Lód, wiatr i precyzja
Bojery nie wybaczają błędów. Tu nie ma miejsca na „odrobimy na następnym kilometrze”, każdy zwrot, każda decyzja, każdy wybór kursu może natychmiast przełożyć się na pozycję na mecie. A przy tym sceneria jest wyjątkowa: zimowe światło, szeroki akwen i żagle przecinające lodową taflę tworzą obraz, który równie dobrze mógłby być kadrem z filmu dokumentalnego o sporcie ekstremalnym.

Rywalizacja wciąż otwarta
Najważniejsze jednak jest to, że walka o tytuł pozostaje otwarta. W bojerach układ sił potrafi zmienić się błyskawicznie, wystarczy zmiana wiatru, inny wybór strony trasy, lepszy start albo jedna kosztowna pomyłka.

Ostateczne rozstrzygnięcia mają zapaść jutro, podczas dokończenia zawodów. To wtedy poznamy nazwisko bojerowego mistrza Europy klasy DN, i to wtedy emocje na Bukowie powinny sięgnąć zenitu.
