Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

Powiat i gmina Biesiekierz chcą odzyskać Stare Bielice. W tle nowa odsłona samorządowego sporu o granice

Film Art, fot. FB/Tomasz Tesmer, film: FB/Błażej Papiernik, Jacek Wezgraj - 30 Marca 2026 godz. 17:05
Powiat Koszaliński i gmina Biesiekierz zapowiadają działania na rzecz przywrócenia Starych Bielic do gminy Biesiekierz i wyłączenia tej części z granic administracyjnych Koszalina. Taka deklaracja padła podczas wspólnej konferencji prasowej z udziałem starosty koszalińskiego Tomasza Tesmera oraz władz gminy. Jak poinformował w me diach społecznościowych Tomasz Tesmer, podczas spotkania jasno wybrzmiało, że samorząd gminy będzie dążył do odzyskania Starych Bielic. Starosta podkreślił, że Powiat Koszaliński w pełni popiera te działania i będzie wspierał samorząd gminny „spokojnie, konsekwentnie i odpowiedzialnie”. Sprawa ma swoje źródło w zmianie granic administracyjnych, która weszła w życie 1 stycznia 2023 roku. Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów do Koszalina zostały włączone sołectwo Kretomino z gminy Manowo oraz część sołectwa Stare Bielice z gminy Biesiekierz. W efekcie miasto powiększyło swój obszar o 723 hektary i zyskało około 1700 mieszkańców. Zmianie granic towarzyszyły ustalenia finansowe. Koszalin zobowiązał się do wypłaty rekompensat dla sąsiednich gmin za utracone dochody podatkowe i majątkowe. Łączna kwota miała wynieść 3,5 mln zł, z czego 2 mln zł miały trafić do gminy Biesiekierz, a 1,5 mln zł do gminy Manowo. Zobowiązania te zostały rozłożone na lata 2023–2025. W kolejnych latach wokół tych ustaleń zaczęły jednak narastać spory. Gminy Biesiekierz i Manowo zaczęły podnosić, że ich rzeczywiste straty są wyższe, niż wcześniej zakładano. Pojawiły się więc oczekiwania dotyczące dodatkowej rekompensaty, która według samorządów miałaby przekroczyć 3 mln zł. W przypadku braku porozumienia nie wykluczono skierowania sprawy do sądu. Tomasz Tesmer wskazuje, że sprawa ma nie tylko wymiar formalny, ale także bardzo konkretne konsekwencje finansowe. Jak zaznacza, chodzi o ponad 5 mln zł rocznie mniej dla gminy oraz ponad 2 mln zł rocznie mniej dla powiatu. To środki, które mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje, rozwój infrastruktury i codzienne potrzeby mieszkańców. Do sprawy odniósł się również koszaliński ratusz, który stoi na stanowisku, że podpisane wcześniej porozumienie „nie wywołuje żadnych skutków prawnych”, ponieważ o podziale administracyjnym w Polsce decyduje Rada Ministrów. Oznacza to, że ewentualna zmiana granic nie zależy od samej woli samorządów, lecz od decyzji władz centralnych. Sprawę komentował także Marcin Sychowski, były wicewojewoda zachodniopomorski i radca prawny. Jego zdaniem sytuacja nie jest jednoznaczna, a samo zawarcie porozumień pomiędzy Koszalinem, Manowem i Biesiekierzem było wątpliwe pod względem prawnym, ponieważ podpisano je mimo wyraźnej woli mieszkańców gmin, wyrażonej wcześniej w konsultacjach społecznych. Prawnik zwrócił również uwagę, że na zawarciu porozumień zależało ówczesnemu Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, które przygotowywało projekt rozporządzenia dotyczącego zmiany granic. W tle tej sprawy pojawia się jeszcze jeden samorządowy wątek. W poniedziałek rano, podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Mielnie, wszyscy obecni radni zagłosowali za złożeniem wniosku do MSWiA w sprawie włączenia sołectwa Łazy w granice miasta Mielno. To kolejna odsłona sporu granicznego w regionie. Trzy lata temu Łazy były częścią gminy Mielno, ale decyzją ówczesnych władz państwa, na wniosek samorządu gminy Sianów, zostały