Koszalin, Poland
wydarzenia

Na podjęcie decyzji miałem jeden dzień

Autor Alina Konieczna 6 Maj 2013 godz. 6:29
Rozmowa z Leopoldem Ostrowskim, zastępcą prezydenta Koszalina do spraw polityki społecznej.

- Mija półtora miesiąca od czasu, gdy objął Pan stanowisko wiceprezydenta miasta. Nie żałuje Pan swojej decyzji?

- Absolutnie nie. Cenię wyzwania i właśnie w taki sposób potraktowałem propozycję objęcia tego stanowiska. Wiem, że spoczywa na mnie duża odpowiedzialność.

 

- Z pewnością większa, niż na dyrektorze szkoły, którą Pan kierował . Tam odpowiadał Pan za uczniów i pracowników, tu musi Pan myśleć o całym mieście.

- Owszem, a w szczególności o takich aspektach życia mieszkańców, jak edukacja, kultura, sport, czy  pomoc społeczna.

 

- Problemy edukacji są Panu bliskie, jest Pan wieloletnim nauczycielem, który od 19 lat szefował tej samej szkole, najpierw Szkoły Podstawowej nr 16, później Zespołowi Szkół nr 6, wreszcie Gimnazjum nr 6. Co z pozostałymi działami, które Panu podlegają?

- Koszalińską kulturę do tej pory znałem jako widz, uczestnik, podobnie jest ze sportem. Teraz poznaję te dziedziny z innej strony, z perspektywy ratusza. Najmniej znane były mi zagadnienia związane z pomocą społeczną. To bardzo trudna i niezwykle ważna dziedzina. Wiele osób potrzebuje wsparcia. Problem w tym, aby udzielać tej pomocy sensownie i skutecznie, by trafiała ona do tych, którzy naprawdę jej potrzebują.

 

-  Czy udało się zgłębić niełatwe sprawy związane z pomocą społeczną, ale także kulturą, sportem?

-  Nadal poznaję zagadnienia, działając wspólnie z dyrektorami poszczególnych jednostek. Wiem, że ich  szefowie to prawdziwi profesjonaliści. To zresztą był najważniejszy argument, który pomógł m w podjęciu decyzji o tym, aby zostać zastępcą prezydenta.

 

- Kierował Pan jedną z najbardziej renomowanych szkół w mieście i nagle takie wyzwanie? Decyzja pewnie nie  była łatwa?

- Owszem, tym bardziej, że na jej podjęcie miałem tylko jeden dzień. Otrzymałem zaproszenia na rozmowę z prezydentem Jedlińskim, padła propozycja i prośba, aby odpowiedzieć następnego dnia.

 

- Co pomogło w podjęciu decyzji?

- Myślę, że długa rozmowa z panem prezydentem Jedlińskim. Nie ukrywam też, skorzystałem z sugestii Przemysława Krzyżanowskiego, dotychczasowego wiceprezydenta, który odszedł do pracy w Ministerstwie Edukacji Narodowej, na stanowisku wiceministra. To właśnie minister Krzyżanowski przekonał mnie, że będą współpracował z dyrektorami, którzy są profesjonalistami. Następnego dnia bez wahania odpowiedziałem: tak.

 

- I odszedł Pan ze swojej szkoły?

- Jestem urlopowany na czas pracy w ratuszu.

 

- Jest Pan nauczycielem techniki i informatyki. Rozważa Pan powrót do szkoły?

- Nie wiem, choć oczywiście mam świadomość, że wiceprezydentem się bywa, zwykle do kolejnych wyborów samorządowych.

 

- Co wiceprezydent Ostrowski chciałby zmienić w funkcjonowaniu koszalińskich szkól?

- Mamy naprawdę dobre placówki oświatowe, które znakomicie pracują, osiągają świetne wyniki w egzaminach i teraz chodzi o to, aby kontynuować dotychczasową politykę oświatową ratusza i niczego nie zepsuć. Na pewno nie będziemy likwidować żadnej szkoły.

 

- Poza Szkołą Podstawową nr 22 w Jamnie, która jednak zniknie.

- Trudno byłoby utrzymywać szkołę dla ośmiorga uczniów. W tym miejscu będzie oddział przedszkolny, a uczniowie z Jamna będą się uczyć w SP nr 17. Zresztą już wcześniej  wielu rodziców z Jamna zdecydowało, by ich pociechy uczyły się w Koszalinie.

 

- Jakie nowości czekają koszalińskie szkoły?

- Już jest wprowadzany elektroniczny system zarządzania oświatą, przygotowujemy się do zastosowania  systemu oceny efektywności kształcenia w poszczególnych typach szkół. Od przyszłego roku w gimnazjach pojawią się dzienniki elektroniczne tak, aby rodzice mogli na bieżąco śledzić postępy edukacyjne swoich dzieci.

 

- Często  bywa Pan w teatrze, w filharmonii?

- Gdy tylko pozwoli mi czas. Jako wiceprezydent mam mniej czasu, ale staram się być tam, gdzie dzieje się coś ważnego, ciekawego. Jestem tam przede wszystkim dla przyjemności obcowania ze sztuką, dopiero w drugiej kolejności – z zawodowego obowiązku.

 

- Jaka jest nasza koszalińska kultura?

- Naprawdę nie mamy się czego wstydzić.

 

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Alina Konieczna

Poprzedni artykuł
Następny artykuł