Zaproszenie kieruję szeroko: do Prezydenta RP, szefa jego gabinetu Pawła Szefernakera, ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, wiceministra cyfryzacji Rafała Rosińskiego i koszalińskiego radnego Błażeja Papiernika. Każdy z panów mógłby przy okazji obejrzeć inwestycję, która w politycznych opowieściach zdążyła już odnieść sukces, choć podróżni nadal czekają na jego materialną postać.

Zacznijmy od Pawła Szefernakera, dziś szefa Gabinetu Prezydenta RP. Jego związek z koszalińskim dworcem jest dobrze udokumentowany. Budowa należała do jego wyborczych obietnic. Podczas wizyty na placu budowy mówił: „Słowa dotrzymałem”. Na własnej stronie informował również o planowanym otwarciu obiektu dla podróżnych pod koniec 2024 roku.
Pisałem o tym w artykule:
Mamy końcówkę września 2026 roku. W tej sytuacji zdanie „słowa dotrzymałem” zasługuje na ponowne odczytanie. Najlepiej na miejscu, w obecności osób korzystających z kolei.
Oczywiście Szefernaker nie jest kierownikiem budowy. Nie on układa harmonogram robót ani osobiście rozlicza wykonawcę. Tyle że wcześniej występował jako polityczny patron przedsięwzięcia. Kto publicznie przypisuje sobie zasługę uruchomienia inwestycji, powinien również publicznie zainteresować się jej przedłużającym się finałem. Polityczne autorstwo sukcesu nie może wygasać automatycznie z chwilą pojawienia się problemów.
Dlatego przy okazji zaproszeń na spotkanie z prezydentem mam propozycję dodatkowego punktu programu: koszalińska stacja. Bez specjalnego scenariusza. Wystarczy przejść drogę zwykłego pasażera.
Ale na tym lista zaproszonych się nie kończy. Dworzec nie poprawi się od samego przypominania, kto obiecywał go wcześniej. Dzisiejsza władza też ma adres, nazwisko i służbowy telefon.
Resortem infrastruktury kieruje Dariusz Klimczak z PSL. Senator Stanisław Gawłowski zwrócił się do niego w sprawie opóźnień i warunków obsługi podróżnych w Koszalinie. Apel skierował zarówno do ministra, jak i wiceprezesa ludowców. Przywołał przy tym sytuację w kontenerowej poczekalni.
Szerzej o tym:
Zaproszenie ministra do osobistego obejrzenia tych warunków jest rozsądne. Papier przyjmuje harmonogram bez protestu. Pasażer ma trudniej.
W tym miejscu pojawiają się lokalni przedstawiciele PSL. Błażej Papiernik pochwalił się w mediach społecznościowych udziałem, wspólnie z Rafałem Rosińskim, w posiedzeniu zarządu wojewódzkiego partii w Świdwinie. Dobrze, że Koszalin ma tam reprezentację. Teraz przydałoby się wykorzystać tę obecność do rozmowy o konkretnej koszalińskiej sprawie.
Rosiński jest podsekretarzem stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, więc kolej nie należy do jego resortowego zakresu. Papiernik jako radny również nie zarządza inwestycją PKP. Nie oczekuję, że którykolwiek z nich przyjedzie z betoniarką. Oczekuję wykorzystania politycznych kontaktów do uzyskania odpowiedzi, których mieszkańcy potrzebują.
Skoro można wspólnie reprezentować Koszalin na partyjnym posiedzeniu, można też wspólnie zapytać ministra z własnego ugrupowania o dworzec. A następnie przedstawić mieszkańcom wynik tej rozmowy.
Nie proponuję przy tym konkursu na najbardziej oburzoną konferencję prasową. Koszalinowi potrzebne są informacje znacznie mniej widowiskowe: aktualny harmonogram, wskazanie przeszkód, odpowiedzialność za ich usunięcie i wiarygodny termin oddania obiektu. Takie konkrety łatwiej później sprawdzić niż deklarację, że ktoś „trzyma rękę na pulsie”.
Sprawiedliwość wymaga też powiedzenia, że przyczyn opóźnień nie ustala się na podstawie partyjnych legitymacji. Odpowiedzialność wykonawcy, inwestora i nadzoru trzeba oceniać na podstawie dokumentów. Polityków można natomiast rozliczać z ich własnych słów, interwencji i skuteczności. Tu materiału do oceny nie brakuje...
Dlatego zaproszenie pozostaje aktualne. Panie Prezydencie, panie szefie gabinetu, panowie ministrowie, panie radny przyjedźcie do Koszalina pociągiem.

W drodze powrotnej będzie jeszcze okazja, żeby poczekać. Mieszkańcy mają już w tym spore doświadczenie.