Koszalin, Poland
wydarzenia

Historia budowy spalarni w Koszalinie — od protestów po nowoczesną instalację energetyczną (2008–2025)

Autor eWok, fot. archiwum 5 Października 2025 godz. 21:36
Budowa spalarni odpadów w Koszalinie to jedna z najbardziej dyskutowanych i najdłużej przygotowywanych inwestycji w historii miasta. Przez ponad 15 lat projekt przechodził liczne etapy — od planów i kontrowersji społecznych, przez zmiany koncepcji i lokalizacji, aż po uzyskanie kluczowych decyzji środowiskowych i dofinansowania.

Początki planowania (2008–2010)

Idea budowy spalarni w Koszalinie narodziła się w 2008 roku. Ówczesny prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej (PGK), Tomasz Uciński, wskazywał, że miasto powinno przygotować się do nowoczesnego systemu gospodarki odpadami, zgodnego z unijnymi standardami.

W 2009 roku Koszalin znalazł się w gronie 11 polskich miast (m.in. Warszawa, Poznań, Łódź, Kraków, Szczecin, Białystok), które ubiegały się o środki unijne na budowę spalarni w ramach programu „Infrastruktura i Środowisko”.

Do połowy 2010 roku powstało pierwsze studium wykonalności projektu „System Gospodarki Odpadami dla miast i gmin Pomorza Środkowego”. Dokument określał parametry przyszłej instalacji i planowaną lokalizację zakładu termicznego przekształcania odpadów (ZTPO).

Pierwsze kontrowersje i protesty mieszkańców (2009–2013)

W 2009 roku pojawiła się pierwsza propozycja lokalizacji przy ulicy Słowiańskiej, w sąsiedztwie miejskiej kotłowni. Władze tłumaczyły, że wytwarzane ciepło mogłoby zasilać sieć Miejskiej Energetyki Cieplnej.

Jednak ta propozycja wywołała gwałtowny sprzeciw mieszkańców. Protesty odbyły się przed ratuszem — z transparentami „Precz ze spalarnią!” i symbolicznym spaleniem papierowych kominów.

Mieszkańcy wspólnot przy ul. Słowiańskiej zebrali ponad 2300 podpisów pod protestem, obawiając się smrodu, hałasu i zwiększonego ruchu ciężarówek. Wskazywali też, że Koszalin nie powinien stać się „centrum śmieciowym Pomorza Środkowego”. Na czele protestu stanęła radna PiS Anna Mętlewicz. 

Ówczesny wiceprezydent Andrzej Jakubowski i prezydent Mirosław Mikietyński uspokajali nastroje, zapewniając, że „spalarnia nie będzie uciążliwa”, a lokalizacja zostanie ostatecznie zweryfikowana po analizie środowiskowej. 

Nad przygotowaniem pełnej dokumentacji, wymaganej do uzyskania dofinansowania z Unii Europejskiej, pracowała firma Socotec Polska – międzynarodowy podmiot specjalizujący się w doradztwie technicznym i środowiskowym. Umowa z Socotecem została podpisana przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Koszalinie. Wartość kontraktu wynosiła 2,2 mln zł. Ostatecznie zdecydowano, że spalarnia nie powstanie przy ul. Słowiańskiej, lecz w północno-zachodniej części miasta — w rejonie ulicy Cegielskiego, w strefie przemysłowej.

 Etap projektowy i budowa infrastruktury towarzyszącej (2014–2017)

W 2014 roku - od 4 lat prezydentem Koszalina był już Piotr Jedliński - opracowano Projekt koncepcyjno-technologiczny Zakładu Termicznego Przekształcania Odpadów dla Regionu Środkowopomorskiego. Zakład miał powstać przy ul. Cegielskiego, w sąsiedztwie schroniska dla zwierząt i zakładu karnego. Wydajność instalacji oszacowano na 95 tysięcy ton rocznie, a koszt inwestycji na ponad 418 mln zł.

Miasto rozważało wówczas realizację projektu w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), jednak z powodu trudności w pozyskaniu partnera i zmian w polityce finansowania inwestycji ekologicznych, projekt nie został zrealizowany. W międzyczasie zrealizowano pierwszy etap projektu regionalnego – budowę czterech stacji przeładunkowych odpadów (SPOK) w Sianowie, Gwiazdowie, Korzyścienku i Trzesiece.

