Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Uwaga! TVN: Rodzice nastolatek, które zginęły w escape roomie, przerywają milczenie. „Niezabezpieczony monitoring. Dowodów szukaliśmy na śmietniku”

2020-09-29 13:17:00 Ala, Źródło: TVN24, Autor: asty
Rodzice nastolatek, które zginęły w koszalińskim escape roomie, do tej pory milczeli. Mieli nadzieję, że organy ścigania rzetelnie i uczciwie wyjaśnią, jak doszło do tragedii, w której zginęły ich dzieci. Nadzieję jednak stracili. O tragedii, do której doszło 4 stycznia ubiegłego roku w Koszalinie, przez kilka dni informowały media na całym świecie. W jednym z tamtejszych escape roomów, doszło do pożaru. Zginęło pięć nastolatek, uwięzionych w pokoju zagadek.

„Jest straszny dym, co mamy robić?”

 

Julia, Karolina, Wiktoria, Małgosia i Amelia chodziły do jednej klasy gimnazjum, ale łączyła je nie tylko szkoła. 15-letnie przyjaciółki spędzały wspólnie niemal każdą wolną chwilę, a tragicznego dnia pretekstem do spotkania były urodziny Julii.

 

- W urodziny miałem być z dziećmi i je pilnować. Niestety, ze swojej poprzedniej firmy dostałem służbowe polecenie, żeby przyjechać. Powiedziałem Julce, że nie mogę być w urodziny – opowiada Jarosław Pawlak i przyznaje: Do dzisiaj noszę ten ciężar i pewnie będę go nosił do końca życia.

 

Pierwszy sygnał o pożarze o 17.13 odebrała operatorka numeru alarmowego. Dzwoniły same dziewczynki. Zdążyły powiedzieć, że się pali, a one, uwięzione w środku, czekają na pomoc. - Jest straszny dym, co mamy robić? – krzyczały, nim połączenie zostało zerwane.

 

- One prosiły o pomoc, córka do mnie też zdążyła zadzwonić. Powiedziała: „Tata, pożar!”. I to były ostatnie słowa córki, które słyszałem – przywołuje zdruzgotany Adam Pietras, ojciec Wiktorii.

 

„Widziałem jeden wielki chaos”

 

Kiedy strażacy ugasili pożar, powiadomili dziennikarzy i przybyłych na miejsce rodziców o śmierci wszystkich znajdujących się w środku dziewczynek.

 

Jako przypuszczalną przyczynę pożaru podali nieszczelność używanej do ogrzewania butli gazowej. To wynik relacji jedynej osoby, która przeżyła pożar – pracownika escape roomu, który zdążył wybiec z płonącego budynku. Z poparzeniami trafił do szpitala.

 

- 6 stycznia odbyła się konferencja prasowa pana premiera, gdzie padły słowa o tym, jak profesjonalnie i wzorcowo przeprowadzona została akcja – opowiada Pietras.

 

„Strażacy przegrali tę walkę nie z powodu braku profesjonalizmu, kompetencji i doświadczenia, ale przegrali z tymi, którzy kierując się chęcią łatwego i szybkiego zysku, narazili na śmierć, Bogu ducha winne, dzieci”, mówił stojący obok Mateusza Morawieckiego Joachim Brudziński, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji.

 

- Dla mnie to oznaczało jedno, jeżeli już niespełna dwa dni po tragedii są tego typu oceny… Po tym, co mogłem zaobserwować na miejscu, patrząc, co tam się dzieje, miałem wrażenie, że panował tam jeden wielki chaos. To moja subiektywna ocena, ale mam do niej prawo – podkreśla Pietras.

 

Masowe kontrole escape roomów

 

Sprawa wywołała w Polsce i innych krajach Europy masowe kontrole escape roomów oraz dyskusję na temat bezpieczeństwa takich placówek.

 

Prokurator i policjanci szybko ustalili, że w koszalińskim escape roomie nie było dróg ewakuacyjnych, a dom powinien być ogrzewany w inny sposób. Już po kilku godzinach zatrzymano pierwszą osobę odpowiedzialną za tragedię.

 

Pod zarzutem stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu i nieumyślnego spowodowania śmierci do aresztu trafił organizator koszalińskiego pokoju zagadek - Miłosz Sz.

 

Wydawało się, że śledztwo idzie niezwykle sprawnie, ale rodzice ofiar, którzy na bieżąco obserwowali działania prokuratury, zaczęli mieć wątpliwości.

