 – ustanowiła trzecia w Chorzowie Klaudia Siciarz. Kubańczyk Roger Iribarne z czasem 13.40 był najlepszy w biegu na 110 metrów przez płotki. Zawodnik z Karaibów wyprzedził Amerykanina Jarreta Eatona (13.45) oraz najlepszego obecnie Polaka Damiana Czykiera – 13.49.
4 Marca 2019 godz. 1:23
Art za PZLA, fot. PZLA/Tomasz Kasjaniuk
 

HME Glasgow 2019: Złoto dla Lewandowskiego i Aniołków Matusińskiego, srebro Ennaoui! Polska najlepsza w klasyfikacji medalowej!

Marcin Lewandowski i żeńska sztafeta 4x400 metrów obronili w Glasgow tytuły halowych mistrzów Europy. Niesamowicie ambitnie pobiegła Sofia Ennaoui, która zdobyła srebrny medal. Polska, podobnie jak dwa lata temu w Belgradzie, triumfowała w klasyfikacji medalowej! Za dwa lata europejski czempionat odbędzie się w Arenie Toruń. alowe mistrzostwa Europy w Glasgow zakończyły się dla Polski tak pięknie jak się rozpoczęły. W piątek złoto w przekonywającym stylu zdobył Michał Haratyk. Ostatnią konkurencję rozegraną w Emirates Arenie była sztafeta pań 4x400 metrów. Znakomicie otworzyła ją biegnąca na pierwszej zmianie Anna Kiełbasińska, która po biegu w strefie mieszanej wręcz tonęła w łzach szczęścia. - Spełniły się moje marzenia. Jestem w tym sporcie od lat, a dziś po biegu Marcina Lewandowskiego usłyszałam Mazurka Dąbrowskiego. Teraz po biegu zdałam sobie sprawę, że za moment hymn będzie grany też nam – cieszyła się zawodniczka Sopockiego Klubu Lekkoatletycznego. Na drugiej zmianie rywalkom nie pozwoliła się dogonić Iga Baumgart-Witan. Później pałeczkę przejęła Małgorzata Hołub-Kowalik, a przysłowiową kropkę nad i postawiła biegnąca na ostatniej zmianie Justyna Święty-Ersetic. Polki w Glasgow uzyskały czas 3:28.77 i obroniły wywalczony przed dwoma laty tytuł halowych mistrzyń Europy. Teraz przed Aniołkami Matusińskiego czas przygotowań do sezonu letniego, w którym odbędą się mistrzostwa świata oraz festiwal sztafet IAAF World Relays. W perspektywie są jednak przede wszystkim igrzyska. - Naszym celem będzie medal olimpijski w Tokio. Nie możemy tego ukrywać. Igrzyska już niebawem. Dla wielu z nas będzie to decydujący moment karier. Jeśli wywalczymy krążek w 2020 roku to nie będzie łatwo rozstać się ze sportem – przyznała Iga Baumgart-Witan. Bydgoszczanka nie wie jeszcze czy będzie kontynuować karierę w 2021 roku, gdy mistrzostwa Europy zagoszczą do jej regionu – do Torunia. Iga przyznała jednak, że w Arenie Toruń za dwa lata pojawi się na pewno – jeśli nie na bieżni to w roli kibica. - Byłoby wspaniale gdyby polska sztafeta obroniła za dwa lata złoto. Trzeci tytuł z rzędu i to zdobyty w Toruniu smakowałby wyjątkowo – dodała Justyna Świety-Ersetic. Złote polskie medale ostatniego dnia mistrzostw zapoczątkował… wspólny obiad. - Jadłyśmy go razem z Marcinem Lewandowskim i powiedziałyśmy mu, że jeśli on wygra to i my zdobędziemy złoto – śmiała się Małgorzata Hołub-Kowalik. Jak się rzekło – tak było. Kilkanaście minut przed finałem sztafety na bieżni stanął Marcin Lewandowski. Swój bieg rozegrał po mistrzowsku. Zawodnik Zawiszy Bydgoszcz spokojnie kontrolował bieg, na 600 metrów przed metą był w trójce. Swojego najgroźniejszego rywala Jakoba Ingebrigtsena zaatakował na początku ostatniego okrążenia. Wszystko zgodnie z taktyką. - Pobiegłem