odłączone od Mielna i włączone do Sianowa. Mielno już trzeci raz próbuje odzyskać tę miejscowość. Dwie poprzednie próby, mimo zmiany władz państwowych, nie zakończyły się powodzeniem. Tym razem w Mielnie panuje przekonanie, że operacja może się udać. Jak mówi Adam Czycz, burmistrz Mielna, wyniki konsultacji społecznych w gminie pokazują pełne poparcie lokalnej społeczności dla zmiany granic administracyjnych miasta. Dodatkowo rozmowy z mieszkańcami i przedsiębiorcami z Łaz utwierdzają go w przekonaniu, że to właściwy kierunek rozwoju tego obszaru. Wniosek Mielna ma zostać przekazany do ministerstwa za pośrednictwem wojewody, który również będzie musiał wydać swoją opinię. W poprzednich dwóch przypadkach była ona dla Mielna pozytywna, choć ostatecznie nie przełożyło się to na decyzję rządu. Na tym tle nie sposób nie zauważyć politycznej i samorządowej zbieżności tych wydarzeń. Tesmer otwarcie wspiera odzyskanie Starych Bielic przez Biesiekierz, a jednocześnie w regionie trwa kolejna odsłona walki o Łazy. Nie jest tajemnicą, że starosta sprzyja Maciejowi Berlickiemu, burmistrzowi Sianowa, który został niedawno powołany przez prezydenta na społecznego doradcę do spraw samorządu. To sprawia, że lokalne spory graniczne zaczynają układać się w szerszy obraz napięć i interesów między samorządami. Wypowiedzi starosty, przedstawicieli gmin, komentarze prawne i równolegle tocząca się sprawa Łaz pokazują, że temat zmian granic nie jest już tylko sporem o dawne decyzje administracyjne. Coraz wyraźniej staje się elementem większej debaty o finansach samorządów, wpływach, politycznych relacjach i skutkach decyzji podjętych kilka lat temu. Na razie nie podano konkretnego harmonogramu działań zmierzających do przywrócenia Starych Bielic gminie Biesiekierz. Jasne jest jednak, że temat nie zniknie z lokalnej debaty. Deklaracja wspólnego frontu powiatu i gminy oznacza, że spór o granice i pieniądze może wejść w kolejny etap. Dla mieszkańców Starych Bielic, Biesiekierza, Koszalina, a także Łaz, Mielna i Sianowa, będzie to jedna z ważniejszych samorządowych spraw najbliższego czasu.  W tym temacie głos zdążyli także zabrać radni koszalińskiej Rady Miejskiej i w social mediach je opublikowali:  Błażej Papiernik: Umów trzeba dotrzymywać Błażej Papiernik, przewodniczący Klub Radnych ,,WSPÓLNIE DLA KOSZALINA". Szybki komentarz do bieżącej sprawy czyli do próby odzyskania Starych Bielic przez Gminę Biesiekierz. Ostrzegaliśmy, że właśnie to się może wydarzyć, że zerwanie porozumienia między Koszalinem, a Gminą Biesiekierz może doprowadzić do tego że będą ruchy polegające na tym żeby odzyskać Stare Bielice.iIi to się dzieje. Szanowni Państwo, powtórzę to co mówiłem wtedy na sesji Rady Miejskiej, gdy głosami koszalińskiej Koalicji Obywatelskiej to porozumienie zostało odrzucone: umów należy dotrzymywać. W sytuacji, w której jesteśmy obecnie nie dziwi mnie działanie włodarza Gminy Biesiekierz, aczkolwiek wolałbym żeby Stare Bielice w granicach miasta Koszalina pozostały.   Jacek Wezgraj (klub radnych KO): „Żaden prezydent nie jest księciem” Żaden prezydent miasta nie jest księciem mogącym dowolnie dysponować pieniędzmi mieszkańców. Na porozumienie z jakąkolwiek gminą konieczna jest zgoda rady, a o taką przy przejmowaniu terenów sąsiadów Koszalinie parę lat temu nikt nie występował. Dlatego nie można tego traktować jako jakiegokolwiek obowiązku do dzisiejszych władz miasta Koszalina. Koszalin poniósł już spore koszty związane z przyłączeniem części ościennych gmin w granice miasta. Domaganie się ponownej zmiany granic jest w związku z tym pozbawiony podstaw, a wspieranie tego działaniem na szkodę miasta.

