Koszalin, Poland
wydarzenia

Statek Julek wraca na Jezioro Jamno. Sezonowe rejsy ruszą 4 czerwca

Autor Art, fot. MZK Koszalin 50 minut temu
Już 4 czerwca 2026 roku na Jezioro Jamno powróci statek pasażerski Julek, obsługujący sezonową linię nr 1S. Rejsy będą realizowane do 30 sierpnia 2026 roku, stanowiąc atrakcyjną propozycję zarówno dla mieszkańców, jak i turystów odwiedzających Koszalin oraz okolice.

Statek Julek od lat jest jednym z charakterystycznych elementów letniej oferty komunikacyjnej i turystycznej regionu. Dla wielu pasażerów to nie tylko środek transportu, ale także okazja do odpoczynku, rodzinnej wycieczki i podziwiania Jeziora Jamno z zupełnie innej perspektywy.

 

Rejsy będą odbywać się zgodnie z obowiązującym rozkładem jazdy na trasie sezonowej linii nr 1S. To wygodna forma przemieszczania się w okresie wakacyjnym, szczególnie dla osób chcących połączyć podróż z letnią atrakcją turystyczną.

 

Należy jednak pamiętać, że realizacja kursów uzależniona jest od warunków pogodowych. W przypadku silnego wiatru, burz lub innych niekorzystnych zjawisk atmosferycznych rejs może zostać odwołany. Każdorazowo decyzję o wypłynięciu podejmuje kapitan statku, kierując się przede wszystkim bezpieczeństwem pasażerów i załogi.

 

Aktualne informacje dotyczące realizacji rejsów można uzyskać bezpośrednio na statku pod numerem telefonu: 887 041 957.

Pasażerowie będą mogli nabyć bilety jednorazowe oraz bilety łączone, obejmujące przejazdy autobusami i rejs statkiem Julek. Bilety dostępne będą w biletomacie na statku, w aplikacji MAM Koszalin oraz w kasie u załogi jednostki.

 

Dodatkowo bilety 120-minutowe i 24-godzinne będzie można kupić również w biletomatach stacjonarnych, biletomatach autobusowych oraz na stacjach paliw MZK, w formie papierowej. Bilety 30-dniowe dostępne będą w aplikacji MAM Koszalin oraz w biletomatach stacjonarnych.

Powrót Julka na Jezioro Jamno to dobra wiadomość dla wszystkich, którzy lubią spędzać czas nad wodą i odkrywać uroki Pomorza Zachodniego. Rejs statkiem to świetny pomysł na letnią wycieczkę, spokojny odpoczynek oraz poznanie jednego z największych jezior regionu z perspektywy pokładu.

Organizatorzy serdecznie zapraszają mieszkańców i turystów do korzystania z rejsów oraz wspólnego odkrywania piękna Jeziora Jamno.

Czytaj też

Julek nie jest autobusem. Jest symbolem. Zmieniamy Koszalin z głową i sercem

eWok, fot. archiwum - 24 Kwietnia 2025 godz. 4:39
Przez lata „Julek” – statek kursujący po jeziorze Jamno między Koszalinem a Mielnem – był traktowany jak wodny tramwaj, element miejskiej komunikacji. Bilet kosztował niemal tyle, co przejazd autobusem, obowiązywały wszystkie ulgi, a nawet całodniowe darmowe przejazdy. Brzmiało jak raj? Niestety, dla miejskiego budżetu – jak kosztowna utopia. W samym tylko 2024 roku utrzymanie Julka kosztowało podatników blisko 800 tysięcy złotych. Dziś o zmianach zdecydują miejscy radni. Dziś Koszalin się zmienia, a z nim – sposób myślenia o Julku. Nowy prezydent miasta, Tomasz Sobieraj, podjął decyzję, by przywrócić Julkowi to, czym tak naprawdę zawsze był – turystyczną atrakcją. Nie środkiem masowego transportu, a czymś znacznie więcej: doświadczeniem, przyjemnością, przeżyciem. Bo nigdzie na świecie nie traktuje się rejsów po jeziorze czy rzece jak podstawowej usługi komunalnej. Atrakcji się nie dotuje – na atrakcje się płaci. I ci, którzy naprawdę chcą z nich skorzystać, zapłacą. Od 1 czerwca 2025 roku bilet normalny na rejs Julkiem będzie kosztował 30 zł, ulgowy 15 zł. Znikają darmowe przejazdy, kończy się czas „komunikacyjnego luksusu”. Zamiast tego pojawia się wartość.   Nie wszyscy są zadowoleni Poprzedni prezydent Piotr Jedliński skrytykował zmiany. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych pisał o wzroście cen, braku transparentności i niepokojącej „wrzutce” na sesji rady miejskiej. „Tanio to już było” – komentował z goryczą. Podawał przykład rodziny 2+2, dla której rejs w obie strony to wydatek 180 zł. Zastanawiał się, ilu zdecyduje się na taką podróż... Ale prawda jest bardziej złożona. Bo nie chodzi o to, by wszyscy musieli pływać Julkiem. Chodzi o to, by ci, którzy chcą tego naprawdę – płacili za realne doświadczenie. Za jakość. Za coś więcej niż tani przejazd. Turystyka nie może być dotowana kosztem podstawowych potrzeb miasta.   Zamiast sentymentu – pomysł Zamiast starego myślenia, pojawiają się konkretne rozwiązania. Statek Koszałek, dawniej pływający poprzednik Julka, nie zostanie sprzedany – choć jedna oferta już się pojawiła. Prezydent Sobieraj zaproponował coś znacznie ciekawszego: pływającą restaurację. Stacjonującą na przystani w Jamnie, działającą sezonowo lub całorocznie – zależnie od przedsiębiorcy, który podejmie się wyzwania. To nie jest pomysł z kosmosu. W Szczecinie statek Ładoga stał się restauracją i hotelem. Podobne pływające lokale działają z powodzeniem w Krakowie, Wrocławiu, na Mazurach. Goście jedzą kolację z widokiem na rzekę, słuchają koncertów, a dzieci bawią się w strefach rodzinnych. Restauracja na wodzie staje się częścią miejskiego krajobrazu – nową atrakcją, a nie obciążeniem.   Zmieniamy Koszalin. I dobrze Zmiany, które dziś wzbudzają kontrowersje, jutro mogą stać się standardem, z którego będziemy dumni. Wymagają odwagi – bo łatwiej jest utrzymywać fikcję taniej dostępności niż budować nową jakość na uczciwych zasadach. Ale Koszalin to już nie jest miasto sprzed dekady. To miejsce, które aspiruje, rozwija się i otwiera na przyszłość. A Julek? Julek ma w tej przyszłości swoje miejsce. Już nie jako środek komunikacji, ale jako powód, by tu przyjechać, wsiąść na pokład i zobaczyć Pomorze z zupełnie innej perspektywy.