Koszalin, Poland
wydarzenia

Dworzec w Koszalinie: przetarg w kwietniu, wykonawca ma wejść na budowę we wrześniu. Miasto i PKP ustaliły pakiet udogodnień dla pasażerów

Autor Art, fot. FB/Tomasz Sobieraj/Radek Koleśnik / UM Koszalin wczoraj, 16:07
Z inicjatywy prezydenta Koszalina Tomasza Sobieraja odbyło się robocze spotkanie z przedstawicielami PKP S.A. oraz PKP PLK S.A., poświęcone dalszym losom budowy dworca kolejowego w Koszalinie i warunkom obsługi podróżnych w okresie przejściowym. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele spółek kolejowych: ze strony PKP S.A. m.in. Artur Różycki (Dyrektor Pionu Inwestycji i Rozwoju), Aleksandra Kasprzykowska (Dyrektor Projektu) i Grzegorz Trojanowski (Kierownik Projektu), a ze strony PKP PLK S.A. – Marcin Lis (Dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Szczecinie) oraz Janusz Kozioł (Naczelnik Stacji Koszalin).

Harmonogram: kwiecień 2026 – przetarg, wrzesień 2026 – nowy wykonawca na placu budowy

Jak przekazał prezydent, zgodnie z informacjami przedstawionymi podczas spotkania PKP S.A. planuje ogłoszenie przetargu na dokończenie budowy dworca w kwietniu 2026 r., a wejście nowego wykonawcy na plac budowy przewidywane jest we wrześniu 2026 r.

Jednocześnie – co podkreślono podczas rozmów, sprawy rozliczeń z dotychczasowym wykonawcą mają zostać prowadzone w odrębnych postępowaniach i nie powinny wpływać na kontynuację inwestycji.

Dla przypomnienia: inwestycja była wstrzymana m.in. z powodu problemów projektowych i ryzyka związanego z dokumentacją – PKP wskazywały na konieczność zmian oraz brak porozumienia z wykonawcą co do dalszych warunków realizacji.

Udogodnienia dla pasażerów: dojście na perony, poczekalnie, osłony przed pogodą

Najbardziej odczuwalnym elementem spotkania są uzgodnienia dotyczące codziennego funkcjonowania stacji do czasu wznowienia prac budowlanych pełną parą. Zgodnie z zapowiedziami, pasażerowie mają otrzymać szereg usprawnień: do końca stycznia ma zostać przywrócony bezpośredni dostęp do peronów przez przejście kontenerowe, przejście podziemne ma zostać rozbudowane o dodatkowe poczekalnie, na peronach mają pojawić się osłony chroniące przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, zapowiedziano również bieżące prace remontowe, poprawę organizacji ruchu w rejonie parkingu przy poczcie oraz stałą współpracę w zakresie utrzymania czystości i porządku.

W praktyce oznacza to, że zanim na teren budowy wejdzie nowy wykonawca, priorytetem ma być ograniczenie niedogodności, na które od miesięcy zwracają uwagę mieszkańcy i podróżni.

„Najlepsze możliwe warunki” do czasu zakończenia inwestycji

Prezydent Koszalina podkreślił, że liczy na dotrzymanie deklaracji złożonych przez PKP. – Mam nadzieję, że do czasu zakończenia inwestycji pasażerowie będą mieli zapewnione możliwie najlepsze warunki korzystania z dworca, a z samego obiektu będziemy mogli korzystać jak najszybciej – przekazał.

Budowa koszalińskiego dworca rozpoczęła się w 2023 r., a pierwotne plany zakładały zakończenie wcześniej – dziś kluczowe są jednak dwa najbliższe kamienie milowe: przetarg w kwietniu 2026 r. i powrót ekip budowlanych we wrześniu 2026 r.

 

 

 

 

