Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Uchodźcy to nie imigranci

2015-09-27 06:24:00 Robert Kuliński
Obecne napięcia w Europie, związane z falą uchodźców z Syrii, wzbudzają wiele komentarzy o rozmaitym wydźwięku. Zachęcamy do lektury obszernej rozmowy z Naserem Dalatim, Syryjczykiem, który od 30 lat mieszka w Polsce, a w Koszalinie prowadzi kawiarnię i restaurację Fenicja. Rozmawia Robert Kuliński.

Zacznijmy od tego jak znalazł się Pan w Polsce i jak trafił do Koszalina?

 - Mieszkam w Polsce już prawie 30 lat. Przyjechałem w ramach wymiany stypendialnej, najpierw do Szczecina. Tam ukończyłem Politechnikę i do Koszalina  przyjechałem kontynuować studia na byłej WSI (Wyższa Szkoła Inżynierska, obecnie Politechnika Koszalińska – red.). Zacząłem pracę nad doktoratem, ale go nie ukończyłem.

Po przerwaniu studiów musiał Pan podjąć pracę. Czym się Pan zajmował?

- Pracowałem trochę w zawodzie. Potem dzięki pomocy mojej rodziny z Syrii otworzyłem kilka lokali. Rozpocząłem w zupełnie innej branży niż moje studia. Sprzedawałem wyroby tekstylne. Po tym okresie postanowiłem otworzyć restaurację i tak powstała Fenicja.

Ożenił się Pan?

- Tak, jestem żonaty. Mam dzieci. Większość z nich jest już dorosła, skończyła studia  i pracuje w poza Koszalinem. Wyjątkiem jest najmłodsza córka, która chodzi jeszcze do szkoły. Natomiast moja żona pracuje na Politechnice Koszalińskiej - żyjemy sobie spokojnie. Jedyny niepokój powodują przykre informacje, które docierają do nas od mojej rodziny z Syrii.
 
Stara się Pan o to, aby ściągnąć najbliższych do Polski z kraju ogarniętego wojną domową?

- Starałem się na drodze zaproszenia, ale w przypadku osoby prowadzącej działalność gospodarczą, nie jest to takie proste. Mogę zaprosić najbliższych tylko na zasadzie odwiedzin krótkoterminowych. Takie zaproszenie, nawet po zebraniu wszelkich niezbędnych dokumentów, zawsze może spotkać się z odmową. Załóżmy, że wojewoda wyrazi zgodę, ale i tak ambasada może odmówić wystawienia wizy.

Nawet w takiej sytuacji, jak wojna?

- To całe napięcie, które teraz  ma miejsce na granicach Europy, tym bardziej utrudnia sprawę. Trzeba jednak podkreślić, że w obecnej sytuacji nie chodzi o imigrantów -  często używa się tego słowa zamiennie z uchodźcami. To nie są ludzie, którzy chcą dostać się do Polski, czy innego kraju w Europie, po to by polepszyć swój status materialny, czy podnieść standard życia. Oni uciekają przed wojną  - śmiercią. Matka, która jest gotowa wskoczyć do morza z małym dzieckiem, ryzykując swoim i jego życiem, to nie są imigranci. Trzeba sobie uzmysłowić w jakiej desperacji są ci ludzie. 

Nie uważa Pan, że świat patrzy zbyt obojętnie na to, co dzieje się w Syrii obecnie? Europa zdaje się ograniczać wyłącznie do działań humanitarnych.

- Nie chciałbym się wdawać w politykę. Moim zdaniem Europejczycy zawsze płacą za to, co wyczyniają światowe mocarstwa. Imperia mają na Bliskim Wschodzie swoje interesy. Natomiast myśl europejska jest inna. Walczy o prawa człowieka i jego wolności, choćby wyznania. Mimo tej narastającej fali przeciw przyjmowaniu muzułmanów, to i tak Europejczycy są na pierwszym miejscu jeśli chodzi o dobroć, taką czysto ludzką. Nigdzie indziej uchodźcy, nie znajdą takiej pomocy jak tutaj. Warto jednak wspomnieć o tym, że wśród tych uchodźców 40 do 50 % nie pochodzi z krajów ogarniętych konfliktem. Gros tych ludzi, to osoby które zbierały się po wojnach na Bałkanach. Czekali w Serbii i dołączyli się do fali, która teraz dociera na zachód.