Nowe podejście i finansowanie z NFOŚiGW (2017–2022)

Po latach stagnacji projekt odżył dzięki nowemu modelowi finansowania. W grudniu 2022 roku podpisano kluczową umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Wartość inwestycji oszacowano na 201,23 mln zł netto, w tym:

72,22 mln zł – dotacja bezzwrotna,

129 mln zł – pożyczka preferencyjna,

10 tys. zł – wkład własny miasta.

Parametry planowanej instalacji (2023–2025)

Nowoczesna instalacja powstanie przy ul. Cegielskiego w ramach Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Podstawowe dane techniczne:

Wydajność: 30 000 ton odpadów rocznie

Moc cieplna: 12 MW

Produkcja: ponad 100 000 GJ ciepła i ok. 18 000 MWh energii elektrycznej rocznie

Zasilanie: ok. 9 000 gospodarstw domowych

Zakład ma obsługiwać odpady z Koszalina oraz gmin ościennych: Kołobrzeg, Darłowo, Mielno, Sianów, Sławno, Polanów, Bobolice, Manowo, Malechowo, Świeszyno i Będzino.

Problemy z przetargami (2023–2025)

W październiku 2024 roku pierwszy przetarg został unieważniony — wpłynęły tylko dwie oferty, znacznie przekraczające budżet.

W grudniu 2024 r. ogłoszono nowe postępowanie. Zgłosiły się trzy firmy:

SBB ENERGY S.A. – 387,45 mln zł,

AB Industry S.A. – 277,67 mln zł (najniższa oferta),

BUDIMEX S.A. + ENGITEC TECHNOLOGIES SPA – 335,13 mln zł.

Nawet najtańsza oferta przewyższyła planowany budżet o ok. 35 mln zł, co wymusiło kolejne korekty planów. Nowy termin zakończenia inwestycji przesunięto na koniec 2027 roku.

Dlaczego spalarnia jest potrzebna?

Koszalin każdego roku wywozi ok. 7 000 ton odpadów wysokoenergetycznych do spalarni w Szczecinie. Za każdą tonę miasto płaci 324 zł, co daje łącznie 2 mln zł rocznie – środki, które mogłyby pozostać w lokalnym systemie gospodarki odpadami.

Co więcej, na mocy Rozporządzenia Ministra Gospodarki z 16 lipca 2015 r., nie wolno składować odpadów o cieple spalania powyżej 6 MJ/kg suchej masy (m.in. kodów 19 12 12 i z grupy 20). Oznacza to, że frakcję energetyczną trzeba spalać – a bez własnej instalacji Koszalin musi zlecać to zewnętrznym firmom.

Obecnie transport tych odpadów realizuje spółka BARLEY z Radziszewa, przy czym Urząd Miejski w Koszalinie nie ponosi kosztów transportu, lecz płaci za samą utylizację.

 15 lat przygotowań do przełomu

Historia koszalińskiej spalarni to opowieść o determinacji, kompromisach i zmianie świadomości ekologicznej. Od głośnych protestów w 2009 roku, przez lata analiz, aż po decyzję środowiskową i wsparcie z NFOŚiGW – projekt przeszedł długą drogę. Dziś spalarnia nie jest już symbolem zagrożenia, ale elementem nowoczesnej gospodarki o obiegu zamkniętym. Ma zapewnić:

bezpieczne przetwarzanie odpadów,

produkcję czystej energii,

redukcję kosztów wywozu i emisji,

lokalne źródło ciepła i prądu.

Miasto liczy, że trzeci przetarg wyłoni wykonawcę, a inwestycja zostanie ukończona do 2027 roku, tak by Koszalin mógł wykorzystać przyznane fundusze do 2030 r.

„Spalarnia powinna powstać jak najszybciej – dość, że musimy się pozbywać wysokoenergetycznego paliwa, to jeszcze musimy za to płacić. Czas, by Koszalin wreszcie wykorzystał swój potencjał” – zapewnił w rozmowie z nami Tomasz Uciński, prezes PGK.