Czytaj też

Dworzec, który nie powstał. Jak polityka i chaos pogrzebały nadzieje Koszalina

Wojciech Kukliński, fot. archiwum - 12 Grudnia 2025 godz. 9:16
Gdy jesienią 2023 r. z powierzchni ziemi zniknęły ostatnie fragmenty starego dworca kolejowego w Koszalinie, wielu mieszkańców uwierzyło, że za chwilę na ich oczach powstanie nowoczesny, przeszklony obiekt – symbol miejskiej transformacji i powrotu do dobrych standardów infrastruktury publicznej. Dziś, ponad dwa lata później, w miejscu inwestycji stoją jedynie tymczasowe kontenery, a koszalinianie słyszą zapewnienia, że „będzie nowy przetarg”, „będzie nowy wykonawca”. Dworzec w Koszalinie stał się metaforą: tego, jak polityczne deklaracje rozbijają się o biurokrację, braki nadzoru i partyjne gry kadrowe. Rozbiórka zrobiła wrażenie. Cisza – już tylko irytację W 2022 r. PKP S.A. podpisały umowę z konsorcjum Alstal na budowę nowego dworca. Kwota – 44 miliony złotych. Termin – koniec 2024 r. Ruszyły prace rozbiórkowe, zostawiono dwie ściany z historycznym sgraffito, wylano pierwsze fundamenty. Wydawało się, że inwestycja jest nie tylko potrzebna, ale i nieodwracalna. W lutym 2024 r. plac budowy zamarł. PKP oznajmiły, że projekt ma poważne błędy konstrukcyjne, wykonawca żąda dopłat, a dokumentacja wymaga poprawek. Zaczęły się rozmowy – trwające miesiącami, ostatecznie bez efektu. Po ponad roku negocjacji PKP ogłosiły, że rozwiążą umowę. Nowy wykonawca ma zostać wybrany w kolejnym przetargu. Gdy dokumenty walczyły z rzeczywistością – pasażerowie marzli Podróżni korzystali (i nadal korzystają) z prowizorycznych kas w przejściu podziemnym, tymczasowego konteneru i braku zaplecza sanitarnego. Światło w tunelu (przejściu podziemnym) było – dosłownie – jedynym stałym elementem projektu. Dopiero po interwencji ratusza pojawiła się… mała, przeszklona poczekalnia-kontener. Drobnym, ale wymownym symbolem tego, że o codzienność mieszkańców zadbało nie PKP, lecz władze miasta. Prezydent Tomasz Sobieraj mówił wprost: – Obecna sytuacja jest nie do zaakceptowania. Kompromituje Koszalin i utrudnia życie mieszkańcom. Presja miasta przyniosła minimalne, lecz realne efekty – po raz pierwszy od miesięcy PKP musiało wyjść z milczenia, przedstawić zespół odpowiedzialny za inwestycję i zobowiązać się do konkretów. Zakładnik polityki? PKP i fala nominacji z PSL Nie sposób analizować koszalińskiej inwestycji w oderwaniu od politycznego tła. W listopadzie 2024 r. Onet ujawnił, że w spółkach z grupy PKP znalazło się ponad 20 osób związanych z PSL. Kluczowe stanowiska obejmowali działacze regionalni z okolic Rawy Mazowieckiej i Łódzkiego – regionu ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka. Najbardziej wpływową postacią w tej układance – według mediów – jest Dariusz Grajda, nowy wiceprezes PKP, dawniej związany z młodzieżówką PSL. W resorcie powstał też specjalny departament do nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa, kierowany przez 31-letniego Konrada Grzejszczaka – również z „łódzkiego kręgu wpływów”. Lista nazwisk, powiązań rodzinnych i partyjnych jest długa: Grzybowie, Stachowiak, Sobczyk, Warchól, Mikos, Melon, Jażdżyk… Obietnice, które wyparowały W lutym 2023 r. poseł Paweł Szefernaker (dziś szef Gabinetu Prezydenta) deklarował: „DOTRZYMALIŚMY SŁOWA!” Te słowa dziś brzmią jak gorzka ironia. Minęły 2,5 roku. Dworzec, który miał być wizytówką miasta, jest jedynie wspomnieniem z wizualizacji. Betonowa pustka i kontener stojący w miejscu, gdzie miała błyszczeć szklana elewacja. Kto odpowiada? Chaos ma wielu autorów. Błędy projektowe – wykryte dopiero po rozpoczęciu prac. Przeciągające się negocjacje – ponad rok bez konkluzji. Efekt? Miasto zostało pozostawione samo sobie – z presją mieszkańców, niedziałającą infrastrukturą i rosnącym gniewem opinii publicznej. Co dalej? Ogłoszenie przetargu, wybór wykonawcy, weryfikacja dokumentacji, rozpoczęcie prac, odbiory – to proces, który w polskich realiach trwa długo Realnie nowy budynek może stanąć około 2028 roku. Dworzec jako test: czy Koszalin potrafi wymóc na PKP realne działania? Paradoksalnie właśnie teraz pojawia się iskra nadziei. Po raz pierwszy od dawna Koszalin ma władze, które: głośno mówią o problemach, naciskają na spółkę, stawiają realne warunki, angażują opinię publiczną. Prezydent Sobieraj i jego zespół deklarują, że będą interweniować wszędzie, gdzie trzeba, aż do rozpoczęcia budowy. I to – nie polityczne deklaracje z Warszawy – jest dziś jedyną gwarancją, że dworzec w Koszalinie kiedyś powstanie. Polityka odjechała, pasażerowie zostali na peronie Koszalin nie potrzebuje kolejnej konferencji, kolejnego „dotrzymaliśmy słowa”, kolejnych wizualizacji. Potrzebuje dworca – realnego, nie papierowego. A historia tej inwestycji powinna stać się przestrogą: że spółki Skarbu Państwa nie mogą być poligonem politycznych nominacji, że lokalne inwestycje zbyt łatwo giną w cieniu zarządów państwowych spółek, że samorząd musi być partnerem – a nie petentem. Na razie mieszkańcy Koszalina mają poczekalnię-kontener i decyzję o nowym przetargu. Ale mają też rosnącą świadomość, że tylko presja i konsekwencja mogą przynieść efekt. Dworzec nadal nie istnieje Ale istnieje – i rośnie – oczekiwanie, by w końcu to się zmieniło. Bo Koszalin zasługuje na coś więcej niż kontenery i obietnice. Zasługuje na dworzec na miarę XXI wieku. I mieszkańcy nie przestaną o to pytać.

