To sytuacja szczególnie niepokojąca, ponieważ każda zniszczona karetka to nie tylko kosztowna naprawa, ale przede wszystkim realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. Ambulans, który zostaje uszkodzony, musi zostać wycofany z pracy i trafić do warsztatu. W praktyce oznacza to mniej pojazdów gotowych do wyjazdu, a tym samym mniejsze możliwości szybkiego reagowania w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia.

Koszt naprawy jednego uszkodzonego ambulansu wynosi co najmniej 6 tysięcy złotych. To środki, które mogłyby zostać przeznaczone na rozwój ratownictwa medycznego, zakup nowoczesnego sprzętu, doposażenie zespołów ratowniczych czy poprawę warunków pracy ratowników. Zamiast tego pieniądze muszą być wydawane na usuwanie skutków bezmyślnego niszczenia mienia publicznego.

WSPR podkreśla, że karetka nie jest zwykłym samochodem. To specjalistyczny pojazd ratunkowy, wyposażony w sprzęt medyczny i przygotowany do udzielania pomocy w najtrudniejszych sytuacjach. Często od jej sprawności i dostępności zależy ludzkie życie.

Każdy akt wandalizmu wobec ambulansu uderza więc nie tylko w instytucję, ale przede wszystkim w mieszkańców, którzy mogą potrzebować natychmiastowej pomocy. Uszkodzony pojazd oznacza mniej karetek w gotowości, a w ratownictwie medycznym liczy się każda minuta.

Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego apeluje o odpowiedzialność i szacunek dla pracy ratowników oraz sprzętu, który służy ratowaniu życia. Niszczenie karetek to działanie wyjątkowo szkodliwe społecznie, konsekwencje takich czynów mogą dotknąć każdego, kto będzie potrzebował pilnej pomocy medycznej.