Rząd chce walczyć z dotacjami. Powstał pomysł, aby pożyczkami zastąpić dotacje. Nie podoba się to przedsiębiorcom.
Zmiana będzie dotyczyć głównie firm. Resort rozwoju regionalnego, zwraca uwagę, że takie są wytyczne Brukseli, które zakładają dużo szersze stosowanie unijnej pomocy zwrotnej.
Niepokoi to wielu przedsiębiorców oraz firmy konsultingowe utrzymujące się z doradzania przy grantach. Tym bardziej że Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego, wspomniała niegdyś, że po 2013 r. pomoc zwrotna może stanowić nawet 70 proc. puli dla firm.
Przeciwnicy planów resortu założyli ruch na rzecz dotacji 2014–2020. Powołało go do życia kilkuset przedsiębiorców sprzeciwiających się forsowaniu pożyczek.
Pomoc zwrotna
W okresie 2007–2013 na zwrotną pomoc finansową w postaci pożyczek, poręczeń i wejść kapitałowych (głównie dla firm) przeznaczono około 1 mld euro (4,14 mld zł) z 67,9 mld euro, które Polska otrzymała z unijnej polityki spójności (regionalnej). Zdecydowana większość tych pieniędzy, bo aż 3,46 mld zł, jest dostępna w ramach regionalnych programów operacyjnych zarządzanych przez władze województw. To głównie pożyczki i poręczenia dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorców oferowane przez pośredników finansowych (fundusze pożyczkowe, poręczeniowe, banki, agencje rozwoju regionalnego) wybranych bezpośrednio przez władze regionów lub specjalnie powołany do tego fundusz powierniczy (tak jest w przypadku inicjatywy Jeremie). Część pieniędzy w regionach przeznaczono też na pożyczki na inwestycje miejskie głównie o charakterze rewitalizacyjnym. Finansowanie zwrotne jest też dostępne w „Innowacyjnej gospodarce", programie „Rozwój Polski Wschodniej" oraz „Kapitale ludzkim".