Jednym z argumentów nacjonalistów i ksenofobów różnej maści, jest przedstawianie muzułmanów, jako niebezpieczeństwa dla suwerenności narodowej. Czy rzeczywiście jest czego się bać?

- Kwestia religii, to indywidualna sprawa każdego człowieka. Ja jestem muzułmaninem. Żyję w tym kraju trzydzieści lat. Nigdy nie miałem żadnych problemów z tym jak się mam np. modlić. Jestem człowiekiem liberalnym i tak samo wychowałem swoje dzieci.  Liberalnym w tym sensie, że aż tak wielkiej wagi nie przykładam do religii, choć jest ona ważna dla każdego z nas. Wiarę zachowuję w sercu. To sprawa między mną, a Bogiem.

Jakby Pan skomentował aktualną sytuację, kiedy muzułmanie są postrzegani przez nacjonalistów jako zagrożenie?

- Zawsze trzeba spojrzeć na tego typu postawę z nieco szerszej perspektywy. Niechęć do innych wyrażała się zawsze i to w różnych etapach historii. Te wszystkie frakcje „anty”, formowały się choćby przeciwko Żydom, czy Polakom. Takie postawy zawsze były i pewnie będą. Przecież wśród Arabów także są rasiści. Kiedy mieszkałem w Syrii to też byłem świadkiem zachowań pełnych uprzedzeń. Pomimo tego, że to kraj, w którym jest swoisty tygiel kulturowy. Obok siebie żyją Arabowie, Kurdowie, czy Armeńczycy. Natomiast jeśli pojawił się ktoś reprezentujący inną nację. np. czarnoskóry muzułmanin z Sudanu, to bywał nieco gorzej traktowany. Natomiast Europejczyka witano bardzo dobrze. To wynika z braku świadomości tych, którzy  skupiają się na różnicach. Ruchy narodowościowe były zawsze i są tylko wyrazem obaw mniejszości. Dla nich „moje” znaczy lepsze, a „obce” gorsze. Człowiek, który jest spełniony w życiu, czy to zawodowo, czy po prostu  ma jakieś pojęcie o świecie, w życiu nie skandował by hasła typu „Polska dla Polaków”.


Nie obawia się Pan, że głoszący radykalne hasła przeciw uchodźcom, mogą wyrządzić wiele zła?

- Jeśli chodzi o Polskę, to nie nie mam żadnych obaw. Mieszkam tu tyle lat, że poznałem Polaków. Wiem, że w głębi serca każdego, nawet tego narodowca, jest tzw. dobroć duszy. Mówiąc tak nieco po arabsku - Polacy to naród z dobrej gliny, który przeżył swoją historię. Zna się na życiu i ludziach. Wie co to znaczy znaleźć się w trudnej sytuacji i doskonale rozumie czym jest wojna.

To bardzo ciekawa opinia, bo obecnie mamy do czynienia raczej z językiem propagandy, gdzie zwolennicy i przeciwnicy przyjęcia uchodźców, używają coraz to bardziej ostrego języka.

- Na nieszczęście uchodźcy trafili w bardzo niekorzystny czas. Zbliżają się wybory, a polityka nie zna sentymentów. Teraz, każdy wykorzystuje tę sytuacje, aby ugrać jakieś poparcie.
 
W Koszalinie ostatnimi czasy także aktywizowali się wielcy przeciwnicy islamu. Uważają, że prowadzi do destrukcji i terroru. Nie boli to Pana?