 

- Wszyscy stwierdzili, że to jest wybuch gazu – piecyka. I na tym się skupili, tak naprawdę nikt prawidłowo nie zabezpieczał innych dowodów – wskazuje Sławomir Wieczorek, ojciec Amelii.

 

- Przyszedł taki moment, kiedy okazało się, że nie były zabezpieczone monitoringi, że na wysypisku śmieci, to my rodzice, musieliśmy szukać ważnych dowodów. To był ten moment, kiedy stwierdziliśmy, że nie działa to tak, jak powinno, że nasze zaangażowanie musi być większe – mówi Anna Barabas, matka Karoliny.

 

Czy dziewczynki można było ocalić?

 

Wraz z upływem czasu, rodzice zmarłych dziewczynek zaczęli zadawać sobie i prowadzącym śledztwo trudne pytania: Czy akcja ratownicza przebiegała prawidłowo? Czy uratowany pracownik obiektu jest ofiarą, czy jednym z odpowiedzialnych za tragedię? Jaka naprawdę była przyczyna pożaru? I najważniejsze: Czy dziewczynki można było ocalić?

 

- Dzieliliśmy się swoimi spostrzeżeniami na temat działań medyków i strażaków z prokuraturą. Pierwsze słowa, jakie usłyszałem od pani prokurator: „Panie Pawlak, strażacy i medycy perfekcyjnie wykonali swoją pracę”. Pytam: „Na jakiej podstawie pani tak sądzi?”. „Bo tak zazwyczaj działają” – przywołuje Jarosław Pawlak.

 

- Na miejscu nie było więcej niż 15 strażaków i to licząc wszystkich, którzy dojechali w dwóch turach. W pierwszej turze, jeżeli dobrze pamiętam, było ich bodajże ośmiu – mówi ojciec Wiktorii.

 

- Ktoś dostał w zgłoszeniu, że minimum cztery osoby są zamknięte w płonącym budynku. Myślę, że w takich sytuacjach od razu powinno wysyłać się wszystko, co się ma. A przyjeżdża ośmiu strażaków, gdzie pięciu zadysponowanych jest do obsługi sprzętu, a tak naprawdę ratuje trzech, może dwóch – mówi Sławomir Wieczorek.

 

- W tym czasie, ani w Koszalinie, ani rejonie nie działo się nic, co by wymuszało wysyłanie jednostek ratownictwa gaśniczego do innego zdarzenia. Moim zdaniem była to niewystarczająca ilość środków do tego, aby skutecznie przeprowadzić działania ratowniczo-gaśnicze. Chyba, że chodziło o ugaszenie pożaru, a nie uratowanie osób, które się tam znajdowały – dodaje Pietras.

 

Pierwsze wozy gaśnicze przyjechały na miejsce o 17.21. Wejście do escape roomu i pomieszczenie od frontu stały w ogniu, dziewczynki znajdowały się w sali z tyłu budynku. Można było próbować dotrzeć tam przez inny pokój, w którym ognia nie było. Tych informacji strażacy jednak nie mieli i zanim zorientowali się, jak wygląda wnętrze budynku, i opanowali ogień, cenny czas uciekał. Do uwięzionych dziewczynek dotarli po kilkunastu minutach.

 

- Dlaczego nikt nie zapytał tego człowieka [z obsługi escape roomu], gdzie są dzieci, w którym pomieszczeniu, żeby pokazał palcem. To się wydaje tak oczywiste - ubolewa Artur Barabas, ojciec Karoliny.

 

- Są słowa świadków, którzy mówią, że akcja była kompletnie nieudolna, że stojący z boku ludzie krzyczeli, żeby zaczęli się ruszać. Było mnóstwo możliwości dotarcia do dzieci, bardzo szybko. To nie był żaden labirynt, jak komunikowano w mediach. Wręcz przeciwnie, dziewczynki znajdowały się 2,7 metra od okna – wskazuje ojciec Julki.

 

- Tu na pewno popełniono błąd. Na pewno osoba, która była za to odpowiedzialna, albo nie wykazała się doświadczeniem, albo kompetencją. Skupiono się na ugaszeniu ognia – uważa Artur Barabas.

 

- A te sekundy, czy minuty mogły decydować o życiu naszych dzieci – dodaje Anna Barabas.

 

- Zabrakło, tak naprawdę takiego bohatera, który chciałby pomóc – uzupełnia Wieczorek.

