Koszalin, Poland
sport

Karol Jabłoński wicemistrzem świata w klasie DN. „Szalony” mundial na lodzie w Dąbkach

Autor Art, za Flota Polska DN, fot. Gwidon Libera godzinę temu
To miały być mistrzostwa świata rozgrywane spokojnie. Według planu, w jednej lokalizacji, z normalnym harmonogramem. Zamiast tego bojerowa elita dostała scenariusz, jakiego w tej dyscyplinie dawno nie było: brak wiatru, nerwowe decyzje, nagła migracja całej floty i rywalizacja „skondensowana” do jednego intensywnego dnia. Po wszystkim Karol Jabłoński sięgnął po srebrny medal mistrzostw świata w bojerowej klasie DN.

Mistrzostwa świata w dniach 15–19 lutego ostatecznie dokończono na Jeziorze Bukowo w Dąbkach. Złoto zdobył Estończyk Rasmus Maalinn, a brąz – jego rodak Argo Vooremaa. W czołowej dziesiątce znalazło się aż pięciu Polaków, a w regatach wystartowało 104 zawodników z 15 krajów, w tym 28 z Polski.

Szwecja bez wiatru, Polska z lodem. Regaty przeniesione w trybie awaryjnym

Przez kilka tygodni wiele wskazywało, że impreza zostanie rozegrana na jednym z polskich akwenów. Rozważano m.in. jezioro Mielno, gdzie w tym roku udało się już przeprowadzić trzy bojerowe wydarzenia. Gdy prognozy zaczęły wyglądać gorzej, na kilka dni przed startem zapadła decyzja o przeniesieniu mistrzostw do Szwecji, na zamarznięte wody zatoki Bråviken w pobliżu Norrköping.

Tam jednak zabrakło tego, co w bojerach jest wszystkim: wiatru. Przez pierwsze dwa dni udało się rozegrać zaledwie jeden wyścig kwalifikacyjny dla floty brązowej. W poniedziałek wieczorem (16 lutego) organizatorzy zwołali pilną naradę i podjęli decyzję: trzeba szukać ratunku gdzie indziej. Wybór padł na… Polskę.

 

W komunikacie jednego z organizatorów, Floty Polskiej DN brzmiało to jak wiadomość z innego świata sportu: bojerowa karawana wsiada na prom Karlskrona–Gdynia, rano zjeżdża z promu i jedzie prosto na akwen, który dopiero ma zostać ostatecznie potwierdzony. W grze było Jezioro Bukowo oraz jezioro Wielimie w okolicach Szczecinka. Ostatecznie wygrały Dąbki i Bukowo – z lodem, który pozwolił nie tylko trenować, ale przede wszystkim ścigać się bezpiecznie.

 

Pięć wyścigów w jeden dzień. Maalinn najlepszy, Jabłoński drugi

Zasadnicza rywalizacja zaliczana do klasyfikacji generalnej mistrzostw świata odbyła się w czwartek 19 lutego, praktycznie „w jeden dzień”. Od rana do późnego popołudnia udało się przeprowadzić aż pięć wyścigów w grupie złotej, jeden w srebrnej i dwa w brązowej.

Najrówniej żeglował Rasmus Maalinn – aktualny mistrz Europy. Dwukrotnie wygrał, raz był drugi, a w pozostałych biegach popełnił najmniej błędów. To dało mu pierwszy w karierze tytuł mistrza świata.

Karol Jabłoński (Yacht Klub Marina Pluski) – najbardziej utytułowany zawodnik w historii tej dyscypliny – również pokazał klasę: wygrał dwa wyścigi, w jednym był drugi. O losie złota zadecydowały jednak dwa kosztowne epizody: nieukończony bieg po kolizji (z uszkodzoną wantą) oraz dziewiąte miejsce, które punktowo „zjadło” przewagę budowaną zwycięstwami. W efekcie Jabłoński zakończył regaty jako wicemistrz świata.

 

Na najniższym stopniu podium stanął Argo Vooremaa, a sukces Estończyków ma dodatkowy smak historyczny. To kraj, który na tytuł mistrza świata czekał 42 lata (od triumfu Tiita Haagmy w 1984 r. w Krynicy Morskiej).

 

Polsko-estońska dominacja w czołówce

Zestawienie najlepszych pokazuje wyraźnie: te mistrzostwa miały dwóch głównych bohaterów zbiorowych – Polskę i Estonię. W pierwszej dziesiątce, poza medalistami, znaleźli się jeszcze: Robert Graczyk, Rafał Sielicki, Michał Burczyński, Łukasz Zakrzewski (Polska), Hardi Laurits, Eigo Helimets (Estonia) oraz jeden reprezentant Szwecji – Gustav Linden. W rywalizacji kobiet najlepiej wypadła Niemka Anja Fiedler, druga była Laura Banach, a trzecia Weronika Martynowska.

 

Teraz czas na mistrzostwa Europy

Emocje na Jeziorze Bukowo nie kończą się na mundialu. Już w piątek 20 lutego na tym samym akwenie startują Mistrzostwa Europy, które potrwają do soboty 21 lutego. Wyścigi zaplanowano od godz. 10:00. W planach był także Puchar Europy, ale wiele wskazuje na to, że do tej klasyfikacji zaliczone zostaną wybrane biegi mistrzostw Starego Kontynentu.