Czytaj też

Przetarg na spalarnię odpadów w Koszalinie – kolejna próba rozpalenia ognia

eWok, fot. - 6 Stycznia 2026 godz. 10:00
Kiedy 30 grudnia 2025 r. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej (PGK) w Koszalinie ogłosiło nowy przetarg na „budowę instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych”, mało kto był zaskoczony, że to już trzecie podejście do tej inwestycji. Poprzednie postępowania kończyły się fiaskiem, bo oferty wykonawców przekraczały możliwości finansowe samorządu – najniższe propozycje sięgały 303 mln zł w pierwszym przetargu i 277 mln zł w drugim, podczas gdy PGK miało do dyspozycji ok. 240 mln zł. Mimo dotacji i pożyczki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) w wysokości 201 mln zł (72 mln zł bezzwrotnej dotacji i 129 mln zł pożyczki), wykonawcy wyceniali prace znacznie drożej. Nowy przetarg – co się zmieniło? Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj przyznał, że kolejne otwarcie postępowania jest „wymuszone” i wiąże się przede wszystkim z przesunięciem terminu realizacji. „Tym razem dostaliśmy zgodę Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na wydłużenie terminu realizacji do 2029 roku. Mam nadzieję, że wpłynie to na zmianę ceny oraz liczbę ofert, które będziemy mogli rozpatrywać” - zapewnił.  W dokumentacji przetargowej podano, że wykonawca ma przygotować projekt, dostarczyć urządzenia i zrealizować roboty budowlane tak, aby instalacja powstała do 30 czerwca 2029 r.. To kluczowa różnica w stosunku do poprzednich przetargów, w których zakładano oddanie zakładu do końca 2026 r. Zmieniono także podejście do budżetu. Choć wciąż oficjalnie nie podano górnej granicy, władze szacują koszt budowy na nawet 300 mln zł.  Podkreśla się, że finansowanie będzie pochodzić z NFOŚiGW – zarówno w formie dotacji, jak i preferencyjnej pożyczki – a brakującą część pokryje miasto. Dłuższy termin ma umożliwić wykonawcom rozłożenie robót w czasie i zaproponowanie niższych stawek. Gdzie i po co ta spalarnia?   Projektowany zakład ma powstać na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Koszalinie, na działkach przy ul. H. Cegielskiego. W odróżnieniu od dawnych planów (które zakładały lokalizację przy ul. Słowiańskiej), wybór strefy ekonomicznej zmniejsza konflikty społeczne, a jednocześnie zapewnia dogodny dojazd dla ciężkich pojazdów. Instalacja ma obsługiwać Koszalin oraz gminy powiatu koszalińskiego i kilka miast, które zadeklarowały przekazanie frakcji energetycznej odpadów – m.in. Kołobrzeg, Darłowo i Sławno.  Zgodnie z założeniami inwestycji, spalarnia będzie przetwarzać ok. 30 tys. ton odpadów rocznie, wytwarzając jednocześnie ponad 100 tys. GJ ciepła i około 18 tys. MWh energii elektrycznej. Wyprodukowana energia ma trafiać do miejskiej sieci ciepłowniczej, co pozwoli ustabilizować ceny ogrzewania i prądu. Wprawdzie w Polsce spalarni wciąż jest niewiele, ale przykład Portu Czystej Energii w Gdańsku pokazuje, że nowoczesne obiekty nie tylko ograniczają składowanie odpadów, lecz także wzmacniają bezpieczeństwo energetyczne regionu.    Dlaczego Koszalinowi tak zależy? Obecnie wszystkie koszalińskie śmieci wymagające spalenia trafiają do spalarni w Szczecinie, a miasto płaci za ich transport i utylizację „dość duże pieniądze”.  Własny zakład pozwoliłby nie tylko zaoszczędzić na przewozie odpadów, lecz także odzyskać energię. Koszalin liczy, że inwestycja zmniejszy opłaty dla mieszkańców, ograniczy emisję CO₂ i wpisze się w strategię gospodarki obiegu zamkniętego. Od 2013 do 2025 – historia niekończącej się inwestycji Plany budowy spalarni w Koszalinie sięgają nawet 2013 roku, kiedy dzielono inwestycję na etapy i szacowano jej koszt na ponad 400 mln zł. W 2022 r. PGK Koszalin uzyskało 201 mln zł wsparcia z NFOŚiGW, co miało przyspieszyć prace. Jednak kolejne przetargi okazały się zbyt drogie – w jednym z nich najtańsza oferta wyniosła 277,6 mln zł. W 2025 r. władze miasta zapowiadały, że zmienią zakres i rozłożą zadanie w czasie, aby dopasować budżet do sytuacji na rynku budowlanym. Co dalej? Nowy przetarg jest otwarty dla jednego wykonawcy (zamówienie nie przewiduje podziału na części) i prowadzony w trybie przetargu nieograniczonego. Zgodnie z dokumentacją, oferta musi obejmować wszystkie elementy inwestycji – od projektu po montaż i rozruch instalacji – i zapewnić wykonanie prac w sposób zgodny z najlepszymi dostępnymi technologiami (BAT). PGK liczy na to, że dłuższy termin i klarowne zasady skłonią więcej firm do złożenia konkurencyjnych ofert. Koszalińska spalarnia odpadów jest potrzebna i wyczekiwana. Jest również sprawdzianem dla lokalnej administracji – czy potrafi skutecznie zrealizować skomplikowaną inwestycję środowiskową. W czasach rosnących opłat za energię i zaostrzenia przepisów o gospodarce odpadami miasto nie może sobie pozwolić na kolejne lata bez własnego zakładu. Nowy przetarg jest więc nie tylko „kolejną próbą”, lecz także testem cierpliwości mieszkańców i skuteczności władz.