Dworzec PKP w Koszalinie – impas, który mobilizuje miasto

eWok, fot. Dominik Wasilewski/FB/Paweł Szefernaker/Radek Koleśnik/UM Koszalin - 10 Września 2025 godz. 21:38
Gdy w lutym 2023 roku podpisywano umowę na budowę nowego dworca PKP w Koszalinie, a już w marcu ówczesny poseł, a dziś szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker chwalił się w mediach społecznościowych, że „DOTRZYMALIŚMY SŁOWA!”, wielu mieszkańców uwierzyło, że po latach wreszcie doczekają się godnego dworca kolejowego. Inwestycja warta 44 miliony złotych miała zakończyć się do końca 2024 roku. Wrzesień 2025 roku pokazał, jak daleko było od tamtych deklaracji do realiów. Papierowe słowa kontra betonowa pustka „Dotrzymane słowo” szybko okazało się jedynie hasłem w kampanii. Robotnicy zniknęli, a zamiast budowy pojawiły się wymówki. Nagle odkryto „nieprzewidziane warunki gruntowe”, projekt wymagał zmian, wykonawca zażądał dodatkowych pieniędzy, a negocjacje ciągnęły się i nadal się ciągną...  Mija trzecie lato, a pasażerowie – w tym tysiące turystów – nadal korzystają z prowizorycznych kas w podziemnym przejściu pod al. Armii Krajowej. Dwie kasy, brak całodobowej toalety i działająca dopiero po naszej interwencji winda. Oto prawdziwy obraz „wizytówki miasta”. Prezydent Koszalina nie milczy W tym chaosie najgłośniejszym głosem okazał się prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj. Od początku nie godził się na przeciągające się milczenie PKP i ministerstwa. W czerwcu w ratuszu doprowadził do spotkania z przedstawicielami spółki kolejowej. Nie owijał w bawełnę: „Obecna sytuacja jest nie do zaakceptowania – utrudnia życie mieszkańcom i kompromituje Koszalin”. To stanowisko powtórzył publicznie i prywatnie, przypominając, że pasażerowie nie mogą w nieskończoność tkwić w warunkach rodem z lat 80. Efekt? PKP musiało wyjść z cienia. Spółka przeprosiła za opóźnienia, przedstawiła nowy zespół odpowiedzialny za inwestycję i – co najważniejsze – zgodziła się na pierwsze konkretne ustępstwa. Małe zwycięstwo w walce o komfort Dzięki naciskom prezydenta ustawiono przeszklony kontener – tymczasową poczekalnię z oświetleniem i ogrzewaniem. To nie jest wielka inwestycja, ale symbol, że miasto nie odpuszcza. Sobieraj i jego zastępca Tomasz Bernacki jasno deklarują: „To nie nasza inwestycja, ale będziemy interweniować do skutku – w PKP, w ministerstwie – aż budowa dworca naprawdę ruszy”. I rzeczywiście – dziś widać, że bez tej presji pasażerowie nie mieliby nawet tego minimalnego udogodnienia. Co dalej? "Pod koniec lipca br., po skierowaniu przez PKP S.A. wezwań do wznowienia prac, na placu budowy fizycznie zaczęli pojawiać się robotnicy. Aktualnie trwają rozmowy z wykonawcą. PKP S.A. zaproponowała sposób rozwiązania sporu i obecnie oczekuje stanowiska wykonawcy w tej kwestii" - poinformowała nas wczoraj Agnieszka Jurewicz z Wydziału Współpracy z Mediami Biura Komunikacji Polskich Kolei Państwowych S.A.  Działanie zamiast propagandy Historia koszalińskiego dworca to studium różnicy między politycznym marketingiem a realnym działaniem. Gdy jedni wpisywali w mediach społecznościowych triumfalne hasła, inni – jak prezydent Tomasz Sobieraj – stali się rzecznikami mieszkańców, domagając się realnych efektów i poprawy warunków. Dziś dworzec wciąż nie istnieje, ale jedno jest pewne: Koszalin ma prezydenta, który nie zamierza odpuszczać i który nie boi się głośno mówić tego, co myślą pasażerowie – że obietnice bez pokrycia nie zatrzymają pociągu i nie dadzą miejsca w poczekalni.  

