- Faktycznie inwestor zgodził się na odsunięcie od płaszczyzny poziomej barierek i powstała szczelina może w pewnych warunkach narazić na uszczerbek zdrowia korzystających z hali – wyjaśnia Łukasz Bednarek, dyrektor Hali Widowiskowo-Sportowej. – Od razu powiem jednak, że montaż barierek jest zgodny z przepisami, co nie oznacza, że są one w pełni bezpieczne. Hala posiada wszelkie pozwolenia i odbiory. Dla nas bezpieczeństwo koszalinianin zawsze jest i będzie na pierwszym miejscu – dodaje dyrektor. – Oczywiście zaraz po tym jak odkryliśmy ten problem z barierkami zwróciliśmy się do właścicieli z pismem informującym ich o zaistniałym niebezpieczeństwie i konieczności wyeliminowaniu go – dodaje Bednarek.
Problem z barierkami polega na tym, że zostały one odsunięte od płaszczyzny podłogi o kilkanaście centymetrów. Tak, że w powstałej szczelinie mieści się swobodnie noga dorosłego mężczyzny. Tym samym podczas przemieszczania się w ich pobliżu powstaje niebezpieczeństwo doznania kontuzji. Szczelina jest za to bardzo niebezpieczna dla dzieci. Mimo że, zgodnie z regulaminem hali muszą one pozostawać pod opieką rodziców, to może przecież zdarzyć się, że same oddalą się, a chwilowa nieuwaga może mieć bardzo poważne konsekwencje. Dlatego decyzja właścicieli hali – Politechniki Koszalińskiej i Gminy Koszalin – musi zostać podjęta jak najszybciej.

Hala Widowiskowo-Sportowa, największa sportowa inwestycja w mieście co rusz ma z czymś kłopot. Pamiętamy problemy z krzesełkami nie posiadającymi atestu przeciwpożarowego. Co chwila zmuszeni jesteśmy na pokonywanie trudności z wejściem do hali, bo system biletowy jest mało wydolny. Dochodzi do tego, że podczas imprez cieszących się dużym zainteresowaniem ochroniarze zamiast skanować ręcznie przedzierają bilety.