Rok 2025: Tak zmienia się Koszalin

eWok, fot. archiwum - 29 Grudnia 2025 godz. 3:37
Koszalin w 2025 r. utrwalił wizerunek miasta, które jednocześnie nadrabia wieloletnie zaległości i próbuje przestawić się na tory nowoczesnego, bardziej zielonego rozwoju. Skala przedsięwzięć jest duża już na poziomie deklaracji budżetowych: ponad 163 mln zł zapisanych na inwestycje w budżecie gminy, a do tego dziesiątki milionów złotych dotacji krajowych i unijnych, w tym pakiet ponad 86 mln zł pozyskany na trzy strategiczne projekty o łącznej wartości 122 mln zł. Taki montaż finansowy ma wyraźny cel: maksymalnie wykorzystać zewnętrzne źródła, ograniczając presję na lokalny budżet, ale jednocześnie wymaga zdolności do prowadzenia wielu budów równolegle – logistycznie, kadrowo i komunikacyjnie. W praktyce 2025 r. stał się rokiem, w którym inwestycje zaczęły wpływać na codzienność mieszkańców bardziej niż kiedykolwiek: przez utrudnienia na kluczowych ulicach, reorganizację transportu, przeobrażenia w przestrzeni publicznej, a także wzrost oczekiwań wobec jakości usług miejskich. Pytanie nie brzmi już „czy inwestować”, tylko: czy miasto utrzyma tempo bez kosztów społecznych?  Tak zmienia się Koszalin: wybrane inwestycje: Transport i drogi: modernizacja kręgosłupa miasta oraz presja na cierpliwość mieszkańców Najważniejszym symbolem tej dekady inwestycyjnej pozostaje przebudowa ul. Zwycięstwa – projekt rozpisany na lata 2024–2027, łączący twardą infrastrukturę (wymiana sieci wodociągowej, wzmocnienie konstrukcji jezdni) z przebudową układu drogowego (rondo, skrzyżowania). W 2025 r. inwestycja ma znaczenie także społeczne. Na pytanie: miasta buduje się dla ludzi czy dla samochodów odpowiedzi koszalinian są bardzo podzielone.  Dziś koszalinianie nadal mają problem ze zrozumieniem, że modernizacja jednej z osi komunikacyjnej – to nie „nowy asfalt” i kolejny pas ruchu (w wielu miastach na świecie istnieją już ulice z kilkoma,  kilkunastoma pasami ruchu, a mimo to korki są nadal) ale to przebudowa funkcji ulicy, która ma zmienić centrum miasta w cichsze, bardziej zielone, bezpieczne i przyjazne dla ludzi.  Równoległe remonty ulic lokalnych – jak Na Skwierzynkę czy Spasowskiego pokazują, że miasto nie chce ograniczać się do jednego „flagowca”. To podejście ma zaletę: rozkłada korzyści na więcej osiedli. Szczególnie ciekawy jest wątek planowanej na 2027 r. przebudowy ul. Świętego Wojciecha wraz z łącznikiem Kamieniarska–Strażacka, istotnym dla uruchomienia nowej linii autobusowej. Tu widać zmianę myślenia: drogi nie są budowane „same dla siebie”, tylko jako element większej układanki transportowej.    Komunikacja publiczna: technologia ma uporządkować system, ale nie zastąpi dobrej oferty Dużym skokiem jakościowym ma być inteligentny system sprzedaży biletów i informacji pasażerskiej (ITS) wart ponad 58 mln zł: biletomaty stacjonarne i pokładowe, nowe wiaty, tablice LED. W teorii to inwestycja „miękka”, ale w praktyce wizerunkowo bardzo twarda – bo pasażer ocenia transport publiczny po tym, czy jest prosto, przewidywalnie i czytelnie. Jednocześnie trzeba powiedzieć wprost: ITS nie rozwiąże problemów, jeśli rozkłady, częstotliwość i priorytety dla autobusów nie nadążą za oczekiwaniami. Technologia może zwiększyć wygodę i zaufanie do systemu, ale nie zastąpi realnej konkurencyjności komunikacji publicznej wobec auta. Dlatego MZK Koszalin zamawia aż 30 autobusów: 15 nowych z dzierżawy i 15 hybryd z drugiej ręki!    