Park Różany ponownie znalazł się w centrum uwagi za sprawą interpelacji Izabeli Wesołowskiej. Radna Koalicji Obywatelskiej i wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej zwróciła uwagę na uszkodzone schody, zarastające ścieżki oraz niepielęgnowaną zieleń. Do pisma dołączyła dokumentację fotograficzną, na której widać, że park nadal daleki jest od przestrzeni odpowiadającej swojej nazwie.
To nie jest jednak nowy problem. Portal ekoszalin.pl pisał o tym miejscu już w sierpniu 2015 roku w artykule „Różowo to nie wygląda” i trzy lata później w materiale " Park wstydu". Jedenaście lat później wracamy do tych samych pytań: czym ma być Park Różany i dlaczego tak ważny fragment miasta tak długo czeka na spójną przemianę?
Interpelacja Izabeli Wesołowskiej została złożona 14 lipca 2026 roku. Radna wskazała, że popękane i wykruszone stopnie mogą zagrażać użytkownikom, zieleń nachodzi na ciągi piesze, a część ścieżek jest zarośnięta.

Zwróciła się do prezydenta Tomasza Sobieraja o kompleksową kontrolę stanu technicznego oraz pilne prace porządkowe, pielęgnacyjne i naprawcze.
Prezydent odpowiedział 22 lipca. Poinformował, że działka nr 73/1 została objęta projektem „Park Różany – rewitalizacja parku miejskiego”, wybranym do realizacji w ramach KBO 2026. Według miasta od marca prowadzone są spotkania z autorem projektu, Rafałem Siwkiem. Powstała również koncepcja zagospodarowania zaakceptowana przez pełnomocnika prezydenta do spraw zieleni.

Dotychczas odnowiono i pomalowano ławki oraz wyremontowano schody wewnętrzne. To ważne rozróżnienie, ponieważ na fotografiach radnej widać również zniszczone schody wejściowe. Odpowiedź miasta nie wyjaśnia, kiedy zostaną one naprawione.
Dalsze prace mają rozpocząć się po wyborze wykonawcy w postępowaniu przetargowym. Nie podano jednak terminu ogłoszenia lub zakończenia przetargu ani daty finalizacji całej rewitalizacji.
„Park Różany – rewitalizacja parku miejskiego” to zwycięski ogólnomiejski projekt proekologiczny KBO 2026. Jego wartość wynosi 300 tys. zł, a autorem jest Rafał Siwek.
Projekt zakłada:
Pomysł ma wprowadzić więcej zieleni i stworzyć atrakcyjne tło do wspólnych fotografii. To kierunek łatwy do zrozumienia: Park Różany powinien wreszcie rzeczywiście kojarzyć się z kwiatami, kolorem i zadbaną przestrzenią.
Problem polega na tym, że publiczna karta projektu jest niezwykle lakoniczna. Zawiera krótki opis, nazwisko autora, status oraz kwotę 300 tys. zł. Nie zamieszczono na niej wizualizacji, planu rozmieszczenia poszczególnych elementów ani rysunku pokazującego przyszły układ parku.

Z dostępnych informacji nie dowiemy się:
Miasto informuje, że szczegółowa koncepcja została już opracowana i zaakceptowana. Skoro tak, powinna zostać pokazana mieszkańcom. Krytyka nie dotyczy więc samego faktu istnienia koncepcji, lecz braku jej publicznej prezentacji.

Budżet obywatelski powinien być czymś więcej niż głosowaniem na kilka zdań. Mieszkańcy mają prawo zobaczyć, co dokładnie powstanie za publiczne pieniądze – szczególnie kiedy mowa o miejscu zaniedbywanym od wielu lat.
„Kącik Zakochanych”, pergole i kwiatowe dekoracje mogą nadać przestrzeni nową tożsamość. Mogą sprawić, że mieszkańcy chętniej zrobią zdjęcie i zatrzymają się podczas spaceru.
W Łazach podobna ławeczka już funkcjonuje...

Park nie powinien jednak żyć wyłącznie przez kilka sekund potrzebnych do wykonania fotografii. Potrzebuje funkcji, które sprawią, że ludzie będą chcieli w nim zostać na dłużej.
Ładny park nie jest jeszcze dobrym parkiem.
Dobry park daje cień podczas upału, pozwala odpocząć osobie starszej, spotkać się młodzieży, poczytać dziecku, popracować studentowi i spokojnie porozmawiać sąsiadom. Zieleń buduje jego klimat, ale dopiero sposób użytkowania decyduje, czy miejsce rzeczywiście zaczyna żyć.
I właśnie w tym punkcie warto przypomnieć drugi projekt.
W edycji Koszalińskiego Budżetu Obywatelskiego 2018 Greta Grabowska i Dobrosława Matela-Łapczuk zgłosiły projekt „Zapraszamy na Miejską Leżankę – społecznie, bezpiecznie”.

