Koszalin, Poland
wydarzenia

Sędziowie ślubują wobec prezydenta. Ale czy na pewno aktualnego?

Autor Wojciech Kukliński godzinę temu
W polskiej polityce coraz częściej trudno odróżnić wykładnię prawa od konkursu na najbardziej kreatywne dopisywanie przypisów do konstytucji, czy ustaw Tym razem chodzi o ślubowanie wybranych przez Sejm RP sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W czwartek, 9 kwietnia 2026 r., o godz. 12:30 czworo wybranych przez Sejm sędziów chce złożyć ślubowanie w Sejmie i w tym celu zaprosiło prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej ślubowanie od dwojga innych nowo wybranych sędziów zostało już odebrane w Pałacu Prezydenckim.

No i tu zaczyna się polska szkoła ustrojowego kabaretu. Bo skoro przepis mówi, że sędzia składa ślubowanie „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”, a nie rozwija tego o dopisek „aktualnie urzędującego, obecnego, wskazanego palcem przez Kancelarię i zaakceptowanego przez polityczny dział obsługi narracji”, to może  idąc  tropem jakże błyskotliwego Zbigniewa Boguckiego, szefa kancelarii Prezydenta należałoby zaprosić także byłych prezydentów? Tak na wszelki wypadek. Jeden do odczytania roty (Lech Wałęsa), drugi do potwierdzenia odbioru (Aleksander Kwaśniewski, trzeci do sporządzenia protokołu (Bronisław Komorowski). Ustawa mówi przecież jedynie o ślubowaniu „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”, ale nie rozstrzyga tych wszystkich cudownych politycznych fantazji, które próbuje się dziś wokół tego budować.

Gdyby jednak i to nie wystarczyło, pozostaje wariant siłowy. Oczywiście wyłącznie w sensie satyrycznym. Skoro prezydent lubi wizerunek człowieka od „brania na klatę z Mariuszem Pudzianowskim”, to może czwórka niezaprzysiężonych jeszcze dziś sędziów powinna pojawić się na siłowni w Pałacu Prezydenckim. I tam, między jedną serią a drugą, spróbować złożyć ślubowanie. Zaproponować sportowy zakład: jeżeli wspólnie wycisną więcej niż polityczne argumenty kancelarii Prezydenta, wtedy uzyskają audiencję i ślubowanie. Czterech sędziów, cztery sztangi, cztery roty ślubowania... W końcu skoro porządek prawny  przypomina nieco konkurencję w trójboju urzędniczym, to czemu nie pójść konsekwentnie tą drogą?

Śmieszne? Właśnie nie bardzo. Bo problem nie polega na tym, że można sobie zażartować z absurdu. Problem polega na tym, że absurd zaczyna być metodą działania. Bardzo złą praktyką jest polaryzowanie i rozgrywanie porządku prawnego pod potrzeby partykularnego interesu politycznego: czy to obozu opozycyjnego, czy samego Prezydenta RP. Państwo prawa nie może działać według zasady: „ten przepis dziś rozumiemy tak, bo tak nam wygodniej, a jutro odwrotnie, bo zmienił się układ polityczny”.

Tym bardziej że opinia publiczna zdaje się oczekiwać po prostu wykonania przez Prezydenta obowiązku, a nie politycznego castingu do roli „właściwego” sędziego. W sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” niemal 57 proc. badanych uznało, że Karol Nawrocki powinien jak najszybciej odebrać ślubowanie od nowo wybranych sędziów TK; przeciwnego zdania było ok. 28 proc., a ponad 15 proc. nie miało zdania.

I chyba właśnie to jest w tej historii najsmutniejsze: zamiast powagi urzędu mamy polityczne przeciąganie liny, zamiast szacunku do procedur  próbę ich instrumentalnego modelowania, a zamiast stabilności państwa, kolejną odsłonę serialu pod tytułem „jak wycisnąć z przepisu więcej, niż w nim zapisano”. Można się uśmiechnąć, czytając taki scenariusz. Ale to raczej uśmiech z gatunku tych kwaśnych.