Powiat i gmina Biesiekierz chcą odzyskać Stare Bielice. W tle nowa odsłona samorządowego sporu o granice

Film Art, fot. FB/Tomasz Tesmer, film: FB/Błażej Papiernik, Jacek Wezgraj - 30 Marca 2026 godz. 17:05
Powiat Koszaliński i gmina Biesiekierz zapowiadają działania na rzecz przywrócenia Starych Bielic do gminy Biesiekierz i wyłączenia tej części z granic administracyjnych Koszalina. Taka deklaracja padła podczas wspólnej konferencji prasowej z udziałem starosty koszalińskiego Tomasza Tesmera oraz władz gminy. Jak poinformował w me diach społecznościowych Tomasz Tesmer, podczas spotkania jasno wybrzmiało, że samorząd gminy będzie dążył do odzyskania Starych Bielic. Starosta podkreślił, że Powiat Koszaliński w pełni popiera te działania i będzie wspierał samorząd gminny „spokojnie, konsekwentnie i odpowiedzialnie”. Sprawa ma swoje źródło w zmianie granic administracyjnych, która weszła w życie 1 stycznia 2023 roku. Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów do Koszalina zostały włączone sołectwo Kretomino z gminy Manowo oraz część sołectwa Stare Bielice z gminy Biesiekierz. W efekcie miasto powiększyło swój obszar o 723 hektary i zyskało około 1700 mieszkańców. Zmianie granic towarzyszyły ustalenia finansowe. Koszalin zobowiązał się do wypłaty rekompensat dla sąsiednich gmin za utracone dochody podatkowe i majątkowe. Łączna kwota miała wynieść 3,5 mln zł, z czego 2 mln zł miały trafić do gminy Biesiekierz, a 1,5 mln zł do gminy Manowo. Zobowiązania te zostały rozłożone na lata 2023–2025. W kolejnych latach wokół tych ustaleń zaczęły jednak narastać spory. Gminy Biesiekierz i Manowo zaczęły podnosić, że ich rzeczywiste straty są wyższe, niż wcześniej zakładano. Pojawiły się więc oczekiwania dotyczące dodatkowej rekompensaty, która według samorządów miałaby przekroczyć 3 mln zł. W przypadku braku porozumienia nie wykluczono skierowania sprawy do sądu. Tomasz Tesmer wskazuje, że sprawa ma nie tylko wymiar formalny, ale także bardzo konkretne konsekwencje finansowe. Jak zaznacza, chodzi o ponad 5 mln zł rocznie mniej dla gminy oraz ponad 2 mln zł rocznie mniej dla powiatu. To środki, które mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje, rozwój infrastruktury i codzienne potrzeby mieszkańców. Do sprawy odniósł się również koszaliński ratusz, który stoi na stanowisku, że podpisane wcześniej porozumienie „nie wywołuje żadnych skutków prawnych”, ponieważ o podziale administracyjnym w Polsce decyduje Rada Ministrów. Oznacza to, że ewentualna zmiana granic nie zależy od samej woli samorządów, lecz od decyzji władz centralnych. Sprawę komentował także Marcin Sychowski, były wicewojewoda zachodniopomorski i radca prawny. Jego zdaniem sytuacja nie jest jednoznaczna, a samo zawarcie porozumień pomiędzy Koszalinem, Manowem i Biesiekierzem było wątpliwe pod względem prawnym, ponieważ podpisano je mimo wyraźnej woli mieszkańców gmin, wyrażonej wcześniej w konsultacjach społecznych. Prawnik zwrócił również uwagę, że na zawarciu porozumień zależało ówczesnemu Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, które przygotowywało projekt rozporządzenia dotyczącego zmiany granic. W tle tej sprawy pojawia się jeszcze jeden samorządowy wątek. W poniedziałek rano, podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Mielnie, wszyscy obecni radni zagłosowali