- Islam nie polega na tym, że trzeba likwidować innowierców. Natomiast Państwo Islamskie powstało na podstawie wielkiego kłamstwa. To ogromna manipulacja nieświadomymi ludźmi. W Koranie jest napisane, że zabijając bezbronnego człowieka, to tak jakby zabić cały świat. Prawdziwy muzułmanin, nie może popełnić samobójstwa, bo dusza to dar od Boga i tylko Bóg może ją zabrać. Dlatego nie wierzę, że ci, którzy wysadzają siebie w atakach bombowych po to, żeby uśmiercić jak najwięcej niewinnych ofiar, to prawdziwi muzułmanie. Poza tym nie mogę być muzułmaninem, jeśli nie jestem chrześcijaninem. Dlatego, że islam to kontynuacja poprzedniej religii. Każdy muzułmanin wierzy w Jezusa, Mojżesza, Abrahama, czy Jakuba.  To właśnie Syria była tym centrum nauki islamu. Takich postaw o jakich przed chwilą mówiłem. - żadnej przemocy. Jednak doszło do wielkiego oszustwa i teraz wojna toczy się tak naprawdę nie w Syrii, ale o Syrię.

Jakby Pan opisał tę tragedię Syryjczyków? Moim zdaniem żadna wojna nie ma usprawiedliwienia, ale ten konflikt wydaje się być jeszcze bardziej ponury niż jakikolwiek inny. Nie ma tu jasnego podziału na agresora i ofiarę. 

- Rzeczywiście trudno to rozgraniczyć, bo rząd jest dyktaturą i to bandycką. Natomiast narodziny tzw. Państwa Islamskiego, stworzyło armię jeszcze większych bandytów. Nawet barbarzyńscy Tatarzy z dawnych czasów, wstydziliby się wykorzystywać religię to takich celów, jak bojownicy ISIS. To jest niewyobrażalna skrajność. Oni zabijają tylko po to, żeby zabijać. O ile znam historię świata, to nie przypominam sobie takiej tragedii.

Często obecna sytuacja porównywana jest ze średniowieczem, kiedy to chrześcijanie nawracali za pomocą miecza.

- Wielu moich znajomych porównuje tę sytuację i twierdzi, że wyprawy krzyżowe, to wstyd dla chrześcijaństwa. Jednak ja widzę podstawową różnice. Krzyżowcy byli bardzo chaotycznie zorganizowani. Udało się im zniszczyć bardzo wiele, ale nie dokonali takich spustoszeń jak teraz armia ISIS. Radykałowie z Państwa Islamskiego są bardzo dobrze zorganizowani i szerzą chaos. Oni zabijają także innych muzułmanów, czyli de facto niszczą sami siebie. Islam jest użyty perfidnie tylko po to, żeby zebrać jak największą liczbę wojowników wśród prostych, nieświadomych ludzi. Do nich przemówi tylko język religii, ale to nie jest prawdziwy islam.
 
Czyli przyzna Pan, że Europa ma prawo mieć obawy.

- Oczywiście, ale to zupełnie inne realia. Tutaj jest możliwe bardzo szybkie reagowanie i znajdowanie nieodpowiednich ludzi. Odróżnienie prawdziwego uchodźcy od imigranta, czy zwykłego rozrabiaki. Ale obawa przed islamem samym w sobie,  jest  niesprawiedliwa. Muzułmańska teologia nie nakazuje nawracania. Moja żona jest katoliczką i żadne z nas nie namawiało drugiego do przyjęcia jego religii. Ja np. nic nie dostanę od Boga, jeśli bym pana namówił na przyjęcie islamu. Koran mówi jasno, że mamy rozmawiać nie na zasadzie przekonywania, ale po to, abyśmy obydwaj dotarli do Boga. Niezależnie jaką tradycję kultywujemy. Uważam, że obawa przed obcą religią jest największa tam, gdzie nie ma różnorodności. Islam może jedynie wzbogacić kulturę europejską, a nie jej zaszkodzić.

