Koszalin, Poland
wydarzenia

Roztopy i ulewne deszcze: woda w piwnicach, na ulicach i podwórkach. Setki interwencji strażaków w Zachodniopomorskiem

Autor Ala za KW PSP Szczecin, fot. FB/OSP Wyszewo 2 godziny temu
Gwałtowne ocieplenie po okresie mrozów przyniosło szybkie roztopy, a intensywne opady deszczu dodatkowo nasyciły grunt wodą. Efekt był łatwy do przewidzenia: lokalne podtopienia, zalane posesje, drogi i piwnice. Strażacy w wielu miejscach województwa zachodniopomorskiego pracowali głównie przy wypompowywaniu wody oraz udrażnianiu przepustów, które nie nadążały z odprowadzeniem nadmiaru wód opadowo-roztopowych.

Interwencje straży: od dziesiątek do setek wyjazdów

Tylko w niedzielę 22 lutego do godziny 18:00 strażacy w regionie odnotowali 137 interwencji związanych z podtopieniami. Zgłoszenia dotyczyły m.in. zalanych ulic i posesji, a działania polegały przede wszystkim na odpompowywaniu wody i doraźnym zabezpieczaniu miejsc zagrożonych.

Jednocześnie, w skali całej minionej doby, służby w województwie miały wykonać łącznie 402 interwencje związane z roztopami i opadami. Najwięcej działań odnotowano m.in. na terenach: KP PSP Wałcz (49), Szczecinek (43), Kołobrzeg (36) i Drawsko Pomorskie (34). 

Dziś rano nie pojawiały się doniesienia o nowych, dużych zdarzeniach porównywalnych skalą do niedzielnych, ale sytuacja pozostaje zależna od kolejnych opadów i tempa topnienia śniegu.

 

Lokalne działania: Grzybniczka i Manowo

Wśród interwencji były też te typowo „podwórkowe”, ale najbardziej uciążliwe dla mieszkańców: woda wdzierająca się na teren prywatnych posesji i do budynków. Jak relacjonuje OSP Wyszewo, druhowie zostali zadysponowani do zalanych posesji w miejscowościach Grzybniczka oraz Manowo, gdzie działania, jak w wielu innych punktach regionu koncentrowały się na usuwaniu wody i ograniczaniu szkód.

Stan hydrologiczny i ostrzeżenia: monitorowanie trwa

Sytuację na bieżąco monitorują instytucje odpowiedzialne za gospodarkę wodną. Wody Polskie publikują komunikaty hydrologiczno-meteorologiczne. 

Synoptycy i hydrolodzy IMGW zwracają uwagę, że odwilż i roztopy mogą powodować lokalne, dynamiczne wzrosty stanów wód – zwłaszcza tam, gdzie opady nakładają się na szybkie topnienie pokrywy śnieżnej. Możliwe są też zjawiska towarzyszące, jak spływ wód roztopowych i krótkotrwałe, gwałtowne wezbrania.

Równolegle RCB w raportach dobowych wskazuje na ryzyko podtopień w związku z roztopami i opadami oraz przypomina o zachowaniu ostrożności.

 

Co mogą zrobić mieszkańcy

Strażacy i służby kryzysowe powtarzają, że przy takiej pogodzie liczy się szybka reakcja i podstawowe zabezpieczenia: udrożnić kratki ściekowe, odpływy i przydrożne rowy (jeśli to bezpieczne), zabezpieczyć wejścia do piwnic i garaży (worki z piaskiem, uszczelnienia), nie wjeżdżać samochodem w zalane odcinki dróg (woda bywa głębsza, niż wygląda) oraz obserwować lokalne komunikaty i ostrzeżenia oraz reagować, gdy poziom wody zaczyna szybko rosnąć.

Służby pozostają w gotowości, bo przy utrzymaniu dodatnich temperatur i okresowych opadach sytuacja może zmieniać się z godziny na godzinę.