 

Powołanie biegłych

 

Choć rodzice niemal od początku domagali się sprawdzenia, czy podczas akcji ratunkowej nie popełniono błędów, prokuratura ich zdaniem bagatelizowała ten wątek śledztwa.

 

- Inicjatywa rodziców była szeroka, oni osobiście i ich pełnomocnicy składali różnego rodzaju wnioski dowodowe. Ale to wcale nie znaczy, że prokuratorzy nie mieli zamiaru wyjaśniać takich okoliczności, o których w swoich wnioskach wspomnieli rodzice – przekonuje Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

 

Czy strażacy wchodzili najszybciej, jak mogli i tą drogą, którą najszybciej dotarliby do dziewczynek?

 

- Żeby to wyjaśnić, pracują biegli ze Szkoły Głównej Pożarnictwa, kiedy ta ekspertyza już będzie w materiałach sprawy, będzie to można ostatecznie ocenić – dodaje prokurator Gąsiorowski.

 

- [Strażacy – red.] zeznawali, że pojawili się bardzo szybko i świadkowie też zeznają, że pożar został bardzo szybko ugaszony, ale niestety nie weszli do środka, mimo butli z tlenem i masek. Oddymiali pomieszczenie – mówi Jarosław Pawlak.

 

Czy strażacy mogli dotrzeć do uwięzionych nastolatek szybciej?

 

Zapytaliśmy dowodzącego jednostką straży, która pierwsza przyjechała na miejsce, o akcję.

 

- Jestem już mocno zmęczony przez prokuraturę, rodziców i chyba wolałbym to sobie odpuścić. Co miałem do powiedzenia, to powiedziałem. Myślę, że prokuratura też już zrobiła swoje i nie chcę do tego wracać, bo to jest trudna sytuacja także dla mnie. Też przeżyłem to, przeżyli strażacy i tyle – oświadczył.

- Myśli pan, że zrobił wszystko, co można było, tak patrząc z perspektywy czasu?, dopytywał reporter.

- Myślę, że tak. Nie mam w ogóle do siebie i do strażaków takich jakichś wniosków, że coś mogliśmy zrobić lepiej, szybciej. Zrobiliśmy to naprawdę z narażeniem własnego życia, odstępując od zasad, które były ogólnie przyjęte za bezpieczne.

- Czy nie dało się bardziej tego pracownika wypytać, żeby określił, gdzie dokładnie są dziewczynki?

- Nie było na to możliwości i czasu, żeby powiedzieć: „Usiądźmy, porozmawiajmy na spokojnie, pan mi powie, gdzie pan był, jak wyglądają pomieszczenia, narysujemy”. Na to nie było czasu. Wskazał miejsce: budynek. Z budynku wydostaje się ogień. Oknem i drzwiami.

 

Kolejne wątpliwości rodziców dotyczyły pracownika, któremu udało się opuścić płonący budynek.

 

- Niezrozumiałym jest dla nas, dlaczego od samego początku pracownik również nie był traktowany, jako w jakiś sposób podejrzany, czy odpowiedzialny za to, co się wydarzyło – mówi Pietras.

 

Druga część reportażu w Uwadze! we wtorek 29 września.

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Aż 65 nowych zakażeń w Koszalinie. Rekord w kraju!