Jednak nie da się nie zauważyć, że w krajach zachodnich, część imigrantów z krajów arabskich nie chce się asymilować, czy nawet integrować. Dochodzi do absurdów, że kobieta w krótkiej spódnicy , nie może wejść do niektórych dzielnic w  miastach europejskich. Warto przypomnieć zamieszki we Francji, czy Szwecji. Jak Pan uważa?  Z czego wynika ta blokada przez włączeniem się tych muzułmanów do kultury zachodniej?

- To nie jest wina religii, ale frustracji. W krajach skandynawskich rządy mają dość duże doświadczenie jeśli chodzi o przyjmowanie uchodźców i imigrantów. Przed wojną w Iraku, wielu wyjeżdżało na zachód w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. W tych krajach jest program nauki języka. To podstawa, żeby zrozumieć kulturę. Niestety system gdzieś zaczął kuleć. Bez znajomości języka danego państwa, człowiek jest zgubiony. Przecież wielu rzeczy nie da się przetłumaczyć. My moglibyśmy zapewne porozmawiać w innym języku, ale być może nie udałoby się mówić swobodnie o sprawach dotyczących Polski, bo po angielsku, czy niemiecku nie byłoby to możliwe. Kiedy człowiek jest odcięty od podstawowego narzędzia komunikacji, staje się zgubiony i zamyka się w tym co zna. Dlatego powstają te getta, zresztą każda mniejszość na emigracji gromadzi się w grupy. Z ludnością arabską jest o tyle trudniej, że kultura europejska jest zupełnie inna.  Dla przybyszy, to jest obcy świat odmiennych obyczajów.

Czy nie jest to dowód, że chrześcijaństwo i islam dzieli zbyt duża  przepaść i nie jest możliwe zgodne współżycie?

- W mieście z którego pochodzę trudno było dociec kto jest chrześcijaninem, a kto muzułmaninem. Może było widać po kobietach, bo chrześcijanki ubierały się bardziej w stylu zachodnim, ale jeśli chodzi o mężczyzn, to jedynie imiona zdradzały wyznanie. Na przykład dużo wśród chrześcijan zdarzało się imion francuskich jak Jean, czy Georges. Żyliśmy w zgodzie i przyjaźni od setek lat.

Poruszamy cały czas kwestie ponure. Wojna, ksenofobia, uchodźcy w potrzebie. Wspomniał Pan, że  różnorodność kulturowa może wzbogacić społeczeństwa zachodu. Jakie inne plusy widzi pan z przyjęcia imigrantów i uchodźców do Europy?

- Świetny przykład dają Niemcy. Oglądałem jakiś czas temu program publicystyczny poświęcony właśnie kwestii  przyjęcia ludności arabskiej do Niemiec, ale bez żadnych kontekstów politycznych, czy socjologicznych. Omawiane były  tylko kwestie gospodarki. Niemiecki rząd liczy każde euro, jakie wydaje na swojego obywatela, a co dopiero na uchodźcę. Nakłady na jedno dziecko urodzone  w Niemczech, przez cały okres rozwoju do czasu, kiedy zacznie pracować, zarabiać i płacić podatki, przekracza 70 tys. euro. Natomiast wśród uchodźców, przynajmniej połowa ludzi jest już gotowa do pracy. Są wykształceni, bo Syria należy do jednego z najbardziej rozwiniętych pod względem edukacji krajów arabskich. To zasługa dyktatora Hafiza al - Asada, który wprowadził program powszechnego szkolnictwa. Wydatki na tymczasowe utrzymanie i kurs językowy, są niewspółmiernie niższe. Jednak pamiętajmy, że uchodźcy to nie imigranci. Oni uciekają przed wojną. Kiedy się skończy, będą wracać do domu, do swojego kraju. Proszę też zwrócić uwagę, że jeśli w Polsce otrzymają odpowiednią pomoc, to Polska pozostanie w ich sercach. Dobre słowo o tym kraju i jego mieszkańcach, będzie żyć w dalekiej Syrii. Warto wziąć to pod uwagę.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Koszalin: Prezydent po naszej publikacji ma zmienić zarządzenie

