Koszalin, Poland
wydarzenia

Nocne strzelania z PPZR Piorun. 8. Koszaliński Pułk Przeciwlotniczy szkoli żołnierzy do obrony polskiego nieba

Autor Art, fot. FB/8pplot godzinę temu
Żołnierze 8. Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego prowadzili nocne strzelania z wykorzystaniem przeciwlotniczego zestawu rakietowego Piorun. Koszalińska jednostka w social mediach poinformowała, że szkolenie odbywało się w warunkach ograniczonej widoczności i było elementem doskonalenia umiejętności obsług odpowiedzialnych za zwalczanie celów powietrznych.

PPZR Piorun to polski przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy produkowany przez MESKO. System przeznaczony jest do niszczenia samolotów, śmigłowców, bezzałogowców oraz pocisków manewrujących. Producent podaje, że zestaw może zwalczać cele na dystansie od 400 do 6500 metrów i na wysokości od 10 do 4000 metrów. Rakieta wyposażona jest w głowicę odłamkowo-burzącą oraz zapalnik zbliżeniowy, a cały zestaw waży 19,5 kg.

Piorun należy do najniższej warstwy obrony powietrznej VSHORAD. System naprowadzany jest pasywnie na podczerwień, a zmodernizowana wyrzutnia może współpracować także z celownikiem termowizyjnym, co zwiększa skuteczność działania w nocy. To właśnie dlatego tego typu szkolenia mają tak duże znaczenie dla żołnierzy jednostek przeciwlotniczych.

Koszaliński Pułk Przeciwlotniczy należy do formacji wykorzystujących nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej. Polska Zbrojna informowała wcześniej, że z zestawów Poprad, które mogą używać pocisków Piorun, korzystają między innymi żołnierze tej właśnie jednostki.

Nocne strzelania są jednym z kluczowych elementów szkolenia, bo współczesne zagrożenia z powietrza mogą pojawić się o każdej porze doby. Ćwiczenia prowadzone przez koszalińskich przeciwlotników mają więc bezpośrednio przekładać się na gotowość do osłony wojsk i ochrony polskiej przestrzeni powietrznej.

 