tak jak sobie założyłem i udało się wygrać. Wszyscy stawiali na Norwega ale ja mówiłem, że to jest jego problem, a nie mój. Cieszę, że utarłem mu nosa, chociaż trzeba oddać, że to świetny młody sportowiec – przyznał Lewandowski, który złoto okrasił czasem 3:42.85. Marcin obronił w Glasgow tytuł wywalczony dwa lata temu w belgradzkiej Kombank Arenie. - Jestem starym listem na bieżni i niesamowicie się cieszę, że złoty numer zostanie w Polsce. Za dwa lata będę bronił tego tytułu na mistrzostwach w Toruniu. Nie mogę się tego doczekać! – zapewnił średniodystansowiec bydgoskiego Zawiszy.   Polska zdobyła w Glasgow 7 medali, w tym 5 złotych. To przełożyło się na zwycięstwo biało-czerwonych w klasyfikacji medalowej 35. Halowych Mistrzostw Europy. Więcej medali od naszej ekipy – 12 – zdobyli tylko gospodarze. W sumie na podium stawali przedstawiciele 25 krajów. W klasyfikacji punktowej Polska zgromadziła 72 oczka – tyle samo co Francja, ale dzięki złotym medalom to my zostaliśmy sklasyfikowani na drugim miejscu. Wygrała Wielka Brytania – 122,5 pkt.
1 Marca 2019 godz. 15:12
art
 

Hołub-Kowalik na Halowych Mistrzostwach Europy

Małgorzata Hołub-Kowalik wraz z reprezentację Polski uczestniczy w Halowych Mistrzostwach Europy, które odbywają się w w Glasgow (Wielka Brytania). Zawodniczka KL Bałtyk Koszalin znalazła się w składzie sztafety 4x400 m. Inne powołane do biegu rozstawnego zawodniczki to: Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice), Natalia Kaczmarek (AZS AWF Wrocław), Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot) i Justyna Saganiak (UKS 55 Łódź). O składzie sztafety na zawody zdecyduje trener kadrowy. Start biegu rozstawnego 4x400 m kobiet zaplanowano w niedzielę, 3 marca, o godz. 21.40 czasu polskiego. W sobotę złoty medal, i to w wielkim stylu zdobył Michał Haratyk. To było otwarcie godne mistrza Europy. Michał Haratyk w pierwszej serii długo przygotowywał się do pchnięcia. Machnął gdy zostało mu ledwie 14 sekund na wykonanie próby. Machnął potężnie – kula wylądowała daleko w sektorze. Po chwili na tablicy świetlnej ukazał się wynik – 21.65! To oznaczało niemal pewny medal, ale i prowadzenie w europejskich tabelach sezonu 2019. W drugiej kolejce do Polaka zbliżył się niemal odwieczny rywal naszych kulomiotów, czyli Niemiec David Storl – pchnął 21.54. W kolejnych próbach biało-czerwony uzyskiwał jeszcze 21.33, 21.43. Druga część konkursu przyniosła naszemu zawodnikowi dalekie pchnięcia, niestety żadnego nie ustał w kole. To nie przeszkodziło mu w zdobyciu pierwszego dla Polski złotego medalu podczas 35. Halowych Mistrzostw Europy. Po konkursie 26-letni zawodnik Sprintu Bielsko-Biała nie krył zdziwienia, że udało mu się osiągnąć tak znakomity wynik. - Naprawdę nie czułem, że mogę tak daleko pchnąć. Jeszcze nie dawno na treningach nie przekraczałem 20 metrów i przed mistrzostwami Polski w Toruniu nie chciałem jechać do Glasgow. Dopiero po tamtym starcie zdecydowałem się na przyjazd tutaj. To była dobra decyzja, dziś każde pchnięcie miałem powyżej 21 metrów – relacjonował Haratyk. Dla mistrza Europy z Berlina to drugi ważny tytuł w karierze, ale pierwszy osiągnięty pod dachem. - To był mój pierwszy finał w zawodach halowych. Koło z każdym kolejnym