17 Maj 2022 godz. 12:10 eWok, fot. archiwum
Spore zamieszanie wywołała nasza informacja o działającej przy prezydencie Koszalina, Piotrze Jedlińskim Radzie Sportu. A dokładniej jej skład osobowy. Okazało się, że od stycznia ubr., aż do dziś (17.05.2022) na oficjalnej stronie urzędu zamieszczony był błędny wykaz członków Rady Sportu. Na dodatek, prezydent Koszalina nie dokonał w nim zmian... W opublikowanym dziś materiale " Koszalin: Będą "majstrowali" przy sportowym budżecie" poinformowaliśmy, że działająca przy prezydencie Koszalina Rada Sportu składa się z 12 osób. Informację podaliśmy za oficjalną stroną Urzędu Miejskiego w Koszalinie:    Szybko skontaktowała się z nami Oliwia Skórka, która zarzuciła nam napisanie nieprawdy i zażądała sprostowania: Nie przesądzając sprawy poprosiliśmy radną o stosowną decyzję prezydenta Piotra Jedlińskiego. Zamiast tego na stronie UM Koszalin pojawił się dodatkowy wpis, który wykluczył z Rady Sportu Sebastiana Tałaja i umieścił w niej Oliwię Skórkę:    Na podstawie tej uchwały (na dodatek podanej z błędną datą 27.07.2022 roku, a faktycznie została podjęta 27.01.2022 r) radna Oliwią Skórka została tylko lub aż przewodniczącą resortowej komisji. O tym, że powinna ona znaleźć się w Radzie Sportu - jak wyjaśnił nam Robert Grabowski, rzecznik ratusza - stanowi zarządzenie nr 116/588/11 Prezydenta Miasta Koszalina z dnia 30 września 2011 r., które mówi o tym, że "przewodniczący komisji, niejako z automatu wchodzi do Rady Sportu" - i dodał, że oczywiście prezydent Piotr Jedliński wkrótce dokona stosownych zmian w swoim zarządzeniu powołującym Radę Sportu.  Nas ciekawi, czy prezydent Koszalina usankcjonuje wpis (samowolny, czy skonsultowany?) urzędnika, który dokonał zmian w składzie Rady Sportu, i w miejsce Sebastiana Tałaja wpisze Oliwię Skórkę, czy może zdecyduje, że Tałaj także będzie mógł nadal zasiadać w tym gremium. Dziwi nas także i to, że radna od podjęcia uchwały przez kilka miesięcy -  nie zadbała o stosowne zmiany, a na nasz artykuł zareagowała tak gwałtownie. Oczywiście do żądania radnej się zastosowaliśmy publikując niniejszy materiał.   ...
 