Czytaj też

Zdrowie żołnierza to nie dodatek do obronności. To jej twardy fundament

Art za Wojskowy Instytut Medyczny,, fot. X/Grzegorz Gielerak - 12 Marca 2026 godz. 5:19
Można kupować nowoczesne czołgi, zamawiać śmigłowce i rozbudowywać potencjał armii, ale jest pytanie, od którego i tak wszystko się zaczyna: w jakiej kondycji jest człowiek, który ma ten sprzęt obsłużyć? Właśnie wokół tego pytania koncentrowała się konferencja „Zdrowie żołnierza – wyzwanie bezpiecznej przyszłości”, która odbyła się 5 marca 2026 roku w Warszawie. Podczas wydarzenia zaprezentowano także Białą Księgę z rekomendacjami dotyczącymi systemu ochrony zdrowia żołnierzy. To temat, którego nie da się już spychać na margines. W czasie debaty wielokrotnie podkreślano, że bezpieczeństwo państwa zaczyna się nie tylko od liczby żołnierzy czy jakości uzbrojenia, lecz także od ich zdrowia, sprawności i odporności psychicznej. Organizatorzy konferencji — Fundacja Kulskich oraz Instytut Rozwoju Spraw Społecznych — zwracali uwagę, że zdrowie żołnierza powinno być traktowane jako strategiczny element systemu bezpieczeństwa państwa, a nie wyłącznie jako zagadnienie medyczne. Najmocniej wybrzmiały dane przedstawione przez gen. broni prof. Grzegorza Gieleraka, dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego – PIB. Jak poinformowano podczas konferencji, badania przeprowadzone na grupie blisko 10 tysięcy żołnierzy pokazały skalę problemów, których nie widać na pierwszy rzut oka: 28 proc. badanych miało nadciśnienie tętnicze, blisko 70 proc. zaburzenia lipidowe, a 23 proc. objawy lub cechy zespołu metabolicznego. To nie są tylko suche wskaźniki. To realne sygnały ostrzegawcze dla państwa, które chce budować nowoczesną i gotową do działania armię. Znaczenie tych danych jest trudne do przecenienia. W warunkach intensywnego wysiłku, przewlekłego stresu i dużego obciążenia fizycznego właśnie takie czynniki ryzyka mogą przekładać się na poważne zdarzenia zdrowotne, obniżenie sprawności, a w skrajnych sytuacjach na nagłe incydenty sercowo-naczyniowe. Dlatego prof. Gielerak podkreślał, że gotowość operacyjna żołnierza nie zaczyna się w momencie alarmu, ale dużo wcześniej — od profilaktyki, badań przesiewowych, szczepień, edukacji zdrowotnej i sprawnego systemu, który odpowiednio wcześnie rozpoznaje zagrożenia. Właśnie tutaj wraca temat programu MIL-SCORE, czyli historycznie najważniejszego w polskiej armii systematycznego badania przesiewowego ryzyka sercowo-naczyniowego. To ono pokazało, że problem nie dotyczy marginesu, ale znacznej części wojskowej populacji. Z dzisiejszej perspektywy wniosek wydaje się oczywisty: państwo, które chce mieć armię zdolną do działania, musi stale monitorować zdrowie swoich żołnierzy, a nie ograniczać się do interwencji wtedy, gdy problem już się ujawni. W materiałach z konferencji nieprzypadkowo wybrzmiało wezwanie do długofalowego, systemowego podejścia. Jednocześnie dyskusja nie ograniczała się wyłącznie do chorób serca i metabolizmu. W pierwszym panelu eksperci rozmawiali o profilaktyce, diagnostyce, bezpieczeństwie lekowym i zakażeniach. Prof. Miłosz Parczewski zwracał uwagę choćby na to, że w przypadku HIV istnieją skuteczne formy profilaktyki przed narażeniem i po narażeniu, a więc w wielu obszarach medycyny wojskowej można działać szybko i skutecznie — pod warunkiem, że system rzeczywiście działa zawczasu, a nie dopiero po fakcie. Równie ważny był drugi panel, poświęcony ciągłości opieki nad żołnierzem. To właśnie tam mocno wybrzmiał temat zdrowia psychicznego, rehabilitacji i wsparcia po zakończeniu służby. Dr n. med. Radosław Tworus, konsultant krajowy ds. obronności w dziedzinie psychiatrii, wskazywał na skalę wyzwań związanych ze zdrowiem psychicznym żołnierzy i potrzebę stworzenia spójnego modelu opieki. To szczególnie ważne dziś, kiedy coraz wyraźniej wiadomo, że odporność psychiczna nie jest „miękkim” dodatkiem do służby, ale jednym z podstawowych warunków sprawnego funkcjonowania armii. Konferencja pokazała też jeszcze jeden wymiar tego problemu — nowoczesne bezpieczeństwo zdrowotne to już nie tylko lekarz, szpital i ambulans. Trzeci panel poświęcono cyberbezpieczeństwu i dezinformacji w obszarze zdrowia. Gen. bryg. Krzysztof Bondaryk mówił wprost, że dezinformacja stała się realnym narzędziem osłabiania odporności państwa i obywateli, a płk dr inż. Piotr Murawski wskazywał na zagrożenia wynikające z cyberataków na systemy ochrony zdrowia, w tym na ryzyko paraliżu infrastruktury informatycznej i utraty zaufania do informacji medycznej. Innymi słowy: dziś nawet prawda o zdrowiu może być elementem walki o bezpieczeństwo państwa. W tym kontekście ważnym krokiem było powołanie Dowództwa Wojsk Medycznych we wrześniu 2025 roku w Krakowie. Ministerstwo Obrony Narodowej przedstawiało ten ruch jako element wzmacniania medycyny pola walki, rozwoju personelu i porządkowania całego obszaru wojskowej służby zdrowia. To sygnał, że państwo dostrzega wagę problemu. Ale sama zmiana strukturalna nie wystarczy, jeśli nie pójdą za nią trwałe narzędzia monitorowania zdrowia, skuteczna profilaktyka oraz realne wzmocnienie opieki psychiatrycznej i specjalistycznej. Najważniejszy wniosek z warszawskiej konferencji jest więc prosty, choć brzmi niemal jak ostrzeżenie: żadna armia nie jest silniejsza niż zdrowie jej żołnierzy. Można mieć ambitne plany modernizacyjne i coraz większe wydatki obronne, ale bez zdrowego, sprawnego i zaopiekowanego człowieka nawet najlepszy system pozostanie niepełny. Dlatego pytanie o zdrowie żołnierza nie jest pytaniem pobocznym. To jedno z tych pytań, od których naprawdę zależy bezpieczna przyszłość państwa. Z treścią prezentowanej podczas konferencji Białej Księgi można zapoznać pod adresem:   https://irss.org.pl/wp-content/uploads/biala_ksiega_PL_2026_internet.pdf