pchnięciem było coraz bardziej śliskie. W szóstej próbie już naprawdę mocno ślizgałem się w nim – opowiadał podopieczny Piotra Galona. Teraz przed świeżo upieczonym halowym mistrzem Europy krótka przerwa od lekkoatletyki. - Muszę zrobić trochę badań lekarskich i 17 marca wracamy do trenowania. Pierwszy obóz mam zaplanowany na Teneryfie – poinformował Polak, który medal odbierze w Glasgow w sobotę. Przed Haratykiem złote medale w pchnięciu kulą na halowych mistrzostwach Europy zdobywali Tomasz Majewski (Turyn 2009) oraz Konrad Bukowiecki (Belgrad 2017). Obaj dopingowali dziś miotacza Sprintu Bielsko-Biała z trybun Emirates Areny. Ten pierwszy - Myślę, że Michałowi wiatru dodało już pchnięcie próbne, gdy kula poleciała naprawdę daleko. Poziom pchnięcia kulą jest teraz na świecie bardzo wysoki, więc ten medal jest tym bardziej wielkim osiągnięciem. Michał kręci naprawdę świetnie, styl obrotowy nie jest łatwy. Trudno tutaj oceniać technikę, bo każdy ma własną. Ale naprawdę Michał robi to bardzo dobrze – komentował start Haratyka wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Z dwóch Polek, które w sobotni wieczór pobiegły w półfinałach 400 metrów lepiej spisała się Justyna Święty-Ersetic. Podopieczna Aleksandra Matusińskiego po porannych eliminacjach mówiła, że nie czuje się zmęczona i wieczorem powalczy o finał. Jak rzekła – tak zrobiła. Zajęła drugie miejsce z czasem 52.85 i bez problemu awansowała do sobotniej rozgrywki o medale. Niestety sztuki tej nie udało się dokonać Idzie Baumgart-Witan. Liderka światowych tabel wyraźnie osłabła w biegu półfinałowym, który ukończyła na czwartym miejscu z czasem 53.83. - Muszę wszystkich przeprosić. Trenerkę, kibiców. Po prostu pobiegłam za wolno. Już jak zeszłam z łuku i trzy zawodniczki były przede mną to nie mogłam ich złapać, napędzić się. Biegłam strasznie zrezygnowana. Byłam przygotowana fizycznie, ale przegrałam głową – martwiła się Polka, przed którą w Glasgow jeszcze start w niedzielnym finale biegu rozstawnego 4x400 metrów. W finale biegu 1500 metrów zameldowała się Sofia Ennaoui. Polka w piątek biegła w trzeciej, ostatniej, serii eliminacyjnej. Zajęła w niej drugie, premiowane bezpośrednim awansem, miejsce uzyskując czas 4:16.78. Przed niedzielnym finałem zawodniczka jest pozytywnie nastawiona. - Jestem gotowa na każda taktykę. Czuję się świetnie przygotowana do tych mistrzostw. W finale będzie trzeba trzymać się blisko Laury Muir. Jeśli uda się wytrzymać jej tempo i będę blisko niej na 200 metrów przed metą to mogę wygrać  – przyznała po biegu eliminacyjnym wicemistrzyni Europy na 1500 metrów z Berlina. Kibice Klaudii Kardasz mogli drżeć gdy ich faworytka po próbach na 17.35 i 17.13 zajmowała dziewiąte miejsce w eliminacjach, nie dające jej awansu do finału. Sam Tomasz Majewski określił to mianem thrillera. Wszystko odmieniło się w ostatniej próbie kwalifikacji. Białostocczanka pchnęła 18.63 i bijąc rekord życiowy przesunęła się na czwarte, premiowane awansem, miejsce. - W finale mogę się jeszcze poprawić, myślę, że 19 metrów jest w moim zasięgu – zapowiedziała po zejściu z płyty Kardasz, która przed kilkoma miesiącami zajęła czwarte miejsce w mistrzostwach Europy w Berlinie. Do finału konkursu skoku o tyczce awansowali Piotr