Szpital Wojewódzki w Koszalinie przywraca od 1 czerwca porody rodzinne

15 Maj 2022 godz. 5:06 Ala za SWK
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom przyszłych mam i ich bliskich, Szpital Wojewódzki w Koszalinie przywraca od 1 czerwca 2022 porody rodzinne. Jednakże, mając na uwadze stan zagrożenia epidemicznego i konieczność zachowania reżimu sanitarnego, możliwość skorzystania z porodu rodzinnego będzie dostępna po spełnieniu określonych warunków. - Przed pandemią, która doprowadziła do wielu ograniczeń, porody rodzinne były u nas bardzo częste – przyznaje dr n. med. Przemysław Kaczanowski, Koordynator Oddziału Położniczo – Ginekologicznego w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie. - Niestety, z powodu pandemii, mając na uwadze bezpieczeństwo zdrowotne pacjentek i personelu, byliśmy zmuszeni z nich zrezygnować. Teraz, od 1 czerwca, wracamy do porodów rodzinnych. Ta wiadomość z pewnością wielu ucieszy. Nas również cieszy, że możemy pozwolić, by w tym szczególnym i tak ważnym wydarzeniu mogli uczestniczyć bliscy naszych pacjentek. Z tym, że z powodu warunków lokalowych, do dyspozycji pacjentek zainteresowanych porodem rodzinnym, będzie dostępny tylko jeden boks.    Szczegóły dotyczące regulaminu, który został przygotowany we współpracy z Działem Epidemiologii SWK, będą dostępne od 1 czerwca na Oddziale Położniczo – Ginekologicznym. Możliwość skorzystania z porodu rodzinnego będzie ustalana przez lekarza dyżurnego z pacjentką podczas jej przyjęcia do Szpitala.    Od 1 czerwca w porodzie rodzinnym w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie, poza personelem medycznym, będzie mogła uczestniczyć jedna osoba towarzysząca, bez objawów infekcji, która przez 7 ostatnich dni przed porodem nie miała kontaktu z chorym lub podejrzanym o zakażenie Covid -19 (w sytuacjach budzących wątpliwości, lekarz dyżurny zdecyduje o wykonaniu testu w kierunku Covid-19).    Na miejscu w Szpitalu osoba towarzysząca otrzyma odzież ochronną oraz ochraniacze na buty, a także maseczkę, którą należy skutecznie zasłonić usta oraz nos.    Osoba towarzysząca będzie mogła przebywać na sali porodowej od momentu rozpoczęcia porodu do chwili, gdy pacjentka opuści blok porodowy i trafi na salę Oddziału Położniczo – Ginekologicznego.  ...
 

Zajmujesz pas drogowy bez pozwolenia? Zapłacisz karę!