za złożeniem wniosku do MSWiA w sprawie włączenia sołectwa Łazy w granice miasta Mielno. To kolejna odsłona sporu granicznego w regionie. Trzy lata temu Łazy były częścią gminy Mielno, ale decyzją ówczesnych władz państwa, na wniosek samorządu gminy Sianów, zostały odłączone od Mielna i włączone do Sianowa. Mielno już trzeci raz próbuje odzyskać tę miejscowość. Dwie poprzednie próby, mimo zmiany władz państwowych, nie zakończyły się powodzeniem. Tym razem w Mielnie panuje przekonanie, że operacja może się udać. Jak mówi Adam Czycz, burmistrz Mielna, wyniki konsultacji społecznych w gminie pokazują pełne poparcie lokalnej społeczności dla zmiany granic administracyjnych miasta. Dodatkowo rozmowy z mieszkańcami i przedsiębiorcami z Łaz utwierdzają go w przekonaniu, że to właściwy kierunek rozwoju tego obszaru. Wniosek Mielna ma zostać przekazany do ministerstwa za pośrednictwem wojewody, który również będzie musiał wydać swoją opinię. W poprzednich dwóch przypadkach była ona dla Mielna pozytywna, choć ostatecznie nie przełożyło się to na decyzję rządu. Na tym tle nie sposób nie zauważyć politycznej i samorządowej zbieżności tych wydarzeń. Tesmer otwarcie wspiera odzyskanie Starych Bielic przez Biesiekierz, a jednocześnie w regionie trwa kolejna odsłona walki o Łazy. Nie jest tajemnicą, że starosta sprzyja Maciejowi Berlickiemu, burmistrzowi Sianowa, który został niedawno powołany przez prezydenta na społecznego doradcę do spraw samorządu. To sprawia, że lokalne spory graniczne zaczynają układać się w szerszy obraz napięć i interesów między samorządami. Wypowiedzi starosty, przedstawicieli gmin, komentarze prawne i równolegle tocząca się sprawa Łaz pokazują, że temat zmian granic nie jest już tylko sporem o dawne decyzje administracyjne. Coraz wyraźniej staje się elementem większej debaty o finansach samorządów, wpływach, politycznych relacjach i skutkach decyzji podjętych kilka lat temu. Na razie nie podano konkretnego harmonogramu działań zmierzających do przywrócenia Starych Bielic gminie Biesiekierz. Jasne jest jednak, że temat nie zniknie z lokalnej debaty. Deklaracja wspólnego frontu powiatu i gminy oznacza, że spór o granice i pieniądze może wejść w kolejny etap. Dla mieszkańców Starych Bielic, Biesiekierza, Koszalina, a także Łaz, Mielna i Sianowa, będzie to jedna z ważniejszych samorządowych spraw najbliższego czasu.  W tym temacie głos zdążyli także zabrać radni koszalińskiej Rady Miejskiej i w social mediach je opublikowali:  Błażej Papiernik: Umów trzeba dotrzymywać Błażej Papiernik, przewodniczący Klub Radnych ,,WSPÓLNIE DLA KOSZALINA". Szybki komentarz do bieżącej sprawy czyli do próby odzyskania Starych Bielic przez Gminę Biesiekierz. Ostrzegaliśmy, że właśnie to się może wydarzyć, że zerwanie porozumienia między Koszalinem, a Gminą Biesiekierz może doprowadzić do tego że będą ruchy polegające na tym żeby odzyskać Stare Bielice.iIi to się dzieje. Szanowni Państwo, powtórzę to co mówiłem wtedy na sesji Rady Miejskiej, gdy głosami koszalińskiej Koalicji Obywatelskiej to porozumienie zostało odrzucone: umów należy dotrzymywać. W sytuacji, w której jesteśmy obecnie nie dziwi mnie działanie włodarza Gminy Biesiekierz, aczkolwiek wolałbym żeby Stare Bielice w granicach miasta Koszalina pozostały.   