Lisek oraz Paweł Wojciechowski. Ten pierwszy był jedynym obok nastoletniego Greka Emmanouíla Karalísa, który w eliminacjach nie zanotowzł strącenia. Zmagania zakończył z wynikiem 5.70, Wojciechowski tą wysokość dwukrotnie strącił i do finału awansował ex aequo z innym Grekiem Konstandinosem Filipidisem pokonując 5.60. - Bałem się tej hali bo jest podobna do tej w Toruniu, a tam mi nie idzie. Na szczęście dziś się przełamałem i skakałem na jednej tyczce całe kwalifikacje. Dużym wyzwaniem jest to, że już jutro jest finał. Zmagania dzień po dniu, więc będą emocje – zapewnił Paweł Wojciechowski. Michał Rozmys mocno zaatakował na okrążenie przed metą biegu na 800 metrów. Wydawało się, że Polak awansuje do kolejnej rundy, ale wyraźnie osłabł na ostatniej prostej i dał się wyprzedzić rywalom. Finiszował czwarty z czasem 1:49.35. Do półfinału nie wbiegł także drugi z naszych reprezentantów. Mateusz Borkowski zajął w piątej serii eliminacyjnej trzecie miejsce z wynikiem 1:48.82. Brak awansu obu biało-czerwonych oznacza, że pierwszy raz od 2011 roku Polak nie zwycięży w halowych mistrzostwach Europy na dystansie 800 metrów.  Kontuzja nogi, odniesiona podczas rozgrzewki, wykluczyła z udziału w eliminacjach konkursu trójskoku Adriana Świderskiego. Z rywalizacji w półfinałowym biegu na 400 metrów zrezygnował Karol Zalewski – w eliminacjach doznał stłuczenia kostki. W finałach bez udziału Polaków triumfowały zawodniczki gospodarzy. Laura Muir ustanowiła rekord mistrzostw w biegu na 3000 metrów – 8:30.61. Halową mistrzynią Europy w pięcioboju, z najlepszym wynikiem na świecie 4983 pkt., została Katarina Johnson-Thomson. W sobotę w Glasgow m.in. start Ewy Swobody. Początek zawodów o 10:00 czasu miejscowego (11:00 czasu środkowoeuropejskiego).  
18 Lutego 2019 godz. 8:13
At za PZLA, fot. FB/KL Bałtyk Koszalin
 

Małgorzata Hołub-Kowalik czwarta w Halowych MP

Małgorzata Hołub-Kowalik zajęła 4. miejsce w biegu na 400 m podczas odbywających się w Toruniu halowych mistrzostw Polski. Zawodniczka KL Bałtyk Koszalin w finale uzyskała wynik 52,89 s, a więc lepszy od minimum na halowe mistrzostwa Europy. Ozdobą sesji finałowej 63. PZLA Halowych Mistrzostw Polski  był bieg pań na 400 m. Bardzo mocno ruszyła Anna Kiełbasińska, która prowadziła na półmetku. Na wirażu zaatakowała ją jednak liderka światowych tabel Iga Baumgart-Witan, która triumfowała z czasem 52.05. - Mam nadzieję, że w Glasgow pobiegnę jeszcze szybciej. Chciałbym tam złamać 52 sekundy. Forma jest stabilna, powalczymy o złoto. Ja indywidualnie, Justyna w sztafecie – śmiała się halowa mistrzyni kraju. Mocno pobiegła Justyna Święty-Ersetic. Obrończyni tytułu w drugiej części dystansu przesunęła się na drugie miejsce finiszując z wynikiem 52.16. Liderka po pierwszym okrążeniu – Anna Kiełbasińska – była trzecia z 52.32. Ten czas plasuje ją na piątym miejscu w europejskich tabelach! - Jestem walecznym typem, nie dałam się. Sama nie wiem co powiedzieć – cieszyła się Kiełbasińska. Aleksander Matusiński przyznał po finale, że w Glasgow indywidualnie powinny wystartować wszystkie medalistki z Torunia. Wyrównaną walkę na dystansie 60 metrów przez płotki stoczyli Damian Czykier oraz Dominik Bochenek. Ten drugi w eliminacjach wypełnił minimum na