16 Maj 2022 godz. 8:39 Ala za NIK, fot. archiwum
Kontrola NIK wykazała, że Zarząd Dróg i Transportu w Koszalinie przez dziewięć lat wydawał kolejne decyzje zezwalające temu samemu podmiotowi na zajęcie pasa drogowego mimo tego, że wnioskodawca był dłużnikiem zarządcy z tytułu opłaty za zajęcie pasa drogowego, a zaległości w płatnościach ww. dłużnika na dzień 30 czerwca 2021 r. wynosiły ogółem 61 tys. zł. Na dodatek wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Dlaczego? Bo jak się okazuje zarządca nie ma żadnych narzędzi prawnych pozwalających na niewyrażenie zgody na zajęcie pasa drogowego dłużnikowi. Może za to podejmować działania windykacyjne. A jest o co zabiegać. Dochody z tego tytułu rocznie wynoszą niemal 2  mln złotych.   Kontrola NIK nie dotyczyła tylko koszalińskiego ZDiT, ale objęła 15 zarządców dróg w 13 miastach. I choć główne ustalenie pokontrolnego raportu stwierdza, że „zarządzający drogami w miastach nie radzą sobie z monitoringiem zajętości pasa drogowego i nakładaniem kar z tego tytułu” to w Koszalinie nie było z tym żadnego problemu.   NIK bowiem pozytywnie ocenił działania ZDiT w zakresie naliczania i pobierania opłat i kar za zajęcie pasa drogowego. Były one zgodne z zasadami i odpowiadały stawkom ustalonym przez Radę Miejską w Koszalinie. Decyzje administracyjne były wydawane bezzwłocznie, zawierały wymagane elementy.  Długość zarządzanej przez ZDiT sieci dróg w latach 2019 – 2021 (do czasu zakończenia kontroli NIK) wynosiła 237,102 km. W zarządzie znajdowało się 11 ulic w ciągu dwóch dróg krajowych o łącznej długości 19.719 km, osiem ulic w ciągu trzech dróg wojewódzkich o łącznej długości 17,313 km, 55 ulic w ciągu 54 dróg powiatowych o łącznej długości 68,696 km oraz 328 ulic w ciągu dróg gminnych o łącznej długości 131,374 km.  ZDiT monitorował sieć drogową, jednak działania w tym zakresie dotyczyły głównie odbiorów pasa drogowego po zakończeniu jego zajęcia. W takich przypadkach każdorazowo egzekwowano przywrócenie go do poprzedniego stanu użyteczności. Monitoring zajęcia pasa drogowego był nierzetelny, gdyż nie pozwolił na wykrycie wszystkich przypadków jego nielegalnego zajęcia. Ustalono, że 48,6% obiektów (34 z 70) usytuowanych w ciągu 15 odcinków pasa drogowego ulic poddanych oględzinom funkcjonowało bez wymaganego zezwolenia na zajęcie pasa drogowego. Ponadto ujawniono trzy przypadki dopuszczenia przez ZDiT do zajęcia pasa drogowego o powierzchni większej niż określone w zezwoleniu. W okresie 2019-2021 (do 30 czerwca) za samowolne zajęcie pasa drogowego ZDiT nałożył 77 kar na kwotę ogółem 216 414,94 zł32 Łączna kwota naliczonych opłat (dochody) z tytułu zajęcia pasa drogowego wyniosła w okresie objętym kontrolą 4 636 795 zł, w tym w: 2019 r. - 1 871 656 zł, 2020 r. - 1 778 104 zł, 2021 r. (do 30.06) - 987 035 zł. Łączna kwota naliczonych kar nałożonych za zajęcie pasa drogowego wynosiła w ww. okresie 634 393 zł, w tym w: 2019 r. - 119 448 zł, 2020 r. - 432 759 zł, 2021 r. (do 30.06) - 82 186 zł. W latach 2019-2021 (I półrocze) łączna kwota wniesionych opłat za zajęcie pasa drogowego wynosiła 4 244 838 zł, w tym w: 2019 r. - 1 844 397 zł, 2020 r. -1 393 236 zł, 2021 r. (do 30.06) - 1 007 205 zł. Łączna kwota wniesionych kar z tytułu opłat za zajęcie pasa drogowego w ww. okresie wynosiła 181 517 zł, w tym w: 2019 r. - 59 251 zł, 2020 r. - 44 633 zł, w 2021 r (do 30.06) - 77 633 zł. Analiza 23 spraw 46 dłużników nieregulujących terminowo należności wykazała, że ZDiT podejmował wobec nich działania windykacyjne tj. wystawił 23 upomnienia oraz 15 tytułów wykonawczych. Link do raportu...
 

MKKS Żak Koszalin: 20. Festiwal „Wielka Przygoda z minikoszykówką 2022”