Jamno i mobilność zrównoważona: inwestycja w węzeł, inwestycja w zmianę nawyków Planowane centrum przesiadkowe w Jamnie (48,83 mln zł, duży udział dofinansowania unijnego; horyzont 2025–2029) to projekt z pogranicza transportu i rozwoju przestrzennego. Ma stać się „bramą” dla dojazdów z obszarów peryferyjnych, łącząc Park & Ride, Bike & Ride, rower miejski, poczekalnię, a nawet wątki komunikacji wodnej. W tle jest najważniejszy cel: zmniejszenie emisji CO₂ i ruchu samochodowego w mieście. Sukces tego projektu wymaga nie tylko budowy, ale i konsekwentnej polityki transportowej po oddaniu węzła.   Mieszkalnictwo i strefa ekonomiczna: duże pieniądze, duże oczekiwania Jednym z najbardziej ambitnych zadań jest przygotowanie infrastruktury pod inwestycje w koszalińskiej podstrefie Słupskiej SSE – 104 mln zł (prawie w całości z dotacji w ramach Polskiego Ładu). Uzbrojenie 32 ha terenów (sieci, drogi, oświetlenie) to klasyczna inwestycja „pod przyszłość”: jej sens ujawnia się dopiero wtedy, gdy pojawią się inwestorzy i miejsca pracy. To ruch racjonalny, ale wymagający: im większa inwestycja w tereny, tym większa presja na szybkie efekty. A efekty zależą od czynników zewnętrznych (kondycja gospodarki, decyzje firm, konkurencja innych miast). Dlatego kluczowe będzie to, czy Koszalin równolegle zadba o „miękkie” elementy przyciągania biznesu: obsługę inwestora, planowanie przestrzenne, dostępność kadr, mieszkalnictwo. W samym mieszkalnictwie ważną rolę odgrywa KTBS – zapowiedź etapowej budowy mieszkań (57 lokali w 2025 r., 98 w 2026 r., 57 w 2027 r. na osiedlu Unii Europejskiej) oraz modernizacje zasobu. Ten kierunek odpowiada na realny problem: dostępność mieszkań i stabilne czynsze dla osób, które nie mieszczą się w kryteriach lokali komunalnych, a jednocześnie nie chcą lub nie mogą kupować na kredyt.   Edukacja i infrastruktura społeczna: inwestycje „bez fajerwerków”, ale o wysokiej stopie zwrotu Adaptacja budynku byłego Gimnazjum nr 2 na potrzeby Zespołu Szkół nr 12 to przykład inwestycji, która rzadko budzi emocje, ale realnie wpływa na jakość usług publicznych. Podobnie programy dla najmłodszych: modernizacje placów zabaw przy żłobkach  i  budowa nowego żłobka  ze 100 miejscami. To właśnie takie projekty najczęściej „domykają” społeczną stronę rozwoju: nie tylko budujemy, ale ułatwiamy życie rodzinom, wspieramy aktywność zawodową rodziców, stabilizujemy demografię.   Ekologia i bezpieczeństwo: retencja i odchodzenie od węgla Dwa największe filary ekologiczne 2025 r. to retencja i energetyka. Program „Koszalin chwyta deszcz” (11 zbiorników retencyjnych, łącznie ok. 15 tys. m³) odpowiada na rosnące ryzyka klimatyczne: intensywne opady i lokalne podtopienia. Takie inwestycje są niewidoczne „na co dzień”, ale ich wartość ujawnia się w kryzysie. O sukcesie zdecyduje nie tylko budowa zbiorników, lecz także utrzymanie systemu i włączanie rozwiązań retencyjnych w kolejne inwestycje drogowe oraz przestrzeń publiczną. Ponadto poważnej modernizacji zostanie poddana oczyszczalnia ścieków w Jamnie.  