23 listopada o godz. 12.00 na rondzie u zbiegu ulic Piastowskiej i Młyńskiej została odsłonięta tablica z nazwą, która będzie upamiętniała zmarłą w 1990 roku aktorkę, poetkę, twórczynię Stowarzyszenia Teatr Propozycji Dialog Henryki Rodkiewicz. Osobę wielce zasłużoną dla rozwoju życia kulturalnego Koszalina i województwa koszalińskiego.
26 kwietnia br. Rada Miejska w Koszalinie podjęła uchwałę w sprawie nadania rondu przy zbiegu ulicy Piastowskiej oraz Młyńskiej nazwy: „Rondo Henryki Rodkiewicz”. W piątek 23 listopada o godz. 12.00 na rondzie została odsłonięta tablica z nazwą która będzie upamiętniała zmarłą w 1990 roku aktorkę, poetkę, twórczynię Stowarzyszenia Teatr Propozycji Dialog, osobę wielce zasłużoną dla rozwoju życia kulturalnego Koszalina i województwa koszalińskiego. Z wnioskiem w sprawie uhonorowania Henryki Rodkiewicz zwróciła się do Prezydenta Miasta pani Irena Sochańska oraz Zofia Korniewska z grupą mieszkańców. Wniosek został poparty m.in. przez Stowarzyszenie Teatr Propozycji „Dialog” w Koszalinie, Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Koszalinie. Uprzejmie proszę o nagłośnienie spotkania w Państwa Dziennikach.
Henryka Rodkiewicz urodziła się w 1921 roku w Wilnie. Gimnazjum Ogólnokształcące im. Elizy Orzeszkowej ukończyła w 1939 roku. W latach 1945-48 studiowała polonistykę na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz pracowała w starostwie nieszawskim jako referent ds. kultury. Potem przez kilka lat była kierownikiem referatu kultury w Katowicach i jednocześnie – reżyserem eksperymentalnego Teatru Dziecka przy Zarządzie Głównym Związku Górników. W latach 1950-51 była aktorką Teatru Rapsodycznego w Krakowie, w 1951-53 – kierownikiem literackim Teatru Młodego Widza w Poznaniu, a następnie – innych teatrów poznańskich. W następnych sezonach grała w Kielcach, Tarnowie, Rzeszowie i Koszalinie. Poza pracą aktorską – reżyserowała, specjalizując się w estradzie poetyckiej.
Od 1959 roku, kiedy założyła wraz z grupą recytatorów-amatorów zespół teatralny i stowarzyszenie – związała się z „Dialogiem”… Od 1965 roku na stałe osiadła w „Dialogu” – w przenośni i niemalże dosłownie, bowiem traktowała go nie tylko jako miejsce działalności twórczej, ale – jak dom rodzinny, przyjazny wszystkim, którym bliskie są słowa z „Testamentu” S.Jaracza: Żądam od każdego teatru służby idealnej – aby teatr, choćby w skromnym zakresie, wiedział, czego chce i aby robił wszystkie wysiłki do realizacji swych zamierzeń.
Jesienią 2009 roku Jej Teatr Propozycji „Dialog”, jako chyba jedyny amatorski teatr w Polsce, obchodził swoje pięćdziesięciolecie. Zawdzięcza to Henryce Rodkiewicz, bowiem odegrała ona ogromną rolę w jego tworzeniu, kreowaniu i rozwoju… W sierpniu 1959 roku „Dialog "zapisał swoją pierwszą kartę "Godziną myśli" - programem, na który złożyła się poezja i proza Słowackiego. Wtedy zaczął rodzić się zespół, w pracy nad ową godziną myśli politycznej i społecznej, zastanawiająco wówczas aktualnej. Młodzi ludzie, utalentowani recytatorzy „poznali wówczas wagę słowa, jego siłę, znaleźli dla tego słowa współczesnego adresata." W trzy miesiące po "Godzinie myśli" odbyła się polska premiera sztuki Wolfganga Borcherta "Pod drzwiami", a 7 marca 1960 roku - spektaklu antycznego "Nie będzie końca dialogu", za który młody koszaliński teatr uzyskał II miejsce w Polsce, a w rok później - za inscenizację "Róży" Żeromskiego - I nagrodę na Ogólnopolskim Festiwalu Amatorskich Teatrów Poezji, I nagrodę otrzymał również w 1965 roku za inscenizację staroruskiej byliny "Słowo o wyprawie Igora".
Inspiracją dla Henryki Rodkiewicz często była twórczość C.K.Norwida, która wielokrotnie gościła w DIALOGU. Norwidowskie spektakle, będące zawsze ogromnym przeżyciem artystycznym ze względu na współczesność myśli, piękno języka ich autora i umiejętności wykonawców, stawiały przed widzami ważkie pytania o cel i sens życia, kazały… Zresztą każdy spektakl DIALOGU reżyserowany przez Henrykę Rodkiewicz zmuszał do przemyśleń, prowokował, nie pozostawiał widza obojętnym. Mieliśmy to szczęście, że mogliśmy je oglądać aż do 1990 roku, niemal do śmierci tej niezwykłej, wrażliwej i mądrej artystki. A potem – okazało się jeszcze, że pisała wiersze. Pisała dla siebie, widać te chwile, w których wypowiadała się wierszem, były Jej potrzebne. Ale, choć pisała, że „małe śpiewa rzeczy”, w testamencie przekazała swoje wiersze pani Krystynie Przeworskiej, w przekonaniu, że nie zginą, a być może – z iskierką nadziei, że komuś będą potrzebne.