mistrzostwa Europy w Glasgow. W finale lepszy był Czykier, który wygrał z czasem 7.71, ale bydgoszczanin srebro okrasił wynikiem 7.75. Brązowy medal zdobył Dominik Staśkiewicz – jego czas 7.85 jest niewiele słabszy od wskaźnika PZLA na Glasgow. Falstart w drugiej serii eliminacyjnej wykluczył z walki o medale jednego z faworytów, Artura Nogę. Biegnąca po szóstym torze Martyna Kotwiła do wczorajszego srebra w sprincie na 60 metrów dołożyła dziś halowe mistrzostwo Polski na dystansie jednego okrążenia. W Arenie Toruń osiągnęła 23.71 i zdecydowanie pokonała Agatę Forkasiewicz (24.00) oraz Magdalenę Stefanowicz (24.26).  Najmłodszy w stawce finalistów biegu na 200 metrów okazał się tym najlepszym. Halowym mistrzem Polski został ten, który był już najlepszy w porannych eliminacjach – Dominik Smosarski złoto wywalczył z czasem 21.28. Na mecie minimalnie pokonał faworyta gospodarzy Adriana Brzezińskiego (21.33). Brąz zdobył Dariusz Kowaluk – 21.39 – który zaledwie kilkanaście minut wcześniej zajął czwarte miejsce w finale biegu na 400 metrów.  Wiele emocji towarzyszyło także finałowi panów na dystansie 400 metrów. Prowadzenia od początku nie oddał Karol Zalewski, który zwyciężył z czasem 46.84. Na ostatnich metrach srebrny medal wyrwał Jakubowi Krzewinie Rafał Omelko, wyprzedzając kolegę z reprezentacyjnej sztafety rzutem na taśmę. Panowie zanotowali czasy 47.12 oraz 47.14. Niespodziewaną porażkę w biegu na 800 metrów poniosła Anna Sabat. Na ostatnim okrążeniu finalistkę mistrzostw Europy wyprzedziła Weronika Wyka i to ona została halową mistrzynią Polski osiągając 2:05.48. Sabat musiała zadowolić się srebrem – 2:06.09. Brązowy medal wywalczyła Natalia Gulczyńska (2:06.56). Najlepszy wśród panów był na 800 metrów Mateusz Borkowski (1:49.64), który wyprzedził Jakuba Augustyniaka (1:50.94) oraz Patryka Kozłowskiego (1:51.19). Pewne zwycięstwo w biegu na 3000 metrów odniosła Renata Pliś, finiszująca w czasie 9:05.98. Długo przy zawodniczce Maratonu Świnoujście trzymała się Aleksandra Brzezińska. Biegaczka Miejskiego Klubu Lekkoatletycznego Toruń, mimo żywiołowego dopingu m.in. Mariana Gęsickiego, osłabła na ostatnich okrążeniach i dała się wyprzedzić Annie Gosk z Podlasia (czas 9:19:05). Brzezińska ostatecznie finiszowała trzecia z rekordem życiowym 9:20.80. Marcin Lewandowski powrócił do biegu na 3000 metrów po 15 latach, ale dziś w Toruniu jednocześnie debiutował na tym dystansie w hali. Na mistrzostwach Polski triumfował z czasem 8:16.00. - Jestem po tourne po Europie, które zaczęło się tutaj w Toruniu. Nie będę ukrywał, że jestem trochę zmęczony, dotarłem tutaj w nocy. Fajnie było poprowadzić chłopaków, aż szóstka z nich poprawiła rekordy życiowe – mówił po zejściu z bieżni Lewandowski. Na mecie wyprzedził Andrzeja Kowalczyka (8:20.78) oraz Pawła Pankratowa (8:22.46). Justyna Święty-Ersetic do złota wywalczonego indywidualnie dołożyła w Toruniu jeszcze triumf w biegu rozstawnym 4x200 metrów. Wspólnie z Magdaleną Stefanowicz, Natalią Węglarz oraz Karolina Łozowską ustanowiła czasem 1:36.65 halowy klubowy rekord Polski w tej konkurencji. Na drugim miejscu finiszował zespół AZS AWF Warszawa (1:37.71), a na trzecim AZS AWF Wrocław (1:38.20). Klubowy halowy rekord Polski w biegu 4x200 