Jacek Wezgraj (klub radnych KO): „Żaden prezydent nie jest księciem” Żaden prezydent miasta nie jest księciem mogącym dowolnie dysponować pieniędzmi mieszkańców. Na porozumienie z jakąkolwiek gminą konieczna jest zgoda rady, a o taką przy przejmowaniu terenów sąsiadów Koszalinie parę lat temu nikt nie występował. Dlatego nie można tego traktować jako jakiegokolwiek obowiązku do dzisiejszych władz miasta Koszalina. Koszalin poniósł już spore koszty związane z przyłączeniem części ościennych gmin w granice miasta. Domaganie się ponownej zmiany granic jest w związku z tym pozbawiony podstaw, a wspieranie tego działaniem na szkodę miasta.

Udany występ Katarzyny Krauze na AMP w Poznaniu. Jest podium w klasyfikacji akademickiej

Film Art, fot. FB/PANS Koszalin, film: AMP - 29 Marca 2026 godz. 9:34
Katarzyna Krauze (PANS Koszalin) zanotowała bardzo udany występ podczas Akademickich Mistrzostw Polski w pływaniu 2026, które odbywają się na Termach Maltańskich w Poznaniu. Zawodniczka zwyciężyła w finale B na dystansie 50 metrów stylem grzbietowym, a w klasyfikacji uczelni humanistyczno-przyrodniczych wywalczyła 2. miejsce z wynikiem 30,29 s. To rezultat lepszy o 0,20 sekundy od osiągniętego przed rokiem. Mimo poprawy czasu, tym razem wystarczyło to do zajęcia drugiej lokaty w swojej kategorii uczelnianej. W klasyfikacji open, obejmującej aż 87 zawodniczek, w tym reprezentantki kadry olimpijskiej, Katarzyna Krauze uplasowała się na bardzo dobrym 10. miejscu, co należy uznać za znaczący sukces. Tegoroczne AMP w pływaniu przyciągnęły do Poznania blisko 1100 uczestników z 88 szkół wyższych, co po raz kolejny potwierdza rangę tej imprezy i jej ogromną popularność w środowisku akademickim. Na starcie pojawiły się jedne z największych gwiazd krajowego pływania, a pierwszy dzień zawodów obfitował w znakomite wyniki i rekordy mistrzostw.   Wśród triumfatorów znaleźli się m.in. Dominika Sztandera z AWF Wrocław, Kinga Paradowska z Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy oraz Aleksander Styś z Uniwersytetu Warszawskiego. W finałach ustanowiono także nowe rekordy AMP, co tylko podkreśla wysoki poziom sportowej rywalizacji. Szczególne emocje towarzyszyły konkurencji 50 metrów stylem grzbietowym kobiet, w której w finale A rywalizowały m.in. olimpijki Paulina Peda i Adela Piskorska. Ostatecznie zwyciężyła Peda, przed Piskorską i Kingą Kempą. Na tym tle bardzo dobrze zaprezentowała się również Katarzyna Krauze, która wygrała finał B i potwierdziła wysoką formę.   To jednak nie koniec sportowych emocji. Dziś drugi dzień zawodów, a przed Katarzyną Krauze kolejna szansa na medal – tym razem na dystansie 100 metrów stylem grzbietowym. Wszystko wskazuje na to, że zawodniczka może ponownie włączyć się do walki o czołowe lokaty. Akademickie Mistrzostwa Polski w pływaniu 2026 odbywają się w dniach 28–29 marca. Organizatorem wydarzenia jest OŚ AZS Poznań, a zawody wspierają Miasto Poznań oraz Samorząd Województwa Wielkopolskiego. Tak duża impreza sportowa to nie tylko okazja do rywalizacji na najwyższym poziomie, ale również do integracji środowiska akademickiego i sprawdzenia się na tle najlepszych zawodników w kraju. Udany start Katarzyny Krauze pokazuje, że potrafi skutecznie rywalizować z bardzo silną stawką i z optymizmem może patrzeć na kolejne wyścigi. Pozostaje trzymać kciuki za następny występ i liczyć na kolejny sukces w Poznaniu.