Z kolei budowa gazowej elektrociepłowni kogeneracyjnej z magazynem ciepła oraz budowa nowoczesnego kotła na biomasę ma ograniczać spalanie węgla i emisje CO₂. To krok w stronę czystszej energetyki miejskiej.  I wreszcie sprawa budowy przez PGK Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych (spalarni). Mamy nadzieje, że w przyszłym roku przetarg na realizacje tej inwestycji wyłoni wreszcie wykonawcę, a dzięki niemu zyskamy nie tylko zagospodarowanie resztkowych odpadów komunalnych, produkcję energii cieplnej i elektrycznej ale i stabilizację cen za usługi w regionie. Na horyzoncie są także Ekofuturium  i Cognitarium. Ten pierwszy to park naukowo-edukacyjny (nakłady rzędu 150 mln zł, realizacja do 2029 r.). To projekt o potencjale wizerunkowym i turystycznym, ale też wymagający, bo sukces takich obiektów zależy od programu, frekwencji i trwałego finansowania działań edukacyjnych – a nie tylko od efektownej infrastruktury. A drugi to Centrum Wiedzy i Nauki. Ma być miejscem gromadzenia i przekazywania wiedzy, z nowoczesną architekturą i funkcjami edukacyjno-badawczymi.    Sport i rekreacja: infrastruktura dla aktywności, infrastruktura dla tożsamości W 2025 r. miasto jednocześnie kończy i rozpoczyna duże inwestycje sportowe. Zakończone Euroboisko przy ZOS Gwardia (9,3 mln zł) oraz modernizacje przyszkolnych obiektów podnoszą dostępność sportu „blisko domu”. To także remont niecki basenu przy ul. Głowackiego. Z kolei Piłkarskie Centrum Treningowe przy ul. Rekreacyjnej (ok. 35 mln zł,) to projekt aspiracyjny – ma wzmacniać szkolenie, przyciągać wydarzenia i budować sportową markę miasta. Tego typu inwestycje są często oceniane emocjonalnie („czy to potrzebne?”), ale ich sens bywa szerszy: sport i rekreacja działają jak infrastruktura zdrowia publicznego, integracji i atrakcyjności miasta dla młodych rodzin. Pytanie nie brzmi więc „sport czy nie”, tylko czy inwestycje będą powszechnie dostępne i czy będą żyły przez cały tydzień.   Inwestycje w włączenie społeczne: mieszkania dla osób z niepełnosprawnościami i rozwój ZAZ Wśród „dobrych wiadomości” z 2025 r. szczególne znaczenie ma przekazanie PSONI Koło w Koszalinie działki pod budowę budynku z 12 mieszkaniami dla osób z niepełnosprawnościami wraz z infrastrukturą towarzyszącą; PFRON przeznaczył na to 7,5 mln zł. To przykład polityki miejskiej, która nie kończy się na deklaracjach – przekłada się na konkret: mieszkalnictwo wspierane, bezpieczeństwo i niezależność osób, które często pozostają poza głównym nurtem inwestycyjnych narracji. Istotny jest również projekt „Rozwój infrastruktury Zakładu Aktywności Zawodowej w Koszalinie” realizowany przez Gminę Miasto Koszalin w partnerstwie z Fundacją „Zdążyć z Miłością”. W praktyce to inwestowanie w rynek pracy i aktywizację – obszar, który zwykle przynosi najwyższy zwrot społeczny. .    Koszalin w 2025 r. to początek trwałej zmiany  Dziś Koszalin nie tylko „buduje” – on przebudowuje swoją logikę rozwoju: od punktowych remontów do pakietów projektów łączących transport, ekologię, mieszkalnictwo i jakość życia. Kluczowym zasobem miasta stają się dziś nie tylko pieniądze (choć skala dotacji jest imponująca), ale zdolność do koordynacji oraz utrzymania społecznej akceptacji w czasie nieuniknionych utrudnień.   Patryk Brzeskot