7 Października 2020 godz. 11:08 Ala za WSSE, , MZ
W Zachodniopomorskiem w środę odnotowano 146 zakażeń wirusem SARS-CoV-2 - poinformowała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie. To nowy dobowy rekord. Tym razem najwięcej zakażeń odnotowano w Koszalinie. Niestety jest też kolejny przypadek śmiertelny - zmarł 82-letni mężczyzna z województwa wielkopolskiego, hospitalizowany w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie. W Koszalinie i powiecie odnotowano najwięcej zakażeń w całym województwie. – W Koszalinie wciąż ogniskiem jest duży zakład pracy. Część przypadków to osoby skierowane na badania przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej – mówi Małgorzata Kapłan, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologiczna w Szczecinie. Największym ogniskiem jest firma ESPERSEN. Tu u 92 osób stwierdzono COVID-19, a kolejne 122 poddane zostały kwarantannie. Trzy osoby zarażone są w Miejskiej Energetyce Cieplnej. Dwie znajdują się w koszalińskim szpitalu, a 14 skierowano na  kwarantannę. Przypomnijmy, pojedyncze przypadki koronawirusa stwierdzono w kilku szkołach (II LO, V LO, SP 21) i przedszkolach (nr 12 i 16). Tutaj na kwarantannie znajduje się łącznie 240 osób. Hospitalizowane są cztery osoby, u 118 stwierdzono COVID-19. 363 osoby są poddane kwarantannie. Burmistrz Sianowa, Maciej Berlicki także zaraził się koronawirlsem. Na fanpage napisał: "Szanowni Państwo, przeprowadzone wczoraj testy potwierdziły u mnie obecność koronawirusa. Leczenie na tym etapie nie wymaga pobytu w szpitalu. Sanepid wdraża odpowiednie procedury, by zadbać o bezpieczeństwo osób, z którymi miałem kontakt. Po wystąpieniu pierwszych objawów w miarę możliwości odizolowałem się, więc krąg osób narażonych na zakażenie bez wątpienia ograniczyłem. Najbliższe kilkanaście dni w zarządzaniu gminą i miastem będzie trudne – liczę na Państwa wyrozumiałość i na to, że wspólnie z pracownikami poświęcimy się rozwiązywaniu problemów, które przed nami. Trzymajcie kciuki! Uważajcie na siebie i swoich bliskich!" Nowe zakażenia zarejestrowane zostały w następujących powiatach: pow. białogardzki – 1 osoba (1 młody mężczyzna) pow. goleniowski – 2 osoby (1 mężczyzna w średnim wieku, 1 starszy mężczyzna pow. gryficki – 5 osób (1 dziecko, 2 kobiety w średnim wieku, 2 mężczyzn w średnim wieku) pow. gryfiński – 2 osoby (2 kobiety w średnim wieku) pow. kołobrzeski – 11 osób (1 młoda kobieta, 3 kobiety w średnim wieku, 2 starsze kobiety, 1 młody mężczyzna, 1 mężczyzna w średnim wieku, 3 starszych mężczyzn) pow. koszaliński + Koszalin – 65 osób (1 dziecko, 4 młode kobiety, 41 kobiet w średnim wieku, 4 młodych mężczyzn, 13 mężczyzn w średnim wieku, 2 starszych mężczyzn) pow. policki – 6 osób (2 młode kobiety, 1 starsza kobieta, 1 mężczyzna w średnim wieku, 2 starszych mężczyzn) pow. sławieński – 9 osób (1 dziecko, 6 kobiet w średnim wieku, 1 mężczyzna w średnim wieku, 1 starszy mężczyzna) pow. stargardzki – 2 osoby (1 kobieta w średnim wieku, dziecko) pow. Szczecin – 29 osób (7 młodych kobiet, 8 kobiet w średnim wieku, 3 starsze kobiety, 3 młodych mężczyzn, 5 mężczyzn w średnim wieku, 2 starszych mężczyzn) pow. szczecinecki – 11 osób (1 dziecko, 1 młoda kobieta, 6 kobiet w średnim wieku, 3 mężczyzn w średnim wieku) pow. wałecki – 3 osoby (1 kobieta w średnim wieku, 2 mężczyzn w średnim wieku)  W sumie liczba osób zakażonych koronawirusem w Zachodniopomorskiem (od początku pandemii): 2401. Zmarło 37 osób.  ...
 

Pierwsze skierowania do pracy dla personelu medycznego

14 Października 2020 godz. 5:27 Ala za UW Szczecin
We wtorek wojewoda zachodniopomorski Tomasz Hinc wydał pierwsze decyzje o skierowaniu do pracy pięciu osób przy zwalczaniu COVID-19. Decyzje dotyczą dwóch lekarzy (w tym jednego anestezjologa), jednego lekarza rezydenta oraz dwóch fizjoterapeutów. Osoby te wesprą swoimi umiejętnościami i doświadczeniem personel medyczny SPWSZ przy ul. Arkońskiej w Szczecinie, który przy pacjentach z COVID-19 pracuje pod kierownictwem prof. Miłosza Parczewskiego, konsultanta wojewódzkiego ds. chorób zakaźnych.  - Chciałbym serdecznie podziękować tym osobom – same zgłosiły swoją gotowość, chęć do pracy i pomocy kolegom pracującym w szpitalu najmocniej zaangażowanym w leczenie pacjentów z COVID-19 – mówi wojewoda Tomasz Hinc – Dodatkowo prof. Miłosz Parczewski potrzebuje wsparcia swojego zespołu przez wyszkolone w zakresie obsługi respiratorów pielęgniarki i ratowników medycznych.  Decyzji dotyczących skierowań do pracy dla personelu medycznego będzie w najbliższych dniach więcej.  - Decyzje o skierowaniu do pracy przy epidemii są obwarowane przepisami ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - dodaje wojewoda Tomasz Hinc - Przepisy nie pozwalają podjąć pracy przy pandemii np. kobietom w ciąży, osobom samotnie wychowującym dziecko do 18 r. życia, czy też osobom cierpiącym na przewlekłe choroby. O pomoc w weryfikacji listy osób, które mogą otrzymać powołania będziemy zwracać się do okręgowych izb lekarskich i pielęgniarskich....
 