metrów ustanowili także klubowi koledzy triumfatorek. Karol Zalewski, Przemysław Słowikowski, Paweł Dzida i Karol Kwiatkowski uzyskali czas 1:26.11. Drugie miejsce zajęła sztafeta AZSu Poznań (1:27.56), a brązowy medal wywalczył zespół wrocławskiego Śląska (1:27.66). Kończącą toruńskie mistrzostwa sztafetę mieszaną 4x400 metrów wygrał zespół AZS-AWF Warszawa (3:27.37) biegnący w składzie Wiktor Suwara, Weronika Wyka, Agata Kołecka i Dariusz Kowaluk. Drugie miejsce zajął RLTL ZTE Radom (3:29.90), a brązowe medale odebrali akademicy z Krakowa (3:30.53).  Wyrównany poziom miał konkurs skoku w dal. Złota medalistka Joanna Kuryło w drugiej serii pofrunęła 6.14 wyprzedzając zaledwie o centymetr prowadzącą po pierwszej serii Karolinę Młodawską. Trzecie miejsce zajęła Weronika Grzelak – 6.11. Już w pierwszych dwóch skokach do wynoszącego 7.95 minimum PZLA na halowe mistrzostwa Europy zbliżył się Tomasz Jaszczuk. Zawodnik AZS-u Poznań otworzył zmagania od prób na 7.93 oraz 7.91. Tą drugą odległość uzyskał jeszcze w ostatniej kolejce i zdobył złoty medal. Drugie miejsce wywalczył Mateusz Rózański skacząc 7.77. Ubiegłoroczny junior Piotr Tarkowski, wczoraj sensacyjnie trzeci na 60 metrów, dziś zdobył brązowy w swojej koronnej konkurencji poprawiając rezultatem 7.73 rekord życiowy. Aneta Rydz jako jedyna pokonała w Toruniu wysokość 1.81 i została mistrzynią Polski w skoku wzwyż. Srebrna Michalina Kwaśniewska oraz brązowa Aleksandra Nowakowska pokonały 1.78, a o medalach zaważyły strącenia. Piotr Lisek bez problemu pokonał w Arenie Toruń 5.40 i 5.60 oraz w drugiej próbie 5.72. Po trzech zrzutkach na tej wysokości Pawła Wojciechowskiego (srebro z 5.60) Lisek został wtedy w konkursie sam i już w pierwszej próbie uporał się z poprzeczką zawieszoną na 5.83. Później pewny tytuł tyczkarz OSOTu Szczecin bez powodzenia atakował 5.91. Teraz przed podopiecznym Marcina Szczepańskiego misja obrony tytułu halowego mistrza Europy. - W tyczce poziom jest bardzo wyrównany, jest wielu zawodników, którzy mogą wysoko skoczyć. Obrona złota w Glasgow wcale nie będzie prosta – przyznał Lisek. Brąz dla Roberta Sobery – 5.50. Bardzo interesującą walkę o medale stoczyli kulomioci. Początkowo prowadził Konrad Bukowiecki z wynikiem 20.02, później poprawił się na 20.50. Po piętach deptał mu Michał Haratyk, który po słabszej pierwszej próbie w drugiej serii także pchnął 20.50. W trzeciej kolejce kule panów poleciały na 20.78 (Bukowiecki) i 20.79 (Haratyk). Po spalonych pchnięciach z czwartej kolejki ostateczną kolejność ustaliły piąte próby – Haratyk machnął 20.92, a jego młodszy kolega spalił. Podium uzupełnił Jakub Szyszkowski – dziś 20.23. Tytuł najlepszego wieloboisty Polski, po roku przerwy, wrócił do Pawła Wiesiołka, który podczas dwudniowej rywalizacji zgromadził 5699 punktów. To jego najlepszy wynik od 4 lat. Drugie miejsce i pierwszy seniorski medal w karierze zdobył Mikołaj Jakóbczak – 5244 punkty. Po ustanowieniu rekordu życiowego w skoku o tyczce Michał Krawczyk zaatakował miejsce na podium i ostatecznie zdobył brąz gromadzą 5123 pkt. Pełne wyniki: Toruń
11 Lutego 2019 godz. 5:38
Art za KL Bałtyk Koszalin/PZLA
 

Życiówki na mistrzostwach koszalinian