Była to propozycja znacznie odważniejsza funkcjonalnie. Zakładała stworzenie systemu podestów pełniących funkcję ławek i leżanek oraz możliwość korzystania z Wi-Fi. Projekt wyceniono na 500 tys. zł. Zdobył 659 głosów i zajął dziewiąte miejsce w klasyfikacji projektów ogólnomiejskich, ale nie został wybrany do realizacji.

Nie chodziło jednak wyłącznie o ustawienie większych ławek. Najważniejszy był pomysł na życie tego miejsca.

Autorki chciały przywrócić mieszkańcom zapomnianą przestrzeń i sprawić, żeby można było przyjść do niej „poczytać, pouczyć się lub porozmawiać”. Tak uzasadniały projekt w materiale „Koszalin: Park wstydu”.

To zasadnicza różnica. Projekt KBO 2026 wymienia elementy, które mają pojawić się w parku. „Miejska Leżanka” opowiadała natomiast, co ludzie mieliby w nim robić.
Była próbą stworzenia otwartej miejskiej przestrzeni społecznej – pomiędzy parkiem, czytelnią, miejscem spotkań i plenerowym pokojem do pracy.
Park Różany ma szczególne położenie. Znajduje się w pobliżu osiedli mieszkaniowych, głównych ulic oraz osiedla akademickiego Politechniki Koszalińskiej. Domy studenckie Hades, Olimp, Neptun i kolejny akademik uczelni mieszczą się przy ul. Rejtana.

Studenci mieszkający w tej części Koszalina potrzebują nie tylko sal wykładowych, bibliotek i pokoi w akademikach. Potrzebują również dostępnych, bezpłatnych miejsc, w których można usiąść z książką lub laptopem, przygotować wspólny projekt albo odpocząć między zajęciami.
Właśnie dlatego „Miejska Leżanka” nadal brzmi nowocześnie.
W 2017 roku dostęp do parkowego Wi-Fi mógł uchodzić za technologiczną atrakcję. Dziś samo bezprzewodowe połączenie z internetem nie robi już takiego wrażenia. Aktualna pozostaje jednak główna idea: park jako zielona przestrzeń pracy, nauki i budowania relacji.
Wygodne siedziska, podesty umożliwiające pracę w grupie, niewielkie stoliki, miejsca w cieniu oraz dostęp do internetu mogłyby stworzyć plenerową czytelnię i społeczną pracownię. Korzystaliby z niej nie tylko studenci, ale także uczniowie, seniorzy, rodzice z dziećmi, osoby pracujące zdalnie i mieszkańcy okolicznych ulic.
Tak rozumiana „Miejska Leżanka” nie byłaby kolejnym zestawem parkowych mebli. Byłaby powodem, żeby do parku przyjść i zostać w nim dłużej.
Oba projekty nie muszą ze sobą konkurować.
Projekt Rafała Siwka może dać Parkowi Różanemu roślinność, kolor, pergole i rozpoznawalny punkt w postaci „Kącika Zakochanych”. „Miejska Leżanka” może dostarczyć mu funkcji społecznej – wygodnych miejsc do wypoczynku, nauki, pracy i spotkań.
Jeden projekt odpowiada na pytanie: jak park ma wyglądać? Drugi odpowiadał na pytanie: jak mieszkańcy mają z niego korzystać?
Dopiero połączenie tych dwóch perspektyw mogłoby stworzyć pełną wizję.
Nie oznacza to, że niezrealizowany projekt z 2018 roku można automatycznie dopisać do zwycięskiego zadania KBO 2026. Zakres i budżet obecnej inwestycji są określone, a każda zmiana musi pozostawać zgodna z zasadami budżetu obywatelskiego. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby część pomysłów uwzględnić w kolejnych etapach albo przygotować uzupełniający projekt.
Pierwszym krokiem powinno być opublikowanie zaakceptowanej koncepcji Parku Różanego. Mieszkańcy powinni zobaczyć plan, wizualizacje, zakres prac i sposób wydania 300 tys. zł. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy powstaje park z prawdziwą funkcją społeczną, czy jedynie estetyczna dekoracja.
Róże można posadzić. Pergole można ustawić. Serce do zdjęć również może stać się sympatycznym symbolem. Jeśli jednak zabraknie miejsca do czytania, rozmowy, nauki i zwyczajnego bycia razem, Park Różany może pozostać tylko ładną nazwą.
A przecież po tylu latach Koszalin zasługuje na to, by wreszcie zrobiło się tam naprawdę różowo.