Koszalin: Odwołane imprezy

9 Października 2020 godz. 14:41 Ala za UM Koszalin
Prezydent Piotr Jedliński odbył telekonferencję z Wojewodą Zachodniopomorskim Tomaszem Hincem. W czasie rozmowy prezydent Koszalina poprosił wojewodę o wyrażenie zgody na nauczanie zdalne we wszystkich szkołach ponadpodstawowych miasta w okresie, w którym Koszalin będzie w czerwonej strefie zagrożenia COVID - 19. Związane jest to min. z tym, że ponad 50% uczniów koszalińskich szkół dojeżdża do naszego miasta z terenu całego byłego województwa koszalińskiego. Zgodnie z wnioskiem Prezydenta nauczanie zdalne miałoby rozpocząć się od dnia 12.10. 2020 roku.Wojewoda Zachodniopomorski poinformował, że decyzja w tej sprawie zapadnie w sobotę (tj.10.10.br.) po konferencji Premiera w sprawie funkcjonowania szkół w kraju i po konsultacji z Zachodniopomorski Kuratorem Oświaty. W związku z powyższym zwracamy się do Panśtwa z prośbą o baczne śledzenie komunikatów prasowych UM oraz weekendowy kontakt z Wydziałem Edukacji UM w sprawie ewentualnego przejścia na nauczanie zdalne w szkołach ponadpodstawowych Koszalina.   ---------------------------------------------------------------   W związku z wpisaniem miasta Koszalina do obszaru czerwonego wprowadza się dodatkowe obostrzenia w USC:   Od 17.010 na ceremonię zawarcia związku małżeńskiego może wejść max. 10 osób w tym para młoda i świadkowie. Wszystkie osoby wchodzące muszą mieć zakryte usta i nos. Obecnie nie ma możliwości wypicia tradycyjnej lampki szampana.   W USC realizowane będą tylko pilne sprawy wymagające obecności klienta: rejestracja zgonów  tylko 1 osoba zgłaszająca zgon, rejestracja urodzeń - zgłoszenia urodzeń proszę dokonywać przez profil zaufany na platformie e-PUAP.   W przypadku braku możliwości elektronicznego zgłoszenia lub jeżeli przy rejestracji wymagane jest złożenie oświadczenia o uznaniu ojcostwa należy umówić się telefonicznie na wizytę na konkretny dzień i godzinę: Zastępca Kierownika ds. urodzeń 94 348-88-38  mailowo: usc-koszalin@um.koszalin.pl wydawanie odpisów aktów odbywa się tylko poprzez złożenie wniosków za pośrednictwem platformy e-PUAP oraz urny znajdującej przy wejściu do USC (wnioski z urny po przejściu 24 godz. kwarantanny przekazywane są do realizacji pracownikom) – odpisy wysyłamy pocztą.   Pozostałe czynności wymagające osobistego stawienia się w USC, których terminu nie można przesunąć np.: 1) złożenie  dokumentów do ślubu (cywilnego lub konkordatowego), ustalenia terminu ślubu należy umówić się telefonicznie na wizytę na konkretny dzień i godzinę: Kierownik 94 348-88-35 Stanowisko ds. małżeństw  94 348-88-39 mailowo: usc-koszalin@um.koszalin.pl  2) w przypadkach transkrypcji (umiejscowienia, wpisania) zagranicznych aktów stanu cywilnego do polskiego Systemu Rejestrów Państwowych oraz w sprawach sprostowań czy uzupełnień aktów proszę o telefoniczny kontakt w celu umówienia wizyty na konkretny dzień i godzinę: Zastępca Kierownika 94 348-88-36 mailowo: usc-koszalin@um.koszalin.pl   ----------------------------------------------   WYKAZ WYDARZEŃ KULTURALNYCH ZAPLANOWANYCH DO REALIZACJI W TERMINIE OD 10 DO 18 PAŹDZIERNIKA     1. CENTRUM KULTURY 105 W KOSZALINIE Centrum Kultury 105 w Koszalinie w terminie 10 - 18 października 2020 r. nie organizuje wydarzeń kulturalnych. Funkcjonować będzie kino "Kryterium" zgodnie z reżimem sanitarnym adekwatnym do obostrzeń dla strefy czerwonej. Ponadto zaplanowana na 14.10.2020 r. debata "Amfiteatr 2030" nie odbędzie się w Clubie 105, a z pomocą internetu, czyli on-line.   2.  KOSZALIŃSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA  W związku z umieszczeniem Koszalina w czerwonej strefie zachorowań Covid 19,  Koszalińska Biblioteka Publiczna informuje, że w dniach 10-18 października 2020 r. jesteśmy zmuszeni odwołać następujące wydarzenia: 13. 10. 2020 r. – Spotkanie z emerytowanym oficerem Marynarki Wojennej, Janem Śleszyńskim połączone z promocją najnowszej książki autora „Przepustka od Pana Boga”. 15.10.2020 r. – Koncert Przemka Olszewskiego promujący najnowszy album artysty SOLO. Wydarzenie miało być zorganizowane wraz z Mariuszem Rodziewiczem, autorem bloga GraMuzyka. Innych wydarzeń nie planowano.   3. MUZEUM W KOSZALINIE Muzeum w Koszalinie w terminie 10.10.2020 o godz. 17.00 zaplanowało  otwarcie wystawy  Leona Piesowockiego „Malarstwo i Grafika”. Wydarzenie odbędzie się online na muzealnym profilu na Facebooku https://www.facebook.com/MuzeumWKoszalinie.  Wydarzenia edukacyjne, z uwagi na ich charakter warsztatowy, zostały odwołane. Instytucja nie przewiduje realizacji innych imprez w tym terminie. Zwiedzanie obiektów muzealnych odbywać się będzie w trybie, jaki regulują przepisy dotyczące obowiązujących obostrzeń.   4. FILHARMONIA KOSZALIŃSKA Ze względu na włączenie Koszalina do czerwonej strefy COVID -19 najbliższe koncerty w Filharmonii Koszalińskiej lub przez nią organizowane zostały odwołane. Poniżej ich wykaz: 16.10.20 - koncert symfoniczny w sali FK; 17.10.20 - koncert symfoniczny na rzecz Hospicjum w koście pw. św. Wojciecha; 17.10.20 - koncert estradowy (zewnętrzny) śpiewającej rodziny Kaczmarek w sali FK; 19.10.20 - koncert symfoniczny w ramach dofinansowania działalności FK przez Województwo Zachodniopomorskie w Darłowie.   5. BAŁTYCKI TEATR DRAMATYCZNY BTD  we wskazanym  terminie miał zaplanowane następujące imprezy: 9.10.2020 r.   -  g. 19.00 Szalone nożyczki (BTD) 10.10.2020 r.  - g. 19.00 Miłość, nostalgia i rock&roll (BTD)                           g. 17.00 Związek otwarty (Przecław) 11.10.2020 r.  -  g. 19.00 Zakała (BTD) 14.10.2020 r.  -  g. 17.00 i 19.00 Dziękuję za różę (Drawsko) 15.10.2020 r.  -  g. 19.00 Miłość, nostalgia i rock&roll (BTD) 16.10.2020 r.  - g. 19.00 Zakała (Białogard) 17.10.2020 r.  - g. 19. 00 Piosenki Neapolitańskie (BTD)                           g. 19. 00 Dziękuję za różę (Kołobrzeg) 18.10.2020 r.  -  g. 19.00 Piosenki Neapolitańskie (BTD) Spektakl w dniu 9.10.2020 r. odbędzie się z zachowaniem reżimu sanitarnego, pozostałe spektakle są odwołane.   6. STOWARZYSZENIE TEATR PROPOZYCJI  „Dialog” Festiwal Debiutów w Monodramie  „Strzała Północy”  - 9-11 października 2020 r. W związku z umieszczeniem miasta Koszalina w czerwonej strefie odwołane zostają spektakle przewidziane w ramach Festiwalu Debiutów w Monodramie  „Strzała Północy” zaplanowane na 10 i 11 października 2020. Spektakle planowane w dniu 9.10 odbędą się z zachowaniem reżimu sanitarnego.  ...