Wielkanocna impreza na Orliku na Osiedlu Wenedów. Było świątecznie, rodzinnie i charytatywnie

Film Ala, film: Paweł Kusiak - UM Koszalin - 29 Marca 2026 godz. 6:54
Na Orliku na Osiedlu Wenedów w Koszalinie odbyła się wyjątkowa Impreza Wielkanocna, zorganizowana z inicjatywy radnej Rady Miejskiej Izabeli Wesołowskiej. Wydarzenie połączyło świąteczną atmosferę, rodzinną integrację, twórczą zabawę i pomoc potrzebującym. Najmłodsi uczestnicy mieli okazję wziąć udział w konkursach plastycznych przygotowanych z myślą o różnych grupach wiekowych. Dzieci do 6. roku życia wykonywały ozdoby świąteczne w koszyczkach, natomiast dzieci powyżej 7 lat przygotowywały wieńce świąteczne na drewnie. Zainteresowanie wydarzeniem było bardzo duże – wpłynęło aż 98 dziecięcych prac oraz 16 świątecznych ciast, które przygotowali rodzice, chętnie włączając się w organizację wydarzenia. Na autorów prac i wypieków czekały atrakcyjne nagrody. Prezenty wręczali Zastępca Prezydenta Koszalina Sebastian Talaj oraz Zajączek, który był jedną z największych atrakcji dla najmłodszych uczestników spotkania. Jak co roku, przygotowane prace i ciasta zostały przekazane do Hospicjum im. św. Maksymiliana Kolbego w Koszalinie, gdzie zostaną wystawione na aukcji charytatywnej. Dochód z licytacji wesprze działalność hospicjum, co nadało wydarzeniu szczególny, pełen serca wymiar. Podczas imprezy nie zabrakło także licznych atrakcji edukacyjnych i pokazów związanych z bezpieczeństwem. W wydarzeniu uczestniczyli ratownicy medyczni, którzy czuwali nad bezpieczeństwem uczestników, Straż Miejska, której funkcjonariusze uczyli zasad udzielania pierwszej pomocy, a także Policja, przygotowująca gry, zabawy i konkursy przypominające o zasadach bezpieczeństwa. Obecni byli również przedstawiciele ZORD, którzy prowadzili konkursy i dzielili się wiedzą na temat bezpieczeństwa na drodze. Organizatorzy zadbali także o poczęstunek dla wszystkich uczestników. Na miejscu czekały popcorn, frytki, hot dogi, drożdżówki z firmy Kaliszczak oraz lody z Fabryki Lodów Jan. Dzięki temu wydarzenie miało nie tylko świąteczny, ale również piknikowy i rodzinny charakter. Jednym z wyjątkowych momentów imprezy były także drugie urodziny Bolesława. Nie zabrakło wspólnego odśpiewania „Sto lat” oraz uroczego prezentu, które wywołały wiele uśmiechów i stworzyły jeszcze bardziej ciepłą atmosferę całego wydarzenia. Na zakończenie organizatorka skierowała podziękowania do wszystkich osób, które pomogły w przygotowaniu wydarzenia. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu udało się stworzyć piękne, radosne i wartościowe spotkanie, które połączyło świąteczne tradycje z pomocą drugiemu człowiekowi.  