16 Maj 2022 godz. 14:47 Art za WZP, PZkosz
Od 26 czerwca do 8 lipca w Koszalinie odbędzie się jubileuszowy 20. Festiwal „Wielka Przygoda z minikoszykówką 2022”. Urząd Marszałkowski od wielu lat wspiera wydarzenie. Tym razem przekaże na jej przeprowadzenie 25 tys. zł. W poniedziałek w Koszalinie przedstawiciele MKKS „Żak” oraz wicemarszałek województwa Tomasz Sobieraj podpisali umowę przyznającą dofinansowanie. Podczas kilkudniowej imprezy zorganizowane zostaną wewnętrzne gry pomiędzy uczestnikami festiwalu, warsztaty szkoleniowe oraz wykłady dla trenerów. Polski Związek Koszykówki ogłasza nabór trenerów chętnych do odbycia stażu podczas festiwalu. W dwudziestej edycji imprezy udział ma wziąć od 30 do 40 dwunastoosobowych drużyn dziewcząt i chłopców z całej Polski. To blisko pół tysiąca młodych sportowców z roczników 2010/2011 i młodszych, dla których koszykówka jest ulubioną dyscypliną sportu. Obóz zaplanowano od 26 czerwca do 7 lipca br. na obiektach sportowych Szkoły Podstawowej nr 3 w Koszalinie. Czas ten wypełnią gry i zabawy, mecz „all stars”, konkursy z nagrodami, pogadanki z dietetykiem oraz lekarzem sportowym, a także wycieczki nad morze do Kołobrzegu i Mielna, rejs statkiem czy pobyt w koszalińskim parku wodnym.    Organizatorem wydarzenia jest MKKS „Żak” Koszalin”. To jedna z szesnastu organizacji sportowych, jakim Urząd Marszałkowski przyznał w 2022 roku w ramach otwartego konkursu ofert fundusze na imprezy sportowe o charakterze międzynarodowym, ogólnopolskim i regionalnym. Do podziału było 200 tys. zł. Koszaliński Żak skorzysta z dotacji w wysokości 25 tys. zł. Polski Związek Koszykówki zaprasza chętnych trenerów pracujących z dziećmi na staż podczas Festiwalu Mini-Koszykówki w Koszalinie. Istotną częścią będą warsztaty szkoleniowe oraz wykłady dla trenerów z zakresu koszykówki, motoryki oraz psychologii. PZKosz w ramach stażu pokryje koszty pobytu (nocleg i wyżywienie), po stronie stażystów pozostaje sfinansowanie dojazdu do Koszalina. Zgłoszenie chętnych trenerów powinno zawierać CV z uzasadnieniem swojej kandydatury. Prosimy o przesłanie aplikacji w wersji elektronicznej do 22 maja 2022 r.na adres m.szelagowski@pzkosz.pl Ostatecznego wyboru uczestników stażu dokona Komisja Szkoleniowa ds. Mini - Koszykówki PZKosz....
 

Mała domowa bimbrownia zamknięta

24 Maj 2022 godz. 9:41 Ala za KAS
Zachodniopomorska KAS zlikwidowała nielegalne miejsce produkcji alkoholu. • Zabezpieczono 85 l alkoholu oraz „linię produkcyjną". • Mężczyźnie może grozić kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienie wolności do 1 roku. Kilka dni temu funkcjonariusze zachodniopomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) przeprowadzili kontrolę skierowaną na zwalczanie produkcji nielegalnego alkoholu. Działania prowadzone były w wiosce w powiecie sławieńskim. Nielegalna bimbrownia znajdowała się na prywatnej posesji. Podczas  przeszukania ujawniono oraz zabezpieczono linię produkcyjną do wytwarzania alkoholu. Zabezpieczyliśmy prawie 6,5 l alkoholu etylowego o różnej mocy wytworzonego w tej bimbrowni:- 0,9 l o mocy 70%- 1,59 l o mocy 40%- 2,13 l o mocy 80%- 1,75 l o mocy 30%Funkcjonariuszy Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Szczecinie wspierali policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Sławnie.Teraz wyjaśniamy co mężczyna robił z wyprodukowanym alkoholem. Gotowy już wyrób trafi do biegłego, który zbada, czy zabezpieczona substancja nie jest niebezpieczna dla zdrowia.Mężczyźnie zajmującemu się tym nielegalnym procederem grozi postępowanie karne. Może mu grozić kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawieniem wolności do 1 roku. O wysokości kary w tych przypadkach zadecyduje sąd.Ustawa o wyrobie alkoholu etylowego oraz wytwarzaniu wyrobów tytoniowych przewiduje sankcje karne. Za wytwarzanie alkoholu etylowego bez wymaganego wpisu do rejestrów grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Jeśli wytwarzany alkohol jest znacznej wartości, osoba go produkująca może zostać również ukarana grzywną, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności nawet do lat 2. Natomiast uczynienie stałego źródła dochodu z domowego wytwarzania alkoholu etylowego grozi jeszcze surowszą karą - pozbawieniem wolności do lat 3....