 

 

 

Czytaj też

MSWiA i PSP dementują: bezpłatne czujki dymu i tlenku węgla są sprawne i spełniają normy

Art za MSWiA - 2 godziny temu
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wraz z Państwową Strażą Pożarną zdementowały informacje rozpowszechniane przez byłego komendanta PSP, jakoby dystrybuowane bezpłatnie czujki dymu i tlenku węgla miały wady techniczne. Jak podkreślają służby, przekaz ten jest nieprawdziwy, a urządzenia przekazywane mieszkańcom są w pełni sprawne, certyfikowane i zgodne z wymaganiami bezpieczeństwa. Z komunikatu MSWiA i PSP wynika, że do tej pory nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie, które potwierdzałoby wadliwość sprzętu. Resort i strażacy wskazują, że spekulacje na temat rzekomych usterek są sprzeczne z faktami i mogą wywoływać niepotrzebny niepokój wśród obywateli. 140 tysięcy czujek w programie ochrony ludności Dystrybucja 140 tysięcy bezpłatnych czujek dymu i tlenku węgla jest częścią działań zwiększających bezpieczeństwo w domach i mieszkaniach. Urządzenia zostały zakupione w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025–2026. MSWiA i PSP podkreślają, że jest to sprzęt profesjonalny, a jego upowszechnianie ma kluczowe znaczenie, ponieważ wczesne ostrzeżenie przed pożarem lub tlenkiem węgla często decyduje o życiu domowników. Normy i certyfikaty: co oznaczają w praktyce W komunikacie wskazano, że dystrybuowane urządzenia spełniają rygorystyczne normy: czujki dymu są zgodne z europejską normą EN 14604:2005/AC:2008 i posiadają oznakowanie CE, czujki tlenku węgla są zgodne z polską normą PN-EN 50291-1 i oznaczone znakiem budowlanym B. Oznacza to, że urządzenia przekazywane przez strażaków spełniają wymagania formalne i techniczne dopuszczające je do użytkowania, a ich skuteczność w sytuacji zagrożenia została potwierdzona w ramach obowiązujących standardów. Jak sprawdzić czujkę i czego nie robić MSWiA i PSP przypominają, że użytkownik może w każdej chwili samodzielnie potwierdzić poprawne działanie czujki, korzystając z funkcji testu. Wystarczy nacisnąć lub przytrzymać przycisk TEST – jeśli układy elektroniczne, syrena i bateria są sprawne, uruchomi się alarm akustyczny wraz z sygnalizacją świetlną (migająca dioda LED). Jednocześnie służby przestrzegają, aby nie stosować innych metod testowania niż te, które przewiduje instrukcja. Niewłaściwe sposoby sprawdzania urządzenia mogą prowadzić do jego trwałego uszkodzenia. Czujka ma również mechanizmy autodiagnostyki – w przypadku usterki lub niskiego poziomu energii poinformuje domowników odpowiednim sygnałem dźwiękowym, którego znaczenie wyjaśniono w instrukcji. Montaż ma znaczenie: dym i czad wykrywa się inaczej Służby przypominają, że niezawodność czujek zależy także od prawidłowego montażu. Zalecenia są następujące: czujkę dymu najlepiej instalować zgodnie z instrukcją, najczęściej na suficie – m.in. w korytarzu lub w pobliżu sypialni, czujkę tlenku węgla montuje się na ścianie, na wysokości głowy dorosłego człowieka, zachowując odległości wskazane w instrukcji od urządzeń mogących być źródłem emisji tlenku węgla. Apel służb: nie ulegać dezinformacji PSP i MSWiA podkreślają, że strażacy PSP i OSP przekazują mieszkańcom nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim narzędzie, które może uratować życie – pod warunkiem, że jest używane zgodnie z zaleceniami. Resort apeluje o rozwagę, opieranie się na potwierdzonych informacjach i niewzbudzanie nieuzasadnionych obaw. W ocenie służb bezpieczeństwo przeciwpożarowe jest wspólną sprawą wszystkich, a w przestrzeni publicznej nie powinno być miejsca na niesprawdzone tezy dotyczące urządzeń, które mają ostrzegać przed realnym zagrożeniem.