Dworzec PKP: Toalety dostępne całą dobę – podstawowe prawo każdego podróżującego

Ala, fot. Dominik Wasilewski - 6 Maj 2025 godz. 9:25
W dobie nieustannego ruchu pasażerskiego i nocnych połączeń kolejowych, dostęp do toalet na dworcach powinien być niekwestionowaną normą – tak samo oczywistą, jak funkcjonowanie rozkładu jazdy. Niestety, w wielu miejscach w Polsce wciąż obowiązują ograniczenia, które nie tylko są niepraktyczne, ale wręcz niehumanitarne. Koszalin należy do tych miejsc! Absurdalna sytuacja w Koszalinie Jednym z jaskrawych przykładów jest dworzec kolejowy w Koszalinie. Od 1 kwietnia do 31 października toaleta dla podróżnych jest czynna tylko w godzinach 9:00–18:00, a w niedziele dopiero od 10:00 do 18:00. Co z pasażerami porannych i wieczornych pociągów? Co z osobami przesiadającymi się w nocy lub podróżującymi na trasach dalekobieżnych? Dla nich toaleta po prostu nie istnieje. A przecież dworzec kolejowy to miejsce użyteczności publicznej, które powinno być dostępne 24 godziny na dobę – podobnie jak usługi kolejowe, które często funkcjonują całą dobę. Zapytaliśmy zarządcę szaletu co jest powodem takiej sytuacji. Otrzymaliśmy następującą odpowiedź:    Podróż nocą bez dostępu do toalety? To nie powinno się zdarzać  Nocne pociągi, przesiadki i nieuniknione opóźnienia powodują, że pasażerowie znajdują się na dworcach o różnych porach – nie tylko w godzinach urzędowych. Brak dostępu do toalety to nie tylko dyskomfort. Dla wielu osób starszych, chorych, kobiet w ciąży czy rodziców z dziećmi może to być sytuacja skrajnie uciążliwa i poniżająca.   Toaleta to nie luksus – to prawo Toaleta powinna być dostępna jak kasa biletowa – bez względu na porę dnia. Całodobowa dostępność nie jest ekstrawagancją. Jest podstawą funkcjonowania infrastruktury publicznej. Dobre przykłady już istnieją – Gdynia Główna, Toruń Główny czy Warszawa Centralna udostępniają toalety 24/7, pokazując, że można to zorganizować bez szkody dla budżetu czy porządku.   Dworzec to nie tylko peron – to miejsce schronienia i potrzeb Dworzec nie jest tylko miejscem wsiadania do pociągu. To często miejsce oczekiwania, odpoczynku, a czasem jedyna dostępna przestrzeń w mieście nocą. Odcięcie podróżnych od podstawowych potrzeb, jak dostęp do toalety, jest jawnym zaniedbaniem obowiązków wobec pasażerów.   Apelujemy do zarządców infrastruktury kolejowej i samorządu: Zapewnienie całodobowego dostępu do toalet na dworcach – również w Koszalinie – to nie tylko kwestia wygody, ale elementarny przejaw szacunku dla pasażerów. Jeśli pociągi kursują przez całą dobę, toalety również powinny być dostępne bez przerw.