Zawodnicy KL Bałtyk Koszalin brali udział w halowych mistrzostwach Polski U20 i U18 w Toruniu. Mistrzostwa Polski U20:Zuzanna Różańska – 6. miejsce w trójskoku – 11,57 m (rekord życiowy w hali)Paweł Kozak - 7. miejsce na 800 m – 1.57,76 min. w eliminacjach i 1.57,11 min. w finale (rekord życiowy w hali)Wiktor Ziobro – 8. miejsce na 200 m – 22,54 s w eliminacjach (rekord życiowy w hali) i 22,79 s w finale B; 31. miejsce na 60 m – 7,37 s (rekord życiowy) Mistrzostwa Polski U18:Maja Pawłowska – 7. miejsce na 200 m - 26,48 s w eliminacjach i 26,39 s w finale B (wygrany finał B)Jakub Gibki - 10. miejsce na 300 m – 35,96 s w eliminacjach (wygrana seria i rekord życiowy) i 36,26 s w finale B. Bardzo zacięty był finał A biegu na 400 metrów pań. Na wyjściu z ostatniego wirażu Paulina Zielińska zaatakowała Susanne Lachele. Panie zrównały się ze sobą i na metę wpadły niemal jednocześnie. Po chwili zegar wskazał czas 54.16 i z wyrównania rekordu Polski Anny Kiełbasińskiej cieszyła się Zielińska, która do mistrzostw przystępowała z rekordem na poziomie 55.06. - Czułam się dobrze od startu, byłam wyluzowana i pewna siebie. W Chełmie, gdzie mieszkam, nie ma obiektów lekkoatletycznych, tym bardziej cieszy ten sukces.  – powiedziała po biegu zawodniczka Agrosu Chełm. Świetny czas uzyskała także Lachele – zawodniczka z Piły od dziś legitymuje się rekordem życiowym 54.17. Trzecie miejsce zajęła Aleksandra Wsołek – 56.11. Pia Skrzyszowska, faworytka biegu na 60 metrów przez płotki, nie zawiodła. Do wywalczonego wczoraj złota w sprincie dziś dołożyła medal z najcenniejszego kruszcu w rywalizacji płotkarskiej. Młoda zawodniczka z Warszawy pobiegła nieco wolniej niż przed tygodniem w Łodzi na mityngu Orlen Cup gdzie osiągnęła 8.14. W niedzielny wieczór w Toruniu zdeklasowała rywalki, wygrywając z czasem 8.42. Drugie miejsce wywalczyła Aleksandra Kiryluk (8.70), a trzecie Monika Kiepura (8.73). Halowym mistrzem Polski U20 w biegu na 60 metrów przez płotki został Olgierd Michniewski, który czasem 7.86 poprawił o 0.01 sekundy rekord życiowy. Srebrny medal zdobył Natan Frąckiewicz (8.00), a brązowy finiszujący niemal jednocześnie z nim Jakub Czak – 8.01. Porażkę we wczorajszym finale sprintu na 60 metrów powetowała sobie dziś Magdalena Stefanowicz. Ślązaczka była najszybsza na dystansie 200 metrów osiągając w Arenie Toruń czas 24.08. Juniorka klubu AZS-AWF Katowice pokonała Kingę Gacką (24.40) oraz Alicję Potasznik (24.81). Halowym mistrzem Polski do lat 20 w biegu na 200 metrów został Patryk Wykrota, który na mecie ustanowił wartościowy rekord życiowy 21.38. Drugie miejsce zajął Mateusz Wróbel (21.62), a trzecie Damian Trzaska (21.93). W biegu na 400 metrów panów dominował Daniel Saar-Malinowski, który został halowym mistrzem kraju z czasem 48.14. Drugie miejsce zajął Jacek Majewski (48.44), trzeci był Ryszard Piasecki – 49.26. Na początku ostatniego okrążenia biegu na 800 metrów juniorek na prowadzenie wysunęła się Alicja Stój, która pozycji liderki nie oddała już do mety. Zawodniczka SKLA Sopot osiągnęła czas 2:10.38. Wicemistrzynią Polski została Emilia Czapka, prowadząca przez większość rywalizacji, z wynikiem 2:11.86. Brązowy medal dla Zuzanny Bronowskiej – 2:11.87. Jakub Augustyniak – podobnie jak Alicja Stój – objął prowadzenie na 200 metrów