„Hopnięci” w Kinie Kryterium. Przed nami wyjątkowy seans dla najmłodszych

Film Ala, film: CK 105 Koszalin - 28 Marca 2026 godz. 3:00
Miłośnicy rodzinnego kina i animowanych przygód mają powód do radości. W ramach cyklu Kino Małego Widza w Kinie Kryterium odbędzie się wyjątkowy seans filmu „Hopnięci” – pełnej humoru, emocji i niespodzianek animacji, która z pewnością przypadnie do gustu zarówno najmłodszym widzom, jak i całym rodzinom. Seans zaplanowano na 28 marca o godz. 12:00. Na ekranie widzowie zobaczą produkcję w reżyserii Daniela Chonga, łączącą elementy animacji, komedii i filmu przygodowego. To amerykańska produkcja z 2026 roku o czasie trwania 105 minut. Film „Hopnięci” opowiada niezwykłą historię, która stawia intrygujące pytanie: co by było, gdyby ludzie mogli rozmawiać ze zwierzętami i naprawdę rozumieć ich świat? Bohaterami opowieści są naukowcy, którzy wynaleźli hopnozę – nowoczesną technologię pozwalającą przeszczepiać ludzką świadomość do zwierzętopodobnych robotów, aby lepiej poznawać życie prawdziwych zwierząt. Główną bohaterką filmu jest Mabel, wielka miłośniczka przyrody, która korzysta z tej niezwykłej możliwości. Dzięki hopnozie odkrywa tajemnice natury i trafia do świata pełnego zaskakujących doświadczeń, humoru i przygód. To historia, która nie tylko bawi, ale też pobudza wyobraźnię i zachęca do spojrzenia na świat przyrody z zupełnie innej perspektywy.  Organizatorzy zapraszają całe rodziny do wspólnego spędzenia czasu w kinowej atmosferze. Cena biletu wynosi 12 zł, a wejściówki dostępne są w kasie kina oraz online. To doskonała propozycja na rodzinne wyjście i spotkanie z animacją, która łączy śmiech, przygodę i odrobinę filmowej magii. Nie zabraknie emocji, dobrej zabawy i bohaterów, których trudno będzie zapomnieć. 

Lekcja obywatelska w Koszalinie. Wojewoda mówił o bezpieczeństwie, alarmach i plecaku ewakuacyjnym

Film Art, film: Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki - 26 Marca 2026 godz. 20:24
Za nami kolejna lekcja obywatelska, tym razem zorganizowana w Koszalinie. Spotkanie poświęcono bezpieczeństwu, reagowaniu w sytuacjach kryzysowych oraz temu, jak przygotować się na nieprzewidziane zdarzenia. Gościem wydarzenia był wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski, który podkreślał, że dziś świadomość i wiedza są podstawą odpowiedzialnego podejścia do bezpieczeństwa. – Porozmawialiśmy o plecaku ewakuacyjnym, sygnałach alarmowych i tym, jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Świadomość i wiedza to dziś podstawa bezpieczeństwa – mówi Adam Rudawski, wojewoda zachodniopomorski. Wojewoda zaznaczał, że najgorszym doradcą w sytuacji zagrożenia jest panika. To właśnie spokój, wiedza i wcześniejsze przygotowanie mogą zadecydować o właściwej reakcji. – Panika jest najgorsza. Wtedy wszystko, co może pójść źle, idzie źle – mówił podczas spotkania w Koszalinie. Wydarzenie odbyło się w koszalińskiej delegaturze Urzędu Wojewódzkiego i zgromadziło około 100 osób. Przez ponad godzinę uczestnicy mogli nie tylko wysłuchać praktycznych wskazówek, ale też zobaczyć, jak powinien wyglądać dobrze przygotowany plecak ewakuacyjny, poznać sygnały alarmowe i dowiedzieć się, jak zachować się w razie zagrożenia. Temat spotkania wzbudził duże zainteresowanie mieszkańców. Wielu z nich podkreślało, że w obecnej sytuacji geopolitycznej