Gdy w listopadzie ubiegłego roku pisaliśmy (artykuł TUTAJ) , że kierowcy poruszający się ulicą Gnieźnieńską powinni mieć oczy dookoła głowy, chodziło o pozornie niewielką rzecz: zmianę oznakowania. Taka drobnostka, która w teorii ma poprawić bezpieczeństwo, a w praktyce potrafi też… podnieść ciśnienie i obniżyć stan konta.
Bo wyjazd/ z Koszalina to dla wielu rytuał: „to już prawie nie miasto”, „nie ma domów to nie teren zabudowany” i... stopa sama robi się cięższa. A tu nagle: niespodzianka. DROGÓWKA!
Kiedyś było tak: transformator = „można przyspieszyć”
Przez długi czas wielu kierowców miało w głowie bardzo prostą mapę mentalną: teren zabudowany kończy się „mniej więcej” za stacją transformatorową. Wiadomo to miejsce, gdzie często stała drogówka z pomiarami, a potem „przecież już wolno, nie?”
Stacja transformatorowa była jak znak zodiaku dla kierowców: jedni wierzyli w niego święcie, inni ignorowali, ale większość i tak traktowała jako symboliczny moment przejścia z trybu „ostrożnie” na tryb „lecimy”.
A potem oznakowanie zrobiło „hop!”
I tu właśnie wchodzi zmiana oznakowania. Teren zabudowany został przesunięty, co dla kierowcy oznacza jedno: „To, co kiedyś było już luzem, teraz nadal jest w mieście.” Czyli w skrócie: mandat może pojawić się tam, gdzie wcześniej człowiek już mentalnie odblokowywał gaz.
„Nie wiedzieliśmy, że przesunie się… punkt pobierania opłat”
Wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy z najważniejszego, że skoro przesunął się teren zabudowany, to może przesunąć się też tak ulubiony „punkt pobierania opłat”, czyli miejsce, w którym patrol drogówki potrafi skutecznie przypomnieć o fizyce, przepisach i… taryfikatorze. Bo jak wiadomo znaki stoją, ale życie toczy się dalej. A z nim pomiary prędkości.
Ambra wjeżdża na scenę z banerem roku
I tu robi się naprawdę dobrze. Rezolutny, empatyczny właściciel firmy Ambra postanowił nie tylko zauważyć sytuację, ale też zareagować z klasą i to w formie, którą kierowcy zrozumieją szybciej niż komunikat w radiu. Ustawił baner, który w skrócie mówi: "Uwaga! Zmiana organizacji ruchu! Lubią stać na DAF-ie! Można stracić prawo jazdy". Czyli: „Drogi kierowco, zanim poczujesz wolność, przypomnij sobie, że wolność ma ograniczenia i cenę. I czasem stoi na DAF-ie”.
Czego uczy nas ta historia?
Znak jest ważniejszy niż transformator. Transformator może być symbolem, ale znak ma moc sprawczą. Zapamiętaj, teren zabudowany kończyć się tam później niż myślisz. Uważamy, że najlepsze systemy ostrzegania to nie aplikacje, a banery z poczuciem humoru.
A przede wszystkim: lepiej zwolnić wcześniej, niż potem tłumaczyć, że „zawsze tu tak było”.