Koszalin, Poland

Mała gołębica na wielkiej scenie. Historia Borysówki, Damiana Plesiaka i świata wyścigów, o którym nie mamy pojęcia

2026-03-05 12:51:00 Art, fot. i film: FB/Damian Plesiak
W środku zimowej przerwy, kiedy większość Polaków myśli o czym innym niż ptaki, z Ustronia Morskiego przyszła wiadomość, która błyskawicznie obiegła branżowe fora hodowców gołębi. Damian Plesiak, prezes Okręgu Koszalin Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, wrócił z Olimpiady Gołębi Pocztowych w Dortmundzie z dwoma złotymi medalami. Jego gołębica Borysówka zwyciężyła w kategorii H, przeznaczonej dla ptaków latających na dystansach od 300 do 800 km, i okazała się również najlepsza w kategorii All Road, która ocenia wszechstronność i szybkość na różnych dystansach. Zdobycie obu tych tytułów oznacza, że Borysówka została uznana za najlepszego gołębia wyścigowego na świecie.

Plesiak nie ukrywa, że taki sukces wymaga lat pracy. W rozmowie z lokalnymi mediami tłumaczył, że aby osiągnąć wyniki na światowym poziomie, hodowca musi łączyć wiedzę weterynaryjną, dbałość o dietę ptaków, znajomość meteorologii i charakteru zwierząt. Hodowcy dziękował za rozsławienie regionu także  Grzegorz Czachorowski, wójt gminy Ustronie Morskie. 

Chińskie propozycje i rosnąca wartość mistrzyni

Wieść o dwóch złotych medalach szybko rozeszła się po świecie.  Plesiak w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że już teraz otrzymuje propozycje zakupu Borysówki od zagranicznych hodowców. Chińczycy oferowali 25 tys. euro, ale właściciel uznał tę kwotę za niewystarczającą. Uważa, że po triumfie w Dortmundzie, gdzie stając na najwyższym stopniu podium usłyszał Hymn Polski gołębica jest warta znacznie więcej. A trzeba wiedzieć, że kwoty za najlepsze gołębie przyprawiają o zawrót głowy. Najdroższy gołąb świata został sprzedany za… 1,6 mln euro! 

Plesiak dodaje, że w przeszłości dziewczyny uciekły, kiedy słyszały, że jego życie kręci się wokół gołębi, ale teraz ten „mały ptak z polskiej wsi” stał się dla niego ambasadorem i potencjalnym źródłem pokaźnych pieniędzy. 

 

Pieniądze większe niż wyobraźnia

Choć dla większości z nas gołębie kojarzą się z ptakami na rynku, w świecie wyścigów pocztowych krążą milionowe kwoty. Belgia, kolebka tego sportu zmieniła tradycyjne hobby w rynek wart miliony. Hodowcy inwestują w zabezpieczenia rodem z banków, z dronami patrolującymi niebo, laserowymi czujnikami i kamerami na żywo. To efekt kradzieży, które dotykają elitarnych gołębi sprzedawanych na aukcjach za zawrotne ceny.  Średnie ceny ptaków wahają się od tysiąca do nawet 100 tys. euro. Takie liczby pokazują, dlaczego chińskie propozycje zakupu Borysówki musiały być jedynie początkiem negocjacji...

Nie jest to odosobniony przypadek. Światowe aukcje gołębi notują kolejne rekordy, a w Europie regularnie pojawiają się anonimowi nabywcy z Chin czy Bliskiego Wschodu gotowi płacić fortuny za najlepsze linie genetyczne. Najdroższa gołębica w historii, New Kim została sprzedana za 1,6 mln euro, a podobne sumy uzyskują ptaki o imionach Golden Prince czy Armando. W tym kontekście 25 tys. euro to zaledwie ułamek potencjalnej wartości mistrzyni z Ustronia Morskiego.

Co dzieje się z Borysówką?

Damian Plesiak nie podjął jeszcze decyzji, co zrobić ze swoją mistrzynią. Cena, jaką jest gotowy zaakceptować, rośnie z każdym dniem. Do tego dochodzi dylemat: sprzedać ptaka i zapewnić sobie stabilność finansową czy zachować go w hodowli jako cenny materiał genetyczny? Dla hodowcy to nie tylko kwestia pieniędzy, ale również pasji i pracy pokoleń.

Gmina Ustronie Morskie widzi w nim ambasadora regionu, a sam Plesiak przyznaje, że jego celem jest dalsze promowanie polskiej hodowli na świecie. Zdaje sobie też sprawę, że sukces Borysówki może pomóc wypromować krajowy rynek i przyciągnąć inwestorów do polskich gołębi pocztowych, które dotąd były niedoceniane na tle belgijskich czy holenderskich rywali.

Nieznany świat wielkich emocji

Dla większości ludzi wyścigi gołębi to hobby starszych panów z antenami. Rzeczywistość jest inna: to globalny sport, w którym zderzają się pasja, tradycja i ogromne pieniądze. Plesiak podkreśla, że hodowla wymaga zrozumienia ptasiej psychiki, indywidualnej diety i regularnych treningów niezależnie od pogody. Na najwyższym poziomie gołębie mają swoich dietetyków, lekarzy, a hodowcy korzystają z aplikacji meteorologicznych, aby precyzyjnie zaplanować loty.

Zainteresowanie Borysówką pokazuje, że polscy hodowcy mogą odgrywać pierwszoplanową rolę w tym światowym spektaklu. W kraju, gdzie medale olimpijskie w wyścigach gołębi dotychczas nie były tematem mediów ogólnych, wiadomość z Dortmundzie nagle przyciągnęła uwagę. Odkryła też fascynujący świat, w którym gołębica z małej miejscowości może stać się bohaterką negocjacji o sumach liczących dziesiątki tysięcy euro.

Między pasją, a biznesem

Historia Damiana Plesiaka i Borysówki to opowieść o tym, jak pasja potrafi łączyć zjawiskowe sukcesy ze światem wielkich pieniędzy. Mała gołębica, która w Dortmundzie pokonała konkurencję z całego świata, stała się symbolem możliwości polskich hodowców. Osiągnięcia Plesiaka pokazują, że nawet z małej miejscowości można wejść do globalnej ekstraligi. Borysówka jest jednak nie tylko inwestycją czy potencjalnym czekiem na kilkadziesiąt tysięcy euro. To także ambasadorka dyscypliny, której większość z nas wciąż nie rozumie, a która – jak pokazują przykłady z Belgii – generuje milionowe obroty.

Czy Plesiak zdecyduje się sprzedać swoją championkę? Na razie jedno jest pewne: historia Borysówki dopiero się zaczyna, a każda kolejna decyzja jej właściciela będzie uważnie śledzona przez hodowców z całego świata.