tego typu wiedza jest szczególnie potrzebna. Wskazywano m.in. na wojnę w Ukrainie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie jako powody, dla których warto rozmawiać o bezpieczeństwie także na poziomie lokalnym. Adam Rudawski uspokajał, że Polska jest państwem bezpiecznym, ale równocześnie zwracał uwagę, że warto być przygotowanym na różne sytuacje kryzysowe — od pożaru i powodzi, po awarię energetyczną czy inne nagłe zdarzenia. – Jako państwo jesteśmy bezpieczni, ale na sytuacje kryzysowe warto być przygotowanym. Mówimy o tym, że trzeba mieć w domu dodatkowe leki, trochę gotówki, zapasy żywności na trzy dni, dobrze jest mieć gaśnicę – zaznaczył wojewoda. Jednym z najważniejszych tematów spotkania były sygnały alarmowe. Wojewoda przypomniał, że istnieją dwa podstawowe sygnały, a pierwszy z nich — trzyminutowy modulowany dźwięk syren — oznacza sytuację kryzysową. Jak tłumaczył, nie musi to oznaczać wojny, ale zawsze powinno skłonić do zachowania szczególnej ostrożności. W takiej sytuacji, jak podkreślał, najważniejsze jest zachowanie spokoju i szybkie sięgnięcie po sprawdzone źródła informacji. Wojewoda radził, by włączyć telewizję lub radio, najlepiej programy państwowe, ponieważ to one mogą najszybciej przekazać komunikaty o tym, co się stało i co należy robić dalej. Warto też mieć przy sobie telefon, na który może przyjść alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Przydatna jest również aplikacja RSO – Regionalny System Ostrzegania, dzięki której można otrzymywać ważne komunikaty i ostrzeżenia. Sporo uwagi poświęcono także zawartości tzw. plecaka ewakuacyjnego. Jak tłumaczył wojewoda, to podstawowy element przygotowania na sytuacje awaryjne. Taki plecak może okazać się niezbędny nie tylko w przypadku konfliktu zbrojnego, ale również podczas powodzi, pożaru, długotrwałego braku prądu czy innych nagłych zdarzeń. Wojewoda przypomniał przykład Berlina, którego mieszkańcy niedawno przez niemal tydzień pozostawali bez energii elektrycznej. Jak zauważył, wiele osób nie miało przy sobie nawet podstawowych rzeczy, takich jak gotówka, a przy awarii zasilania nie działają przecież bankomaty ani terminale płatnicze. Co zatem powinno znaleźć się w plecaku ewakuacyjnym? Lista jest długa, ale bardzo konkretna. Powinny się w nim znaleźć przede wszystkim: dokumenty, zapas leków na kilka lub kilkanaście dni, gotówka, nawet około 1500 zł, radio na baterie, latarka, powerbank, notes i ołówek, nóż, pojemnik na wodę, zapas żywności i napojów, koce lub śpiwór, krzesiwo, kombinerki, kosmetyczka, mapa, tabletki do uzdatniania wody. Jak wyjaśniano podczas spotkania, taki zestaw powinien pozwolić przetrwać co najmniej trzy dni w kryzysowej sytuacji. To właśnie pierwsze 72 godziny mogą być najtrudniejsze i wymagają od mieszkańców samodzielności, opanowania oraz dostępu do podstawowych środków. Lekcja obywatelska w Koszalinie była jednym z 21 spotkań zaplanowanych w województwie zachodniopomorskim — po jednym w każdym powiecie. Jak podkreślano, celem tych działań nie jest wywoływanie strachu, ale budowanie świadomości i odpowiedzialności. Spotkanie w Koszalinie pokazało, że temat bezpieczeństwa nie jest dziś abstrakcyjny. To wiedza, która może przydać się każdemu — niezależnie od wieku i miejsca zamieszkania. Bo bezpieczeństwo zaczyna się od przygotowania, a przygotowanie od wiedzy.