przez metą i został halowym mistrzem Polski na dystansie 4 okrążeń. Średniodystansowiec z Grudziądza osiągnął czas 1:53.01. Wicemistrzem kraju został Adam Masaczyński (1:53.85), a brązowy medal zdobył Jakub Szkudlarek (1:54.13). Pewne zwycięstwo w biegu na 3000 metrów – najdłuższym dystansie rozgrywanych w Toruniu halowych mistrzostw Polski – zdobyła Klaudia Kazimierska. Włocławianka, trzecia zawodniczka europejskiego czempionatu kadetów z 2018 roku, osiągnęła w niedzielę czas 10:01.99. Druga była ubiegłoroczna złota medalistka Milena Pyka (dziś 10:03.38). Brązowy medal zdobyła Diana Karpiuk (10:04.33). W gronie panów na 3000 metrów triumfował Aleksander Wiącek (8:29.33), który wyprzedził Michała Groberskiego (8:29.80) oraz Tomasza Kurowskiego (8:38.47). Aleksandra Kwiecień osiągnęła w trójskoku 12.65 i do wczorajszego brązu ze skoku w dal dołożyła dziś złoto w kolejnej konkurencji. Drugie miejsce zajęła Julia Janus (12.37), trzecia Karina Sofińska (12.17). Pewne zwycięstwo w konkursie trójskoku panów odniósł Bartosz Leszczuk, który w trzeciej kolejce uzyskał aż 14.66. Drugie miejsce i srebrny medal wywalczył w ostatniej serii Adam Podsiadły (14.42). Brązowy krążek odebrał Filip Cetlicer – 14.37. Znakomicie szedł przez konkurs skoku wzwyż Jakub Bujak. Kędzierzynianin w pierwszych próbach pokonał 1.91, 1.95, 1.99, 2.02, 2.03, 2.05 oraz 2.08. Zatrzymał się dopiero na 2.10, chociaż był bliski pokonania także i tej wysokości. Srebrny medal wywalczył Gracjan Wiśniewski, który podobnie jak brązowy medalista Przemysław Rutowicz pokonał poprzeczkę zawieszoną na 2.05. Martyna Lewandowska bez problemu pokonała 1.65, 1.70, 1.74, 1.76 oraz w drugiej próbie 1.78. To zapewniło wicemistrzyni świata U18 z Nairobi złoto mistrzostw Polski U20. Później Płocczanka atakowała – bez powodzenia – 1.82. Drugie miejsce dla debiutującej w kategorii juniorek Wiktorii Miąso, która skoczyła w Toruniu 1.76. Brązowy medal zdobyła Weronika Stefaniuk – 1.70. Pokonanie w pierwszych skokach 3.60 i 3.80 oraz w drugiej próbie 4.00 zapewniło Annie Łyko pierwszy złoty medal w kategorii U20. Ubiegłoroczna mistrzyni kraju (w hali i na stadionie) w gronie juniorów młodszych atakowała jeszcze rekord życiowy, ordynując wysokość 4.12, ale dziś nie udało się poprawić najlepszego wyniku w karierze. Drugie miejsce zajęła Katarzyna Białogońska (3.65), a trzecie Olga Czarnecka (3.40). W pchnięciu kulą Ewa Różańska czterokrotnie przekroczyła 14 metrów. Zawodniczka z Łęczycy w najlepszej próbie uzyskała 14.71 zdeklasowała rywalki pokonując drugą w konkursie Barbarę Nowak o blisko 2 metry (12.67). Brązowy medal Weroniki Muszyńskiej – 12.55. Rafał Żyła zgromadził w siedmioboju U18 4812 punktów i bijąc rekord życiowy zdobył złoty medal. Drugie miejsce wywalczył Mateusz Murias (4755 pkt.), a brąz zdobył Jakub Florczak – 4601 pkt. Najlepszym siedmioboistą wśród juniorów został Kacper Jastrzębski, który podczas mistrzostw Polski zgromadził 4697 punktów poprawiając rekord życiowy. W drugim dniu, w drodze po złoto, zawodnik z Ostrzeszowa wygrał bieg przez płotki. Drugie miejsce zajął Szymon Kłosiński – 4475 pkt. Wicemistrz Polski w siedmioboju był najlepszy w skoku o tyczce. Brąz wywalczył Eryk Świergocki – 4328 pkt.  Pełne wyniki: Toruń