Czołowa dziesiątka MŚ DN 2026

Rasmus Maalinn (Estonia) – 8 pkt

Karol Jabłoński (Polska) – 13 pkt

Argo Vooremaa (Estonia) – 20 pkt

Robert Graczyk (Polska) – 22 pkt

Rafał Sielicki (Polska) – 23 pkt

Michał Burczyński (Polska) – 23 pkt

Hardi Laurits (Estonia) – 26 pkt

Łukasz Zakrzewski (Polska) – 29 pkt

Gustav Linden (Szwecja) – 32 pkt

Eigo Helimets (Estonia) – 35 pkt

W bojerach często powtarza się, że to sport, w którym nie wygrywa się „na nazwisko”, tylko na decyzje podejmowane w sekundach i na zdolność adaptacji do warunków. Te mistrzostwa były tego esencją: wygrywał nie tylko najszybszy, ale i ten, kto najlepiej przetrwał chaos. Karol Jabłoński przetrwał, i znów wraca z medalem.

 

Czytaj też

Mistrzostwa DN w Dąbkach: światowa elita bojerów przenosi się nad Jezioro Bukowo

Art, fot. Gmina Darłowo - wczoraj, 16:07
Jeszcze kilka dni temu świat bojerów miał ścigać się w Szwecji. Dziś jest jasne: zimowa geografia sportu znów napisała własny scenariusz, a jego centrum znalazło się w Polsce. Uzdrowisko Dąbki w gminie Darłowo stało się awaryjnie i spektakularnie gospodarzem Mistrzostw Świata oraz Mistrzostw Europy w klasie DN, jednej z najważniejszych i najbardziej prestiżowych klas żeglarstwa lodowego. Zawody przeniesione ze Szwecji. Zadecydował lód Powód relokacji jest prozaiczny, ale w bojerach niepodlegający dyskusji: brak odpowiednich warunków lodowych w pierwotnej lokalizacji. Organizatorzy, Stowarzyszenie Flota Polska DN we współpracy z IDNIYRA Europe musieli działać szybko, a Jezioro Bukowo okazało się jednym z nielicznych akwenów, które zapewniły pokrywę lodową pozwalającą myśleć o bezpiecznej rywalizacji na najwyższym poziomie. Skala „przeprowadzki” robi wrażenie nawet na starych wyjadaczach. W relacjach pojawia się obraz niemal filmowy: prawie cała flota europejska płynąca jednym promem Karlskrona–Gdynia, a potem szybki przejazd prosto na akwen regat. Ponad 100 zawodników i najważniejsze regaty sezonu Do startu zgłoszono ponad 100 zawodników z wielu krajów w tym tych, którzy od lat wyznaczają tempo w światowych bojerach. W klasie DN to właśnie mistrzostwa świata i Europy są „szczytem sezonu”: tu nie jedzie się po doświadczenie, tylko po wynik. Wśród faworytów wymieniana jest mocna reprezentacja Polski  m.in. Karol Jabłoński, Michał Burczyński, Tomasz Zakrzewski, Łukasz Zakrzewski i Robert Graczyk. Harmonogram: starty od 10:00, wyścigi do zachodu słońca Zgodnie z planem, czwartek 19 lutego ma być dniem rywalizacji w ramach Mistrzostw Świata, a od piątku organizatorzy zakładają rozpoczęcie Mistrzostw Europy. Starty w kolejnych dniach przewidziano od godz. 10:00, a ściganie ma trwać do zachodu słońca. Zwyczajowo ostatni start planuje się mniej więcej godzinę przed zachodem (w komunikatach pojawia się ok. 16:05). W bojerach to warunki dyktują rytm. Wiatr i lód decydują, czy dzień będzie „na komplety” czy na oczekiwanie dlatego organizatorzy podkreślają, że przebieg zawodów pozostaje zależny od bieżącej pogody. Port regat: Centrum Sportów Wodnych i zimowa „inwazja” na Dąbki Portem regat zostało Centrum Sportów Wodnych w Dąbkach, miejsce które zimą zwykle jest spokojne, a teraz w ciągu kilkunastu minut przyjęło „inwazję” setki żeglarzy, bojerów, przyczep i sprzętu. W relacjach organizatorów mocno wybrzmiewa wątek gościnności: ciepłe zaplecze, przebieralnie, gorące napoje, sprawna pomoc w sprawdzeniu lodu. W tej dyscyplinie to nie detal – to warunek komfortu i bezpieczeństwa. Ważne dla kibiców: bezpieczeństwo na lodzie Organizatorzy zwracają uwagę na kwestię poruszania się widzów po zamarzniętym jeziorze. Apelują, by kibice nie przemieszczali się środkiem akwenu, bo to może stwarzać zagrożenie zarówno dla nich, jak i dla zawodników. W komunikatach sugerowany jest spacer na lód od południowej strony jeziora, skąd ma być „blisko i bezpiecznie” do strefy startu i rywalizacji. Sport i promocja regionu: Dąbki w światowym kalendarzu To wydarzenie ma dwa wymiary. Pierwszy to czysty sport: rywalizacja najlepszych w dyscyplinie, w której prędkości potrafią przyprawić o zawrót głowy, a błąd na lodzie kosztuje więcej niż na asfalcie. Drugi to promocja miejsca: zimą Dąbki rzadko trafiają na międzynarodowe sportowe nagłówki, a teraz stają się „adresatem” całej bojerowej Europy i świata  wraz z mediami, ekipami i kibicami. Informacje i wyniki są publikowane na bieżąco w kanałach organizatorów oraz IDNIYRA Europe .